Dodaj do ulubionych

BAŁAGANIARSTWO i NIECHCIEJSTWO!!!!

19.10.04, 11:25
Błagam! Niech mnie ktoś pocieszy! Nie chodzi tylko o
bałaganiarstwo "domowe", chociaż to też, ale "ogólne, życiowe".

Moja 14 letnia córka w ciagu ostatnich kilku miesiecy stała się z wyjątkowo
dobrze zorganizowanego dziecka - jakimś inwalidą pod tym wzgledem. To jest 3
klasa gimnazjum, moment w którym właśnie należałoby sie spiąć, zmobilizowac i
ukierunkować. Zależy jej bowiem na dostaniu się do dobrego liceum, a tu w
zamian za to mamy leżenie przed telewizorem do późnego wieczora, przewalanie
się z kąta w kąt i ... odrabianie lekcji do 2.oo - 3.00 w nocy.

Prośby, groźby, zachęty i tłumaczenia nic nie dają, inna rzecz, że w prośbach
tego typu nie mam doświadczenia, bo nigdy nie było z nią takich kłopotów. W
szkole bazuje na dotychczasowej opinii (była najlepsza w całej szkole), a
także na łatwości zapamiętywania i wrodzonej błyskotliwości. Jednak wszystko
to lada chwila okaże się być niewystarczajace. Chaotyczność podejmowanych
przez nią działań jest bowiem porażająca. Wspomniane już uczenie się po
nocach (-niewyspanie), ciągłe zapominanie (jutro klasówka?!!!) i jakieś
nieokreślone ogólne znudzenie, brak woli zaczynaja nią władać. Patrząc na
to, co wyczynia w swoim otoczeniu - NIEOPISANY, TOTALNY BAŁAGAN - nie dziwie
się, że nie ma siły zabrać się do nauki. Sterty papierów, zeszytów, książek,
rozbabrane łóżko od rana do nocy, ubrania wczorajsze, dzisiejsze, jutrzejsze
i sterty śmieci!!!! Przecież ja już kilkakrotnie idąc "za smrodem" znalazłam
w plecakach i torbach spleśniałe kanapki!!!

Jestem przerażona. Cała ta sytuacja mnie przerosła. Mam pustkę w głowie.
Wyrzucam sobie, że powinnam być lokomotywą, która w tym newralgicznym
momencie dźwignie ją z tej otchłani, a w zamian zaczynam zachowywać się
biernie. Łapki mi opadają. Odechciewa mi się chcieć!

co robić?
a.

PS:
Najstraszniejsze jest to, że zaczynam patrzeć na córkę przez
pryzmat "genotypu" moich teściów, których bylejakie podejście do życia jest
mi obce i obrzydliwe.

Obserwuj wątek
    • milka444 Re: BAŁAGANIARSTWO i NIECHCIEJSTWO!!!! 19.10.04, 13:09
      znam to, zajrzyj prosze do mojego watku pt"Klopoty wychowawcze", moze posty
      stamtad cos wniosa do twojej sytuacji.
      Trudno byc rodzicem nastolatki.sad(
      Pozdrawiam
      • verdana Re: BAŁAGANIARSTWO i NIECHCIEJSTWO!!!! 19.10.04, 13:31
        Trudno mi sie wypowiadać, bo w moim domu bałaganiarstwo jest normą - i dla
        rodziców i dla dzieci.
        Moze to po prostu hormony - to bardzo trudny wiek, najgorzej z mozliwych
        wybrany na egzamin. Wiadomo, ze dla 15-16 latki zmobilizowanie się graniczy z
        cudem. Ktoś w ministerstwie nie ma pojecia o fizjologii. Inne hipotezy - to
        nadmierne wymagania (nawet nie wasze, ale waszej córki), które sobie stawia.
        Osoba, która wiele lat była najlepsza uczennicą jest w bardzo trudnej sytuacji.
        Oczekuje się, ze zda do renomowanego liceum, niezaleznie od tego w jakiej
        aktualnie znajduje się kondycji psychicznej. Niestety, czesto dobrzy uczniowie
        nie daja sobie rady z własnymi oczekiwaniami i czas spędzajągłównie myślac o
        tym, co będzie jak nie zdadzą. Ja, zamiast stale ganiać córkę powiedziałabym
        jej, ze gorsze liceum to nie koniec swiata, tylko najwyzej przyjemniej spędzone
        trzy lata, a więc zeby egzaminem tak bardzo się nie przejmowała. Obawiam się,
        że odwrotne postępowanie - tzn. straszenie egzaminem może pogłębić ten stan, a
        nie go zmniejszyć.
        I ostatnia uwaga. Z pewnym przerazeniem przeczytałam o tym, jak onalazłaś
        śmierdzace kanapki. Śmierdzące kanapki to norma, ale - wybacz - grzebanie po
        torbach nastolatki już nie. Jesli czujesz smród, powinnaś powiedzieć "z twojego
        pokoju - torby, plecaka itd) cos śmierdzi. Wyrzuć to. Natomiast traktowanie
        nastolatki jak malucha, którego rzeczy przeglada mamusia, nie jest podstawą do
        zaufania i szczerych rozmów.


        • milka444 Re: BAŁAGANIARSTWO i NIECHCIEJSTWO!!!! 19.10.04, 14:07
          wiesz, z tymi kanapkami to moze troche rozumiem angharad. Ja mojej corce co
          rano wkladam kanapki do kieszeni w jej torbie. nie na zasadzie grzebania, tylko
          po to po prostu, zeby w miare spokojnie przepracowac pare godzin, a nie martwic
          sie czy zabrala jedzenie, czy nie. Nie jada sniadan przed wyjsciem do szkoly,
          wiec te 2 kanapki sa na ogol jej jedynym posilkiem do 16. Sama natomiast nigdy
          nie pamieta o tym, zeby zabrac te nieszczesne kanapki ze stolu, czy biurka.
          Umowilysmy sie, ze mam "udostepniona" jedna, i tylka okreslona przegrodke w jej
          torbie, do ktorej wolno mi zagladnac i "pogmyrac". Stosujemy sie do tej umowy
          obie. Ja nie znajduje tam petow, czy innych kompromitujacych ja przedmiotow. A
          i ja nie siegam do pozostalych przegrodek, na zasadzie zachowania intymnosci
          wlascicielki torby.
          pozdrawiam
          a tak na marginesie, dawno cie nie widzialam verdanosmile)
        • angharad Re: BAŁAGANIARSTWO i NIECHCIEJSTWO!!!! 19.10.04, 14:21
          To niezupełnie tak, Verdano. Nie grzebię w rzeczach mojej nastolatki.
          Sytuacje ze "śmierdzielami" wynikały przy okazji jej nerwowego przeszukiwania
          wszystkiego w momentach z cyklu: "już się spóźniłam!!!! pomóż mi znaleźć!!!" i
          przewalania wszystkich możliwych rzeczy w jej pokoju. To takie
          specyficzne "błyskawiczne generalne porządki" smile). Niestety coraz częstsze w
          naszej rodzinie.

          Jeśli chodzi o wymagania, to rzeczywiście, każda z nas miała zawsze bardzo
          wysokie w stosunku do siebie i do siebie nawzajem. W tej chwili jednak czuję,
          że środek ciężkości przesunął sie w taką oto stronę: Ja już chwilowo nie mam
          siły od niej wymagać niczego (wspomniane opadnięcie łapek), wymagam od siebie
          za dużo (pragnę przypływu jakiejś nadludzkiej siły sprawczej), ona natomiast
          zachowuje się jak alfa i omega (Widzisz? Zapomniałam, że miał być ten
          sprawdzian, a i tak dostałam szóstkę!), ja oczywiście już nie zadowolę jej
          wymagań w zaden sposób.

          Wiem że to fizjologia, hormony, śmony, tylko kurczę przykro mi zwyczajnie i
          żeby nie wiem co, to mam ciagłą, podskórną świadomosć jakiejś totalnej porażki
          wychowawczej, bo radykalne zmiany zaszły tak raptownie, niejako z dnia na
          dzień. Jestem chyba w szoku i już.

          Wielkie dzięki za to, co napisałyście. Od tej chwili napewno będę częstym
          gosciem na forum.
          Pozdrowienia.
          a.
          • verdana Re: BAŁAGANIARSTWO i NIECHCIEJSTWO!!!! 19.10.04, 18:09
            Ja już taką " porażkę wychowawczą przezywałam. I wyniosłam z niej jedną, ale
            bardzo cenną dla mnie lekcję (wiem, ze trudną do zrealizowania, nawet dla mnie
            samej). Nastolatek nie jest mną - jego osiagniecia nie są ani moimi
            osiagnięciami, ani porażki -porażkami. To on bedzie chodził do takiego czy
            innego liceum, to on, a nie ja dostaje stopnie i to on, a nie ja spóźni sie do
            szkoły, nie odrobi lekcji i bedzie miał kłopoty.
            Ja nic na to nie poradzę. Mogę pomóc, ale nie powinnam czuć się winna. Bo jego
            nauka - jego sprawa. Jego wyniki - jego wina lub zasługa.
            Ale kosztowało mnie to 10 lat nerwów. I da się, niestety zastosować dopiero
            przy powtórce z rozrywki, przy kolejnym dziecku.
            A poza tym, w formie pociechy, jako stara i doświadczona - po kilku latach
            zapomina się, o stresach z powodu marnego świadectwa (czy ja pamietam
            świadcetwa syna ze szkoły - nie. A jakie awantury były!). Swoich stopni juz
            nawet nie pamietam, a jak rodzice się martwili.
            Wiem, że brzmi to teraz nie do wiary - ale stopnie w szkole (i w ogóle wyniki)
            okazują się "w całokształcie" zycia i kariery kompletnie nieistotne. Wyluzuj...
            I ciesz się, że Cię córka wpuszcza do pokoju - ja do pokoi moich dzieci w ogóle
            nie wchodzę...
          • to_ja_a Re: BAŁAGANIARSTWO i NIECHCIEJSTWO!!!! 20.10.04, 11:42
            > zachowuje się jak alfa i omega (Widzisz? Zapomniałam, że miał być ten
            > sprawdzian, a i tak dostałam szóstkę!)

            Moj syn juz w 4 klasie podstawowki oswiadczyl, ze im mniej sie uczy do klasowek, tym lepsze stopnie
            dostaje wink). Ja bym sie na twoim miejscu cieszyla, ze mam taka zdolna corke. Mysle, ze ona w tej chwili
            przede wszystkim potrzebuje twojej akceptacji, bez wzgledu na to, czy sie uczy czy nie. Byc moze do
            tej pory realizowala glownie twoje ambicje, teraz przyszedl czas, aby zrozumiec kim ona wlasciwie
            chcialaby byc. Jedyna rada jaka mi przychodzi do glowy to - wyluzuj, ten przyplyw lenistwa to
            naprawde nie koniec swiata smile).
    • mamaemi Re: BAŁAGANIARSTWO i NIECHCIEJSTWO!!!! 23.10.04, 17:55
      Moja przez lata przedszkolne i całą szkołę podstawową odnosiła sukces za
      sukcesem - konkursy piosenki, recytatorskie, teatralne,najwyższa średnia w
      najlepszej klasie, w końcu napisanie testu absolwenta na maksymalną liczbę
      punktów, specjalna nagroda na zakończenie szkoły (dwa tygodnie nad morzem),...a
      ja puchłam z dumy!"Po głowie" dostałam, kiedy rozpoczęła gimnazjum - wezwanie
      do szkoły, bo wagaruje, nagminnie spóźnia się, oceny poniżej oczekiwań. Cały
      rok się użerałam, bez efektu. Średnia na koniec kl.I- 4,3 i poprawne
      sprawowanie...Kiedy już na początku wakacji wstawiałam kolejną "gadkę
      umoralniającą", wybuchnęła:"A myślisz, że jak ja się czułam, kiedy moje
      koleżanki wychodziły po gratulacje od dyrektora, a ja nic? Pierwszy raz w życiu
      nie miałam paska i żadnej nagrody!" Umilkłam . Nic więcej nie mówię. A ona
      teraz, w klasie II uczy się. Mam nadzieję, że tak już zostanie...
      Zaś z bałaganem walczę konsekwentnie i uważam - wbrew temu, co czytam na forum -
      że mam do tego prawo i powinnam wymagać od córki sprzątania pokoju. To w końcu
      jest nasz wspólny dom, sama tu nie mieszka. Po kilku miesiącach burz z
      piorunami są zmiany na lepsze, i to takie, które mnie już prawie całkiem
      satysfakcjonują, chociaż pedantką nie jestem. po prostu nie toleruję brudu.
      Największa zmiana nastąpiła wtedy, gdy podczas poważnej rozmowy stwierdziłam,
      że ciężko pracowaliśmy, aby kupić to mieszkanie, nikt nam nic nie dał na
      starcie, jest ono dorobkiem naszego życia, więc szanujemy je, co wyraża się
      także przez dbanie o porządek.
      • aszar.kari Re: BAŁAGANIARSTWO i NIECHCIEJSTWO!!!! 23.10.04, 20:43
        mamaemi napisała:

        > Zaś z bałaganem walczę konsekwentnie i uważam - wbrew temu, co czytam na
        forum
        > -
        > że mam do tego prawo i powinnam wymagać od córki sprzątania pokoju. To w
        końcu
        > jest nasz wspólny dom, sama tu nie mieszka. Po kilku miesiącach burz z
        > piorunami są zmiany na lepsze, i to takie, które mnie już prawie całkiem
        > satysfakcjonują, chociaż pedantką nie jestem. po prostu nie toleruję brudu.
        > Największa zmiana nastąpiła wtedy, gdy podczas poważnej rozmowy stwierdziłam,
        > że ciężko pracowaliśmy, aby kupić to mieszkanie, nikt nam nic nie dał na
        > starcie, jest ono dorobkiem naszego życia, więc szanujemy je, co wyraża się
        > także przez dbanie o porządek.

        No wreszcie smile Wreszcie jest ktos jeszcze "po mojej stronie" smile Na jakims innym
        forum napisalam juz kiedys, ze nie rozumiem nie wchodzenia do ktoregos z pokoi
        w moim wlasnym domu. To jest nasz wspolny dom, cala rodzina musi o niego dbac
        zeby wszystkim moglo byc w nim przyjemnie. I oczywiscie, kazdy musi miec swoj
        kat i swoja prywatnosc ale tez wszyscy musimy miec poczucie, ze kazde
        pomieszczenie nadaje sie do wejscia do niego bez obrzydzenia i zagrozenia dla
        zycia. Ja mialam w domu tak jak postuluje tu wiele mam - moj pokoj byl moja
        swiatynia, rodzice sie nie wtracali, balagan byl totalny, niby bylam z tym
        szczesliwa. Oczywiscie, ze nie bylam - nikt tak naprawde nie lubi brudu ani
        balaganu ale to juz inna sprawa. Dopiero pracujac jako sprzataczka na studiach
        nauczylam sie sprzatac. To jest taka sama umiejetnosc jak prowadzenie samochodu
        czy pisanie na klawiaturze - trzeba sie tego nauczyc zeby byc skutecznym bez
        nadmiernego wysilku i kosztow. Moja corka umie sprzatac, wie tez, ze jesli na
        codzien utrzymuje porzadek, extra sprzatanie w weekend to kwestia maximum
        godziny zeby wszystko wygladalo jak nalezy czyli nie jakas znowu praca
        herkulesowa. Dzis mysle, ze moim rodzicom po prostu wygodnie bylo nie wtracac
        sie do mojego balaganu, bo tym sposobem sami mieli usprawiedliwienie dla
        wlasnego lenistwa w kwestii porzadkow. To sie nazywalo "artystyczny nielad" a
        tak naprawde to czesto wstyd bylo kogos zaprosic niespodziewanie do domu sad
        • verdana Re: BAŁAGANIARSTWO i NIECHCIEJSTWO!!!! 23.10.04, 23:51
          No widzisz- przez to, ze nie musiałaś, sama doszłas do wniosku, ze porzadek
          lepszy. Kiedy matka wchodzi bez przerwy (a nawet tylko czasem) do pokoju i kaze
          natychmiast sprzatnąć, dostosować pokój do swojego poziomu wymaganej czystosci,
          reakcją na to jest często bunt i znienawidzenie wszelkich porzadków. Z dzieci,
          które sprzataja nie zawsze wyrastaja porzadni dorośli.
          • aszar.kari Re: BAŁAGANIARSTWO i NIECHCIEJSTWO!!!! 24.10.04, 02:07
            verdana napisała:

            > No widzisz- przez to, ze nie musiałaś, sama doszłas do wniosku, ze porzadek
            > lepszy. Kiedy matka wchodzi bez przerwy (a nawet tylko czasem) do pokoju i
            kaze
            >
            > natychmiast sprzatnąć, dostosować pokój do swojego poziomu wymaganej
            czystosci,
            >
            > reakcją na to jest często bunt i znienawidzenie wszelkich porzadków. Z
            dzieci,
            > które sprzataja nie zawsze wyrastaja porzadni dorośli.


            Mam czasem wrazenie, ze nie czytasz dokladnie tego, co inni pisza - masz swoja
            wizje wychowania i podporzadkowujesz jej spostrzezenia innych. To bardzo
            zniecheca do dyskusji sad Sprobuj przeczytac moj post jeszcze raz "BEZ TEZY" -
            zobaczysz wtedy jak bardzo sie mylisz w powyzszej interpretacji.
            Pozdrawiam,
            Aszar
            • verdana Re: BAŁAGANIARSTWO i NIECHCIEJSTWO!!!! 24.10.04, 10:38
              Przeczytałam i nadal nie wiem o co chodzi. Przecież własnie napisałaś, ze Twoi
              rodzice nie wymagali sprzatania, ze doszłaś sama do wniosku, ze znacznie
              przyjemniej zyje się w domu, w którym jest czysto i mozna bez wstydu wpuscić
              gości. Nie rozumiem, co umknęło mojej uwadze. Przecież córce kazesz sprzatać -
              rozumiem, ze ona sprzata i tak, bo jest tego nauczona, ale gdyby zrobila
              bałagan - nie dopusciłabyś do tego prawda?
              • aszar.kari Re: BAŁAGANIARSTWO i NIECHCIEJSTWO!!!! 24.10.04, 17:27
                Och Verdano, przeciez jestes kobieta blyskotliwa i inteligentna wiec chyba nie
                musze Ci tlumaczyc, ze rzecz nie w tym, co ja napisalam ale w tym jak TY to
                moje pisanie interpretujesz! W interpretacji lezy ten pies, co go fakty
                pogrzebaly smile
                Mam poczucie, ze "moje" fakty podciagasz pod swoja teze jakoby pozostawienie
                mlodemu czlowiekowi "pelnej wolnosci" w sprawie np. porzadku w pokoju bylo
                odpowiednia metoda do ostatecznego celu jakim jest wychowanie kogos, kto i tak
                dostrzeze zalety plynace z porzadku. Ja w zadnym wypadku z taka teza sie nie
                zgadzam i burze sie przeciwko Twojej interpretacji mojego zycia. To tak w
                skrocie. Z wielu postow wnioskuje, ze masz bardzo okreslona wizje wychowywania
                dzieci, ktora uwazasz za sluszna. Ja takiej wizji nie mam - wiem natomiast, co
                nie zadzialalo gdy wychowywano mnie i za wszelka cene staram sie bledow moich
                rodzicow nie powtorzyc. Przy okazji zadnemu mlodemu czlowiekowi nie zycze
                przyspieszonego kursu utrzymywania swoich rzeczy w porzadku w takich warunkach
                i okolicznosciach jakie mnie sie trafily, zdecydowanie lepiej jest sie
                uczyc "przykrych obowiazkow" stopniowo i pod zyczliwym okiem rodzica niz w
                sytuacji, gdy nie ma sie innego wyjscia.
                Pozdrawiam,
                Aszar
                • verdana Re: BAŁAGANIARSTWO i NIECHCIEJSTWO!!!! 24.10.04, 20:22
                  Nie! Chodzi mi raczej o to, ze wychowanie w "porzadku" lub "nieporządku" nie ma
                  tak wielkiego wpływu na dalsze postępowanie. Ty nie chcesz powtórzyć modelu
                  rodziców, a niewykluczone, że moje i Twoje dzieci nie będą chciały powtórzyć
                  naszego modelu - albo będą chciały. Tak więc, czy będą sprzatać czy nie, nie do
                  konca zależy od naszych wysiłków i stylu wychowania - co możesz zobaczyć na
                  własnym przykładzie.
                  Ja nie mam jednej wizji wychowania - wizja to nie jest rzecz, która się
                  sprawdza w praktyce, a praktyke mam. Ty nie chcesz powtórzyć błędów rodziców -
                  to oczywiste - ale niczego nie gwarantuje. Każde dziecko, niestety, co innego
                  uważa za błąd - Ty - że nie kazali Ci utrzymywać porzadku - moja przyjaciółka
                  np., ze jej kazali i nie traktowali jej jako swoją własność, przez dziecko
                  tymczasowo uzytkowaną. Nie mam nic przeciw wymogowi sprzatania - przeciwnie,
                  choć sama żyję w bałaganie z nieukrywaną zazdrością patrzę na posprzatane domy.
                  Więcej - małym dzieciom też kazałam (i każę nadal) sprzatać. Uważam jednak, że
                  gdy nastolatek, wchodzac w fazę buntu, przestaje sprzatać "przemeblowuje" swoje
                  terytorium w sposób, który mnie absolutnie nie odpowiada, nie należy rozdzierać
                  szat, ani domagać się przywrócenia odpowiadajacego nam porzadku. Jest to taki
                  wiek (szczególnie, gdy młody człowiek się buntuje i zaczynają się problemy),
                  gdy należy odpuścić to, co niekonieczne, a skupić się na tym, co istotne, co
                  jest ważne dla jego dalszego życia. Uważam, że porzadek w pokoju, uczesanie,
                  stroje - do tej grupy problemów nie należą.
                  • verdana Re: BAŁAGANIARSTWO i NIECHCIEJSTWO!!!! 24.10.04, 20:25
                    W poprzednim poście znalazło się dziwne zdanie - rodzice przyjaciółki nie
                    traktowali oczywiście "jaj" jako swą własność, a "jej pokój"
                  • aszar.kari Re: BAŁAGANIARSTWO i NIECHCIEJSTWO!!!! 25.10.04, 01:05
                    verdana napisała:

                    Uważam jednak, że
                    > gdy nastolatek, wchodzac w fazę buntu, przestaje sprzatać "przemeblowuje"
                    swoje
                    >
                    > terytorium w sposób, który mnie absolutnie nie odpowiada, nie należy
                    rozdzierać
                    >
                    > szat, ani domagać się przywrócenia odpowiadajacego nam porzadku. Jest to taki
                    > wiek (szczególnie, gdy młody człowiek się buntuje i zaczynają się problemy),
                    > gdy należy odpuścić to, co niekonieczne, a skupić się na tym, co istotne, co
                    > jest ważne dla jego dalszego życia. Uważam, że porzadek w pokoju, uczesanie,
                    > stroje - do tej grupy problemów nie należą.


                    No widzisz i tu wchodzimy na terytorium zwiazkow i/lub braku zwiazkow pomiedzy
                    forma i trescia. Jezeli forma buntu jest stroj, stan pokoju czy ilosc decybeli
                    sluchanej muzyki, to co jest w tym buncie trescia? Sprzeciw wobec zastanego
                    ukladu w domu? Sprzeciw wobec estetyki starszego pokolenia? Potrzeba
                    szokowania, ktora jest najczesciej nieuswiadomiana potrzeba zwrocenia na siebie
                    uwagi? Forma jest tylko forma, dla mnie istotna jest tresc. Na marginesie - w
                    zyciu zawodowym zajmuje sie bardziej forma niz trescia (ha ha ha). Zakladam, ze
                    wszystkie tu obecne traktujemy nasze dzieci powaznie i kwestie buntu (jesli
                    jest) tez traktujemy powaznie. W takim ukladzie najwazniejsze jest pytanie -
                    przeciwko czemu ten bunt? Przeciwko obowiazkom? Rutynie? Gustowi rodzicow?
                    Pytania mozna mnozyc - wedlug mnie, odpowiedzia nie jest ani lenistwo, ani
                    hormony, ani data urodzenia czy totalny olew. Jestem zdania, ze niesprzatanie
                    pokoju czy ubieranie sie jak prostytutka albo nagminne wracanie do domu po
                    umowionej porze to tylko symptomy tego, przeciwko czemu mlody czlowiek sie
                    buntuje. Odpuszczanie w takich okolicznosciach jest wiec, moim zdaniem,
                    wylacznie odwlekaniem wybuchu lub (czesto przykrej i nie jednej) dyskusji o
                    pryncypiach, ktore leza u podstaw buntu manifestujacego sie "balaganiarstwem i
                    niechciejstwem". Uwazam bunt "mlodych przeciw starym" za najzdrowszy odruch
                    spoleczny umozliwiajacy nam wszystkim ciagle odradzanie sie, ale kwestia
                    podstawowa jest PRZECIWKO czemu jest ten bunt. Sprowadzanie go do walki o
                    brudne skarpety pod szafa to intelektualne chowanie glowy w piasek przez obie
                    strony konfliktu. No i szacunek dla wartosci waznych dla obu stron musi
                    obowiazywac wlasnie OBIE strony - jesli "odpuszczam" w sprawach dla mnie
                    istotych, daje dziecku sygnal, ze "moje" wartosci sa mniej wazne niz Jej
                    hormony. I mnie taka postawa nie odpowiada.
                    Pozdrawiam,
                    Aszar
                    • angharad Re: BAŁAGANIARSTWO i NIECHCIEJSTWO!!!! 25.10.04, 10:04
                      Swego czasu wpadłam na szatański pomysł zasugerowania córce tematu pracy
                      semestralnej: "Bunt młodego pokolenia - przekleństwo, czy dobrodziejstwo?".
                      Muszę przyznać, że przy okazji sama podczytałam trochę na temat rodzajów
                      buntu. Bunt ukierunkowany, bunt twórczy, bunt nihilistyczny... i takie tam.
                      Otóż ja jestem absolutnie zwolenniczką buntu nastolatków. Głoszę tę prawdę
                      odkąd sama skończyłam naście lat, przy czym, co zrozumiałe z wiekiem moja
                      wiedza na temat niuansów buntu nieco sie poszerzyła i samo pojęcie nabrało
                      wielu odcieni szarości.

                      Otóż cieszy mnie niezmiernie wiele przejawów buntu, które obserwuję u mojej
                      córki. Nie przyjmowanie wszystkiego "na wiarę", dociekliwość, krytyczne
                      spojrzenie na postawy ludzkie, nawet bunt w kwestii ubioru (na szczęście nie ma
                      inklinacji żeby chodzić ubrana jak tania ****). Niestety, nie nazwałabym
                      buntem tego, co wyczynia w domu, w sensie utrzymywania totalnego bezładu i
                      chaosu. Dla mnie to jakiś rodzaj marazmu, niemożności, a ponieważ pedantką
                      nigdy nie była, boję się że akurat to można zaliczyć do trwałych cech jej
                      charakteru, nie do okresowego wybuchu buntu.

                      Wiele rozumiem. Wiem o przemianach płata czołowego, który naszym nastolatkom
                      funduje w tym okresie typową głupawkę, trudności w kojarzeniu i koncentracji.
                      Wiem, że prawdopodobnie "inni maja gorzej" i właściwie nie ma o co drzeć szat,
                      że poza kilkoma kwestiami nadal pozostaję dla córki trwałym autorytetem, a na
                      te kilka kwestii możnaby czasowo przymknąć oko. Czemuż jednak los uderzył we
                      mnie tak boleśnie amputując mojemu dziecku poczucie estetyki jeśli chodzi o
                      najbliższe otoczenie! I nie chodzi już o porządek w jej pokoju. Śmietnik jest
                      wszędzie! Mimo wielu poważnych dyskusji, jest jedzenie obiadu na kanapie przed
                      telewizorem (talerz zostaje), są ogryzki na podłodze, książki i zeszyty
                      wszędzie, nawet w łazience, ubrania na łóżkach, fotelach, brudne rzeczy nie w
                      koszu, ale TUŻ OBOK. I wszechobecny brud, brud, brud. Na litość boską!
                      Przecież ona wie, że ja nie nadążam. Musi widzieć, że dom wygląda inaczej
                      kiedy jest porządek, a inaczej kiedy "rozgości" sie w nim na dobre. Powie
                      ktoś: "nie sprzątaj!" "niech leży!". Ależ ja chcę żyć! Ona wychodzi z
                      domu, ja w nim zostaję. Nie mogę przeskakiwać przez śmieci i resztki jedzenia,
                      czekając na jej powrót. Nie mogę ostentacyjnie zostawić "jej" brudów na środku,
                      o dookoła sprzątnąć. Nie mogę wyjść z domu, bo w domu pracuję. Sprzątanie w
                      jej wykonaniu to albo pobieżne zwalanie wszystkiego jak leci "na kupę", albo
                      trwająca tygodniami segregacja piramid śmieci, które w końcu i tak powędrują
                      upchnięte w te same miejsca. To nie bunt. To estetyczna ślepota.

                      No to się wywnętrzyłam. Nie wiem, czy mi lepiej. Idę posprzątać.
                      angharad.
                      • megxx Re: BAŁAGANIARSTWO i NIECHCIEJSTWO!!!! 25.10.04, 14:43
                        Temat dotyczy prawie wszystkich rodzin, a przede wszystkim tych, w których jedni
                        lubią porządek, inni lepiej czują się w otoczeniu nieuporzadkowanym. Ci ostatni
                        to kinetycy, dla nich ruch, dynamika pozwalają w danej przestrzeni egzystować.

                        Ja lubię porządek, nie umiem pracować gdy mam nieporządek wokół siebie. Prawie
                        traciłam zdolność myslenia, gdy w pracy było malowanie, a my pracowalismy między
                        tymi malarzami.Koszmar. Ale były osoby, którym wszystko wtedy dobrze szło, im
                        ten bałagan nie przeszkadzał.
                        Tak jest z moim młodszym synem, jemu nie przeszkadzają skarpetki " z wczoraj"
                        leżące na podłodze, moje tłumaczenia na nic, kiedyś powiedział, jak chcesz mieć
                        porządek to możesz sama posprzątać i oczywiście sprzątnęłam, ale zauważyłam, że
                        on po chwili przypuszczam, że nieświadomie dosłownie dwoma ruchami przemieszał
                        książki na półce, obserwowałam i wiem, że wtedy lepiej się czuł.
                        Po prostu nie myślę o tym, zamykam drzwi do jego pokoju, czasem pogadam, czasem
                        sam zbiera się do gruntowniejszych porządków, a sprzatać umie, bo i okna czasem
                        sobie myje, łazienkę sprząta, więc ewentualna synowa nie powie, że mama nie
                        nauczyła....smile
                        • verdana Re: BAŁAGANIARSTWO i NIECHCIEJSTWO!!!! 25.10.04, 15:35
                          Moze nie wypowiedziałam się precyzyjnie. Dla mnie bałagan (no chyba, ze w
                          idealnie uporzadkowanym mieszkaniu - pamietam moją przyjaciółkę, która w szkole
                          średniej wyprowadziła się z domu, bo jak stwierdziła nie da się mieszkać w
                          muzeum), ubranie, muzyka - nie są żadnymi przejawami buntu. Bunt polegajacy na
                          trzymaniu skarpetek na podłodze jest żałosny (chyba, ze j.w). Chodzi mi raczej
                          o to, ze w okresie, gdy nastolatki buntują się przeciw znacznie ważniejszym
                          wartosciom, nie nalezy zawracać sobie i im głowy sprawami mniejszej wagi. Mozna
                          łatwo przeoczyć sprawy znacznie istotniejsze, cieszac się, ze zewnetrznie
                          dziecko się podporzadkowuje. Jeśli bedę wymagać jednoczesnie sprzątania,
                          ubierania się zgodnie z moim gustem, nie palenia papierosów, nie brania
                          narkotyków, nie słuchania nieodpowiedniej muzyki, dobrych ocen w szkole,
                          wracania dostatecznie wcześnie i punktualnie, nie picia alkoholu - to w wielu
                          wypadkach (nie we wszystkich, bo sa grzeczne i posłuszne nastolatki) moge
                          doczekać się, że przy tym natłoku poleceń, dziecko zacznie buntować się przeciw
                          wszystkiemu. Wolę więc odpuscić to, co ostatecznie jest drugorzędne, na rzecz
                          tego, żeby mój nastolatek zdawał sobie sprawę, ze jeśli czegoś zabraniam albo
                          coś zakazuję - to jest to kwestia kluczowa, pierwszorzednej wagi.
                          • aszar.kari Re: BAŁAGANIARSTWO i NIECHCIEJSTWO!!!! 25.10.04, 18:31
                            No widzisz, a dla mnie to jest caly "package" - np. oczekuje od mojego dziecka
                            szacunku dla moich potrzeb - snu, odpoczynku, spokoju, czasu na jedzenie i
                            ksiazke, czasu osobnego dla rodzicow itd. Tak bylo zawsze, od pierwszej godziny
                            spedzonej razem w domu ze swiezo przyniesionym ze szpitala noworodkiem. Ten
                            szacunek, oczywiscie, dziala w obie strony. Tak wiec wyrazem szacunku mojego
                            dziecka dla moich potrzeb jest utrzymywanie porzadku - miedzy innymi. Podobnie
                            jak wyrazem mojego szacunku wobec mojego dziecka jest dbanie o to by w Jej
                            pokoju bylo zima nagrzane a w lecie sprawne A/C, w lodowce byly Jej ulubione
                            potrawy, w Jej lazience mydlo i pasta do zebow, bo kupuje hurtem dla calej
                            rodziny itd. Tego typu sprawy musza, moim zdaniem, dzialac w dwie strony -
                            jezeli ja wkladam wysilek w to aby zapewnic jednemu z domownikow (mojemu
                            dziecku) przyjemny, wygodny, bezpieczny i cieply "kat", oczekuje w zamian, ze i
                            mnie bedzie przyjemnie do domu wracac - uwazam, ze tak jest fair. I to sie dla
                            mnie przeklada na cala mase innych spraw w zyciu - rowniez np. na palenie,
                            picie, nauke, ubranie itd. Zycie sklada sie z drobiazgow (coz za banal okropny,
                            przepraszam) wiec nie widze powodu, zeby drobiazgow nie traktowac powaznie. Ja
                            zreszta nigdy nie sprzatalam ani nie sprzatam w pokoju mojego dziecka - to jak
                            Ona sobie pouklada swoje rzeczy, to Jej sprawa tak dlugo jak jest czysto,
                            higienicznie i do zaakceptowania przez cala rodzine. Nie mieszkamy w hotelu -
                            kazdy pokoj jest otwarty, dol domu to w ogole "open concept" wiec po prostu nie
                            wyobrazam sobie, ze ktokolwiek z nas moglby akceptowac "syf" zostawiony przez
                            ktoregokolwiek domownika. Zyj i daj zyc innym smile
                            • verdana Re: BAŁAGANIARSTWO i NIECHCIEJSTWO!!!! 25.10.04, 20:06
                              Chyba coraz bardziej rozumiem nieporozumienie (niezręczne stylistycznie, ale
                              rozumiesz o co chodzi). Gdy dziecko sprąta bez problemów, lub tylko delikatnie
                              napomniane - oczywiscie, że ma sprzatać. Ale cała dyskusja wywołana jest
                              włąśnie problemem z młoda osobę, która sprzatać nie chce, a do tego dołączyły
                              się inne problemy. Tylko w takim wypadku jestem za "odpuszczeniem" tego co
                              mniej wazne - choć rozumiem, ze nie zawsze jest to psychicznie możliwe. Ja np.
                              mogę dopuscić dowolny bałagan, ale w zadnym wypadku nie dopuszczam spóźnienia.
                              Chodzi tylko o to, ze w nastoletnim wieku, niestety, pewne rzeczy, szczególnie
                              młodziezy która sprawia kłopoty (a mam wrażenie, ze ani Ty, ani ja takich
                              doswiadczeń nie mamy) trzeba darować, nawet jesli są dla nas niemal nie do
                              przyjecia, w imię "wyższych" celów.
                              Odnoszę wrażenie, ze pomiedzy nami toczy się dyskusja dwóch matek, które mają
                              grzeczne i nie sprawiajace kłopotów nastolatki - i na tym polega problem. W
                              jakim wieku jest Twoje dziecko?
                              • aszar.kari Re: BAŁAGANIARSTWO i NIECHCIEJSTWO!!!! 25.10.04, 21:20
                                Prawie 18. Urodzone i wychowane (jak wspomnialam w sasiednim watku) w
                                drapieznym kapitalizmie z czystym konsupcjonizmem dookola, za ktory dziekuje
                                kazdego dnia, bo dziecie ma sie przeciwko czemu buntowac wink Dzieki temu, ze
                                swiat wokol nas jest taki jaki jest, mamy w domu pacyfistke, anty-globalistke,
                                amazonke walczaca o prawa czlowieka, zwierzecia i rosliny pod kazda postacia i
                                szerokoscia geograficzna. Ale mysmy ten "bunt" czy w kazdym razie grunt pod ten
                                bunt wink bardzo swiadomie przygotowali gdy panienka byla mala - wrecz
                                powiem "nieskromnie" - swiadomie kanalizowalismy Jej potencjalny bunt juz we
                                wczesnym dziecinstwie zdajac sobie doskonale sprawe z zagrozen zycia w
                                spoleczenstwie jakie jest wokol nas. Wcale sie nie uwazam za jakas szczegolnie
                                inteligentna czy przewidujaca dlatego czesto z pewnym zdziwieniem czytam, co
                                czytam o nastolatkach i "walkach" z nimi. Czas pomiedzy 13 a 19 rokiem zycia
                                (tak mniej wiecej) trafia sie w kazdej rodzinie, czesto wielokrotnie - uwazam,
                                ze na jakosc tego czasu wplywa bezposrednio to, co sie dzieje w rodzinie
                                wczesniej. Obserwuje przeciez nie tylko moje dziecko - znam sporo dzieci, ktore
                                mam okazje spotykac przez kolejne lata na roznych imprezach - bardzo rzadko
                                bywam zaskakiwana "produktem koncowym" - najczesciej jest tak, ze juz
                                obserwujac 5-6 latka, jego interakcje z rodzicami i reszta swiata, mozna dosc
                                precyzyjnie przewidziec jaki bedzie ciag dalszy. Majac doswiadczenia z mojej
                                wlasnej durnej i chmurnej mlodosci, nigdy nie zakladalam, ze bede miala
                                szczescie i ze "trafi" mi sie latwy egzemplarz do wychowania - dlatego z Jej
                                ojcem zrobilismy wszystko, co bylo w naszej mocy zeby uchronic Ja przed
                                dramatami, ktore sami mamy za soba, a ktore byly w wiekszosci konsekwencjami
                                okreslonych sytuacji w naszych domach. To tyle gwoli dodatkowych wyjasnien.
                                Pozdrawiam,
                                Aszar
                                • megxx Re: BAŁAGANIARSTWO i Bunt 25.10.04, 21:28
                                  Rozmowa trochę skręciła od spraw porządków w stronę buntu, a to jednak dwie
                                  różne sprawy.
                                  Myślę, że najbardziej młodzi buntują się, gdy nasze pobożne zyczenia i kładzione
                                  im do głowy hasła: "trzeba być takim, robić tak, a nie inaczej" zderzają się z
                                  rzeczywistością, w której okazuje się, że nam, rodzicom wiele razy daleko do tej
                                  głoszonej przez nas samych idealności, gdy odkrywają, że świat rządzi się
                                  okrutnymi prawami itd.
                                  No, ale gdybyśmy nie głosili tych "idealnych" haseł świat byłby na pewno gorszy.
                                  Pocieszmy się, że tylko bunt młodych rozkręca świat, bo, czy starym,
                                  przyzwyczajonym do schematów chciałoby się coś nowego, gdyby nie wymuszali(nie
                                  pokazywali) nam tego młodzi?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka