Dodaj do ulubionych

czterolatek,mam dosyć i potrzebuję wparcia -długie

26.08.06, 07:30
Mój syn właśnie kończy cztery lata. Jego zachowanie i rozwój od bardzo,
bardzo dawna odbiega od norm książkowych. Jak się urodził, miał trzy, cztery
tygodnie, reagował bardzo głośnym płaczem na cokolwiek co wyprowadzało go z
równowagi - zmiana miejsca, przewijanie, etc. Generalnie jednak spał i był
dość spokojny. Fizycznie rozwijał się pięknie, był tłuściutki i śliczny smile
Późno siedział, późno chodził ale wszystko było w normie. Pierwsze kroki
postawił w wieku 15 miesiecy, ale jak miał 16 miesięcy to już biegał. Robił
tysiące kroków, nie był w stanie usiedzieć na miejscu. I zaczęło się.
Uciekanie, bieganie, próbowanie na co jeszcze go stać. Przerażeni
znajdowaliśmy go w różnych dziwnych miejscach - zanurzonego po kolana w
pobliskim rowie melioracyjnym - ciekawie przyglądał się jak nikną tam jego
zabawki. Ciekawie przyglądał się jak komórka tatusia i klucze od samochodu
nikną w odpływie rynny. Kiedy pytaliśmy gdzie to wszystko jest, udawał że nie
rozumie a nas to doprowadzało do szału. Nie mówił do wieku 3,5 roku więc
mieliśmy wrażenie że nie ma z nim żadnego kontaktu. Był wyraźnie inny niż
wszystkie inne dzieci. Obawialiśmy się czy nie ma ADHD, ale widzę że rozumie
konsekwencje tego co może mu się stać. Nie ma jednak mowy o wyjściu
gdziekolwiek miedzy ludzi - natychmiast ucieka. Unikamy marketów jak ognia,
ale czasami po prostu trzeba coś jechać kupić - na moment wchodzimy do
castoramy, nigdy na duże zakupy. Raz wdrapał się na drabinę i rzucał
pluszakami w ludzi a generalnie to zwiewa. Jest bardzo szybki i zwinny a my
jak kretyni gonimy go po sklepie, perliście się śmiejącego. Nie trafia do
niego że ma czegoś nie robić, że nie wolno biegać między ludźmi, ze mu
generalnie czegoś nie wolno. Że obowiązują pewne zasady, że ma się nie urywać
i nie uciekać, a inni ludzie też mają prawo do spokoju. Nie wiem jak mu to
wytłumaczyć. Teraz pięknie mówi - w pół roku nadrobił wszystkie zaległości. W
przedszkolu ma wszystko gdzieś, panie prowadzą zajęcia, dzieci wycinają a on
sobie chodzi i zajmuje się swoimi sprawami. Jest grzeczny w przedszkolu,
kilka razy zdarzyło mu się agresywnie zachować (przez rok), ale nie bierze
udziału w życiu grupy - dopiero pod koniec roku trochę się przemógł i bawi
się z dziećmi - trochę.
Między ludźmi zachowuje się jak troglodyta. jak ktoś do niego zagaduje, mówi
lub krzyczy surowo ze zmarszczonymi brwiami (np. do starszej pani) - a ty do
mnie nie mów, a ty mnie nie dotykaj. Jak wyczai że jakieś dziecko jest
grzeczne, atakuje fizycznie lub mówi podniesionym głosem żeby się
przestraszyło. Jak mu każemy iść prosto bez wchodzenia na jezdnię to krzyczy,
płacze, wyrywa się albo kładzie na ziemi. Mnie to doprowadza to szału,
dostaje klapsa, drę się na niego. Mamy kota - czasami kota pieści, przytula,
głaska, a nagle podnosi i rzuca kota na ziemię. Nie przyjmuje do wiadomości
że coś mu można kazać. Nie jestem w stanie przewidzieć jak sie zachowa. Nie
rozumiem go. Testuje naszą wytrzymałość nerwową. Ja już jestem u kresu,
czasami nachodzą mnie straszne myśli że inni mają fajniejsze dzieci a ten
nasz to taki ... Albo że żałuję że go mam ... Albo o ile życie byłoby
fajniejsze ... Czasem jest jednak taki fajny i słodki że chciałoby się go
zjeść. Jak chce, to pięknie mówi, opowiada, jest grzeczny. Ale jak chce, a
nagle coś mu się odwidzi i pędzi w swoją stronę.
Czy ktoś też ma takiego malucha, czy ja jestem jedyna. Czy to ja coś źle
zrobiłam. Córka jest dobrze ułożoną panienką, choć w dzieciństwie (wczesnym)
też dawała popalić, ale wyrosła. WIęc chyba dzieci wychowuję tak samo. Jest
bardzo inteligentna. On też wygląda na bystrego ale nie jestem w stanie go
nakłonić żeby coś wykonał, narysował, odpowiedział na pytanie. Dlatego chyba
nie wchodzi w gre wizyta u psychologa - on po prostu panią albo pana oleje i
wyjdzie albo krzyknie że nie chce gadać i już.
Już nie mogę - czy jest jakaś rada na takie dziecko, czy po prostu powinnam
zacząć łykać jakieś środki uspokające bo nie wytrzymuję, a dziecku pozwolić
się rozwijać i liczyć na to że wyrośnie z głupiego wieku. Czy to jest
normalne żeby tak myśleć o własnym dziecku. Nie radzę sobie z tym, proszę o
pomoc, ciągle płaczę.
Obserwuj wątek
    • lolinka2 Re: czterolatek,mam dosyć i potrzebuję wparcia -d 26.08.06, 10:42
      o choinka.... nieźle... współczuję to przede wszystkim
      A teraz pomyślmy... mało tu szczegółów: jak wyglada jego dzień (regularność,
      powtarzalność, rutyna), którym jest dzieckiem z kolei.

      Póki co zastanawia ten fragment: Ja już jestem u kresu,
      > czasami nachodzą mnie straszne myśli że inni mają fajniejsze dzieci a ten
      > nasz to taki ... Albo że żałuję że go mam ... Albo o ile życie byłoby
      > fajniejsze ...

      On wyczuwa i ten kres i twoje odczucia i prowokuje... bo jesteś słaba i bo chce
      zwrócić uwagę, co nie znaczy ze jest to Twoja wina, ale to ciebie trzebaby
      wzmocnić w pierwszej kolejności.


      Czy to jest
      > normalne żeby tak myśleć o własnym dziecku. Nie radzę sobie z tym, proszę o
      > pomoc, ciągle płaczę.

      No właśnie - przemęczenie jak jasny gwint.

      To co mi na chwilę obecną przychodzi do głowy

      Proponuję zdiagnozowanie u porządnego specjalisty od ADHD (zespół
      neurolog-psycholog-psychiatra najlepiej), bo to moze być to ale też
      niekoniecznie i dobrze zeby go ktoś zobaczył... a że mały go oleje to pikuś...
      kwestia wysłuchania jak jest i obserwowania.

      Z drugiej strony żelazna konsekwencja - tak jest i musi być i użyję siły do
      wyegzekwowania swoich zasad (przytrzymać, wziąć na ręce, zakleszczyć mocnym
      uchwytem bijące ręce czy kopiące nogi, wziąć głowę w ręce i skierować w swoją
      stronę gdy go niego mówisz itp). Twardo stawiać granice nie dopuszczając by to
      on dysktował warunki. Plecam świetna książkę Jiriny Prekop "Mały tyran". Autorka
      opisała tam podobne przypadki.

      Życzę duuuuużo sił. My funkcjonujemy teraz z dzieckiem chorym psychicznie które
      potrafi nagle stać się... hm, nieobliczalne choć normalnie jest świetna,
      grzeczna i niemal idealna. Inteligentna ponad normę, czyli jedno nie wyklucza
      drugiego....
      • bszalacha Re: czterolatek,mam dosyć i potrzebuję wparcia -d 27.08.06, 19:05
        Przepraszam,jesli Bede niesprawiedliwa ale cos takiego dzieje sie z Toba,ze
        DZIECKO CI PRZESZKADZA.Musisz zając się najpierw sobą.Nie woem jak układa sie
        miedzy Toba a Męzem i czy on chciał tego dziecka.Mialabym tu wiele pytań ale
        MUSISZ TO PRZEPRACOWAĆ,zeby nie krzywdzic go dalej/bo krzywdzisz,Kobieto!/Jest
        niedopilnowany,dostaje za trudne polecenia i bardzo duzo agresji.Poszukaj dla
        samej siebie wsparcia póki czas.
    • judytak Re: czterolatek,mam dosyć i potrzebuję wparcia -d 26.08.06, 14:52
      bkt napisała:

      > Dlatego chyba
      > nie wchodzi w gre wizyta u psychologa - on po prostu panią albo pana oleje i
      > wyjdzie albo krzyknie że nie chce gadać i już.

      guzik prawda, za przeproszeniem :o)
      w pierwszym podejściu psychologowi potrzebne jest to, co ty o dziecku
      opowiadasz, tobie zadaje pytania (jak masz ze sobą opinię wychowawczyni z
      przedszkola, tez się przyda), i na tej podstawie już będzie miał (powinien
      mieć) wstepne wyobrażenie na temat dziecka, na temat, co z nim może być,
      powinien też doradzić, jak z nim postępować, w jakiej sytuacji co robić, i
      powinien cię umówić na spotkanie za jakiś czas, żeby się dowiedzieć, czy jego
      rady sie sprawdzają i na ile

      oczywiście, żeby robić badanie psychologiczne (co też może być potrzebne),
      trzeba do psychologa zaprowadzić dziecko, ale, że tak powiem, dobry psycholog
      potrafi diagnozować też dzieci, które prawie wcale nie kontaktują z otoczniem,
      więc płynnie mówiący, inteligentny chłopczyk, na tyle zdyscyplinowany, że juz
      rok chodzi do przedszkola bez wiekszych ekscesów, nie powinien sprawić żadnego
      problemu :o)

      na moje oko mogą to być tzw. cechy autystyczne, kłopoty z koncentracją, jakaś
      nadwrażliwość (dotykowa? na dźwięki?), coś w tym stylu...

      są to rzeczy, nad którymi trzeba pracować, ale też praca daje efekty :o)
      więc, moja jedyna rada: poszukać dobrego, doświadczonego psychologa, im
      wcześniej, tym będzie łatwiej, i pójść na pierwszą wizytę bez dziecka :o)

      pozdrawiam
      Judyta
      • agira1 Re: czterolatek,mam dosyć i potrzebuję wparcia -d 26.08.06, 15:13
        Witam,
        Zgadzam się w pełni z przedmówczyniami. Powinnaś poszukać pomocy u specjalisty.
        I spójrz rano w lustro i powiedz sobie "jestem świetną mamą - najlepszą".
        Wychowałaś dobrze córkę, kochasz juniorka, starasz się rozwiązać problem i to
        się liczy. Każda z nas miewa czarne myśli i gorsze dni. Wyczuwam w Twoim poscie
        ogromne poczucie winy. Po pierwsze wbij sobie do głowy, że agresywne i nieznośne
        dziecko to nie koniec świata, po drugie, że to niczyja wina. Życzę dużo siłysmile))
        Pozdrawiam
        • verdana Re: czterolatek,mam dosyć i potrzebuję wparcia -d 26.08.06, 18:18
          Do psychologa dzieciecego zazwyczaj nie chodzą grzeczne, dobrze wychowane 3-4
          latki, ktore natychmiast wykonuja polecenia, rysują co im się każe i z
          usmiechem odpowiadają na pytania. Bo po co?
          Psycholog jest do takich dzieci jak Twoje po prostu przyzwyczajony i wie, co
          nalezy robić. Brak rysunku, czy podarta kartka papieru, krzyk czy odwrcenie
          sie, zamiast zdyscyplinowanego odpowiadania na pytania - moga być podstawą
          diagnozy tak samo dobrze, jak pilnie i starannie narysowany domek.
          rzeczywiscie, wygląda to na jakieś zaburzenia zachowania. psycholog zbada nie
          tylko dziecko, ale i całą rodzine - czasem moze okazać się, ze to problem
          rozwojowy, czasem - ze jakiś problem w rodzinie.
          Koniecznie idź do dobrego psychologa!
    • 1kjj Re: czterolatek,mam dosyć i potrzebuję wparcia -d 26.08.06, 20:45
      Witaj!
      Do tego co napisały dziewczyny mogę tylko dodać pytanie: skąd jesteś? a nuż znamy kogoś godnego polecenia.
      pzdr.
      j.
    • bkt Re: czterolatek,mam dosyć i potrzebuję wparcia -d 26.08.06, 21:03
      Bardzo wam wszystkim dziękuję. Rzeczywiście, być może to po mojej stronie. Ja
      może faktycznie nie wyrabiam z iloscią obowiązków jakie mam. Pracuję, często
      jeżdżę w delegacje, nie radze sobie z tym wszystkimi obciążeniami jakie mam -
      praca, dom, obowiązki... Być może nasz synek ucierpiał na stresie związanym z
      budową domu - potyczki z debilami budowlańcami, stresy, utrata pracy, moja
      praca na dwa etaty ... Norma teraz. Mimo wszystko jesteśmy razem z mężem,
      bardzo się kochamy, ale swoje przeszliśmy przez te lata. Ja może nie wyrabiam
      tego stresu, moze ten stres narastał przez trzy lata i nie mogę go rozładować.
      W domu synek nie ma żadnej traumy, jesteśmy normalną rodziną, nikt nie nadużywa
      alkoholu, kochamy się, stres tak jak wszędzie gdzie oboje rodzice pracują
      zawodowo.
      Co do rozkładu dnia, to jest bardzo regularny - rano zawsze do przedszkola wozi
      mąż, mają swoje rytuały smile potem ja, powrót, etc.
      Rozmawiałam o moim maluchu z koleżanką. Mówi ze nie wyobraża sobie małęgo jako
      normalnie kroczącego zwykła drogą zyciową faceta, nie ma mowy o jego dwójce
      dzieci i słodkim domku z ogródkiem. Mnie się też wydaje że raczej będzie
      artystą wolnym duchem. Może dlatego że jest taki niezależny, i taki wyraźny,
      tak tego małego gada kocham ...
      Może jakies zajęcia muzyczne ( ma wyraźne uzdolnienia, wyczucie rytmu,
      uzdolnienia aktorskie), basen czy konie mogłyby pomóc. Zapiszę go na coś w tym
      roku. A do psychologa pójdę tylko muszę poszukać kogoś dobrego. Dziękuję wam
      wszystkim.
    • bkt Re: czterolatek,mam dosyć i potrzebuję wparcia -d 26.08.06, 21:08
      A jestem z Wrocławia. Jeśli znacie kogoś godnego polecenia, proszę.
      Bardzo wam dziękuję.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka