Dodaj do ulubionych

Dlaczego 7-latka ciągle kłamie?...

17.05.13, 07:47
Mam wrażenie, że ktoś podmienił mi dziecko. Z córki, która chętnie opowiadała, jeśli coś przeskrobała i zawsze słyszała od nas, że dobrze robi, że się przyznaje - raptem zrobił się mały krętacz. Nie wiem - przykład szkolnych koleżanek i kolegów?... miała liczne okazje zauważyć (szczególnie u jednej z dziewczyn) jak można kłamać i jak mama tamtej koleżanki wybucha tylko perlistym śmiechem i komentuje: "Ale fantazja! O-ho-ho! ja też w jej wieku taka byłam!" i rozmaite przewiny uchodzą w niepamięć.
Albo to po prostu takie wiek? Kłamstwo wydaje się atrakcyjne?
Czy może próbuje, jak daleko może sobie pozwolić?
Do Rotszyldów nie należymy, więc wyjście do kina czy do teatru to jednak przyjemność większego formatu i kiedy małą napiera się, że koniecznie musi pójść na jakiś tam film to uprzedzam: w tym miesiącu było sporo wydatków, ale pomyślimy. Pamiętaj, że dużo zależy od twego zachowania, nie przeskrob dziś niczego.
No i guzik: ściąga po cichu taty MP3 i kłamie w żywe oczy, że nie wie, gdzie ona jest... A kiedy daję jej szansę i mówię: zastanów się, może jednak pokusa była silna i ją wzięłaś? upiera się dalej, ze łzami w oczach, że nie, nie ruszała, NIGDY! Wrzeszczy przy tym i robi miny obrażonej niewinności. Po chwili porządkuję jej plecak: MP3 tkwi w kieszeni.
A mała z kolejnym rykiem ucieka do pokju, usta w kreskę i wycie: "nie powiem! nie powiem! i tak mi nie uwierzycie!"
no, przecież MP3 nie przedostała się sama do plecaka ani kot jej tam nie zaaportował smile
mała poza tym strzela focha i nie odzywa się przez cały dzień, siedzi odęta, jakby jej zrobiono krzywdę. Historie powtarzają się niemal dzień w dzień; rusza coś, czego nie wolno ruszać, usiłuje przemycić coś do szkoły by się pochwalić, świśnie drobną sumę pieniędzy, która leżała na stoliku naszykowana na kupno gazety i w żywe oczy kłamie, że nie ruszała - a potem piórnik pełen papierków po cukierkach, które sobie fundnęła w szkolnym sklepiku.
Czy Wasze dzieci też przechodziły taką fazę w tym wieku?... Język mi już staje kołkiem od tłumaczenia sad tym bardziej, że ona nie słucha; demonstracyjnie zatyka uszy. Przykro patrzeć sad i ręce mi już opadają, że ani tłumaczenie, ani kary, ani nagradzanie właściwej postawy - najwyraźniej nie skutkują.
get="_blank">lb1f.lilypie.com/UKHNp2.png....</a>
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Dlaczego 7-latka ciągle kłamie?... 17.05.13, 08:29
      No wiesz, naprawde nie rozumiesz? Przecież Ty sama skłaniasz dziecko do kłamstwa! Jeśli kazda atrakcja jest nagrodą za dobre zachowanie, to dziecko, które przyzna sie do "niegrzecznosci" będzie ukarane brakiem kina. Innymi nsłowy, stwarzasz sdama sytuację, w której dziecko ma być albo idealnie grzeczne długi czas - kompletnie niemożliwe, albo musi, dla własnego dobra, kłamać.
      Nie kolezanki, a Ty uczysz dziecko kłamać. Nie nagradzasz własciwej postawy, tylko karasz za bycie nieposłusznym. Poza tym wygląda na to, że dziecko nic nie ma - nie mma mp3, nie ma ani grosza na drobne wydatki, nie ma prawa zanosić do szkoły niczego, czym by mogła sie pochwalić. Tłumaczenie nie pomoże - pomoże zabranie dziecka do kina , nawet jeśli było niegrzeczne, nie uzaleznianie przeyjemności od zachowania, większy luz i tygodniówka.
      Tylko teraz to potrwa, zanim dziecko przyzwyczai się, ze nie musi byc stale grzeczne.
    • morekac Re: Dlaczego 7-latka ciągle kłamie?... 17.05.13, 10:28

      że koniecznie musi pójść na jakiś tam film to uprzedzam: w tym miesiącu było sporo wydatków, ale pomyślimy. Pamiętaj, że dużo zależy od twego zachowania, nie przeskrob dziś niczego.
      No i guzik: ściąga po cichu taty MP3 i kłamie w żywe oczy, że nie wie, gdzie ona jest... A kiedy daję jej szansę i mówię: zastanów się, może jednak pokusa była silna i ją wzięłaś? upiera się dalej, ze łzami w oczach, że nie, nie ruszała, NIGDY! Wrzeszczy przy tym i robi miny obrażonej niewinności. Po chwili porządkuję jej plecak: MP3 tkwi w kieszeni.

      Stawiam na to, że ową MP3 rąbnęła wcześniej, celem pochwalenia się w szkole - twój zaś tekst 'nie przeskrob dzisiaj niczego' sprawia, że nawet na mękach się nie przyzna. Stawką jest kino.
      Natomiast co do ściągania drobnych - pomyśl jednak o kieszonkowym.
    • on-na Re: Dlaczego 7-latka ciągle kłamie?... 17.05.13, 12:03
      Pardon, a czy ja gdzieś pisałam, że mała nie dostaje kieszonkowego???
      dostaje smile i wydaje na co chce - niech sobie sama gospodaruje pieniędzmi, jej wybór i wolna wola czy to przeje w szkolnym sklepiku, czy trochę odłoży a potem poprosi: "mnie brakuje jeszcze na polly pocket a bardzo bym chciała".
      Nie jesteśmy za postawą "odtąd-dotąd" i "ordnung muss sein". Natomiast przemycanie po cichu rzeczy do szkoły, skoro jej się tłumaczy i wyjaśnia - jestem absolutnie przeciw i tyle. I nie uważam, że stwarzam sytuację zmuszającą dziecko do kłamstwa.
      A jeżeli tak: to proszę, jaka na to rada? bagatelizować? "OK, córa, nic się nie stało, chociaż ci tłumaczyliśmy i prosiliśmy żebyś tego nie robiła, do kina pójdziemy i tak, tylko już nie płacz i się nie obrażaj, dobrze?" Darować i dać jej poczucie, że przechytrzyła rodziców?... mniejsza z tym, ze wróci ze zniszczoną rzeczą, nie stanowiącą jej własności? Jeśli chodzi o jej zabawki - uprzejmie proszę, niech zabiera, jak wróci ze zniszczoną rzeczą, niech ma do siebie pretensje, zdarzyło się nie raz: potaszczyła do szkoły jakąś zabawkę - zabawka wróciła z pękniętym okiem - połówka oka smętnie sterczała a mała się zarykiwała, że to wina jakiegoś kolegi, bo stanął na zabawce; innego dnia uczyli się o owadach i mała zatargała książkę o robakach i pająkach, taką z wmontowanymi szkiełkami, efekt jak w fotoplastikonie, zdjęcia się widziało trójwymiarowo. Znowu wróciła z rykiem, książka zniszczona, bo jakaś koleżanka szarpnęła, bo chciała obejrzeć już - strony wyrwane, wkładka z lupą nadszarpnięta a jakieś dziecko pomazało długopisem jedną z fotografii...
      widzę, że u niej chęć pochwalenia się zwycięża nad zdrowym rozsądkiem, szkoda tylko, że przy okazji ucieka się do kłamstwa i chce zabierać nie swoje rzeczy. Negatywne przykłady, jak widać ("może lepiej zostaw, bo będzie jak poprzednio") nie działają, a ona ma w dodatku wyjątkowego pecha, że co do szkoły poniesie, to wraca "nadgryzione".
      • morekac Re: Dlaczego 7-latka ciągle kłamie?... 17.05.13, 19:45
        No to nie zostawiaj drobnych na wierzchu.
        Za zabranie mp3 taty opieprz się należał, bo zabrała nieswoje. Jeśli jednak poniosła straty w swoim majątku osobistym - to jest to głównie jej strata i kiedyś się nauczy, że nie warto targać do szkoły wszystkiego. A przy zniszczonej książce czy innym gadżecie przytulić i udzielić sprzętowi pierwszej pomocy, a nie prawić kazania.

        >tylko już nie płacz i się nie obrażaj, dobrze?
        Daj jej się wyryczeć, daj jej strzelić focha - nie musi być cały czas szczęśliwa i pogodna. Nie wiem, dlaczego tak się upierasz przy tym, żeby nie strzelała focha.
      • jakw Re: Dlaczego 7-latka ciągle kłamie?... 17.05.13, 22:07
        on-na napisała:
        > widzę, że u niej chęć pochwalenia się zwycięża nad zdrowym rozsądkiem,
        Dzieci w tym wieku raczej nie mają nadmiernie rozbudowanego zdrowego rozsądku - w przeciwieństwie do potrzeby chwalenia się. Z przykładów przyniesionych ostatnio przez moją córkę: "A X powiedział, że on jest taki mądry, że od razu pójdzie do II klasy". Przy czym ów X aż takim geniuszem raczej nie jest, ale chwalipiętą i łobuziakiem - to owszem.
        Pewnie się chwalą które ma tableta, mp3 czy co innego w domu i zaczyna się licytacja. Spróbuj pogadać z córką dlaczego uważa, że musi zabrać tego tableta czy mp3 do szkoły? Może dzieci jej nie wierzą że ma takie "cuda" w domu i dokuczają?
        • morekac Re: Dlaczego 7-latka ciągle kłamie?... 18.05.13, 07:14
          >Dzieci w tym wieku raczej nie mają nadmiernie rozbudowanego zdrowego rozsądku - w przeciwieństwie do potrzeby chwalenia się.
          Przypomniało mi się z przedszkolnych czasów jednej z córek: stoi sobie dwóch młodzieńców w wieku 6-7 lat. I jeden z nich mówi, że jego tata to może wypić tyle piwa na raz, że ojej. Pewnie ze 3 litry. A drugi na to pochwalił się tatą - jego tata nie mógł być przecież gorszy!: a mój, jak wypije piwo, to zaraz sika. I jak daleko...
          To tak a propos zdrowego rozsądku 6-7 latków i chwalenia się. wink
          Żeby nie było: tatusiowie to nie była jakaś patologia.
    • camel_3d dziwne... 17.05.13, 12:46
      kino jako nagroda za dobre zachowanie..inaczej nie bedzie kina..i to i tak raz w miesiacu...
      jak ona ma sie do czegos przyznac, skoro przez to sraci taka rzecz...

      mp3...no ok.taty.. rozumiem...le moze w szkole duzo dzieci ma i chciala tez pokazac, ze ma. Moze wiedziala, ze jak poprosi to niebezdie mogla pokazac dzeiciom w szkole, ze ma..A tak..lczyla, ze moze nie zauwazycie...

      no nie wiem... ja bym jedna pogadal.... i na pewno nie rezygnowal z kina bo cos przeskrobala...

      No i dodatkoa rzecz... nie wiem jaki macie status finansowy..ok, napisze prosto...moze ona sie wsydzi, e jest biedniejsza niz inne dzieci....




      Dziecko w podrozy. Grupa na Facebooku.
      ___________________________________________

