angharad
19.10.04, 11:25
Błagam! Niech mnie ktoś pocieszy! Nie chodzi tylko o
bałaganiarstwo "domowe", chociaż to też, ale "ogólne, życiowe".
Moja 14 letnia córka w ciagu ostatnich kilku miesiecy stała się z wyjątkowo
dobrze zorganizowanego dziecka - jakimś inwalidą pod tym wzgledem. To jest 3
klasa gimnazjum, moment w którym właśnie należałoby sie spiąć, zmobilizowac i
ukierunkować. Zależy jej bowiem na dostaniu się do dobrego liceum, a tu w
zamian za to mamy leżenie przed telewizorem do późnego wieczora, przewalanie
się z kąta w kąt i ... odrabianie lekcji do 2.oo - 3.00 w nocy.
Prośby, groźby, zachęty i tłumaczenia nic nie dają, inna rzecz, że w prośbach
tego typu nie mam doświadczenia, bo nigdy nie było z nią takich kłopotów. W
szkole bazuje na dotychczasowej opinii (była najlepsza w całej szkole), a
także na łatwości zapamiętywania i wrodzonej błyskotliwości. Jednak wszystko
to lada chwila okaże się być niewystarczajace. Chaotyczność podejmowanych
przez nią działań jest bowiem porażająca. Wspomniane już uczenie się po
nocach (-niewyspanie), ciągłe zapominanie (jutro klasówka?!!!) i jakieś
nieokreślone ogólne znudzenie, brak woli zaczynaja nią władać. Patrząc na
to, co wyczynia w swoim otoczeniu - NIEOPISANY, TOTALNY BAŁAGAN - nie dziwie
się, że nie ma siły zabrać się do nauki. Sterty papierów, zeszytów, książek,
rozbabrane łóżko od rana do nocy, ubrania wczorajsze, dzisiejsze, jutrzejsze
i sterty śmieci!!!! Przecież ja już kilkakrotnie idąc "za smrodem" znalazłam
w plecakach i torbach spleśniałe kanapki!!!
Jestem przerażona. Cała ta sytuacja mnie przerosła. Mam pustkę w głowie.
Wyrzucam sobie, że powinnam być lokomotywą, która w tym newralgicznym
momencie dźwignie ją z tej otchłani, a w zamian zaczynam zachowywać się
biernie. Łapki mi opadają. Odechciewa mi się chcieć!
co robić?
a.
PS:
Najstraszniejsze jest to, że zaczynam patrzeć na córkę przez
pryzmat "genotypu" moich teściów, których bylejakie podejście do życia jest
mi obce i obrzydliwe.