Problem mnie przerasta -proszę o radę .

29.09.04, 19:00
Witajcie !
Sprawa wyglada następująca : jestem mamą 28 miesięcznaj Asi . Córka ma kuzyna
starszego o 9 miesięcy . Od czerwca narasta problem - kuzyn bije Asię .
Bije ją za wszystko - za to że na niego patrzy , za to że Asia stuka
łyżeczką w stół , za to że mała leży na swoim łóżku , za to że chce by
chłopiec oddał jej własność itp.

I właściwie problem nie leży w jej kuzynie / niech rodzice się o niego
martwią / a w braku reakcj rodziców na jego zachowanie .
Przykład : kuzynek z rodzicami są u nas z wizytą . Mały jeździ na samochdziku
Asi . Asia podchodzi i prosi by go oddał , mały bije ją na oślep , pięściami
po twarzy , kopie , zaczyna wrzeszczeć , wpada w histerię , krzyczy : " to
moje " , " muszę ją kopnąć " ,itp. Rodzice , teściowa odciągają chłopca ,
przytulają , głaszczą , pocieszają .Mają pretensje do mojej Asi że chce
zabrać swoją zabawkę .

Dziewczyny ja odbyłam poważną rozmowę z moim szwagrem , ale niestety to nic
nie dało . On twierdzi że moja córka prowokuje jego syna i dlatego on ją
bije . I koniec . Szwagier nie będzie wywierał presji na syna bo to dziecko
nerwowe i wrażliwe .

Dodam że Asia ogromnie kocha kuzyna , bardzo chce się z nim bawić , dzieli
się zabawkami choć jest tyle młodsza .Ogromnie kocha również swego wujka i
ciocię , okazuje im uczucie , cieszy się na ich widok .Decyzją szwagra dzieci
mają być " izolowane " by nie dochodziło do sytuacji typu : bicie ,
szarpanie .Izolowanie w/ g mojego szwagra wygląda tak , że przyjeżdza
codziennie na obiady do teściów / u których ja mieszkam /, z synem , żoną ,
a ja mam zamykać Asię w pokoju i tam nie wpuszczać .
Jak wytłumaczyć dwuletniemu dziecku że nie może wejść do dziadka i babci , że
nie może bawić się z kuzynem , ciocią , wujkiem ?
Mała stoi pod drzwiami i płacze a mi się serce kraje ...
Kuzyn jest dzieckiem mało okazującym uczucia , złośliwym , który potrafi
otwierać drzwi od samochodu , wołać Asię i zatrzaskiwać jej te drzwi przed
nosem .
Trochę to chaotyczne
ale jak zwykle ponoszą mnie nerwy gdy o tym myślę .
Napiszcie mi co o tym myślicie i co byście zrobiły na moim miejscu . Będę
wdzięczna za wszystkie rady .
pozdrawiam Lizbetka
    • iwona281 Re: Problem mnie przerasta -proszę o radę . 29.09.04, 19:27
      Mój synek ma trzy latka i często spotyka się z małymi sąsiadami i kuzynostwem.
      Kiedy jakieś dziecko go bije a rodzic nie reaguje to poprostu ja reaguje. Mówie
      poprostu że tak niewolno robić, że ciocia Kubie tak nie pozwala i też proszę
      tak nie rób. Mam sąsiadkę która przychodzi do mnie często, jej synek może w
      swoim domu dotykać pilota, telefonów, zamykać drzwi, otwierać szafki. Mój synek
      tych rzeczy nie może robić. Więc jak kolega zaczyna to robić w moim domu mówię
      poprostu że u cioci tego robić nie wolno i już. Mały nuczył się że u cioci nie
      wolno dotykać telewizora czy np ściągać serwetki ze stołu choć ma dopiero
      półtora roku. A w domu nadal to robi. Piszesz że mieszkasz z teściami czyli to
      Twój szwagier z rodziną przyjeżdża w gości i to on powinien się dostosować.
      Masz trudniej bo już pozwoliłaś na takie zachowanie, ale myślę że powinnaś
      poprostu powiedzieć że to Twój dom, bo przecież tak jest, i nie będziesz nikogo
      zamykać w pokoju. Wiem że z rodziną jest trudniej, bo nie ma sensu się kłócić,
      ale nie można przsadzać w drugą stronę. Miej swoje zdanie i stanowczo je
      wyrażaj, Jak chłopiec uderzy Twoją córeczkę to poprostu zareaguj i powiedz że w
      Twoim domu dzieci nie biją innych dzieci i już.
      Życzę pewności siebie i wytrwałości. Pozdrawiam.
      • lizbetka Re: Problem mnie przerasta -proszę o radę . 29.09.04, 19:36
        Witaj ! Dzięki .
        Ja jeszcze dodam że ja reaguję , ale najbardziej denerwuje mnie to że czasami
        nie zdąże bo ten mały jest po prostu nieobliczalny . Siedzą grzecznie przy
        stole , a on nagle wrzeszczy : nie patrz na mnie " i wali ją po głowie sad
        A rodzice nic kompletnie nie widzą ...
        • wio_sna Re: Problem mnie przerasta -proszę o radę . 29.09.04, 21:13
          U mnie w podobnej sytuacji, kuzyn bije moje dziecko, wyrywa mu
          zabawki, popycha, rodzina wybuchała śmiech !!!
          Najpierw Ja zwracałam uwagę kuzynowi, potem odebrałam mu zabawki,
          które zabrał, skończyło się na tym, że kiedyś wściekłego dzieciaka
          posadziłam matce na kolanach. Innym razem wyszłam na dwór i gdy
          przyprowadzili urwisa, powiedziałam, że może zostać, jak ktoś
          będzie pilnował, żeby nie bił mojego syna. I wiesz co, dotarło
          do rodziców.
          Musisz bronić córki, by ona w przyszłości sama umiała
          się obronić przed takimi dziećmi. Trzeba dawać jasno do zrozumienia,
          że nie odpowiada Ci taka sytuacja i nie będziesz tolerowała
          takiego traktowania swego dziecka.
          Broń Boże nie zamykaj jej, gdy oni przychodzą, przecież izoluje się
          tych, kórzy nie przestrzegają norm zachowania.
          Oschły ton, zdecydowane działanie, reaguj natychmiast. Spraw, aby
          to oni poczuli się odizolowani od Twej córeczki.
          MOże uda sie znaleźć dla niej jakąś przyjaciółkę o bardziej
          pokojowym nastawieniu.
          Życzę powodzenia.
    • joga250 Re: Problem mnie przerasta -proszę o radę . 29.09.04, 21:05
      Hej, nie powiem Ci nic mąrego bo nie mam jeszcze doświadczenia w kwesti dzieci
      powyżej roku, ale gdy to czytałam to aż zawżało we mnie. Pierwsza myśl, że bym
      go chyba zatłukła... Biedna Twoja mała, życzę wytrwałości i powodzenia, powiedz
      głośno im co o tym myślisz a co na to mąż może on wywrze wpływ na brata?
    • agnieszka_azj Re: Problem mnie przerasta -proszę o radę . 29.09.04, 21:24
      A co na to wszystko Twój mąż ???

      Rozumiem, że jest to Jego rodzina. Mieszkacie w domu Jego rodziców i to On
      przede wszystkim powinien zadbać, aby Waszej córce nie działa się tam krzywda.
    • lulka26 Re: Problem mnie przerasta -proszę o radę . 30.09.04, 16:02
      Kategorycznie się sprzeciwiaj wszelkiej "napaści" na Twoje dziecko!
      W końcu to nie ono jest agresorem !
      Twoje dziecko jest dla Ciebie najważniejsze i nikt nie ma prawa go terroryzować
      zamykaniem w pokoju ! To jakiś skandal ! Ci Twoi kuzyni chowają sobie małego
      "dresiarza" - ciekawe jak im to zaowocuje.
      Stawaj otwarcie po stronie swojej córeczki !
      Powodzenia
      • lizbetka Re: Problem mnie przerasta -proszę o radę . 30.09.04, 18:48
        Dzięki wielkie smile Jesteście kochane smile
        Mój mąż jest całkowicie po mojej stronie , brał udział w rozmowie ale.. jest
        człowiekiem porywczym , który zaraz krzyczy , wpada w złość , nie potrafi użyć
        rozsądnych argumentów bo go ponosi ...
        Wiecie , najgorsza jest ta moja bezsilność że nie potrafię im wytłumaczyć że to
        oni robią źle ...
        Teściowa jest całkowicie po ich stronie ,ona zawsze foworyzowała tamtego wnuka .
        Tłumaczenie z ich strony jest jedno : Asia prowokuje małego do bicia .
        Stukaniem w stół , patrzeniem się , zabieraniam swojej zabawki . I nie powinna
        tego robić , a jeśli robi to sama jest sobie winna .
        Dzięki za wsparcie raz jeszcze .
        Lizbetka
        • aszar.kari Re: Problem mnie przerasta -proszę o radę . 30.09.04, 19:01
          Najlepiej pewnie byloby sie od tesciow wyprowadzic. Domyslam sie, ze narazie
          nie mozecie tego zrobic. Ja bym pewnie wychodzila z domu przed przyjsciem
          szwagrostwa z Malym-Nieposlusznym. Zaplanowalabym dla coreczki atrakcyjne
          wyjscia - plac zabaw, zbieranie kasztanow, moze odwiedziny u innych znajomych z
          milszymi dziecmi tak zeby nie bylo Jej zal, ze sie nie spotka z kuzynem. Po
          jakims czasie, mala sie przyzwyczai, ze o okreslonej porze wychodzicie z domu i
          nie bedzie plakac, ze chce sie z kuzynem zobaczyc a Ty unikniesz niepotrzebnych
          przepychanek slownych z reszta rodziny. W czasie wspolnych uroczystosci
          rodzinnych, ktorych sie nie da uniknac proponowalabym sadzanie dzieci w takiej
          odleglosci od siebie, zeby Mlody nie mogl przynajmniej przy stole krzywdzic
          Twojej corki. Gdy juz dzieci bawia sie razem i pojawia sie wieksza mozliwosc
          konfliktu, dorosli powinni zmieniac sie nadzorujac zabawe - jezeli Twoje
          szwagrostwo nie bedzie chcialo w tym partycypowac, mozecie to po prostu robic
          na zmiane z Twoim mezem i byc bardzo stanowczy wobec jakichkolwiek atakow na
          Twoja corke - nawet najbardziej energicznego i wierzgajacego 3-latka mozna
          spacyfikowac biorac pod pache i zanoszac Jego mamie lub tacie.
          Spokoj bedziecie miec dopiero "na swoim" - zycze, ze by to moglo byc jak
          najszybciej,
          Aszar
          • agnieszka_azj Re: Problem mnie przerasta -proszę o radę . 30.09.04, 19:21
            Podpisuję się pod wszystkim, co napisala Aszar.

            W takiej sytuacji prosi się co prawda, żeby dać szwagrowi w zęby z
            tekstem: "Sprowokowaleś mnie, bo się na mnie patrzyłeś" wink ale qurczę dobre
            wychowanie nie pozwala wink))
            Takich ludzi, którzy nie zabronią dziecku bić mniejszego i słabszego, bo jest
            takie wrażliwe i nie można go stresować, można tylko unikać i czekać z
            nadzieją, że synek da im kiedyś "popalić"
            • wio_sna Re: Problem mnie przerasta -proszę o radę . 30.09.04, 22:05
              Jeszcze coś przyszło mi do głowy, choć nie jest to mój ulubiony
              sposób na rozwiązywanie konfliktów. A mianowicie, dziecko atakowane
              ma prawo się bronić, choćby oddając napastnikowi.
              Może on bije, bo po prostu czuje się bezkarny.
              Trzeba jednak Małej wytłumaczyć różnicę pomiędzy biciem
              a obroną. By potem sama nie biła innych pierwsza. Twej córce,
              to jednak chyba nie grozi.
              Kiedyś był tu post o dziewczynce, która przez kilka lat znosiła bicie
              przez rówieśników. Kiedyś, bodajże ojciec powiedział jak ma się bronić, a
              dziewczę pobiło dwóch kolegów. I to była ostatni bójka między nimi. JUż jej
              więcej nie tknęli. To były dzieci przedszkolne, jeśli dobrze pamiętam.

              Wiosna
              • grzalka Re: Problem mnie przerasta -proszę o radę . 01.10.04, 08:57
                Okropne. Od razu nasuwa sie myślenie stereotypami: dziewczynka ma byc posłuszna
                i uległa, chłopak ma prawo byc agresyny bez konsekwencji. Skojarzyło mi się też
                z tekstem "on ją zgwałcił, bo ona go prowokowała, więc to jej wina".

                Myślę, że po pierwsze, tak jak pisze wiosna, naucz córeczkę, że ma prawo sie
                bronić, to znaczy oddać. Po drugie, że jej zabawki są jej i to, czy je komuś
                pozyczy, zalezy tylko od niej. Niech kuzyn przynosi swoje. Ponadto nie pozwól,
                jeśli dojdzie do rekoczynów, na komentarze teściów i szwagrów, zajmij się
                córeczką, przytul ja, pociesz i nie daj nikomu powiedzieć, że to jej wina.
                Pomysł z zamykaniem jej w pokoju uważam za absurdalny.

                A w ogóle to zaczełabym od rozmowy z teściami, jeśli mąz jest porywczy, to może
                spróbowac przygotowac sobie argumenty wcześniej i założyć, że nie da się
                sprowokować. Absolutnie nie podoba mi się pomysł, żebyście wychodzili w tym
                czasie z domu- to tak, jakbyście przyznawali, ze faktycznie Asia sprawia
                problemy i najlepiej jest ja izolowac.

                Rozumiem, że Asia spotyka sie tez z inymi dziećmi i widzi, że zachowuja sie one
                inaczej.

                Kurcze, bardzo trudna sytuacja. Moze jeszcze na cos wpadnę, pomyśle...
                pozdrawiam
                • 1jagienka Re: Problem mnie przerasta -proszę o radę . 01.10.04, 10:54
                  witaj Asia (hehe mamusiu grzecznych córeczek) w pełni się z Tobą zgadzam i aż
                  mnie szlag trafia na takie wściekłe dzieci i ich rodziców. Ja też pozwalam się
                  bronić Bartkowi przed dzikim synkiem sąsiadów, młodszym o rok.Jeśli mały wyrywa
                  Bartkowi jego zabawki, to mówię - przy rodzicach - to odbierz!Jeśli go uderzy
                  to głośno i wyraźnie: nie wolno bić Bartka!Tamten się wścieka i tłucze głową o
                  podłoe, ale to już problem jego głowy i rodziców.
                  Moje dziecko jest dla mnie najważniejsze i koniec!

                  pozdrawiam mocno
                  • agnieszka_azj Re: Problem mnie przerasta -proszę o radę . 01.10.04, 11:51
                    Zastanawiałam się nad podpuszczeniem małej, żeby kuzynowi oddała, bo generalnie
                    uważam, że atakowany ma prawo do obrony koniecznej.
                    Widzę tu jednak problem - chłopiec jest od niej starszy (w tym wieku 9 miesięcy
                    to duża róznica), napewno silniejszy i z natury agresywny. Próba oddania
                    mogłaby sie dla małej źle skończyć, a rodzince dostarczyłaby argumentów, że nie
                    dość, że go prowokuje, to przecież też bije, więc o co chodzi ?
            • iwonaw2 Re: Problem mnie przerasta -proszę o radę . 01.10.04, 12:07
              agnieszka_azj napisała:

              >> można tylko unikać i czekać z
              > nadzieją, że synek da im kiedyś "popalić"

              Dokładnie to jeszcze chciałam dodać. Mam nadzieję, że obróci się to kiedyś
              przeciwko nim i że będą tego świadomi, że sami sa sobie winni.

              Pozdr.

              Iwona
    • carlafehr Re: Problem mnie przerasta -proszę o radę . 01.10.04, 11:41
      Może to niepedagogiczne i w niezbyt dobrym tonie, ale jak juz nic nie pomoże,
      to zestresuj Ty to atakujące dziecko. Niech się boi Ciebie i przez wzgląd na
      Ciebie nie rusza małej.
    • iwonaw2 Re: Problem mnie przerasta -proszę o radę . 01.10.04, 12:00
      Kurde, żal mi Twojej córeczki. Może tym bardziej, że niestety chyba moja będzie
      taka sama. Ona tez wszystkich lubi, chce się bawić. Na razie nikt jej nie bije,
      ale wydaje mi się że nie umiała by zawalczyć o swoje.
      Moim zdaniem, albo, powinnaś zaprzestac jakichkolwiek kontaktów, albo wziąć
      sprawy w swoje ręce i np. gdy kuzyn zaczyna bić Twoje dziecko, trzymać mu ręce
      i odciągać - BEZ WZGLĘDU NA REAKCJĘ CZY OPINIĘ RODZICÓW.
      To Twoje dziecko i masz prawo do jego obrony.
      A swoją drogą czy ta agresja to tylko względem Twojej córki?Może rodziców też
      okłada?I wogóle skąd to "musze ją kopnąć" - dlaczego "muszę". Moim zdaniem
      gdzies to słyszał.

      Trudna sprawa. Życzę powodzenia i oby Twoja córeczka przejrzała na oczy smile)).

      Pozdrawiam

      Iwona
    • aleksandrynka Re: Problem mnie przerasta -proszę o radę . 01.10.04, 12:11
      No nie, Twoja córka nie może płacić za to, że inne dziecko nie umie się
      zachować! Zamykanie jej w pokoju obok jest niedopuszczalne! To właśnie on
      powinien byc odizolowany i pozostawiony sam sobie po takim zachowaniu. A dzieje
      się odwrotnie - za swoje wybuchy jest jeszcze nagradzany uwagą dorosłych -
      odciągają go, przytulają, pocieszają. Chyba coś mocno nie tak, nie sądzisz?
      Przecież w życiu to pokrzywdzonemu się pomaga, czy to mały bobas czy dorosły
      chłop! Nawet jesli szwagier twierdzi, że to Twoja córa prowokuje chłopca, to
      ten nie ma prawa jej bić. Możesz powiedzieć, że to ten chłopak prowokuje Ciebie
      i zaraz nie wytrzymasz... Czy wtedy pocieszy Ciebie? To dość logiczne! A może
      jak mała odda to wszyscy się zachwycą?
      Dla mnie wyraźna jest tu "nierówność" dzieci, ich niesprawiedliwe traktowanie.
      Co bym zrobiła na Twoim miejscu? Nie możesz się na to godzić. Na pewno nie
      izolowałabym córki po takich wybuchach, bo to nie ona nie potrafi zachować się
      w towarzystwie innych. I bez względu na powody chłopca (poczucie zagrożenia...
      chęć skupienia uwagi na sobie) nie można mu pozwalać na atakowanie małej.
      Kiedy wybuch się powtórzy zatrzymaj go, złap go nawet za rękę w locie i przytul
      córkę. Problem w tym, że to pewnie chłopca dodatkowo rozzłości, a z tego, co
      widzę inni dorośli Ci nie pomogą. Trudno, skoro rozmowy z nimi nie skutkują
      (spróbuj jeszcze raz) to Ty musisz działać. Mimo, że mała bardzo kocha kuzyna i
      wujków ja bym chyba na razie ograniczyła wspólne spotkania. Może za jakiś czas
      coś się zmieni, a póki co nie ma sensu narażać małej i całej rodziny na stres i
      niesnaski. Można przy tym jasno małemu i jego rodzicom powiedzieć, że nie
      będzie tak częstych spotkań właśnie z powodu zachowania chłopca i braku
      wsparcia i reakcji ze strony jego rodziców. Żeby nie było tak, ze się
      odizolowało "problematyczną" kuzynkę...
      • aleksandrynka Re: Problem mnie przerasta -proszę o radę . 01.10.04, 12:15
        aha, przeczytałam poniższe posty. Teściowa zawsze faworyzowała tamtego wnika...
        aLE MAM NOSA!
        To bardzo smutne, ale i tak Twoja córa nie może za to płacić. j/w.
        pozdrawiam
        • lizbetka Re: Problem mnie przerasta -proszę o radę . 01.10.04, 14:03
          Dziewczyny ponownie dziekuję za odzew .
          Zaczynam wierzyć że to ja mam rację smile.
          Najbrdziej boli mnie to co któraś z Was napisała wcześniej , że izolowana jest
          moja córka , osoba pokrzywdzona , a mały agresor jest na " wolności " .
          Nie umiem też namówić córki by oddała , bo ona nie chce nikogo bić . Gdy
          chłopiec jej przyłoży ona tylko patrzy na niego z niedowierzaniem w oczach tak
          jaby pytała dlaczego on to zrobił .
          Po wizycie szwagrostwa zawsze żałuję że nie powiedziałam tego czy tamtego ,
          najlepsze argumenty przychodzą po czasie .
          Dla mnie jednak ta sprawa wciąż nie została zakończona i podbudowana Waszymi
          listami chyba zacznę bronić córki porządnie .
          Dla teściowej i szwagrostwa różnica 9 miesięcy jest tak nieznaczna że dzieci
          traktowane są jak równolatkowie . Ze szkodą dla mojej małej oczywiście .
          Kuzyn nie ma kontaktu z innymi dziećmi , obraca się między dorosłymi , którzy
          uważają go za " ósmy cud świata ". Teraz poszedł do przedszkola ale cały czas
          spędza w kacie nie potrafiąc włączyc się do wspólnej zabawy . Unika też zabaw
          wymagających fizycznego kontaktu z dziećmi .
          Widzi się tylko z moją Asią , no i na niej się wyżywa .
          Dzięki izbetka
          • agnieszka_azj Re: Problem mnie przerasta -proszę o radę . 01.10.04, 16:24
            Lizbetko, tak się zastanawiam... czy problemy emocjonalne tego dziecka nie
            są "wierzchołkiem góry lodowej" problemów emocjonalnych całej roziny Twojego
            męża. Trudno wyrokować na podstawie Twoich kilku postów, ale:

            - piszesz, że Twój mąż jest człowiekiem porywczym;
            - okrzyki małego "muszę jej dokopać" nie wzięły sie znikąd;
            - powszechne jest w tej rodzinie przekonanie, że ofiara jest sama sobie winna,
            bo prowokuje agresora.

            To wszystko wskazuje na jakies problemy w radzeniu sobie z emocjami i to nie od
            dziś.
            Nie wiem, co Ci poradzić. Schodzenie im z drogi nie jest najlepszym pomysłem na
            dłuższą metę, ale w tej chwili chyba jest to jedyne rozwiązanie. Może pobyt w
            przedszkolu trochę "ucywilizuje" małego - w końcu to jeszcze dzieciak.
            • aszar.kari Re: Problem mnie przerasta -proszę o radę . 01.10.04, 16:46
              Przykro mi sie czyta o namawianiu jednej mamy przez inne mamy do uczenia
              dziecka asertywnosci w wydaniu "oddaj mu!" Wedlug mnie - nie tedy droga. Po
              pierwsze nie da sie wojowac z calym swiatem - z niektorymi warto (ale tez
              przeciez nie na piesci!), bo faktycznie mozna "cos" wygrac; z wieloma nie
              warto, bo rozwiazania silowe wylacznie eskaluja konflikt i w rezultacie kazdy
              jest poszkodowany. W opisanej sytuacji agresywny 3-latek jest chroniony,
              tlumaczony a moze wrecz lekko zachecany do bycia "asertywnym" przez
              otaczajacych Go doroslych - rodzice i dziadkowie. To nie Twoja corka powinna
              wiec "walczyc o swoje" ale Ty i Twoj maz powinniscie "powalczyc" z reszta
              rodziny. Z tego, co piszesz jednak, szanse na zdrowo-rozsadkowe dogadanie sie z
              tesciami i szwagrostwem w kwestii wychowywania dzieci sa znikome. Musisz wiec
              sobie sama przekalkulowac - co jest mozliwe do osiagniecia, co prawdopodobne, a
              co kompletnie nierealne. I nie daj sie poniesc mysleniu zyczeniowemu - tak
              powinno byc, Oni powinni sie zachowywac tak a nie inaczej itd. Wiele spraw na
              swiecie powinno byc inaczej rozwiazanych ale nie sa sad Jest jak jest - masz do
              czynienia z konkretnymi doroslymi ludzmi i sama wiesz, na ile mozesz wplynac na
              Ich postawe wobec Ich dziecka i Twojej coreczki. Uwazam, ze szanse na
              ulagodzenie sytuacji i rozsadny kompromis masz niewielkie, ale mam nadzieje, ze
              sie myle. Pozostawienie sprawy dzieciom - On Ja pobije a Ona Mu odda zachecana
              przez Ciebie i Twojego meza, moze sie skonczyc na pogotowiu - po co? No i czego
              to ma kogokolwiek nauczyc? Nie z kazdym mozna sie porozumiec nawet przy wielu
              probach podejmowanych w roznych okolicznosciach. Jesli taka jest rodzina
              Twojego meza, ja bym z Nimi utrzymywala stosunki tylko na tyle, na ile jest to
              niezbedne, poza tym znalazlabym sobie innych znajomych i szybko wyniosla sie od
              tesciow.
              Pozdrawiam,
              Aszar
    • nazgul2 Re: Problem mnie przerasta -proszę o radę . 03.10.04, 01:38
      Skoro tłumaczenia i dyskusje nie skutkują to Twój mąż powinien zadziałać. Ja
      bym postawił sprawę jasno i stanowczo - nie ma bicia mojej córki - to do jego
      rodziców. Prawdopodobnie nic by to nie dało więc przy następnej akcji sam bym
      zwymyslał "kuzynka" - tak aby porządnie się przestraszył. I oczywiście za
      każdym razem byłaby taka awantura z mojej strony. Postawiłbym sprawę na ostrzu
      noża w rodzinie - ale warto, bo moja żona a zaraz za nią dzieci to
      najważniejsze osoby. Przyjąłbym wszelkie konsekwencje takiego działania -
      łącznie z przymusem wynajęcia mieszkania.
      Swojemu dziecku natomiast wyjasniałbym, że "kuzynek" nie jest normalnym
      dzieckiem, może że jest chory - tak aby nie sprawiło to, że znienawidziłaby
      tego "kuzynka".

      Oczywiście to tylko moja opinia i to czego spodziewałbym się po sobie...
    • ma_juli Kij w mrowisko 03.10.04, 11:39
      Abstrahujac od glownego problemu, kilka spraw zwrocilo moja uwage. Mam takie
      wrazenie, ze to Ty prowadzisz walke ze szwagrostwem. O co? Nie wiem, moze o
      znaczenie w tej rodzinie, moze o wladze, moze o blkiskosc z tesciami. Moze
      chcialas miec syna, a moze tesciowie chcieli miec wnuka? Czuje, ze jest jakis
      podswiadomy konflikt miedzy wami, ktory, jak to zwykle bywa w rodzinie,
      przeniosl sie na dzieci. Ty oddelegowalas do "uwidocznienia" swojej postawy
      corke, a oni swego syna. Sprobuj spojrzec na to symbolicznie - wasze dzieci
      prezentuja wasze postawy. Twoja corka to Ty w tej rodzinie - slodka, niewinna,
      pokrzywdzona. Atakowana przez starszego, silniejszego "agresora". A przeciez
      wszystkich kocha, chce dobrze, a oni kaza ja izolowac.
      Kuzyn to pewnie jego ojciec, moze matka, a moze oni oboje. A moze to Twoi
      tesciowie? Sa zli, czepiaja sie o wszystko, nikt ich nie lubi, nawet obcy. Nikt
      w tej rodzinie nie staje w Twojej obronie (nawet maz), nikt tez nie powstrzymuje
      kuzyna, bo przeciez on jedynie stanowi wentyl dla tej rodziny, uzewnetrznia emocje.
      Sprobuj zobaczyc ten konflikt na ploaszczyznie doroslych. Co takiego niezwyklego
      jest w fakcie, ze nie wyjdziecie ze swojego pokoju podczas wizyty tamtych? To
      chyba proste powiedziec dziecku, nie idziemy, zostajemy u siebie. Przeciez to
      normalne, ze dziecko ma jakies granice, ze dziadkowie chca pobyc tylko z tamtym
      wnukiem. Co w tym zlego? Obawiam sie, ze to Ty nie chcesz dac im tego marginesu,
      dlaczego? Czego Ty obawiasz sie w tej rodzinie? O co walczysz?
      Zachecam do zastanowienia sie, przemyslen. Spodziewam sie, ze moj komentarz
      wzbudzi zlosc. Nikogo nie oceniam, ale zachecam do spojrzenia na problem w
      szerszej perspektywie

      Powodzenia

      adaZ
      • verdana Re: Kij w mrowisko 03.10.04, 13:59
        Nie ma to jak psychologia. Dzięki niej można naukowo wytłumaczyć nawet
        regularne bicie małego dziecka. Jest bite - wiec ona i jej rodzina jest winna.
        Brawo! W psychologii (nie podrecznikowej, ale naukowej) jest prostwe
        wyjasnienie takiego zjawiska. Ludzie nie lubią godzić sie z
        niesprawiedliwoscią - przerzucaja więc część winy na ofiarę. A więc Żydzi się
        panoszyli, wiec są winni temu co ich spotkało, ofiara gwałtu ubierała się tak,
        ze sprowaokowała napastników, a ty swoimi działaniami spowodowałas, ze
        trzylatek regularnie znęca się nad swoim dzieckiem. Nie ma dymu bez ognia,
        ofiary same sobie na to zasłuzyły, wszystko staje się sprawiedliwe - oto
        podstawy takiego rozumowania.
        Ja na Twoim miejscu wychodziłaby z domu lub do swojego pokoju za każdym razem,
        kiedy kuzyn spróbuje uderzyć dziecko. Mówiąc przy tym głosno - niestety, póki
        nie wychowacie swego dziecka, nie moge siedzieć z wami przy jednym stole. Albo -
        wrócimy, jak chłopiec się uspokoi.
        Jest nadzieja, że przedszkole (a przede wszystkim kłopoty, które ma w
        przedszkolu) uswiadomią jednak rodzicom, że cos jest nie w porzadku.
        • lizbetka Re: Kij w mrowisko 03.10.04, 17:12
          Witam ponownie !
          Ma _juli to nie tak że ja nie dam pobyć razem dziadkom z jednym wnukiem i na
          siłe się wpycham do pokoju w czasie ich wizyty .
          To teśćiowie od chwili narodzin wnuczki uważają że mała powinna cały czas u
          nich przebywać , że drzwi pokojów powinny być otwarte na przestarzał aby mała
          mogła bez przeszkód wędrować po mieszkaniu .
          Nie sposób wytłumaczyć dziecku przyzwyczajonemu do swobodnego biegania do
          dziadków o każdej porze że od dziś tam nie wejdzie zwłaszcza że Asia słyszy że
          przyjechał kuzyn i jego rodzice .
          Nie uważam się za ofiarę ale za ofiarę uważam moją córkę , za ofiarę przemocy .
          Nie można tłumaczyć bicia jednego dziecka przez drugie tym że spowodowane jest
          to prowokacją . Zwłaszcza że kuzyna prowokuje do bicia nawet spojrzenie mojej
          córki .I nie zagłębiałabym się w psychologię , dla mnie sytuacja jest w miarę
          jasna : dziecko bije dziecko , jedni rodzice nie widzą problemu , drudzy tak ,
          no i jest problem , zwłaszcza ze jest to w rodzinie , gdzie wbrew p[ozorom
          trudniej jest wyjaśnić sprawę niż z obcym .
          Verdano - nie zawsze się z Tobą zgadzam , ale teraz muszę smile . Ujęłaś w słowa
          moje chotyczne przemyślenia . Dzięki za wsparcie .
          pozdrawiam . lizbetka
          • ma_juli Re: Kij w mrowisko 03.10.04, 19:01
            Lizbetko

            przeciez zrobisz i tak to, co uznasz za sluszne jako matka. Nie ma zadnych
            watpliwosci, ze nie mozna pozwolic na przemoc i trzeba bronic swego dziecka. Ale
            to jest na poziomie konkretnym. Dostalas kilkanascie rad jak to zrobic od moich
            przedmowcow. Ja raczej staralam sie zachecic Cie do przemyslen dlaczego tak sie
            dzieje w Waszej rodzinie? Nie wskazuje Ciebie ani jako prowokatora, ani jako
            ofiare. Mowilam o relacji, tym co jest "po srodku", miedzy Wami.
            Ale nic na sile.
            Jeszcze raz bardzo serdecznie Cie pozdrawiam

            adaZ
    • barbin Re: Problem mnie przerasta -proszę o radę . 03.10.04, 18:59
      Cześć. Mogę się chyba zapisać do klubu mam bitych dziewczynek.
      Moja 2,5 letnia Basia regularnie obrywa od sojego kuzyna- nie dość, że starszy,
      to jeszcze "kawał chłopa". Sytuacja jest o tyle lepsza, że rodzice Krzysia
      reagują- co prawda nieskutecznie, ale widzę, że się starają.
      Niegdy nie namiawiałam Basi do oddawania. Staram się być zawsze blisko i w
      razie czego powstrzymać napastnika. Potem tłumaczę Basi, że Krzyś zachował się
      bardzo nieładnie, że żadne dziecko nie ma prawa jej krzywdzić.
    • milenium5 Z drugiej strony 04.10.04, 14:25
      Mój syn jest równo rok starszy od swojej kuzynki. Córka mojego brata mieszka z
      naszymi rodzicami, my daleko. Zanim sie urodziła mały był jedynym wnukiem i
      oczkiem w głowie dziadków (choć widywal ich rzadko). Miał rok i trzy miesiące
      gdy zobaczył po raz pierwszy swoją kuzynkę. Wizyta nie należała do udanych, bo
      jego ciocia a mama małej trzymała ją wysoko i go strofowała - nie podchodź tak
      blisko, bo jej zrobisz krzywdę. Nie baw się tu, bo niechący ją uderzysz, wyjdź
      z pokoju bo śpi. Ukochana babacia nie miała czasu na zbawę, bo z dumą
      pisatowała wnuczkę. Z czasem gdy oboje rośli, było coraz gorzej. gdy się razem
      bawili, a zdarzyło sie, że ją nichechcący przerwócił wszyscy na niego
      krzyczeli. Gdy wyrwał jej zabawkę - awantura. Mama małej miała cały czas
      wrażenie, że jej robi krzywdę, a mała, szybko nauczyła się, ze gdy jest je4dna
      zabawka której chcą oboje, wystrczy zacząć wrzeszczeć, to dorośli natychmiast
      przybiegną i zabiorą jemu i dadzą jej. A on nie umiał wytłumczyć, że wcale jej
      nie uderzył, że przewróciła się sama, albo, że ona uderzyła go pierwsza. ZAWSZE
      wszyscy dorośli brali jej stronę - słodkiej i biedej skrzywdzonej dziewcynki.
      Moje dziecko nie mogło usiąść babci (którą widziało raz do roku) na kolanach,
      bo mała była zazdrosna, nie mogło dotknąć jej zabawki, bo mała krzyczy, nie
      mogło oddać (a ja akturat uważam, że dzieci powinny uczyć się rowiązywać
      konflikty same, pod warunkiem, że nie robią sobie krzywdy), bo było tym, który
      bije. W efekcie płakało już pod drzwiami babci i cioci. Ma 3,5 roku, chciałam,
      aby pojechał na tydzien wakacji do babci, babcia go zaprosiła. Nie chciałam,
      aby była przy tym cicia i kuzynka, bo nie chciałam, aby dziecko bez przerwy
      strofowane i nie miało nikogo kto się za nim wstawi. Grzecznie zapytałam, czy
      bratowa nie wybiera się z rodziną na wakacje. Wszyscy, włącznie z moją matką
      się na mnie obrazili - "Czy ja oszalałam? przecież to jej dom, ma z niego z
      dzieckiem wychodzić, tylko dlatego, że moje dziecko przyjeżdża". Efekt - nie
      utrzymuję kontaktów z rodziną, synek nie zna babci i kuzynki...
      • anka_florian Re: Z drugiej strony 06.10.04, 16:37
        a spytałaś się smarkacza czy chce klapsa? jeśli inne metody zawodzą to może
        postraszyć.
        Najwyżej to on będzie się w przyszłosci leczył u psychoanalityka i wspominał
        groźną ciocię
        • barbaram1 Re: Z drugiej strony 07.10.04, 11:49
          Nie popieram metody ząb za ząb. Nigdy nie uczę dziecka zasadą: dostałaś - oddaj!
          Syn koleżanki jest 3 lata starszy od córki i ich zabawy głównie polegaja na
          szarpaniu. Oczywiście moja najczęściej płacze. Strasznie mnie to irytuje, ale
          córce się to chyba niestety podoba. Gdy koleżanka nie reagaje - reaguję ja
          tłumacząc, że można zrobić dziecku krzywdę, że jest młodsze itp. Zwracam się do
          dziecka, czasami podnoszę głos, jestem stanowcza. Na szczęście koleżanka jest
          OK i nie obraża się na mnie, czasami od niechcenia też zwróci uwagę. Efekt:
          przy mnie się nie szarpią, w pokoju małej - a owszem!
          A z koleżanką i jej synem często się spotykam, bo ja bardzo lubię i już.
          • jofin Re: Z drugiej strony 07.10.04, 13:56
            A moze by tak po prostu najzwyczajniej w swiecie pare wizyt poswiecilabys nie
            na zajmowanie sie nie szwagrami lecz na uczestniczenie w zabawach dzieci albo
            jako osoba nadzorujaca porzadek zabawy, albo jako osob uczestniczaca w zabawie.
            Proponuje raczej to drugie. Po paru takich sesjach bedziesz w stanie mam
            nadzieje zrozumiec i swoja corke i zachowanie kuzyna , jak rowniez pomagac
            rozwiazywac sytuacje konfliktowe miedzy dziecmi. Moze po prostu dzieciak nie
            mial okazji nigdy nauczyc sie bawic z innymi i po prostu trzeba mu troche w tym
            pomoc. na pewnu na tych sesjach skorzysta i Twoja corka. Mozesz rowniez do
            zabawy zaprosic tez mame kuzyna, choc na poczatku lepszym rozwiazaniem wydaje
            sie trzymac ja nieco z daleka.

            Zawsze jednak stawaj w obronie swego dziecka. To Twoja corka a nie kuzyn sa dla
            ciebie najwazniejsze i Ty musisz jej pomagac nauczyc rozwiazywac sytuacje
            konfliktowe w miare swoich oczywiscie mozliwosci. Inaczej nauczy sie, ze to
            jest w oczach rodziny w porzadku, ze jest bita, a to oznacza zgode na
            maltretowanie dziecka. Moze ostro, ale tak to wyglada.
    • rycerzowa Re: Problem mnie przerasta -proszę o radę . 07.10.04, 15:00
      Drogie Młode Mamy!

      Zeby naprawde pomóc swemu dziecku, trzeba przede wszystkim rozsądnie pomyślec.

      Jako hipotetyczna mama "obcego" dziecka, czytając wypowiedzi na tym forum,
      czuję sie trochę jak na szkolnej wywiadówce. Albo to znacie, albo poznacie:
      długa lista uczniowskich grzechów - za mało sie ucza się, hałasują, pyskuja,
      biją się, niszczą szkolne mienie itepe itede - i ton pretensji do rodziców, że
      nie potrafią temu zaradzić.
      Wybiegam trochę w szkolną przyszłość, na razie przecież chodzi o agresję małych
      dzieci. Ale to tylko inne oblicze tego samego problemu. A opiera sie on na dwu
      założeniach:
      a)dzieci (cudze) są niedobre,
      b)ich rodzice nie chcą sobie tego uświadomić i zaradzić złu poprzez
      rozprawienie sie ze swoimi małolatami.

      Czy rzeczywiscie są niedobre i czy rodzice mogą cokolwiek zrobić, nawet jesli
      chcą? A może to prawidłowośc rozwojowa?

      Jest taka zasada, że JA mam prawo do dbania o dobro swojego dziecka.

      Gdy kiedyś wychowawczyni na wywiadówce powiedziała, "państwo tylko bronicie
      swoich dzieci", jeden przytomny ojciec zauważył, że nawet największy przestępca
      ma prawo do adwokata z urzędu i on nie widzi powodu, dla którego dziecko
      miałoby być tego pozbawione. Czyli każdy rodzic ma prawo widzieć w swoim
      dziecku jego dobre cechy, pragnąć jego dobra, bronić jego interesów.
      Inaczej mówiąc: każde dziecko ma prawo byc uważane przez rodziców za "ósmy cud
      świata".
      My, wszyscy rodzice, powinnismy te prawa innych szanować, bo leży to w
      najbardzej żywotnym interesie naszego dziecka. To nie paradoks. "Obce"
      dziecko, gdy będzie czuło się bezpieczne, kochane i szanowane przez swoich, nie
      będzie zagrożeniem dla naszego dziecka.
      Ja się bardzo boję tych dzieci, które są przez rodziców stale krytykowane za
      swe naganne uczynki, karane i bite.

      No ale skoro dziecko jest takie agresywne, niedobre?
      Ano właśnie. Czy można w ogóle powiedzieć o dziecku, że jest "niedobre"?
      Czy można ich zachowanie rozpatrywać w kategoriach dobra i zła?
      Wszak żadne cywilizowane państwo nie przewiduje w swoich systemach prawnych.
      kar dla dzieci. A dzieciaki są na bakier z całym kodeksem karnym, poczynając
      od zakłócania ciszy nocnej(niemowlaki), poprzez fałszywe zeznania, bójki,
      niszczenie mienia ,skończywszy na podpaleniach (dzieci plus zapałki...).
      Powiem wiecej, te najmłodsze to miewaja wrecz mysli mordercze, np. moja
      koleżanka przyznała się, że chciała wyrzucić swego małego braciszka z balkonu
      Chyba nie ona jedyna.
      Zatem dzieci po prostu nie spożyły jeszcze owocu z drzewa wiadomości dobrego i
      złego.
      Znałam bardzo wiele nieznośnych, agresywnych dzieci, z których wyrośli
      wspaniali dorośli. Znałam wiele nienawidzących sie braciszków i siostrzyczek,
      którzy teraz sie szanują i kochaja.
      Trzeba być wyrozumiałym i cierpliwym wobec niedojrzałości dzięciecego serduszka.
      Nie piszcie wiec, drogie mamy, jak to inny dzieciak "jest złosliwy", albo
      sprytnie wykorzystuje swą słabośc, jak ta mała dziewczynka. To są pojecia z
      naszego języka, naszych dorosłych odczuć. Małe dziecko jest po prostu jednym
      wielkim egoizmem, odczuwa tylko swoje cierpienie i swój lęk, nie wie, co to
      prawo własności a inne małe dziecko jest dla niego jak kolejna zabawka. Mądry
      dorosły to rozumie.

      Powiecie, że ten owoc wiadomości dobrego i złego trzeba dziecku w koncu podać,
      czyli rolą rodziców jest dziecko wychowywać, zabraniać złych zachowań,
      nagradzać dobre, a przede wszystkim tłumaczyć, tłumaczyć, tłumaczyć, co jest
      słuszne a co nie. I to właśnie jest główna treścią listu Lizbetki.
      Ale ja znów powtórzę, że nasze działania muszą być dostosowane do stopnia
      dojrzałości dziecka. To tak, jak z nauką czytania, w mózgu dziecka musi
      dojrzec analiza i synteza, aby podjąć jakiekolwiek próby uczenia go składania
      literek.
      Więc gdy np. nasz trzy- lub czterolatek jest zazdrosny o nowo narodzonego
      braciszka, dokucza mu, jest agresywny, wtedy ostatnią rzeczą, jaka powinniśmy
      zrobić, jest tłumaczenie, jaką brzydką cechą jest zazdrość i agresja oraz
      karanie malca. Trzeba go wtedy właśnie utulić, pocieszyć, zapewnić o jego
      przewagach. No i trzymać go z daleka od mnaleństwa, aby nie dawać okazji do
      wyrażania agresji i utrwalenia takich zachowań.
      To samo dotyczy obcych dzieci. Dziecko nie umie zachować sie wobec nich, nie
      rozumie ich potrzeb, jest zazdrosne, a na frustrację reaguje w jsposób
      prymitywny, "dziecinny" - agresją. Zatem nie dziw sie, Lizbetko, reakcji
      rodziców na zachowanie ich synka. Dla ich on jest małym, wrażliwym,
      przestraszonym człowieczkiem, co jest niewątpliwie prawdą, zważywszy na jego
      zachowanie w przedszkolu.I ich reakcja jest słuszna, mam na myśli "odciąganie,
      przytulanie, pocieszanie".
      Słuszny tez jest pomysł, zeby unikać sytuacji, w której dzieciaczki miałyby się
      bić, dopóki mały nie dojrzeje do wspólnej zabawy, dopóki nie przestanie czuć
      sie zazdrosny o małą kuzynkę.
      Bo ty też przeciez musisz chronić swoje dziecko.
      Dla maluszka najlepszym towarzystwem jest dziecko starsze, mądrzejsze,
      opiekuńcze, wyrozumiałe. Albo towarzystwo dorosłych.
      Jeżeli jednak nie chcesz lub nie możesz uniknać wspólnych spotkań ze
      szwagrostwem i małym kuzynem Asi, nalezy po prostu poświęcic dzieciom więcej
      czasu i uwagi.
      Po pierwsze przestać mysleć o małym z niechęcią ale właśnie ze zrozumieniem.
      Po drugie podkreslać dobre strony obojga maluchów, tzn. często oboje chwalić.
      Dobrze byłoby, jak w przedszkolu, zapewnić dzieciom po dwa egzemplarze tej
      samej zabawki. Dzieci nie rozumieją praw własności, naprawde.
      Trzeba bawić się razem z nimi, nie zostawiać ich samych. Nie może być tak, że
      dorośli siedzą przy stole, a dzieci zajmują się sobą, bo to zawsze kończy się
      albo psotą albo bojką. Gdy sie pojawi konflikt, odwrócić uwagę
      dzieci, wymyśleć inna zabawę. Takie małe dzieci potrafią utrzymać swoją uwagę
      na jednej rzeczy najwyżej kilka minut.
      Zawsze należy być blisko dzieci, żeby nie zrobiły sobie krzywdy, ale bronić
      słabsze przed silniejszym bardzo dyskretnie. Z opisu widzę, że twoja Asia
      rozwija się bardzo ładnie, dąży do kontaktów społecznych, lubi ludzi.
      Wykorzystaj atut trzypokoleniowej, szerokiej rodziny w jej wychowaniu. Oby
      wiecej było wsród nas takich dzieci, które dobrze czują sie i z rodzicami, i z
      dziadkami, i z wujkami, i z ciotkami, i z kuzynami, które umieją z nimi byc.

      Ale czy nie za wiele wymagamy od malutkiej Asi?

      • lizbetka Re: Problem mnie przerasta -proszę o radę . 07.10.04, 18:47
        Dziękismile))).
        Lizbetka
    • evee1 Re: Problem mnie przerasta -proszę o radę . 08.10.04, 07:33
      A mi sie wydaje, ze mamy prawo do obrony wlasnego dziecka, ale dobrze, zeby ta
      obrona byla w miare obiektywna. Ja nie mam problemow w zwracaniu uwagi innym
      dzieciom, jezeli robia krzywde innym. Ale jezeli widze, ze moje dzieci sa jakos
      tam winne, to tez je ustawiam. Poniewaz rodzice maja czasami inny poglad na te
      sprawy (vide rodzice kuzynka), to ja zwracam zawsze uwage dzieciom, a nie ich
      rodzicom.
      I dlatego bardzo podoba mi sie rada ktorejs mamy, zebys w czasie wizyt dzieci
      nadzorowala zabawe. Wtedy dobrze poznasz relacje miedzy dziecmi, nie tylko
      juz po bitwie, ale zobaczysz jak konflikt narasta. Bedziesz tez miala czas
      zawczasu zareagowac, jezeli zobaczysz, ze ktoras strona robi cos niewlasciwego.
      Traktuj wtedy kuzynka jak swoje dziecko, to moze bardziej obiektywnie ocenisz
      sytuacje. Z drugiej strony trzeba tez uwazac, zeby nie przegiac w druga strone.
      Mam znajoma ktora ciagle strofuje mojego syna bawi sie z jej synem, a tamten
      czasami jest po prostu nie do zniesienia (i nie jest to opinia moja jedynie,
      ale tez naszych innych wspolnych znajomych). Ale ona ma generalnie inny model
      wychowania niz ja i ma pardzo poblazliwy stosunek do swoich dzieci (a one w
      efekcie same nie wiedza czego chca i ciagle jecza).
      No i musisz uwazac, bo - jakby tu powiedziec - rzadko sie zdarza, zeby zawsze
      tylko jedna strona byla winna. To juz nie chodzi o to kto pierwszy uderzy, ale
      czesto dzieci zanim uderza sa do tego jakos tam sprowokowane (nie, nie uwazam,
      ze zle spojrzenie Twojej corki moze byc usprawiedliwieniem dla kuzynka, zeby ja
      uderzyl smile)).
      Sama mam w domu dwojke wiecznie tlukacych sie dzieci smile)). Oczywiscie pierwszy
      w uzyciu piesci jest zawsze syn, ale corka po prostu czasami az sie o to prosi,
      bo go drazni (czesto specjalnie), ze trzeba byc swietym, zeby to wytrzymac.
      Absolutnie nie pochwalam rozwiazywania konfliktow droga sily i tego ucze syna,
      ale z drugiej strony rozumiem, ze chlopcy (ach, tez testosteron smile)) maja
      nizszy poziom tolerancji i szybciej wybuchaja. Biore na to poprawke i wiem, ze
      nie zawsze on jest winny. I tak jak ucze syna, zeby nie bil, tak ucze corke,
      zeby go nie draznila. Ach, te dzieci!!!
Pełna wersja