Dodaj do ulubionych

reakcja na płacz

27.04.12, 14:28
Witam,
Wiem, że wątek poruszany już wielokrotnie, ale nie znalazłam jeszcze satysfakcjonującej mnie odpowiedzi.
Synek ma niecałe 2 lata. Od m.w. miesiąca ma napady płaczu. Wiem, że to w tym wieku naturalne i normalne. Mam jednak problem z wypracowaniem w samej sobie jakiejś korzystnej dla nas obojga strategii. Nie mówię tu o płaczu ze złości kiedy mama przerywa zabawę by umyć czy zmienić pieluchę. Z takimi płaczami radzimy sobie świetnie - mówię Leo, ze rozumiem, że chciałby się dalej bawić i że czuje złość, ale... itd. Mały się szybko uspakaja i już po chwili możemy bawić się dalej. Natomiast nie wiem jak reagować w sytuacji, kiedy ten płacz bierze się "znikąd" - na pewno jest jakaś przyczyna, ale niezbyt oczywista, a próby dowiedzenia się o co chodzi tylko płacz nasilają. Zależy mi na okazaniu, że nawet jak jest taki rozgoryczony, to go nadal kocham i rozumiem i wspieram. Ale z drugiej strony chciałabym mu pomóc wyjść z takiego stanu. Zazwyczaj chce się do mnie w takich chwilach przytulić. I nigdy mu tego nie zabraniam, ale widzę, że wtedy rozkleja sie jeszcze bardziej i potrafi tak płakać pół godziny albo i dłużej. Często pokrzykując przez łzy "mama, mama" jakby chciał, żebym coś zrobiła. Pozwolić mu płakać? Wiem, że dzieci czasem w ten sposób wyładowują nagromadzony stres i napięcie. Czy próbować rozmawiać? Czy szukać sposobu żeby go czymś zająć (to często skutkuje)? Zdarza/zdarzało się to Waszym maluchom? Jak reagowałyście? Czuję się rozbita i wiem, że zupełnie niepotrzebnie takie sytuacje wyzwalają u mnie masę negatywnych emocji. Poradźcie coś proszę.
Ps. Za miesiąc urodzi się drugi maluszek i boję się, ze trudno będzie znaleźć czas na takie płaczliwe maratony.
Obserwuj wątek
    • jul-kaa Re: reakcja na płacz 27.04.12, 14:41
      Myslę, że postępujesz bardzo dobrze. Mam dziecko w tym samym wieku, które też czasem płacze dla wylania ogromnych emocji, bez żadnej dostrzegalnej przyczyny. Jeśli udaje Ci się zająć go czym innym, to dobrze, ale czasem warto dać dziecku możliwość po prostu popłakania w ramionach mamy, nawet jeśli trwa to dłużej. Możesz mu wtedy mówić, ze widzisz, ze jest smutny, że go bardzo kochasz.
      Niepotrzebnie czujesz się rozbita, taki płacz to cos naturalnego, choć rozumiem, ze jest to dla Ciebie trudne. Pozwalając dziecku płakać w Twoich ramionach, akceptując jego smutek, rozbicie, wylanie emocji, dajesz mu bardzo, bardzo dużo i uczysz, że takie emocje też się zdarzają, są akceptowane i czasem potrzebne. Jeśli uda Ci się w pełni zaakceptować takie stany, będzie Ci łatwiej i może te negatywne emocje, które masz, przestaną się pojawiać.
      Trzymaj się ciepło smile
      • green.sabcia Re: reakcja na płacz 27.04.12, 18:37
        Mi się wydaje, że on przeżywa fakt, ze nie będzie juz niedługo sam na świecie , tylko z rodzicami. Jest jeszcze mały, dlatego nie umie wyrazić tego co się znim dzieje słowami, prawdopodobnie jest przerażony uczuciami jakie się w nim pojawiają. NIe wiem czy rozmawiacie z nim o tym, że niedługo pojawi się rodzeństwo i że Twój brzuch jest taki duży, bo ono juz tam jest i czeka na odpowiedni moment żeby wyjść. Może za mało o tym rozmawiacie, a może za dużo? Może babcie czy inni krewni ciagle mu o tym fakcie przypominają? Sądzę, że tu leży źródło jego płaczliwości. Szczerze mówiąc nie rozumiem sytuacji,że dziecko płacze bez żadnego konkretnego powodu. Zawsze jest jakis powód, a u dwulatka można już być bardziej pewnym o co chodzi, niz u niemowlaka. W końcu znamy to sowje dziecko, niesmile
        • dagis.1 Re: reakcja na płacz 27.04.12, 20:43
          no tez mi sie wydaje ze dzieci nie placza bez powodu jednak smile
          ciezko tak tadzic na odleglosc, chyba nawet sie nie da

          ale u nas jest tak tez ze jak dzieciaki sa zmeczone to placza z kazdego powodu wink
        • mama_leonka Re: reakcja na płacz 27.04.12, 23:18
          Co do faktu zbliżającego się rodzeństwa, to Leoś jest od dawna wtajemniczony. Wie, ze w brzuszku mieszka siostrzyczka - Lenka i że niedługo się urodzi. Że na początku będzie malutka (oglądamy zdjęcia jaki był Leoś jak się urodził), ale potem Leoś będzie miał towarzyszkę w zabawie. Synek czasem odkrywa mi brzuch i się do niego przytula, czasem puka do siostrzyczki lub daje całusy. Czasem pytam czy będzie z Lenką układał klocki/grał w piłkę itp. ale nie za często i nie w jakiś nachalny sposób. Bardziej, zeby go poinformować że jest taka możliwość wink Po pierwszych wpadkach zakazałam rodzinie mówić o sprawach negatywnych (jak teść wypalił do Leosia, że "na pewno będziesz zazdrosny"...), bo nie chcę go nastawiać w ten sposób. W przesadnie pozytywny też nie, więc unikam "lukrowanych" stwierdzeń i obietnic, żeby się maluch nie rozczarował. Zdaję sobei sprawę z tego, że na pewno przeczucie nadchodzących zmian budzi w nim niepokój i jest źródłem stresu, ale nie wiem, co mogłabym jeszcze zrobić.
          A co do płaczu bez przyczyny... Chodzi mi o płacz bez znanego mi powodu (bo jest na tyle nieoczywisty że trudno dociec bez pytań, a pytanie kończy się zawsze nasileniem płaczu). Leo nie jest jeszcze na tyle rozmowny żeby mógł mi wyjaśnić dlaczego płakał.
          Podejrzewam też zęby - zostały nam jeszcze piątki, a wszystkie zębole do tej pory Leoś przechodził bardzo dramatycznie... Na razie nic w buźce nie widzę, ale to jeszcze nic nei znaczy wink
          Mi generalnie nie chodzi tyle o ustalenie konkretnej przyczyny płaczu, choć byłoby to bardzo przydatne, co o jakiś uniwersalny sposób reakcji, który by maluchowi przyniósł ulgę, a przy okazji tworzył podstawy do radzenia sobie z emocjami na późniejszych etapach rozwoju.
          • jul-kaa Re: reakcja na płacz 28.04.12, 00:06
            mama_leonka napisała:
            > Mi generalnie nie chodzi tyle o ustalenie konkretnej przyczyny płaczu, choć był
            > oby to bardzo przydatne, co o jakiś uniwersalny sposób reakcji, który by maluch
            > owi przyniósł ulgę, a przy okazji tworzył podstawy do radzenia sobie z emocjami
            > na późniejszych etapach rozwoju.

            Ale Twój sposób jest bardzo dobry, myślę, że jesteś bardzo czułą i empatyczną mamą i uczysz Leosia radzenia sobie z emocjami.
            Akceptacja smutku naszych dzieci nie jest zadaniem prostym, ale Ty sobie naprawdę dobrze radzisz!
          • green.sabcia Re: reakcja na płacz 28.04.12, 22:43
            No ok. ale jak chcesz mu przynieść ulgę i pomóc, skoro nie masz pojęcia o co mu tak naprawdę chodzi i dlaczego się zalewa łzami, bo nie znasz przyczyny? Wydaje mi się, ze to właśnie jest bardzo istotne, zeby znać tę przyczynę, albo przynajmniej nieustannie próbować ja poznac, dociec o co dziecku chodzi. Ja wiem, ze to trudne z dzieckiem , które nie mówi, albo mało zrozumiale jeszcze, ale istnieje jeszcze cos takiego jak intuicja macierzyńska, ona cI nic nie podpowiada? O co może chodzić? Moze rzeczywiście przebijają mu się zęby i co jakiś czas odczuwa ból. Myślę, ze warto to sparwdzić i zapytać przy następnej takiej płączliwej sytuacji czy boli buzia. Może odpowie twierdząco i sprawa się wyjaśnismile Ale piszesz też, ze na próby dociekania co mu jest jeszcze bardziej wyje...hmm, więc może nic mu nie jest, tylko ma taki sposób na zwracanie na siebie Twojej uwagi? Może spróbuj zwracać na niego bardziej uwagę wtedy, kiedy jest spokojny, ładnie się bawi a nie biadolić nad nim za bardzo i sie nie rozczulać, jak zaczyna lamentować? Z doświadczenia wiem, ze niektóre dzieci rozkręcają się na maksa, jak się tak razem z nimi "jęczy" i końca nie widać, a innym pomaga jak się z nimi na chwilę ktoś utożsamismile Nie ma jednej idealnej recepty. tylko metoda prób i błędów dojdziesz o co chodzi Twojemu dziecku. Powodzenia.
            • jul-kaa Re: reakcja na płacz 28.04.12, 23:29
              Ależ nie musi chodzić o nic, co matka mogłaby zmienić, na co mogłaby wpłynąć lub co mogłaby zidentyfikować. Poznanie przyczyny wcale nie jest tak istotne, jak akceptacja stanów emocjonalnych dziecka, bo to właśnie dzięki tej akceptacji dziecko powoli uczy się radzenia sobie z trudnościami.
              Dzieci płaczą z różnych przyczyn, czasem po prostu dlatego, że są zmęczone, przebodźcowane, że wydarzyło się, co przerosło ich mozliwości ogarnięcia. Często dziecko samo nie wie, dlaczego płacze, bo nie umie zidentyfikować i nazwać trudnych emocji, i wypytywanie jest dla niego jeszcze bardziej frustrujące. Nie ma sensu za każdym razem na siłę szukać przyczyny - jaki miałoby to mieć cel? Takie pozytywne wypłakanie, w ramionach mamy, bez uporczywych pytań o to, co się stało, jest dla dziecka czymś dobrym, rozwojowym.
              Autorce wątku intuicja odpowiada dawanie dziecku bliskości i to jest właściwa podpowiedź.
              • pinkdot Re: reakcja na płacz 29.04.12, 10:30
                Poznanie przyczyny wcale nie jest tak istotne, jak
                > akceptacja stanów emocjonalnych dziecka, bo to właśnie dzięki tej akceptacji d
                > ziecko powoli uczy się radzenia sobie z trudnościami.

                Generalnie się zgadzam, poza stwierdzeniem o tym, że poznanie przyczyny płaczu nie jest istotne.
                Nam ogromnie pomogło na wszelkiego typu histerie to jak synkowi poprawiła się komunikacja - nauczył się mówić i teraz jest w stanie powiedzieć dlaczego płacze, o co mu chodzi, np. o to, że śnił mu się rekin w łóżku, że boli go brzuszek. Brak możliwości zakomunikowania tego o co dokładnie chodzi dziecku, może być dla niego niesamowicie frustrujące i nakręcać właśnie epizody płaczu.
                A swoją drogą jeżeli dziecko ma rzeczywiście wystarczająco bliskości rodzica, nie powinno domagać się chyba jej jeszcze półgodzinnym płaczem? Wydaje mi się, że przyczyna jakaś takiego stanu rzeczy może być i jest ona ważna.
                • jul-kaa Re: reakcja na płacz 29.04.12, 19:42
                  pinkdot napisała:
                  > Generalnie się zgadzam, poza stwierdzeniem o tym, że poznanie przyczyny płaczu
                  > nie jest istotne.

                  Nigdzie nikt nie pisał, że poznanie przyczyny nie jest istotne.

                  > A swoją drogą jeżeli dziecko ma rzeczywiście wystarczająco bliskości rodzica, n
                  > ie powinno domagać się chyba jej jeszcze półgodzinnym płaczem?

                  Ale tu nie chodzi o potrzebę bliskości jako przyczynę płaczu, tylko o niedojrzałość mózgu i emocji - to jest właśnie przyczyna.
                  • green.sabcia Re: reakcja na płacz 29.04.12, 20:20
                    " Nigdzie nikt nie pisał, że poznanie przyczyny nie jest istotne".

                    Jak to nikt? Ty to napisałaś, we wpisie powyżej: "Poznanie przyczyny wcale nie jest tak istotne".

                    Ale tu nie chodzi o potrzebę bliskości jako przyczynę płaczu, tylko o niedojrza
                    > łość mózgu i emocji - to jest właśnie przyczyna.

                    Rozumiem, ze znasz dziecko, dlatego a taką pewnością zdiagnozowałaś jego zachowanie?

                    Ja się będę upierać, ze poznanie przyczyny płączu swojego dziecka jest istotne dla matki. Naturalną rzecza jest, ze matka chce pomóc, a żeby pomóc trzeba wiedzieć jak, a żeby wiedziec jak trzeba znać powód-przyczyne płaczu. A może naprawdę coś mu jest-dolega, coś go boli, ma jakies poważne zaburzenia, a Ty radzisz "olać" przyczynę, bo jest nieważna, jakkakolwiek by była. Ważne, ze mama jest blisko. Owszem, ze ważne, zeby była blisko, ale wazniejsze jest, zeby wyraziła swoje aktywne zainteresowanie stanem dziecka, a nie tylko łaskawie znosiła jego wycie. I sprawa załatwiona.
                    Dziwi mnie Twoje podejście do problemu.

                    • jul-kaa Re: reakcja na płacz 29.04.12, 20:49
                      green.sabcia napisała:
                      > Jak to nikt? Ty to napisałaś, we wpisie powyżej: "Poznanie przyczyny wcale nie
                      > jest tak istotne".

                      Rozumiem, że nie zauważyłaś, że po przecinku jest dalszy ciąg zdania? Spoko, napiszę łopatologicznie: Poznanie przyczyny płaczu jest mniej istotne niż akceptacja stanów emocjonalnych dziecka. Teraz rozumiesz?

                      > Rozumiem, ze znasz dziecko, dlatego a taką pewnością zdiagnozowałaś jego zachow
                      > anie?

                      A Ty je znasz, że się upierasz?

                      > a Ty radzisz
                      > "olać" przyczynę, bo jest nieważna, jakkakolwiek by była.

                      Nic takiego nie radziłam. Napiszę jeszcze raz, może zrozumiesz.
                      Czasem dziecko płacze z konkretnego, identyfikowalnego powodu, o czym zresztą autorka pisze. Wtedy oczywiście poznanie przyczyny i zaradzenie jest wazne. Pytanie dotyczyło sytuacji, kiedy dziecko płacze z powodu, który zidentyfikować trudno lub który jednej wyraźnej przyczyny nie ma. Taki płacz może na przykład wynikać z nagromadzonych emocji, dziecko może płakać, bo miało bardzo ekscytujący (pozytywnie!) dzień i tak radzi sobie ze zbytnim podnieceniem. Może płakać, bo jest zmęczone. Tak jak pisałam: dziecko samo nie umie określić, dlaczego płacze, bo nie umie zidentyfikować i nazwać trudnych emocji, i wypytywanie jest dla niego jeszcze bardziej frustrujące. Nie ma sensu za każdym razem na siłę szukać przyczyny. Jeśli da się ją w miarę łatwo znaleźć - to super. Ale jak widać z pierwszego postu autorki (i jak wynika z mojej wiedzy teoretycznej oraz doświadczenia praktycznego) czasem się nie da. W takich sytuacjach wypytywanie dziecka, szukanie na siłę przyczyny i próba zaradzenia jej jest niepotrzebna, niedobra dla dziecka.

                      Generalnie, green.sabciu, widuję Twoje posty na kilku forach i trochę tracę ochotę na rozmowy z Tobą, bo po prostu niektórych rzeczy jakoś nie ogarniasz, a mnie się nie chce tylko dla Ciebie stukać w klawiaturę.
                      Poczytaj może ten wątek, tam była sensowniejsza rozmowa: forum.gazeta.pl/forum/w,97998,124217889,124217889,pozwolic_sie_wyplakac_.html
                      • mama_leonka Re: reakcja na płacz 29.04.12, 22:07
                        Widzę, że rozgorzała dyskusja... niekoniecznie na temat. Ze swojej strony tylko dodam, że oczywiście w miare możliwości staram się dociec przyczyny płaczu. To często wiele wyjaśnia i pomaga rozładowac sytuację. Jednak natura nie wyposażyła mnie w zbyt rozbudowany instynkt macierzyński i zdarzają się sytuacje, kiedy konkretnego powodu znaleźć nie potrafię. I o takie sytuacje pytałam.

                        jul-kaa - jeszcze raz dziękuję za wsparcie. W swoim otoczeniu nie mam nikogo kto by mnie wsparł w moim stylu rodzicielstwa. Mąż generalnie popiera to co robię (RB) i stopniowo go w świat emocji maluchów wprowadzam, ale z tą reakcją na płacz to się nei do końca zgadzamy. On akceptuje mój sposób, ale sam robi inaczej... Dzięki temu co napisałaś przemyślałam sobie tak od serca swoje własne uczucia, poukładałam parę spraw w głowie i okazało się, że jest dużo łatwiej. Leoś nadal ma swoje humory, ale teraz, kiedy już nie reaguję sama tak emocjonalnie, potrafię więcej zobaczyc i usłyszeć w tym co Leo wypłakuje. I widzę, ze ta moja pełna, niczym nie zakłócona akceptacja działa na niego uspokajająco. Myślę, że czuł, ze sama nie radzę sobie z jego emocjami... Mimo, ze bardzo starałam się mu tego nie okazywać.
                        I dziękuję za przypomnienie tego poprzedniego wątku. Zupełnie zapomniałam, ze go założyłam smile Jednak ten Leosiowy płacz "prześladuje" mnie od początku... I wciąż jest dla mnie wyzwaniem.
                        Jeszcze raz dzięki za zrozumienie i wsparcie. Powodzenia.
                        • green.sabcia Re: reakcja na płacz 30.04.12, 19:56
                          Jednak natura nie wyposażyła mnie w zbyt rozbudowany instynkt macierzyński i zdarzają się sytuacje, kiedy konkretnego powodu znaleźć nie potrafię. I o takie sytuacje pytałam.

                          Przepraszam Cię, nie obraż się, ale jeżeli jest tak jak sama powyżej piszesz, po jakiego grzyba robisz sobie kolejne dzieci?uncertain
                          Dziecko to nie pralka, ani zmywarka czy inny sprzęt agd, nie dostaniesz od nikogo, nawet najbardziej miłego i sympatycznego do niego instrukcji obsługi. Macierzyństwo i rodzicielstwo to ciężka praca, trzeba sie wysilać dzień po dniu, trzeba wkładać mnóstwo energi własnej i emocji, trzeba się uczyć nowych rzeczy, nawet jakby się nam nie chciało. To nie jest lekkie, łatwe i przyjemne, jak czasy panieńskie, beztroski stan wolny, ale satysfakcja z rozwoju z coraz lepszej relacji z dzieckiem jest ta nagrodą dla nas, jest nieoceniona i nieporównywalna do niczego innegosmile
                          • mama_leonka Re: reakcja na płacz 01.05.12, 17:21
                            Wiesz, po przeczytaniu Twojego posta postanowiłam nie odpowiadać na niego, bo ... dyskutowanie na ten temat jest trochę poniżej mojej godności osobistej. Ale jednak mnie to męczy i chciałabym Ci zwrócić uwagę na kilka kwestii.

                            Po pierwsze - to wspaniale jeśli rozumiesz swoje dzieci zawsze i w każdej sytuacji. O ile oczywiście to prawda, bo z mojego skromnego doświadczenia wynika, ze nie ma ludzi doskonałych. Natomiast bardzo kiepsko Ci idzie rozumienie dorosłych, bo Twoje posty w tym wątku świadczą o tym, że nie rozumiesz do końca o czym mowa.

                            Po drugie - to forum dotyczy rodzicielstwa bliskości - jest dla ludzi, którzy wychowują swoje dzieci w duchu empatii, zrozumienia i tolerancji. Którzy starają się nauczyć swoje dzieci miłości. Pisząc o swoich wątpliwościach w takim miejscu naprawdę nie spodziewałam się takiego braku zrozumienia. Zastanów się proszę, czy to forum jest na pewno dla Ciebie?

                            Po trzecie - Ciebie przeraża, że ktoś nie będący chodzącym ideałem matki decyduje się na kolejne dziecko. Mnie przeraża pewność z jaką wydajesz takie sądy - nic o mnie nie wiedząc. Pomyśl, jak bardzo mogłabyś skrzywdzić taką wypowiedzią kogoś, kto faktycznie miałby wątpliwości co do tego, czy nadaje się na mamę...

                            Po czwarte... Mam do Ciebie ogromną prośbę. Założyłam ten wątek w konkretnym celu - by wypowiedziały się mamy które mają lub miały podobne problemy, które rozumieją sytuację i chcą pomóc, a nie pokazać jakie to one są wspaniałe. W związku z tym, że ta sytuacja Ciebie nigdy nie dotyczyła, to proszę Cię nie pisz w tym wątku więcej. Wprowadzasz tylko niepotrzebne negatywne emocje. Pisz może na forum mam idealnych?
                            • jul-kaa Re: reakcja na płacz 01.05.12, 18:54
                              Mamo_leonka, jest mi przykro, że musiałaś czytać o sobie takie przykre rzeczy, nie rozumiem intencji autorki tych postów. Mam szczerą nadzieję, że się tym nie przejęłaś, szkoda, ze spotkało Cię to na tym forum. Masz rację, że nie ma matek nieomylnych, a matki, ktore sądzą, że zawsze wszystko wiedzą o swoich dzieciach, zwyczajnie się mylą, o czym pewnie przyjdzie im się kiedyś boleśnie przekonać.

                              Ciebie pozdrawiam serdecznie, zyczę Ci wszystkiego dobrego i duuużo pewności siebie jako mama smile
                              • green.sabcia Re: reakcja na płacz 01.05.12, 19:04
                                Aaaaaaaaaaaamen! Na kaznodzieję się nadajeszbig_grin
                            • green.sabcia Re: reakcja na płacz 01.05.12, 18:58
                              Przykro mi bardzo, ale nie pozwolę sobie zamknąć ust, tylko dlatego, że Ty tak sobie życzysz, bo cos tam.
                              Napisałaś do mnie, więc muszę się do tego co napisałaś pod moim adresem ustosunkować.
                              Co do całości Twojej wypowiedzi, to: o matko znowu jakaś nawiedzona i przewrażliwiona NA SWOIM punkcie mamusia.
                              A tak po kolei, to:
                              -dyskutowanie na ten temat jest trochę poniżej mojej godności osobistej.

                              Och, ach, cos takiego, nie może być.

                              to wspaniale jeśli rozumiesz swoje dzieci zawsze i w każdej sytua
                              > cji. O ile oczywiście to prawda,
                              To święta prawda i innej nie ma, nie wiem jak mogłoby byc inaczej w przypadku dzieci starszych niz rok. Z noworodkiem i niemowlakiem może byc cięzko, wszak to maleńkie i nowe dziecko, dopiero co sie poznajemy. Ale rok powinien starczyć w zupełności każdej nawet średnio empatycznej matce, aby doskonale poznac swoje dziecko i wiedzieć co mu jest i o co mu chodzi w danym momencie.

                              bo z mojego skromnego doświadczenia wynika, ze
                              > nie ma ludzi doskonałych.
                              Po pierwsze to nie kwestia doskonałości, a empatii, której nie posiadają wszyscy w równym stopniu wykształconej. Po drugie, nie przesadzaj z tą skromnością, masz juz jedno dziecko, jesteś matka ponad dwa lata, zaraz będziesz matka kolejnego, masz juz całkiem spore doświadczenie. Może własnie w poczuciu swojej małej kompetentności jako matki tkwi Twój problem? Może doskonale wiesz o co chodzi dziecku, ale wydaje Ci się że nie wiesz, bo niemożliwe, zeby on ryczał tak bez sensu i bez powodu, zeby na mnie cos wymuszał tym rykiem przeciez ja się tak staram, być najlepsza mamą w duchu RB itd, itp. Może o to chodzi? Pomyśl o tym. Wiesz dziecko to dziecko, ono nie wie, co to RB, ani AP, czy DKP, oraz inne współczesne wymysły. Ma swoje potrzeby i swoje zachcianki, już w tym wieku także i to tylko kwestia rozróznienia co jest co.

                              Twoje posty w tym wątku świadczą o tym, że nie rozumiesz do końca o czym
                              > mowa.
                              Mogłabys uprzejmie nie generalizować, proszę? Czego nie rozumiem? Reasumując piszesz tak: mój syn od jakiegoś miesiąca wyje i nie wiem co mu jest, o co może chodzić. Przeważnie wiem, ale bywa tak, że w ogóle nie wiem czemu on płacze, bo wyeliminowałam wszystkie powody, i nic nie pomaga, dalej wyje, pytanie go o co chodzi, tylko pogarsza sprawę, co robić? Jak temu zaradzić? Czyli dla mnie osoby postronnej czytającej to wynika z tego, że masz problem z dzieckiem, to jego wycie Cie denerwuje, może nawet na niego krzyczysz, a on dalej wyje, więc oczekujesz jakiegos złotego środka, instrukcji, aby miec w końcu święty spokój z tym wyciem, zwłaszcza,ze lada moment pojawi sie nastepny, który cichutki także pewnie całymi dniami nie będzie, nie wytrzymasz z dwoma krzykaczami na raz. Na marginesie, nie licz na to,ze starszy sie uspokoi po narodzinach brata lub siostry, ale nastaw się że przez pierwsze tygodnie i miesiące będzie zawodzić bez przyczyny jeszcze więcej, bo on mały jest.
                              Ja starałam sie ukierunkowac Cię jednak na próbę znalezienia przyczyny. Ty jednak wolałaś rady i przytakiwania jul-ki: tak, tak, robisz dobrze, tzn.dobrze, ze nic nie robisz, bo nic nie trzeba robić, wystarczy, że jesteś. Osmielam sie twierdzić, że nie zawsze to człowiekowi wystarcza, nawet małemu. Pomyśl jak Ty byś sie czuła, gdybyś miała jakiś problem, czegoś się bardzo bała, wstydziła jakiś swoich uczuć, któe Cię przerażają i nie możesz tego powiedziec partnerowi, tylko wpadasz w szloch i rozpacz, a on troche próbuje Cię podpytać o co ci chodzi i czemu płaczesz, ale Ty słowa z siebie wydusić nie możesz, na to on poddaje sie szybko i mówi, to przytul się, już dobrze. Pomaga? Pomaga na początku, na jden taki incydent, dwa. Ale co dalej? Problem nadal nie rozwiązany, Ty się nadal męczysz z tymi swoimi uczuciami i widzisz, że Twój partner jakoś nie za bardzo zainteresowany Twoim stanem, a z czasemto nawet poirytowany tym Twoim łkaniem co i rusz. Podejrzewam, ze podobnie moze czuć się dziecko, któe ma jakiś problem, ale nie może go wyartkułować i jasno wyrazić. To zadaniem matki jest dojść do sedna. I tylko w takim kontekście, dbania o stany uczuciowe dziecka pisałam do Ciebie. Nie w sensie oceniania Cię jako mniej czy bardziej idealną. Bo to nie o to chodzi i nie tu lezy problem.

                              jest dla ludzi, którzy w
                              > ychowują swoje dzieci w duchu empatii, zrozumienia i tolerancji

                              Wiesz, wydaje mi się, ze trochę naginasz teraz rzeczywistość do swoich własnych widzimisięsmile
                              RB jak sama nazwa wskazuje jest próbą wychowywania własnych dzieci w jak najbliższej i jak najbardziej naturalnej bliskości między rodzicami a dziecmi. Sposobów na to, jak to robić w praktyce jest wiele i są rózne, każdy szuka takich jakie mu najbardziej odpowiadają, jemu i jego dziecku. Ale szuka. Bliskość nie tworzy sie poprzez sam akt urodzenia, czy tez sam akt karmienia piersią, czy tez poprzez fakt noszenia dziecka w chuście, jak to nie którzy próbują dowodzić. Bliskośc to szereg, ogrom interakcji pomiędzy rodzicami i dzieckiem, ale także rodzeństwem, krewnymi, dziadkami. Wkładanie do tego nurtu jak do worka szumnych haseł o tolerancji, zrozumieniu dla wszystkiego i wszystkich dookoła itd. jest naiwne i sztuczne i w ogóle nie o to chodzi.



                              Pisząc o swoich wątpliwościach w takim miejs
                              > cu naprawdę nie spodziewałam się takiego braku zrozumienia. Zastanów się proszę
                              > , czy to forum jest na pewno dla Ciebie?
                              Wiesz moge odpisac w tym samym tonie, a ty się zastanów, po co masz dzieci? Czy to się fajnie czyta? Nie. Po raz kolejny spotkałam się z tym, że forum jest dla przytakiwaczy, albo przynajmniej tak chce byc traktowane przez niektóre pisujące tu osoby. Przytakiwanie nie jest wsparciem w żadnym razie.

                              Ciebie przeraża, że ktoś nie będący chodzącym ideałem matki decydu
                              > je się na kolejne dziecko
                              Nie to mnie przeraża, ze nie jesteś idealna. Idealnych ludzi nie ma. Przeraża mnie to, że nie masz ochoty na wysiłek, aby poznać swoje dziecko i przyczyne jego płaczu i zadowalasz sie tym, jak ktoś Cie utwierdzi w Twoim własnym przekonaniu, ze tak to juz jest, dzieci w tym wieku płaczą i ryczą, nic nie trzeba robić, jesteś super matką.
                              Otóż, to niekoniecznie prawda, że wszystkie dzieci w wieku 2 lat płaczą z niewiadomego powodu i że nic z tym nie trzeba robić. Sama mam aktualnie dziecko w tym wieku, które flagmatykiem nie jest, a wręcz przeciwnie i owszem wiele razy w ciagu dnia się drze, ale ja wiem dlaczego i co jest tego przyczyną. Ano głównie ze złości, ze nie dostaje tego co chce na zyczenie, albo nie może robic róznych niebezpiecznych rzeczy itd. Inne powody, to zmęczenie, głód, pragnienie, oraz jakiś dyskomfort fizyczny jak ból, drapanie metki, obcierające buty etc. Nie rozumiem dlaczego dziecko w tym wieku miałoby płakać ze smutku? Co je mogłoby tak smucić?
                              NIe wydaję sądów, ale zastanawiam sie i próbuję zrozumiec Ciebie i Tobie podobne matki, bo z taką postawą, zeby nie robić nic, bo przejdzie, bo wyrośnie, spotkałam sie nie raz. Tylko, ze z takimi pozostawionymi sobie dziećmi i tak traktowanymi nie mogą sobie potem poradzić nauczycielki w przedszkolu i w szkole, bo sa aspołeczne. Duzo mozna by o tym pisać, ale pewnie Cie to nie interesuje. Najważniejsze, że dostałaś już "odpowiednie wsparcie" i nic do szczęścia Ci więcej nie potrzeba.

                              To tyle co chciałam wyjaśnić, więcej zgodnie z Twoim życzeniem pisac w Twoim wątku nie będę.

                              • jul-kaa Re: reakcja na płacz 01.05.12, 19:06
                                green.sabcia napisała:
                                > Ale rok powinien starczyć w
                                > zupełności każdej nawet średnio empatycznej matce, aby doskonale poznac swoje
                                > dziecko i wiedzieć co mu jest i o co mu chodzi w danym momencie.

                                Trzeba być niezwykle naiwną osobą, żeby tak myśleć.
                                tam.

                                > To tyle co chciałam wyjaśnić, więcej zgodnie z Twoim życzeniem pisac w Twoim wą
                                > tku nie będę.

                                Trzymam Cię za słowo! (które już złamałaś smilesmilesmile)
                                • green.sabcia Re: reakcja na płacz 01.05.12, 19:18
                                  Trzeba być niezwykle naiwną osobą, żeby tak myśleć.
                                  > tam.
                                  ?Możesz się bardziej rozwinąć w osądzaniu mnie? Ty jestes chyba nienormalna, skoro podważasz moje osobiste doświadczenia z moimi dziećmi.

                                  A słowa nie dawałam Tobie, więc i nie Tobie muszę je dotrzymać. Nie będę więcej zabierać głosu w temacie wątku i personalnie sie odnosić do autorki, ale do Ciebie będę jak mnie będziesz prowokowac na okrągło. Jesli autorka będzie miec pretensje, to niech ma do Ciebie.
                                  • jul-kaa Re: reakcja na płacz 01.05.12, 19:21
                                    green.sabcia napisała:
                                    >Ty jestes chyba nienormalna,

                                    O kulturze coś pisałaś, o ile dobrze pamietam... Niezłe świadectwo twojej. Tu by się przydało powiedzenie z kotłem i garnkiem - tym razem w prawidłowej formie.
                                    • green.sabcia Re: reakcja na płacz 01.05.12, 19:30
                                      Cóż, z jakim przystajesz, takim sie stajeszsmileUczę się od Ciebie, szkoda tylko, że nic mądrego i wartościowego.
                                      Jak widzę do cech Twojej osobowości jaka mi sie jawi na podstawie Twoich wpisów do mnie moge dopisac kolejną: złośliwość w czystej postaci.
                                      Nie pierwszy raz piszesz cos prowokująco i zaczepnie,osądzjąco a potem w ogóle nie ustosunkowujesz sie do tego. I jak tu z kims takim rozmawiać?
                                      • jul-kaa Re: reakcja na płacz 01.05.12, 19:31
                                        green.sabcia napisała:
                                        > I jak tu z kims takim rozmawiać?

                                        Najlepiej wcale. Nie tylko mnie ulży...
                                        • green.sabcia Re: reakcja na płacz 01.05.12, 19:41
                                          Otóż to!
                              • mama_leonka Re: reakcja na płacz 01.05.12, 22:36
                                Widzę, ze znów niezbyt uważnie przeczytałaś. POPROSIŁAM Cię tylko o to byś nie pisała w tym wątku, ponieważ piszesz nie na temat. I mam wrażenie, że nie tylko mnie męczy takie zaśmiecanie forum. Jednak zrobisz co zechcesz. Nie dotarłam nawet do połowy Twojego posta, ponieważ szkoda mi czasu na czytanie takich rzeczy i zupełnie mnie one nie interesują.
                                Proponuję tylko byś jeszcze raz przeczytała co jest napisane na głównej stronie forum RB:

                                Forum rodziców którzy w wychowaniu dzieci cenią ideę ATTACHMENT PARENTING (Rodzicielstwa Bliskości - Rodzicielstwa Zaangażowanego),w życiu kierują się szacunkiem do dużych i małych (nie dopuszczajac jednak szerokopojetej przemocy, poniżania, zastraszania) a na - forum piszą (i czytają) przyjaznie i z dobrymi intencjami.
                                Forum niemoderowane. Uczestnikow uprasza się o korzystanie z wewnętrznych hamulcow i poczuwanie sie do odpowiedzialnosci za spokoj i harmonię w wątkach. Ma byc miło - więc bądzcie dla siebie mili.

                                Mam nadzieję, że zrozumiesz. Dla higieny własnego ducha nie zamierzam więcej czytać Twoich postów. Pozdrawiam.
                                • green.sabcia Re: reakcja na płacz 02.05.12, 08:06
                                  Matko, czujesz się ofiarą przemocy z mojej strony?uncertain NIe wiem co powiedzieć...najlepiej nic, bo jeszcze uraże znowu czymś Twoją kruchą psychikę.
                                  Forum jest publiczne, a nie Twoje prywatne, mogę pisac na takowych co chcę. Nie obraziłam Cię i nie czuję się winna niczemu. W swoim zapytaniu o motywy do posiadania kolejnych dzieci w sytuacji, w której nie za dobrze czujesz się w roli matki, co sama napisałaś, wyraźnie napisam, że przepraszam za takie pytanie, zebyś nie odebrała go złośliwie, czy w iny negatywny sposób. A zapytałam, bo nie rozumiem, a chciałabym zrozumieć.
                                  Ale jeśli ktoś jest przewrażliwiony na swoim punkcie to cokolwiek by się napisało nie po jego myśli, to będzie powód do obrazy majestatu.
                      • green.sabcia Re: reakcja na płacz 30.04.12, 19:28
                        Wiesz, jest takie powiedzenie: nie bądź taka do przodu, bo Ci kiedys tyłu zabraknie-do Ciebie pasuje jak ulałsmile Rozumiesz mnie o co mi chodzi?
                        Bo jak nie to mogę cI wytłumaczyc łopatologicznie. Widzisz jak wspaniale dopasowuję się i zniżam do Twojego poziomu rozmowy na forum-duża empatia mnie cechujesmile I w przeciwieństwie do niektórych matek, które nie sa w stanie rozpoznać dlaczego ich dziecko płacze, a inne maja tak samo i usłuznie przytakują, że to normlne i tak ma być,taki etap rozwojowy, taka faza, itp bzdety.
                        To co dla mnie wypisujesz to psychologiczny bełkot, wykręt od chęci chociaz podjęcia próby zrozumienia o co może chodzić dziecku.
                        Nie chodzi i o to, że trzeba nad tym płaczącym dzieckiem streczeć i wypytywac je w kółko co mu jest, bo emocje sa tak u niego silne, a i mozliwości wypowiedzi ograniczone dość, ale wydaje mi się, ze Ty doskonale wiesz, o co mi chodzi, ale złośliwie przeinaczasz moje czy kogos innego wpisy. Tylko w jakim celu?
                        Generalnie nie znam sytuacji i nie rozumiem jak można nie wiedzieć dlaczego dwuletnie czy starsze dziecko płacze? Dla mnie taka sytuacja jest nie do pojęcia i przeraża mnie trochę, że matka, któa wykazuje sie brakiem umiejętności poradzenia sobie z taką sytuacją,będzie miała za chwile kolejne dziecko, którego byc może także nie będzie rozumiećuncertain
                        No ale ja mam trójkę dzieci, a Ty tylko jedno, więc to chyba jednak kwestia doświadczenia życiowego i wczuwania się stany emocjonalne dziecka, a nie cytowanie psychologicznych książek i teoretyzowanie.
                        Na koniec, nie musisz ze mną dyskutować, komentowac moich prymitywnych wpisów, itd. Nikt Ci nie każe, nie wiem po co to robisz ciagle? Masochistką jesteś? Ale zabraniać mi nie możesz i nie będziesz się wypowiadać, więc daj sobie spokój.
                        • luliluli Re: reakcja na płacz 02.05.12, 09:12
                          Green, proszę Cię, weź jakiś mały urlop od forów, bo chyba to doskonałe rozumienie aż trójki Twoich mądrych dzieci bardzo Cię psychicznie zmęczyło...
                          Otwiera człowiek lodówkę, a tam znowu Twoje mądrości życiowe dla zaawansowanych...
                          • green.sabcia Re: reakcja na płacz 02.05.12, 10:56
                            A Ciebie też coś boli? Kłują Was w oczy moje wpisy? Nie dajecie wiary temu, że dziecko można zrozumieć i wiedzieć co mu jest, tym bardziej jak jest własne?
                            Wiem skąd to się bierze, z bardzo krótkiego i bardzo wąskiego doświadczenia ograniczonego tylko do własnego 1 dziecka, ot i tyle. Tylko, że nie ma się sensu wymądrzać i pouczać kogoś kto to doświadczenie posiada i nie jest ono ograniczone tylko do własnych dzieci. Z wykształcenia i z zawodu jestem pedagogiem, więc wiem o czym piszę. A Wam to się wiele rzeczy jeszcze wydaje, ale życie i czas zweryfikuje Wasze wyobrażenia. Mam taką przynajmniej nadzieję.
                            • luliluli Re: reakcja na płacz 02.05.12, 12:41
                              Taa, poproszę jeszcze o rozpoczęcie kolejnego wpisu od "za moich czasów..."
      • mama_leonka Re: reakcja na płacz 27.04.12, 23:02
        Dziękuję smile Chyba tego potrzebowałam. Wydaje mi się, że trudno mi w pełni zaakceptować takie emocje bo moi rodzice u mnie ich nie akceptowali i sama mam często problemy z wyrażaniem smutku, nie mówiąc już o złości... I choć w głowie mam to w miarę uporządkowane, to nie kontroluję do końca emocji które się we mnie pojawiają... No ale zdaję sobie sprawę, że to dobra okazja do pracy nad samą sobą. Jeszcze raz dziękuję.
        • marcovca Re: reakcja na płacz 30.04.12, 13:57
          Dzięki Ci za ten wątek.
          • asica74 Re: reakcja na płacz 03.05.12, 20:21
            ja rowniez dziekuje! pare rzeczy mi sie wlasnie rozjasnilo!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka