Dodaj do ulubionych

Trudne pytania

01.01.06, 21:39
Moj synek ma 2,5 roku. Ostatnio spytal sie mnie czy umre i mnie wtedy
zakopia, bo on tego nie chce.Nie wiedzialam co mam mu powiedziec.Plotlam cos
o aniolkach w niebie itp. Znowu kolezanki synek od czasu do czasu pyta ja z
czego sie robi kotlecik. Odpowiedziala , ze z kurczaka. Narazie mu to
wystarczylo. A wy jak sobie radzicie z trudnymi pytaniami? Podajcie jakies
przyklady.
Obserwuj wątek
    • donerkasia Re: Trudne pytania 01.01.06, 22:01
      "...z czego sie robi kotlecik". ?? Buuuu ha ha ha.... Wyjątkowo trudne pytanie!
      No ja nie wiem jak ty sobie poradzisz z odpowiedzią... W razie czego polecam
      książkę kucharską!!!
    • marychna31 Re: Trudne pytania 01.01.06, 22:21
      > Znowu kolezanki synek od czasu do czasu pyta ja z
      > czego sie robi kotlecik. Odpowiedziala , ze z kurczaka. Narazie mu to
      > wystarczylo.

      No właśnie. To jest pytanie o to, jakiego Człowieka chce sie podarować Światusmile
      Nie wyobrażam sobie uczciwego odpowiedzenia na takie pytanie a następnie
      zmuszenie dziecka do zjedzenia tegoz kotleta. Właśnie po to, zeby zaoferować
      mojemu dziecku WZGLĘDNIE spójny, konsekwentny światopogląd będę je karmić tak
      jak siebie - czyli bedzie wegesmile Jeżeli później dokona innego wyboru to mam
      nadzieję, ze wybór ten bedzie konsekwencją jego sposobu na życie, doświadczeń,
      emocji... pozostaje mi miec nadzieję, że dla mojego dziecka trudne pytania na
      zawsze pozostaną trudnymi pytaniami i nigdy nie zastąpi ich cynizmem, jakim
      trąci chociażby post powyżejwink)
      • yenna_m Re: Trudne pytania 01.01.06, 22:30
        juz rocznemu dziecku pokazywalam na obrazku swinke i mowilam, że to jest
        swinka, robi chrum chrum i że ze swinki mamy miesko.
        To samo mowilam o kurach, kaczkach i te de.
        Uwazam za chorą sytuacje, żeby dziecko wiadomosc o tym, że je mieso zwierzat
        odbieralo jako traume. Taka jest nasza biologia, że jestesmy drapieznikami (w
        pewnym sensie) i że potrzebujemy bialka zwierzecego.
        Uwazam, ze dziecko w tym wieku naturalnie przyjmuje tego typu informacje.
        Dopiero, gdy robi sie z tego sensacje - to wowczas dziecko przezywa fakt
        zjedzenia tego konkretnego zwierzatka.
        Przeciez nikt nie kaze Wam mordowac przy dziecku zwierzecia tylko dziecko
        oczekuje informacji.
        Jesli oczekuje - po prostu informowac.


        gdy idzie o rozmowy na temat smierci - ja te rozmowe przeprowadzilam tak:
        kobieta-domowa.blog.pl/archiwum/index.php?nid=8319832
        nie wiem, czy dobrze, czy zle
        staram sie tego nie oceniac
        zrobilam najlepiej jak potrafilam, bo dla mnie to tez bylo przaelamywanie
        jakiegos tabu
        i tez staralam sie po prostu poinformowac dziecko, udzielic odpowiedzi
        osadzonej w wyznawanym przeze mnie swiatopogladzie.
        • yenna_m Re: Trudne pytania 01.01.06, 22:32
          pisazac ten post nie mialam zamiaru ranic uczuc osob nie jedzacych miesa - od
          razu dodaje - poniewaz nie jest moja intencja wywolywanie jatki na forum
          (zjadacze zwierzat vs nie jedzacy miesa)
          • marychna31 Re: Trudne pytania 01.01.06, 22:43
            > pisazac ten post nie mialam zamiaru ranic uczuc osob nie jedzacych miesa
            Wcale tego tak nie odebrałam -forum to miejsce do poznawania poglądów innych
            osób i ma to sens jesli te poglądy sa inne od naszychsmile)

            Dla mnie kwestia, nazwijmy to "mięsa" jest traumą. Bardzo przezyłam moment
            kiedy poznałam prawdę i czułam się wtedy oszukana przez moich rodziców. Tego
            chcę swojemu dziecku oszczędzić. Nie mam niestety pomysłu na zbawienie całego
            świata, choć bardzo chciałabym go miećsmile) Chcę jak najlepiej przygotować moje
            dziecko do poznania jego ciemnych stron (świata nie dziecka, oczywiście). Mam
            nadzieję, ze przygotuje moje dziecko do tego lepiej niż ja byłam
            przygotowana....


            zaznaczam, ze to wszystko na razie teoria bo moje pierwsze dziecko przyjdzie na
            świat w kwietniusmile Jak sie uda - zobaczymysmile
            • lola211 Re: Trudne pytania 01.01.06, 23:14
              Bardzo przezyłam moment
              > kiedy poznałam prawdę i czułam się wtedy oszukana przez moich rodziców

              Dlatego dziecku trzeba mowic prawde- mieso jest ze zwierzat.Ja przynajmniej tak
              zrobiłam i dziecko w sposob naturalny przyswoilo ten fakt.
              Co do umierania to juz gorzej- temat co jakis czas powraca, a ja oprocz
              zapewnienia, ze spotkamy sie po smierci i nadal bedziemy razem nie wiem jak z
              tego wybrnac.
        • donerkasia Re: Trudne pytania 02.01.06, 17:50
          dokładnie tak! w zupełności się z tobą yenna_m zgadzam. niestety, niektórzy tego
          nie rozumieją i w konsekwencji odpowiedź na zupełnie naturalne pytanie małego
          dziecka urasta do rangi olbrzymiego problemu. no a potem mamy kwiatki w stylu
          "krowa nie ma nic wspólnego z mlekiem, bo mleko jest z supermarketu, z kartonu!"
    • edorka1 Re: Trudne pytania 02.01.06, 08:28
      My tez oglądamy świnki, rybki i ptaszki w ksiązeczkach. I jemy rybki i kury na obiadek. Bo rybka i kurka jest do jedzenia. Inna rybka i nna kurka niż ta w bajce, ale rybka...
      Ewentualna trauma nie jest dla mnie argumentem za wegetarianizmem. Kiedy mamusia Śnieżki umarła to umarła i poszła do Bozi, bo wszyscy tam kiedyś pójdziemy i spotkamy sie u Bozi, która nas kocha i czeka na nas...Wszystko zależy jak się dziecku prawdy oczywiste poda. Na tej zasadzie nie bedziemy chodzić po trawnikach ( bo trawkę boli), wszyscy ludzie będą zawsze dobrzy (bo zło to trauma), nie bedziemy czytać baśni (czerwony kapturek zjedzony przez wilka - trauma nad traumami)... Dla mnie roztaczanie takiego klosza nad dzieckiem w świecie który jaki jest kazdy widzi, jest krzywdzeniem dziecka. Nie oto chodzi aby dziecko było nadwrażliwcem, ale żeby było dobrym i mądrym człowiekiem. Madrym znaczy także rozumiejącym świat. Nadwrażliwość bywa przyczyną frustracji a frustracja rodzi agresję...
      • marychna31 Re: Trudne pytania 02.01.06, 11:11
        Z dwojga złego lepiej być nadwrazliwym niż niewrazliwym. Wiara w "prawdy
        oczywiste" to najlepsza droga do totalnej znieczulicy smile
        • edorka1 Re: Trudne pytania 02.01.06, 13:03
          Nie o znieczulicę chodzi - nie zrozumiałas mnie. Chodzi o niestwarzanie wrażenia, że wszystko jest dobre - bo tak nie jest.Jeśli to się wie, to nie znaczy jeszcze, że jest się potworem bez uczuć. Przeciwnie - potworem jest ten kto nie rozróżnia tych spraw, a nie ten kto wie co o nich myśleć.Dzieci muszą odróżniać dobro od zła, a nie mysleć, że zło nie istnieje. Prawdy oczywiste są oczywiste i nie należy zafałszowywać rzeczywistości. Nie należy też jej rozwadniać, bo granice musza być wyraźne.Jeśli nie powiem 3 latce o mięsku i złym wilku to ona dowie się o tym sama. Tylko, że ja nie będę miała kontroli nad formą tego przekazu. Bo chodzi o formę - nie o treść. Śmierć istnieje, mięsko istnieje, wilk od Kapturka też. Więc niech o tym wiedzą, bo przed tą wiedzą na dłuższą metę uchronić nie sposób. Dlatego moje dzieci czytają baśnie o Kapturku i wiedzą że rybka to rybka. Ale karpia przed Wigilią w wannie nie trzymam... Potworny egoizm młodego pokolenia bierze się w prostej linii z nadopiekuńczości rodziców. Z tego, że usuwa sie każdy kamyk spod stóp. Także ten, którym jest podejscie do spraw nieco nas przerastających. A potem staje taki człowiek przed problemem, nie umie sobie dać z nim rady i ucieka. We frustrację, agresję,przemoc, narkotyki. Niestety.
      • july.29 Re: Trudne pytania 02.01.06, 17:59
        edorka1 napisała:

        Kiedy mamusi
        > a Śnieżki umarła to umarła i poszła do Bozi, bo wszyscy tam kiedyś pójdziemy
        i
        > spotkamy sie u Bozi, która nas kocha i czeka na nas...

        ----
        ok, ale wierz mi, że jak dziecku umrze np. brat/siotra lub któryś z rodziców i
        usłyszy, że dobra Bozia tak chciała i zabrała ich do siebie (bo tam jest lepiej
        i do tego wszyscy zmierzamy) - dziecku może się totalnie pomieszać w głowie.

        j.
    • beata985 Re: Trudne pytania 02.01.06, 09:13
      o ile 2-3latkowi można "ściemnić "o aniołkach i niebie o tyle 8-latek ma już
      swiadomość ,że sie umiera i to nie tylko ze starości,że ludzie chorują,giną na
      drogach itp.ostatnio zwalił mnie z nóg tekstem
      -mamo,gdybyś teraz umarła to bym się zabił.........:-o
      • yenna_m Re: Trudne pytania 02.01.06, 09:29
        beata, ale z drugiej strony, smierc najblizszej osoby jest dla doroslego
        czlowieka doswiadczeniem niezwykle trudnym, ktorym nierzadko nie potrafi sobie
        poradzic

        smierc trzeba oswajac i trzeba pomagac dziecku oswoic nieuchornnosc smierci -
        najblizszych i wlasnej
        niezwykle to trudne, ale trzeba probowac i nie mozna unikac tematu
        nawet, jesli to bolesne i trudne
        • beata985 Re: Trudne pytania 02.01.06, 09:35
          ale ja mam świadomość i nie unikam takich pytań.Ale przyznasz,że słysząc taki
          tekst też by Cię otrzepało.
          A trudnych pytań będzie coraz więcej,dzieci rosną,już się boję
          • yenna_m Re: Trudne pytania 02.01.06, 09:37
            no jasne, ze by otrzepalo
            doskonale to rozumiem
            • dagmama Re: Trudne pytania 02.01.06, 13:08
              Jestem niewierząca, więc u mnie raczej bez bozi i aniołków.
              Chyba należy zaznaczyć, że "teraz nie umieram, umrę za wiele lat, kiedy będziesz
              umiał sobie z tym poradzić".
              • beata985 Re: Trudne pytania 02.01.06, 16:20
                no tak ale 8-latek ma juz świadomość,że umierają ludzie nie tylko starzy,że
                wypadek może zdarzyć sie w każdej chwili itd,że mozna zachorować na jakąś
                grożną chorobę....
                odpukuję
    • donerkasia Re: Trudne pytania 02.01.06, 17:56
      no ciekawa jestem, jak sobie poradzisz, kiedy dziecko zacznie Cię pytać, skąd
      się biorą dzieci? nie wspomnę już o rozmowie na temat sexu, antykoncepcji i
      płodności z nastolatkiem...
      powodzenia!
      • beata985 Re: Trudne pytania 02.01.06, 19:54
        donerkasia,te pytania do mnie??to spieszę Ci powiedziec,że temat narodzin juz
        przerabialiśmy.zarówno u latka,jak i 4-latkismile
        dzisiaj ta młodsza zapytała mnie co ma zrobić ,żeby mieć dzidziusia?nie
        zdecydowałam się jej uswiadamiac w tym wiekuwink
        • donerkasia Re: Trudne pytania 02.01.06, 23:34
          beato985 nie do Ciebie, a do autorki wątku - na co wskazuje umiejscowienie (brak
          "wcięcia" pod Twoją wypowiedzią.
      • marychna31 Re: Trudne pytania 02.01.06, 21:37
        > no ciekawa jestem, jak sobie poradzisz, kiedy dziecko zacznie Cię pytać, skąd
        > się biorą dzieci? nie wspomnę już o rozmowie na temat sexu, antykoncepcji i
        > płodności z nastolatkiem...

        Nigdy bym nie pomyślała, ze z tym tematem mogą się łaczyć "trudne
        pytania"... "trudne pytania" wiążą się z trudymi tematami a seks przecież do
        nich nie nalezysmile
        • ponton Re: Trudne pytania 02.01.06, 23:17
          Tez tak mysle jak Marychna - sex, skad sie biora dzieci, antykoncepcja to sprawy
          proste i oczywiste. Gorzej z pytaniami na temat smierci, polityki, dobra i zla,
          biedy i bogactwa, piekna i brzydoty, sprawiedliwosci na swiecie, bolu, krzywdy.
          Czesto pytania dzieci uswiadamiaja nam nasza wlasna niedoskonalosc, lenistwo,
          konsumpcjonizm - wtedy to sa naprawde trudne pytania. Bo trudno pogodzic sie z
          tym, ze sie samemu stracilo niewinnosc, swiezosc spojrzenia i wiare w czlowieka.
          Jednoczesnie kazdy ma swiadomosc tego, ze odkrywanie spraw trudnych i przykrych
          to czesc dorastania - inaczej dorosnac sie nie da, tylko poprzez osiaganie
          swiadomosci, ze swiat nie jest jak w bajkach.
          • donerkasia Re: Trudne pytania 03.01.06, 00:02
            masz rację, ale mnie się wydaje jednak, że dla autorki wątku to także będą
            trudne pytania. skoro problemem jest kotlecik...

            sprawy śmierci bliskiej osoby nie komentuję, to narawdę trudne pytanie! wymaga
            delikatnego podejścia do tematu i zastanowienia się przede wszystkim w jaki
            sposób udzielić odpowiedzi, aby dziecko zrozumiało i oswoiło się z tym
            zagadnieniem. ale jednocześnie myślę, że nie ma co siać paniki, unikać
            odpowiedzi...nie rozumiem takiej postawy, jaką prezentuje autorka wątku! dla
            mnie jest ona po prostu osobą niedojrzałą.
            • marychna31 Re: Trudne pytania 03.01.06, 00:42
              > trudne pytania. skoro problemem jest kotlecik...
              Problemem nie jest "kotlecik" tylko barbarzyństwo i okrucieństwo wobec
              zwierząt. Tych samych, które w innych sytuacjach i kontekstach prezentowane są
              jako nasi przyjaciele. Zadziwiające, ze ktoś, kto nie jest w stanie tego pojąć
              zarzuca komuś innemu "niedojrzałość"......
          • marychna31 Re: Trudne pytania 03.01.06, 00:51
            Dla mnie najtrudniejsze pytania to te o celowośc i sens istnienia zła,
            cierpienia, okrucieństwa. Jak wytłumaczyć, ze ludzie, ze Bóg pozowlili na obozy
            koncentracyjne, wojny.....
      • panekd Re: Trudne pytania 04.01.06, 15:30
        Nie podjelam tego pytania dlatego, ze sobie nie radze. Chcialam sie dowiedziec
        z jakimi wy sobie radzicie. Ten temat nia musi byc tak smiertelnie powazny.
    • mamolka1 Re: Trudne pytania 03.01.06, 00:33
      Hej
      moje dzieci gdy pytały o smierc otrzymywały prostą i prawdziwa odpowiedź -
      każdy kiedyś umrze jeden wcześniej , drugi później ale każdy . Pytali o śmierc
      mając ok. 4 lat i przyjęli to jakm każdą inną odpowiedź na zadane pytanie , nie
      mówiłam o niebie czy aniołkach bo w to nie wierzęm i nie będę młodym robic wody
      z mózgu. Mój młodszy to i pytanie pt: jak się żyje w grobie zadał - w grobie
      się nie żyje odpowiedziałam acha - odp młodego. Nie zmienia to faktu że obaj
      starsi stwierdzili że jak będa duzi to mi wynajdą eliksir wiecznej młodości i
      życia smile
      Często mam wrażenie że tzw trudne pytania są trudne dla nas dorosłych zdających
      sobie sprawę z nieuchronności i nieodwracalności niektórych spraw niż dla
      prostolinijnych i szczerych z natury dzieci
      • yenna_m Re: Trudne pytania 03.01.06, 00:40
        > Często mam wrażenie że tzw trudne pytania są trudne dla nas dorosłych
        zdających
        >
        > sobie sprawę z nieuchronności i nieodwracalności niektórych spraw niż dla
        > prostolinijnych i szczerych z natury dzieci

        bo tak najprawdopodobniej jest
        udzielajac jasnej, spojnej, prostej odpowiedzi musimy sie zmierzyc z wlasnymi
        lękami zwiazanymi z nieuchronnoscią smierci i niewiadomą, czy po zyciu jest
        jakies inne zycie, a jesli jest, to jakie?
        ja tak mam
        poza tym opowiadajac dzieciom o zmarlym tesciu ciagle balam sie, czy mowiac w
        ten sposob nie ranie uczuc meza, ktory przysluchiwal sie rozmowie

        (o aniolkach mowilam do wowczas niespelna 4-letniego dzieciaka - cale
        szczescie, że wyznanie mi pozwalalo tak o tych aniolkach gadac....)
    • setite ciekawy wątek 04.01.06, 12:17
      Co do mięsa:

      - mój mąż jest wege a ja jestem - nazwijmy to - jaroszem. Mąż jada nabiał, a ja
      sporadycznie mięso, jeśli sama wybieram to białe mięso i ryby. Gdy jestem
      czyimś gościem, jadam to, co jest podawane.

      Z mężem uzgodniliśmy, że w wieku rozwojowym nasze dziecko będzie dostawać także
      i pokarmy mięsne. Obecnie, kiedy córka chodzi do przedszkola i tam ma obiady, w
      domu przygotowuję mięso sporadycznie, bywa, że raz na miesiąc.

      Tyle tytułem przydługiego wstępu. Jak to wyjaśniamy? Wprost, a jakże, i pewnie
      nieco cynicznie - człowiek w czasach prehistorycznych polował na zwierzęta,
      potem nauczył się je hodować. Nie miał do dyspozycji takich możliwości (innych
      pokarmów białkowych, preparatów żelaza itp..) jak obecnie. Człowiek powinien
      jeść różnie pokarmy, aby ciało (które ewolucyjnie dostosowało się do ludzkiej,
      wszystkożernej diety) mogło prawidłowo fukcjonować [wiem, inni wegetarianie
      miewają odmienne zdanie, ale my tak z mężem uważamy], także od czasu do czasu
      nieco mięsa. Zwierzęta hoduje się, ponieważ są od ludzi głupsze - mają na tyle
      proste mózgi (słabiutkie komputery), że nie tworzą kultury, nie posiadają
      cywilizacji, dają się hodować. My ludzie, sorry ale tak już jest, jesteśmy
      górą, więc dla naszej wygody, i aby robić to, do czego nas ewolucja
      dostosowała, hodujemy zwierzęta na mięsa. Owszem, mięso to część zabitego
      zwierzęcia. Dlatego tata, który już nie rośnie, nie jada w ogóle mięsa.

      Nasza córka lubi smak niektórych potraw z mięsa. Ostatecznie jada je w
      przedszkolu, u babci itp.. Czasami, gdy coś jej takiego ugotuję,
      mówi: "mamusiu, jaka jesteś kochana, że zrobiłaś mi mięsko". Szczerze
      powiedziawszy, gdy to usłyszałam po raz pierwszy, zrobiłam chyba dziwną minę,
      bo nieco mnie zatkało.

      Córka pyta czasami, z czego robię np. kotlet. Pyta, z jakiego zwierzaka i z
      jakiej jego części, co jej nie przeszkadza go pałaszować. Szczerze mówiąc, ja
      się z tym czuję dziwnie. Ostatecznie wybór będzie należał do córki.

      Co do umierania - przyjęłam metaforę dłoni w rękawiczce. Tłumaczymy córce, że
      nasza świadomość, nasza dusza nie ogranicza się do ciała, ciało to opakowanie.
      Poza tym - nie wiem, czy słusznie, ale uważam że szczerze - sama mówię, że nie
      wiem wszystkiego, że nie wiem i nikt tego nie wie, co się dzieje po śmierci, że
      ludzie wierzący wierzą w to, co tłumaczy religia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka