mamamarti
12.09.05, 17:06
Hej!
Tyle się nasłuchałam o tym , ze w wychowaniu najważniejsze jest to, żeby rodzice trzymali wspólny front,zeby jedno popierało drugie, żeby dziecko widziało, że wychowują je razem i spójnie...Ale co zrobić, kiedy nie zgadzam sie czasem z metodami męża? Bo on to pokrótce tak:pracuje pół dnia, wraca, leży.Potem siada przy kompie i czasem sie odezwie do dziecka.Ale czasami miewa takie dni, kiedy bierze się za wychowanie.I zazwyczaj wygląda to tak, ze wydaje polecenia i żąda, żeby dziecko je wykonało BO ON TAK CHCE.Np. kapcie.Ja mówię do dziecka(2,5 roku):ubierz kapcie,bo podloga jest brudna,a Ty masz czyste skarpetki.A mój mąż tak (ton rozkazujący): zakładaj kapcie!Dziecko w ogóle to trochę boi się takiego jego podniesionego tonu i biegnie do mnie z miną juz nieciekawą. To mąż na to, że ma zakładać i już, bo Tata każe!I siłą bierze i wkłada mówiąć przy okazji, że jest nieposłuszne i że ja mam go poprzeć.Jak mam go poprzeć, kiedy cała sytuacja mi się nie podoba?Bo można to było całkiem inaczej zrobić,bez krzyku, na spokojnie.
Ale kiedy zwracam mężowi uwagę, to on stwierdza, że nie trzeba dziecku tlumaczyć, tylko ono po prostu ma słuchac i już.
No i jak tu trzymać wspólny front?
Pozdrawiam.
Aga.