Dodaj do ulubionych

Co na to psycholodzy?

11.11.05, 13:53
Nie wiem czy czasami nie popełniam błędu pedagogicznego.Otóż kiedy już żaden
argument nie przemawia do mojego 2-latka i nie skutkują prośby to mówię, że
przyjdzie baba-jaga. To jedyna bardzo skuteczna metoda, nie wiem tylko czy
nie za brutalna? Co na to psycholodzy?
Obserwuj wątek
    • aw271 Re: Co na to psycholodzy? 11.11.05, 13:59
      Metoda glupia i okrutna!!!Czy chcesz aby dziecko Cie sluchalo czy sie balo! Na
      pewno nie jest to jedyna skuteczna metoda po prostu nie znasz innych. Podaj
      przyklad sytuacji to moze pomozemy.
    • merci_beaucoup Re: Co na to psycholodzy? 11.11.05, 15:53
      Ta metoda mi się nie podoba.Dziecko może nabawić się lęków,co spowoduje
      pojawienie się nowych problemów uncertain
      • verdana Re: Co na to psycholodzy? 11.11.05, 16:20
        Przede wszystkim okłamujesz dziecko.
        Mam nadzieję, że nie bedziesz sie oburzała, kiedy Twoje dziecko bedzie kiedyś
        Ciebie oklamywać - przecież własnie uczysz go, ze to najlepszy sposób, żeby coś
        osiągnąć.
    • aluc Re: Co na to psycholodzy? 11.11.05, 16:29
      noooo jeszcze policjantem go możesz nastraszyć, albo chirurgiem (że mu nogę
      obetnie, albo co)
      albo że przyjdzie pan i go zabierze

      straszenie to w ogóle nie jest dobry pomysł, bez względu na to, kim i czym
      straszysz, poza tym w kontaktach z dwulatkiem nie należy chyba przesadzać z
      argumentami, raczej postawić go przed faktem dokonanym, oby konsekwentnie
    • aniask_mama Re: Co na to psycholodzy? 11.11.05, 18:47
      No a jak Ci odpowie: to niech ta baba jaga przyjdzie, to co???? wink
      • mama_kotula Re: Co na to psycholodzy? 11.11.05, 22:20
        aniask_mama napisała:

        > No a jak Ci odpowie: to niech ta baba jaga przyjdzie, to co???? wink

        To może wtedy ja podeślę eks-teściową? wink))
    • wika78 Re: Co na to psycholodzy? 11.11.05, 18:48
      No a przyjdzie??? Kłamczucha!
    • edytka73 Re: Co na to psycholodzy? 11.11.05, 22:19
      A Tobie chodzi o to, zeby swojego 2-latka PRZEKONAC do Twoich argumentów? I ta
      baba-jaga to "argument posiłkowy"?
      Z 2-latkiem niekoniecznie trzeba dyskutować, mówisz, wyjasniasz a potem -
      niezaleznie od stopnia zgdoy 2-latka - podejmujesz działanie. To Ty jesteś
      rodzicem. Baba-jaga nim nie jest. Sorki, ale to podwazanie własnego autorytetu,
      chyba nie czujesz się zbyt dobrze wiedząc że sama, bez tej baby-jagi, niewiele
      zdziałasz...
    • atunia Re: Co na to psycholodzy? 11.11.05, 22:51
      Wygląda na to, że tu więcej psychologów niż lekarzy za czasów Stańczyka wink
      Ja się nie wypowiem za czy przeciw, ale u nas od jakiegoś czasu zalągł się Pan
      Rak (idzie rak, nieborak, jak uszczypnie, będzie znak) i jak Agatka, wówczas
      niespełna trzyletnia, zaczęła się go za bardzo bać, to się pojawił Pan Klaps.
      Zarówno delikatne przyszczypanie, jak i klapsa znienacka łatwo symulować... A
      przynajmniej działało i nadal działa, Agatka czasem się bawi w przeniesienie
      Pana Raka/Klapsa w inne miejsce, tłumaczy nam, że on jest taki malutki - od razu
      uczy się oswajania strachu i moim zdaniem jakiś postrach dla dziecka się
      przydaje. Dwulatkowi moim zdaniem ciężko coś wyjaśnić, może inne jakieś
      genialniejsze, Agatka w tym wieku nie przyjmowała argumentów.
      Za to strachy pojawiły się znienacka inne i raczej ciężko je powiązać z
      czymkolwiek, skoro NIE boi się baby jagi po bajce babci (dziecko zameldowało
      radośnie: i baba jaga wsadziła dzieci do pieca i się SPALIŁY!). A boi się złych
      snów (przychodzą, mają takie nóżki, ale też i fruwają). I każe wyrzucać sobie
      smoki z łóżeczka, czasem popiskuje, że ktoś ją zawiązał i ogólnie wyobraźnię ma
      bujną...

      Atunia

    • marghe_72 Re: Co na to psycholodzy? 11.11.05, 23:41
      psychologiem nie jestem..ale kłamstwem i straszniem to niewiele osiągniesz
      • atunia Re: Co na to psycholodzy? 12.11.05, 18:16
        No właśnie, to po co sięgać w ostateczności? Kiedy dwu- trzylatek nie ma
        najmniejszego zamiaru słuchać, tupie nogami, wrzeszczy głośniej od startującego
        odrzutowca, pluje i smarka, do jakiego autorytetu się odwołać? Siłą do kąta
        wstawiać i trzymać? Bo rozmowa na pewno nie pomaga. A Pan Klaps owszem...

        Atunia
        • marghe_72 Re: Co na to psycholodzy? 12.11.05, 19:44
          ja do upadłego wynosiłam do pokoju
          co wyłaziła to ja Ja abarot odsyłałam/ odnosiłam do pokoju smile
          nie, nie zamykałam na klamke, nie trzymałam na siłe.. bo by sie wystraszyła.
          I powtarzalam "porozmawiamy jak przestaniesz krzyczeć.."

          a jak juz nie wiedziałam abslutnie co robic.. i rece mnie swierzbiły,zeby jej
          wlepic Pana Klapsa.. to sama sie zamykałam w łazience i jak mantrę
          powtarzałam "nie wyjde/ nie porozmawiam itp dopóki sie nie uspokoisz"
          • atunia Re: Co na to psycholodzy? 12.11.05, 20:03
            No właśnie, a u nas zamiast wlepiania klapsa, jest Pan Klaps, postać
            fantastyczna, strasząca, która _może_ wlepić klapsa. Straszenie, owszem, ale
            przynajmniej skuteczne i nie wymagające noszenia 13 rozhisteryzowanych
            kilogramów... A mam wrażenie, że jedna fikcyjna postać więcej w świecie
            zaludnionym przez tyle innych fantazji, to nie kłamstwo. Straszenie zaś - że
            mama nie wyjdzie, to też przecież straszenie? Więc tak sobie myślę, że taka
            fikcyjna baba jaga używana w ostateczności, to niekoniecznie od razu takie
            wielkie zło, za jakie wszyscy tu od razu ją uznali. Wiadomo, nie ma co straszyć
            babą jagą w przypadku niezjedzonej zupki czy innej błahostki, ale żeby
            wyprowadzić z histerii, wydaje mi się, że się nada smile

            Atunia
            • marghe_72 Re: Co na to psycholodzy? 12.11.05, 20:17
              nie mówiłam,ze nie wyjdę nigdy
              mówiłam, ze wyjde jak przestanie wyć
              i wychodziłam

              a jak wyła to sobie dalej siedzialam.

              działało



              a straszenie klapsem, którego i tak nie masz zamiaru dac.. hmm.
              • atunia Re: Co na to psycholodzy? 12.11.05, 20:40
                E, klapsa ma dać Pan Klaps. Wzywany przez rodzica. I czasem owszem, musi dać
                (już mnie forum pobije? ale przynajmniej moje dziecko ma zdrowe ząbki, bo Pan
                Klaps bardzo ładnie oducza fochów związanych z myciem ząbków). A potem, gdy
                wiadomo, że ten Pan Klaps wołany przychodzi po jakimś czasie, to wystarczy go
                wołac... I odwoływać, jeśli zachowanie zmienia się na odpowiednie smile

                Atunia

                PS. no właśnie, a jakich innych argumentów użyć w sytuacji, w której dziecię
                radośnie schowane pod kołdrą przeciągłym wyciem daje do zrozumienia, że ząbków
                nie pójdzie umyć nigdy? smile i niech je bakterie sobie 'zją'...
                • verdana Re: Co na to psycholodzy? 12.11.05, 21:36
                  A czym będziesz straszyła starsze dziecko? Bo Twoje dziecko jest nauczone, że
                  jak się nie boi, to nie musi wykonywać poleceń. Po co?
                  • nokia1231 nic strasznego 12.11.05, 22:48
                    Nie wiem czym będę jeszcze straszyła -możeeeeeeeeeeeeee się zastanowię i nie
                    będę, a tak na marginesie to tą babą-jagą postraszyłam dopiero 2 razy, więc po
                    co odrazu tyle krzyku.
                    • marghe_72 Re: nic strasznego 13.11.05, 00:26
                      nokia1231 napisała:

                      > Nie wiem czym będę jeszcze straszyła -możeeeeeeeeeeeeee się zastanowię i nie
                      > będę, a tak na marginesie to tą babą-jagą postraszyłam dopiero 2 razy, więc po
                      > co odrazu tyle krzyku.

                      to po co zakładałaś wątek skoro teraz nie zyczysz sobie naszych opinii?
                      • atunia Re: nic strasznego 13.11.05, 22:22
                        Hm, w definicji opinii interpretacja tego słowa jako "ocena" jest na ostatniej
                        pozycji, ja też zajrzałam na ten wątek z ciekawości, jakie będą inne opinie i
                        metody. Bo może odezwie się ktoś z adresatów, psycholog jakiś? A tu - mam
                        wrażenie, że istna piaskownica, ocenianie i straszenie (!) mamy smile. A jak
                        zacznie z tego powodu się stresować, jak dziecko zacznie być bezstresowe w
                        pejoratywnym tego słowa znaczeniu?

                        Atunia
                  • roman.gawron Re: Co na to psycholodzy? 13.11.05, 08:15
                    verdana napisała:

                    > A czym będziesz straszyła starsze dziecko?

                    I dorosły człowiek ma swoje "strachy". Utrata pracy w sytuacji
                    odpowiedzialności za innych, niezdanie ważnego w życiu egzaminu, społeczny
                    ostracyzm... Tyle że dorosły potrafi "straszyć się" sam.

                    > Bo Twoje dziecko jest nauczone, że jak się nie boi, to nie musi wykonywać
                    > poleceń.

                    Ja bym tak sprawy nie stawiał. Dziecko nie od razu uwewnętrznia pewne normy,
                    samodycyplina nie pojawia się w wieku dwóch lat. Małe dziecko pottrzebuje dużej
                    dawki dyscypliny zewnętrznej, którą się stopniowo ogranicza w miarę dorastania.

                    Małe dziecko ma całkiem inną percepcję rzeczywistości, jego mózg pracuje nawet
                    inaczej, i trzeba to uwzględniać w wychowaniu.
                • marghe_72 Re: Co na to psycholodzy? 13.11.05, 00:26
                  nie rozumiem
                  co to jest Pan Klaps?
                  jakas istota , która przychodzi przyalać Twojemy dziecku jak nie chce myć
                  zębów??
                  zatrudniasz kogos w roli Pana Klapsa (pytanie retoryczne)?

                  klaps jako taki jest pomyłka
                  jeszcze wiekszą pomyłka jest mityczny Pan Klaps do spółki z Babą Jagą

                  Tracisz w oczach swojego dziecka wiarygodnosć.
                  I tak jak ktos napisał.. strachem wymuszasz posłuszeństwo. Nie tedy droga, moim
                  zdaniem
                  • roman.gawron Re: Co na to psycholodzy? 13.11.05, 08:05
                    marghe_72 napisała:

                    > nie rozumiem
                    > co to jest Pan Klaps?

                    Ciekawy pomysł. Dziecko się obawia, a bić nie trzeba.
                    Najlepsze kary moim zdaniem to takie, których nie trzeba stosować, ale dziecko
                    wie, że można.

                    > klaps jako taki jest pomyłka

                    W przypadku dwulatka niekoniecznie.

                    > jeszcze wiekszą pomyłka jest mityczny Pan Klaps do spółki z Babą Jagą

                    Mnie Baba Jaga jakoś nie przekonuje, ale Pan Klaps zamieszka w pobliżu naszego
                    domu wink
                    • verdana M.in. do Romana Gawrona 13.11.05, 13:58
                      Kopmletnie Wam nie przeszkadza okłamywanie dzieck?
                      I jak mu potem wytłumaczycie "kłamać nie wolno" skoro na kłamstwie opiera się
                      całe wychowanie? Jesli tak, to powinniscie uznać, że dziecko tez ma prawo Was
                      straszyć "Jak mi nie kupisz butów, to wyskocze oknem" - ten sam zabieg
                      pedagogiczny, nie?
                      Panie Romanie - to ma byc pedagogika? Co innego strach przed realnymi rzeczami
                      9jak dotkniesz czajnika to się sparzysz, a co innego po prostu okłamywanie
                      dzieck w żywe oczy.
                      • atunia Re: M.in. do Romana Gawrona 13.11.05, 22:18
                        Cóż, gratuluję większości z obecnych tu mam opanowania, cierpliwości i
                        zdolności. I naprawdę nie mogę się doczekać życia w przyszłości, wśród tych
                        idealnych dzieci... moje dziecko ślicznie kłamie (zmyśla) samo z siebie i
                        obawiam się, że w życiu też będzie musiało kłamać. Kłamstwem są przecież bajki.
                        Kłamstwem jest nawet wymuszony komplement - mamusiu, dlaczego powiedziałaś tej
                        cioci, że ma ładną sukienkę, przecież ta sukienka jest brzydka - i co wtedy?
                        Wyluzujcie proszę, jedna osoba (nie wiem czy część Forumowiczek zauważyła, że
                        nie ja zaczęłam ten wątek, a tylko _też_ wyraziłam w nim _swoją_ opinię)
                        zapytała, żeby się dowiedzieć. No to może zamiast skakania, że bardzo źle i co
                        najmniej dziecko się będzie z tego powodu moczyć za trzy lata, to może
                        zasugerujcie inne rozwiązania?
                        A Pan Klaps jest realny jak najbardziej. Tak samo jak gorący czajnik.
                        Personalizacja to się chyba nazywa, ale tu się upierać przy nazewnictwie nie będę.

                        Panie Romanie, dziękuję za wsparcie.

                        Atunia
                        • marghe_72 Re: M.in. do Romana Gawrona 13.11.05, 22:49
                          atunia napisała:

                          > Cóż, gratuluję większości z obecnych tu mam opanowania, cierpliwości i
                          > zdolności. I naprawdę nie mogę się doczekać życia w przyszłości, wśród tych
                          > idealnych dzieci... moje dziecko ślicznie kłamie (zmyśla) samo z siebie i
                          > obawiam się, że w życiu też będzie musiało kłamać. Kłamstwem są przecież
                          bajki.
                          > Kłamstwem jest nawet wymuszony komplement - mamusiu, dlaczego powiedziałaś tej
                          > cioci, że ma ładną sukienkę, przecież ta sukienka jest brzydka - i co wtedy?
                          > Wyluzujcie proszę, jedna osoba (nie wiem czy część Forumowiczek zauważyła, że
                          > nie ja zaczęłam ten wątek, a tylko _też_ wyraziłam w nim _swoją_ opinię)
                          > zapytała, żeby się dowiedzieć. No to może zamiast skakania, że bardzo źle i co
                          > najmniej dziecko się będzie z tego powodu moczyć za trzy lata, to może
                          > zasugerujcie inne rozwiązania?
                          > A Pan Klaps jest realny jak najbardziej. Tak samo jak gorący czajnik.
                          > Personalizacja to się chyba nazywa, ale tu się upierać przy nazewnictwie nie
                          bę> dę.

                          atunia, zmyslenie (fantazja, wyobraźnia)a kłamstwo to odrębne sprawy
                          co do sukienki..
                          a. nie komplementowac czegoś co nam sie nie podoba. Proste, nieprawdaż? wink
                          b. to ,ze mojemu dziecku cos sie nie podoba, nie znaczy, ze mnie nie moze (i
                          vice versa)
                          c. Pan Klaps to nie to samo co gorący czajnik. Imho
                          bo nie straszysz Panem Wrzątkiem, Panem Kóry Parzy.. tylko po prostu mowisz o
                          realnym zagorzeniu czyli gorącym czajniku
                      • atunia Jeszcze jedno pytanko do prawdomównych... 13.11.05, 22:25
                        A od kogo dostają Wasze dzieci prezenty na Mikołaja i/lub Gwiazdkę?

                        Atunia
                        • marghe_72 Re: Jeszcze jedno pytanko do prawdomównych... 13.11.05, 22:31
                          byłam pewna, że prędzej czy póxniej ktos Mikołaja wyciagnie
                          to moze jeszcze bajki ?

                          magia a straszenie to IMHO 2 rózne sprawy
                          • atunia Re: Jeszcze jedno pytanko do prawdomównych... 13.11.05, 22:42
                            Czyli nagroda może być bezosobowa i magiczna, a kara nie istnieje? Czy karą ma
                            być tylko zmarszczona brew rodzica? A co, jeśli rodzic nie umie wzbudzić
                            autorytetu, nie lepiej sięgnąć po magię zaczarowanych istot, z których część
                            nagradza, a część może ukarać?
                            • marghe_72 Re: Jeszcze jedno pytanko do prawdomównych... 13.11.05, 22:45
                              kara jak najbardziej
                              ale bardziej "namacalna" , realna. Straszak w postaci Baby Jagi, Czarnego Luda
                              czy jakiejkolwiek innej nierealnej postaci nie zadziała z prostej przyczyny.
                              Jesli dziecko dalej bedzie nieposłuszne to nijak tej Baby Jagi nie sprowadzimy.

                              najlepiepsza kara jest kara naturalną.. . Choc nie zawsze da sie takowa
                              zastosować.
                              nie zjesz obiadu = będziesz głodna/y
                              • atunia Re: Jeszcze jedno pytanko do prawdomównych... 13.11.05, 22:49
                                A jak nie umyjesz ząbków? A jak nie wstaniesz w końcu z tej podłogi i nie
                                przestaniesz pluć? Skoro Świętego Mikołaja się da sprowadzić, to i Babę Jagę da
                                się sprokurowac, aczkolwiek u nas właśnie w użyciu Pan Klaps, który może przyjść
                                i czasem przychodzi. Oczywiście, że naturalne najlepsze i do karmienia to za nic
                                nie użyłabym takiego fajnego Pana Klapsa. Jak również uprawianych namiętnie
                                przez babcie i ostatnią opiekunkę lecących samolocików czy jadących autek smile A
                                mam niejadka i musiałam się z tym nauczyć żyć.
                                • marghe_72 Re: Jeszcze jedno pytanko do prawdomównych... 13.11.05, 22:52
                                  o swoich metodach pisałam wyzej

                                  a plucia, rzucania sie na podłoge itp nie doswiadczyłam
                                • aluc Re: Jeszcze jedno pytanko do prawdomównych... 13.11.05, 23:29
                                  jak nie umyjesz zębów, to nie przyjdzie żaden Pan Klaps tylko własna matka i ci
                                  umyje przemocą fizyczną
                                  jak nie wstaniesz z podłogi to będziesz sobie leżał aż ci się cierpliwość i
                                  ślina skończy

                                  zdarza mi się wrzeszczeć na swoje dziecko, więc z pewnościąopanowana doskonale
                                  nie jestem

                                  jednakowoż straszenie czymkolwiek i kimkolwiek uważam za strategię na bardzo
                                  krótkich nóżkach, bo jak się dzieciak wreszcie zorientuje, że to bujda na
                                  resorach, to już egzekwowalnego bata nie będzie

                                  a matka zawsze przyjdzie i zęby umyje i zawsze na podłodze zostawi do
                                  wywrzeszczenia (a propos, moje starsze dziecko w chwilach gwałtownej nienawiści
                                  do własnej matki ostatnio biegnie sobie do siebie i przewraca krzesła oraz
                                  stół, a ja czekam, aż mu przejdzie)
                                  • atunia Re: Jeszcze jedno pytanko do prawdomównych... 14.11.05, 08:46
                                    Straszenie straszeniu moim zdaniem nierówne. Nie wiem, jak dokładnie z tą
                                    babąjagą początkową jest, bo to też zależy, czy straszenie intonacją: bo
                                    przyjdzie ZŁA babajaga, czy straszenie okropnościami, które znana z bajki
                                    babajaga może zrobić (zjeść, spalić czy niewiadomoco). Przemocą zębów nie udaje
                                    się wymyć, pyska dziecko nie otworzy i koniec. A jak Pan Klaps się zaopiekuje
                                    czterema literami, to ujma na honorze jest taka, że się pyszczek otwiera. I w
                                    pamięci zostaje, że lepiej umyć. Ja na rzucanie krzesłami to nie mogłabym
                                    spokojnie patrzeć, jeszcze dziecię mi kota uszkodzi i to ja będę miała z tego
                                    powodu problem.
                                    Za to owszem, przypomniałam sobie, że istnieje straszenie, którego niemal
                                    ustawowo należałoby zabronić - 'pójdziesz do przedszkola, to tam cię moresu
                                    nauczą' czy 'bo przyjdzie pan doktor i da zastrzyk!'. Ponoć autentycznie tak
                                    potrafią rodzice straszyć, zdziwieni później, że dziecko do przedszkola nie chce
                                    iśc a przed wizytą u doktora histerii dostaje...

                                    Atunia
                                    • aluc Re: Jeszcze jedno pytanko do prawdomównych... 14.11.05, 10:06
                                      nie rzuca a przewraca smile rzucania też bym nie zdzierżyła
                                      a na kurs przymusowego mycia zębów zapraszam serdecznie smile)))
                                      po prawdzie - zawsze przedtem pytam - chcesz po dobroci czy siłą?
                                      • atunia Re: Jeszcze jedno pytanko do prawdomównych... 14.11.05, 11:03
                                        Zdjęcia może jakieś zrób? Bo naprawdę nie wiem, jak można umyć pysk pełen zębów,
                                        który to pysk otwiera się tylko po dobroci, a po złości to co najwyżej może
                                        ugryźć... Jak we Wrocławiu, to mogę podjechać i obejrzeć smile
                                        Przewracanie krzeseł - zgoda, też można przeczekać. A co z kopaniem po nogach
                                        (mamusi i babci)? Albo wyrywaniem się namydlonego dziecka w wannie?
                                        (rozważaliśmy zimny prysznic lub wyciągnięcie namydlonego stwora w i postawienie
                                        w łazience, ale jednak klaps wydał nam się najszybszym i najbezpieczniejszym
                                        rozwiązaniem).

                                        Atunia
                                        • marghe_72 Re: Jeszcze jedno pytanko do prawdomównych... 14.11.05, 13:46
                                          kopanie babci po nogach? - wynosimy do pokoju, do skutku. Prosimy,zeby babcia
                                          przez jakis czas nie przychodziła z wizytą.. i tłumaczymy dziecku dlaczego tak
                                          sie stało.
                                          kopie mamusię? Przytrzymujemy nogę, wynosimy... powtarzamy do znudzenia,ze NIKT
                                          NIKOGO KOPAC NIE BĘDZIE
                                          wyrwywanie sie namydlonego? - spłukujemy i biegiem konczymy mycie.. MImo wycia,
                                          wrzasku i pisku.

                                          co osiagneliscie tym klapsem?
                                          Ona kopie to Wy ją w odwecie pieprzecie po tyłku. Czyli metoda ząb za ząb.
                                          Ty kopniesz, ja Ci wkleję klapsa...

                                          to mniej wiecej tak samo absurdalne jak widok matki piorącej dzieciaka po tyłku
                                          i krzyczące : "ile razy Ci mówiłam,ze nikogo nie wolno bic???"|
                                          • atunia Re: Jeszcze jedno pytanko do prawdomównych... 14.11.05, 15:03
                                            Babcia jest domownikiem, w danej sytuacji po pierwsze - żadna z nas nie mogła
                                            wynieść dziecka - babcia z uwagi na swoje choroby, ja z uwagi na swoją ciążę,
                                            lekarz zabronił, szarpać się nie będę. Zaciągnęłam do kąta, w tej sytuacji
                                            przemoc na przemoc sensu nie miała. Natomiast na namydlone i histeryzująco
                                            wyrywające się dziecko klaps zadziałał rewelacyjnie. Zajęła się płaczem, my zaś
                                            płukaniem i wyjaśnianiem, że nam też przykro, że Pan Klaps musiał przyjść, ale
                                            jakby tak główką w wannę czy kran stuknęła, to bardziej by mogło boleć. Wycie w
                                            płukaniu nie przeszkadza, wyrywanie się - owszem. A Pan Klaps, który czasem
                                            przychodzi (czyli istnieje) jest straszeniem, owszem. I kłamstwem, owszem. Ale
                                            działa i jest mniej bolesny niż 24h obserwacji czy to aby nie wstrząs mózgu.
                                            Uważam, że są sytuacje, w których i straszenie i klaps są uzasadnione, a
                                            napadanie na mamę - że kłamie i straszy i jest strasznie ZŁĄ matką, w momencie
                                            gdy ona zapytała się co o tym psycholodzy sądzą - jest chyba nie fair?

                                            Atunia
                                            • marghe_72 Re: Jeszcze jedno pytanko do prawdomównych... 14.11.05, 15:17
                                              nie Atunia. Nie zgadzam się
                                              skoro Pan Klaps pojawia sie wtedy gdy Twoje dziecko bryka w wannie to co sie
                                              pojawi jak dziecko (odpukac) zrobi copś naprawdę niebezpiecznego?

                                              A jakby głowką stuknęla to niekoniecznie nabawiłaby sie wstrzasu mózgu, bez
                                              przesady. A przynajmniej nauczyłaby sie,ze jak mama mówi, przestan sie wsciekac
                                              bo sobie krzywdę zrobisz .. to moze miec rację
                                              NAturalna kara..
                                              brykałas ? uderzyłąs sie? uprzedszałam

                                              nigdzie nie napisałam ,ze jesteś strasznie zła matką. Napisałam,ze nie zgadzam
                                              sie z takimi metodami, że moim zdaniem są one całkowiecie bezsensowne (zresztą
                                              nie tylkko moim..)I tyle. Bo strachem NIC na dfłuzszą metę nie osiagniesz

                                              czym edziesz straszyc córkę jak podrosnie?
                                              • atunia Re: Jeszcze jedno pytanko do prawdomównych... 14.11.05, 15:57
                                                Zależy jaka wanna i jaka ocena niebezpieczeństwa. Naszym (moim i męża) zdaniem
                                                było to mniej niebezpieczne niż wylatywanie na ulicę, ale stanowczo groźniejsze
                                                od skakania po łóżku. Naturalną karą jest walnięcie łbem o ramę łóżka,
                                                nienaturalną - o kant baterii wannowej...

                                                Ja zaczęłam polemizować z tymi odpowiedziami, które pojawiały się na początku
                                                tego wątku, ze zdaniami typu: "Metoda glupia i okrutna!!!" itp. Bo każdy z nas
                                                częściowo działa na bazie strachu jako motywacji, jak to już przedpiśca
                                                zauważył. Starszą córkę zapewne "postraszę" w inny sposób, w zależności od
                                                rozwoju sytuacji, nie wypowiem się, bo na razie nie jest dużo starsza, Pan Klaps
                                                zastąpił Pana Raka (którego się za bardzo bała), podchodzimy do niego wszyscy z
                                                lekkim przymrużeniem oka, ale nadal (3,5 roku) czasem o nim wspominamy. Dlaczego
                                                na podstawie skrótowego pytania mamy o straszenie babą jagą padły takie
                                                odpowiedzi, jak widac w wątku - nie wiem, ale we mnie to wzbudziło sprzeciw i
                                                chciałam też się dopisać, że _też_ straszę. I kłamię smile. A moje dziecko
                                                fantazjuje i zmyśla i umiała to robić niemal od początków rozwoju mowy.

                                                Atunia (która boi się, że nie zarobi na łącze internetowe, jeśli będzie dłużej
                                                pisać w tym wątku zamiast pracować)
                                    • marghe_72 Re: Jeszcze jedno pytanko do prawdomównych... 14.11.05, 13:40
                                      możesz mi opisać Pana Klapsa, proszę
                                      bo ja dziwnie przekonan jestem, ze to Ty a nie jakiś Pan Klaps dajesz dziecku
                                      klapsa

                                      a dyskusji o biciu nie będe rozpoczynać bo juz było
                                      • roman.gawron Re: Jeszcze jedno pytanko do prawdomównych... 14.11.05, 13:48
                                        marghe_72 napisała:

                                        > bo ja dziwnie przekonan jestem, ze to Ty a nie jakiś Pan Klaps dajesz dziecku
                                        > klapsa

                                        No a kto ma dawać? smile
                                        Chyba nie uwierzyłaś w Pana Klapsa? wink
                                      • atunia Re: Jeszcze jedno pytanko do prawdomównych... 14.11.05, 15:07
                                        Pan Klaps daje klapsa, co tu więcej opisywać? A rodzice wyjaśniają, dlaczego Pan
                                        Klaps przyszedł i pocieszają, że do grzecznych dzieci Pan Klaps nie przychodzi.
                                        Pan Klaps czasem wystaje zza rogu, czasem woła się do niego: Panie Klapsie,
                                        Agatka jest już grzeczna, może pan już sobie iść...
                                        W świecie, w którym dziecko uwielbia się straszyć samo (ojej, smok, smok!
                                        Tygrys! uciekajmy, przyszedł tygrys!), chyba rodzice tez mają prawo postraszyć z
                                        fantazją, nie? smile

                                        Atunia
                                        • marghe_72 Re: Jeszcze jedno pytanko do prawdomównych... 14.11.05, 15:12
                                          ale koniec konców to Ty bijesz
                                          nie abstrakcyjny pan klaps
                                          a dzieci głupie nie są
                                          • atunia Re: Jeszcze jedno pytanko do prawdomównych... 14.11.05, 16:00
                                            Oczu na zadku to moje dziecko nie ma. I owszem, dziecko nie jest głupie, ale
                                            forma Pana Klapsa i _straszenia_, że może przyjść działała i działa. A
                                            tłumaczenie nie działało, przynajmniej jakiś czas temu.

                                            Atunia
                            • verdana Re: Jeszcze jedno pytanko do prawdomównych... 14.11.05, 09:15
                              Oczywiscie, że na Mikolaja i na Gwiazdkę dzieci dostaja prezenty ode mnie.
                              Zupełnie nie rozumiem tej fascynacji oklamywaniem dzieci. No chyba, ze to takie
                              rozczulające dla rodziców - pattrzeć jak dziecko naiwnie wierzy we wszystko. A
                              potem zdziwienie - dlaczego nie ma do mnie zaufania?
                      • roman.gawron Re: M.in. do Romana Gawrona 16.11.05, 21:31
                        verdana napisała:

                        > Panie Romanie - to ma byc pedagogika? Co innego strach przed realnymi
                        > rzeczami - jak dotkniesz czajnika to się sparzysz, a co innego po prostu
                        > okłamywanie dziecka w żywe oczy.

                        Pan Klaps jest jak najbardziej realny wink
                        • verdana Re: M.in. do Romana Gawrona 16.11.05, 22:31
                          Klaps jest realny. Przeciw klapsom nic nie mam.
                          Pan Klaps jest kłamstwem. Mam bardzo dużo przeciw opieraniu wychowania na
                          kłamstwie.
                          W ten sposób niezwykle łatwo jest manipulować małym dzieckiem. Pewnie, ze jak
                          się je postraszy, to zrobi co ja zechcę. Tylko czy to jest wychowanie? Nie. Bo
                          dziecko robi coś nie dlatego, ze sie tego nauczyło, tylko dlatego, że się boi.
                          A co będzie, jak przestanie się bać?
                          Wtedy juz tylko pas. Albo straszenie domem dziecka. Albo bezradność.
                          I nie dziw się, ze potem w szkole nauczyciele boją się wejść do klasy. Jeśli
                          mają w niej dzieci nauczone, że groźby nie są realne, a polecenia wykonuje się
                          tylko pod wpływem strachu.
                          • atunia Re: M.in. do Romana Gawrona 17.11.05, 10:43
                            Ale dlaczego klaps działa? Bo jest STRACH przed nim.
                            I groźba oczywiście musi być realna. Życzę wszystkim powodzenia przy próbie
                            wyjaśnienia dwulatkowi, że jeśli mama ma w lewej ręce torbę, a w drugiej ręce
                            rękę dwulatka, obok przebiega ruchliwa ulica, to NIE można się wyrywać. Bez
                            straszenia oczywiście.
                            A co do kłamstw i obecnych dzieci - jakoś wierzyłam w Świętego Mikołaja i nie
                            mam wrażenia, że mnie oszukano... Za to moje dziecko wierzy teraz w złe sny -
                            przychodzą do niej i leżą na kołdrze. Nie da się wyjaśnić, że nic nie leży.
                            Fantazja dziecka rozwija się chyba niezależnie od chęci rodziców, jeśli dziecko
                            samo chce żyć w nieco fantastycznym świecie, to możemy wziąć udział w tej
                            zabawie i dodać własne postacie, albo oczywiście - cały czas zgodnie z prawdą
                            mówić, mówić, mówić. Z tego co pamiętam, taki dwulatek to na słuchanie takiego
                            gadania to i minuty nie poświęci.

                            Atunia
                            • marghe_72 Re: M.in. do Romana Gawrona 17.11.05, 10:59
                              atunia napisała:

                              > Ale dlaczego klaps działa? Bo jest STRACH przed nim.
                              > I groźba oczywiście musi być realna. Życzę wszystkim powodzenia przy próbie
                              > wyjaśnienia dwulatkowi, że jeśli mama ma w lewej ręce torbę, a w drugiej ręce
                              > rękę dwulatka, obok przebiega ruchliwa ulica, to NIE można się wyrywać. Bez
                              > straszenia oczywiście. > Atunia

                              skoro możesz w takiej sytuacji wlepić kalap to mozesz też kurczowo trzymac
                              dziecko.. i gadac do upadłego.
                              poza tym.. nie rozumiem, profilaktycznie trzepniesz,zeby przypadkiem nie
                              wybiegł na ulicę??
                    • marghe_72 Re: Co na to psycholodzy? 13.11.05, 20:59
                      roman.gawron napisał:

                      > marghe_72 napisała:
                      >

                      > Ciekawy pomysł. Dziecko się obawia, a bić nie trzeba.
                      > Najlepsze kary moim zdaniem to takie, których nie trzeba stosować, ale
                      dziecko
                      > wie, że można.

                      czyli opierac wychowanie na lęku? O kłamswie juz nie wsponmnę.. bo wałkujemy to
                      od pierwszego posta
                      >
                      > > klaps jako taki jest pomyłka
                      >
                      > W przypadku dwulatka niekoniecznie.

                      rozwiń proszę
                      >
                      > > jeszcze wiekszą pomyłka jest mityczny Pan Klaps do spółki z Babą Jagą
                      >
                      > Mnie Baba Jaga jakoś nie przekonuje, ale Pan Klaps zamieszka w pobliżu
                      naszego
                      > domu wink
                      >

                      a czym sie róznia te 2 postaci?
                      • nchyb Re: Co na to psycholodzy? 17.11.05, 07:31
                        > a czym sie róznia te 2 postaci?

                        Wyłącznie nazwą
                        --
                        Tak powoli i nieśmiało... Boże Naże Narodzenie tuż, tuż...
                        Kryminały i sensacje
    • asia_asica Re: Co na to psycholodzy? 15.11.05, 12:23
      Nie wiem co na to psychologowie ale ja jestem przeciwna mówieniu dziecku takich
      rzeczy. To czasem tworzy problemy rodzicom. Dziecko ma lęki, boi się samo
      zasnąć, woła mamę i cały czas w jego myślach pojawia się baba jaga jako coś
      strasznego - kara za to, że dziecko zrobiło coś złego. Maluch zaczyna sobie
      wyobrażać jak to będzie gdy ona do niego przyjdzie.


      VANILIOWE FORUM DLA KOBIET - Zapraszam
      • nokia1231 Re: Co na to psycholodzy? 16.11.05, 15:34
        Prawda to pojęcie względne. Jak już wspomniano - my też wierzyliśmy w św.
        Mikołaja. Jestem daleka od zastraszania dzieci, jednak sądzę, że w wyjątkowych
        sytuacjach baba-jaga nie jest nadużyciem. Pan Klaps jest wg. mnie także ciekawym
        pomysłem.
        • nchyb Re: Co na to psycholodzy? 17.11.05, 07:32
          > sytuacjach baba-jaga nie jest nadużyciem. Pan Klaps jest wg. mnie także
          ciekawy
          > m
          > pomysłem.
          Postuluję wprowadzenie "Pani Maczugi" - ma większą i cięższą siłę rażenia, tfu,
          chciałam napisać przekonywania...
          • marghe_72 Re: Co na to psycholodzy? 17.11.05, 11:01
            nchyb smile))))))

            jeszcze Pan PAs po drodze będzie
            na Panu Klapsie sie nie skonczy jak dziecko zrozumie, ze jedyną karą bezie
            klepnięcie w tyłek.. i dlaej bedzie robiło swoje
            dziecko musi ZROZUMIEC dlaczego danej rzeczy robić Mu nie wolno/.
            • atunia Re: Co na to psycholodzy? 17.11.05, 11:58
              Zaraz, a dlaczego nie uwzględniasz, że wychowanie powinno być dostosowane do
              wieku dziecka? Jeśli na przykład karmiony piersią niemowlak przy okazji
              ząbkowania gryzł w brodawkę, to co? Wyjaśniałaś?
              Moim zdaniem dziecko powinno się czegoś bać. I to coś powinno być zarezerwowane
              na sytuacje zagrażające życiu/zdrowiu. Ocena takich sytuacji jak najbardziej
              należy do rodzica. I na pewno każdy rodzic może się pomylić w ocenie, warto
              czasem to przedyskutować, natomiast hasła typu: kłamiesz dziecku! stosujesz
              metody głupie i okrutne - uważam za głupie i okrutne wobec matki, która chciała
              się poradzić.
              Poza tym albo nie doceniasz inteligencji dziecka (skoro rodzice, na ogół
              ugodowi, przy czymś się upierają, a ja to robię i odczuwam to na własnej skórze,
              to może przestać to robić?), albo przeceniasz tę inteligencję (jakoś nie
              wyobrażam sobie, dlaczego dziecko miałoby kombinować w nieskończoność - a, teraz
              mnie trochę zabolało, zrobię to jeszcze raz, zabolało mocniej? e, przeżyję, co
              mi jeszcze mogą zrobić? - chyba że metody strachu i klapsa są stosowane za
              rzeczy, od których robienia dziecko NIE może się powstrzymać).
              Atunia
              • marghe_72 Re: Co na to psycholodzy? 17.11.05, 12:09
                atunia napisała:

                > Zaraz, a dlaczego nie uwzględniasz, że wychowanie powinno być dostosowane do
                > wieku dziecka? Jeśli na przykład karmiony piersią niemowlak przy okazji
                > ząbkowania gryzł w brodawkę, to co? Wyjaśniałaś?

                nie, prałam po tyłku
                bo to głupie jest i nie kuma..

                to ma byc przykład na niegrzeczne dziecko????
                ząbkujące maleństwo , kre przypadkiem gryzie matkę ma być karane???
                przykład conajmniej absurdalny


                a dzieci kombinują , owszem

                ile to razy rodzic słyszał.. "a mnie to wcale nie bołalo"..

                ps. tak, zdarzyło mi sie przylac córce. Z własnej głupoty i bezsilnosci.. z
                lenistwa. I nie mam sie czym chwalić
                • atunia Re: Co na to psycholodzy? 17.11.05, 14:36
                  Nie karałaś???? Nie zabrałaś cycka tylko dawałaś się gryźć? Ja bym nie potrafiła...
                  No chyba że dla Ciebie "karanie == lanie w tyłek"
                  Widzę, że należałoby zacząć od zdefiniowania grzeczności/niegrzeczności no i
                  podania wieku posiadanych w danym momencie dzieci... Bo przypominam, chodzi o
                  dostosowanie wychowania (i podejmowanych w tym celu środków) do wieku dziecka.
                  Ząbkujące maleństwo zostaje ukarane odebraniem cyca na moment, żeby się
                  nauczyło, że nie wolno gryźć, bo to kończy się zabraniem dobrego. Dwuletnie
                  dziecko nie wysłucha wyjaśnień. Może są takie dzieci, ale zdaje się że dość
                  rzadko. Czyli potrzebne są inne metody i tak jak istnieją dobre duszki i dobrzy
                  rodzice, tak czasem muszą być źli rodzice i złe postacie, przecież ani ten świat
                  się nie składa z samego dobra, ani z samej prawdy, a wychowanie ma być chyba
                  (między innymi) procesem przystosowania dziecka do życia na tym świecie? "Źli" w
                  sensie - karzący.
                  A skojarzenie mojej wypowiedzi o dostosowaniu wychowania do wieku dziecka i
                  przykładu z niemowlakiem z biciem niemowląt - to jest dopiero absurdalne...
                  Atunia
                  • nchyb Re: Co na to psycholodzy? 17.11.05, 14:44
                    no zobacz, a mnie jak dziecko chciało ugryźć, to go nie karałam odebraniem
                    jedzenia, tylko poprawiałam pierś, by nie gryzło, a jeść mogło dalej. Za co
                    karać? Za to, że się uczy jeść w sposób bezbolesny dla matki?

                    > Ząbkujące maleństwo zostaje ukarane odebraniem cyca na moment, żeby się
                    > nauczyło, że nie wolno gryźć, bo to kończy się zabraniem dobrego
                    A moje nie było karane, by się przekonało, że gryźć nie można, tylko bym mogła
                    tę pierś poprawić. A ty pewnie jak literek nie będzie umiało pisać, to będziesz
                    karać przykładnie, by się przekonało, że tak nie można?...
                    • atunia Re: Co na to psycholodzy? 17.11.05, 20:43
                      Ależ napastliwi ci "psycholodzy".
                      Poprawiałaś pierś przygryzioną zębem? Hm, najlepsze jak widzę przede mną (przy
                      pierwszym dziecku pokarm nie doczekał ząbków), ale znajduję raczej takie porady:
                      "niektóre dzieci eksperymentują i przygryzają brodawkę w czasie ssania. W takim
                      przypadku należy przerwać karmienie, powiedzieć, ze takie gryzienie ci się
                      wybitnie nie podoba i powrócić do karmienia. Nie należy pozwolić na bolesne
                      karmienie, bo dziecku ta zabawa spodoba się i jedynym wyjściem będzie
                      przedwczesne odstawianie dziecka od piersi, a szkoda"
                      (www.lmm.pl/porady/karmienie/dziecko10.html).
                      Przerwanie karmienia jest moim zdaniem rodzajem krótkiej kary/przyciągnięcia
                      uwagi dziecka/zwrócenia uwagi, że tak nie należy robić. Jeśli tak dobrze wiesz,
                      co ja będę robić w przyszłości, napisz proszę jeszcze definicję kary (z którą to
                      definicją wszyscy się zgodzą wink) i dorzuć do tego trochę teorii na temat
                      motywacji dzieci w kolejnych fazach rozwoju (no, powiedzmy do 7-8 lat). Może
                      dowiem się wreszcie z tego wątku czegoś mądrzejszego?

                      Atunia
                  • marghe_72 Re: Co na to psycholodzy? 17.11.05, 21:13
                    nie porównujmy chwilowego odsunięcia od piersi do klapsa, bardzo proszę.
                    • marghe_72 Re: Co na to psycholodzy? 17.11.05, 21:16
                      Kar jest mnóstwo, dopasowanych do wieku
                      naprawde nie trzeba bić
                      • atunia Re: Co na to psycholodzy? 18.11.05, 09:17
                        Dobrze, będę pisała krótszymi zdaniami. O to właśnie mi chodziło. Że czasem
                        trzeba dziecko postraszyć nieco, czasem dać klapsa. Nie mylmy straszenie z
                        robieniem horroru. Nie mylmy klapsa z katowaniem. Kary należy dostosowywać do
                        wieku i to właśnie pisałam. Całkiem bez kar i nagród to się moim zdaniem nie
                        wychowa.
                        A czarne wołgi i czarne łapy to z tego co pamiętam przyniosła szkoła i kolonie.
                        Kto wie, czy rodzice wprowadzając babę jagę odpowiednio wcześnie, nie pomogą
                        dziecku w oswajaniu swoich strachów? Których później życie dostarcza w nadmiarze.
                        Proponuję zakończyć ten wątek. Mam nadzieję, że mój wtręt chociaż trochę
                        zrównoważył początkowy atak na nokię(nie pamiętam numerka smile).

                        Atunia
                        • marghe_72 Re: Co na to psycholodzy? 18.11.05, 13:09
                          atunia napisała:

                          > Dobrze, będę pisała krótszymi zdaniami. O to właśnie mi chodziło. Że czasem
                          > trzeba dziecko postraszyć nieco, czasem dać klapsa. Nie mylmy straszenie z
                          > robieniem horroru. Nie mylmy klapsa z katowaniem. Kary należy dostosowywać do
                          > wieku i to właśnie pisałam. Całkiem bez kar i nagród to się moim zdaniem nie
                          > wychowa.
                          > A czarne wołgi i czarne łapy to z tego co pamiętam przyniosła szkoła i
                          kolonie.
                          > Kto wie, czy rodzice wprowadzając babę jagę odpowiednio wcześnie, nie pomogą
                          > dziecku w oswajaniu swoich strachów? Których później życie dostarcza w
                          nadmiarz> e.
                          > Proponuję zakończyć ten wątek.


                          a dlaczego zakończyć? Skoro sie rozwija..
                          czarne wołgi to urban legend.. a naszą rolą jest uswiadamianie dziecku od
                          małego.. ze to tzw strachy na lachy.. nierelene jak owa Baba Jaga. Oswajanie ze
                          strachem poprzez straszenie? Mnie to nijak nie przekonuje. Klin klinem? eeeee

                          Nie, dziecka nie trzeba ani straszyc ani bić (klaps dla mnie = bicie.. zero
                          niuansów).. bo to nie metoda. Naprawdę NIC w ten sposób nie osiagniemy oprócz
                          tego,ze dziecku ze strachu będzie sie "ładnie " zachowywać, że być może będzie
                          miało lęki (może to trocję naciagane.. sama nie wiem).
                          Dziecko nalezy uczyć , tłumaczyc, rozmawiać z Nim,.. po to ,zeby wiedziało
                          dlaczego wymagamy od Niego takiego a nie innego zachowania. A dziecko
                          dwuletnie bardzo duzo rozumie.. wbrew pozorom.

                          Czy możesz mi powiedziec, w którym miejscu napisałam,ze nie nalezy karać? Ano
                          nalezy.. jesli zaistnieje taka koniecznosc, ale karać mądrze. I nagradzać
                          mądrze.
                          • atunia Re: Co na to psycholodzy? 22.11.05, 09:24
                            marghe_72 napisała:

                            > > Proponuję zakończyć ten wątek.
                            >
                            >
                            > a dlaczego zakończyć? Skoro sie rozwija..
                            Inaczej - ja już sobie odpuszczam czytanie tego wątku.
                            Pojawił się ciekawszy i dla mnie o wiele ciekawszy - z fajnymi pomysłami dla
                            trzyipółlatka. A ten wątek z początku dotyczył dwulatka i wtrąciłam się tylko z
                            wrodzonej przekory, bo wszyscy na matkę z krzykiem niemalże wsiedli, że zła,
                            głupia i okrutna. A ja wyraziłam inne zdanie, więc też stałam się czymś w
                            rodzaju Marka Jurka, na pewno dziecko biję, cycka zabieram i w strachy wpędzam wink.


                            > czarne wołgi to urban legend.. a naszą rolą jest uswiadamianie dziecku od
                            > małego.. ze to tzw strachy na lachy.. nierelene jak owa Baba Jaga. Oswajanie ze
                            >
                            > strachem poprzez straszenie? Mnie to nijak nie przekonuje. Klin klinem? eeeee

                            A jakich argumentów używasz w tych rozmowach, które mają dziecko do czegoś
                            przekonać? Dlaczego w ogóle myć zęby, po co się grzecznie zachowywać?



                            > Nie, dziecka nie trzeba ani straszyc ani bić (klaps dla mnie = bicie.. zero
                            > niuansów).. bo to nie metoda. Naprawdę NIC w ten sposób nie osiagniemy oprócz
                            > tego,ze dziecku ze strachu będzie sie "ładnie " zachowywać, że być może będzie
                            > miało lęki (może to trocję naciagane.. sama nie wiem).

                            Ja chcę żeby miało lęki. A dokładniej jeden lęk. Taki, który zatrzyma ją na
                            chodniku, PRZED ulicą, nawet gdy w histerii będzie biegła na oślep. Może to
                            trochę przewrażliwienie, nie wiem.

                            > Dziecko nalezy uczyć , tłumaczyc, rozmawiać z Nim,.. po to ,zeby wiedziało
                            > dlaczego wymagamy od Niego takiego a nie innego zachowania. A dziecko
                            > dwuletnie bardzo duzo rozumie.. wbrew pozorom.

                            Jasne, rozumie. Zapamiętuje wiele. Ale po pierwsze - nie zawsze chce słuchać.
                            Może Twój model był w dzieciństwie inny, może Twoja uwaga i słowa były dla
                            Twojej córki najcenniejsze? Dla mojej nie jest, może (pewnie) to mój jakiś błąd.
                            Teraz mogę albo w kajanie się wpaść (i nic nie zdziałać) albo dostosować siebie
                            i metody do obecnej sytuacji.


                            > Czy możesz mi powiedziec, w którym miejscu napisałam,ze nie nalezy karać? Ano
                            > nalezy.. jesli zaistnieje taka koniecznosc, ale karać mądrze. I nagradzać
                            > mądrze.
                            Wiesz, teraz zrobił się z tego dialog, wcześniej odpowiadałam innym
                            forumowiczkom i zauważ, że w tym wątku padły i stanowcze stwierdzenia, że
                            prezenty od Mikołaja to okłamywanie malutkich niewinnych dzieci w ramach
                            satysfakcji rodziców, i stwierdzenia, że Mikołaj to magia, a BabaJaga to
                            straszne straszenie. I tak samo z karą, przewijały się jakieś stwierdzenia, że
                            nie karać, karać naturalnie itp. itd. A i sama kara jest pojęciem płynnym. Klaps
                            też będzie karą, karą za doprowadzenie się do sytuacji zagrożenia życia i
                            zdrowia. Rodzic do tej sytuacji nie dopuści, chwyci za rękę, osłoni głowę lecącą
                            na szybę - ale jaka powinna być kara w tej sytuacji, gdy dziecko powtarza
                            doświadczenie i sprawdza, czy znów tatuś i mamusia zatrzymają przed ulicą? Gdy
                            strach rodziców NIE jest dla dziecka wystarczającą karą?
                            Naprawdę ten wątek jak dla mnie za długi i offtopiczny się już robi, jak chcesz,
                            to przenieśmy się na gg (1454927). A ja wolę pośledzić ten wątek o 3,5-letnim
                            awanturniku, jak raz moje dziecię doszło do tego miłego wieku, awantury robi
                            grzmiące i huczące, z przyjemnością poczytam sensowne wypowiedzi i pomysły z tym
                            związane (jakoś argumenty z tamtego wątku bardziej do mnie przemawiają).

                            Atunia
                            • nchyb Re: Co na to psycholodzy? 22.11.05, 09:35
                              Atuniu - rozbawiłaś mnie:
                              > A jakich argumentów używasz w tych rozmowach, które mają dziecko do czegoś
                              > przekonać? Dlaczego w ogóle myć zęby, po co się grzecznie zachowywać?
                              By nie mieć dziurek w ząbkach, a co za tym idzie - móc dalej bezbólowo czasami
                              wsuwać słodycze. Być grzeczną, by zasłużyć na nagrodę i wywoływać uśmiech na
                              twarzy mamy. Dzieci, którym podaje się marchewkę miast kija, również wyrastają
                              na udanych dorosłych.
                              • atunia Re: Co na to psycholodzy? 24.11.05, 10:04
                                Zapraszam wobec tego do dyskusji z moim dzieckiem... Bo podane przez Ciebie
                                argumenty jak najbardziej próbowałam stosować. Jednak Agatka w pewnej fazie
                                buntu na granicy histerii nie przyjmuje żadnych argumentów. Oczywiście trzeba
                                odczekać nieco, ale są takie dni, że argumenty spływają jak woda po kaczce i
                                koniec. I wtedy u nas zdaje egzamin pan rak, co to przyjdzie i uszczypnie tego,
                                kto ma brudne zęby. A czasem pan klaps, co to brudne pupy klapie. Jest to
                                straszenie. Baba Jaga może na przykład miotłą wymieść brudasa z łóżka, dlaczego
                                od razu zakładacie, że zabierze, udusi i zje???
                                Na ulicy oczywiście wpierw jest tłumaczenie. Nie wiem dlaczego Marghe zakłada,
                                że dziecko musi skojarzyć to tylko w ten jeden sposób. Według mnie może
                                skojarzyć to tak: to jest coś tak złego, że aż dostałam klapsa. Rodzice byli
                                bardzo źli i smutni. Nienadużyty klaps jest moim zdaniem też środkiem
                                wychowawczym. Zwłaszcza przydatnym wobec dziecka, które z pewnych powodów za
                                często dostawało nagrody i zaczęło zmierzać do roli Rozpuszczonego Bachora...
                                Powtarzam - moim zdaniem. Nie lubię przesady w żadną stronę, nie lubię
                                ujednolicania. Każde dziecko jest inne i można wesprzeć rodzica opisując swoje
                                sprawdzone metody, sugerując, że jakiś użyty środek coś może zepsuć. Ale
                                przesada, z jaką tu od razu oceniono matkę i straszenie, zdopingowała mnie do
                                opisania naszych metod. Też straszących. Na dalsze dyskusje naprawdę zaczyna
                                brakować mi czasu sad.
                                Atunia
                            • marghe_72 Re: Co na to psycholodzy? 22.11.05, 13:54
                              może byc na gg..ale widzę,ze są inni zainteresowani

                              dlaczego myc zęby?
                              Żeby zdrowe były i nie bolały.

                              Dlaczego być grzecznym?
                              Tu konkretnego wytłumaczenia nie mam .. a to tłumaczę,ze nie wypada czegos
                              robić, a to mówię, że komuś sie przykrośc sie swoim zachowaniem sprawia..ale
                              Jej grzeczne zachowanie wywołuje usmiech na mojej paszczy, sprawia,ze sie nei
                              złoszce, ze nie zwracam uwagi, ze nie strofuję.. tylko chwalę, mam dla NIej
                              więcej cierpliwosci itp

                              Lęk przed ulicą, mówisz?
                              I wydaje Ci sie,ze klapsem to osiagniesz? Nie, bo Ona sie bedzie bała
                              klapsa..PRZY TOBIE
                              a co jak wyjdzie na podwórko sama? Mamy niem , nie przyleje mi, wiec mogę
                              wybiegać. Ona powinna wiedziec,ze nie chodzi o klapsy... a o to , że samochód
                              mozę zrobić straszną krzywdę.


                              Im dziecko młodsze tym komunikaty powinny być krótsze (to tak a' propos
                              słuchania). Krótko , zwięźle i na temat. Nie słuchasz sie.. to kara.
                              Odprowadzenie d o pokoju, zero TV, zero bajki
                              sporo tego jest
                              • marghe_72 Re: Co na to psycholodzy? 22.11.05, 13:55
                                "mamy nie ma " miało być

                                wybaczcie literówki
    • liberata Re: Co na to psycholodzy? 17.11.05, 21:52
      Przede wszystkim dziecko nie potrafi odróżnić świata rzeczywistego od fantazji.
      To, co sobie wymyśli uważa za prawdę, a cóż dopiero, jeśli powie mu coś mama
      lub tata, osoby o największym autorytecie. A wyobraźnia dziecka nie zna granic.
      Mój ojciec straszył pewnego razu siostrę Babą Jagą. Siostra - już dosyć bystra,
      5 letnia, powiedziała: Wcale nie ma żadnej Baby Jagi! Na to on, wkurzony: Nie
      ma? To chodź, pokażę ci Babę Jagę! I poszli. Mieszkaliśmy w bloku, naszym
      sąsiadem był Jasiu Flacha, którego żona nie chciała wpuścić do mieszkania gdy
      był pijany. Wobec czego leżał na wycieraczce pod drzwiami. Było jasno. Moja
      siostra zobaczyła leżącego mężczyznę, dobrze znanego, ale obsikanego,
      cuchnącego i chrapiącego. Wróciła przerażona - widziała Babę Jagę. Miała już ze
      20 lat, kiedy odkryłam, że ona w dalszym ciągu myśli, że to była Baba Jaga.
      Jakoś nie skojarzyła postaci z Jasiem. Bardzo długo musiałam jej tłumaczyć co
      naprawdę widziała. Serio.
      Dzieci często nie wyjawiają swoich lęków, dręczą się nimi same, spychają w
      podświadomość, drętwieją ze strachu leżąc same w łóżeczku. Bo co mama powie:
      Nie bądź głupi, nie ma żadnej Baby Jagi. Tak tylko żartowałam.
      Przypomnijcie sobie, czego bałyście się w dzieciństwie: Czarnej Ręki duszącej
      we śnie dzieci, Czarnej Wołgi porywającej dzieci, wampirów, duchów, trupów
      wychodzących z grobu i innych wesołych nieistniejących postaci.
    • rycerzowa Re: Co na to psycholodzy? 22.11.05, 09:59
      A na dodatek do tego wszystkiego, to należy pamiętać,aby nie przegapić momentu,
      od którego nasze straszenie należy nieco zmodyfikować, aby było skuteczne.

      Najpierw straszymy syna,że przyjdzie Baba Jaga i go zabierze.
      Potem - że żadna baba (Jaga) nie przyjdzie i go nie zabierze.
    • mamagonia Re: Co na to psycholodzy? 22.11.05, 23:40
      niegdyś koleżanka która czasem zostawała z małym , straszyła go w "trudnych
      chwilach " babą-jagą. dziecko zaczęło o tym mówić ... i podpytywać się czy
      faktycznie po niego przyjdzie ? powiedziałam koleżance poprostu , ze to jest
      droga donikąd i żeby tak do małego nie mówiła. teraz na tyle dorósł , że baba-
      jaga jest w bajce o królewnie śnieżce, czy jasiu i małgosi (..)

      jeżeli nie ma rady , to poprostu powiedzieć że nie będzie dziecko robiło tego
      co najbardziej lubi (granie na komputerze, oglądanie bajki, zabawa ulubionymi
      klockami).może to jest bardziej radykalne i sensowne .

      Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka