Dodaj do ulubionych

walka ze smoczkiem...

24.11.05, 23:21
2,5 letnia córeczka "kocha" swego ' dudusia" nie wiem jak się zabrać do
wyrzucenie tego potwora tyle razy nam się nie udalo była po prostu masakra a
to już czas no to poszukuję wszelakich informacji na ten temat
Obserwuj wątek
    • e-mamulka Re: walka ze smoczkiem... 24.11.05, 23:29
      Odcinasz końcówkę smoczka i oddajesz córce jak się do niego przyzwyczi odcinasz
      więcej.Powiedz jej, że się 'dyduś' zepsuł i sama po jakimś czasie wyrzuci.
      Pozdrawiam
    • karolcia801 Re: walka ze smoczkiem... 25.11.05, 09:20
      ja robiłam tak (tylko wtedy córka miała 1.5)za każdym razem
      wydłużałam "nieobecność" dudusia. Jak córka chciała smoka to ja mówiłam "
      zobacz, zobacz!!-i pokazywałam na okno- smoczek poleciał! Chyba poleciał szukac
      swojej mamusi-Smoka" Córka w płacz! JA:"nie płacz, zaraz pewnie przyleci jak
      nie zanjdzie mamusi Smoka". I przeczekałam 20-30 min zajmujac czyms córke. Po
      tej chwili wyjmowałam z ukrycia dudusia i mówiłam że przyleciał smile) I tak za
      każdym razem wydłużając całą akcję. Mimo protestów, zawodzeniem i nawet
      histerii tłumaczyłam jej że duduś-smoczek tęskni za swoją mamusią i ją szuka i
      dlatego go nie ma. Ze mimo że go bardzo lubisz to on chce być ze swoją mamusią
      tak jak ty ze mną. że pewnego dnia znajdzie mamę -Smoka i juz nie wróci ale
      będzie baaardzo szczęśliwy!
      Dużo musiałam się wtedy nagadac i wymyslać histrorię.Za każdym razem gdy
      mówiłam że poleciał brałam ją na ręcę i biegłysmy do okna i cos tam jej
      pokazywałam.I pamietam że pierwszej nocy po zastosowaniu tej metody smile córka
      prosiła błagała o smoczek a ja jej opowiadałam historyjkę o smoczku, który
      pewnie teraz się bawi z innymi smoczkami itd itp smile i córka ze zmęczenia sama
      zasypiła.I w końcu zasyiała bez smoczka.Az dziw że wszystko rozumiała i tak
      szybko zapomniała o smoku.
      I nawet dzisiaj-mając 3.5 roczku- widząc smoczki u dzieci lub siebie na
      zdjeciach opowiada jak to jej duduś poleciał do mamy..
      Ale się rozpisłam smile
      Życze powodzenia
      • magaol Re: walka ze smoczkiem... 25.11.05, 17:23
        Moja corcia miala swojego"przyjaciela" tylko do spania.Usypiala z nim i po
        chwili wypadal i cala noc spala bez.Ale postanowilam wyklucyc go z uzycia i
        ktoregos dnia rano jak o niego poprosila to powiedzialam ze "przyjaciel"pojechal
        na wycieczke.Bardzo ja to zainteresowalo i stalo sie ciekawa historia.Czasem
        sobie o nim opowiadamy gdzie jest co robi...To bylo 2 miesiace temu i od tego
        czsu to juz tylko wspomnienie.
      • joga250 Re: walka ze smoczkiem... 26.11.05, 22:16
        Świetna historia smile
    • pacynka27 Re: walka ze smoczkiem... 25.11.05, 09:27
      Jeśli chodzi o smoka to ja preferuję terapie szokową. Zabrać i już. Mi tak zrobił tata jak miałam prawie 3 lata!!! Płakałam tylko jeden dzień.
      A teraz przykład z rodziny męża ku przestrodze.
      Dziewczynka prawie 5 letnia nadal ssie smoka bo mamie i babci szkoda "maleństwa" i nikt nie próbuje jej oduczyć. Efekt: zdeformowane szczęki, krzywe zęby które juz nie zachodzą na siebie, fatalna wymowa z seplenieniem.
      Pozdr.
    • basia313 Re: walka ze smoczkiem... 25.11.05, 14:14
      Mysle, ze najszybciej bedzie, gdy po prostu wyrzucicie smoczki, przeczekacie
      dzien moze dwa i po problemie. Zauwazylam, ze wiele zalezy od postawy rodzicow.
      Trzeba byc konsekwentnym. JEdna z mam sugeruje zwrocenie dziecka na cos innego
      i to na pewno tez pomoze. My np zdecydowalismy sie gdy corka miala prawie 3
      latka(tzn wyrzucic smoczki) i wytlumaczylismy jej to. Ona zrozumiala, ale mimo
      ze w dzien bylo dobrze , w nocy budzila sie przez pierwsze dwa tygodnie. Potem
      wszystko sie uspokoilo. Najwazniejsze to byc wytrwalym i nie zmieniac decyzji.
      |Im bardziej konsekwentni bedziecie, tym szybciej corka przestawi sie na brak
      smoczka.
      Zycze powodzenia i wytrwalosci.
    • aniald1 Re: walka ze smoczkiem... 25.11.05, 15:44
      U nas zadziałała terapia szokowa w wieku 2 lat. Choć juz wczesniej przygotowałam
      sobie grunt dając smoka tylko do zasypiania. Potem po prostu smok "zaginął" i
      jak dziś ktos zapyta Julkę to od razu usłyszy, że smok zaginął i już.
      Życze powodzenia
    • kasia_ol1 Re: walka ze smoczkiem... 25.11.05, 16:41
      przychylam się do opinii poprzedniczek. szybko i po sprawie. ja też
      zastanawiałam się jak to zrobić, by odzwyczaić od smoczka, chciałam zdążyć przed
      18 m-cem synka. przypadkiem pomógł starszy syn (przegryzł wieczorem smoczek
      młodszemu). smoczek popsuty, płacz, rzucanie nim o podłogę, wyrzucenie do kosza,
      a nowego nie kupiliśmy. było mi strasznie szkoda malucha, już prawie wymiękłam i
      szukałam dyżurującej apteki w sobotę późnym wieczorem, ale mój mąż był
      nieugięty. nie chciał robić maluchowi mętliku w głowie. nosiliśmy go na rękach
      do 2.00 nad ranem, a właściwie przerzucaliśmy go sobie z rąk do rąk jak jedno z
      nas traciło siły albo cierpliwość do małego ryczołka. opłacało się jednak, od
      niedzieli rano nie było już płaczu, maluch bez problemu zasnął w południe,
      wieczorem również.
      życzę odwagi i konsekwencji smile
    • nicniewiem19 Re: walka ze smoczkiem... 25.11.05, 17:23
      Unas to było tak.Pewnego dnia wieczorem smoczek gdzieś się zapodział a poniewaz
      było już za późno żeby kupić nowego musiałam wytłumaczyć małej że smoka nie ma
      bo się zgubił.Jakoś w nocy usneła ale nie płakała tylko wspominała dydusia.Rano
      mąż znalazł go ale go schowaliśmy.Mała go wspominała jeszcze tylko do
      nocy.Potem zapomniała.Miała wtedy 1,5roku.
      • dorota_98 Re: walka ze smoczkiem... 03.12.05, 14:48


        A u nas było tak któregoś dnia zapytałam synka czy wyrzucimy cycusia
        odpowiedział nie za jakis czas to była zima powiedziałam wiesz cycusiowi jest
        zimno choć go ogrzejemy otworzyłam piec i wrzuciłam tylko awaryjnego mały dał
        spokuj cycowi jest juz ciepło opowiadał wszystkim
    • morelee Re: walka ze smoczkiem... 25.11.05, 19:19
      Jak moja córka chciała trzymać smoczek w buzi, przywiązałam go do łóżeczka.
      Musiała sama wybrać - smoczek lub swoboda. Wybrała swobodę.
      • i.r Re: walka ze smoczkiem... 25.11.05, 21:12
        Morelee, ale sie usmialam smile
        U mnie stalo sie to przed mw 1,5 mca. Po prostu powiedzialam mu (1,8mcy) ze
        smoczek zostal u babci. Pierwsze dwie noce budzil sie i plakal, potem juz bylo
        ok. Im szybciej, tym lepiej.
        • bsl Re: walka ze smoczkiem... 26.11.05, 21:16
          zgadzam sie w 100% czekałam do 4 lat później 3 noce nie przespane zawzięłam sie
          ryczałam razem z córką ale nie ustąpiłam
          im wczesniej tym lepiej
      • yoyo11 Re: walka ze smoczkiem... 28.11.05, 11:30
        bardzo pomysłowe smile a do tego konsekwentne smile
        Serio!!
        Podoba mi się!
    • mamuta2 Re: walka ze smoczkiem... 26.11.05, 20:51
      dzięki wielkie za rady .......... tylko ja nie mam problemów z
      dziennym "ukrywaniem" dudusia ale z nocnym mamy taki intensywny dzień że nie ma
      mowy o dudusiu ale czas usypiania i budzienie w nocy "bo duduś wypadł" to jest
      męczące. ale coś się wymyśli dzięki za rady raz jeszcze
    • dziumdziarumdzia po co dziecku smoczek??? 26.11.05, 22:40
      Najpierw dajecie dzieciom smoczki, żeby mieć święty spokój chyba, a potem
      tragedia, bo dziecko się uzależniło. Ja wychowałam córkę bez smoczka, nawet mi
      przez myśl nie przeszło żeby taki zakup zrobić. Ludzie tysiące lat wychowywali
      się bez takich głupawych patentów i jakoś żyli. Jak dla mnie to dzieci ze
      smoczkami wyglądają jak nienormalne.
      • kasia_ol1 Re: po co dziecku smoczek??? 27.11.05, 10:07

        przy jednym dziecku miałam podobne poglady jak Ty - po co dziecku smoczek, ale
        życie uczy pokory. nie zawsze chodzi o "święty spokój".
      • q_21 Re: po co dziecku smoczek??? 27.11.05, 13:58
        dziumdziarumdzia napisała:

        > Najpierw dajecie dzieciom smoczki, żeby mieć święty spokój chyba, a potem
        > tragedia, bo dziecko się uzależniło. Ja wychowałam córkę bez smoczka, nawet mi
        > przez myśl nie przeszło żeby taki zakup zrobić. Ludzie tysiące lat wychowywali
        > się bez takich głupawych patentów i jakoś żyli. Jak dla mnie to dzieci ze
        > smoczkami wyglądają jak nienormalne.
        jak możesz mówić że wyglądają jak nienormalne moje pierwsze dziecko też nie
        chciało smoka a drugie ma do tej pory (3 latka)i mam ten sam problem co
        większość mam zastanów się bo może dostaniesz mamą jeszcze raz i dziecko da Ci
        tak w kość że pujdziesz i kupisz mu smoka....i co będzie nienormalne myśle że nie
        • dziumdziarumdzia Re: po co dziecku smoczek??? 27.11.05, 21:53
          Nie sądzisz, że 3 letnie dziecko ze smokiem wygląda jak opóżnione? Dla Ciebie to
          jest normalny widok?
          O drugie dziecko właśnie się staramy i wierz mi, że nie kupię smoka, bo
          podawanie smoka to tylko maskowanie jakiegoś problemu, a nie jego rozwiązywanie.
          • matti2004 Re: po co dziecku smoczek??? 27.11.05, 22:38
            Nie uważasz że bijesz po oczach i obrażasz innych - te fora nie są do
            wymądrzania się tylko do pomocy. Ja z dzickiem spędziłam 1,5 miesiąca w
            szpitalu w wtedy tylko pierś lub cycuś dawał mu poczucie bezpieczeństwa i tak
            zostało.
            Ale poniżesz posty pomogły mi podjąc decyzję że mój mały jest na tyle duży
            aby "zagubić" smoka. Pozdrawiam pozostałe mamy..
            • dziumdziarumdzia Re: po co dziecku smoczek??? 27.11.05, 22:58
              matti2004 napisała:

              > wtedy tylko pierś lub cycuś dawał mu poczucie bezpieczeństwa

              A jaka jest różnica między piersią a cycusiem???

              > Pozdrawiam pozostałe mamy..
              Ale, że co???? Mnie nie pozdrawiasz???Chcesz wychowywać dziecko w takiej
              atmosferze nienawiści do innych?
          • yoyo11 Re: po co dziecku smoczek??? 28.11.05, 11:44
            Eeee przesadzasz smile z tym maskowaniem problemu, masz oczywiście rację w
            przypadku gdy np. smoczek używa się jako skuteczny element uspakajająco -
            zatykający smile czego nie popieram, a podawaniu smoczka np. jako
            przyspieszającego elementu usypiającego smile
            U nas w domu panuje zasada wszystkie ulepszacze życia * 1.
            Tzn,że każde z naszych dzieci miało po 1 szt smoczka dostosowanego do swojego
            wieku i po 1 szt butelki do picia(zaznaczam picia, a nie jedzenia mleka)
            Smoczek nigdy nie był podawany by dziecko przestało płakać lub wrzeszczeć - bo
            na myśl o tym, że to smoczek uspakaja, a nie ja jakoś zazdrosna się robiłam smile
            Że co, że ja sobie nie poradzę a kawałek plastiku tak? smile
            Butelka do picia natomiast pozostawała w użytku do momentu gdy nie była
            wygryziona dziura w smoczku wielkości mojego kciuka, po co komu taka butelka,
            która chlusta wodą na twarz zamiast pozwala się napić.
            Moja starsza córka odrzuciła smoczek w wieku 14 m-cy, a butelkę do picia w
            wieku ~17 m-cy
            Młodsze natomiast dziecko (13 m-cy)w tej chwili nadgryza już swój smoczek od
            butelki, z czego bardzo się cieszę, a smoczek używa wieczorem przed zaśnięciem,
            po czym wyjmuje go z paszczy i wyrzuca na odległość (ale on wszystkim rzuca -
            bada chyba prawa fizyki smile)

            Bardzo podoba mi się pomysł przywiązania smoczka do jakiegoś miejsca by dziecko
            miało wybór, co chce robić smile Myślę, że mógłby być skuteczny. Albo pozbycie się
            tego elementu na zawsze. Dziecko, które skończyło rok, może nie radzi sobie
            jeszcze z własnymi emocjami najlepiej, ale zapewne bardzo dużo rozumie. Poza
            tym nie znam dziecka, które by nie skapitulowało.

            Powodzenia dziewczyny w konsekwencji!!

            :0

          • edytaon Re: po co dziecku smoczek??? 11.12.05, 18:03
            wiesz, niektore dzieci maja slna sensoryczna potrzebe ssania i smoczek , kciuk
            cokolwiek jest mu potrzebne aby ta potrzebe zaspokoic to tyle
            o co to za termin " opoznione" nie ma dzieci opoznionych sa tylko bardzo rozne
            dzieci tak samo jak sa rozni dorosli
            Edyta
      • aniald1 do dziumdziarumdzia!!!! 30.11.05, 22:00
        dziumdziarumdzia napisała:

        > Najpierw dajecie dzieciom smoczki, żeby mieć święty spokój chyba, a potem
        > tragedia, bo dziecko się uzależniło. Ja wychowałam córkę bez smoczka, nawet mi
        > przez myśl nie przeszło żeby taki zakup zrobić. Ludzie tysiące lat wychowywali
        > się bez takich głupawych patentów i jakoś żyli. Jak dla mnie to dzieci ze
        > smoczkami wyglądają jak nienormalne.

        Dziumdziarumdzia, trochę więcej pokory. Po co obrażasz innych? Kto mówi o
        podawaniu smoka ot tak sobie? Widzę, że nie miałas żadnych problemów z malutkim
        dzieckiem i wiesz co, zazdroszczę Ci!!!
    • sbial Re: walka ze smoczkiem... 28.11.05, 09:22
      dziumdziarumdzia - masz rację, dawanie smoczka to maskowanie problemu i
      wygodnictwo. Ja niestety należę do grupy matek wygodnych. Sama zapierałam się,
      że nie podam smoka, żeby nie wiem co...ale....podałam, bo synek miał tak wielką
      potrzebę ssania, że tylko to albo cycuch go uspokajało. I teraz teżzastanawiam
      się, jak się tego "ustrojstwa" pozbyć.
      Tylko, że z drugiej strony...czy mamy muszą zawsze być akuratne? Czy nie mogą
      czasem być wygodne? Ja wyszłam z założenia, że spać też czasem muszęsmile
      • dziumdziarumdzia Re: walka ze smoczkiem... 28.11.05, 10:24
        No i szacunek dla tej Pani za szczerość i podanie smoka w ostateczności, a nie
        na dzień dobry!
        • bulkaz Re: walka ze smoczkiem... 02.12.05, 21:08
          u mojego synka rozwiązaniem okazało się kupienie nowego smoka z końcówką o
          innym kształcie. Wcześniej mówiliśmy mu że stary jest zepsuty - faktycznie był
          już "wymamlany". Synek spróbował ssać ale jak sam stwierdził smoczek
          był "niedobry" jedną noc trzymał go w rączce przy zasypianiu, po następnym dniu
          nawet o niego nie pytał.
    • flurcia Re: walka ze smoczkiem... 02.12.05, 21:51
      Nie będzie to żadna rada, ale moja Ola w wieku 2 lat ssała smoka a w ręku nosiła zapasowego i tuż przed 2 urodzinami zrezygnowała sama z siebie z dnia na dzień.
    • cynta Re: walka ze smoczkiem... 02.12.05, 22:40
      Moja mala ma ponad 3 lata i jeszcze czasem do spania i uspokojenia
      potrzebuje "elama". Moja metoda polega na stopniowym przedluzaniu czasu bez
      niego wlasnie wtedy gdy go normalnie ma. No i wczoraj taka byla sytuacja:
      Powiedzialam ze przeczytam ksiazke przed spaniem ale jak nie bedzie miala smoka
      w buzi, o.k. zgodzila sie, uwaznie sluchala trzymajac go w rece, a jak
      postanowilysmy ze idziemy spac zapytala " A telaz juz moge wlozyc elama do
      buzi?" i co? pozwolilam....
    • dorota_98 Re: walka ze smoczkiem... 03.12.05, 14:36

      robisz podstawowy błąd jak już strasznie jest to dajecie spowrotem i tu jest
      pies pogrzebany powinnaś zabrać cycka uzbroic sie w cierpliwośc bedzie trwać
      szał około 5 dni potem powoli zapomni powodzenia
      • pacynka27 Re: walka ze smoczkiem... 03.12.05, 19:59
        A wiecie co wczoraj powiedziała moja teściowa (babcia 5-latki ssącej smoka- pisałam o niej wyżej).
        Że jej wnuczka jest dzielna bo wytrzymuje 6 godzin w przedszkolu bez smoka!!! Ugryzłam się w język i nic nie powiedziałam.
        Dziecko ma zdeformowane szczęki a jej mama jak zauważy że dziewczynka jest śpiąca, smutna, zła albo płacze to mówi do niej "poszukaj sobie monia"
        Śmiać się czy płakać???
        • azja.david Właśnie jestem na etapie.... 04.12.05, 18:52
          odzwyczajania małego od smoka.Ma prawie 2 latka,i poprostu ostatnio mógł doić
          smoka praktycznie cały czas,w nocy i w dzien!!!Stwierdziłam,że najwyzszy czas z
          tym skończyc,weszłam na forum,a tu wątek dla mniesmileZa radą jednej z mam dziś
          rano mąż odciął końcówkę smoczka.Jak mały zawołał,że chce,mąż mu go dał,a on
          natychmiast wypluł!Zobaczył,co jest nie tak i poszedł wyrzucić go do kosza,a my
          zaczęliśmy tłumaczyć,że jest juz duży,ma duże i mocne ząbki i przegryzł smoka i
          teraz trzeba go wyrzucić.Godzinę było ok,potem znowu wołał,ze chce,a my w kółko
          to samo.Wyjmowaliśmy z kosza i pokazywalismy,że smok jest zepsuty i wydawało
          sie,że mały rozumie.Ale mówie Wam,cały dzień jest (był,bo już śpi)jak nie moje
          dziecko!Taki marudny,płakał z byle powodu,bił misia co mu sie nie zdarza,w ogóle
          strasznie dziwny!Mąż już nie mógł wytrzymac i chcial mu dac zapasowego,ale byłam
          twarda(za waszymi radami)i nie pozwoliłam!Zasnął pijąc mleczko,ale zawsze potem
          wołał smoka,a dziś nie.Myślę,że to juz mały sukces.Zobaczymy jak bedzie jutro?

          Mam pytanie.Jak myslicie,jak jutro tez będzie tak "cierpiał"z braku smoka,to
          dalej sie meczyć,czy odpuścić?Moja mama twierdzi,że jak tak strasznie
          przezywa,to zebym go nie męczyła bo jest jeszcze za mały,a sam zrezygnuje z
          dojenia w swoim czasie. Co o tym sądzicie?Dodam jeszcze,że dzisiaj tak płakał,że
          aż wymiotował.......sad
    • mamuta2 Re: walka ze smoczkiem... 08.12.05, 20:11
      HURA..nie mamy już "dudusia" wystarczyło tylko to ....wizyta u stomatologa.
      Awięc już piszę tydzień temu poszliśmy z małą na lakowanie zębów i pani
      stomatolog powiedziała że TRZEBA i już wygonić dudusia i o dziwo mała to
      zrozumiała i już tej nocy sama nie chciała dudka i nie płakała wcale i
      przespała całą noc bez jednego wołania mnie mamy już pannę w domu bez duda bez
      cyca bez pampersa jaka ulga uff można być dumnym z sebie życze i wam tego pa
      patki
    • mmc2 Ja niestety wymieklam:( 09.12.05, 21:52
      3 tyg. temu postanowilam calkowicie pozegnac sie ze smoczkiem ktorego moja
      coreczka (2 lata)uzywala do spania i gdy byla zmeczona.
      Rano obcielam konce w dwoch smoczkach i podalam je corce, ktora stwierdzila
      ze sa popsute dlugo je ogladala az wkoncu wyrzucila do smieci bez proby wziecia
      do buzi.
      W ciagu dnia nie bylo wlasciwie problemu, tyle ze mala nie spala w ciagu dnia.
      Wieczorem 2 godz. awantury, a potem juz coraz lepiej bylo z zasypianiem
      wieczornym.
      W dzien przestala spac wogole, lezala lub bawila sie w lozeczku ale nie bylo
      mowy o zasnieciu.
      Nawet przestala pytac o smoka.
      Ale jej zachowanie zaczelo sie radykalnie zmieniac, zaczela byc bardzo nerwowa
      i niepotrafila sie samodzielnie uspokoic.
      Wytrzymalam 3 tyg. obserwujac jak dziecko sie meczy. Przed wczoraj plakala od
      ca.18.00 do ok.20.50 z mniejszymi i wiekszymi pauzami, o byle drobiazg.
      Wtedy zdecydowalam nastepnego dnia oddac smoczek i zrobilam to w porze spania
      kiedy po 40 min. usypiania nic nie wskazywalo na to ze usnie, dalam smoczek.
      Mala usnela w ciagu 5 min! pierwszy raz od 3 tyg. z blogim wyrazem twarzy.
      Wiem ze bylam niekonsekwentna i moze trzeba bylo wytrzymac ale....
      ciesze sie ze od dwoch dni moje dziecko jest znowu moje.
      Pozdrowienia
      • fifii Re: Ja niestety wymieklam:( 10.12.05, 22:07
        mmc2 u mnie to samo niestety... Moja córka ma 16 m-cy. Po przeczytaniu treści
        tego wątka również pełna optymizmu obcięłam końcówkę smoczka tak, że mała mogła
        go trzymac w buzi ale o ssaniu nei było mowy. W ciągu dnia juz go nie chiała a
        często zdarzało jej się o niego prosić. Za to do zasypiania był nieodzowny. Już
        pierwsza noc skończyła sie porazką. Udało mi się ją połozyć po 1 h wrzasków bez
        smoczka. Zasnęła zmęczona. Niestety obudziła się (zawsze często budzi się w
        nocy) po godzinie i noszenie, głaskanie nic nie pomagało. Zapowiadało się na to
        że zrezygnuje ze spania albo padnie po kilku godzinach na kolejną godzinę.
        Dałam jej zapasowy. Kolejnego dnia na popołudniową drzemkę udało mi się ją
        połozyć z 1,5 h opóźnieniem po serii wrzasków i atakach płaczu. Wieczorem dałam
        jej smoka do zaśniecia i po 10 min wyjęłam, w nocy oczywiście kolejne
        przebudzenia i potrzeba smoczka. Podziwiam Cię, że wytrzmyałaś aż 3 tygodnie no
        i dziecko równiez podziwiam, że takie przywiązane do smoczka. Czekam aż za
        tydzień wróci moj mąż i podejmę kolejną próbę ale juz z jego wsparciem. Sama
        nie dałam rady...Przeraziło mnie, że Twoje dziecko az 3 tygodnie walczyło o
        smoka i nie odpusciło !
        • azja.david do mmc2 11.12.05, 14:05
          poprostu identyczna sytuacja jak u nas,tylko,że ja wymiękłam po 3 dniachsad
          On tak to strasznie przeżywał i płakał aż do wymiotów,że nie mogłam na to
          poprostu patrzeć.Mam tylko nadzieję,że sam z tego wyrosnie pewnego dnia tak jak
          z pampersów.......
          • mmc2 Re: do mmc2 11.12.05, 14:44
            Dziewczyny dzieki za slowa pociechy.
            Ja tez mam nadzieje ze ona wkoncu sama dojrzeje i nie bedzie go chciala.
            Jak nie, moze sprobuje znowu za kilka tygodni, teraz konsekwentnie daje tylko
            do spania. Wytlumaczylam jej ze smoczek przeszkadza w mowieniu i nic jej nie
            rozumiem jak mowi do mnie ze smoczkiem w buzi.
            Narazie dzialasmile)
            Pozdrowienia
            M.
    • agata781 Re: walka ze smoczkiem... 13.12.05, 20:26
      po pierwsze to któraś z Was napisała że przywiązała dydusia tasiemką(czy czymś
      takim)do łożeczka.Na Boga!!!Nie róbcie tak,błagam!!!Zaraz mi się przypomina jak
      mój szwagier opowiadał że tak stracił swoją roczną siostrę.Po prostu też miała
      przywiązanego dydusia tasiemką do łóżeczka i obudziła się w momencie jak nikogo
      nie było w pokoju,wychyliła się z łożeczka,wypadła i...się powiesiła na tej
      tasiemce.Mój ojciec to też opowiadał bo pracował w wydziale kryminalnym i był"na
      zgłoszeniu"w tym domu.Z resztą nie tylko ten jeden razsad
      Moja mama nam wszystkim paliła smoczki w piecu(mielismy piece kaflowe w
      domu)karzde z nas było przy tym i nie było żadnej rozpaczy,dyduś się spalił i
      już.Mój siostrzeniec wiedział że jak piesek miał cioś w pysku to tego nie wolno
      już brać,i pewnego wieczoru zobaczxyl...jak poies biega z jego smoczkiem po
      pokoju.Natychmiast z niego zrezygnował(siostrzeniec oczywiście)
    • aguu2 Re: walka ze smoczkiem... 14.12.05, 11:06
      witam walczace mamusie smile
      u nas walke ze smoczkiem wlasnie wygralismy smile
      Przed urodzeniem synka znajomi opowiadali ze najlepiej pozegnac sie ze smokiem
      w wieku 6 miesiecy (jest to wtedy jeszcze problem rodzicow a nie dziecka, poza
      tym rosna zeby itp)
      U nas bylo to tak:
      na kilka dni przed ukonczeniem 6 m-ca Antka, synek potrzebowal go bardzo czesto
      na spacerze,przy zasypianiu, czesto przy zabawie....jak nie mial to byl placz.
      Pewnego razu smoczka po prostu schowalismy i juz mijaja dwa tygodnie jak Synek
      jest WOLNY smile
      W pierwsze dni byl placz na spacerach (ale chodzilam w bezludne okolice)no i
      nocami..
      Ale zauwazylam ze teraz dziecko jest generalnie spokojniejsze, mniej placze na
      codzien-wyglada mi na to ze plakal bo chcial smoczka (czyli kolko zamkniete
      bylo)
      Polecam zostawienie "najlepszego przyjaciela" wlasnie w tym wieku- teraz walcza
      glownie rodzice z wlasna psychika aby nie dac, a potem dochodzi jeszcze walka z
      dzieckiem ktore juz rozumie o co chodzi smile i tak latwo nie chce sie poddac
      Pozdrawiam serdecznie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka