Pewnie niektórzy będą się śmiać z tego wątku, ale mi przydałaby się porada

Zanim pojawił się nasz synek praktykowaliśmy spanie z naszym psiskiem. Małe rozmiary, grzał nogi zimą, więc było to całkiem miłe. Teraz mam kłopot bo nie umiem go oduczyć, wyganiam, tłumaczę, a on i tak czeka na moment aż mocniej zaśniemy i wkrada się pod kołdrę. Już dwa razy przyłapałam go jak w ten sposób spał przytulony do Synka. Może ktoś miał podobnie?
Z psem też do tej pory praktykowaliśmy pozytywne metody tresury, takie rodzicielstwo bliskości w wersji psiej. Dobrze wiem, że mogłabym po prostu zamknąć drzwi do sypialni i zostawić go piszczącego, bo przecież kiedyś się zmęczy i przestanie, ale szkoda mi psiska po prostu. Uwielbia Małego z wzajemnością i najchętniej pilnowałby go cały czas. Usprawiedliwiam się sama przed sobą, że leżąc w nogach krzywdy dziecku nie zrobi, ale to jednak zwierzę i do końca ręczyć za niego nie mogę. Nakrzyczcie na mnie i powiedzcie, że albo spanie z psem albo z niemowlakiem. Może nabiorę motywacji, żeby być bardziej stanowczą