      www.facebook.com/groups/129829233757830
      • on-na Re: dziwne... 17.05.13, 13:50
        Powiedziałabym, ze finansowo stoimy przeciętnie a z tego co się orientuję, to większość rodziców mniej więcej jest na tym samym poziomie co i my, ze 2 rodziny jednak poniżej (dzieci mają dofinansowane posiłki) a dwie rodziny baaardzo dobrze. Z tym, że rodzice tych lepiej sytuowanych w przypadku rodziny nr 1 są bardzo surowi: dziecko nie dostaje kieszonkowego, zero zabawek do szkoły, ubierana skromnie, w maju codziennie zasuwa z babcią na majowe. Trochę przeginają, IMHO, bo ich pociecha z racji tego, że nie ma kieszonkowego, ciągle naprasza się o słodkie u innych dzieci... Natomiast rodzina 2 stosuje pełen lans: dziecko wystrojone (wychowawczyni i pani od korektywy zwróciły uwagę, że proszą o bardziej swobodny strój, zwłaszcza w dni w-fu i korektywy - chyba miały niezłą zagwozdkę jak uprzejmie zwrócić uwagę rodzicom, że to nie rewia mody), ciągle jakiś gadżet, ostentacyjnie latanie do sklepiku - i z tekstami do innych dzieci: "A co, ty nie możesz sobie kupić? twoi rodzice są biedni?". Konfiskowanie gadżetów dziecku-chwalipięcie przez wychowawczynię - w tym komórki - powtarza się regularnie, ale rodzice są niereformowalni. Stwierdzili, że dziecko MUSI mieć stały dostęp do komórki "w razie co". Tłumaczenie wychowawczyni, że nie widziała by ich dziecko tęskniło i odczuwało potrzebę częstego kontaktu z rodzicami, że na komórce tylko ciągle łupie w gry i nie skupia się na lekcji, nie znalazło u nich zrozumienia: państwo strzelili focha. Śmiechem skwitowali "taki mały wypadek", kiedy chwalipięta pozazdrościła innemu dziecku portmonetki i spuściła ją w szkolnym WC... ręce opadają.
        Pardon, poględziłam zupełnie nie a propos. Co do filmów: przecież nie będę jej prowadziła na wszystko jak leci...! Po pierwsze: bo na część z nich jest za mała. Wynudzi się lub przestraszy. Film "HOP', uznawany za bezpieczny dla dzieci od lat bodajże 6, moją pannę przestraszył w jakimś tam fragmencie, zaczęła się napierać o wyjście i cześć, koniec seansu. poza tym - rzadko dają co sensownego... teraz 24 maja ma wejść coś fajnego na ekrany - czemu nie smile

        Poza tym - naprawdę sporo czytam literatury dot. wychowywania dzieci, zarówno naszego Korczaka (o którym jakoś się zapomina) jak i Dolto (nie wiem, czy była tłumaczona na polski), czytamy sobie bajki terapeutyczne. I uważam, że metoda Korczaka, podam tak w skrócie:"złośnik jesteś, porywczy, od razu do pięści się bierzesz - spróbuj na początek przez pół dnia się od bójek powstrzymać" - daje rezultaty... Próbuję tą samą drogą: ja jej nie stawiam wymagań typu "cały miesiąc masz mi tu jak po sznurku chodzić, bo inaczej waćpanna na grochu klęczeć będziesz!" ;-0 Ale, do czarta, już mi ręce opadają: mówię i mówię, tłumaczę: "a tobie nie przykro, jak ci ktoś bez pozwolenia bierze rzecz i niszczy? tablet nie jest do zabawy - to nie jest zresztą własność taty, to sprzęt służbowy - własność biura, tata by musiał odkupywać, jakbyś zniszczyła w szkole" i groch o ścianę, pokusa zbyt silna!!! usiłuje włożyć pod bluzkę albo w majtki i schować w plecaku... I jeszcze to kłamanie w żywe oczy i obraza na całego, okraszone pyskowaniem, bądź wyzwiskami (to ostatnie to już pod nosem): "głupia mama, nienawidzę cię" sad
        • verdana Re: dziwne... 17.05.13, 14:15
          Rozumiem, że dziecko nie ma prawa zabierać cudzych rzeczy, to o wiele powazniejsza przewina niż kłamstwo. Natomiast ma prawo zabierać swoje - jesli zostaną zniszczone, trudno. Dziecko nie odróżnia "swojego" i "cudzego" , bo i o jednym i o drugim nie moze samo zadecydować. Dla niej tak samo nie wolno zabrać do dszkoły własnej lalki jak i niewłasnego mp-3. Praktycznie dziecko nie ma nic własnego, wszystkim rządzą rodzice. To problem, bo skoro dziecko ma zakazane i zabieranie rzeczy własnych i cudzych to przestaje odróżniać, co jest widzimisię rodziców, a co jest naprawdę niedozwolone. Pozwól dziecku zabierać swoje rzeczy do szkoły - zniszczą sie - trudno. Nie Twoja sprawa. Córka traktuje Wasze rzeczy dokładnie tak, jak Ty traktujesz jej - jako coś, o czym decyduje nie własciciel. Wyraźnie podzieliłabym rzeczy na jej zabawki, z którymi moze robić co chce i nie jej. Będzie dziecku łatwiej zrozumieć o co chodzi.
          Do kina mozna chodzić rzadko, ale nie pod warunkiem, zę dziecko nic nie przeskrobie dłuzszy czas.
          Z Korczaka zrozumiałas niewiele. Korczak zakładał sie z dziećmi o krótkoterminowe zwycięstwa nad sobą. Zawsze z inicjatywy dziecka. Gdy dziecku się udało - dawał nagrodę. Gdy nie, co oczywiście zdarzało sie często, Korczak ani nie karał, ani nie karcił, ani nie wyglaszał kazań, tłumaczeń i przemówień. Uznawał rzecz za normalną i pytał dziecko, czy chce sie założyć jeszcze raz. Dlatego ta metoda działała, bo dziecko nigdy nie mogło przegrać. Inaczej to nie jest metoda Korczaka, tylko próba wymuszenia na dziecku pewnych zachowań.
        • jakw Re: dziwne... 17.05.13, 22:00
          on-na napisała:

          > : mówię i mówię, tłumaczę: "a tob
          > ie nie przykro, jak ci ktoś bez pozwolenia bierze rzecz i niszczy? tablet nie j
          > est do zabawy - to nie jest zresztą własność taty, to sprzęt służbowy - własnoś
          > ć biura, tata by musiał odkupywać, jakbyś zniszczyła w szkole"
          Ale tak w domu to pewnie czasem tata daje pobawić się tym służbowym tabletem?
        • camel_3d Re: dziwne... 21.05.13, 21:08
          on-na napisała:

          > Powiedziałabym, ze finansowo stoimy przeciętnie

          i stac was na kino tylko raz w miesiacu??? i to jeszcze jak jest grzeczna? no nieee...



          > Poza tym - naprawdę sporo czytam literatury dot. wychowywania dzieci, zarówno n
          > aszego Korczaka (o którym jakoś się zapomina) jak i Dolto (nie wiem, czy była t
          > łumaczona na polski), czytamy sobie bajki terapeutyczne.

          no to czegos nie zrozumialas, albo cos zawalilas, skoro jednak literatura nie pomogla.

          > ie nie przykro, jak ci ktoś bez pozwolenia bierze rzecz i niszczy? tablet nie j
          > est do zabawy - to nie jest zresztą własność taty, to sprzęt służbowy - własnoś
          > ć biura, tata by musiał odkupywać, jakbyś zniszczyła w szkole" i groch o ścianę
          > , pokusa zbyt silna!!! usiłuje włożyć pod bluzkę albo w majtki i schować w plec
          > aku...

          tablet w majtki????????


          jak dla mnie to wyglada na ochote zaimponowania.... wiesz co ja bym zrobil....
          pozwolil wiziac jej ten tablet... (w senie "nie zauwazylbmy tego")... zadzwinilbym do wychowawczyni, zeby jej zabrala, ale nie mowila ze wie ode mnei i oddala dopiero kiedy zjawia sie rodzice...

          cos sie u was pomotalo... u nas (na razie do przedszkola) mozna przynosci male zabawki..ok, jest popisywanie sie kto ma co..ale raczej wsrod chlopcow. nie mozna duzych zabawek. Maly bierze co chce, wie, ze jezeli sie popsuje lub zgubi to jego strata.
    • jakw Re: Dlaczego 7-latka ciągle kłamie?... 17.05.13, 21:54
      > Do Rotszyldów nie należymy, więc wyjście do kina czy do teatru to jednak przyje
      > mność większego formatu i kiedy małą napiera się, że koniecznie musi pójść na j
      > akiś tam film to uprzedzam: w tym miesiącu było sporo wydatków, ale pomyślimy.
      > Pamiętaj, że dużo zależy od twego zachowania,
      Od jej zachowania zależy aż tak stan twojego porfela? Jeśli młoda nie dokonała w danym miesiącu czynów niszczących cudzego mienia to po prostu ściemniasz. A że młoda pewnie nie taka głupia to nie da jej się omamić już jak jakiegoś 3-latka i wmawiać, że pieniądze w cudowny sposób pojawiają się wtedy gdy dzieci są grzeczne. Ona doskonale wie, że jeśli coś przeskrobie (przynajmniej w twoim mniemaniu, bo w swoim może być czysta jak łza) to możesz wpaść na pomysł "za karę nie pójdziemy do kina/na lody itp". Więc skoro wysuwasz jakiekolwiek podejrzenia względem jej osoby to idzie w zaparte i nie przyznaje się. Po prostu wyciąga wnioski z poprzednich działań rodziców.
    • slonko1335 Re: Dlaczego 7-latka ciągle kłamie?... 18.05.13, 17:51
      Ja się nie dziwię jej że kłamie-też bym kłamała na jej miejscu. Jakby mi szefowa powiedziała, że premię dostanę jak nic nie wywinę w robocie a na drugi dzień spytała kto zapchał ksero lub nie wymienił tonera(zadzwonił telefon akurat lub siku mi się zachciało a potem zapomniałam) za skarby świata bym się nie przyznała, że to ja bo a nuż akurat tą premię by ucięławink Gdybym wiedziała, że premia będzie na bank jak skończę projekt do dnia tego i tego nie miałabym potrzeby takich szopek robić i ze skruchą bym poszła to ksero ratować...
      Uzależniasz przyjemności od własnego widzimisię właściwie, bo "zależy od Twojego zachowania" może oznaczać wszystko, więc na wszelki wypadek lepiej się nie przyznać do czegoś co mamie się nie spodobało lub nie spodobać może...
      • kanga_roo Re: Dlaczego 7-latka ciągle kłamie?... 20.05.13, 10:09
        dziewczyny dobrze radzą, pozwól jej decydować o jej własnych rzeczach i nie komentuj i nie oceniaj w kółko jej postępowania. co do zabierania rzeczy nie swoich - ja bym to uniemożliwiła, po prostu sprawdzając rzeczy dziecka przed wyjściem z domu. oczywiście uprzedziłabym, że będę sprawdzać, bo nie mam w tej kwestii zaufania, a nie mogę sobie pozwolić na utratę/zniszczenie sprzętu.
    • dziewczynazparasolem Re: Dlaczego 7-latka ciągle kłamie?... 20.05.13, 16:29
      Czesc!

      pozdrawiam i wspolczuje. Ale moze to tylko taki buntowniczy okres? Ja bym stawiala na konsekwenkcje i na nieoczekiwanie wynikow od zaraz.

      Co do wlasnosci cudzej i wlasnej - odzalowalabym i pozwolila na swobodne zarzadzanie wiekszoscia wlasnych zabawek - z paroma cennymi wyjatkami. Moze faktycznie to by nauczylo core odrozniac swoje od cudzego.

      Co sie tyczy nagrod
      > Do Rotszyldów nie należymy, więc wyjście do kina czy do teatru to jednak przyje
      > mność większego formatu i kiedy małą napiera się, że koniecznie musi pójść na j
      > akiś tam film to uprzedzam: w tym miesiącu było sporo wydatków, ale pomyślimy.
      > Pamiętaj, że dużo zależy od twego zachowania, nie przeskrob dziś niczego.

      Nie jest mi taka postawa obca, ale jestem na etapie porzucenia jej. Studia pokazuja ze ludzie (dorosli i dzieci) nagradzani za jakas czynnosc nie sa do niej zmotywowani. Bo przeciez jest to cos za co sie dostaje "zaplate" (pieniadze czy inna nagrode" - wiec pewnie jest to ciezka praca, ktora by sie nie robilo dobrowolnie! Dlatego juz nie bede nagradzala mojego syna za dobre zachowanie, odrabianie obowiazkow, dobre wyniki w szkole itp. Powinien to robic i tak. (Prawde mowiac takie nagrody byly u nas b. rzadzkie.. ale teraz sie z nimi pryncypialnie nie zgadzam)

      Jak bedzie wpadka - trudno, ale nie zawazy to na tym, co poprzednio bym zaoferowala jako nagrode (wypad do kina czy cos podobnego). Nie biore pod uwagi naprawde grube, przemyslane, zlosliwe przewinienia.. jak dotad takowych nie bylo, i mysle, ze w wiekszosci przypadkow u wiekszosci dzieci sie takie nie zdarzaja.
      • kanga_roo Re: Dlaczego 7-latka ciągle kłamie?... 21.05.13, 08:49
        dziewczynazparasolem napisała:

        ludzie (dorosli i dzieci) nagradzani za jakas czynnosc nie sa do niej zmotywowani

        że co proszę?

        Bo przeciez jest to cos za co sie dostaje "zaplate" (pieniadze czy inna nagrode" - wiec pewnie jest to ciezka praca, ktora by sie nie robilo dobrowolnie!

        uważam, że większość ludzkich poczynań powodowana jest chęcią uzyskania takiej czy innej nagrody. nawet, jeśli robisz coś z poczucia obowiązku, nagrodą jest świadomość, że postępujesz zgodnie ze swoimi przekonaniami, lub że spełniasz oczekiwania.

        czy Ty przez nagrodę rozumiesz wyłącznie korzyści materialne?
    • szamanta Re: Dlaczego 7-latka ciągle kłamie?... 21.05.13, 17:42
      Autorko tak szczerze ,to sama córke napędzasz do kombinowania i matactwa.Poprzez swoje zero-jedynkowe podejscie do problemu.Dziecko obralo strategie ,jaka ma sie konczyc zyskiem a nie stratą,taki córka ma cel,ty stawiasz ją w stratnym połozeniu
      Zgadzam sie z powyższymi radami
    • nisar Re: Dlaczego 7-latka ciągle kłamie?... 22.05.13, 13:09
      Prawda jest taka, że u niektórych dzieci chęc zaimponowania rówieśnikom jest silniejsza niż cokolwiek innego.
      Jedne dzieci w tym celu skaczą z okna, inne pyskują nauczycielowi, a jeszcze inne wynoszą z domu tablet ojca.
      Miałam taki egzemplarz, więc wiem.
      Najśmieszniejsze jest to, że w klasie mojego egzemplarza były dwie, słownie: dwie osoby dużo lepiej sytuowane od nas, które istotnie miały bez porównania więcej gadżetów niż nasza. I co z tego? Córka po prostu nie mówiła o nikim innym, tylko o nich. Fakt, że w klasie były osoby, które cieszyły się że nadchodzą święta, "bo mama kupi szynkę a nie tylko mielonkę niczego nie zmieniał.
      Szczerze mówiąc, nie wiem co Ci radzic, bo wiele dzieci z tego w dzisiejszym świecie niestety nie wyrasta - chęc imponowania aż do zachowań groteskowych trwa do wieku mocno dorosłego.
      Ja w pewnym momencie zaczęłam dawac dwie kary: drobną za przewinienie, dotkliwą za kłamstwo. I mówic wyraźnie (a córka zawsze była dobra z matmy): nie opłaca ci się kłamac, błędy popełnia każdy, ale kłamstwa nie toleruję. I np. za upapranie ściany "bo jej się nie chciało wstać i wyrzucić do kosza tylko próbowała rzucac, a nie wyszło" musiała po prostu zmyc ścianę. Za zapieranie się przez godzinę, że to nie ona, dostawała karę.
      A jeśli chodzi o wynoszenie z domu cennych rzeczy to obawiam się, że dopiero jak zgubi, lub będzie sądziła że zgubiła i naje się strachu, to się nauczy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka