Mam do Was wielką prośbę - oceńcie moje postępowanie:
Mój prawie (23 mce) dwuletni Kacperek od pewnego czasu wszystko chce robić
sam - co jest dla mnie zrozumiałe i nie mamy zazwyczaj z tym problemów. Takie
jego w tym wieku prawo i kropka. Owszem wiele rzeczy przez to jego "ja siam,
ja siam!!!" trwa duuuuzo dłuzej niż normalnie ale ok.
W ciągu dnia nie ma z tym problemów, czasem jak nieopatrznie zrobię coś "Za
niego" to sie oczywiście złości ale tragedii nie ma.
Natomiast dziś w nocy była taka sytuacja: Obudził sie ok 3 (co mu sie czasem
zdarza - zazwyczaj wtedy napije sie, pokreci i idzie dalej spac). Dzis jednak
wzięłam go do naszego łóżka (co też sie wczesniej zdarzało).Krecił sie,
kręcił, w końcu stwierdził że chce pić - mówie wiec mama zaraz przyniesie.
Wstałam i jak juz nalałam picie i zakręcałam kubek usłyszałam płacz i "ja
sam, ja sam!!"Jak weszłam z butelką do pokoju to jeszcze wiekszy lament.
Postawiłam wiec butelke na stoliku i mowie ze jak chce to niech sobie sam
wezmie (bo ode mnie nie chciał). Wpadł w straszną histerię - jeszcze go
takiego nie widzaiłam- wziął ta butalkę, rzucił na ziemię, płacz w
niebogłosy, moje słowa ani taty nic nie pomagają, dojść do siebie nie
pozwala, wiec wyszłam do łazienki myślałam ze moze sam sie uspokoi ale nic.
Podniosłam wiec butelę z podłogi, wylałam zawartosc do zlewu i pusta
postawiłam na szafce - od razu cisza! Wziął butelke, pokazał co chce pic,
pomógł mi nalac, wypił i poszedł spać.
Dobrze zrobiłam czy nie, bo mój mąż twierdzi że przy takich histeriach nie
można mu ustepować, że musi wiedzieć ze nie wszystko zawsze jest tak jak by
tego chciał.
Czekam na komentarze