24.08.05, 13:01
Po urodzeniu corki zostalam nie podjelam pracy zawodowej i zostalam z nia
przez kolejne dwa lata w domu. Dziecko wychowuje sama i zajmowalam sie nia
sama bez pomocy opiekunki. W maju br zdecydowalam sie podjac prace.
Otrzymalam propozycje pracy za granica i zdecydowalam sie na wyjazd.
Byla to prawdziwa rewolucja w moim zyciu i zyciu mojej corki, ktora w obecnej
chwili ma 2.7 roku. Zdecydowalam ze zostanie w domu z moja mama ktora jeszcze
pracuje zawodowo oraz z nianka, ktora zajmuje sie dzieckiem, kiedy babcia
jest w pracy.
Jestem w domu raz na miesiac przez 5 dni. Caly czas poswiecam dziecku
starajac sie wykorzystac kazda minute. Mam jednak wyrzuty sumienia i wydaje
mi sie, ze krzywdze dziecko.
Bardzo tesknie za corka i cigle zastanawiam sie jaki ma wplyw na nia
nieobecnosc matki.
Czy ktoras z was ma podobne doswiadczenia i jak sobie z tym radzilysci wy i
wasze dzieci.
pozdrawiam aska
Obserwuj wątek
    • izoska Re: emigracja 25.08.05, 15:20

      moja mama była ze mną przez pół roku
      potem wróciła do pracy
      ja zostawałam u babci przez cały tydzień

      mama była w niedzielę
      tak było do czasu ukończenia przeze mnie 5 lat

      w efekcie zawsze bardziej kochałam babcię
      z mamą do dnia dzisiejszego pomimo późniejszego pobytu razem
      nie zawsze mam o czym porozmawiać

      ale to ja

      dużo zależy od temperamentu i charakteru (?) dziecka

      pozdr.
      A.
      • joakna Re: emigracja 25.08.05, 16:01
        W sumie izoska zgadzam sie z toba. Moja mama tez byla zawsze zapracowana i do
        dzisiejszego dnia nie mam z nia dobrego kontaktu. Nie mysle o zawrotnej
        karierze ale o normalnym zyciu. Mudze pracowac aby utrzymac corke. Jej potrzeby
        beda rosly. Zdaje sobie sprawe rowniez z tego ze nikt nie zwroci mi tego roku
        kiedy bede z dala od corki.
        Ja chce po prostu normalnie zyc. Nie potrzebuje luksusowego samochodu,
        markowych ciuchow i drogich wakacji. Wystarczy nam poskie morze i gory.
    • mieszkowamama Re: emigracja 25.08.05, 15:28
      Ja wiem, że kasa, życie jest drogie, ale to straszne, jak żyjecie. Wróć do
      Niuni, nie rób jej tego.
      • mieszkowamama Re: emigracja 25.08.05, 15:32
        Przeczytaj
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=28055443&a=28067330
        • joakna Re: emigracja 25.08.05, 15:40
          Hey,
          dzieki za odpowiedz. Nie bylo latwo podjac taka decyzje zwlaszcza ze wychowuje
          dziecko sama. Nie planuje 5 letniego pobytu. Chce stanac sama na nogach i
          wlasciwie tozdobywam tutaj doswiadczenie. Mam zamiar zostac tutaj rok. Nie
          dluzej.
          • mieszkowamama Re: emigracja 25.08.05, 15:56
            W takim razie trzymajcie się jakoś. Powodzenia
            • izabela78 Re: emigracja 25.08.05, 20:18
              Napisze cos Tobie. Mialam 7 lat a moja siostra 6. Moja mama wyjechala do Stanow.
              Miala byc tylko 3 tygodnia a zostala-------13 LAT. PIsala do nas, przysywala nam
              co chcialysmy. MIalysmy wszystko. Nie mialysmy tylko matki. NIe widzialysmy jej
              przez 13 okropnych lat. Wychowywal nas ojciec i jego matka. Zylysmy jak we
              wiezieniu . Niczego nam nie bylo wolno. Teraz mam 27 lat i od 7 lat jestem w
              STanach. Mam 3 i pol letnia coreczke i nawet gdybym miala zyc o wodzie i
              chlebie nigdy nie pozwole by ktos mi sie dzieckiem zajmowal.To ja z nia siedze
              calymi dniami(moj maz pracuje) i dam jej to czego ja nie mialam dam jej
              prawdziwa MATKE.
              pozdrawiam serdecznie IZA
              • verdana Re: emigracja 25.08.05, 20:24
                Jak mus, to mus. Jesli alternatywą Twojego pobytu za granicą jest przymieranie
                głodem - to nie widze innego wyjscia. Ani nawet powodów do wyrzutów sumienia.
                Twoje dziecko musi jeść.
                Ale jesli macie co jeść, a chcesz zarobic na dostatniejsze życie - wtedy to co
                innego. Taka sytuacja jest bardzo ciężka dla dziecka i choc jest mała ( a może
                własnie dlatego)- może się odbic na całym jej życiu. Dla Twojej córeczki nie
                wyjechałas, bo chcesz jej zapewnić lepsze życie - porzuciłaś ją. Kochałas, a
                teraz nie chcesz jej widzieć. Pięć dni to dostatecznie dużo, aby Cię nie
                zapomniała i bezustannie tęskniła, a za mało, by nie czuła się odtracona.
                Wszystko więc zalezy od powodów.
    • judytak Re: emigracja 25.08.05, 21:39
      cały miesiąc, to dla trzylatka straszliwie długi czas
      tak małe dziecko żyje nawet nie z dnia na dzień, a z godziny na godzinę...
      jeśli masz taką możliwość, zabierz ją ze sobą

