Dodaj do ulubionych

Kij w mrowisko

IP: *.31.75.39.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 07.10.13, 10:18
W wątku na temat próby sił wywiązała sie ciekawa, moim zdaniem, dyskusja.
Zawsze wydawało mi sie, ze moja koncepcja wychowywania dzieci nie jest bardzo kontrowersyjna, oparta jest na jakiejs tam znajomosci literatury i kazuistyki, własnych przemysleniach i szczesliwie spojna z moim charakterem. Nie ukrywam, ze wierze w słuszność swojego podejścia (gdybym nie wierzyła musiałabym znalezc inne, ktore wzbudzaloby moje zaufanie).
Mój dom jest domem, gdzie naprawde wiele mozna, granic i zasad jest malo, natomiast te ktore sa, maja naszym zdaniem uzasadnienie i sa przestrzegane. Dzieciaki usmiechniete, odpowiednio brudne, nie ma wrzaskow, nie ma awantur, szanujemy nie tylko dzieci, ale tez i siebie nawzajem. Oczywiscie popełniamy tez błędy, zaliczamy większe i mniejsze wpadki, ale wszystko sie jakos kręci i nie mamy poczucia, ze idziemy w złym kierunku.

Zdziwiło mnie wiec, ze nagle zaczęłam byc traktowana jako tyran i dyktator, kazda próba wpływu na zachowania dziecka jest odczytywana jako zamach na jego niezależność, a każde oczekiwanie wobec dziecka to brak akceptacji i podcinanie skrzydeł.
Kary (tam, gdzie sie da oczywiscie konsekwencje), nagrody sa uznawane za przeżytki stanowiące wyraz przewagi rodzica nad dzieckiem.

Zaczęłam szperac po forach i odniosłam wrazenie, ze promocja pewnych książek, doprowadziła do znieksztalcenia obrazu wszystkich innych pomysłów na wychowywanie dzieci.
Moim zdaniem jest nie jest to dobre i moze miec poważne konsekwencje.
Dlatego proponuje Wam lekturę dwoch popularnonaulowych artykułów, bardzo prosze o nieprzywiazywanie sie do nazw, bo to znieksztalci dyskusje, a o przeanalizowanie swoich modeli wychowania dzieci na tym tle.
Chciałabym zachęcić do pochylenia sie nad autorytatywnymi metodami wychowywania. Co o nich myślicie?
Linki beda w dwoch oddzielnych postach, bo tabletek nie chce ustąpić i ciagle cos kasujewink
Obserwuj wątek
    • Gość: Kinderczekolada Re: Kij w mrowisko IP: *.31.75.39.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 07.10.13, 10:26
      Przepraszam, dwa razy dałam to samo
      Tu prawidłowy link
      figeneration.pl/bezstresowe-wychowanie-dzieci-czy-sie-sprawdzilo-i-jakie-sa-jego-efekty
      • jola_ep Re: Kij w mrowisko 07.10.13, 20:09
        Przetrawiłam nudną i oklepaną gumę (opowiadało się to jako dowcip w czasach mojej młodości), ale wymiękłam przy p. Zawdzkiej.

        Z uwagi na to, że szkoda mi czasu na studiowanie przedstawionego linku zaznaczam, że na ile mi się wydaje, to choć byłam w poprzednim wątku stałam (chyba?) po przeciwnej stronie frontu, to nie stosuję w wychowaniu metody bezstresowej.

        Stosuję metodę przyjętą w rodzinie mojej mamy (a częściwo także w rodzinie mojego męża). Główne założenia wyssałam z mlekiem matki i zaabsorbowałam przez skórę w czasach mojej młodości. Reszta to rozwinięcie tego, co otrzymłam jako moje dziedzictwo + wszyskie nasze dyskusje o życiu i wychowaniu jakie prowadziłam w domu rodzinnym.
        Mam nadzieję, że podobną metodę będzie stosować moja córka. Z synową się podyskutuje wink

        Patrząc na moją mamę, jej siostrę i jej brata stwierdzam, że metoda ta sprawdza się w wychowaniu. I choć może nie osiągneli oni tzw. sukcesu (?), pieniędzy się nie dorobili wielkich, to ich życie było życiem dobrym. Mogę (niestety) stwierdzić już, że tak jest/było....

        Pozdrawiam
        Jola
        • Gość: Kinderczekolada Re: Kij w mrowisko IP: *.204.34.252.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 07.10.13, 20:44
          Nie dąże p. Zawadzkiej symaptia i mam zal za obrzydzenie ludziom części sposobów postępowania, ktore w niewypaczonej formie moga byc w niektórych sytuacjach calkiem rozsądne. Niestety, jak zaznaczylam, nie wiem co jest w filmikach.
        • noname2002 Re: Kij w mrowisko 08.10.13, 10:20
          Wymiękłam przy dr Spocku, mam jego książkę i zdecydowanie nie ma tam nic o wychowaniu bezstresowym.
    • Gość: Kinderczekolada Re: Kij w mrowisko IP: *.31.75.39.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 07.10.13, 10:42
      I jeszcze z tego artykułu zerknijcie na tabelke, z wynikami badań D. Baumrind
      • Gość: Kinderczekolada Re: Kij w mrowisko IP: *.31.75.39.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 07.10.13, 10:58
        Jak to ja, oczywiscie zapomniałam o linkuwink
        portal.abczdrowie.pl/bezstresowe-wychowanie
    • murwa.kac Re: Kij w mrowisko 07.10.13, 10:43
      ale dlaczego uznalas, ze proponowane przez niektore forumki metody wychowania sa bezstresowymi?

      ja syna nie wychowuje bezstresowo.
      ja go ucze wlasciwych zachowan bez naruszania jego godnosci i nie obawiam sie ugiecia czy plamy na honoru w przypadku ustapienia.
      • Gość: Kinderczekolada Re: Kij w mrowisko IP: *.31.75.39.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 07.10.13, 10:56
        Prosiłam o nieodnoszenie sie do nazewnictwa, bo w literaturze popularnonaukowej, pod tym hasłem wychowanie bezstresowe zawierają sie rożne formy wychowania permisywnego, leseferyzmu. Niech nazwwnictwo nie dyskwalifikuje tresci, przez lata takie funkcjonowalo i tego nie zmienimy. Koncentrujmy sie na opisach zachowan i postaw rodzicow reprezentujących poszczególne modele.
        Bardziej chodzi mi o to, zeby osoby, ktore sa zainteresowane tematem miały szanse Poznania tej trzeciej drogi.
        • murwa.kac Re: Kij w mrowisko 07.10.13, 11:05
          ale jak mam sie nie odnosic do nazwenictwa, skoro caly artykul jest tendencyjny w tym kierunku? smile
          • Gość: Kinderczekolada Re: Kij w mrowisko IP: *.31.75.39.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 07.10.13, 11:14
            Wystarczy, ze dla siebie i tylko dla siebie przemyslisz w jakim modelu odnajdujesz swoje poglądy, w ktory model wpisują sie Twoje zachowania.
            Mozesz w całości niezgodzic sie z tym co jest napisane i to jest twoje święte prawo, ja tylko chciałam pokazać inny punkt widzenia, dla niektórych moze on zupełnie nie do zaakceptowania.
      • joshima Re: Kij w mrowisko 07.10.13, 11:52
        I to by było tyle w temacie.
    • murwa.kac Re: Kij w mrowisko 07.10.13, 10:50
      wswieciezyrafy.blogspot.com/2013/10/tydzien-bliskosci-czas-zaczac.html
      ogolnie polecam zapoznac sie z blogiem smile
    • Gość: basca Re: Kij w mrowisko IP: *.dynamic.chello.pl 07.10.13, 11:03
      Jeśli ktoś linkuje mi artykuł, w którym w pierwszych słowach pojawia się sławetna guma do żucia na czole, to działa na mnie jak płachta na byka.
      Jeśli dyskutowałaś np z joshima (nie, nie podzielam jej wszystkich przekonań) i dysponujesz wiedzą z dziedziny pedagogiki to dziwi mnie twój brak rozeznania i subtelności: ona nie jest za bezstresowym wychowaniem. Cóż, nazewnictwo czy chcemy czy nie ma swoje znaczenie.
      i tyle w temacie.
      • Gość: Kinderczekolada Re: Kij w mrowisko IP: *.31.75.39.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 07.10.13, 11:23
        Ja nie mam na celu zmiany postaw osob przekonanych do swoich metod, takich, którym stosowane przez nich metody sie sprawdzają, bo one poszukują innych informacji.

        Chce tylko pokazać trzeci punkt widzenia dla osob, ktore szukają drogi dla siebie. Moze ktos bedzie miał jakis punkt wyjścia dla swoich przemyśleń, dla zmiany zachowan albo moze do utwierdzenia sie we własnych.

        Nikt nie ma monopolu na idealna metodę wychowywania dzieci i trzeba miec pelna tego swiadomosc. Żadna metoda nie jest bez wad i nie ma rodzicow, ktorzy nie popełniają błędów, takie jest moje zdanie.
        • murwa.kac Re: Kij w mrowisko 07.10.13, 11:26
          oczywiscie, ze kazdy ma swoja metode.

          ale klasyfikowanie metody Joshimy czy mojej (bo z lektury wyciagam wniosek, ze obie idziemy podobnym torem, torem rodzicielstwa bliskosci) jako bezstresowego wychowania jest mocno naciagane i krzywdzace.
          • Gość: Kinderczekolada Re: Kij w mrowisko IP: *.31.75.39.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 07.10.13, 11:47
            Pojęcie RB w Polsce jest popularyzowane w zasadzie od niedawna. Znam dostępne publikacje i strony zajmujące sie jego promocja.
            Na sztandarowych stronach RB, mój sprzeciw wzbudziło zestawienie pięknych haseł z którymi trudno sie nie zgodzić z tym co jest uznawane za ewidentne błędy w całej współczesnej psychologii i pedagogice. Miałam odczucie, ze ktos próbuje zamanipulowac czytelnikiem.

            Nie udało mi sie znalezc publikacji zestawiajacych RB z modelami, ktore mozna uznać za autorytatywne (i osobiście mi najbliższe). Jesli natrafilas na takie, chetnie sie zapoznam.


            • Gość: basca Re: Kij w mrowisko IP: *.dynamic.chello.pl 07.10.13, 13:56
              nie będę wchodzi w dyskusje z różnymi koncepcjami wychowawczymi.
              ale jeśli szukasz linków o RB i o wychowaniu A to tutaj jest trochę:
              dziecisawazne.pl/zycie-w-rodzinie-fragment-ksiazki-jespera-juula/
              forum.gazeta.pl/forum/w,575,146362959,,Rodzicielstwo_bliskosci.html?s=0
              Nie jestem jakoś bardzo mocno w temacie, ale myślę że szukając nazwisk Jesper Juul, Agnieszka Stein możesz najwięcej znaleźć informacji konfrontacyjnych.
              • Gość: Kinderczekolada Re: Kij w mrowisko IP: *.204.131.180.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 07.10.13, 14:34
                Znam te strony, one sa tworzone przez gorących zwolenników i promotorow RB, także mozna sie tylko dowiedzieć o zaletach metody (zreszta nawet nie mowia o metodzie, a o filozofii, a o tej trudno dyskutować a tym bardziej badać). Nawet na stronach zagranicznych (nie zwiazanych z AP) niewiele mozna znalezc poszukując długoterminowych efektów.

                Nigdy RB nie było w centrum moich zainwestowan (zreszta to termin w Polsce swiezutki), czytywalam o tym podejsciu od jakis 10 lat, ale było to traktowane jako jedna z 'niszowych' metod (na zasadzie, ot ciekawostka jakich wiele). Dopiero w ostatnich latach metoda zaczela w w Polsce stawać sie modna (chyba poniekąd jako odreagowanie karnych jezykow rozsianych po polskich domach). Zaczęłam wiec grzebać i szukać, tak tez przez przypadek trafiłam na to forum.

                Jako praktyk bardziej niż do nazw stosowanych przez ludzi, przywizuje wagę do tego jakie zachowania i postawy opisują mówiąc o swoich rodzinach i widze, ze ludziom czesto, to co początkowo miało byc podazaniem za dzieckiem, koncentracja na potrzebach malucha, zaczyna sie wymykac spod kontroli i zaczynaja sie jakies kłopoty czasem nawet poważne.

                Wiekszosc z haseł prezentowanych przez zwolenników metody bardzo mi sie podoba, ale niestety widze tez pewne zagrożenia, dlatego ja nie wybrałam tej drogi i jasno sie do tego przyznaje. Jest tez cześć rzeczy, ktore robię, ale mam trochę inna motywacje (np. jesli chodzi o to wspólne spanie, karmienie itp.)

                A okazuje sie, ze w internetowych dyskusjach lepiej jest napisac, ze jestem fanka, potem wymienić listę długa listę błędów i wpadek i dostaje sie głaski i pocieszenia, niż napisac wprost, ze sie jest innego 'wyznania' chociaż w ramach tego wyznania robi sie wiecej z AP niż gorący orędownicy. No cóż, takie zycie.
                • joshima Re: Kij w mrowisko 07.10.13, 15:08
                  Gość portalu: Kinderczekolada napisał(a):

                  > Nigdy RB nie było w centrum moich zainwestowan (zreszta to termin w Polsce swie
                  > zutki), czytywalam o tym podejsciu od jakis 10 lat...

                  I znowu kręcisz i sama sobie zaprzeczasz. Jak możesz jednocześnie czytać o czymś od 10 lat i podjąć decyzję, że to nie dla ciebie a wcześniej twierdzić, że:
                  "Nie jestem jakoś bardzo mocno w temacie".

                  I o czym z Tobą dyskutować?
                  • Gość: Kinderczekolada Re: Kij w mrowisko IP: *.204.131.180.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 07.10.13, 15:31
                    Trochę dobrej woli i czytać bedzie łatwiej i zrozumieć co ktos pisze.
                    Co roku jest wydawanych kilkadziesiąt czy kilkaset poradników wychowawczych i książek o rozwoju dzieci. Jesli siedzisz w temacie, czytasz i natrafiasz na jakies informacje. Nie do wszystkich przywiazujesz większa wagę, nie wszystko Cie zaciekawi, trzeba dokonywać jakiejs selekcji. I mnie wtedy akurat to nie zainteresowało.

                    Pózniej, kiedy metoda zaczela byc promowana w Polsce, przyjrzalam sie trochę dokładniej, wiecej poczytalam, przemyslalam to i owo i uznałam, ze nie przekonuje mnie na tyle, abym mogła powiedziec o sobie, ze tak wlasnie wychowuje dzieci, ze wlasnie to podejscie zupelnie mi odpowiada i jest zgodne w calosci z tym jak postepuje (swój 'pomysł' na wychowywanie dzieci przeciez miałam wcześniej).
                    • joshima Re: Kij w mrowisko 07.10.13, 15:36
                      Ale po co Ty mi się tłumaczysz. Ja mam wyrobione zdanie. Zmieniasz "zeznania" w zależności od tego w którą stronę potoczy się dyskusja. Obserwuję to odkąd zaczęłaś się udzielać. Zaczynam nawet podejrzewać, że w gruncie rzeczy nie masz dzieci a jedynie prowadzisz tu na forum jakąś zabawę albo coś w rodzaju badania socjologicznego. Bo jeśli masz dzieci i jesteś w ich wychowaniu taka niespójna jak się tu na forum prezentujesz to zgroza...
                      • Gość: Kinderczekolada Re: Kij w mrowisko IP: *.204.131.180.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 07.10.13, 15:53
                        Tłumaczę, bo chce byc dobrze zrozumiana. Twoje teksty czytam, ale nie oceniam Cie i uwagi, co do Twojego sposobu prowadzenia dyskusji zostawiam dla siebie (chociaż tez je mam).
                        A fotek dzieci nie bede Ci podsylacwink
                        • joshima Re: Kij w mrowisko 07.10.13, 15:58
                          Gość portalu: Kinderczekolada napisał(a):

                          > Tłumaczę, bo chce byc dobrze zrozumiana. Twoje teksty czytam, ale nie oceniam
                          > Cie...
                          Doprawdy? Naprawdę. Nie musisz mi się tłumaczyć ani nic udowadniać.
            • joshima Re: Kij w mrowisko 07.10.13, 15:04
              > Na sztandarowych stronach RB, mój sprzeciw wzbudziło zestawienie pięknych haseł
              > z którymi trudno sie nie zgodzić z tym co jest uznawane za ewidentne błędy w c
              > ałej współczesnej psychologii i pedagogice. Miałam odczucie, ze ktos próbuje za
              > manipulowac czytelnikiem.
              Oczywiście nie przyszło Ci do głowy, że niektóre elementy wcześniejszych teorii pedagogicznych czy psychologicznych były błędne i dlatego się kłócą z RB?
              • Gość: Kinderczekolada Re: Kij w mrowisko IP: *.204.131.180.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 07.10.13, 15:15
                Oczywiscie, ze były błędne, ale od lat nikt poważny nie promuje takich zachowan, wszyscy je tepia, a tu nagle wychodzi, ze wielkim odkryciem RB jest, ze dzieciom należy sie szacunek, ze dzieci sie nie wyśmiewa i nie poniża.
                Teksty, te jak wiesz, sa ogólnodostępne, wiec każdy moze wyrobić sobie zdanie
        • Gość: basca Re: Kij w mrowisko IP: *.dynamic.chello.pl 07.10.13, 11:50
          jaki trzeci punkt widzenia? ja przeczytałam tylko jeden zalinkowany link o gumie do żucia, w którym osoba pisze o bezstresowym wychowaniu (dokonując dramatycznego nadużycia, jakoby niedojrzałe zachowania były wynikiem bezstresowego wychowania - to nawet nie uboga psychologia, bo przecież ta pani nikogo nie pytała o styl wychowania i nie robiła żadnej analizy na nawet małej grupce osób*) i namawia na model autorytatywny. Tak jakby wychowanie sprowadzało się tylko do tych dwóch metod.
          A takie wrzucanie do jednego (ups dwóch) pudełek różnorodnych metod nazywa się ignorancją. Owszem może to zrobić jakaś niekompetentna osoba, ale nie ktoś kto czyta i jest ponoć na bieżąco z pedagogiką i psychologią.
          * żeby nie było, spotkałam się również z nadużyciem ze strony rodzicielstwa bliskości, gdzie pani pisała o rzekomej korelacji wzrostu depresji z wychowaniem autorytarnym...
          • Gość: Kinderczekolada Re: Kij w mrowisko IP: *.31.75.39.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 07.10.13, 12:28
            Podkreślalam, ze publikacje maja charakter popularnonaukowy, a te żądzą sie swoimi prawami.
            Takie forum nie jest miejscem do prowadzenia dyskusji naukowych i linkowanie do wielostronicowych publikacji, referatow w kilku językach nie ma sensu, bo i tak nikt ich nie przeczyta.

            • Gość: basca Re: Kij w mrowisko IP: *.dynamic.chello.pl 07.10.13, 12:39
              słowa "rodzicielstwo bliskości" nie są jakoś szczególnie długie ani naukowe, nie wymagają wielostronicowych referatów, a akurat na tym forum właśnie idea rodzicielstwa bliskości, a nie wychowanie bezstresowe przewija się w wątkach.
              jeśli chcesz z nią polemizować to poznaj przeciwnika.
            • joshima Re: Kij w mrowisko 07.10.13, 13:10
              Prezentujesz typowe dla Ciebie odwracanie kota ogonem. Nazywasz wątek "kij w mrowisko", linkujesz tendencyjny artykuł, w którym ktoś myli poważne zaniedbania wobec dzieci z rodzicielstwem bliskości a potem usiłujesz nas przekonać, że tylko chciałaś podyskutować o różnych opcjach. No proszę Cie.
    • Gość: Kinderczekolada Re: Kij w mrowisko IP: *.31.75.39.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 07.10.13, 13:21
      Chetnie przeczytam jakie, Twoim zdaniem, słabe punkty zaproponowanego podejścia.
      • verdana Re: Kij w mrowisko 07.10.13, 14:12
        Moja matka, jeszcze jak byłam młoda, piękna i bezdzietna mówiła zawsze "Nie ma nic gorszego w wychowaniu dziecka, niż metoda".
        I miała 100% racji. Tyle w odniesieniu do wszystkich metod wychowawczych.
        • joshima Re: Kij w mrowisko 07.10.13, 14:26
          verdana napisała:

          > I miała 100% racji. Tyle w odniesieniu do wszystkich metod wychowawczych.
          Amen...
          • Gość: domza2 Re: Kij w mrowisko IP: *.rzeszow.vectranet.pl 07.10.13, 14:27
            Hehe, w tej samej minucie krzyknęłyśmy "amen". Verdana jest kaznodziejąsmile.
        • Gość: domza2 Re: Kij w mrowisko IP: *.rzeszow.vectranet.pl 07.10.13, 14:26
          Amen. (do Verdany).
        • Gość: Kinderczekolda Re: Kij w mrowisko IP: *.204.131.180.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 07.10.13, 14:36
          A jakie słowo byś zaproponowała? Styl, podejście, droga, czy tez z braku właściwego nazewnictwa powinnismy nie mówić o temacie?
    • szamanta Re: Kij w mrowisko 07.10.13, 18:02
      >>>>.. nagle zaczęłam byc traktowana jako tyran i dyktator, kazda próba wpływu na zachowania dziecka jest odczytywana jako zamach na jego niezależność, a każde oczekiwanie wobec dziecka to brak akceptacji i podcinanie skrzydeł.
      Kary (tam, gdzie sie da oczywiscie konsekwencje), nagrody sa uznawane za przeżytki stanowiące wyraz przewagi rodzica nad dzieckiem. >>>>


      Tez z tym samym się zetknęłam nie raz, nie dwa. Dosyć mnie to oburzało na samym początku ,bo to jedna wielka demonizacja i przesadyzm w czystej postaci do mojej osoby , ale po jakimś czasie zaczęłam to traktować z przymrużeniem oka. Coś w stylu :każde słowo zostanie użyte przeciwko tobie, cokolwiek by się nie napisało big_grin (tu opieram się na własnych wnioskach do moich wpisów)
      Moje słowo pisane wywołuje u niektórych dramaturgie i nic na to nie poradzę, że kogoś fantazja ponosi wyolbrzymiając sobie nie wiadomo co
    • jotde3 Re: Kij w mrowisko 08.10.13, 10:22
      Gość portalu: Kinderczekolada napisał(a):
      > Zdziwiło mnie wiec, ze nagle zaczęłam byc traktowana jako tyran i dyktator, kaz
      > da próba wpływu na zachowania dziecka jest odczytywana jako zamach na jego niez
      > ależność, a każde oczekiwanie wobec dziecka to brak akceptacji i podcinanie skr
      > zydeł.
      > Kary (tam, gdzie sie da oczywiscie konsekwencje), nagrody sa uznawane za przeży
      > tki stanowiące wyraz przewagi rodzica nad dzieckiem.

      to ten sam typ co wegetarianki i kiedyś pacyfistki smile taki troche egzaltowany .
      czasem jak dziecko dupa wołowa to działa i myslą że zawsze działa a mu japy drzemy bo lubimy wink
    • Gość: Kriss Re: Kij w mrowisko IP: *.play-internet.pl 08.10.13, 17:41
      Nie ma tam słowa o rodzicielstwie bliskości.
      Natomiast na forum myśle, ze są osoby z podejściem autorytarnym i może one skorzystają.
      • Gość: Kinderczekolada Re: Kij w mrowisko IP: *.205.6.110.dsl.dynamic.t-mobile.pl 08.10.13, 18:23
        Ale ja nie chce pisać o RB, chce pokazać, ze miedzy nim a podejściem autorytarnym jest olbrzymia przestrzeń na inne pomysły na wychowywanie dzieci (moim osobistym zdaniem lepsze)
        Niestety dopiero dzis zerknęłam jakie podejście reprezentują osoby prowadzące forum i wszystko stało sie jasne. Okazało sie, ze jestem jak kibic Polonii, ktory wymachuje swoim szalikiem na zylecie Legii. Także tyle w temacie.
        I tak cud święty, ze mnie jeszcze nie zbanowano za szerzenie herezjismile
        • jola_ep Re: Kij w mrowisko 08.10.13, 18:51
          > Ale ja nie chce pisać o RB, chce pokazać, ze miedzy nim a podejściem autorytarn
          > ym jest olbrzymia przestrzeń na inne pomysły na wychowywanie dzieci

          tzn. bezstresowe? wink

          > (moim osobistym zdaniem lepsze)

          A jak ktoś łączy autorytatywne z RB, to co to jest?

          > osoby prowadzące forum

          A mogę się dowiedzieć co to takiego? I kto to?

          > wymachuje swoim szalikiem na zylecie Legii.

          To machaj. Ciekawiej będzie.
          • aqua48 Re: Kij w mrowisko 08.10.13, 22:37
            Hmm. U mnie sprawdziło się rodzicielstwo autorytarne, z biegiem czasu przechodzące łagodnie w rodzicielstwo bliskości...
            Ale moje dzieci uważają, że byłam za mało autorytarna.

            Myślę, że najlepszy jest taki wariant, który się sprawdza, bo nie ma takich samych dzieci, takich samych rodziców i tak samo funkcjonujących rodzin.
            • Gość: Kinderczekolada Re: Kij w mrowisko IP: *.31.28.232.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 08.10.13, 23:05
              Absolutnie czymś innym jest rodzicielstwo autorytarne i autorytatywne (to do zapoznania z którym zachęcam).

              W najwiekszym uproszczeniu jesli na jednym koncu kontinuum umieścimy metody permisywne (czyli wychowanie bezstresowe i wszelkie podobne formy), to na drugim bedzie wychowanie autorytarne (rozkazy, nakazy bez tłumaczenia itp). To w srodku środku jest przestrzeń dla innych pomysłów na rodzicielstwo (w tym na modele autorytatywne)
              • jola_ep Re: Kij w mrowisko 09.10.13, 05:51
                A gdzie na tej linii jest według Ciebie RB?
                • Gość: Kinderczekolada Re: Kij w mrowisko IP: *.205.61.118.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 09.10.13, 07:59
                  Bliżej permisywnego końca kontinuum
                  • el_elefante Re: Kij w mrowisko 09.10.13, 08:21
                    Nie, no tego rodzaju uproszczenia uniemożliwiają sensowną dyskusję. To tak, jakby stwierdzić, że pomiędzy białym i czarnym są wszystkie inne kolory i pytać czy zielony jest bliżej białego czy czarnego.
                    Dwa wymiary dla tak złożonych rzeczy to zdecydowanie za mało smile
                    • mamma_2012 Re: Kij w mrowisko 09.10.13, 08:44
                      Zanim rozszerzy sie dyskusje o inne kolory warto poznać rożne odcienie szarościwink

                      Nie mam intencji przekonywania kogoś, ze ma lub nie ma racji, bo to jest bez sensu i jest niemozliwe.
                      Wychowywanie dzieci, to nie jest dziedzina, gdzie ma sie racje albo mozna oczekiwać jakis gwarancji. Nie ma algorytmów, nie ma tez jedynych skutecznych sposobów, to jest ciagle glowkowanie i kombinowanie dotyczące ogolnego kierunku i konkretnych sytuacji (zreszta pisze oczywiestosci o ktorych wszyscy wiedza), wiec warto szukać i poznawać rożne możliwości.

                      Jesli ktos z czystym sumieniem moze odpowiedzieć sobie, ze jego zachowania nie wpisują sie w te, ktore niosą ze sobą jakies zagrożenie, to przeciez spi spokojnie.
                      Jesli ktos znajdzie swoje zachowania w grupie takich, ktore niosą większe zagrożenie, to moze pomyśleć czy cos zmienić albo nie zmieniać nic, bo to suwerenna decyzja każdej rodziny.
                      • mamma_2012 Re: Kij w mrowisko 09.10.13, 08:44
                        No to już sie ujawnilamwink
                  • jola_ep Re: Kij w mrowisko 09.10.13, 17:20
                    > Bliżej permisywnego końca kontinuum

                    Odniosłam takie wrażenie, dlatego pytam.

                    Osobiście terminem RB określam coś, czego podstawą jest zrozumienie i AKCEPTACJA potrzeb dziecka.
                    Przykład:
                    - w pewnym okresie mój syn w wieku lat trzech potrzebował autorytatywnego określenia granic. Jak się buntował, a ja go "przymuszałam" to wyglądał na zadowolonego, że ktoś tu rządzi. (stąd m.in. moje usypianie, o którym pisałam)

                    Nie bałam się jednocześnie zmiany swoich decyzji pod wpływem "argumentacji" dziecka. Może dlatego, że czułam się silnie osadzona w swojej "władzy"? (nazwijmy to: mam autorytet wink )

                    Nie stosowałam (raczej) kar. Ale to już raczej kwestia definicji "kary" wink

                    Inny przykład: mój syn w wieku lat 3 namiętnie wycinał nożyczkami dziury w swoich ubraniach, głównie skarpetkach, gdy miał je na nogach. Walczyłam z tym: tłumaczyłam, nawet udało mi się ukarać na tyle dotkliwie, że przez mięsiąc był spokój. Aż podczas prasowania odkryłam dyskretną dziurkę w nowiutkiej bluzeczce. Wkurzyłam się, złapałam młodego i zaprowadziłam do szafy, gdzie miałam ubranka, z których wyrósł. Pokazałam wór i zaleciłam, że jak poczuje potrzebę cięcia ubrań, ma tu przyjść. Pierwsze ubranko poszło w strzępy. Dziurki przestały się pojawiać.

                    To przykład na to, że kary polegną, gdy nie spróbujemy zrozumieć dziecka i jego potrzeb. Mój syn ciął nożyczkami różne rzeczy, ale ubrań nie.

                    Nie koncentrujemy się na karach i nagrodach. Obserwujemy, próbujemy zrozumieć, uruchamiamy swoją inteligencję i empatię. Wtedy łatwiej o skukces.

                    Nie ma uniwersalnych "metod".
                    A jak ktoś twierdzi, że ma -> to się myli.

                    Chyba, że chodzi o RB rozumiane jako koncentracja na potrzebach dziecka. Wszystkich. My rozsądzamy, co możemy lub powinniśmy spełnić. Ale zbyt pochopnie nie oceniajmy ich jako mało ważnych.
                    • joshima Re: Kij w mrowisko 09.10.13, 17:39
                      jola_ep napisała:

                      > Chyba, że chodzi o RB rozumiane jako koncentracja na potrzebach dziecka.
                      Ale to jest błędnie pojęte RB. RB to konfrontacja potrzeb dziecka i potrzeb rodzica. To działanie nie automatyczne a przemyślane, oparte o empatię (w stosunku do siebie też) i o zrozumienie. O szacunku już było, więc tylko napomknę.
                      Kary zupełnie tu nie pasują. Nagrody też nie bardzo.
                      • jola_ep Re: Kij w mrowisko 09.10.13, 18:01
                        > > Chyba, że chodzi o RB rozumiane jako koncentracja na potrzebach dziecka.
                        > Ale to jest błędnie pojęte RB.

                        Dlaczego?
                        Jak się dobrze zastanowić, to przecież potrzebą dziecka jest posiadanie dobrze funkcjonującej rodziny, a nie da się tego zrobić stawiając go na piedestale i spełniając wszystkie jego potrzeby (zachcianki).

                        Zakładałam, że każdy swoje potrzeby zna, rozumie i pewnie nawet akceptuje. To potrzeby dziecka są częściej pomijane.

                        • joshima Re: Kij w mrowisko 09.10.13, 18:22
                          jola_ep napisała:

                          > Dlaczego?
                          Dlatego co napisałam poniżej. Nadmierne koncentrowanie się na dziecku z pewnością nie robi mu dobrze. Poza tym grozi całkowitą rezygnacją z zaspokajania własnych potrzeb a w konsekwencji katastrofą.

                          > Jak się dobrze zastanowić, to przecież potrzebą dziecka jest posiadanie dobrze
                          > funkcjonującej rodziny
                          Ale to jest jedna z potrzeb. Dążenie do tego by ją zaspokoić a koncentrowanie się wyłącznie na potrzebach dziecka stoi w sprzeczności. Rodzina nie funkcjonuje dobrze gdy jedna osoba jest stale w centrum. Poza tym co kiedy pojawi się drugie?

                          > a nie da się tego zrobić stawiając go na piedestale i s
                          > pełniając wszystkie jego potrzeby (zachcianki).
                          Mam wrażenie, że jednak nie zrozumiałaś mojej poprzedniej wypowiedzi bo w gruncie rzeczy myślimy tak samo.

                          > Zakładałam, że każdy swoje potrzeby zna, rozumie i pewnie nawet akceptuje. To p
                          > otrzeby dziecka są częściej pomijane.
                          Chodzi o równowagę. Koncentracja na potrzebach dziecka jest tak samo skrajna jak pomijanie ich.
                          • jola_ep Re: Kij w mrowisko 09.10.13, 18:52
                            ok, proszę wykreślić słowo "koncentrować się" i zastąpić innym. Pewnie i tak wiesz, co mam na myśli smile

                            (czy ja pisałam o "nadmiernym" i "wyłącznym"? Raczej chodziło mi o to, że jak mamy problem z zachowaniem dziecka, to "skoncentrujmy się" na jego potrzebach, bo może tak tkwi jego rozwiązanie. A nie na eliminowaniu niewłaściwych zachowań za pomocą kar i nagród).
                            • joshima Re: Kij w mrowisko 09.10.13, 19:19
                              jola_ep napisała:

                              > ok, proszę wykreślić słowo "koncentrować się" i zastąpić innym. Pewnie i tak wi
                              > esz, co mam na myśli smile
                              Ja po prostu, daję dziecku prawo do wyrażania potrzeb, staram się je zrozumieć i zaakceptować i traktuje je poważnie. To IMO lepsze niż koncentrowanie się na nich.


                              > (czy ja pisałam o "nadmiernym" i "wyłącznym"?
                              Tak pojmuję koncentrowanie się. Koncentrowanie się na kimś (czy tam jego potrzebach) stawia go w epicentrum. Tymczasem życie rodziny nie powinno się toczyć wokół dziecka. Dziecko po prostu ma być integralną częścią rodziny.

                              > Raczej chodziło mi o to, że jak mamy problem z zachowaniem dziecka, to "skoncentrujmy się" na jego potrzebach,

                              No, jeśli masz na myśli chwilowy brak równowagi (taki rozwojowy) albo problemy z zachowaniem wynikające z tego iż dotychczas potrzeby były, kolokwialnie mówiąc, olewane, to tak.

                              >bo może tak tkwi jego rozwiązanie. A nie na eliminowaniu niewłaściwych zachowań
                              > za pomocą kar i nagród).
                              A tu pełna zgoda. Zawsze wychodziłam z założenia, że kłopotliwe zachowanie dziecka nie wynika z jego złej woli, złośliwości, testowania granic, czy walki o władze (cholera, kto to wymyśla?) tylko właśnie z niezaspokojonych potrzeb, których na dodatek ono nie umie wyrazić bo jest jeszcze małe.
                    • jola_ep Re: Kij w mrowisko 09.10.13, 17:56
                      > - w pewnym okresie mój syn w wieku lat trzech potrzebował autorytatywnego

                      Autorytarnego.
                    • Gość: Kinderczekolada Re: Kij w mrowisko IP: *.158.216.88.pat.umts.dynamic.t-mobile.pl 09.10.13, 18:56
                      Zmiana decyzji pod wpływem rozsądnej argumentacji, kompromisu jest w porządku, natomiast argumentacja nie powinny byc decybele albo rozdzierania szat w akcie histerii, tudzież w przypadku starszych modeli np. pytanie w nieskończoność czy przemyslisz czy sie zastanowisz (sztuczka mojej nastolatki polega, a raczej polegala na tym, ze pyta sie czy bedzie mogła ja np. odpowiadam, ze nie albo, ze sie zastanowie i ona potrafi (a raczej potrafila)odpowiednio czesto powtarzać pytanie, upewnić sie co do decyzji aż usłyszy tak.
                      Trochę sie to wszystko placze, bo na różnym etapie rozwoju dziecka wyglada to inaczej.

                      Kary stosujemy jako pewna ostateczność, jesli z jakiejs przyczyny jest to potrzebne, a nie da sie wyciągnąć prostych konsekwencji. Kara nie ma byc sroga, nie moze byc jakas glupia tortura, ale powinna byc ważna dla dziecka albo czegos je uczyc. Musi tez byc zrozumiała dla dziecka.
                      Co wiecej dziecko powinno wiedzieć jakiej 'kary' moze spodziewać sie w danej sytuacji.
                      Ja w sprawie sytuacji przewidywalnych ustalalam konsekwencje i kary z moja corka, ona sama proponowała co to moze byc (np. za słaba ocenę wynikająca z tego, ze sie nie przygotowała, (bo nie było kar za słaba ocenę jesli sie uczyła) był np. szlaban na jej programy w tv na 48 h, za ciuchy rozwalone poza jej pokojem budzenie w nocy w celu ich sprzatniecia (jak odkryłam je w dzien to tylko przychodziła je zabrać).
                      Zreszta zabawa polega na tym, ze jesli dziecko nauczy sie wcześnie, ze w pewnych sytuacjach dorosły 'nie żartuje' i jest konsekwentny i przewidywalny w swoich słowach, to maluch szybko wie, ze sa sytuacje, gdzie zwyczajnie trzeba sie dostosować, nawet jesli pojawi sie żal, złość czy inne nieprzyjemne uczucie. W efekcie pózniej rzadko jest potrzebne stosowanie tych 'umów'wink

                      Potrzeby dziecka sa wazne, ale poza pierwszymi miesiącami życia czasem musza czasem ustępować potrzebom innych członków rodziny. I to jest pewnie jeden z punktów budzący najwieksze kontrowersje. Nie widze korzyści z koncentrowania życia rodziny wokół potrzeb najmłodszego czy najglosniejszego członka. Oczywiscie nie mówię tu o potrzebach fizjogivpcznych, ale już nawet potrzeba bliskosci nie zawsze moze byc zaspokojenia natychmiast.
                      I tak nawet mojemu maluchowi, ktory niewiele raczej rozumie mówie: widze, ze chciałbyś sie teraz pobawić, ale ja teraz nie moge. Widze, ze przyszedłes sie poprzytulac, ale ja teraz mam czas tylko na buziaka, nie odrywam sie od swoich zajęć tylko dlatego, ze Mały teraz chciałby robic costam i wcale nie czuje sie winna.
                      • twojabogini Re: Kij w mrowisko 10.10.13, 21:07
                        Gość portalu: Kinderczekolada napisał(a):

                        > Ja w sprawie sytuacji przewidywalnych ustalalam konsekwencje i kary z moja cork
                        > a, ona sama proponowała co to moze byc (np. za słaba ocenę wynikająca z tego, z
                        > e sie nie przygotowała, (bo nie było kar za słaba ocenę jesli sie uczyła) był n
                        > p. szlaban na jej programy w tv na 48 h,

                        Tak, stosujmy podwójne kryteria. Bo dorosłym nigdy nie zdarza się niczego zawalić z lenistwa...I czego ta kara niby ma nauczyć?Bez tv każdy się obejdzie, a jak przyjdzie gorszy dzień to dziecku nadal nie będzie się chciało. I co z tego. I dlaczego dziecko nie ma prawa dostać czasem słabszej oceny. Jak będzie chciało to poprawi, jak nie to nie.

                        za ciuchy rozwalone poza jej pokojem b
                        > udzenie w nocy w celu ich sprzatniecia (jak odkryłam je w dzien to tylko przych
                        > odziła je zabrać).

                        Ciekawa jestem jakbyś się czuła, gdyby ciebie np. obudził w nocy twój mąż bo nie domyłaś garów, a umówiliście się wcześniej, że to ty wieczorem będziesz ogarniać kuchnię?

                        Rodzina to nie poligon, dzieci to nie żołnierze, ani obiekty tresury.
                        • Gość: Kinderczekolada Re: Kij w mrowisko IP: *.147.148.238.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 11.10.13, 08:32
                          Zasada dotycząca nierozwalania ciuchów, byla wprowadzona pod katem corki, ale dotyczyła wszystkich, czyli jesli ona znalazłaby nasze rzeczy na parterze, to miała takie samo prawo, domagać sie ich usunięcia w chwili znalezienia (miała wielki ubaw szukając zagubionych skarpetek pod łóżkiem i raz nawet z tego prawa skorzystała wink

                          Problem praktycznie zniknął po 2 czy 3 akcjach, zbieranie ciuchów z dołu weszło jej w krew i o temacie nikt nie pamięta (chociaż ostatnio mam wielka ochotę sprawić, aby ladowaly w jej garderobie, a nie po całym pokoju, bo nie zawsze odnajde je na czas szokując rzeczy do prania- ot taka fanaberia dla mojej wygody)

                          Wpływ czasu spedzanego na oglądaniu tv na jej szkolne zycie nie był dla niej tajemnica, sama tez doszła do takiego wniosku i nie miała wiekszego problemu z zastosowaniem sie do takich ograniczeń (ubocznym skutkiem był mniejszy pośpiech w czytaniu lektur tradycyjnie odkładania na ostatnia chwile).

                          Dla nas mogłaby nawet dostać jedynkę i nie byłoby problemu, pod jednym wszakże warunkiem, czyli, ze dołożyło sie jakis starań, zeby dostać lepsza ocenę. Jedynka dlatego, ze nie zrozumiała, nie wyszło byłaby ok, jedynka za całkowite olanie tematu dla nas nie jest ok.
                          To jest taka roznica jak pomiedzy tym, ze Twojego męża, ktory bardzo sie starał i pracował najlepiej jak potrafi wywalaja z pracy, a tym jak zostaje wywalony, bo prace olewal lub wogóle do niej nie przychodził (rozumiem, ze Twoje emocje i zachowanie w obu sytuacjach byłoby rożne)

                          Jeszcze jedno, dla jasności, u nas edukacja ma wysoki priorytet (chcemy doprowadzić, oczywiscie w ramach możliwości dzieciaków!!!, do takiej sytuacji, ze jesli beda miały kaprys zostaną pilotem, a jesli beda miały kaprys zostaną operatorami koparki, a nie, ze marzą o byciu pilotem, a zostają operatorem koparki, bo drogę do zawodu pilota zamknęła im edukacja, a raczej braki w tej edukacji)
                        • fruzia01 Re: Kij w mrowisko 11.10.13, 08:35
                          to jest chyba naturalne?

                          jeśli wymagasz od siebie to wymagasz od dziecka

                          jak sobie odpuszczasz - to dziecku też odpuszczasz

                          jak od siebie wymagasz, jesteś obowiązkowa (sprzątasz te gary do pierwszej w nocy, cerujesz ubranka żeby dzieciak w podartych do szkoły nie szedł, ścierasz te kurze żeby alergicy nie kichali) a dziecko ma w nosie wysiłek wspólnego utrzymania porządku i rozwala po całej chałupie swoje ciuchy - to dziwi cię że dorośli wymagają posprzątania swojego bałaganu? (choć ja bym osobiście obudziła kilka minut wcześniej rano a nie w nocy)

                          a jak sobie odpuszczasz a dziecku nie - to jest wielki problem w rodzinie graniczący z prześladowaniami, imo wymagający pomocy z zewnątrz
                          • Gość: Kinderczekolada Re: Kij w mrowisko IP: *.147.148.238.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 11.10.13, 10:14
                            Przecież raczej nie poszukuje ciuchów za łóżkiem o 3 w nocy, a kilka minut wcześniej wstać to by tez była kara dla mniesmile
                            Robiłam to kładac sie spać, czyli pewnie przed północą już nie pamietam dokładnie, sam fakt wygramolenia sie z cieplutkiego lozeczka nawet o 22.00 przed usnieciem to tez jest nieprzyjemna sprawa.

                            Oczywiscie, ze sytuacja, kiedy ograniczenia i zasady dotyczą tylko dzieci jest patologiczna (np. rodzice klna jak szewc, a dziecko jest karane za przeklinanie, rodzice opierniczaja nastolatka za palenie, a sami kupują dwie paczki fajeczek dziennie, pokój dziecka ma byc wysprzatany na błysk, a w reszcie mieszkania chlew, dzieci maja sie nie kłócić, a rodzice co wieczór robią sobie awanturę itd., przykłady moznaby mnożyć)
                      • szamanta Re: Kij w mrowisko 11.10.13, 13:33
                        >>>>Ja w sprawie sytuacji przewidywalnych ustalalam konsekwencje i kary z moja corka, ona sama proponowała co to moze byc (np. za słaba ocenę wynikająca z tego, ze sie nie przygotowała, (bo nie było kar za słaba ocenę jesli sie uczyła) był np. szlaban na jej programy w tv na 48 h, za ciuchy rozwalone poza jej pokojem budzenie w nocy w celu ich sprzatniecia (jak odkryłam je w dzien to tylko przychodziła je zabrać). >>>

                        Karcenie za ocene niską ,jeśli noga się powinela a tym bardziej jeśli to zdarza się bardzo rzadko to ja za tym nigdy nie byłam, wpadki każdemu się zdarzają, wystarczająco już kare dziecko otrzymało w szkole -słaba ocena, to jest najbardziej adekwatne kara dziecka podkniecia się .A mam to na uwadze ,ze nie ma takich systematycznych sytuacji tylko mało kiedy

                        Co do reakcji na bajzer i porozwalane ubrania po całym domu,i to ja nie widzę nic złego w tym ,aby dziecine pogonić by wziela tylek w troski i odlozyla na miejsce to co powinna. To jest dobra realcja

                        Tak wiec nie popieram kar za słabą ocenę, (człowiek tez ma czasami słabszy dzień) a tym bardziej kiedy to się bardzo rzadko przytrafia, ale popieram interwencje ,kiedy nastka syf zostawia rozwalając ubrania gdzie się da uncertain Tego nie znoszę
                        • Gość: Kinderczekolada Re: Kij w mrowisko IP: *.30.7.170.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 11.10.13, 18:19
                          U nas sytuacja była specyficzna i celem cwiczenia nie bylo ''karcenie' za niska ocenę tylko za brak pracy, wysiłku.
                          Czwarta klase corka przeleciala bezproblemowo bazujac na wiedzy z wczesniejszych lat, wiadomosciach z lekcji itp., nabrała tez pewnego, błędnego przekonania, ze wiedza sama przychodzi (nic nie robię a piąteczki same wpadają)
                          Około V klasy corka duzo czasu zaczela spędzać oglądając 'młodzieżowe' kanały. Najpierw wpadła jedna słabsza ocena, bo corka zapomniała sie przygotować, potem druga trzecia, bo to i tamto umkneło jej uwadze. W trakcie spokojnej (!) rozmowy ustalilysmy, ze w dużej mierze odpowiedzialne za wpadki jest jej zamiłowanie do czasu spędzonego na kanapie przed tv i w dodatku corka przyznala, ze jak juz zalegnie to ciezko jej sie oderwac. Zastanawialysmy sie co z tym zrobic, a ponieważ nie mialam wielu możliwości (co ja jej lodów miałam zabronić, wyjsc do kina, nie dać kasy na buty, to wszystko bzdury i w dodatku oderwane od tematu), wiec padło na tv.
                          Umówilysmy sie (razem!) jakie oceny z danego przedmiotu nas (specjalnie tak napisałam) satysfakcjonują (np. niemiecki spokojnie wystarczala 4) wyznaczony poziom osiągalny byl przy minimalnym wysiłku. Zaznaczylysmy, ze sytuacje kiedy corka sie uczyła, starała i cos nie wyszło, poszło nie tak, sa zupełnie wyłączone z ustaleń, a we wszystkich przygotowaniach corka ma prawo prosić o pomoc w przygotowaniu sie.
                          Generalnie stanęło na tym, ze jak sie nie uczę i dostanę słaba ocenę, na 48 h mam szlaban na pewne kanały. Stosunkowo szybko corka sie pozbierala, cieszyła sie z pochwał nauczycieli, drobnych przyjemności, ktore czasem jej sprawiałam jesli widziałam, ze sie wyjatkowo stara (a zawsze jak widziałam, ze sie starała a nie wyszło)
                          Teraz w gimnazjum na rozpęd każdy dostał po 1 i to na moja córkę zadziałało motywujaco, bo zaraz wskoczyła na wyższe obroty i poki co jest swietniesmile
              • aqua48 Re: Kij w mrowisko 09.10.13, 09:11
                Gość portalu: Kinderczekolada napisał(a):

                > Absolutnie czymś innym jest rodzicielstwo autorytarne i autorytatywne (
                > to do zapoznania z którym zachęcam).

                A dlaczego sądzisz, że nie wiem o czym piszę?
                • Gość: Kinderczekolada Re: Kij w mrowisko IP: *.158.216.88.pat.umts.dynamic.t-mobile.pl 09.10.13, 09:23
                  Przepraszam, chociaż bardzo staram sie tego unikać, to piszac w pośpiechu takie błędy czasem sie wkradaja.
        • Gość: Kriss Re: Kij w mrowisko IP: *.play-internet.pl 09.10.13, 07:15
          Tylko, ze moim zdaniem tryb autorytatywny w ogóle nie wyklucza sie z rb. Raczej jest to rozszerzony tryb autorytatywny- np o wiedzę nr rozwoju dziecka.
          • Gość: Kinderczekolada Re: Kij w mrowisko IP: *.205.61.118.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 09.10.13, 08:15
            Osobiście odbieram to inaczej, ale każdy ma prawo do własnych opinii.
            Trzeba tez jasno powiedziec, ze inne 'pomysły' na wychowywanie dzieci także opierają sie na wiedzy o rozwoju dziecka (a także szerzej na rozwoju człowieka, bo przecież nie chodzi tylko o przetrwanie dzieciństwa, a o przygotowanie sie do funkcjonowania na innych etapach życia).

            Zreszta jak pisałam ważniejsze od nazw jest to co w danej rodzinie kryje sie pod hasłami.
            Każdy powinien sam rzetelnie i na własny użytek ocenić nie jaka koncepcje deklaruje, a w ramach jakiej koncepcji odnajduje swoje rzeczywiste zachowania.
            Każdy ma swiete prawo dokonać własnego wyboru, przed tym warto jednak poznac i przemyśleć rożne możliwości wraz z ich mocnymi i słabymi stronami.
            • Gość: Kinderczekolada Re: Kij w mrowisko IP: *.158.216.88.pat.umts.dynamic.t-mobile.pl 09.10.13, 09:24
              To było do Aquawink
    • twojabogini Re: Kij w mrowisko 10.10.13, 20:52
      To mnie w artykule powaliło:

      ,Stosuj kary nie wobec osoby dziecka, ale jego nagannych zachowań.,

      W sumie skoro kary mają nie być stosowane wobec dziecka, to w zasadzie mogą to być nawet okrutne kary fizyczne. Tylko jak ukarać zachowanie zamiast dziecka?

      W obu zalinkowanych artykułach jest sporo przekłamań. Wychowanie bez kar i nagród to nie jest wychowanie bezstresowe. Spock nie propagował wychowania bezstresowego. Reszty nie chce mi się nawet prostować.

      ,Rozmawiaj i tłumacz, ale nie krzycz., - tak, tak nie okazuj emocji dziecku, zamień się z rodzica w pedagogicznego robota.

      Ja wychowuję dzieci bez kar i nagród. Nawet nie wyciągam konsekwencji - bo konsekwencje to naturalny efekt działań dziecka, a nie sztuczne konsekwencje wymyślone przez rodziców. Nie odrobisz lekcji - dostaniesz jedynkę (teraz modne jest stracisz przywileje - komputer, telefon). Stłuczesz wazon - to będzie stłuczony i trzeba będzie sprzątnąć (teraz modne jest odkupisz wazon - ciekawa jestem ilu dorosłych odkupuje stłuczone przez siebie naczynia z zastawy?).
      Moje dzieci tworzą typowe problemy wychowawcze, i nie są kandydatami na przestępców. Potrafią dostosować się do reguł i potrafią im się też sprzeciwić jeśli uważają je za krzywdzące dla siebie. Kiedy jestem zła na moje dzieci - to zdarza mi się na nie krzyknąć. Bo jestem człowiekiem, a dzieci będą funkcjonować wśród ludzi, którzy też będą krzyczeć, zachowywać się nieracjonalnie. Nie ma też nic bardziej sztucznego niż zbiór stałych reguł.

      Nie krzyczymy w domu - a nieprawda - raz mi to nie przeszkadza, a czasem jednak przeszkadza - i wtedy o tym mówię.
      Zjadamy wszystko z talerza. No comment.
      Lekcje odrabiamy zawsze o godzinie xx. A jak jest fajny mecz, albo kolega ma urodziny? To jest to stała zasada, czy jednak względna?
      Zawsze odnosimy się grzecznie do dorosłych i okazujemy im szacunek - naprawdę dziecku to pomoże? a co jeśli to będzie agresywny pijak, wariatka, nauczyciel o skłonnościach sadysty?
      dzielimy się z innymi - zapraszam takich państwa do podzielenia się z chętnymi zawartością swojej szafy, z biedniejszymi swoim sprzętem agd, w tym zestawem kina domowego i jeszcze samochodem - bo z mniejszymi i słabszymi trzeba się dzielić?
      Jakie to jeszcze stałe zasady wprowadzacie?

      Uczę dzieci zachowań adekwatnych do sytuacji. Zasady bezpieczeństwa dzieci pojmują same - nie wybieganie na ulicę, dotykanie gorących rzeczy itp. Do czasu w którym nie będą w stanie zrozumieć niebezpieczeństwa uniemożliwiamy im dostęp do rzeczy niebezpiecznych i tyle. Nie mam pomysłu na ani jedną stałą zasadę, która miałaby sens wychowawczy.
      A niektórzy rodzice wprowadzają zasady dotyczące słodyczy albo mycia zębów. Zrzucają tym samym na dzieci swoja rolę - bo dzieci nie zjedzą słodyczy, których nie dostana od dorosłych, więc żadnych zasad tu ustalać nie trzeba. A dopilnowanie higieny to także zadanie rodziców, do czasu aż dziecko dorośnie na tyle, aby się samo tym zająć.
      Żadne zasady tu nie pomogą - chyba, że sami dla siebie przyjmiemy zasadę, że nie podajemy dzieciom nadmiernych ilości słodyczy i pilnujemy ich higieny jamy ustnej - ale to stałe reguły dla rodziców - nie dla dzieci. Na tym polega właściwe przywództwo. Robimy to co należy do nas jako rodziców, nie obarczając tym dzieci. Znam dzieciaki, które maja tyle zasad, że kompletnie się w tym gubią. Pozornie wszystkie mają sens i uzasadnienie i są ważne. Bo i higiena ważna i bezpieczeństwo i szacunek i edukacja.
      • fruzia01 Re: Kij w mrowisko 11.10.13, 08:07
        hmmm...zasady dzieci vs zasady rodziców
        ja tam większej różnicy nie widzę
        np u nas bajki dziecko ogląda tylko wieczorem - po kolacji, kąpieli, myciu zębów i pacierzu
        i choćby nie wiem jak błagało, w dzień ich nie włączymy (z różnych ważnych dla nas powodów)
        ty więc powiesz że jest to zasada rodziców - nie włączymy bajki w dzień;
        ja powiem że to jest zasada dla dziecka - bajki oglądam tylko wieczorem;
        jak zwał tak zwał - efekt jest ten sam
        ja jako osoba do szpiku kości ścisła i pragmatyczna nie widzę sensu w dyskutowaniu o tym czy zasady to jednak dla rodziców czy dla dzieci - bo dla mnie to problem tylko i wyłącznie lingwistyczny, nie przekładający się na praktykę
    • twojabogini Re: Kij w mrowisko 10.10.13, 21:15
      Możesz podać przykłady stałych zasad jakie ustanowiłaś dzieciom? Nie ukrywam, że przykłady kar jakie podałaś napawają mnie grozą, to przemoc psychiczna w czystej postaci - od wyznaczania pułapu ocen i karania za uzyskanie oceny słabszej, po budzenie w nocy za zostawienie ubrań.
      Sądzę, że właśnie takie działania odbierają dziecku podmiotowość i czynią je obiektem tresury. Wierzę, że takie dzieci na pewno sprawiają mniej problemów niż moje, są mniej rozbrykane. Ale celem wychowania nie jest aby dzieci były grzeczne, bo mama każe, tylko żeby się rozwijały.

      Mój syn tez miał etap bałaganienia i zawłaszczania przestrzeni dla siebie. Po prostu mówiłam mu, że mi to przeszkadza - jeśli przeszkadzało. Nie miał problemu ze zrozumieniem przekazu i odpowiednią reakcją. Nauczył się, że nie bałaganimy na wspólnej przestrzeni, bo innym to przeszkadza, anie dlatego, że grozi to nocną pobudką.
      Oceny ma różne, ale to jego oceny. Ostatnio pod naciskiem szkoły byłam bliska zmiany zdania, ale przemyślałam kwestię i mając samodzielnego ucznia, który sam odpowiada za swoja naukę, nie będę ładować się w przejecie odpowiedzialności. Niektóre oceny mógłby mieć lepsze - to fakt, zwłaszcza z tych przedmiotów, których nauczyciele nie uwzględniają że ma dysleksję. I tu jest moja rola. A nie karanie go, że mu się nie chciało. Każdemu się czasem nie chce.
      Studentce też wyznaczysz kary za zawaloną sesję?
      • aqua48 Re: Kij w mrowisko 10.10.13, 21:43
        Ja karałam moje dzieci mało, głównie odosobnieniem na kilka chwil jak były małe. Ale zasady u nas były. Nie widzę powodu niewprowadzania zasad. Była zasada, że słodycze jemy raz w tygodniu, tłumaczona, że to dla zdrowia zębów (sprawdziła się przecudnie). Była zasada nierozwalania wszystkich zabawek na raz. Była zasada, że kiedy rodzice pracują w domu, to dzieci muszą bawić się cicho i starać się nie przeszkadzać. Były stałe pory kładzenia się do łóżek poprzedzone ustalonym rytuałem jedzenia kolacji, oglądania bajki i mycia. Były zasady zachowania się przy stole. I cała masa innych. Moje dzieci ogarniały wszystkie te zasady, jakoś nie miały problemów z nimi. Zasady były tłumaczone - każda miała jakiś sens, nie było zasad dla zasad, albo tylko dla wygody rodziców.
        • joshima Re: Kij w mrowisko 10.10.13, 22:51
          aqua48 napisała:

          > nie było zasad dla zasad, albo tylko dla wygody rodziców.
          Akurat nierozwalanie wszystkich zabawek na raz to chyba jednak dla wygody rodziców wink
          • aqua48 Re: Kij w mrowisko 11.10.13, 16:31
            joshima napisała:

            > aqua48 napisała:
            >
            > > nie było zasad dla zasad, albo tylko dla wygody rodziców.
            > Akurat nierozwalanie wszystkich zabawek na raz to chyba jednak dla wygody rodzi
            > ców wink

            Nie. Dla bezpieczeństwa dzieci. Mieszkaliśmy w maleńkim mieszkaniu i rozwalone na całej podłodze klocki generowały potknięcia i walenie głową w kant mebli. Rodzice mieli głowy wyżej blatu stołu i potrafili przewidzieć skutki biegu przez klocki, np do toalety w nagłej potrzebie, dzieci nie...

        • murwa.kac Re: Kij w mrowisko 11.10.13, 05:32
          o matko bosko!
          w wojsku tyle zasad nie ma!
      • Gość: Kinderczekolada Re: Kij w mrowisko IP: *.147.148.238.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 11.10.13, 09:59
        Na Twoje pytanie odpowiedziałam czesciowo pod poprzednim postem.
        Zasad jak pisałam w moim domu jest niewiele, oczywiscie przez lata zmieniały sie, ewoluowały, bo sa wprowadzane, wtedy, kiedy sa potrzebne.

        Obecnie obowiazaujace, to te dotyczące zabierania swoich rzeczy na swoje terytorium, odrabiania lekcji w swoim pokoju (kiedys była to zasada wprowadzona z pewnych powodów, a teraz ewoluowała we własny wybór córki, bo tak jej wygodniej), oglądania tv po skonczonych lekcjach, jedzenia śniadania po przygotowaniu sie do szkoły (jak sie przeciągnie szykowanie, śniadanie mozna zjeść po drodze czy zabrać do torby).

        Mamy tez pewne 'zakresy obowiązków' czyli np. męska sprawa jest wynoszenie śmieci, zmiana żarówek, wynoszenie zakupów z samochodu, ja głownie zajmuje sie gotowaniem, sprzątaniem i ponieważ corka nie ma przydzielonych stałych zajęć mamy prawo prosić ja o pomoc, jesli akurat nie robi nic ważnego (czyli dla mnie moze odkurzyc, zerknac na brata jak np. właśnie robię cos przy czym akurat wole go nie miec pod ręka, moze np. zastąpić partnera w rozwieszaniu prania). Czasem widze, ze na ta prośbę reaguje bez wiekszego entuzjazmu, ale nigdy nie ma przy tym awantur, mówienia nie, bo nie.

        Wiecej grzechów nie pamietam, a za popełniane nie żałujewink

        W stosunku do malucha sa głownie zasady dotyczące bezpieczeństwa (np. nie wchodzenie na parapet, nie przechodzenie przez oparcie kanapy, nie walenie w szyby i niedotykanie dwoch kontaktów na zewnątrz budynku).
        W rożnych powstających ad hoc sytuacjach uczymy znaczenia słowa nie wolno (powtarzamy 3 razy i jesli nie poskutkuje jest odstawiany na drugi koniec pokoju lub wsadzany na chwile do lozeczka). Jesli mówimy, ze nie wolno, czy z jakiejs przyczyny zabieramy obiekt pozadania, to nie zmieniamy zdania pod wpływem krzyku malucha.

        Całej reszty dzieci uczą sie obserwując nas.

        Jesli myślisz, ze moje dzieci sa ciche i spokojne, to mocno sie myślisz, sa bardzo aktywne, glosne, wesołe i zwariowane, natomiast rzeczywiście, jak na razie udaje nam sie uniknąć części trudnych sytuacji zdarzajacych sie dzieciakom w ich wieku (chociaż sa w takim wieku, ze jeszcze wszystko moze sie zdarzyć)

        Studentka, czyli dorosla osoba, funkcjonuje inaczej niż maluch i nastolatka, inne sa prawa i obowiązki jakie rodzice maja wobec dorosłej osoby. Wychowywanie takiej osoby już dawno sie skończyło i teraz tylko mozna obserwować i wyciągać wnioski.
        Właśnie najwiekszy kłopot polega na tym, ze sa ludzie, ktorzy za wychowywanie dziecka biorą sie jak pojawia sie problemy, a oni już maja na to dziecko minimalny wpływ (np. pociecha ma 14 czy 16 lat, czy jak na własne oczy wiedziałam, kiedy np. wywala pociechę ze studiów)


    • Gość: Kinderczekolada Skasowany link do artykułu IP: *.147.148.238.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 11.10.13, 08:47
      W pierwszym poscie zaproponowałam przeczytanie artykułu z Charakterów (nr. 10/2006), strony 24-27, autor H.Czerniewski, niestety z jakis tajemniczych powodów post z tym linkiem został skasowany... wierze, ze z jakis powodów regulaminowych, a nie dlatego, ze komuś zależy na tym, aby nikt nie nabrał wątpliwości, ze tylko jedna i jedyna droga jest słuszna.
      A przyszlo mi to do glowy, bo znamienne dla naszych czasów jest, ze jednym ludziom zależy na tym, aby inni zamiast szukać i zadawac pytania wierzyli w przygotowane przez kogos odpowiedzi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka