Dodaj do ulubionych

3 lata-czy ja aby nie za dużo wymagam?

26.10.05, 15:55
Pytam, bo jestem ciekawa jak tam u Waszych trzylatków z posłuchem i
samodzielnością. Michał jest energicznym, wesołym chłopcem, jestem z nim w
domu, tata bierze aktywny udział w wychowaniu, prowadzimy ustabilizowany,
spokojny tryb życia.

Problem w tym, że wraz ze zdobywaniem samodzielności przez naszego synka,
całkiem naturalnie zaczęliśmy od niego wymagać pewnych rzeczy - skoro potrafi
się rozebrać, ubrać, założyć buty, umyć zęby, to naturalne jest, że będzie to
robił sam na nasze polecenie lub automatycznie (np. zdejmuje buty po
przyjściu ze spaceru i zakłada kapcie). Problem polega na tym,że Michała
najwyraźniej nudzą takie prozaiczne czynności jak jedzenie, ubieranie się,
czy mycie zebów - robi wszystko i interesuje go wszystko wokół tylko nie to
co co trzeba w danym momencie robić. Scenariusz jest taki,że powtarzamy w
kółko co ma zrobić: od " Misiu, idziemy myć zęby", a skończywszy
na "Natychmiast do łazienki!!!!" oczywiście podniesionym głosem, co zazwyczj
skutkuje. I tak ze wszystkim x razy dziennie. Największa "jazda" jest
oczywiście w czasie jedzenia, a każdy posiłek potrafi trwać ok. 45 minut.
Wszystko to jest szalenie męczące i psujące atmosferę. Dużo mu tłumaczymy,
mówiąc o zasadach życia w rodzinie, o tym, że każdy słucha każdego, że z tego
właśnie składa się okazywanie miłości, że są pewne zasady, których się
przestrzega itp. W ekstremalnych sytuacjach, kiedy Michał odmawia
jakiejkolwiek współpracy, zamykam go w sypialni "na zmądrzenie". Oczywiście
potem są przeprosiny, całuski itp, ale niekoniecznie trwalsza poprawa
zachwania

Zastanawiam się czy to taki wiek i z tego się wyrasta, czy ja za dużo wymagam
od trzylatka. Dodam, że za 3 miesiące Michał będzie miał młodszego brata i
przeraża mnie ta ciągła szarpanina o wykonanie prostych poleceń, w miarę
cywilizowane zachowanie przy stole, że nie wspomnę o zachowaniu na spacerach
czy w sklepach.
Obserwuj wątek
    • asa_32 Re: 3 lata-czy ja aby nie za dużo wymagam? 26.10.05, 16:09
      Mam dwóch synów: 3,5-letniego i 1,5. Co do starszego mam te same problemy,
      które opisałaś. Jak chce potrafi ubrać się, posprzatać zabawki, zjeść sam ale
      jak nie ma humoru a zdarza mu się ostatnio to dosyć często to nie zrobi nic. W
      zasadzie ja sama nie mam pojęcia jak reagować. Czasami wydaje mi się, że jestem
      za surowa ale przecież on jest jakby nie było starszym dzieckiem i nie mogę
      traktować go w ten sam sposób jak młodszego. W ostatnim czasie doszło jeszcze
      noszenie na rękach. Na spacerze a nawet czasami w domu domoga się noszenia na
      rękach, bo jest zmęczony. Ręce mi opadają a nerwowo czasami już nie mogę
      wytrzymać. Może to taki czas?
      pozdrawiam
      • muhnia Re: 3 lata-czy ja aby nie za dużo wymagam? 26.10.05, 17:18
        Troche mi to przypomina chęć zbudowania przez Ciebie idealnego modelu rodziny
        gdzie wszyscy wszystkich słuchają i w ogóle jest cukierkowo i bez skazy. Pomyś,
        że Ty też nie stosujesz się do "poleceń" innych jeżeli jest to nie na rękę.Z
        tymi porządkowymi czynnościami to spokojnie możesz wystopować, bo w końcu Wasze
        dziecko jest jeszcze małe i uczy się o wiele ciekawszych rzeczy. Większe
        znaczenie ma to co dajemy dziecku za przykłd niż to co w kółko mówimy.Będzie
        Was obserwował w każdej sytuacji i daje słowo, że uzna iż pewne czynności są
        naturalne bo przecież mama i tata tak robią.Odpuść troche małemu bo staniesz
        się marudną matką i wtedy w ogóle nie znajdziesz z synkiem porozumienia tym
        bardziej, że drugie w drodze ale to już zupełnie inna bajka. Pozdrawiam
      • nangaparbat3 Re: 3 lata-czy ja aby nie za dużo wymagam? 26.10.05, 22:29
        Pamietam, jak wiele lat temu wydarłam sie na prawie piecioletnia córkę, bo nie
        chciala iść i zmuszała mnie do niesienia jej na rękach. Nawet kawałek ją
        niosłam, nie dało sie inaczej, ale wsciekła byłam jak rzadko.
        Wieczorem tego dnia corka miała 39 stopni gorączki.
        Była chora i nie miała siły iść, a ja posądzałam ją o lenistwo, histerie,
        złośliwość i nie wiem co jeszcze. Do dzisiaj mi wstyd.
        3,5 letni chłopczyk na pewno jest starszy od półtorarocznego, ale to jeszcze
        bardzo, ale to bardzo maleńkie dziecko. Dwa lata róznicy to podobno najgorsz
        (to znaczy najtrudniejsza do zniesienia dla straszego) różnica wieku miedzy
        dziećmi.
        Sprobuj spojrzeć na świat z perspektywy trzylatka.
        • mamaisynek2 Re: 3 lata-czy ja aby nie za dużo wymagam? 07.11.05, 07:45
          O tak, mój synek też ma 3,5 roku i też go czasami noszę na rękach. Nie mozna
          złościc się na dziecko, kiedy jest marudne, oporne albo nie ma siły iść, bo
          zazwyczaj dziecko takie jest, kiedy jest przemęczone. Dzieci się szybko męczą i
          miewają w ciagu dnia zniżki formy, podobnie jak i my-dorośli. Moje dziecko
          czasem bywa wtedy nawet złośliwe, robi wszystko nie tak, jakby na złość, nawet
          potrafi mnie wyzywać swoimi ulubionymi "określeniami" i mówić że mnie nie lubi,
          nie kocha. Oj bywa to przykre i staram się tępić takie zachowania, nie mniej
          potrafię dziecko zrozumieć w takich sytuacjach, właśnie wtedy, kiedy domyślam
          się, że jest zmęczone a nie zwyczajnie próbuje mną manipulować . Wówczas
          wystarczy utulenie, uspokojenie, zapewnienie o miłości, poświęcenie uwagi i
          dziecko staje sie jak aniołek.
    • joanna9920 Re: 3 lata-czy ja aby nie za dużo wymagam? 26.10.05, 19:25
      umie już bardzo dużo, ale dzieci lubią też jak mama czasem zrobi coś za nie.nie
      bój się że jak ty coś za niego zrobisz lub odpuścisz to on zapomni co się
      nauczył.trzeba być elastycznym. daj sobie więcej luzu i kieruj się
      intuicją.wprowadż tylko kilka zasad resztę możeszs czasem odpuścic.na pewno nie
      rozpuścisz dziecka jak będziesz za dużo wymagać to może zacząć robić na przekór
    • mama.ludzika Re: 3 lata-czy ja aby nie za dużo wymagam? 26.10.05, 19:37
      Mówisz mi, że 3-latek powinien sam iść do łazienki, umyć rączki, zęby i sam
      obsłużyć się w łazience na polecenie? No to ja chyba przedłużam swoim dzieciom
      dzieciństwowink Moja 3,5-latka owszem, też umie się rozebrać i ubrać, zjeść,
      posprzątać, ale ja zawsze jej asystuję albo mam na nią przynajmniej oko. Co
      więcej, zajmuję się dwójką dzieci "hurtowo", więc pomagam czasem także mojemu 6-
      latkowi. Może dlatego, że w łazience jest wysoka umywalka, a może bo dzieci we
      dwójkę się rozpraszają i wygłupiają, a może dlatego, że wieczorem są zmęczone i
      marudne, a może po prostu tego potrzebują- żeby po przedszkolnej samoobsłudze w
      domu mama trochę pozwoliła podzieciować pełną gębą.
      • mgoszczynska1 Re: 3 lata-czy ja aby nie za dużo wymagam? 08.11.05, 11:50
        A moje dziecię (ma 3latka) robi wszystko na opak. Np. idziemy do ubikacji ,ja
        mówię "tylko nie rób kupki" a on wtedy zaczyna ... tak jest z ząbkami,
        ubieraniem, i innymi rzeczami. To zapewne kiedyś minie ale teraz działa smile
    • atunia Re: 3 lata-czy ja aby nie za dużo wymagam? 26.10.05, 20:58
      Hej - ja też wymagam...
      Agatka skończy 3,5 roku za miesiąc, w kwietniu przyszłego roku przybędzie Bobas
      i mam wrażenie, że skoro Agatka ma nadmiar energii i umie sobie poradzić z
      wieloma rzeczami, to sensowne jest, aby też pomogła, zwłaszcza przy sobie.
      Objawy mamy podobne i tylko niestety podniesienie głosu nie zawsze skutkuje (a
      czasem skutkuje DUŻYM RYKIEM Agatki). Inne argumenty - od niegrzecznego dziecka
      zabawki uciekają, bobo, które nie umie podnieść użytej chusteczki, nie może
      oglądać bajki, jeśli zabawki będą porozrzucane - to są niepotrzebne i ja je
      wyrzucę...
      Ale zaczyna mi chwilami brakować pomysłów i chętnie usłyszałabym jakieś nowe. I
      nie wydaje mi się, że robienie wszystkiego za dziecko jest przedłużaniem jego
      dzieciństwa, raczej może doprowadzić do tego, że dziecko będzie się bezwstydnie
      mamą wysługiwać.
      Mam cichą nadzieję, że to taki wiek i później będzie ciut lepiej, czy jakaś mama
      dobrze wychowanego smile cztero- lub pięciolatka mogłaby coś pocieszającego na ten
      temat napisać?

      Atunia
    • bea.bea Re: 3 lata-czy ja aby nie za dużo wymagam? 26.10.05, 21:16
      nie będe sie wymadrzać.....ale naprawde...naprawdę...POLECAM...ksiązkę...Kazde
      dziecko moze nauczyc sie regół...

      nie jest gruba..ale są tam rozwiazania tych naszych problemów...stosuje i
      sprawdza sie...polecam
      • asa_32 Re: 3 lata-czy ja aby nie za dużo wymagam? 26.10.05, 21:24
        Co to za książka ? Czy mogłabyś jakąś polecić ?
        • pacynka27 Re: 3 lata-czy ja aby nie za dużo wymagam? 26.10.05, 23:57
          To jest właśnie taki tytuł "Każde dziecko może nauczyć sie reguł. Jak ustanowic granice i wytyczyć zasady postepowania od niemowlaka do dziecka w wieku szkolny." Annette Kast - Zahn, wyd. Media Rodzina
          Też ja goraco polecam smile
    • nangaparbat3 Re: 3 lata-czy ja aby nie za dużo wymagam? 26.10.05, 22:37
      Za duzo wymagasz. To, ze trzylatek umie sam zdjąć buty, nie znaczy, ze nie może
      byc tak zmęczony, ze po powrocie ze spaceru po prostu nie ma siły ich zdjąć. A
      ma siłę jeszcze pobiegać i nabroić - owszem, bo to ciekawsze, a dzieci
      najokropniej męczy nuda i jednostajność. Jak każdego zresztą, dopóki go nie
      wytresują.
      Ktoś wcześniej napisał - wiecej elastycznośći, więcej luzu. Jak mu czasem
      pomożesz, nie oduczy sie tego, co juz umie.
      Często zresztą może byc tak, ze potrzebne mu, byś się nim zajęła, dotknęła,
      przy okazji przytuliła i pogłaskała - tak naprawde o to tez może chodzic.
    • gabi3333 Re: 3 lata-czy ja aby nie za dużo wymagam? 26.10.05, 22:54
      Moja mała ma 3,5 roku też pomagam jej w ubieraniu ,myciu, sprzątaniu zabawek,
      czasami robię to za nią, bo uważam że tak trzeba nawet jesli to potrafi zrobić
      sama. wtedy kiedy jest zmęczona po całym dniu samodzielnosci przedszkola i
      ciągłego ruchu w domu pomagam jej ponieważ ja mam 33 lata i wielokrotnie bywam
      tak zmęczona że nie chce mi sie nic a ona też pracuje tylko inaczej. Rozumiem
      ,że takie podejście może być trudne jeśli ma się więcej niż jedno dziecko.Dla
      mnie by było. Dla mnie ważne jest aby ona miała we mnie oparcie i widzę ,ze
      niezwykle stymuluje ją to do samodzielnosci, wielokrotnie robi coś dumna z
      siebie mówiąc ..zobacz jak pieknie jem, sprząta w pokoiku tez po swojemu ale w
      końcu to jej pokój
    • ccleo Re: 3 lata-czy ja aby nie za dużo wymagam? 26.10.05, 23:23
      Hmm.. ja asystyuję przy myciu, siusianiu, myciu zebów, poamgam się rozbierac,
      ubierać. Jak chce sama i probuje i sprawia jej rados ta proba zkoanczona
      sukcesem-to fajnie. jak się łamie, i mowi ze ne umie, poceiszam,a le motywuję
      do dalszych prob, wreszce pomagam. Jedzenie-nie wyobrazam sobie, żebym mial 45
      minut siedizec nad posilkiem! Jak nie hce zjesc, to nie. Wiem już, ze jak
      Michaska sie wybiega, nei zje tony zlodyczy, nie opiej sie wczesniej soczkami,
      to naprawde zje ładnie obiad. Jesli grzebie w talerzu, to dlaego, że zakrotka
      przerwa imedzy posilakmi,malo ruchu, zlamalam sie i kupilam batonika, dalam
      banana, gęsty sok... Poza tym- mówisz o 'szalenie męczacej' sytuacji
      i 'zepsutej atmosferze'- wydaje mi sie, że moze to mic wielki wplyw np na
      zachowanie się w ogóle, a m.in. przy stole- nawetmy, dorośli wolimy zajadać w
      przyjemnej atmosferze prawda?smile a dzici tym bardziej! nawet chyba osttanio
      gdzies o tym czytałam- jak ważna jest ogolna atmosfera przys pozywaniu posilków
      przez dzieci. Jesli on czuje, że jestes zła, ze wywierasz presję, by zjadl do
      konca te ziemniaki, to automatycznie się blokuje mu przełyk. Naprawdę widzę to
      po Miśce mojej, też 3-letniej. A co do tego, ze wszystko wokol go interesue- to
      chyba normalne u 3 latka!smile)) tak wlasnie ejst-wszytsko interesuje, wydaje sie,
      ze wszystko mozna zacząć juz i teraz i juz i teraz skonczyc, albo robic
      rownolegle. Do mine-rodzica-nalezy lagodne kierowanie na wlasciwie tory,a le
      raczej poprzez zabawę i 'miłe poganianie' a nie wojsokwą musztrę. PRzecież mamy
      naprrawdę jeszcze małe dzieci! Kiedy Michasia ociąga sie z załozeniem kapci czy
      pójsciem myć, urządzam zabawę w pcoiag i ajko lokomotywa i
      wagonik 'ciuchciamy;' do łazienki smile Kiedy zalezy mi, byc os zjadla, bo np
      jedziemy gdzies daleko, opowiadam jej hisotryjki o tym, jak jadalm ja w
      dziecinstwie albo jak ona byla malutka i co wtedy jadla. ALbo-czytam z ksiazki
      kucahrskiej co jest w danej rzeczy dobrego i co dobrego robi (np witmaina A w
      marchewce i ze leczy oczy smile ) Zjada zafascynowanasmile)
      Pozdrawiam, pozdrów 3-letniego Michała od 3-letniej Michalinysmile
      cleo
    • rycerzowa Re: 3 lata-czy ja aby nie za dużo wymagam? 27.10.05, 00:06
      Jasne, że trzeba wymagać, ale od wszystkich, sprawiedliwie.

      1. Skoro mały umie zadbać o swoje rzeczy, to oczywiste,że powinien robić to
      zawsze i automatycznie.

      Ale my też powinnismy zawsze mieć porządek w swoich rzeczach, w szafach,
      biurkach, w całym mieszkaniu. Po posiłkach od razu, automatycznie mycie naczyń.
      Po gościach natychmiast sprzątanie i odkurzanie.

      2.Przy stole nalezy zachować się w sposób cywilizowany, tzn. jeść to co trzeba,
      to samo codziennie i bez marudzenia. Szpinak i gotowane mięsko. Nie żądać
      przypraw, potraw z grilla, schaboszczaczków z kapustką, koniaczku, że o
      fastfoodztwie nie wspomnę.

      3.Wieczorem nie interesować się "wszystkim wokół", np. telewizją, książką,
      zabawą tylko od razu myć zęby i spać. Przedtem oczywiście wypucować mieszkanie
      na błysk.Potem poskładać ubranie w kostkę.

      4.Posłuch to grunt. Kazdy słucha każdego - szefa,
      teściowej,premiera-prezydenta, ojca dyrektora, i bez szemrania wykonuje jego
      polecenia.

      5.I w sklepie i na ulicy zachowujemy się bez zarzutu, nigdy nie przekraczamy
      szybkości na drogach, nie parkujemy nieprawidłowo,nie przebiegamy jezdni w
      niedozwolonym miejscu. Płacimy wszystkie podatki.

      Nam powinno być 10 razy łatwiej przystosować się do takich "zasad do życia w
      rodzinie", niz 3-latkowi. Jestesmy wszak od niego 10 razy starsi. I madrzejsi?
    • lilla_veneda Re: 3 lata-czy ja aby nie za dużo wymagam? 27.10.05, 08:59
      Jeśli Cie to pocieszy, mój jest identyczny. Jak na 3-latka jest samodzielny,
      ale tak sie rozprasza, że w danym momencie woli robic tysiąc innych rzeczy niz
      to, co trzeba. Szykujemy sie do przedszkola, a on zamiast szybciutko sie ubrać,
      zaczyna sie bawic, wygłupiać, biega po domu, zdejmuje dopiero co nałożone
      spodnie, itd. Tak jest codziennie. Kiedy wreszcie wychodzimy, jestem zlana
      potem i wykończona walką o wyegzekwowanie tego, co trzeba. Na szczęscie, widzę,
      że powoli wyrasta z tego i mam nadzieję, że jeszcze tylko kilka miesięcy takiej
      szarpaniny.
      Pozdrawiam,
      • migotka2000 Dziękuje z odpowiedzi 27.10.05, 10:30
        Rozwiałyście sporo z moich wątpliwości, ale parę słów wyjaśnienia:

        Nie staram się kreować idylii ( rany kota, u mnie w domu "coś takiego", z
        naszymi charakterami?!wink, asystuję Miśkowi przy większości z czynności (wysoka
        umywalka w łazience!) wyręczam w wielu, jestem czujna na jego złe samopoczucie,
        itp, słowem - uważam, że postępuję elastycznie i nie musztruję go zanadto.
        Jesteśmy z Miśkiem bardzo związani i strasznie się kochamy, moje wymagania i
        próby egzekwowania posłuchu nie wpłynęły jak dotąd na nasze układy. Powiem, że
        tego właśnie najbardziej się obawiałam - momentu gdzie stanowcza i konsekwentna
        matka zamienia się w zrzędzącą Babę Jagę.

        Myślę, że bardzo mi zależy na tym, żeby po narodzinach brata Miśka mieć jak
        najlepiej wszystko zorganizowane, a to chyba nie do końca możliwe...
        Zwłaszcza,że starszak po przyjściu na świat bobasa zazwyczaj trochę się
        uwstecznia...

        Szczególnie dziękuję za odpowiedź Rycerzowejwink
    • lilla_veneda Re: 3 lata-czy ja aby nie za dużo wymagam? 27.10.05, 11:18
      Tu jest odpowiedź:
      wiadomosci.onet.pl/1254196,242,kioskart.html
      • rycerzowa Re: 3 lata-czy ja aby nie za dużo wymagam? 27.10.05, 13:31
        Nalezy zachować zdrowy rozsądek.
        Z jednej strony trudno wymagać od kilkulatka, by był bardziej mądry i
        zdyscyplinowany,niż własny dziadek, ale z drugiej - jakis ordung musi być.

        Najłatwiej nauczyć potrzebnych nawyków porządkowych poprzez
        - rytualizację
        - i uatrakcyjnianie.

        1. Zmiana butów po przyjściu z zewnatrz jest pierwszą rzeczą, która robimy
        wspólnie z dzieckiem po wejściu do domu. A potem mycie rąk. Robimy to zawsze,
        zatem juz po kilku tygodniach wytwarza się "odruch Pawłowa".

        2. Tak samo wytworzy sie odruch "patrzenia w jedną i drugą stronę", gdy
        przekraczamy jezdnię, chocby na zielonych światłach. Zawsze powtarzamy te słowa
        głośno, to ważne dla bezpieczeństwa dziecka.

        3. Wieczorne mycie też powinno być rytuałem. Zawsze o tej samej porze, od razu
        po bajce idziemy razem do łazienki, choćby trzeba było malucha chwycić i zanieść
        tam na ramionach. A potem czytanie książeczki przed snem. Jeśli nawet mały potem
        poszaleje w sypialni, trudno.

        4.Posiłki powinny byc czymś atrakcyjnym. My tez lubimy zjeść coś choćby
        niewyszukanego ale w miłej kompanii, przy ciekawej rozmowie. Zawsze miej jakąś
        ciekawą opowieść dla dziecka przy (najlepiej wspólnym) posiłku. Może to być
        bajka, długi dowcip, historia z dzieciństwa, później opowieści biblijne lub plotki.
        Niepedagogiczne? Może. Ja nie miałam wyjścia, bo trafiły mi się niejadki.

        5. Cokolwiek proponujesz dziecku, niech ma to atrakcyjną formę.
        Zakupy? Dziś w innym sklepie. Dziś ty wybierzesz pieczywo.Sam zapłacisz w
        kasie. Zawsze mozesz kupić sobie coś do okreslonej sumy. Dzis pokażę ci ciekawe
        produkty. Wracając, obejrzymy budowę i ciekawą koparkę. Posłuchamy, jak huczy
        wielki transformator.
        Sprzątanie zabawek? Zawsze razem z dzieckiem. Ładujemy zwierzaki na samochód i
        jedziemy do zoo. Klocki do magazynu w pudle. Autka na giełdę na najwyzszej
        półce.A jak przedszkolak juz pada na nos i widzimy,że absolutnie nie ma siły na
        sprzątnięciecie bałaganu, to "zamieniamy sie": on za nas ściera stół w kuchni
        (szczególnie jeśli jest czysty) a my za niego układamy zabawki.

        Przede wszystkim pamietać, że ono ma 3 lata, a natura i kultura dała nam na
        wychowanie lat 18. Nie stresować się, że to i owo nie wychodzi a cieszyć się, że
        mamy nasze maluszki z sobą.
        • cynta Re: 3 lata-czy ja aby nie za dużo wymagam? 27.10.05, 13:39
          Super! nic dodac nic ujac, lepiej nie moglas tego powiedziec
        • lilla_veneda Re: 3 lata-czy ja aby nie za dużo wymagam? 28.10.05, 10:00
          Dzięki Ci za dwa ostatnie zdania.
          Niby oczywiste, ale łatwiej żyć.
    • lolinka2 Re: 3 lata-czy ja aby nie za dużo wymagam? 27.10.05, 14:31
      Witaj, jakbyś natalkę naszą opisywała...
      wydaje mi się ze to najnormalniejsze w świecie zachowanie inteligentnego dziecka, które wykorzystuje swój intelekt celem sprawdzenia co mu wolno i kiedy oraz z kim a czego absolutnie nie. Z Talką jest tak, ze polecenie trzeba powtórzyć kilka razy i dopiero kiedy czuje młoda ze ja juz jestem absolutnie doprowadzona do ostateczności (Zrób to ale już!!! tudzież Jeszcze chwilka a z twojego wyjścia nici!!!) pięknie wszystko robi. Chyba trzeba być konsekwentnym, innych rozwiązań nie widzę. I cierpliwym pewnie też....

      A, jak widzisz po suwaczku, nam tez się kluje druga dzidzia smile
      • migotka2000 Re: 3 lata-czy ja aby nie za dużo wymagam? 27.10.05, 15:17
        No to wyluzuję, a nawet już wyluzowałam. Co prawda ordnungu tak do końca nie
        popuszczę, ale jak pisze Rycerzowa - jeszcze bardziej zrytualizuję codzienne
        czynności i w miarę mojego rosnącego brzuch i stanu ogólnego zmęcznia ciążą,
        postaram zachować dobry humor.

        Jeszcze raz serdeczne dzięki!
        • asa_32 Re: 3 lata-czy ja aby nie za dużo wymagam? 27.10.05, 16:13
          Podłączyłam się pod dyskusję, bo sama mam problemy jak "migotka". Ja mam dwóch
          rozbrykanych chłopaków, którzy od rana do wieczora dają popalić. Jak zbliża się
          wieczór padam ze zmęczenia. Staram się być cierpliwa i opiekuńcza ale jak
          zaczynają marudzić to oczywiście w większości wypadków w jednej chwili jeden i
          drugi. Jak starszy 3 latek testuje to młodszy 1,5 latek natychmiast musi to
          samo. Zabawa z nimi w większości przypadków polega na jak najszybszym
          odszukiwaniu podobnej zabawki, jaką ma jeden z nich. Może jakaś mama, która ma
          dwójkę dzieci z małą różnicą wieku mogłaby podzielić się swoimi dośwadczeniami.
          Ja powoli wymiękam.
          pozdrawiam
    • adane99 Re: 3 lata-czy ja aby nie za dużo wymagam? 27.10.05, 17:57
      Witam
      Mam podobny problem do Twojego. 3 i pół latek a w czerwcu będzie miał
      rodzeństwo. I chyba mam trochę gorzej. U mnie jest np. mama mnie nakarmi. No i
      siedzę i karmię cierpliwie łyżeczką. Poza tym nie chce jeść od nikogo innego -
      nawet od Taty. Jakby to był jakiś mój szczególny przywilej big_grin. Ubieram też
      własnoręcznie. Boję się, że nie dam później rady.
      • asa_32 Re: 3 lata-czy ja aby nie za dużo wymagam? 27.10.05, 21:55
        Mój 3 latek pozwala się już ubrać i nakarmić również tacie. Czytać bajki na
        dobranoc, bawić się itd. Powoli na równi z mamą tata zaczyna być dopuszczany do
        magicznego kręgu. Myślę, że pozwolił tacie zbliżyć się do siebie, bo musiał
        siedzieć sam i czekać na mnie aż nakarmię, przewinę braciszka. I tak powoli
        nauczył się współpracować z tatą. Młodszy syn jest zdecydowanie bardziej za
        tatą od samego początku. Problem mój polega na tym, że za dużo wymagam (?) od
        mojego starszego syna. Zależy mi na opiniach mam, które mają już dwie pociechy.
        To co akurat "adane" opisałaś ja już przerabiałam. Łącznie z tym, że po
        urodzeniu braciszka mój starszy synek miał nawrót "smoczka", nocnego picia
        mleczka itp. Wszystko przed Tobą "adane"!
    • m_hor Re: 3 lata-czy ja aby nie za dużo wymagam? 27.10.05, 22:17
      A ja mam dwie dziewczynki 2 i 3,5. Ostatnio stosuję metodę "dwóch poleceń".
      Jeżeli po drugim upomnieniu nie ma reakcji, idę i po prostu robimy to razem.
      np. jeden but zakładam ja, drugi ona; nie chcą czegoś podać, oddać po prostu
      idę i zabieram, bez proszenia czy krzyków. To zaczyna przynosić efekty, bo
      dzieci wiedzą, że nawet jeżeli na coś nie mają ochoty, to i tak nastąpi. Jasne,
      że nie zawsze jest tak różowo ale mam wierzę, że najwięcej można osiągnąc
      spokojem i konsekwencją. Zbyt częste upominanie dziecka przy określonej
      czynności powoduje, że dziecko źle sobie tą czynność kojarzy i z góry jest źle
      nastawione. Lepiej budowć w nim poczucie, że tak po prostu musi być, że nie ma
      innego wyjścia, po prostu przyzwyczajać do określonych zachowań.
      Pozdrawiamsmile
    • aniko16 Re: 3 lata-czy ja aby nie za dużo wymagam? 28.10.05, 17:11
      Pewnie że za dużo. To jeszcze b.małe dziecko potrzebujące opieki i troski a nie
      dyrygowania. Poza tym jak możesz prawić morały na temat wzajemnego szacunku i
      słuchania jednocześnie zwracając się do niego krzykiem w formie "natychmiest do
      łazienki"?! Mój 5,5 latez pewnością ropłakał by się po takim tekście. I cóż tak
      okropnego może zrobić 3 latek żeby go karać zamykając samego w pokoju? Tak
      traktowany na pewno nie czuje sie w pełni akceptowany i bezwarunkowo kochany,
      więc stąd te kłopoty. Spróbuj się wczuć w jego położenie, dostosuj do jego
      oczekiwań, a zobaczysz że będzie łatwiej. Przede wszystkim oszczędź sobie i
      jemu podadanek dydaktycznych na temat "sznującej się rodziny" bo o tym świadczą
      czyny a nie słowa. Mój 5,5 latek nigdy nie był świadomie ukarany, nie jest też
      nagradzany, choć chwalę go codziennie. Pozwalam mu na dużo ale on wcale tego
      nie nadużywa. Nie musztruję go i nie wymagam sprzątania czy samodzielnego
      mycia. Zdarza się że robi to sam, ale jak nie chce to nie stawiam sprawy na
      ostrzu noża i mu ulegam. To małe dziecko i będąc samodzielny przez większość
      dnia (przedszkole) pozwalam mu na "oddech" przynajmniej w domu. Posiłki na
      pewno nie powinny trwać 40 min, wtedy chyba stają się mordęgą.
      • migotka2000 Aniko16 30.10.05, 18:10
        Nie zgodzę się z Toba, że trzylatek jest wyłącznie małym i wymagającym jedynie
        opieki i troski człowiekiem. Uważam, że to najwyższy czas na podstawy
        kindersztuby i przestrzegania zasad higieny. Nieśmiało wspomnę, że dzieci są
        różne, moje należy do tych nadpobudliwych i czasem 5 minut w samotności
        przynosi ulgę nie tylko rodzicom, ale i jemu samemu. Nie chcę przytaczać
        wyskoków mojego synka, bo nie o to tu chodzi, ale postaraj się zrozumieć,że nie
        wszystkie dzieci są zawsze grzeczne, posłuszne i w dobrym nastroju. Wyobraź też
        sobie sytuację matki np. dwojga dzieci, która wyręcza we wszystkim zdrowe i
        mądre dzeicko w imię jego niespełna trzech lat i należnej mu troski, mając
        pod opieką niemowlę. Taka sytacja czeka mnie za niespełna 3 miesiące i szczerze
        mówiąc nie wyobrażam sobie brania na kark wiecej niż potrzeba, skoro mój syn
        pewne czynności potrafi wykonać sam.

        Mój syn od początku był dzieckiem absorbującym, ruchliwym, pobudliwym, do ok.
        2,5 roku był wychowywany z maksymalną dozą zrozumienia, miłości, chołubiony i
        wychowywany można powiedzieć "bezstresowo" , choć nie lubię tego terminu.
        Przyszedł jednak czas na uspołecznianie i pierwsze zakazy i nakazy,
        respektowanie tego co czują inni, czego wymagają dorośli i dobro innych dzeici.
        Mój syn nie chodzi jeszcze do przedszkola - uczęszcza 2 razy w tygodniu na
        rytmikę i plastykę i tam, oddany w ręce fachowców, zachowuje się identycznie -
        bardzo opornie reaguje na jekiekolwiek propozycje czy polecenia.

        Mogą ci się nie podobać moje metody wychowawcze, ale zbyt pochopnie wyciągasz
        wnioski co do układów panujących w moim domu, że nie wspomne o stopniu
        wrażliwości mojego synka. Twój syn by się rozpłakał na słowa "natychmiast do
        łazienki", a mój dopiero wtedy zdaje się wogóle słyszeć, co się do niego mówi.
        "Oddechu" również mojemu dziecku - choćby ze względu na jego temperament - nie
        brakuje. Dbamy o to,żeby mógł się wyszaleć, wybiegać, dużo czasu spędzamy też
        na wspólnym czytaniu, gadaniu, rozwiązujemy łamigłówki itp. Tak jak pisałam
        wcześniej - uważam moje dziecko za pojętne i dlatego też od niego wymagam, a że
        być może zbyt wiele i zbyt często to już inna sprawa. Po to był ten post. Nie
        wiem czy przeczytałaś to, co pisały inne mamy, ale w jednym się zgadzałyśmy -
        jakiś porządek musi być, kwestia tylko formy i częstotliwości jego
        egzekwowania.
        • nangaparbat3 Migotko 30.10.05, 19:02
          Piszesz: Wyobraź też
          >
          > sobie sytuację matki np. dwojga dzieci, która wyręcza we wszystkim zdrowe i
          > mądre dzeicko w imię jego niespełna trzech lat i należnej mu troski, mając
          > pod opieką niemowlę. Taka sytacja czeka mnie za niespełna 3 miesiące i
          szczerze
          >
          > mówiąc nie wyobrażam sobie brania na kark wiecej niż potrzeba, skoro mój syn
          > pewne czynności potrafi wykonać sam.

          To, że potrafi, nie znaczy, ze zawsze jest w stanie i moze. Twoja postawa
          wymagania i egzekwowania wbrew pozorom nie tylko nie przyspieszy jego
          usamodzielniania sie, lecz na odwrót - zwolni. Sama odpowiedz sobie na pytanie,
          czy lubisz byc poganiana.
          Kiedy czytam, co piszesz, mam wrazenie, że zbyt prędko zdecydowałaś sie na
          drugie dziecko i boisz sie, czy sobie pradzisz. To rozumiem aż za dobrze, ale z
          drugiej strony nie moze trzyletni chlopczyk ponosic za to odpowiedzialnosci.
          MOzna sie obawiać, że po urodzeniu sie malego starszy uwsteczni się, i to
          radykalnie. MOże mogłabyś raczej odpuscic jakies inne obowiazki, tak żeby na
          dzieci zostało więcej siły i czasu?
          >
    • magdmaz Re: 3 lata-czy ja aby nie za dużo wymagam? 30.10.05, 20:20
      Hm.
      Moje dzieci mają lat 6,5 oraz 4. To znaczy że co? Niby wszystko same robią?
      Ano tak. A ja tylko chodzę i powtarzam:
      (po przyjściu do domu). Filip, zdejmij buty. Synu, buty. buty postaw na szafce.
      załóż kapcie. Gapciu, co masz zrobić? Filip, kapcie! Teraz rączki (o tym pamię
      ta sam!!!!). No... Michalina, gdzie buty? Na szafkę. Gdzie twoje kapcie? kapcie
      załóż! Ręce umyłaś??? Kurtkę powieś, czapkę podnieś... Gdzie masz te kapcie???

      Wiecie co kochane mamusie? ja tak powtarzam, powtarzam, powtarzam.... Od roku z
      hakiem przynajmniej. Potem to samo przy sprzątaniu, myciu, składaniu farb po
      malowaniu i w tysiącu podobnych sytuacji.
      Ale wiecie, ja już naprawdę połowy rzeczy nie muszę za nich robić (właśnie to
      odkryłam!), a co się nagadam, to moje.
      I tylko dość często się zdarza, ze na moje polecenie "załóż buty" "zapnij
      kurtkę" słyszę "Ty mi załóż, mamusiu". No bo to nudne, faktycznie.
      I co?
      I nic. Zakładam. A co mi tam.
    • bonkreta Re: 3 lata-czy ja aby nie za dużo wymagam? 01.11.05, 12:46
      "Scenariusz jest taki,że powtarzamy w
      kółko co ma zrobić: od " Misiu, idziemy myć zęby", a skończywszy
      na "Natychmiast do łazienki!!!!" oczywiście podniesionym głosem, co zazwyczj
      skutkuje. I tak ze wszystkim x razy dziennie"

      To jest sedno problemu - on wie, że jakakolwiek reakcja nastąpi dopiero
      po "natychmiast do łazienki", a przy wszystkich poprzednich upomnieniach ma
      jeszcze dużo czasu... Proponuję przejśc na inny schemat przy czynnościach, na
      których szybkim wykonaniu Ci zależy: powiedzieć raz, jeśli nie poskutkuje,
      powiedzieć drugi raz to samo i natychmiast zrobić to z nim (np. zabrać do
      łazienki w celu umycia zębów). A rzeczy, na których nie zależy Ci tak bardzo po
      prostu odpuść i zrób za niego - powtarzanie w kółko poleceń, które nie są
      wykonywane prowadzi tylko do... powtarzania ich jeszcze więcej razy.
      • migotka2000 Nowiny 04.11.05, 15:26
        Od kiedy zaczęłam "odpuszczać", zgodnie z logiką jaką narzuca elementarna
        wiedza na temat psychiki dzieckawink, mój syn chętniej współpracuje.
        Problem kapci po prostu zniknął sam, a że Młody wzbogacił się w nową szafę w
        swoim pokoju, w której ubrania wiszą na wieszakach, zaczął więc samodzielne
        przebieranki dla zabawy, a tym samym niezły traning. Oczywiście "ktoś" to potem
        musi pozawieszać z powrotem i tu kolejny pretekst do "pracy zespołowej".

        Mycie zębów, jako czynność nużącą i najwyraźniej niezbyt lubianą, załatwiamy w
        ten sposób, że jak jest czas i chęci, Misiek myje sam, a wieczorem my myjemy mu
        elektryczną.

        To tyle, w moim odczuciu jest duuuużo lepiej, co najlepiej widać w przypadku
        skróconego czasu jedzenia. Owszem, nadal trwa to względnie długo, ale jak nam
        się spieszy po prostu karmię syna jak za dawnych czasów. Lepsze to niż
        poganianie, a raczej mało prawdopodobne, żeby zapomniał jak się operuje
        widelcem'-)

        Nangaparbat pisze,że chyba za szybko zdecydowałam się na drugie dzeicko i boję
        sie,że mnie to przedsięwzięcie przerośnie. Pewnie, że się boję! Ale z
        tym "przerastaniem" to jest tak, że przecież jakoś będę sobie musiała poradzić,
        a mnie zależy na tym, żeby to "jakoś" nie było "bylejakoś" i żebym nie zmieniła
        się w jęczącego cyborga. Stąd zapędy to mało realistycznego uporządkowania
        rodzinnej rzeczywistości.

        Jeszcze raz dziękuję za wszystkie posty i przypomnienie o zasadzie Złotego
        Środka.

        Pozdrawiam

        Migotka z Miśkiem i Mieszkańcem brzucha
    • e_madzia_7 Re: 3 lata-czy ja aby nie za dużo wymagam? 06.11.05, 18:54
      rozumiem cię doskonale!!!!
      moja córcia ma już 4 latka, jest kochana, usłuchana ...do czasu. Dosłownie
      kropka w kropkę moja mała. Tylko że ja męczę się jeszcze z bezsensownym jej
      paczem bo: nie może założyć lali czapeczki, a to że założyła lewy but na prawą
      nogę, że jeszcze nie ma bajeczki itp. Mamy też roczną córeczkę i wiem że
      mogłoby to być zwracanie na siebie uwagi bo przecież jest siostrzyczka którą
      trzeba się więcej opiekować, przewinąć, ale to już trwa 4 lata i nie wiem jak
      dugo jeszcze wytrzymam. Młodsza jest spokojniejsza, ciągle uśmiechnięta,
      starsza beczy non stop, pyskuje, nawet ostatnio zaczęła marudzić coś pod nosem
      jak prosiłam o zrobienie czegoś. Mąż oczywiście mówi że to potrwa jeszcze
      trochę, bo przecież jest już duŻa , więcej rozumie, ale ja w to nie wierzę, po
      prostu będzie dzieckiem bardziej wrażliwym(tak to sobie tłumaczę)ale i tak mam
      nadzieję, że to się zmieni.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka