goska797
11.05.15, 19:01
Zwracam się z prośba o poradę w sprawie zachowania prawie 5 letniego syna. zacznę od tego, ze synek jest bardzo energiczny, wszędzie go pełno, jest mądrym i bystrym dzieckiem, ale też niezwykle upartym. Pół roku temu zostałam mamą malucha, również chłopca. Przed zajściem w ciąże starszy syn twierdził, że on nie chce rodzeństwa, ale w momencie keidy brzuch już był widoczny to przytulał się do niego, przed wyjściem z domu całowal mnie i brzuch, nie mógł doczekać się brata. Gdy pojawiliśmy się w domu z maluchem przyjął ten fakt, jako rzecz naturalną.
W obecnej chwili kontakt wydaje się być chłopców dobry. Starszy syn cieszy się, a nawet jest dumny kiedy młodszy się śmieje z jego zabaw, chętnie pomaga w jego pielęgnacji. Problem zaczął się w ostatnim czasie. Mianowicie przestał reagować na nasze polecenia, a w zamian bardzo często pojawia się zdanie " ja chcę". Często bez przyczyny biega i krzyczy po mieszkaniu i podobne zachowanie zdarza się mu w przedszkolu. Kiedy zapytać go czemu tak robie? albo co się dzieje? Twierdzi, ze "nie wie". Rytuałem już sa codzienne kłótnie o sprzątanie, kąpiel. Mój syna zawsze "chce" się jeszcze bawić nie zależnie od tego, że umawiamy się na określony czas, po którym należy wykonać wyżej wspomniane czynności. Wprowadziliśmy również system plusów za dobre zachowanie i minusów za zle, które na koniec tygodnia owocują nagroda bądź karą. System działa w momencie kiedy już jest po awanturze czy sprzeczkach i spokojnie można wytłumaczyć za co je dostal. W momencie kiedy próbujemy wyegzekwować swoje polecenia wpada w histerie gdzie potrafi np. ze złości bo nie chce się kapac zmoczyć swój podkoszulek i rzucić o ziemię.
W przedszkolu Panie opowiadają, że czeka az się go ubierze, albo zajmuje zupełnie czymś innym niż ubieranie do wyjścia na dwór i cała grupa czeka. Często też nie jest zainteresowany danymi zajęciami. Dzieci malują, a on duma co ma zrobić. Dzieci jedza posiłki, a mój syn duma czy zjeść czy nie i znowu grupa czeka bo on nie zdarzył. Do tego dochodzi ciągłe mówienie słów "kupa, dupa, siusiak, dzidzia, stara dzidzia". W przedszkolu sugerują zazdrość o rodzica, ale nie skierowana przeciwko bratu ponieważ widać, że go kocha, dużo o nim mowi. My z Mezem staramy się każdy wieczór spedzac ze starszym synem
(młodszy w tym czasie spi), ale mamy wrazenie, że im wiecej czasu poświęcamy tym więcej od nas wymaga. Mąż ma wrażenie, ze po przyjściu do domu zajmuje się tylko starszym dzieckiem bo ten nie odstepuje go na krok. Zawsze był z tata związany, ale teraz wymaga od nas wyłączności.
Przepraszam, że może taka chaotyczna ta moja wypowiedż. Proszę o jaką porade bo czasami mam wrażenie, ze już opadamy z sil. Brak już nam argumentów.