migotka2000
26.10.05, 15:55
Pytam, bo jestem ciekawa jak tam u Waszych trzylatków z posłuchem i
samodzielnością. Michał jest energicznym, wesołym chłopcem, jestem z nim w
domu, tata bierze aktywny udział w wychowaniu, prowadzimy ustabilizowany,
spokojny tryb życia.
Problem w tym, że wraz ze zdobywaniem samodzielności przez naszego synka,
całkiem naturalnie zaczęliśmy od niego wymagać pewnych rzeczy - skoro potrafi
się rozebrać, ubrać, założyć buty, umyć zęby, to naturalne jest, że będzie to
robił sam na nasze polecenie lub automatycznie (np. zdejmuje buty po
przyjściu ze spaceru i zakłada kapcie). Problem polega na tym,że Michała
najwyraźniej nudzą takie prozaiczne czynności jak jedzenie, ubieranie się,
czy mycie zebów - robi wszystko i interesuje go wszystko wokół tylko nie to
co co trzeba w danym momencie robić. Scenariusz jest taki,że powtarzamy w
kółko co ma zrobić: od " Misiu, idziemy myć zęby", a skończywszy
na "Natychmiast do łazienki!!!!" oczywiście podniesionym głosem, co zazwyczj
skutkuje. I tak ze wszystkim x razy dziennie. Największa "jazda" jest
oczywiście w czasie jedzenia, a każdy posiłek potrafi trwać ok. 45 minut.
Wszystko to jest szalenie męczące i psujące atmosferę. Dużo mu tłumaczymy,
mówiąc o zasadach życia w rodzinie, o tym, że każdy słucha każdego, że z tego
właśnie składa się okazywanie miłości, że są pewne zasady, których się
przestrzega itp. W ekstremalnych sytuacjach, kiedy Michał odmawia
jakiejkolwiek współpracy, zamykam go w sypialni "na zmądrzenie". Oczywiście
potem są przeprosiny, całuski itp, ale niekoniecznie trwalsza poprawa
zachwania
Zastanawiam się czy to taki wiek i z tego się wyrasta, czy ja za dużo wymagam
od trzylatka. Dodam, że za 3 miesiące Michał będzie miał młodszego brata i
przeraża mnie ta ciągła szarpanina o wykonanie prostych poleceń, w miarę
cywilizowane zachowanie przy stole, że nie wspomnę o zachowaniu na spacerach
czy w sklepach.