solek_2
12.10.04, 18:59
Właśnie tak do wszystkiego podchodzi mój czteroletni synek. Jest bardzo
rozmowny powiedziałabym gaduła, ma młodszego brata i chodzi na zajęcia dla
przedszkolaków. I zarówno w domu jak i w przedszkolu nie uznaje konkurencji.
Z 20 miesięcznym bratem trwa wieczna wojna, bo wszystkie zabawki muszą być
jego i ogólnie wszystko co mały weżmie do ręki jest mu odrazu wyrywane. Nie
umie odróżnić rzeczy swoich i innych, bo i tak wszystko porywa w swoje ręce
krzycząc że to jego bez znaczenia czy sa mu potrzebne czy nie. Więc w domu są
ciagle przepychanki, gryzienie, wrzaski w końcu płacz. Jest świetnie kiedy
Jasiowi czytam, malujemy czy cokolwiek robimy razem, kiedy zajmuje się
maluchem wkracza zazdrośnik. W przedszkolu to samo. Jasiek siada najbliżej
pani , wręcz po samymi stopami. Na pytania odpowiada pierwszy czasem bez ładu
i składu, aby coś powiedzieć. Nie czeka na swoją kolej do wszystkiego się
wyrywa. Tak to wygląda w przybliżeniu. Zdaję sobie sprawę że nie poświęcam mu
dużo czasu, ale mam obowiązki , drugie dziecko i nie mogę spędzać całego dnia
na zabawie z Jasiem, tym bardziej, że dla niego zaczęta zabawa nie ma końca,
kiedy mówię koniec , pobawimy sie pózniej jest rozpacz. Zastanawiam się czy
zanim pojdzie do szkoły to się zmieni i zrozumie, że nie jest jedyny na
świecie. A może można mu jakos pomóc to zrozumieć. Jak z nim rozmawiać i jak
się nim zajmować, żeby było łatwiej?