Dodaj do ulubionych

Ratunku!!!

26.01.12, 11:50
Witajcie Drogie Mamy, na forum udZielam sie po raz pierwszy, mam mega problem ze swoją córeczka. Zosia ma dwa i Pol miesiąca i od początku jest bardzo placzliwa. Na chwile obecna sytuacja sie nieco poprawiła bo mozna ja spokojnie ubrać, a tak to wrzask był niemiłosierny nawet przy zmianie pieluszki. Chodziliśmy z nią po lekarzach, była badana neurologicznie i wszystko jest ok. Jak chodziliśmy z mężem na lapisowanie jej pepuszka lekarka złapała sie za głowę jak usłyszała jej placz. Na początku myślałam ze takie są dzieci a to ja po prostu nie daje rady ( tak mi mówiło starsze pokolenie nie słysząc jej placzu, wszyscy mówili, ze przesadzam takie są dzieci itd.) No ale do rzeczy na dzień dzisiejszy w ciagu dnia jest ok, są maleproblemy z usypianiem ale to sie da wytrzymać, duzy problem jest z kąpielą i wieczorami. Śmiem podejrzewać, ze dziecie me przechodzi przez wieczorne odrykiwanie trwa to od 17 do 23, okropny placz jakby zażywanie prosiaczka przepraszam za porównanie ale to naprawdę tak wyglada, tylko z wiekszym naterżeniem. Przez jakiś czas było lepiej choć nie idealnie, ale mała dawała sie uspokoić jak trzymalam ja w pionie na raczkach i lekko kolysalam w górę i w dół na sprezynowym fotelu. Niestety od kilku dni i to zawodzi, zawodzi tez mój kręgosłup. Kolysalam ja tak dzień w dzień po kilka godzin, oprócz tego w ciagu dnia jak ja uspia. U męża sie nie uspakaja tak. Co wy drogie mamy robicie w takich sytuacjach? Chodzi mi o to czy jak już kręgosłup będzie mi tak bardzo doskwieral to wystarczy ze w takiej sytuacji ja po prostu mocno przytule - co wiaze sie z tym ze nie przestanie płakać, ale przy niej będę. Czy nie będzie to zwyrodnialstwo wobec niej, ze nie zapobiegam jej placzowi? Serce mi sie kraja ale muszę tez oszczędzać kręgosłup bo bez niego tez będę nieprzydatna matka. Dzis obodzilam sie w nocy z bolu i nie spalam 3 godz. Błagam pomóżcie, czy mialyscie takie sytuacje. Piers tez jej juz nie uspakaja a do tej pory z gorszym lub lepszym skutkiem dzialala. Czy to mija? Bo juz zaczynam watpic. Naprawdę sie boje czy to wszystko przetrwam, gdyby nie moja babcia umarlabym z głodu bo nawet nie mam czasu ugotować.
Obserwuj wątek
    • jul-kaa Re: Ratunku!!! 26.01.12, 11:52
      A nosisz w chuście? To bardzo odciąża kręgosłup.
      • agaizocha Re: Ratunku!!! 26.01.12, 12:02
        Tak ale jej sie to nie do końca to pomaga, w chuscie ja mogę nosić tylko jak jest spokojna a jak sie robi spiaca to musze ja wyjac bo sama w niej nie usnie chyba ze dodatkowo siade na fotel i bede kolysac, przy atakach szału nic nie daje, nie uspakaja ja to.
        • edytadk Re: Ratunku!!! 26.01.12, 12:33
          Przerabiałam "zarzynanego prosiaczka" przy drugim dziecięciu, doskonale wiem, jakie to trudne.

          Córeczka wieczorami szczególnie nakręcała się i wpadała w histeryczny płacz, ryk nie do ukojenia. Nie było mowy o uspokajaniu przy piersi, nakręcała się jeszcze bardziej. Noszenie, nucenie, szuszanie nie pomagały lub tylko na moment. Jak już było źle i ryk nie malał od niczego, zamykałam się z małą w łazience (ciemnej), włączałam suszarkę i dalej kołysałam w ramionach lub w chuście (jak to dzieci mają w zwyczaju, mała robiła się coraz cięższawink). Po kilku-kilkunastu-kilkudziesięciu minutach takiego zaciemnienia, szumu i kołysania mała zasypiała. Jeśli był wieczór i pora spania, przenosiłam się z nią do łóżka i wtedy była szansa, że nawet jak się obudzi (oczywiście w nocy budziła się wiele razy), to sama pierś do ukojenia wystarczy. Ale zdarzały się i noce, kiedy o 3-4 nad ranem spędzałam w łazience z suszarką i maleństwem w ramionach godzinę, albo i dłużej. Moja mama, wzór wyrozumiałości i cierpliwości w stosunku do dzieci, kilka razy powiedziała mi, że nie wie, jak ja to wytrzymuję. W sumie moja córka idealnie pasuje do dziecka z tego opisu:

          www.bangla.pl/artykuly/a86/high-need-baby-to-brzmi-dumnie
          Ja miałam o tyle łatwo, że dzięki doświadczeniu i wiedzy nabytej przy okazji pierworodnego zdawałam sobie sprawę, że takie "egzemplarze" się trafiają (aczkolwiek opieka nad synkiem, w porównaniu do małej, to była sielanka) i - przede wszystkim - byłam gotowa przyjąć to z całym dobrodziejstwem inwentarza zakładając, że być może nie będę w stanie ukoić płaczu, ale bliskość z małą 24h/dobę to najlepsze, co mogę zrobić. Więc byłam. Mała spała ze mną/na mnie/przy mnie (oczywiście model nieodkładalny do jakiegokolwiek łóżeczka, do tej pory zresztą), na spacery, do domowej aktywności była chusta. Nieutulone ryki po 3 miesiącu zaczęły stopniowo ustawać. Po 7 miesiącu życia dziecko w 100% mamine, bezsmoczkowe i bezwózkowe udało się bez żadnej traumy zostawić z babcią podczas mojej codzienniej 9-10h nieobecności (praca). O dziwo, zupełnie zapomniałam, jak wyglądały tamte łazienkowe, przeryczane wieczory, co właśnie uświadomiłam sobie, czytając Twój opis. Jakkolwiek brzmi to mało pocieszająco w tej chwili, bądź pewna, że to minie. Chociaż 3 miesiące ryku zakrawa na wieczność, mija błyskawicznie. A kiedy już nic nie możesz wymyślić, a mała dalej płacze, powtarzaj sobie, że towarzyszenie jej, jest najlepszym, co możesz zrobić. Nasza córeczka była w niemowlęctwie "przypadkiem ekstremalnym", a teraz mamy cudowną, samodzielną i odważną 1.5-roczną pannęsmile.
          • agaizocha Re: Ratunku!!! 26.01.12, 12:44
            Ach dziękuje Ci za Twój post, szczególnie, za to, ze napisałas ze jeśli już nic nie mogę zrobić to mam przy niej byc i to wystarczy, bo dotychczas obwinialam siebie za te nie moc, ale człowiek jest tylko człowiekiem. Swoją droga to podziwiam mamy taki jak Ty które, maja już dobytek i borykają sie dodatkowo z takim egzemplarzem, ja z cała pewnością wyladowalabym na oddziale zamkniętym, bo nie sadze, ze ogarnelabym wszystki domowe obowiązki. Podziwiam.
          • luliluli Re: Ratunku!!! 26.01.12, 13:45
            Też miałam przyjemność przeżyć coś podobnego, więc po pierwsze bardzo współczujęwink
            Że też wszystkie dzieci nie mogą się rodzić spokojnewink
            U nas pomagała właśnie chusta i właśnie suszarka nagrana na płytę CD oraz jako plik w telefonach (35 minut suszeniawink) mogliśmy ją włączać w dowolnym miejscu i czasie, Radka bardzo uspokajała.
            Radek przez 4 miesiące dosłownie na mnie żył - spał, jadł, odpoczywał. Ważne to zorganizować sobie wszystko logistycznie - znaleźć źródło posiłków (u nas obiady robiła teściowa, a mąż przynosił mi wszystkie możliwe posiłki pod nos na fotelsmile

            Wierzę w to co piszesz o płaczu, u nas też było to zawsze straszne doświadczenie, zwłaszcza dla tych, którzy dotychczas mieli styczność tylko ze zwyczajnymi dziećmiwink
            U nas wózek zaczął być używany dopiero w okolicach pół roku, do tamtej pory korzystaliśmy z chusty - codziennie po naprawdę wiele godzin, w sumie poza nią Radzik tylko jadł i był kąpanysmile
            Smoczka też nie używaliśmy.

            Ważne dla zdrowia psychicznego jest ustawić sobie odpowiednią perspektywę - pamiętać, że za kilka tygodni to się skończy, a ani się obejrzycie, a maluch będzie ganiał po domu wołając "mama"smile
            Było bardzo ciężko, ale dziś wydaje mi się, że te 4 miesiące trwały dosłownie kilka dni - dobrze, że perspektywa czasu tak to zmieniawink Dziś mamy w domu małego energicznego wariatuńcia, który wciąż jest wulkanem energii i nadal dużo "mówi", choć dziś już nie tylko wrzaskiem i płaczemwink
            Życzę Wam wytrwałości i uśmiechusmile I trzymam kciukismile
            • luliluli Re: Ratunku!!! 26.01.12, 13:48
              Chciałam tylko dodać, że faktycznie będzie wiele takich sytuacji, w których Twoja interwencja nie przyniesie skutku w postaci końca płaczu. Ale faktycznie najważniejsze jest być z dzieckiem, dawać do zrozumienia, że nie jest samo ze swoim niemowlęcym problemem - takie sytuacje zdarzać się będą nie tylko na tym etapie, ale też nawet, gdy dziecko będzie "duże", a może nawet z czasem jest ich coraz więcej...
    • agaizocha Re: Ratunku!!! 26.01.12, 19:37
      Mamy jestescie cudowne!!! Dziekuje za wszelkie rady. Wyobrazcie sobie, ze moje dziecie najrozsze spi przy mojej piersi. Jakby nie był nawet jak sie obudzi to i tak o tej porze zadna sila nie dalo sie jej uspic. Otoz zmienilam dzis strategie. Zgasilam swiatlomwlaczylam odkurzacz dziecie wtulone trzymalam na raczkach (chusta w praniu) i poprostu z nia bylam, nie walczylam z jej placzem po przez jego chwilowe zagluszanie skakaniem na fotelu, w momencie gdy nadchodzil "atak" tulilam ja mocniej i myslam o tym, ze cierpie razem z nia i, o tym jjak napisala jedna z Was, ze to ze przy niej jestem to najlepsze co moge jej dac. Efekt taki, ze po 30 min i moze 4 atakow mocnego krzyku dziecie me kochane sie wyciszylo! A mnie serce z radosci skacze! To co zauwazylam, ze po tych atakach placzu Zosia wydawala dzwiekipodobne do wilka wyjacego do ksiezycasmiletak jakby wlasnie byl to proces wyciszania, nie moge uwierzyc ze z4 h doszlysmy do 30 min. Teraz mam wyrzuty sumienia, ze wczesniej tego nie stosowalam, oby to bylo rozwiazaniem trwalym. Dziekuje za wszystkie rady.!!!
      • espionka Re: Ratunku!!! 26.01.12, 20:56
        dziecko wyczuło wewnętrzny spokój mamy i zasnęło smile
        a nic jej nie boli? u nas alergia objawiała się poczatkowo wrzaskiem, potem kiedy dziecko sięgało do twarzy drapało się (mimo, że skóra w pierwszych miesiącach życia była idealna)
        • agaizocha Re: Ratunku!!! 26.01.12, 21:45
          O masz, nie pomyslalam o tym. Ma na twarzy a wlasciwie na jednym policzku jakies plamki ale niby pediatra wykluczyla skaze.
      • luliluli Re: Ratunku!!! 27.01.12, 10:42
        Wspanialesmile
        Nie miej wyrzutów, bądź dumna, że znalazłaś rozwiązaniesmile
        Od siebie polecam tez różne metody na wyciszanie dziecka - próbowałaś masażu?
        Nie tylko tego antykolkowego.
        Bardzo gorąco polecam masaż Shantali, relaksuje, rozluźnia i wycisza malucha, ale także osobę masującąsmile
      • edytadk Re: Ratunku!!! 27.01.12, 12:52
        Gratuluję serdecznie! Malutka ma szczęście, że trafiła jej się taka mądra Mama. Przy płaczącym dziecko zachowanie własnego spokoju jest najtrudniejsze, ale jednocześnie bardzo istotne, bo nasz niepokój będzie tylko potęgować rozdrażnienie malucha. Polecam książkę "Mądrzy rodzice" - m.in. można tam znaleźć szczegółowe wyjaśnienia (w kontekście fizjologii działania mózgu), dlaczego Twoja obecność jest dla dziecka tak ważna. Fizyczna bliskość spokojnego (!) rodzica pozwala dziecku aktywować odpowiedzialną za własny spokój część układu nerwowego i stopniowo doprowadzić do wyciszenia. W zachowaniu własnego (względnegowink) spokoju może pomóc świadomość, że maleńkie, niedojrzałe pod wieloma względami dzieciątko tak się właśnie zachowuje, a nasza "nieumiejętność" całkowitego zapobiegania atakom płaczu w żaden sposób nie świadczy źle o naszych rodzicielskich kompetencjach. Nio i wreszcie, że za miesiąc-dwa będzie znacznie lepiejsmile.

        pozdrawiam!
        • mrs.t Re: Ratunku!!! 28.01.12, 14:04
          moge tylko sie podpisac

          przy pierwszym dziecku tez tego czego mi brakowalo - to spokoju.
          bo czasem czulam - ze wiem, ze maly jest spiacy/glodny, ale mimo usypiania/proponowania piersi plakal
          , wkurzal sie
          ja wtedy przerywalam rytual i szukalam nie wiadomo czego, rozdrazniajac spiace/glodne przeciez dziecko jeszcze bardziej.

          przy drugim dziecku mialam wiecej spokoju i zaufania do siebie, i porafilam wlasnie tym spokojem uspokoic dziecko. tym ze bylam przy niej jak plakala, klepalam po pupci, az sie uspokoila i porzadnie zlapala piers

          kiedys czytalam taki artykul o tym jak "wspanialy" jest placz dziecka, jaka potrzebna forma komunikacji jest(dla nas po jakims czasie jest nie do zniesienia, chcemy by dziecko przestalo po prostu plakac,ale czasem dziecko musi sie w ten sposob wygadac - i potrzebuje naszej obecnosci (trudno opisac to tak, by nie brzialo jak "pozwol sie dziecku wyplakac, niech sobie cwiczy pluca-bo wszakze nie o to mi chodzi)

          poki co wpadlam tylko na
          www.przytulmniemamo.pl/vertical-komunikacja/vertical-gdy-dziecko-placze.html
    • nezu-chan Re: Ratunku!!! 28.01.12, 16:23
      A to nie są kolki przypadkiem? Niedający się utulić płacz przez co najmniej trzy godziny w okolicach wieczornych, gdzieś nawet takie godziny podawali jako typowe. Na kolki są przecież sposoby, pytałaś lekarza, próbowałaś czegoś?
      Ja mam egzemplarz wymagający mojej obecności i bliskości praktycznie cały czas, ale jak jesteśmy obok siebie to jest spokój i radość. Tyle tylko że musiałam swoje życie do tego logistycznie przystosować i teraz kiedy po pół roku zaczyna raczkować i już mnie wtedy nie chce obok siebie, jakoś mi dziwnie wink Czas szybko mija, powodzenia!
    • agaizocha Re: Ratunku!!! 30.01.12, 10:54
      Dzieki Wam Drogie Mamy za wszelkie info., wiele rad zaczelam wcielac w zycie, na szczescie juz niedlugo skonczymy 3 m-ac ale same wiecie, ze w takich chwilach, kazdy dzien to wiecznosc, tym bardziej, ze powtarza sie to dzien w dzien, a dodatkowo mamy problemy tez ze spaniem w ciagu dnia i tez sie zastanawiam czy to normalne, pomimo, ze Z. Okazuje wszelkie oznaki zmeczenia ( ziewanie, tarcie oczek itp.) to nie udalo sie nam usnac bez placzu, dodam, ze to rowniez nie jest lekki placz a mocne wrzaski, no i czy to mozliwe, ze jej zadna pozycja sie nie podoba, bo nosze tule, spiewam, bujam. I zawsze jest wrzask. Moze zaczynam usypiac w nieodpowiednim momencie.? Juz sama nie wiem..., mam nadzieje, zeukonczenie 3 m- aca odmieni nasze zycie chociaz w ciazy wymioty tez mialy byc do 3 a u mnie trwaly do 6 noszenie w chuscie w naszym przypadku sprawdza sie srednio bo jak jes Z. Wsciekla to chusta jeszcze bardIej ja drazni a jak jest spokojna to pochodzimy 10 min. I zaczyna sie wrzask - czyto normalne na poczatku i moze nie powinnam sie poddawac i chwile tulic w chuscie pomio wrzasku i czekac az sie uspokoi czy dac sobie spokoj calkowice. Ach ale to wszystki skomplikowane w kazdym razie serdecznie za wszystko dziekuej, bardzo sie ciesze ze tu zajrzalam wiele mi pomoglyscie, mysle, ze jeszcze nie raz bede potrzebowala Waszej pomocy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka