konto2000
19.05.06, 11:54
Witam!
Jestem dojrzałą kobietą, wychowałam dwójkę dobrych dzieci. Oboje ukończyli
już studia. Wydawać by się mogło, że to koniec mojej drogi wychowaczej,
jednak los chciał inaczej i pod moje skrzydła trafił 12 letni chłopiec.
Dodam, że chłopiec pochodzi z rodziny w której nie czuł się zbyt potrzebny.
Gdybym go nie przygarnęła trafiłby do domu dziecka. Objęłam go opieką jak
własne dziecko. Obecnie jest ze mną już od około 6 miesięcy.
Problem w tym, że sprawia mi kłopoty wychowawcze z którymi nie bardzo umiem
sobie poradzić.
Dodam, że moje dzieci również wykazywały podobnie problematyczne zachowania,
ale nie było tu mowy o takiej skali zjawiska a poza tym w ich przypadku
rozmowa oraz stosowanie systemu nagród i kar - nigdy nie stosowałam kar
cielesnych -
w zupełności wystarczał.
Problem z chłopcem polega głównie na tym, że ma On totalną awersję do
jakiejkolwiek aktywności poza grą na komputerze i oglądaniem telewizji.Tak
jakgdyby chciał odciąć się od czegoś.
Poza tym chłopiec praktycznie niczym innym się nie interesuje. Nie ma chęci
do nauki i ma problemy z koncentracją.
Z początku podejrzewałam opóźnienie w rozwoju. Właściwie ze wszystkich
przedmiotów szkolnych osiąga podobne wyniki.
Ja ślęczę z nim nad książkami zmuszając go nauki, aż do znudzenia wałkuję z
nim jakiś przedmiot, np. podstwy matematyki a On wciąż myli się w "jednym i
tym samym". Nie wymagam za wiele - chcę aby narazie miał przynajmniej 3, ale
On popełnia wkółko te same błędy. (czy po miesiącu systematycznej nauki -
praktycznie codziennie - dziecko wciąż może popełniać błędy w prostym
dzieleniu słupkowym ?!. Mam wrażenie, że zupełnie nie myśli o tym co robi i
nie skupia się na tym.
Doszłam do wniosku, że potrzebne będzie badanie u psychologa które wykazało,
że jest On raczej zaniedbany i dotychczas za mało nad nim pracowano.
Reasumując, główny problem z chłopcem skupia się wokół chęci do działania.
Obecnie na to pomaga jedynie długie kazanie. Jednak również nie na długo bo
na drugi, trzeci dzień jest znów tak samo. I wciąż trzeba stać nad nim jak
kat.
Do tego kiedy zwracam mu uwagę aby czegoś nie robił (tu jako przykład podam
siorbanie) on przytakuje a na drugi dzień znów postępuje podobnie - tak jest
od początku. Dodam, że chłopiec na prośbę lub polecenie wykonania jakiejś
czynności, np. nauki, sprzątnięcia po sobie reaguje wymówką, płaczem.
Tu zwaracam się z prośbą o wskazówki w dalszym postępowaniu z Chłopcem.
Na marginesie postawię pytanie - czy da się jeszcze skutecznie ukształtować
tą jeszcze młodą Osóbkę?!, czy może zawiesić broń i pobłażać w wielu
kwestiach?
pozdrawiam,