      pozdrawiam
      Judyta
    • kokolores Re: emigracja 25.08.05, 21:57
      Nie wyobrazam sobie zostawic corke na tak dlugi okres czasu u mojej
      mamy/tesciowej/kolezanki/obojetnie kogo!!!
      Nie mozesz jej wziasc ze soba???i niani ???
      Napewno sa dziewczyny ,ktore w zamian za mozliwosc nauki jezyka i mozliwosc
      noclegu chetnie wyjechaly by za granice(jezeli jest to "popularny" jezyk!!).
      Pozdrawiam.
      • joakna Re: emigracja 26.08.05, 08:49
        Hey dziewczyny, strasznie mnie zbesztalyscie. W zyciu dokonujemy czasem bardzo
        trudnych wyborow. Nie przedkladam kariery zawodowej nad zycie rodzinne. Pracuje
        na Slowacji i zarabiam 1500PLN co nie jest oszalamiajaca suma biorac pod uwage
        fakt ze musze sie tutaj utrzymac, oplacic mieszkanie i zaoszczedzic pieniadze
        na podroz do domu i nianke. Nie wiele zostaje mi na zwykla konsumpcje. Dzieki
        pomocy mojej mamy nie przymieramy glodem. Niestety moje zycie ulozylo sie tak
        ze nie mam meza nie dostaje alimentow a na pomoc naszego panstwa nie mam co
        liczc dostaje miesieczne 213PLN dodatku na dziecko i to wszystko na co stac
        nasze panstwo. Jestem po studiach, znam jezyki a jednak po studiach nie moglam
        znalesc pracy w swoim zawodzie. Do konca ciazy pracowalam za 800PLN. Kiedy
        zaczelam szukac pracy po urodzeniu dziecka to okazalo sie, ze na wiecej niz
        1000PLN nie mam co liczyc. Nie wiem co sie dzieje w glowie mojej 2.5 letniej
        corki. Wcale nie przestalam jej kochac i to ona jest najwazniejsza w moim
        zyciu. Wiem ze jest pod dobra opieka jednak zdaje sobie sprawe z tego ze matka
        jest niezastapiona. Ciagle mysle o tym zeby ja tutaj ze soba zabrac, ale
        musialabym tez przeprowadzic babcie, bo sama za te pieniadze sie tutaj z corka
        nie utrzymam. Jestem mloda i elestyczna nie jest problemem dla mnie zyc w innym
        miescie albo kraju jednak dla 60 letniej osoby to juz nie jest tak proste i
        oczywiste. Czy naprawde uwazacie ze roczna nieobecnosc matki moze sie tak mocno
        odbic na psychice mojej corki

        Pozdrawiam aska
        • mieszkowamama Re: emigracja 26.08.05, 14:36
          Twoja historia jest naprawdę smutna, a sytuacja niezwykle trudna. Zrobisz, jak
          uważasz. Mi osobiście się wydaje, że to wszystko może mieć wpływ negatywny na
          małą, choćby była pod najlepszą opieką pod słońcem, ale... bez mamusi. Wracaj,
          szukaj tutaj pracy. Nie ciągnij tego. Ja Cię nie oceniam. Staję w obronie
          Twojej Niuni.
          • verdana Re: emigracja 26.08.05, 14:48
            Tak, niewatpliwie Twoja nieobecność może się odbic na całym życiu córki. Jak
            zrozumiałam, chodzi tu o róznice 500 zł w zarobkach (a trzeba odliczyć cenę
            transportu raz w miesiącu). Czy warto, aby za taka sumę Twoje dziecko faktycznie
            było sierotą - bez matki i ojca?
          • maja45 Re: emigracja 26.08.05, 14:49
            Najgorsze co możesz teraz zrobić, to wpędzać się w poczucie winy.
            Z pewnością dobrze przemyślałaś swoją decyzję,nie była ona emocjonalna i
            podjeta pod wpływem impulsu chwli.Robisz to dla swojej córeczki i płacisz za to
            wysoką cenę.Koniecznosć poszukiwania pracy za granicą to taki smutny znak
            naszych nowych polskich czasów.Nie Ty pierwsz i nie ostatniasad
            Myśle,ze warto zastanowić się nad tym, jak długo zamierzasz pracować za
            granicą, czy sytuacja w której się znalazłaś jest pzejściowa, czy stała.Jeśli
            przejściowa-powinnaś latwiej znieść rozłąkę, wiedząc,że się skończy.
            Jeśli stała-moze uda Ci się sprowadzić córeczkę do siebie?
            Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.
            M.
            • joakna Re: emigracja 26.08.05, 16:35
              Hey dziekuje za wszystkie wypowiedzi . Faktycznie moja rozlaka z corka bedzie
              trwala tylko rok. Wiem na pewno ze w marcu lub maju wracam do Polski. Byc moze
              uda mi sie przekonac mame do przeprowadzki - i tak uwazam byloby dla nas
              wszystkich najlepiej.
              Nie wiem czy ta praca jest warta rozlaki. Czy doswiadczenie ktore tutaj zdobede
              pomoze mi znalesc prace w Polsce. Nie ukrywajmy za 1000PLN nie bede w stanie
              utrzymac sie sama z dzieckiem. Ja nie chce wegetowac. Nie wiem co by sie z nami
              stalo gdyby nie finansowa pomoc mojej mamy.
              pozdrawiam aska
        • kokolores Re: emigracja 26.08.05, 15:17
          joakna napisała:

          Pracuje
          >
          > na Slowacji i zarabiam 1500PLN co nie jest oszalamiajaca suma biorac pod uwage
          > fakt ze musze sie tutaj utrzymac, oplacic mieszkanie i zaoszczedzic pieniadze
          > na podroz do domu i nianke. Nie wiele zostaje mi na zwykla konsumpcje.
          ...
          Kiedy
          > zaczelam szukac pracy po urodzeniu dziecka to okazalo sie, ze na wiecej niz
          > 1000PLN nie mam co liczyc.

          To jest tylko 500 Pln roznicy !! Za podroz ,mieszkanie itp na Slowacji przeciez
          placisz i to sie ma oplacac???1000 pln to raczej norma w Polce (wsrod kobiet)
          Poczytaj ten watek i zobacz jak inni w Polsce zarabiaja:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=28017261&v=2&s=0


          Pozdrawiam.
    • ann38 Re: emigracja 28.08.05, 22:05
      Kiedy bylam bardzo mala -9 miesiecy-mama oddala mnie na jakies 2 miesiace
      ciotce,bo urodzila sie moja siostra i byl jeszcze brat ktory mial 4 latka, moja
      mam nie dawala sobie rady,ciezko pracowala.
      Dlatego chyba nie czuje takiej wiezi z moja mama i mam do niej wielki zal ze
      mnie oddala tylko,ale dla mnie az na 2 miesiace, choc bylam malutka i tego nie
      pamietam, jednak wtedy czulam ze nie ma przy mnie matki.
      Pozdrawiam
      Ania
    • hanna26 Re: emigracja 29.09.13, 01:52
      Czy dobrze zrozumiałam, że ze swoich 1500 zł opłacasz jeszcze nianię, która zajmuje się dzieckiem podczas pobytu w pracy babci?! Dlaczego nie postarałaś się o żłobek lub przedszkole, przecież jako samotna matka miałabyś pierwszeństwo. Poszukaj pracy w Polsce i postaraj się o państwową placówkę dla małej. Ta różnica 500 zł w stosunku do pracy w Polsce to jest nic, jeżeli weźmie się pod uwagę wszystkie koszty dodatkowe - comiesięczne przejazdy, opłata niani, prawdopodobnie wynajem mieszkania.
      • mruwa9 wyluzuj, 29.09.13, 09:30
        spamer wywlokl watek sprzed 8 lat..
        Kosz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka