Odrabianie lekcji

12.02.06, 20:16
Jak sobie radzicie z odrabianiem lekcji ze swoimi dziećmi? Ja niestety nie mam
podejścia pedagogicznego. Nie wytrzymuję nerwowo kiedy młody nie myśli, kręci
się i robi takie kulfony, że płakać się chce. Następnym razem biorę kilka
ziołowych tabletek na uspokojenie i dopiero się zabieram. To dopiero zerówka a
co bedzie dalej????
Wiem, że nie można krzyczeć, tłumaczyć spokojnie itd ale ja nie potrafięsad((
    • nangaparbat3 Re: Odrabianie lekcji 12.02.06, 20:22
      1. Moje dziecko w zerówce nigdy nie miało zadań domowych.
      2. Nie ma żadnego powodu, żebyś miała z dzieckiem zadania odrabiać - chyba ze
      samo Cie poprosi o pomoc. Zostaw mu odpowiedzialność za jego zadanie domowe.
      Inaczej moze się zdarzyć, że do matury bedziesz z nim siedziała przy lekcjach.
      Znam takie przypadki.
      • anisr Re: Odrabianie lekcji 12.02.06, 20:25
        a ja tez mam cóerke w zerówce i tez mamy zadaniawink))Ale fakt staram sie jak
        najmniej ingerować bo by mnie apopleksja trafiła.Ograniczam sie do sprawdzania
        no i czytamy razem.Nawet na angielski ja zapisałam prywatnie choc jestem z
        zawodu lektoremsmile)))
        • verdana Re: Odrabianie lekcji 12.02.06, 20:31
          Ja dostaje szału, gdy widze, jak dziecko odrabia lekcje niestarannie i
          niedbale. W związku z tym po prostu nie odrabiam z dzieckiem lekcji, nie
          sprawdzam zeszytów.
          • screen Re: Odrabianie lekcji 14.02.06, 19:47
            To niezupełnie zadania domowe. Mój syn ostatnio sporo chorował i ma zaległości.
            Na czas ferii pani dała mu książkę do domu aby uzupełnił braki.
            Myślałam o tym aby przy nim nie siedzieć ale wtedy robi takie kulfony, że
            obawiam się co powie nauczycielka jak to zobaczy.
            Może jestem przewrażliwiona ale sama go wychowuję i nie chcę aby ktos pomyslał,
            że go zaniedbuję i poświęcam za mało czasu.
            • nchyb Re: Odrabianie lekcji 15.02.06, 12:00
              > obawiam się co powie nauczycielka jak to zobaczy.
              A co ma powiedzieć? Najwyżej pomyśli, że dziecko jeszcze nie najpięknie pisze...

              > Może jestem przewrażliwiona ale sama go wychowuję i nie chcę aby ktos
              pomyslał,
              > że go zaniedbuję i poświęcam za mało czasu.
              Dopiero teraz doczytałam, że dziecko nie ma kontaktu na codzień z ojcem, może
              więc przy lekcjach pomoże babcia lub dziadek? Bo Ty jednak niepotrzebnie się
              przy tym denerwujesz. Nie warto, bo nie ma po co. Uważaj, bo chcąc innych
              przekonać, że się dzieckiem dobrze zajmujesz, możesz syna skrzywdzić. Na
              zasadzie zagłaskania na śmierć...
            • nangaparbat3 Re: Odrabianie lekcji 15.02.06, 22:22
              screen napisała:

              > To niezupełnie zadania domowe. Mój syn ostatnio sporo chorował i ma
              zaległości.
              > Na czas ferii pani dała mu książkę do domu aby uzupełnił braki.
              > Myślałam o tym aby przy nim nie siedzieć ale wtedy robi takie kulfony, że
              > obawiam się co powie nauczycielka jak to zobaczy.
              A co Cie obchodzi nauczycielka? Ja bazgrałam, nauczycielka stawiała mi dwóje
              (ówczesne jedynki), darła się, i stawiam kulfony do dziś. Moja córka bazgrała
              jeszcze gorzej niz ja, pani tylko od czasu do czasu pisała Proszę, spróbuj
              pisać staranniej, nie obnizała ocen za pismo, i córka w trzeciej klasie zaczęła
              pisać pięknie.
              POza tym chcłopcy prawie bez wyjatku bazgrzą niesłychanie i zdaje się, że jes
              to jedna z cech płci w tym wieku przynajmniej.

              > Może jestem przewrażliwiona ale sama go wychowuję i nie chcę aby ktos
              pomyslał,
              > że go zaniedbuję i poświęcam za mało czasu.
              jestes przewrażliwiona. Nikt nie ma prawa rozliczać Cię z czasu, jaki
              poświęcasz dziecku - jeśli bedziesz się tym przejmować, zadręczysz dziecko i
              sama zwariujesz. Jak juz chcesz mu poświęcać więcej czasu, to się z nim pobaw,
              pograj w wyscigi samochodowe, pogadaj, idź do kina czy na spacer czy na basen,
              poczytaj mu książkę, którą on lubi.
              POzdrawiam serdecznie.
    • nchyb Re: Odrabianie lekcji 15.02.06, 11:58
      Synku - odrobiłes lekcje? Tak. OK...

      > podejścia pedagogicznego. Nie wytrzymuję nerwowo kiedy młody nie myśli, kręci
      > się i robi takie kulfony, że płakać się chce.
      Moje dziecię najpiękniej nie pisze, ale ja w jego wieku pisałam jeszcze gorzej,
      zdaniem mojej pani ze szkoły wymagałam zaświadczenia o dysgrafii, mojej mamie
      nie było ono do niczego potrzebne. Więc go nie miałam, a szkółkę i nawet studia
      skończyłam. Więc się kulfonami dziecka nie przejmuję... smile

      > ziołowych tabletek na uspokojenie i dopiero się zabieram. To dopiero zerówka a
      > co bedzie dalej????
      Dalej to wykończysz dziecko i siebie, jeżeli tak będziesz się tym zamartwiać.
      To może lepiej, by przy lekcjach pomagał dziecku ktoś spokojniejszy? Może mąż,
      albo babcia?
      Inna rzecz, że jeżeli Ty w zerówce już wymagasz pięknego pisma i super
      staranności - to coś jest nie tak. Dziecko dopiero się tego uczy...

      > Wiem, że nie można krzyczeć, tłumaczyć spokojnie itd ale ja nie potrafięsad((
      Ty nawet nie masz co tłumaczyć dziecku, a bardziej sobie, że zbyt emocjonalnie
      do problemu podchodzisz...
      -->
      Kryminały i sensacje
    • kai_30 Re: Odrabianie lekcji 18.02.06, 08:29
      Hehe. Ja teoretycznie mam podejscie pedagogiczne, ale najwyrazniej przy wlasnym
      dziecku ono sie wylacza wink Mlodemu pomagalam przy zadaniach domowych na
      samiutkim poczatku, kiedy trzebamu bylo czytac polecenia. Szybko z tego
      zrezygnowalam, bo tez mnie szlag trafial, a poza tym zauwazylam, ze on sie wtedy
      w ogole nie stara myslec samodzielnie, tylko czeka na moja reakcje. Teraz jest w
      pierwszej klasie, i tylko czyta przy mnie, reszte robi sam. Sam tez pilnuje,
      zeby zrobic zadanie. Pare razy sie zdarzylo, ze nie zrobil, przyznal sie dopiero
      w porze pojscia spac. Sama na niego nakablowalam pani (ucze w szkole, do ktorej
      chodzi moj syn, przekichane ma smile

      Wyluzuj, naprawde, bo jak pojdzie do szkoly to Ci serducho wysiadzie wink
      • krzys111 Re: Odrabianie lekcji 18.02.06, 10:35
        zalezy od dziecka, jak jest dosc samodzielne to zwykle wystraczy 'odpytac i
        sprawdzic' co zrobilo i jak zrobilo. Jak ma duze duze klopoty z koncetracja to
        najlepiej byc obok razem przeczytac polecenia, omowic problemy i przypilnowac by
        przez te nastepne 20-30 minut bylo TYLKO robienie pracy domowej a nie lazenie po
        pokoju, zabawa, siusiu, 'pic sie chce' etc... Zwykle jezeli dziecko jest uczone
        systematycznej pracy to w starszych klasach wyrobi w sobie nawyk pracy, chociaz
        wcale nie jest to szybkie i proste i chyba nie nalezy oczekiwac ze nagle bedzie
        bardzo pilnym uczniem ani w 2 ani w 3 klasie... Tak jest u mojego dziecka, z
        roku na rok lepiej ale ciagle nie idealnie.
        • lidqa Re: Odrabianie lekcji 18.02.06, 11:42
          Ja bym pilnowala ale nie odrabiala z nim. Daję korepetycje i wiem jak to jest
          jak dziecko czeka ze ja mu powiem jak cos zrobic. I mysle ze dzieci duzo wiecej
          wynosza z tego jesli zrobią prace samodzielnie. Ale na pewno bym to
          kontrolowala i to nie przed snem ale ciut wczesniej zeby byla szansa poprawic.
          I raczej zachętą w stylu: zobacz jak to "b" slicznie napisales. O tu jest taka
          ładna literka... smile
          • verdana Re: Odrabianie lekcji 18.02.06, 19:12
            Problem polega na tym, że jak się wydaje Tobie nie tyle zalezy na dziecku i
            jego osiągnieciach, ile na Twoim wizerunku jako samotnej matki, której dziecko
            musi być dopilnowane, bo inaczej zostaniesz uznana za wyrodną.
            To bardzo niedobre podejście. Dla dziecka. Ono nie ma być dowodem, na Twoje
            poświecenie i zdolnosci pedagogiczne, tylko sobą.
            Mam taka matkę w swoim otoczeniu. Jej 22 letni syn jest nadal wychowywany 24
            godziny na dobę i musi być najlepszy we wszystkim - inaczej dla matki oznacza
            to klęskę. A nie widzi, że to , co osiągnęła, każąc dziecku być swoją
            wizytówką, już jest klęską.
            • screen Re: Odrabianie lekcji 18.02.06, 20:15
              Masz rację verdano... wydaje Ci sięsmile)
              Fakt iż zależy mi na moim wizerunku nie wyklucza tego, że zależy mi na
              osiągnięciach dziecka. Jak każdy rodzic chciałbym aby moje dziecko było zaradne,
              samodzielne, chwalone itp.
              Niestety wciąż spotyka sie opinię, że dziecko wychowywane w niepełnej rodzinie
              jest inne.
              Mój syn nie może pograć z tatą w piłkę, pogadać o samolotach czy innych "męskich
              sprawach" wtedy, kiedy ma na to ochotę, nie ma z kim uczyć się jazdy na rowerze
              bez dodatkowych kółek i ogólnie brakuje mu męskiej ręki i stanowczości.
              Staram się aby tego zbytnio nie odczuwał, jak również o to aby za bardzo nie
              wyluzował. Musze być jednocześnie mamą, która przytuli, posprząta, ugotuje,
              zrobi zakupy i tatą,który się pobawi, zabierze na mecz, skarci i przypilnuje.
              Oczywiście wiele z tych rzeczy mogę z nim zrobić ale niestety nie
              wszystko.Czasami marnie mi to wychodzi.
              Nie chodzi o to, że zalezy mi na satysfakcji z mojego wizerunku ale z tego, że
              moje dziecko nie ucierpi na tym słysząc, że jest gorsze od innych, bo sama je
              wychowuję
              • verdana Re: Odrabianie lekcji 18.02.06, 20:24
                No własnie - przy pomocy dziecka walczysz z opinią, jaka dotyczy Ciebie.
                Nie jest prawdą, ze dzieci z rodzin niepełnych musza byc gorsze, gorzej
                dopilnowane, a przede wszystkim inne. Inne od czego? Teraz jest mnóstwo dzieci
                wychowywanych w niepełnych rodzinach - kiedyś wcale nie było mniej, tylko na
                skutek śmierci, nie rozwodu.
                Dziecko jednak może stać się inne, jeśli jego matka będzie chciała spełniać
                wszystkie role i niczego nie zaniedbać. Moze stać się zbytnio od matki
                uzaleznione.
                Zaręczam Ci zresztą, że Twoje widzenie pełnych rodzin jest też stereotypowe -
                ja na przykład jestem matka, ktora karci, pilnuje i karze, jestem stanowcza i
                dosyć ostra. Mąż zmywa, sprząta itd. Więc moje dziecko tez jest "inne".
                • screen Re: Odrabianie lekcji 18.02.06, 20:49
                  nie powiedziałam, że popieram ten stereotyp. Powiedziałabym nawet, że ten
                  stereotyp juz umiera ale są jeszcze osoby, które go podkarmiają.
                  Wierzę Verdano, że uda mi się dobrze wychowac mojego syna nie krzywdząc swoimi
                  ambicjami. Może wyszłam tu na dyktatorkę ale taka nie jestem. A moje
                  przewrazliwienie na punkcie nauki wynika z tego, że moja najmłodsza siostra była
                  mniej dopilnowana niż my i potem te braki ciagnęły się za nią przez całe lata.
                  A przy okazji... super że w Waszej rodzinie nie ma podziału ról. Uważam, że to
                  najlepszy przykład dla dziecka jak ma wyglądać rodzina.
Pełna wersja