Dodaj do ulubionych

kiedy dziecko zrozumie o co chodzi w myciu zębów?

07.10.04, 03:23
Mój synek ma 2 latka i 3 miesiące. Ząbki wyrosły mu wcześnie, a razem z nimi
pojawił się problem ich mycia. Synek mi tego nie ułatwia (delikatnie mówiąc).
Myjemy na leżąco (tylko wtedy nie "ucieka" mi jego główka) pastą bez fluoru
(i bez spłukiwania). Mycie ząbków jest trudne, bo wprawdzie dziecko otwiera
buzię, ale o tym, żeby odsłonić ząbki nie ma mowy, więc muszę myć po omacku
(zwłaszcza górne). Gdzieś po pierwszej minucie synek zaczyna się wyrywać, ja
przytrzymuję mu rączki, żeby mi nie odpychał ręki ze szczoteczką, on się
wyrywa jeszcze bardziej itd.
Idąc za radą lekarki kupiłam szczoteczkę elektryczną, pomogło na pierwsze 3
razy, teraz jest jak dawniej.
Czasem już nie mam siły i zastanawiam się, kiedy to się skończy, kiedy
zrozumie, że należy ząbki odsłonić, kiedy będzie można spłukiwać pastę, kiedy
zacznie myć ząbki sam (na razie w samodzielnym wykonaniu myty jest głównie
język i podniebienie).
Bardzo chciałabym się dowiedzieć ile jeszcze to mycie będzie tak wyglądało.

Serdecznie pozdrawiam,

Jogo
Obserwuj wątek
    • grzalka Re: kiedy dziecko zrozumie o co chodzi w myciu zę 07.10.04, 08:12
      No, jeszcze długo nie zrozumie. Moja córeczka ma 3 latka, nadal ja jej myje
      zęby, z nauką też nie było prosto. Wszystko zależy od inwencji. Nauka płukania
      u nas odbywała sie w wannie- tatuś z córeczką siedzieli w wannie, uczyli się
      płukać i były zawody kto dalej wypluje, albo kto głośniej wypłucze, śmiechu
      mnóstwo, a nauka skuteczna. Przy myciu śpiewamy piosenkę (tę z naszego
      dzieciństwa "szczotka, pasta, kubek, ciepła woda..."). Szczoteczek to mamy
      chyba z 5, w tym 2 elektryczne- codziennie wybiera, którą chce myć. Na siłę
      nigdy nie myłam, bo u nas to przynosi skutek odwrotny- zawsze starałam się
      jakos sposobem, a to, że wygonimy te wszystkie wstrętne bakterie, a to, ze
      ząbki płaczą i zawodzą, ze nikt ich nie chce umyc (tu pomoaga udawanie chóru
      ząbkówwink), a one sie całe lepia itp.
      Teraz w zasadzie nie ma juz problemu.
      Powodzenia.
    • anek.anek Re: kiedy dziecko zrozumie o co chodzi w myciu zę 07.10.04, 10:38
      My też mamy kilka szczoteczek (elektrycznych nie, bo nasz dentysta jest im
      przeciwny u tak małych dzieci), śpiewamy piosenki itd. Najpierw daję Antosiowi
      samemu umyć, póxniej ja poprawiam. U nas bardzo pomógł mój brat. w drastyczny
      sposób niestety, ale pomógł. Przyszedł któregoś dnia do nas w odwiedziny prosto
      po wyrwaniu chorej ósemki - i dosyć obrazowo wytłumaczył mojemu synkowi, że jak
      się nie myje zębów, to one się psują, to boli i póxniej dentysta musi je
      wyrwać. Wystraszył nam syna i od tej pory Antoś jak mantrę powtarza przed
      myciem "tzeba myć ząbki, bo Misiasiowi pan yrwał". Straszne, bo mały póxniej
      oczywiście nie chciał pójść do dentysty, a jak jużp oszedł to nie chciał
      otworzyć buzi. Ale pan doktor ma na szczęscie duży ekran i wyświetla takim
      maluchom fajne bajki podczas oglądania ząbków, więc antoś w końcu dał się
      przekonać. Najważniejsze to nie zmuszać. Proponuę ci kupić kilak szczoteczek,
      niech dziecko same wybiera i niech jedna służy wyłącznie dla niego do zabawy.
      Niech ją gryzie razem z pastą, niech próbuje przez parę minut sam "myć" ząbki -
      nawet wtedy będą czyszczone, a Tobie zostanie ta minuta na dokończenie.
    • aniko16 Re: kiedy dziecko zrozumie o co chodzi w myciu zę 07.10.04, 14:22
      Wcale się nie dziwię, żę dziecko tak reaguje skoro w Twoim wykonaniu to taka
      przykra operacja ...
      Zupełnie nie rozumiem stosowania takiego przymusu do mycia ząbków. A ile minut
      chciałabyś mu myć te ząbki i to jak piszesz "odsłonięte"?
      Moim zdaniem mycie ząbków u takiego malucha nie powinno trwać dłużej niż
      kilkanaście sekund, bez żadnego przymusu czy nacisku na odsłanianie, a już na
      pewno nie na leżąco. Nie boisz się że się zadławi? Moje dziecko szybko
      zrozumiało, że mycie jest konieczne i robi to sam w zasadzie odkąd umiał
      utrzymać dobrze szczoteczkę. Z płukaniem nigdy nie było problemu, jakoś umiał
      to "od zawsze". Szczerze życzę Twojemu dziecku zmiany podejścia i technik mycia.
      • jogo2 Re: do aniko 07.10.04, 22:59
        aniko16 napisała:

        > > Moim zdaniem mycie ząbków u takiego malucha nie powinno trwać dłużej niż
        > kilkanaście sekund,
        Czy on ma mieć te zęby umyte, czy ma mu (i mi przy okazji) się wydawać, że są
        umyte?
        Nie wiem ile minut. Zęby trzeba chociaż przejechać szczoteczką z przodu, z tyłu
        i na górze.
        Przy okazji, chciałam się Ciebie zapytać,czy Twoje dziecko ma jakieś ubytki?
        Zresztą nie jest to żadną gwarancją, że moje by nie miało, ani też że byłby to
        np. jeden ubytek rocznie, a nie wiecej.
        Plombowanie, nawet bez borowania, tylko z użyciem żelu, to też "traumatyczne"
        przeżycie, ponadto trwa dużo dłużej niż mycie zębów i w przeciwieństwie do tego
        ostatniego, nie może być zrobione "po łebkach", bo się to maluchowi nie podoba.
        A nie podobałoby mu się cholernie. Już sam przegląd połączony z lakierowaniem
        to też był powód do płaczu (dentysta nie był sadystą i oboje staraliśmy się go
        zabawić na tyle, na ile się dało siedząć na fotelu, filmów nie było). Naprawdę,
        nie wiem co gorsze.
        Na koniec też nie stać mnie na płacenie za plombowanie bez borowania, itp. i
        plomby w ogóle. Mam wiele innych ważniejszych wydatków.
        • aniko16 Re: do jogo 08.10.04, 16:00
          Moje dziecko nie ma żadnych ubytków (4,5). Zresztą jest to sprawa w w większej
          mierze genetyki i sposobu odżywiania niż samego mycia zębów. Poza tym małe
          dzieci mają duże przestrzenie międzyzębowe i małe ząbki, a więc myje się je
          znacznie szybciej - właśnie kilkanaście sekund powinno wystarczyć. Radzę Ci
          jednak używać pasty, gdyż samo pocieranie szczotką niewiele daje. Pasty dla
          dzieci mają tak dobraną zawartość fluoru, że jego połknięcie nie jest szkodliwe.
          Po prostu w głowie mi się nie mieści mycie zębów "na siłę". My w zasadzie nie
          zmuszamy dziecka do niczego. Preferujemy wychowanie partnerskie i
          dostosowywanie się do dziecka. Dajemy mu prawo np. do nie umycia się, nie
          zjedzenia, zaśnięcia czasami przed telewizorem itp. W zamian nasze dziecko
          nigdy nie budzi się w nocy, nie miewa koszmarów, napadów złości, nie jest
          nadpobudliwe, w przedszkolu chwalą je za uwagę i zdolność koncentracji. Przy
          czym wcale nie nadużywa danej mu "wolności". Nie jest prawdą, że dziecko
          wykorzystuje każdą okazję aby wejść nam na głowę i że trzeba je trzymać krótko.
          • jogo2 Re: do aniko 09.10.04, 15:08
            Dobrze aniko,
            Posłucham Twojej rady. Następnym razem, jak będę w kwietniu u dentystki z małym
            na lakierowanie zębów, powiem jej, żeby broń Boże nie robiła nic na siłę.
            Buntuje się mały człowieczek, że ktoś mu szczękę przytrzymuje, żeby
            polakierować wszystkie ząbki (bo to straszliwy zabieg) to nie lakierować
            wszystkich, a niech tam, najwyżej niektóre się popsują. Nie chce żeby mu
            oglądać wszystkie zęby (na szczęście mój taki nie jest), to nic, okaże się
            który chory, jak zacznie boleć. A jakie to będzie pouczające. Ja myślę, że po
            jednym leczeniu kanałowym bez znieczulenia, każde dziecko zrozumie, po co się
            myje zęby. Grunt, żeby dziecka do niczego nie zmuszać, do szczepień też, bo to
            boli.

            Pozdrawiam,

            Jogo
            • aniko16 Re: do aniko 11.10.04, 12:58
              Wiesz Jogo, jak widzę każdy ma swoje metody wychowawcze. Jeżeli jednak do
              Twoich należy leczenie kanałowe zębów bez znieczulenia ... to po prostu brak mi
              słów. Moje dziecko, przy przyjętej przez nas metodzie minimalnej ilości nakazów
              i zakazów jest zgodne i współpracujące (spokojnie daje sobie np. wysuszyć i
              obejrzeć wszystkie ząbki). Odpowiada więc ona wszystkim i nie będę jej
              zmieniać. Zresztą nie jest to żadna "metoda" tylko czujemy wspólnie zresztą z
              mężem, że małe dziecko tak właśnie powinno być traktowane. Swoją drogą dziwię
              się, że dentysta zalecił lakierowanie, bo moja dentystka stwierdziła, że tego
              się nie robi małym dzieciom. Sama chciałabym wiedzieć jak to jest...
              Pozdrawiam
    • jogo2 Re: kiedy dziecko zrozumie o co chodzi w myciu zę 07.10.04, 23:04
      z wypowiedzi powyżej zrozumiałam, że wy myślicie, że ja dziecku myję zęby na
      siłę. Nie nie gonię go po mieszkaniu, nie podważam mu zaciśniętych zębów
      szczoteczką, po prostu nie mogę mu skończyć myć ząbków, tak żeby się nie
      kręcił, ani nie wyrywał. Nie muszę mu tłumaczyć, że ząbki myć trzeba. Eh, chyba
      pójdę na korepetycje do jakieś miłej pani dentystki.
      Pozdrawiam,
      Jogo
      • anek.anek Re: kiedy dziecko zrozumie o co chodzi w myciu zę 07.10.04, 23:27
        Myj na dwa, trzy razy. Wiem, że to kłopotliwe. Jak dziecko zaczyna się wiercić
        i wyrywać, to przestań. Niech pobiega trochę (tylko oczywiście już bez żadnych
        soczków itd) i za 10 minut dokończcie. Ja swojemu synowi nie myję zębów
        przepisowych 3 minut, choćby dlatego, że te trzy minuty tyczą się dorosłego
        uzębienia, które jest o wiele większesmile
    • redorek Re: kiedy dziecko zrozumie o co chodzi w myciu zę 08.10.04, 08:28
      Może jak pójdzie do przedszkola??
      Moja mała dotychczas myła niezbyt rewelacyjnie, przeważnie zżerała paste pluc
      nie umiała mimo szczerych starać.
      Ale jak tego wszystkiego nauczyła sie w przedszkolu przez 2 tygodnie? nie
      wiem , teraz co wieczór sama leci szorowac ząbki, a jak pluje!!!(wypłukuje
      znaczy sie) - rewelacja
      Myśle że dziecko do wszystkiego powinno dorosnąć, nawet do mycia zębów.
      A może pomóż mu szorować zęby w czasie kapieli nawet gdyby to miało zakończyć
      się kapielą szczoteczki do zebów...
      Redorek
    • aluc Re: kiedy dziecko zrozumie o co chodzi w myciu zę 09.10.04, 15:28
      nie wiem, czy Maksio (2,8) rozumie, grunt, że myje smile to znaczy najpierw myje
      sam "zająca", potem myję mu resztę, cała operacja koło minuty trwa, nie stosuję
      żadnych strasznych opowiadań, raczej pozytywnie motywujące - ostatnio Maksio
      był na kontrolnej wizycie u dentystki i ta dobitnie mu powiedziała, że ma
      piękne zęby i że widać, że je często myje smile)) więc mu to powtarzam do zdechu,
      a rano go mobilizuję, że niania zaraz przyjdzie, a on jeszcze nie umyty
      (perspektywa blamażu przed nianią działa na niego wyjątkowo odstraszająco)

      najbardziej działa jednak zapowiedź, że jak sam nie będzie chciał, to umyjemy
      pod przymusem

      wypluwać wodę nauczył tata

      ja bym pozwoliła myć samodzielnie, nawet jak myje głównie język i wysysa pastę
      ze szczoteczki (znamy znamy smile)), a potem sama domywała, możecie wtedy
      zawrzeć "umowę", że najpierw on myje, a potem ty, co oprócz czysto praktycznych
      walorów (umyte zęby) ma też efekt psychologiczny nie do przecenienia (pacta
      sunt servanda)

      powodzenia smile))
    • karinka17 Re: kiedy dziecko zrozumie o co chodzi w myciu zę 11.10.04, 14:22
      kup Elmex, daj mu szczotkę do ręki a na nia kapkę pasty i niech sam próbuje! to
      co że myje jezyk, kiedyś zrozumie w czym rzecz. Albo mujcie razem, ty sobie a
      on sobie smile

      u nas też bylo na początku duzo wojny, ale jak mała nie chciał żebym ja jej
      myła to sam to robiła (jesli to można nazwać bylo myciem).potem ją
      przekonywałam, że jak nie będzie myła to jej robale zęby zjedzą!
      Teraz jest względny spokój, ale czasem tez musze odpuścić smile.
      Córcia też nie umie wypluwać pasty i nadal połyka (choć chyba zaczyna rozumieć
      na czym to polega).

      Acha i nigdy na leżąco nie myliśmy ząbków
      a co do lakierowania: to moja dętystka tez powiedziała, że takim małym dzieciom
      się nie lakierujesmile
      może nie trzeba mu było ich lakierować (niepotrzebnie go stresować)?? czasem
      nawet to nie pomaga, żeby ząbki były zdrowe sad
      czasem choćby człowiek na rzęsach stawał to i tak nic nie poradzi na mycie
      zębów i brak dziur....
    • olunia75 Re: kiedy dziecko zrozumie o co chodzi w myciu zę 15.10.04, 15:32
      Ja na szczęście nie mam żadnych problemów z myciem ząbków u mojego synka(2
      latka).
      Fakt: myłam mu jeszcze bezzębne dziąsełka, więc od niemowlaczka był
      przyzwyczajony do tych czynności.
      Fakt: nigdy nie robiłam nic na siłę
      Fakt: zawsze mówię co robię zapraszając dziecko jednocześnie do współpracy:
      tzn. teraz mamusia umyje ci ząbki u góry, otwórz proszę buziaczka,
      teraz ząbki na dole, teraz zamknij buźkę, pokaż ząbki, umyjemy z przodu....i
      działa.
      Od niedawna sadzam go na wysokim krześle przy umywalce i wypluwamy pastę, a
      potem płuczemy ząbki wodą z kubka. Wygląda to baaaaardzo dorosło!

      Może postaraj się namówić dziecko do współpracy....

      Pozdrawiam
    • johana2 Re: kiedy dziecko zrozumie o co chodzi w myciu zę 17.10.04, 12:11
      A ja ostatnio zastosowałam podstęp w temacie mycia zębów u mojego 3 latka i o
      dziwo! działa! Efekt jest taki, że mały sam przypomina o myciu zębów rano i
      wieczorem i leci do łazienki, chociaż jeszcze kilka dni temu ta czynność to
      byłm wróg nr 1 !. Pewnie nie wszystkim sie to spodoba, ale dla mnie jest
      najważniejsze, że skutkuje. Otóż opowiedziałam mu jak u niego w buzi grasują
      dwa wielkie robale: Wacek i Gacek. (Ściągnęłam pomysł od jednej z mam). I
      gonimy te robale szczoteczką raz na górze raz na dole. Robale strasznie
      piszczą, chowają się po katach zębowych a my je wytrwale gonimy. W końcu robią
      się coraz mniejsze i mniejsze aż znikają ale z okrzykiem: wieczorem wrócimy !
      (albo rano - zależnie od sytuacji). Naprawdę rewelacja. Skutki uboczne to
      takie, że syn zaczął tych robali szukać także w mojej buzi smile))
    • adria1977 Re: kiedy dziecko zrozumie o co chodzi w myciu zę 24.10.04, 04:49
      Moze to zabrzmi banalnie, ale u nas bardzo pomogla ksiazka "Wizyta dobrej
      wrozki, czyli kilka lekcji dobrej wrozki Zebonii o myciu zebow, zdrowym
      jedzeniu i jeszcze kilku waznych sprawach". Kupilam te pozycje bez wiekszego
      przekonania, ale okazala sie super srodkiem na codzienne problemy z myciem
      zabkow u mojej dwulatki. Teraz to jej ulubiona ksiazka, przeglada ja kilka razy
      dziennie. Jak tylko zbliza sie pora mycia zabkow opowiadamy sobie, ze wlasnie
      przyleciala Zebonia wink, siedzi przy lustrze i cieszy sie, ze Patrycja pieknie
      myje zabki wink. Ptysia wita sie z nia wink, opowiada mi,jak wrozka wyglada, a po
      umyciu zabkow mowi jej, zeby poleciala do innych dzieci wink. To naprawde
      zmienilo jej podejscie do higieny jamy ustnej i wizyt u dentysty. A co do
      lakierowania, to w naszym przypadku uratowalo nam zabki, od czasu jak
      wykonujemy ten zabieg jest o wiele, wiele lepiej. Pozdrawiam smile.
      • agamonia do adrii 24.10.04, 15:55
        podaj autora książki o wróżce i gdzie można kupic- dizeki
      • agamonia ja też zmuszam dziecko do mycia zębów ALE UWAGA 24.10.04, 15:58
        moj syn 2 lata w żaden sposób nei daje się przeonać do mycia zębów, czesto
        robię to prawie na siłe, bo wize, że leczenie ich byłoby praktycznie mi=nie
        możliwe przy jego usposobieniu
        niedawno sie jednak dowiedziałam, że syn ma prawdopodobnie nadwrażliwość
        dotykoa, m.in. w okolicach ust........!! co oznacza, że tego rodzaju bodzce są
        dla niego nie do zniesienia - poradzono mi, abym najpierw przed myciem
        przygotowała oklice ust do zaiegu poprzez masaż, lekkie uciskania mięsni wokół
        ust - jest poprawa!!

    • monikaklika Re: kiedy dziecko zrozumie o co chodzi w myciu zę 11.11.04, 20:24
      Moja corka ma 16 miesiecy i niestety jeszcze nic nie rozumie z tego mycia
      zebow... Myjemy narazie sama szczoteczka, tzn. ja probuje myc - ona wypycha
      szczoteczke jezykiem, odwraca glowe. Trudno jej jeszcze cokolwiek wytlumaczyc,
      bo jeszcze mala jest. No ale przeciez nie moge nie myc jej zabkow! Ostatnio,
      niestety, odbywa sie to na sile, choc i tak szybciutko przecieram jej zabki.
      Macie pomysly na takiego malucha? Nie chce jej zniechecic do tej czynnosci a
      zarzucic tez nie moge, bo przeciez chce, zeby miala zdrowe zeby.
      Pozdrawiam i czekam na cenne rady smile
    • lamek Re: kiedy dziecko zrozumie o co chodzi w myciu zę 16.11.04, 23:58
      naprawdę dla tak małego dziecka nie ważne są teorie mycia zębów.
      Dziecko uczy się przez naśladowanie.
      Nigdy nie uczylam mycia zębów taktycznie i naukowo.
      Moje 3 dzieci przy pierwszych zębach (8 miesiąc życia)
      domagaly się w łazience tego samego co robi
      mama, tata - mycia zębów szczoteczką.
      Robią to same, czasami poprawiam, ale rzadko.
      Potem z wiekiem i rozumem tłumaczylam
      jak myć dobrze i prawidlowo, a nawyk już jest.
      Poza tym na male dziąsła przy ząbkowaniu najlepiej sprawdzala się mała
      szczoteczka, która zagryzana, masowała spulchnione dziąsła.
    • edytkus Re: kiedy dziecko zrozumie o co chodzi w myciu zę 17.11.04, 08:41
      Mojej dwulatce zeby zaczelam czyscic jak tylko pokazal sie pierwszy z nich, a do dentysty na
      fluoryzacje (dentysta poweidzial ze dopoki mala nie pojdzie do szkoly a zeby beda zadbane nic innego
      robic nie trzeba) chodzimy regularnie wiec jest "oswojona." Szoteczki elektrycznej nie uzywamy, z
      tego co czytalam to neiwskazane, a na wszystkich dzieciecych szczoteczkach el. z ktorymi sie
      spotkalam byl napis ze nie sa dla dzieci ponizej 3 roku zycia. Pasty uzywamy w prawie niewidzialnej
      ilosci (zalecane "ziarnko grochu" ma wystarczajaco duzo fluoru dla osoby doroslej!), pluc dziecko
      jeszcze nie umie ale sie stara wink Mycie trwa moze minute bo mala traci cierpliwosc, wytrzymuje dluzej
      jesli pozwalam myc sobie zeby lub spiewamy "szczotka pasta..." W tym wieku pasta nawet nie jest
      konieczna, sluzy raczej przyzwyczajeniu dziecka do niej. Acha, dentysta nakazal myc zeby pasta z
      fluorem tylko co drugi dzien wieczorem.

      Dzisiaj przeczytalam ze dziecko nie jest w stanie umyc prawidlowo zebow az do ok. 6-8 lat!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka