Dodaj do ulubionych

KLAPSY - PRZEMOC??

IP: *.* 21.04.01, 23:30
Chcę poruszyć temat klapsów. Podpisuję się obiema rękami pod kampanią przeciwko przemocy, spoty w telewizji i radiu są bardzo poruszające wręcz wstrząsające i działające na wyobraźnię. Mam tylko wątpliwość, czy trafiają one na pewno do tych, których ten problem dotyczy. Na fali tej kampanii pojawiło się mnóstwo artykułów na temat wychowania dzieci bez bicia - świetnie , ale...Uważam, że twierdzenie, że „od klapsa się zaczyna”, że jest to „wyładowanie własnej złości na dziecku” itp. to wpadanie z jednej skrajności w drugą. Nie mogę zgodzić się, gdy w jednym rzędzie (może lepiej powiedzieć „pod murem”wink stawia się dobrych, kochających rodziców, którzy uciekają się do wymierzenia klapsa jako środka nadzwyczajnego i tych którzy w nieludzki sposób maltretują swoje dzieci fizycznie lub psychicznie. Nigdy nie głosiłam poglądów, że „dziecka bez klapsa się nie wychowa” , ani też nie zarzekałam się, że tego nigdy nie zrobię, ale zdarzyły się takie sytuacje, gdy zawiodły wszystkie środki i klapsa wymierzyłam. Wiem, że dziecko ma prawo zachowywać się niezgodnie z naszymi oczekiwaniami - mój niespełna dwuletni syn jest wyjątkowo żywym dzieckiem i bije chyba wszelkie rekordy psotności. Do tego „nadzwyczajnego środka” uciekam się jednak sporadycznie. Bardzo bym chciała by skuteczne były rady psychologów, że dziecku należy wytłumaczyć co wolno, a czego nie, ale jak tu wytłumaczyć upartemu dwulatkowi jakie mogą być skutki wybiegania na jezdnię, gdy on jak w amoku próbuje na nią wbiec po raz dziesiąty? Albo jak powstrzymać dziecko przed skakaniem po łóżku skoro to taka fajna zabawa, nie ważne, że kilka już razy skończyła się wielkim guzem (dobrze, że tylko guzem) nabitym o ścianę lub meble? To żaden środek wychowawczy, ale wzmocnienie wcześniejszych argumentów, postawienie dziecku granicy i danie mu jasno do zrozumienia, że nie może ignorować naszych zakazów (oczywiście tych naprawdę koniecznych) to stanowcze powiedzenie STOP!, gdy inne sygnały do dziecka nie docierają. Przynajmniej w moim przypadku nie ma to nic wspólnego z wyładowywaniem się na dziecku. W kilku przypadkach poskutkowało i to na dłużej. Ciekawe co o tym sądzicie? Czy nie czujecie się wpędzani w ogromne poczucie winy podczas, gdy tak naprawdę jesteście przekonani, że w niektórych sytuacjach tylko klaps zadziała? Czy nie denerwują was artykuły niektórych psychologów – pełne uogólnień, uproszczeń i „książkowych” przykładów jak postępować z dzieckiem, podczas gdy problemy, które napotykamy w życiu są dużo trudniejsze?
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 22.04.01, 21:44
      Zawsze uważałam, że dzieci bić nie wolno i nawet małe klapsy są niedopuszczalne. Twierdziłam, że nidgy nie uderzę dziecka , nawet nie dam mu klapsa i nie pozwalałam na to mężowi. Jednak moje dzieci już parę razy dostały po klapsie w sytuacji, gdy żadne tłumaczenia stanowczym i spokojnym głosem nie pomagały, dzieci ignorowały mnie i moje słowa zupełnie. Nie wiem, czy istnieje w ogóle jakaś możliwość, żeby wytłumaczyć coś rozbrykanemu dwulatkowi. Moim na pewno nie. Staram się raczej nie dopuszczać do tego , by mogły robić coś, co jest dla nich niebezpieczne lub po prostu zabronione. Nie zawsze jednak się to udaje. Nie uważam, żeby to był dobry sposob, ale czasami jedyny w miarę skuteczny. Naprawdę staram się moim łobuziakom nie dawać nawet klapsów, ale gdy tysiące razy powtarzałam im, że cegoś nie wolno , a oni to robili po raz kolejny, to w desperacji czsem dostali po pupach ( boleć to ich na pewno nie boli przez pampersa, ale się obrażają i przez jakiś czas tego nie robią ). Obiecuję sobie zawsze, że więcej im nie dam klapsa, bo, moim zdaniem, robią się przez to bardziej agresywne. Ostatnio, kiedy jeden z nich wsadzil ręce do sedesu , a drugi przycisnął mu te ręce klapą i zaczął po niej skakać, obaj dostali po klapsie i obaj nagle zaczęli mnie bić,normalnie próbowali mnie okładać pięściami , co do tej pory im się nie zdarzyło. A przecież klapsy na pewno mnie nie bolały, musiały chyba po prostu wyczuć we mnie agresję, to straszne...Niestety, jako matka dwóch dwulatków czuję się często bezsilna i pewnie klapsy nie raz mi jeszcze pomogą zapanowac nad ich wybrykami.
    • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 23.04.01, 00:27
      Klaps to oznaka słabości - taki klaps dany w zdenerwowaniu. Zauważyłam, że mój mąż nie musi się uciekac do tego środka, wystarczy, że krzyknie, jak po dobroci nie da rady. Mnie się, niestety, zdarza. Ale praktycznie tylko w domowym zaciszu, przy ludziach mi głupio. Chociaż czasami ledwo się powstrzymuję, jak musze biec za nim przez pół bazaru, bo uciekl, kiedy placiłam. Był jednak czas, kiedy mału dostawał po łapach z premedytacją. Mial 10-11 miesięcy, świeżo nauczył się stawac i włazic na kanapę. Z uporem maniaka ciągnął za kabel od lampki nocnej. ostawał po łapach, żeby mu sie źle kojarzyła taka zabawa. Oczywiście, odbywało się to z tlumaczeniem. Ale nie skutkowało, niestety. Przeczekalismy ciągnięcie kabla na samym tlumaczeniu, bo ile można dawać po łapach ? Tak jak powiedziałąm na początku, bicie dziecka uważam za słabość. Człowiek o silnej psychice i naturalnym autorytecie nie musi sie do tego uciekać, bo ma po prostu posłuch. Dlatego, jak już nie wytrzymam nerwowo, to uważam to za porażkę. Ale strasze klapsem często, tylko że łobuz smieje mi się w żywe oczy. No, ale jest taki kochany !!!Aha, jeszcze jedna rzecz. Kilka numerow temu w "Dziecku" jeden pan się wypowiadał, że bicie dziecka na zimno jest OK i ma nawet pozytywny wpływ na psychikę dziecka. Do tej pory robi mi sie zimno na samo wspomnienie tej wypowiedzi i umysł mi drętwieje. Boje się takich ludzi. Rozumiem, jak człowieka poniosą nerwy, ale zaplanować to i jescze być z dumnym z takiej metody - nie, to nie mieści mi się w głowie.
      • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 30.04.01, 21:25
        Mika_P napisała/ł:> Aha, jeszcze jedna rzecz. Kilka numerow temu w "Dziecku" jeden pan się wypowiadał, że bicie dziecka na zimno jest OK i ma nawet pozytywny wpływ na psychikę dziecka. Do tej pory robi mi sie zimno na samo wspomnienie tej wypowiedzi i umysł mi drętwieje. Boje się takich ludzi. Rozumiem, jak człowieka poniosą nerwy, ale zaplanować to i jescze być z dumnym z takiej metody - nie, to nie mieści mi się w głowie.Nie ma się co bać."Na zimno" to nie znaczy "zaplanować egzekucję"."Na zimno" to znaczy, żeby nie lać "bo mnie smarkaczzdenerwował", tylko dlatego, że się uznało, że tonajskuteczniejszy srodek. I włanie tak, żeby lać jaknajmniej. Żeby autorytet nie opieraL się na klapsach.I żeby dzieciak wiedział, że to naprawdę ostatniargument, jakiego się używa.Żeby było smieszniej: nie chodzi o to, żebydzieciaka bolało, tylko o to, żeby wiedział, że to, zrobił, jest NAPRAWDĘ naganne. Zdarzyłomi się kiedy dać klapa mojemu Andrzejkowi,ale jakos tak niepewnie. Najpierw spytał"Ale to nie był porządny klap?", a dopierojak potwierdziłem, że był - to się rozryczał...Potworny Rysiek
    • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 23.04.01, 05:40
      Też pamiętam tego pana rozkoszny był po prostu, w tym numerze jeste kilka listów na ten temat, w tym jeden fantastyczny- przeczytajcie sobie. Zlanie faceta po gebie mowiac mu ze to dla jego dobra i ze sie go kocha....Nie moje to slowa, ale przytocze, bo pdpisuje sie pod nimi calkowicie. Dziecko ma trudny okres nie slucha sie, robi sceny. Taka propaganda jest o przemocy, ale jak wam sie dziecko w sklepie rzuci z rykiem, to za plecami gestnieje taka presja zeby przylac. No wiec leje czlowiek. Nagle- ty uspokojona, dziecko grzeczne, sielanka. Po czym za godzine dziecko wraza do trudnego wieku i rzuca sie na podloge w warzywniaku. Za plecami.... itd.Mysle, ze trudno klapem wywolac jakies zaburzenia u dziecka. Ale faktem jest, ze nie jest to rzadna metodawychowawcza, gdyz nie daje dluzszych efektow. jako dziecko bylam klepana i potem w swoje liczne wybryki wliczalam klapsa, nie mialam refleksji, ze rodzice sie martwia, ze moglo mi sie cos stac.... slowem, ze moi odzice bija bo cos waznego chca mi przekazac, cos podkreslic czy zaakcentowac. Klepia bo klepia tak maja....Staram sie swoich dzieci nie bic, a ze raptus ze mnie, to nie jest latwe. Ale jak na razie sie udaje. nie wykluczam, ze kiedys dam po pupie, ale jak taki moment nadejdzie to nie bede sie z tego spowiadac. Pozdrawiam wszystkie mamy.
      • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 23.04.01, 12:23
        Jestem jedynaczką i dostałam w życiu niejednego klapsa. Natomiast moja ciotka ma 8 dzieci, które łącznie nie zebrały ich tyle co ja sama. Teraz najstarsze są już prawie dorosłe, nikogo nie słuchają i dla nikogo nie maja szacunku, a młodsze to od nich podchwytują. Nie twierdzę, że biciem da się wymusić czyjś szacunek, ale to chyba nie jest normalna sytuacja, żeby 5 letnie dziecko podarło na matce bluzkę, biło ją po twarzy i obrzucało obelgami ( bo akurat w tym momencie nie chce wyjść z nim na spacer) a ona nie potrafi sobie z tym poradzić. Czasem nic oprócz lania nie pomoże.
        • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 23.04.01, 17:09
          >>Nie twierdzę, że biciem da się wymusić czyjś szacunek, ale to chyba nie jest normalna sytuacja, żeby 5 letnie dziecko podarło na matce bluzkę, biło ją po twarzy i obrzucało obelgami ( bo akurat w tym momencie nie chce wyjść z nim na spacer) a ona nie potrafi sobie z tym poradzić. Czasem nic oprócz lania nie pomoże.<<Wiesz co, na taką sytuację trzeba sobie zapracować. To się nie wzięło znikąd, dziecko tak od razu na głowe nie włazi, trzeba na to więcej czasu. Jednym laniem się tego nie przekreśli. Moim zdaniem, za późno nawet na lanie; trzeba by od nowa przemyśleć kwestię wychowania dziecka, postępowania z nim.
          • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 30.04.01, 21:31
            Mika_P napisała/ł:> >>Nie twierdzę, że biciem da się wymusić czyjś szacunek, ale to chyba nie jest normalna sytuacja, żeby 5 letnie dziecko podarło na matce bluzkę, biło ją po twarzy i obrzucało obelgami ( bo akurat w tym momencie nie chce wyjść z nim na spacer) a ona nie potrafi sobie z tym poradzić. Czasem nic oprócz lania nie pomoże.<<> Wiesz co, na taką sytuację trzeba sobie zapracować. To się nie wzięło znikąd, dziecko tak od razu na głowe nie włazi, trzeba na to więcej czasu. Jednym laniem się tego nie przekreśli. Moim zdaniem, za późno nawet na lanie; trzeba by od nowa przemyśleć kwestię wychowania dziecka, postępowania z nim.Zgadzam się. Teraz jest już za późno.Żaden klap nie pomoże - przykład idzieod starszych dzieci, na które żadenklap nie zadziała. Nie wiem, co można zrobićz takim starszym dzieciakiem - i mam nadzieję,że nie będzie mi ta wiedza potrzebna,kiedy moje dzieciaki podrosną.Potworny Rysiek
      • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 24.04.01, 20:09
        Na sam poczatek, tez jestem zwolennikiem pogladu ze bicie na zimno ma sens, w przeciwienstwie do bicia na goraco.Jesli uwaza Pani ze klapsem nie mozna wywolac negatywnych skutkow to przytaczam:Skutki możemy podzielić na krótkoterminowe i długotrwałe. Do krótkoterminowych zaliczamy: lęki, zaburzenia łaknienia, zaburzenia snu, obniżony nastrój, apatia, depresja, nadmierna potrzeba uczuć, bądź odwrotnie - zamknięcie w sobie, agresja, autodestrukcja, izolowanie się, niepokój, problemy szkolne, zaburzenia kontroli czynności fizjologicznych, jąkanie się; To z akcji "Dziecinstwo bez przemocy", jestem zaskoczony ze "Dziecko", popiera tak idiotyczna akcje.
    • Gość: Gruszka Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 23.04.01, 19:44
      Jasne, że dziecko może doprowadzić do białej gorączki. Ale nikt nie mówił, że rodzicielstwo to łatwizna. Uważam, ze nawet klaps może komuś zaszkodzić (choć wiem, że można czasem stracić panowanie) - znam takie przypadki. A dziś przypadkiem widziałam z balkonu, jak kobieta uderzyła malucha (tak 2-3 lata). Miała prawo być wściekła, ale ból i rozpacz tego dziecka... uff! Nasze cierpią tak samo, tylko w złości nie zwracamy na to uwagi. Mnie nikt nie bił i jakoś "wyrośli ze mnie ludzie". Chowana bez klapsów córka, choć bardzo żywiołowa, to daje się opanować. Po setnym czy tysięcznym tłumaczeniu dociera do niej i co najważniejsze: rozumie, dlaczego czegoś nie wolno (a nie unika tego tylko ze strachu przed karą). Nie jestem wcale ideałem; dostaję często (za często) furii. Ale uważam, że w ostateczności lepiej wziąć dziecko pod pachę i wystawić do innego pomieszczenia, by obie strony ochłonęły.
      • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 24.04.01, 14:06
        Zgadzam sie z Toba Marto absolutnie. Uwazam, ze moi rodzice generalnie dobrze mnie wychowali, opuscilam dom w szczeniackim wieku lat 16, ale jakos nie zeszlam na tzw zla droge, i tak sobie mysle, ze to jakim czlowiekiem jestem, jest raczej wynikiem zachowywania sie miedzy klapsam- slowem pomimo klapow wyroslam na czlowieka. Zeby dzieci tak sie zachowywaly wobec matki trzeba stracic ich szacunek, a im mniejsze dziecko tym o to trudniej, gdyz przez pare ladnych lat rodzice w sposob zupelnie naturalny sa wszystkim dla dzieci i chociaz mozna sie ich czasem nie posluchac, to agresja w ich kierunku jest bardziej proba niz czyms prawdziwym.
      • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC??do marty-mamy Marysi IP: *.* 26.04.01, 12:04
        Oj, trzeba by jeszcze ten pokoj zamknac na kłódke, żeby 2,3 latek "w furii" po prostu ochłonął. Może zdradzi pani sekret jak "wpadając zbyt często w furię" potrafi pani tłumaczyć cos dzieciakowi po 100 razy, tysiac razy nie pokazujac przy tym zlosci, nie podnoszac glosu, i (ma sie rozumiec!) nie mysląc nawet o klapsie w pupe.
        • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC??do marty-mamy Marysi IP: *.* 27.04.01, 08:15
          Od mysli do czynow droga daleka, w myslach mozna dziecko powytrzasac, zbic na kwasne jablko, a potem... cz potem wziac gleboki oddech i nie zrobic tego wszystkiego, nie nawymyslac od kretynow, tylko... wlasnie tylko wychowywac.
    • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 25.04.01, 12:28
      tak sie zlozylo, ze mialam maly udzial w tworzeniu kampani dziecinstwo bez przemocy. jednak gdy zobaczylam efekkt finalny pomyslalam sobie, ze to bez senu - ludzie ktorzy maltretuja dzieci i tak sie nie zmienia pod wplywem jednej reklamowki a tacy zwylkli rodzice jak my moga wpasc w totalne poczucie winy. na szczescie nie mialam jeszcze okazji, zeby musiec wybierac miedzy klapsem a nie klapsem, max na dopiero 11 miesiecy, ale wiem, ze gdy nic innego nie poskutkuje to pewnie to zrobie. teraz, gdy maly wywala zawartosc miski na moje swiezo wyprane spodnie marszcze nos i tlumacze, gdy probuje bawic sie kablami mowie stanowczo nie, on probuje dalej i wyje w niebogolosy, ze czegos nie moze. a ja uparcie powtarzam nie. po miesiacu takiej walki zapomnial o kablach. nie sadze, zeby samo tlumaczenie zdalo egzamin w wypadku starszego dziecka, one oczekuja autorytetu i mocnych zasad, a czasami mozna to zaznaczyc tylko klapsem. wiec nie popadajmy w paranoje i poczucie winy. kazda normalna matka wie, co robi - kiedy jest zla bo jest zla a kiedy pomaga dziecku stworzyc wlasna mape swiata.
    • Gość: Gruszka Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 25.04.01, 21:08
      A ja podpisuję się pod tą akcją rękoma i nogami i bardzo "Dziecku" tą drogą dziekuję. Budzi poczucie winy? Moze i lepiej. Wiele dzieci obrywa regularnie i dość solidnie, choć nie na tyle żeby wzbudzić zainteresowanie mediów. Cierpią, ale mało kogo to obchodzi. A granica między "zwykłą karą" a maltretowaniem czasem bywa cienka. Jojo, moja córka ma 2,5 roku, czyli jest starsza od twojego synka. I właśnie takiemu dziecku można już coś wyjaśnić. Autorytet nie musi opierać się wcale na klapsie. Wręcz przeciwnie; widzę po małej (i podobnie "bezklapsowych" dzieciach znajomych), że taka postawa powoduje, iż dziecko naprawdę szanuje rodziców. Tłumaczę często coś do znudzenia, ale za to potem słyszę: "Masia tak nie robi, bo mama smutna". I to działa. Złoszczą te maluchy, wiem (dziś miałam swoją Golgotę). I czasem człowiek robi coś, czego później żałuje (ja w każdym razie o niektóre postępki wychowawcze mam do siebie żal). Ale ja dla bicia uznania nie znajdę. Nie biję zwierząt, szanuję też maluchy. Yoda,dziękuję za twoje słowa ("pomimo klapów wyrosłam na czlowieka"). Mój bardzo madry przyjaciel kiedyś określi to dokładnie tak samo... Pozdrawiam wszystkie mamy (te, które się ze mną nie zgadzają też).
      • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 26.04.01, 09:23
        Marto, ja nie twierdze, ze dzieci trzeba bic i ze ta akcja jest bez sensu - dobrze, ze jest. jak juz napisalam mojemu maluchowi tez tlumacze, zamiast walic po lapach co pewnie byloby nalatwiejsze. Ale przerazilo mnie jedno Twoje zdnanie, a w zasadzie Twojej corki - nie robie czegos bo mama jest smutna. Uwazaj, moja mama, oprocz pasa tez stosowala takie metody. Doszlo do tego, ze gdy chcialam sie wyprowadzic z domu (a mialam juz daj boze 24 lata), stwierdzila, ze nie moge jej tego zrobic bo jak dostanie ataku astmy to umrze. uroczy terror psychologiczny. Nie poddalam sie ale caly czas pracuje nad odzyskaniem poczucia wlasnej wartosci i pozbyciem sie poczucia winy, ze z nia nie miszkam, nie odwiedzam jej codziennie, pije wino, chociaz ona tego nie aprobuje itd, itp. wiec bardzo prosze uwazaj by nie przekroczyc pewnej bardzo cieniutkiej granicy - na pewno ci sie to uda i Twoja corka nie bedzie miala takich problemow jak ja. Pozdr
        • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 26.04.01, 10:50
          Mi często po wybrykach mojej córki zdażało się mówić "ja chyba oszaleje!" do czasu kiedy po przypadkowym wylaniu przez nią soczku przyszła smutnia i mówi "mamo tylko nie szalej i się popłakała"
    • Gość: Anias Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 26.04.01, 00:28
      Dzięki za odzew. Niestety nie mogę się zgodzić z kilkoma poglądami – zwłaszcza Gosi. Nie mogę zrozumieć tezy, że człowiek o silnej psychice i naturalnym autorytecie po prostu ma posłuch u dziecka. Chyba psychika dziecka też odgrywa tu rolę, a naturalny autorytet? – co to jest i czy to jest dar boży (po prostu rodzi się i chodzi sobie po świecie taki autorytet dla wszystkich i w każdej dziedzinie)? Wydaje mi się, że autorytet u dziecka buduje się przez lata i trudno powiedzieć, aby w wieku 1,5 – 2 lat miał już on ugruntowane autorytety. Może czujesz, że tracisz autorytet u dziecka, bo niepotrzebnie straszysz go klapsem, wtedy gdy tak naprawdę nie chcesz go wymierzyć. A może to właśnie jest oznaka słabości, a nie klaps dany z przekonaniem? Przepraszam jeśli się czepiam, ale wydaje mi się Gosiu, że powtarzasz slogany, a mnie interesuje mnie co tak naprawdę ludzie czują i sądzą na ten temat.A propos bicia „na zimno” i „na gorąco” to żadna z tych opcji jest dla mnie w całości nie do przyjęcia i (nawiązując do jednej z wypowiedzi) bałabym się i jednego i drugiego – oczywiście tak jak ja to rozumiem.Jeżeli „na zimno” oznacza – „czekaj no, niech tylko ojciec wróci z pracy”, a potem wymierzenie kary, kiedy dziecko już dawno zapomniało co nabroiło i jeszcze potem tłumaczenie, że to z miłości (nawiązuję oczywiście do pana z „Dziecka”wink to faktycznie chore. Dla małego dziecka taki klaps jest zupełnie niezrozumiały, więc tu w ogóle nie ma zastosowania, a dla większego są już chyba inne kary, nie mówiąc już o przekazywaniu sprzecznych emocji (biję Cię, ale to z miłości! – brrrr – to chyba naprawdę może zaszkodzić!!!).Większość (jeżeli w ogóle) dopuszcza bicie „na gorąco” – jeżeli oznacza to klaps zaraz po przewinieniu to zgoda, ale niepokoją mnie określenia, że daje się klapsa, gdy kogoś „poniosą nerwy”, albo „straci panowanie”. Czy w takim stanie nie istnieje ryzyko, że się przesadzi i po prostu zrobi się dziecku krzywdę? Czy wystarczającym usprawiedliwieniem będzie wtedy - mamusia się zdenerwowała i dlatego złamała Ci rękę? Jeżeli kogoś naprawdę poniosą nerwy to chyba jednak lepiej, żeby nie bił dziecka.Dochodzę do wniosku, że ja daję klapsy „na lekko ciepło” – nigdy nie żałowałam danych klapsów (uważam, że były uzasadnione), nigdy nie były one zbyt mocne, a gdy dziecko rozżalone chciało się przytulić i wypłakać (czasem w ramionach tatusia), było przytulane i jeszcze raz na spokojnie tłumaczyliśmy, dlaczego dostał klapsa (np. mama prosiła Cię tyle, żebyś nie wchodził na parapet, mama nie chciała Cię uderzyć, ale nie słuchałeś, proszę Cię nie rób tego więcej – dobrze?). Jojo – zgadzam się z Tobą całkowicie. Nie wyobrażam sobie, aby tak małe dziecko (10-11 mies.) mogło psocić z premedytacją. To wylewanie zupki na Twoje spodnie to naturalna ciekawość świata, co najwyżej dziecięca niezdarność, a że spodnie świeżo uprane? – a cóż to znaczy dla takiego malca? Trochę później (ok. 1,5 roku) dziecko zaczyna czuć, że może sporo zdziałać (różnymi sposobami) i wtedy zaczyna się „badanie granic”.Marto - pocieszyłaś mnie, że już 2,5 letniemu dziecku można wiele wytłumaczyć. Mój niespełna 2 letni synek niby wszystko rozumie, ale to jeszcze nie znaczy, że posłucha. Życzyłabym sobie, aby stało się jak najszybciej, bo naprawdę wolałabym stosować inne środki niż klapsy.Pozdrawiam wszystkich
      • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 26.04.01, 11:14
        Anna mama Marka napisała:> Dzięki za odzew. > A propos bicia „na zimno” i „na gorąco” to żadna z tych opcji jest dla mnie w całości nie do przyjęcia i (nawiązując do jednej z wypowiedzi) bałabym się i jednego i drugiego – oczywiście tak jak ja to rozumiem.> Jeżeli „na zimno” oznacza – „czekaj no, niech tylko ojciec wróci z pracy”, a potem wymierzenie kary, kiedy dziecko już dawno zapomniało co nabroiło i jeszcze potem tłumaczenie, że to z miłości (nawiązuję oczywiście do pana z „Dziecka”wink to faktycznie chore. ale to z miłości! – brrrr – to chyba naprawdę może zaszkodzić!!!).> Większość (jeżeli w ogóle) dopuszcza bicie „na gorąco” – jeżeli oznacza to klaps zaraz po przewinieniu to zgoda, ale niepokoją mnie określenia, że daje się klapsa, gdy kogoś „poniosą nerwy”, albo „straci panowanie”.....Pani Anno:Jak slusznie pani zauwazyla nie mozna zawsze stosowac metody "na cieplo" ani "na zimno". Jako ojciec jestem zobowiazany do stosowania "na zimno" z prostego wzgledu ze nie jestem caly dzien z dzieckiem w przeciwienstwie do zony.Jak Pani intuicyjnie zauwazyla "na zimno" dotyczy raczej ojcow, jako ostateczno rozwiazania i dotyczy oczywiscie spraw powaznych, a nie tego ze dziecko sie droczy z matka.Czesto samo "bo powiem ojcu" wystarcza zeby smarkacza utemperowac.I analogicznie "na cieplo" dotyczy kobiet, ktore zazwyczaj kieruja sie emocjami. Szczerze mowiac ja tego nie rozumiem jak mozna bic "na cieplo", a to dlatego ze nie widze racjonalnych skutkow takiego zlania, ale nie zabraniam tego zonie!I nie ma sie co dziwic! Kobiety roznia sie od mezczyzn, i motywy ich postepowania sa rozne, stad wsrod mezczyzn wiecej zwolennikow twardej reki "na zimno" a wsrod kobiet "na cieplo".Problem jest w tym jesli kobiety chca na sile zmuszac mezczyzn by postepowali po kobiecemu. Nie dziwi zreszta zaplecze "Akcji..." Pani Kwasniewska Pani Labuda pani ...,Bardzo prosze zeby te Panie od... od moich dzieci i nie terroryzowaly spoleczenstwa haslami "wszytskie dzieci sa nasze". Nie moje dzieci sa moje a nie twoje!
        • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 26.04.01, 11:23
          bardzo mi przykro ale tak naprawde kazde dziecko jest swoje, jak pieknie napisal kiedys poeta, rodzic jest jak luk, z ktorego wystrzeliwuje strzale, dziecko. zaleznie od tego jak dobra, dobrze naciagnieta jest cieciwa tak daleko dziecko poleci. wiec jeszcze raz powtorze - kazde dziecko jest swoje, ma swoje zycie, swoj charakter, swoje przeznaczenie - my rodzice mamy je tylko przez chwile chronic a potem pokazywac swiat. a przede wszystkim szanowac.co do bicia na zimno, nie bede sie wypowiadac bo slowa przychodzace mi do glowy definitywnie nie nadaja sie do publikacji.zycze zrownowazonych psychicznie dzieci. pozdrawi
        • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 26.04.01, 11:31
          No, świetny pomysł z tym biciem na zimno. Mój tato miał takiego kolegę w bloku, który, gdy był niegrzeczny otrzymywał od mamy obietnicę: Tato ci wleje jak przyjdzie. Mały siedział do trzeciej za pralką i wył w niebogłosy godzinami w oczekiwaniu kary (a była nieuchronna). Sądzę, że musiało to nieźle zadziałać na jego psychikę, bo jest teraz po rozwodzie - bił żonę przez kilka lat.
          • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 30.04.01, 21:52
            Adzia napisała/ł:> No, świetny pomysł z tym biciem na zimno. Mój tato miał takiego kolegę w bloku, który, gdy był niegrzeczny otrzymywał od mamy obietnicę: Tato ci wleje jak przyjdzie. Mały siedział do trzeciej za pralką i wył w niebogłosy godzinami w oczekiwaniu kary (a była nieuchronna). Sądzę, że musiało to nieźle zadziałać na jego psychikę, bo jest teraz po rozwodzie - bił żonę przez kilka lat.Cóż tu powiedzieć - trochę przesadzili. Oboje.Tak, jak było napisane - na ogół wystarczypostraszyć. Nieuchronnosć lania ma prawodziałać destrukcyjnie - jeli matki nie dasię przeprosić ani przebłagać. Szczególnie,jeli to lanie było aż takie, że się dzieciakchował za pralką...Potworny Rysiek
        • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 27.04.01, 08:42
          Brrr zimno.....Nie mam chlopcow, nie wiem jak z ichnimi potrzebami odkrywcow, ale jesli sa gorsze od moich dziewczyn, to powinni chyba konstruowac bomby i wlazic na kable wysokiego napiecia....ale do rzeczy. Moj zniewiescialy maz nie bil nigdy dzieci. Jeszcze napisze, ze jest starszy ode mnie 12 lat, wiec mial wszelkie przeslanki do tego zeby i mnie traktowac patrialchalnie- nie mnie tez nie bilsmile)))))Moj maz odbywal z dziecmi powazne rozmowy. Tlumaczyl, ze mama jest smutna, pokazywal co sie dzieje w gniazdku (strzelal korkami, robilo sie ciemnow domu, tego sie dzieci boja)dotykal lapki do mocno cieplych, ale nie goracych naczyn i do piecyka. I robil tak z konsekwencja i miloscia od zawsze, odkad male robaczki zaczely wystawac lebki z lozeczka. I gadal, gadal, gadal, opowiadal o swiecie, pomagal wspinac sie na drzewa, uczyl konstruowania zamkow.....Rzecz w tym, ze moja najstarsza corka ma 8 lat, czyli mam juz pewien obraz metod wychowawczych, jakie stosuje. jest zodiakalnym baranem, osobka uparta, klotliwa, trudna w wychowaniu. A jednak poza tym nie ma klopotow z przyznaniem sie do winy, bo wie, ze jedyna jej kara bedzie naprawienie szkody. kiedy byla malutka miala chyba 5 lat bardzo chciala dostac cukierka- my powiedzielismy jej, ze dopiero po obiedzie, o wiec nasze sprytne dziecko poszlo do portfela taty, wyciagnelo mu pieniadze i kupilo co chcialo. opadly nam rece... ale gdy maly winowajca musial isc do sklepu z tata oddac lizaka pani i jeszczepowiedziec, ze oddaje, bo kupila za pieniadze ukradzione tacie, bylo to chyba gorsze od najgorszego bicia. obylo sie bez klapsow, bez krzyku, a jednoczesnie kara byla dotkliwa. tym niemniej jednak byly to tylko konsekwencje kradzezy- to co ukradzione trzebaoddac. zbita szklanke trzeba posprzatac, jak sie nie idzie z mama za reke, to sie wraca do domu.... troche konsekwencji i nagle okazuje sie zetakie male dziecko duzo rozumie, i zaczyna kombinowac, czy oplaca mi sie byc niegrzecznym? mama bedzie smutna, na pewno nie kupi lizaka, opowie tacie, bo zawsze opowiada jak jej minal dzien. Ale kiey mame przeprosze, dam jej laurke, to mama bedzie wesola, opowie tacie, ze sie poklocilysmy, ale pojaze obrazek, a tata najwaziejszy facet na swiecie, za ktorego wyjde w przyszlosci :) powie ze jest ze mnie dumny. Zapewniam ze bardzo uparta czterolatka jest juz w stanie taki proces myslowy wykonac, tyle ze trzeba ja tego nauczyc. Konsekwentnie dzien po dniu uczyc.czy krzycze wobec tego- oczywiscie. jak zwialo na ulice to nakrzyczalam, sama drzac jeszcze. Ale od tej pory moje duze dziecko chodzilo w takich szelkach dla maluchow na smyczy- nie chce dac reki- prosze bardzo- wystraczyly dwa dni- a potem uparty osiolek powiedzial, ze ona juz bedzie dawac mi reke, bo w takich szelkach to obciach- i naprawde ie uciekala wiecej, albo przed ulica stawala jak przed szyba- czyli skuteczne a o to chodzi. i na koniec uwaga. W odroznieniu od pana Macieja, ktory w zawijasach towarzyskich schowal banaly oraz zaznaczyl swoja niechec do SLD ja nie posiadam smarkaczy tylko dzieci- byc moze dlatego z moim kobiecym mezem radzimy sobie bez bicia.
          • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 27.04.01, 09:07
            Gosiu, jesteś wielka! P.S. Myślę, że Maciej nie tyle zaznaczył niechęć do SLD, co do kobiet w ogóle (cytuję: "pani ...").
          • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 29.05.01, 14:19
            Pani Malgorzato.W mlodosci robilem rozne "glupie" rzeczy, przy ktorych strzelanie korkami to nic. Dzieki Bogu ze przezylem bez wiekszych urazow fizycznych. I wcale nie bylem odosobniony, koledzy szaleli podobnie.Nie wiem czy wlasnemu dziecku tlumaczy Pani, nie rzucaj kamieniami w samochody, nie podpalaj skladu makulatury,itd... a jest tysiac psot w glowie chlopca na godzine. Rodzice nie sa w stanie ich przewidziec. Wiec dla profilaktyki dostawalem za kare i na przyszlosc. Z czasem dziecko wspomagane pasem kojarzy wiecej.Brawa dla Pani meza! Trzeba chciec tak wychowac dzieci, a nie spedzac czas na jalowych dyskusjach na edziecko :).Przyklad z pieniedzmi - rewelacyjny, mialem podobna sytuacje, moja Matka Chrzestna swoja corke 8 lat nakryla na wagarch i klamstwie, corka musiala przeprosic nauczycielke, ale jeszcze przede mna przepraszala za zachowanie!Zreszta sam pamietam jak moja SP. babcia kazala mi pocalowac na kleczaco wychowawczynie w reke, za jakies tam wykroczenie. Takie doswiadczenia ksztaltuja czlowieka.Ale ad rem, obawiam sie ze takie zachowanie podpada pod "przemoc emocjonalna" w akcji "Bez przemocy".Ale mnie to nie rusza.A na koniec skoro ma Pani prywatne uwagi to owszem, zareaguje.Banaly to sa zdania ze bicie to bezsilnosc, jakie czesto tu padaja, Pani ma braki w logicznym mysleniu, prosze podac fragment o SLD. Wedlug "Bez przemocy" Pani jest "czynnikiem ryzyka" dla wlasnych dzieci cytuje:"znaczna różnica wieku między matką a ojcem ( powyżej 8 lat )". Glupio Pani ?
            • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 29.05.01, 15:14
              Nie nie glupio. Wlasnie napisalam, ze POMIMO takiej roznicy mnie nie bije. Ja tez dostawalam w dziecinstwie na zapas. Wiec w kazdy glupi wybryk wliczalam potem lanie. Tatus szanowny lal mnie raz na tydzien, bo jak pan mowi lepiej na zimno. pomimo jego lania jakos wyroslam na czlowieka, ale nie pomogl mi w tym za specjalnie. W niektorych religjach to sie nazywa zadoscuczynienie, a nie przemoc emocjonalna. Tego sie trzymam. Akcja bez przemocy nie jest zarazem akcja bez kar. Napisal pan, ze byl pan bity a mimo to popelnial pan wybryki. rOznica jest taka, ze ja nie bije, a mimo to moja corka popelnia te glupstwa o ktorych napisalam. Czyli zadna. Nie jest to wiec argument za uzyciem sily, jakimby pan chcial to widziec. To co dziecko zaczyna lepiej kojarzyc, to ze za fajne zabawy dadza w tylek. Niech pan mi powie pasy zawsze na panu robily wrazenie? Bo na mnie nie. Ja mam jeszcze jeden atut w reku. jesli moja corka zrobi cos takiego, ze... no nie wiem.....to ja zawsze moge dac klapa i to na niej zrobi wrazenie. Pan juz nie.
              • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 29.05.01, 18:54
                Pani Malgorzato,Z tym biciem to nieporozumienie, Pani nadmienia ze maz Pani nie bije, szlachetne, ale ja pisze o wytycznych "Dziecinstwa bez przemocy".Ja bralem w skore na zimno i na cieplo, w zaleznosci od sytuacji i takze dzieki temu wyroslem na czlowieka. Chlopcom lanie pomaga. A praktyki lamiace charakter typu zamykanie w piwnicy, zadreczanie dziecka "mamusi jest przykro", uwazam za zbrodnicze.Co do akcji "D.b.p" to prosze przeczytac list jojo z 25.04 i choc raz przejzec strone internetowa, wlos sie jezy na glowie.Dla przykladu: kto wbrew danym uwaza ze przemoc wobec dzieci nie jest powszechna - zgadnij koteczku?"mężczyźni, osoby wierzące i praktykujące, respondenci deklarujący przekonania centroprawicowe" przeciez to jest zgroza!Ze akcja nie jest akcja bez kar? Mam powazne watpliwosci.Nie rozumiem, moze Pani da pasem corce to przestanie robic glupoty. Mam pytanie, maz Pani pokazywal jak zrobic zwarcie czy corka powtorzyla ten manewr?Oj robily robily! Najbardziej mojej Mamy, na cieplo nie zawsze rozumialem za co biore.Oczywiscie bedzie mocniejsze lanie.
                • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 30.05.01, 08:26
                  A jak jeszcze raz powtorzy?Wiem, mocj\\\\niejsze. A jak jeszcze raz?Ja dostalam kijem po raz kolejny. A na splyw i tak pojechalam. Pewne rzeczy czlowiek musi zrobic, pewna liczbe glupot musi popelnic. Nie nie powtorzyly, ale moze sie tak zdarzyc. Ale mamy jeszcze kilka lat, kori sa wysoko, a nie ma pod nimi nie ma polki, prosze sie nie martwic. Gwarancje, ze pana syn tego nie zrobi, ma pan taka jak ja, to caly czas podkreslam, niezaleznie od tego, czy sie bije czy nie. Sam pan napisal o tym, ze lanie bylo i byly glupstwa. Moj maz tez jest chlopcem, i taz wyrosl na czlowieka. Bardziej niz lanie ktorego nie dostawal zadzialaly na niego inne okolicznosci. Ale skonczyl liceum a potem studia, wiec chyba moge powiedziec, ze wyrosl na czlowieka. To czego w akci mi brakuje, to wzorcow zachowan. Co zrobic, gdy matka w sklepie oklada dziecko po twarzy? Gdzie sie zglosic, gdy u sasiadow placze male dziecko pozostawione samoo, na wiele godzin. Ludzie sie boja reagowac, tak samo jak boja sie reagowac na kazda przemoc. Na ogol ludzie juz przed narodzinami dzicka wiedza, jak je beda wychowywac, wiec tak jak pan nie przekona mnie o zaletach bicia dziecka, tak ja pana nie przekoanm o jego bezsensie. Interesujace jest dla mnie, ze spontanicznie przy wychowaniu dziecka zdarzaja nam sie gesty zle, czyli postanowilam nie bic, ale zdarzlo sie, reka sama poleciala (oczywiscie tylko kobietom sie to zdarza)Nie zamykam w piwnicy i nie zadreczam dziecka tym "mamusi jest przykro", chociaz nie wiem, co zlego w tym zeby dac dziecku to do zrozumienia. Ale prosze mnie nie ustawiac na drugim biegunie emocjonalnego potwora, bo to nie fair.
                • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 30.05.01, 08:34
                  A ja byłam wychowana właśnie na "mamusi jest przykro" i jestem chyba dość sensownym członkiem społeczeństwa, przynajmniej myślę o odczuciach innych ludzi. To nie jest żaden szantaż emocjonalny, przecież mamusi naprawdę jest przykro, jak dziecko jest niegrzeczne, nie? Ale z kolei mój małżonek był wychowywany twardą ręką i też wyrósł na ludzi. Widzicie, wychowanie to funkcja tak wielu zmiennych, że nie da się wytyczyć prostej drogi. Ale nie chciałabym bić mojego dzieciątka, na pewno są na to sposoby. Skoro ja dostałam przez całe życie około trzech klapsów, to czemu mam być gorsza niż moi rodzice, co?
                • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 30.05.01, 09:48
                  Nie uważam, aby dawanie dziecku do zrozumienia, że zrobił przykrość mamie było przemocą emocjonalną (czy też zbrodnią, jak pan to nazwał). Przecież o to właśnie chodzi, aby skojarzyło, że w swoim zachowaniu (w dorosłym życiu) powinno się liczyć z uczuciami innych ludzi. Uważam, że w ten sposób uczymy dziecko związku przyczynowo skutkowego. Natomiast niczego dziecka nie uczymy dając mu klapa w tyłek. Nie strach przed karą powinien warunkować nasze zachowanie w dorosłym życiu, ale poczucie przyzwoitości, liczenie się z uczuciami innych. Myślę, że trzeba tego uczyć dziecko już od początku. Na pewno nie zmienię swoich przekonań, a jeśli moja ręka kiedyś zachowa się w niezgodzie z nimi (ludzka słabość i bezradność), będzie mi bardzo przykro.
      • Gość: Anias Re: KLAPSY - PRZEMOC?? do GOSI IP: *.* 27.04.01, 17:43
        Przepraszam Cię GOSIU, zarzuty , które skierowałam pod Twoim adresem były skierowane do MIKI_P. Pomyliłam listy i ich autorówJeszcze raz przepraszamPozdrawiam
      • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 03.05.01, 15:24
        Czas wreszcie odpowiedzieć Ci, Anno- do tej pory było mi głupio, bo przecież wyraźnie zaznaczyłaś, że chodzi o Gosie, mimo, że mówiłaś o mnie, ale skoro się to wyjaśniło, to pozwolę sobie na odpowiedź. Co do naturalnego autorytetu - bedę bronić tej tezy. Sa ludzie, którzy tego nie mają (i wtedy na przykład cięzko im przebić się ze swoim głosem w gromadzie) i są ludzie, którzy to mają (wtedy, jak tylko zaczynają mówić - gwar cichnie i grupa słucha, cokolwiek by to nie było). Ja należę do tej pierwszej grupy i nie mam w sobie tego czegoś, co daje taką magiczną moc. To nie zależy od dziecka, to się po prostu ma. Dlatego twierdzę, że człowieka z naturalnym autorytetem dziecko łatwiej poslucha w kryzysowej sytuacji.Dlatego własnie uważam klapsa za oznake słabości - gdybym miała silniejszy charakter, nie musiałabym się do tego uciekać. Rzadko mi się to zdarza, bo nie lubię czuc się słaba, ale czasami nie mam innego wyjscia, jak tłumaczenie nie skutkuje, a sytuacja jest na tyle groźna, że potrzebny jest argument ostateczny. I już starczy tych tłumaczeń, bo chce napisać o czymś innym.To, co Ty okresliłaś jako bicie "na lekko ciepło" jest wlaśnie tym, o co mi chodzilo. Nie wyobrażam sobie, że mozna by stracić panowanie nad sobą do tego stopnia, aby zrobic dziecku krzywdę - nie, to w ogóle nie wchodzi w rachubę...Dziecko doskonale wie, kiedy jest karane, a kiedy nie. Jako kara spełnia swoje zadanie nawet lekki klaps, ale wymierzony z gniewem. Natomiast w zabawie można pacnąć mocniej i nawet sie nie skrzywi - wiem, bo mamy taką zabawę w "au", czyli kto kogo mocniej uderzy (inicjatywa: Michał P.). Mam nadzieję, że nie uznacie tego za perwersję. :)Aha, jeszcze słowo o straszeniu klapsem - dopóki straszę, jestem jeszcze bardzo opanowana i w większości przypadków usmiecham się, bo gdzieś w środku bawi mnie ta sytuacja (no, wiesz, rozkochana w dziecku mamusia), ale na na zewnątrz już czuję, że cierpliwośc mi się konczy. Dlatego mały się smieje - bo wie, że jeszcze go nie dostanie.
        • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 03.05.01, 15:39
          Popedzana przez mężą, który spieszy się do komputera, nie napisałam najważniejszego - podsumowania. Jestem przeciwna biciu jako regularnemu środkowi wychowawczemu, bo nie wierzę w jego skuteczność, ale uważam, że nic się dziecku nie stanie, jak od czasu do czasu, w wyjątkowej sytuacji dostanie niezbyt mocnego klapsa.
    • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 26.04.01, 00:31
      Zawsze mówiłam, że bić nie będę. I nie biję, staram się po 100 razy mówić, tłumaczyć, odciągnąć od zakazanego. A jednak były 3 takie sytuacje, kiedy moja ręka powędrowała w stronę tylnej części ciała małego. 1-kontakty, nie zdzierżyłam, bo po raz enty próbował coś w nie wpakować, 2-wchodzenie na stół, próba któraś z kolei, wiedziałam, że czeka na moment, kiedy spuszczę go z oka, chyba rozumiał, że nie wolno, bo wykorzystywał zawsze moment, kiedy szłam np. do toalety (człowiek czasem MUSI...), i 3-kopanie na przewijaku. I wiecie co? Każy z tych trzech razy odpłakałam, ale tylko trzeciego powodu do dziś żałuję, bo ostatecznie mogłam jeszcze trochę wytrzymać. Klapsnęłam, bo trafił prosto w żołądek, gwiazdy mi się pokazały. Dwa pozostałe przypadki uważam o tyle za usprawiedliwione, że po prostu było to działanie małego przeciwko sobie samemu, a wytłumaczenie 1,5 rocznemu dziecku, że prąd kopie, a podłoga jest twarda przekroczyło moje możliwości. Wiem, że on do dziś nie wie, dlaczego nie wolno, ale przynajmniej na razie nie próbuje. To już coś. Mam nadzieję, że będzie rozumiał coraz więcej, bo wyrzuty mam do dzisiaj, ale z drugiej strony-po prostu klaps był wynikiem strachu o niego. Rozgrzeszcie albo potępiajcie, ale poradźcie, jak wytłumaczyć takiemu szkrabowi, że coś jest po prostu niebezpieczne?
      • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 26.04.01, 11:22
        Pani Kinga napisała:... Z drugiej strony-po prostu klaps był wynikiem strachu o niego. Rozgrzeszcie albo potępiajcie, ale poradźcie, jak wytłumaczyć takiemu szkrabowi, że coś jest po prostu niebezpieczne?Pomijajac konkretne, podane przypadki, uczulam Pani meza by Pani szlachetny nadmiar troski o syna (jak sie domyslam), nie spowodowal ogolnego zachamowania, chlopcy maja nature zdobywcow odkrywcow wojownikow itp... nadmiar troski moze Go zachamowac. Dlatego zwracam sie do Pani meza, bo jestem przekonany ze argumentacja taka nie jest dla Pani pzrekonujaca.
        • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 26.04.01, 23:07
          Szanowny Panie Macieju,Z wielka uwaga i od dluzszego czasu czytam Panskie wypowiedzi i do takich wnioskow doszedlem:Otoz zwrocila moja uwage Pana wrodzona wrogosc do Kobiet i tu , z tego miejsca, pragne wyrazic glebokie wspolczucie Panskiej malzonce, jesli oczywiscie jest jeszcze przy Panu lub kiedykolwiek byla. Z cala stanowczoscia musze stwierdzic, ze jest Pan typem osobowosci mezczyzny, ktory uwlacza naszej plci. Jest Pan srogi i taki bezwzgledny. Moze to proba udowodnienia sobie, ze jednak tam....w szkole....lub w wojsku nic takiego sie nie przydarzylo "pod prysznicem".....no jak to bylo drogi Panie twardzielu???Pozwoli Pan, ze sprobuje przewidziec Pana reakcje na moja wypowiedz i jednoznacznie okresle, ze z cala pewnoscia nie naleze do "zniewiescialych Panow" wychowanych przez troskliwe mamusie. Zatem prosze potraktowac moja wypowiedz jako pewna sugestie w trosce o Pana zdrowie, a co chyba wazniejsze, psychiczne ( a byc moze i fizyczne ) zdrowie Pana dzieci. Pragne Panu przypomniec o obowiazujacym nas wszystkich prawie, ktore mowi, ze przemoc wobec ludzi a szczegolnie dzieci jest karana. Przemoc a nie klaps.....tylko nie wiem czy Pan to rozumie. Jesli chwile jednak sie Pan nad tym zastanowi....a moze nawet chwilke nad soba, wystarczy chwila, prosze o e-mail, polece Panu wysmienitego psychologa.Jeszcze jedno, oprocz swoistego przestawienia Pana rozumowania i pojmowania pewnych zachowan spolecznych i rodzinnych, ktore serdecznie Panu polecam, pozwole sobie dodac slownik ortograficzny. Moze warto popracowac nad soba w kazdym wzgledzie......skoro chce Pan uchodzic dla swoich dzieci za autorytet i "wzor jedyny".Mam pytanie. Czy ubiera sie Pan w tzw. "moro"?Serdecznie Pana (Pania - ja nie wiem tak do konca) pozdrawiam.Szczerze wspolczujac Pana potomstwu jak i ludziom Pana otoczenia pozostaje z "powazaniem"Pres
        • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 27.04.01, 08:34
          Nie istnieje coś takiego, jak nadmiar troski w przypadku małego dziecka.
        • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 27.04.01, 08:49
          Biedny człowieku. Twój umysł zdaje się być niezdolnym do wyjścia poza myślenie stereotypami. Nie wiesz, ile tracisz. Czuję się obrażana Twoim traktowaniem kobiet. Ostatnie zdanie Twojego postu uważam za tak straszne, że aż śmieszne. Kondolencje dla żony. Niech Pan Bóg ma w opiece Twoje dzieci, które wiedzione niepohamowaną żądzą odkrywania świata znajdą się w okolicach ruchliwej ulicy lub kontaktu pod napięciem 220 v.> Pomijajac konkretne, podane przypadki, uczulam Pani meza by Pani szlachetny nadmiar troski o syna (jak sie domyslam), nie spowodowal ogolnego zachamowania, chlopcy maja nature zdobywcow odkrywcow wojownikow itp... nadmiar troski moze > Go zachamowac. > Dlatego zwracam sie do Pani meza, bo jestem przekonany ze argumentacja taka nie jest dla Pani pzrekonujaca.
          • Gość: dalia Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 27.04.01, 12:28
            Brawo Agata. Dobrze mu powiedziałaś. Do tej pory czytając wypowiedzi pana Trybusa wszystko się we mnie "gotowało" i bałam sie odpisać, bo chyba wygarnęłabym mu bardzo niecenzuralnie. Słowa, którymi chciałam go potraktować, raczej nie nadają się do druku. I jeszcze jedno: bardzo współczuję jego dzieciom i żonie, taki ktoś w domu do koszmar. Nie wiem czy on zdaje sobie sprawę, ale w przyszłości jego dzieci mogą nie chcieć mieć z nim w ogóle do czynienia. Z drugiej strony jak tak je traktuje - to zasłuży sobie na to. Jesli chodzi natomiast o klapsy, to ja również jestem absolutnie przeciwko temu. Wierzę, że można wytłumaczyć maluchowi wiele rzeczy, a jeśli nie słucha, to po prostu uniemożliwić mu to i przestać tłumaczyć. Muszę się przyznać ze wstydem, że zdarzyło mi się kiedyć dać mu klapsa i ja przeżyłam to o wiele gorzej niż on. Nie mogłam sobie tego darować i obiecałam sobie i jemu, że już nigdy więcej. Od tej pory do znudzenia tłumaczę, zabraniam, a jak nie skutkuje, to wkraczam tzw. siłą, tzn. zabieram go z miejsca zagrożenia nie zważając na wrzaski, wracam do domu (lub wynoszę do jego pokoju, jeśli coś dzieje się w domu)i czekam aż przestaje wrzeszczeć (tłumaczenie w takich momentach nie ma sensu). Kiedy widzi, że ja nie reaguję, po pewnym czasie się uspokaja i wtedy możemy spokojnie porozmawiać. I to zaczyna powoli przynosić rezultaty. Mateuszek ma teraz 3 lata i już nie urządza tyle awantur co kiedyś (potrafił 5-6 dziennie), naprawdę można już z nim porozmawiać. Pozdrawiam.
        • Gość: Anias Re: KLAPSY - PRZEMOC?? do Pana Macieja IP: *.* 27.04.01, 22:34
          Panie MaciejuDziękuję, że zrobił mi Pan zaszczyt i odniósł się do mojego listu bezpośrednio, a nie zwracał się Pan do mnie za pośrednictwem mojego męża. Zresztą nie sądzę, by znalazł Pan z nim wspólny język, mimo że bezsprzecznie tak jak Pan jest mężczyzną. Pana protekcjonalny wobec kobiet ton wypowiedzi jest tu co najmniej niestosowny. Skoro jest Pan tak uprzedzony do kobiet i ich sposobu myślenia to po co Pan w ogóle włącza się do dyskusji, w której przeważają kobiety?Podejrzewam, że z kolei Pana sposób myślenia jest pełen jeszcze innych stereotypów np. o roli kobiety. Chociaż może się czepiam? Jest w końcu przynajmniej jedna rzecz, której Pan żonie nie zabronił – zlania dziecka „na ciepło” – BRAWO!!Jeśli, chodzi o hasło, a może nawet ideę „wszystkie dzieci są nasze” to moim zdaniem jest to wskazanie na fakt, że dzieci jako istoty bezbronne i zależne od dorosłych powinny być pod szczególną ochroną nas wszystkich – społeczeństwa, państwa. Dziecko nie jest niczyją własnością!!! Kiedy w grę wchodzi krzywda robiona dziecku powinniśmy wyzbyć się oporów przed tzw. "wtrącaniem się w cudze sprawy”. Być może, gdyby kiedyś, ktoś w odpowiednim momencie się wtrącił nie byłoby tylu skatowanych dzieci.
          • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC?? do Pana Macieja IP: *.* 28.04.01, 00:21
            Pozwolę sobie zacytować wypowiedź mojego męża, który uznał, że nie będzie się rozwodził nad tematem i skomentował wypowiedzi pana Macieja zwięźle, krótko i niekoniecznie kulturalnie: "Zakompleksiony, kopany w d... przez wszystkich, wreszcie znalazł kogoś, komu na zimno może wlać, bo wie, że mu dziecko nie odda".
          • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC?? do Pana Macieja IP: *.* 25.05.01, 14:36
            Anna mama Marka napisała> Panie Macieju> Pana protekcjonalny wobec kobiet ton wypowiedzi jest tu co najmniej niestosowny. Skoro jest Pan tak uprzedzony do kobiet i ich sposobu myślenia to po co Pan w ogóle włącza się do dyskusji, w której przeważają kobiety?Prosze wybaczyc, ja do kobiet nie jestem uprzedzony, a sposob ich myslenia znam z doswiadczenia. Do dyskusji przylaczylem sie dla zajecia stanowiska.> Podejrzewam, że z kolei Pana sposób myślenia jest pełen jeszcze innych stereotypów np. o roli kobiety. Chociaż może się czepiam?Ma pani racje, uwazam ze kobieta powinna prowadzic dom, slabo orientuje sie przestrzennie, kocha dziecko "po kobiecemu" itp...> Jeśli, chodzi o hasło, a może nawet ideę „wszystkie dzieci są nasze” to moim zdaniem jest to wskazanie na fakt, że dzieci jako istoty bezbronne i zależne od dorosłych powinny być pod szczególną ochroną nas wszystkich – społeczeństwa, państwa. Dziecko nie jest niczyją własnością!!! Kiedy w grę wchodzi krzywda robiona dziecku powinniśmy wyzbyć się oporów przed tzw. "wtrącaniem się w cudze sprawy”. Być może, gdyby kiedyś, ktoś w odpowiednim momencie się wtrącił nie byłoby tylu skatowanych dzieci.Pani naiwnie zaklada ze krzywda moze spotkac dzieci ze strony rodzicow. Prosze wierzyc ze ze strony "spoleczenstwa, panstwa" spotyka je bez porownania wieksze zlo.
      • Gość: Anias Re: KLAPSY - PRZEMOC?? do Kingi IP: *.* 27.04.01, 23:02
        Kingo,Ja też w 99,9% sytuacjach radzę sobie bez klapsów i to z coraz lepszym skutkiem, ale opisana przez Ciebie sytuacja nr "2" to właśnie to o co mi chodzi. Do dziecka nie dociera żadne tłumaczenie, a nie da się nie spuszczać oka z dziecka przez cały dzień.W każdym pokoju czy kuchni zdarza się coś niebezpiecznego. Nie da się wszystkiego pozamykać, bo wyprowadzilibyśmy się na klatkę, a i tam by się coś znalazło. Przykro mi to mówić, ale u mnie w bardzo podobnych sytuacjach klaps okazał się najskuteczniejszy. Zazdroszczę rodzicom, którzy twierdzą, że dziecku da się wszystko wytłumaczyć - wierzę, że takie dzieci są.A jeśli chodzi o opisaną przez Ciebie sytuację nr"1", to jeżeli miało to miejsce u Ciebie w domu to polecam zatyczki do kontaktów do kupienia w sklepach z artykułami elektrycznymi itp. U mnie działa.
        • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC?? do Kingi IP: *.* 27.04.01, 23:28
          Zatyczki na kontaktach we własnym domu to ja mam, ale te kontakty stały się obsesją mojego dziecka do tego stopnia, że pójście z wizytą, czy nawet do lekarza, kończyło się poszukiwaniem tej ukochanej podwójnej dziury w ścianie. Chodziło mi o wyplenienie nawyku w ogóle, bo w domu to jeszcze pół biedy, można zaradzić... Pozdrawiam, życzę spokojnego weekendu.
      • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC - reasumujac IP: *.* 29.05.01, 10:51
        Odpowiem Panstwu hurtem.Pani Kingo,jesli chodzi o male dziecko, zgoda nie ma nadmiaru troski, w innym przypaku owszem na pewno i Pani znazmarnowane dzieci z nadmiaru troski. Jesli chodzi o Pani meza ... no nic odpuscmy sobie.Pani Agato,doswiadczenie nauczylo mnie ze stereotypy czesto poparte sa wnikliwa obserwacja i doprawdy jestem pewien ze jest Pani slabym kierowca i szachista, za to dobra matka i zona.Przykro mi ze jest Pani obrazona, niestety nie zamierzam z tego powodu zmieniac pogladow.Pani DalioCieszy mnie Pani samokontrolaPan PresarioPana wnioski o wrogosci wobec kobiet, o uwlaczaniu plci, o takiej (jakiej kotku, no jakiej?) bewzglednosci, oraz inne o ktorych z litosci zmilcze, sa nieuprawnione a poza tym nie na temat. Pana rady osobiste mnie interesuja.Co do karania dzieci, jesli Pan dokladnie przesledzi dyskusje, to zwracalem uwage ze akcja "Bez przemocy" wrzuca do jednego wora zarowno patologie jak i karanie pasem po tylku.Co do ortografii oj. zlapal mnie Pan.Co do moro, nie chodze.Watpliwosci co do plci sa chybione, ja nie ukrywam sie pod dziecinnym aliasem.Wszytskim Panstwu.Moja zona, nieco rozbawiona, wszystkich Panstwa pozdrawia.Prosi by nie martwic sie o Nia ni o naszego syna.Prosze zakonczyc osobiste ataki i skupic sie na dyskusji.Moj syn dostaje klapsa za grzebanie przy kontakcie 380V, w innych przypadkach wystarczy stanowczo powiedziane imie.Sam przestaje. Nie probuje mu tlumaczyc ze lizanie detergentow moze byc szkodliwe - jest "be" i koniec.
        • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC - reasumujac IP: *.* 29.05.01, 13:38
          Co do kontaktu, to można załozyc zatyczke w supermarketach kosztuja okolo 12 zlotych. Oczywiscie mozna zlac jesli sie woli. Idac za Panskim tokiem myslenia- jestem dobra brudzystka i kierowca, wiec...ojojoj dziekuje za komplement.Do jakiej grupy zakwalifikowalby pan spot w telewizji? Mysle, ze akcja nic nie myli. Przemoc jest zlem. Klapsy nie sa przemoca, chyba ze..... i tu lista czastotliwosci ilosci lania, sily lania i charakteru dziecka. Ale nie generalnie nie sa. Na ortografii mnie pan zlapie na pewno.
          • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC - reasumujac IP: *.* 31.05.01, 10:41
            Pani MalgorzatoHmm.. co do wychowania dzieci to nie watpie ma Pani doswiadczenie, ale w sprawie kontaktow 380V, niestety, zadnego. Nie ma zatyczek do takich kontaktow. Co do prowadzenia auta ...hmmm, i zajec kobiecych, to zaden komplement, to wielopokoleniowa selekcja.Co do reklam w telewizji nie ogladam, slucham w radiu.Jest rownie idiotyczna jak swego czasu "Bo zupa byla za slona".Ja wiem Pani wie ze klapsy czy bicie pasem nie jest przemoca, ale obawiam sie ze hunwejbibi akcji juz nie.Cieszy mnie ze doszlismy do porozumienia.Pozdrawiam
            • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC - reasumujac IP: *.* 31.05.01, 11:36
              To zrobił Pan sobie gniazdko siłowe w łazience albo w kuchni, że jest w zasięgu młodego?!;-)
              • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC - reasumujac IP: *.* 03.06.01, 21:55
                Adzia napisała/ł:> To zrobił Pan sobie gniazdko siłowe w łazience albo w kuchni, że jest w zasięgu młodego?!> ;-)Jak się nie ma w kuchni gazu, to się ma gniazdko siłowe.No, chyba, że kto ma na węgiel...Potworny Rysiek
    • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 26.04.01, 13:12
      Jojo, przysięgam, że nie wpędzam córki w poczucie winy. Moze to niefortunnie zabrzmiało, ale to cytat jej wypowiedzi. Nikt jej nigdy nie mówi: "nie rób tak, żeby mama/tata nie byli smutni". Chodziło mi o to, że tłumaczenie odnosi wreszcie skutek: inny cytat jeśli już: "Nie biegam do autka, bo Masię dojedzie (czyt. przejedzie)". Bo masz rację, nie chodzi o wpędzanie dzieci w poczucie winy.Co do radzenia sobie z furią... Czasem biorę się za gimnastykę; nie śmiejcie się to pomaga. Czasem słucham głośno muzyki. Czasem liczę do 20, a raz nawet do 100. W każdym razie staram się rozładować to dzikie napięcie w jakiś bezpieczny sposób. Poza tym powiesiliśmy na lodówce najbardziej uśmiechnięte zdjęcie małej - jak na nie spojrzę to zawsze odrobinę mi lepiej. Poza tym niektóre rzeczy bagatelizuję: rozsypana torba herbatników na świeżo sprzątniety dywan? Najpierw mam ochotę wrzeszczeć, ale myślę sobie, że trudno, dywan jest tylko rzeczą. Daję małej szczotkę i szufelkę, żeby sama sprzątnęła swoją działalność. Czasem krzyczę, przyznaję. Ale zauważyłam, że ta metoda u nas na krótko się sprawdza. Może to specyfika mojej córki, ale ona się słucha, kiedy dostaje spokojną informację. Chcesz wybiegać pod samochód? To będziesz szła cały czas za rękę. Nie chcesz dać ręki? To wezmę cię na ręce i zawrócimy, albo poczekamy aż się zdecydujesz. Ktoś powie, że to ładnie brzmi. Ale to coraz lepiej się sprawdza. Staram się być konsekwentna i mała wie, że nie zmieni mojej decyzji dzikim wrzaskiem. A ja zauważyłam, że mój wymuszony spokój w chwilach napięcia, powoduje, że naprawdę robię się spokojniejsza.Co do bicia na zimno... Brak mi słów. W normalnym świecie to jest karalne. Pozdrawiam wszystkich.
      • Gość: AnetaDr Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 27.04.01, 07:12
        Marto! Bardzo mi się spodobała Twoja wypowiedź, bo i ja przeszłam podobną ewolucję. Najpierw byłam zła na małą i krzyczałam, ale coraz częściej dochodziłam do wniosku, że to nic nie da i starałam i staram się robic wszystko, żeby ona zrozumiała konsekwencje swego czynu. Karolinka już wie, że sa sprawy, w których nie ustąpię i nawet nie próbuje mnie "naciągać". Coraz lepiej się rozumiemy, a czasem jak już jestem doprowadzona do ostateczności i mam ochotę przyłożyć klapsa, to wtedy najczęściej albo sama wychodzę na chwilę z pokoju, albo Karolinie każę wyjść. Wierzę, że daje to lepszy skutek niż klaps. Pozdrawiam. Aneta
      • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 27.04.01, 11:02
        Marto, to sorry, moze po prostu niefortunne sformulowanie, jak zauwazylas, ale sama rozumiesz, ze sie przerazilam - wiem jak ciezko sie zyje z takim obciazeniem. co do furii to tez licze do 10, oddycham gleboko i przypominam sobie ksiazke "zyc w rodzinie i prztrwac" - b o tam jest wszystko o emocjonalnym rozwoju czlowieka w przystepny sposob i ze smiesznymi obrazkami, wiec jak przypomne sobie jakis adkwatny obrazek to od razu mi lepiej. a czasami po prostu wystarczy spojrzec w te wielkie blekitne oczy... przy okazji nie zapominajac, jak sama pisalas, o konsekwencji. przede mna duza praca, pozbycie sie wszystkich odruchow z dziecinstwa - moja mama byla mistrzynia niekonsekwencji wiec mam nadzieje, ze w konsekwencyjnym zapamietaniu zachowam jednak rozsadek. pozdrawiam serdecznie.j. a co do pana macieja niech pozostanie w spokoju z postem pana pres. i niech nas juz nie irytuje. moj maz chociaz swir, jak mu o tym powiedziala to zaproponowal, ze sam go chetnie na zimn
    • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 27.04.01, 12:31
      Mnie się to zdarza. Moja córka ma już 5 lat. Nie zdarzyło mi się nigdy uderzyć jej póki była rzeczywiście mała - gdzieś tak do 2 - 3 lat(choć czasem miałam ochotę mocno nią potrząsnąć). Teraz niestety czasem sie zdarza. Dzieci różnią się między sobą temperamentem, skłonnością do przekory, uległością - oczywiście wychowanie ma tu wiele do zdziałania ale DZIECI RODZĄ SIĘ JAKIEŚ i nikt mi nie wmówi że wychowuje się je jednakowo łatwo i że są jakieś absolutnie uniwersalne metody wychowawcze.Nie tłumaczę się - zawsze żałuję, po każdym klapsie. Ale moja córka dziedziczy temperament po mnie, ja często wpadam w złość i ona też (NIE jest to efekt klapsów - wpadała w złość od kiedy pamiętam, a ja w początkowym okresie macierzyństwa byłam - o dziwo - wcieleniem cierpliwości). Należy do dzieci które usiłują rządzić wszystkimi (innymi dziećmi i dorosłymi) w swoim najbliższym otoczeniu ( w przedszkolu jest znacznie lepiej). Dzieci potrafią naprawdę zaleźć za skórę, czasem z pełną premedytacją (a im są starsze, tym bardziej z premedytacją). W końcu dlaczego nie, dziecko to mały człowiek i każde ma swoje wady (lub , inaczej mówiąc, wrodzone predyspozycje do takich lub innych wad, tak samo jak do pewnych zalet) tak samo jak każdy dorosły je ma, nie ma sensu wmawiać sobie że to tylko my swoim nieudolnym wychowaniem "psujemy" ich świetlane charaktery.Z własnego doświadczenia mogę tylko ostrzec że takie działania mają tendencję rosnącą. Jeśli człowiek POZWOLI sobie na utratę panowania nad sobą (i strasznie nawrzeszczy albo da klapsa, czasem nie wiadomo co gorsze) to następnym razem przychodzi to i łatwiej i szybciej. I tak to idzie, wyjątek staje się normą. Mnie pomogło - pomaga, bo od czasu do czasu musze sobie o tym znowu przypominać - mówienie do siebie: "nie pozwól sobie stracić równowagi, nie pozwól sobie na wpadnięcie we wściekłość, nie wolno ci sobie na to pozwalać". Na ogół skutkuje. W końcu każdy (może poza pewnymi patologicznymi przypadkami...) jest w stanie się opanować - nie dajemy klapsom dorosłym którzy też czasami nas rozwścieczają, prawda?Mam nadzieję że nie wyszłam na potwora. Oczywiście uwielbiam moją córeczkę i uważam że jest wspaniałym dzieckiem (acha - moja rodzina tzn. siostra, mam itd. uważaże jestem wobec niej zbyt pobłażliwa - naprawdę nie wiem jak to jest naprawdę).
    • Gość: Gruszka Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 28.04.01, 19:48
      Witajcie. Dwa dni mnie nie było (wszystko przez to, że czasem trzeba pracować) i widzę, że dyskusja się rozwija. Co do tzw. "pana Macieja" i jego argumentów politycznych, antykobiecych itd. Od dawna mam dziwne wrażenie, że jak komuś brak argumentów to zawsze zarzuci przeciwnikowi niewłaściwą opcję polityczną, pochodzenie rasowe itp. Niestety zdarza się to po każdej stronie sceny politycznej i w każdym zakątku świata. Obyśmy pamiętali jednak, że wszyscy jesteśmy ludźmi i nie obrzucali się epitetami nawet nic o sobie nie wiedząc.Tak poza tym polecam wam "kliknięcie" w misia na stronie "edziecka" lub adres "www.przemoc.com.pl". Zgadzacie się czy nie, ale przeczytać chyba zawsze warto.Pozdrawiam.
      • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 25.05.01, 14:41
        Marta, mama Marysi napisała> Witajcie. Witam Pania> Co do tzw. "pana Macieja" i jego argumentów politycznych, antykobiecych itd. Od dawna mam dziwne wrażenie, że jak komuś brak argumentów to zawsze zarzuci przeciwnikowi niewłaściwą opcję polityczną, pochodzenie rasowe itp. Niestety zdarza się to po każdej stronie sceny politycznej i w każdym zakątku świata. Obyśmy pamiętali jednak, że wszyscy jesteśmy ludźmi i nie obrzucali się epitetami nawet nic o sobie nie wiedząc.Zaczne od konca, jesli nie chce pani obrzucac epitetami to dlaczego pisze "tzw. pan Maciej"? Czy ja moge napisac pani "tzw. matka"?Co do argumentow "politycznych" to gdzie ja o nich napisalem? Prosze mi nie dorabiac "geby" argumentami rasistowskimi. Chyba ze pani uwaza ze liderzy akcji "Bez przemocy" wyrozniaja sie rasowo.
        • Gość: Gruszka Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 26.05.01, 21:32
          Maciej Trybus napisała/ł:> Zaczne od konca, jesli nie chce pani obrzucac epitetami to dlaczego pisze "tzw. pan Maciej"? Czy ja moge napisac pani "tzw. matka"?> Co do argumentow "politycznych" to gdzie ja o nich napisalem? Prosze mi nie dorabiac "geby" argumentami rasistowskimi. Chyba ze pani uwaza ze liderzy akcji "Bez przemocy" wyrozniaja sie rasowo.Swoimi wypowiedziami daje Pan świadectwo o samym sobie. Tak że zastanawiam się jak właściwie Pana tytułować - forma "pan" przysługuje raczej osobom, które się szanuje. Do mnie może się Pan zwracać w sposób dowolny. Jest mi to wysoce obojętne. A dorabianie gęby... Cóż, nie nazwałam Pana rasistą, ale skoro wziął pan to do siebie... Ostatnie zdanie Pańskiej wypowiedzi jakoś dziwnie brzmi w tym kontekście. W dalszą dyskusję się nie wdaję, ponieważ nie zwykłam schodzić poniżej pewnego poziomu.
        • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC - jeszcze do P.Macieja IP: *.* 15.06.01, 11:27
          Sądząc po danych osobowych oraz daleko płynących wnioskach o braku wyobraźni przestrzennej u kobiet wnioskuję, że chyba byłam z Panem na roku...P.S. W mojej pracy zawodowej spotkałam sie ze zdecydowaną przewagą mężczyzn o braku wyobraźni przestrzennej. A często i innej...Pozdrowienia dla żony.
          • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC - jeszcze do P.Macieja IP: *.* 19.06.01, 14:14
            krotko,a inteligentnie.ja tez spotkalam wielu mezczyzn nie grzeszacych wyobraznia (nie tylko przestrzenna), zatwardzialych macho wciaz sie jeszcze spotyka, nawet w internetowym edziecko. Ze tez sie czasem nie dziwia, ze baby maja wolne od garow i dzieci.(;-)A moze te biedne kobiety bez pojecia o elektrycznosci zdziela takiego zadufanego mezczyzne cala geba kiedys kablem elektrycznym (bo dzieci wszak nie bija), ha, ham.
    • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 30.04.01, 18:31
      Aniu, niestety mojemu 2,5 letniemu synkowi NIE DA sie nic wytlumaczyc. Pomimo swoich jeszcze niedawnych zapewnien, ze nigdy go nie uderze zdarzylo mi sie kilka razy dac mu klapsa. Chcialabym za wszelka cene tego uniknac, ale niestety "ponioslo" mnie, kiedy np wybiega na ulice. Za kare reszte drogi ma isc za reke, nawet tam gdzie nie jezdza samochody i co robi? Kladzie sie na ziemi, wrzeszczy wnieboglosy a mnie jest wstyd za niego, za siebe. Nie wiem jak zachowac sie w takich sytuacjach i jak z nich wybrnac. Dawid jeszcze nie mowi, dlatego jest mu trudno cokolwiek wytlumaczyc. Nawet gdy probuje to robic, wyrywa sie, ucieka. Nie ma momentu, aby moj syn byl w miejscu, jest w ciaglym ruchu. Staram sie jak moge, ale mam wrazenie, ze jego swiat jest gdzies daleko, gleboko i trudno jest do niego dotrzec. Kiedy do niego mowie, staram sie blisko nachylic, byc na jego poziomie, bo wiem ze na odleglosc nie dotrze zupelnie nic. Nie potepiam Twojego zachowania wobec Twojego dziecka, bo wiem jak niekeidy jest ciezko. Nam do tej pory udalo sie "wynalezc" jedna kare, na ktora Dawid reaguje, choc nie zawsze jest w 100% skuteczna - kiedy cos nabroi, sadzamy go na fotel i tak ma siedziec poki nie zadecydujemy, ze moze wstac. Wtedy rozpacza, jest mu przykro, przeprasza nas buziakami i zazwyczaj go "zwalniamy". Nie wiem czy to dobre czy zle, ale odnosi jakis skutek (przewaznie na krotko). Pozdrawiam i zycze jak najmniej "krytycznych" sytuacji.
      • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 30.04.01, 22:30
        Gabi napisała/ł:> Nam do tej pory udalo sie "wynalezc" jedna kare, na ktora Dawid reaguje, choc nie zawsze jest w 100% skuteczna - kiedy cos nabroi, sadzamy go na fotel i tak ma siedziec poki nie zadecydujemy, ze moze wstac. Wtedy rozpacza, jest mu przykro, przeprasza nas buziakami i zazwyczaj go "zwalniamy". Nie wiem czy to dobre czy zle, ale odnosi jakis skutek (przewaznie na krotko). Pozdrawiam i zycze jak najmniej "krytycznych" sytuacji.Ale przecież nie chodzi o to, żeby dzieciaka ukarać!Tylko o to, żeby do niego co dotarło. Jeli nie maszwrażenia, że przemyslał sprawę i WIE, za co ta kara,to ŻADNA kara nie będzie skuteczna. Co z tego, że przeprasza buziakami, jesli nie wie ZA CO przeprasza?Poza tym, kary trzeba stopniować - jesli dla Twojegodziecka najgorszą karą jest to siedzenie w fotelu,to jest to mpowód, żeby to robić JAK NAJRZADZIEJ.Bardzo możliwe, że w wielu sytuacjach klaps jakosposób zwrócenia uwagi będzie skuteczniejszyi mniej szkodliwy dla psychiki dzieciaka.Nie bójmy się klapsów! Każda kara, którejsię dziecko naprawdę boi, będzie szkodliwa dla jegopsychiki. Klaps na ogół taką najstraszniejsząkarą nie jest.Potworny Rysiek
        • Gość: Anias Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 13.05.01, 00:40
          Ryśku (chyba jednak nie taki Potworny)Przeczytałam wszystkie Twoje "wypowiedzi - odpowiedzi" z satysfakcją - nic dodać, nic ująć! Znam matkę, która szczyci się tym,że nigdy nie uderzyła dziecka, ale widząc jak w nerwach potrząsa nim jak kukiełką, albo wypowiada słowa, które nigdy by mi przez gardło nie przeszły - myślałam sobie, że klaps byłby lepszym wyjściem.Ja też dostawałam klapsy, ale przyznam szczerze, że wiem to od rodziców, bo sama tego nie pamiętam, a tym bardziej poczucia krzywdy, upokorzenia, złości itp. Pamiętam tylko (a może aż) to, że rodzice byli zawsze bardzo troskliwi, kochający i sprawiedliwi. Byli czasem surowi, ale zawsze odnosili się do mnie z szacunkiem. Do dziś mam z nimi wspaniały kontakt - oby moje dzieci miały taki ze mną!Pozdrawiam Cię Ryśku!
      • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 02.05.01, 08:41
        Na takie zachowanie ja stosuje:prowadzanie w szelkachnie wychodzenie z domunie wstydzc sie wijacego na ziemi dziecka. Mozna nawet przeczekac taka histerie, pozwolic mu sie wyryczec. Bo wychowanie polega na konsekwencji- dziecko musi zrozumiec, ze tobe naprawde zalezy na na takim a nie innym zachowaniem. Bo co klepiesz i nastepnego dnia on ci znowu wieje na ulice. To nie jest wychowanie- to jest srodek dorazny. Wyjdz godzine wczesniej, jesli gdzies musisz dojsc, nie przejmuj sie ludzmi jak ci sie dzieciak rzuci z rykiem na zienie, tylko najwyzej przenies w bardziej udludne miejsce. To nie jest latwe- a kto powiedzial, ze bedzie/ wychowywanie jest najtrudniejsza praca jaka moze byc. Ja przechodzilam przez to dwa razy, a mam dzieci eufemistycznie nazywane "zywym srebrem", czyli nieznosne smarkacze, wszedzie ich pelno, wyszystk sprawdza, wezma rozbiora. Ale jakos wyluzowalam sie przy nich, nauczylam ze nie wolno uciekac na jezdnie, ze nie bije sie dzieci w pesku, a nade wszystko, ze jak juz mama mowi nie, to to nie znaczy "na razie nie, ale jak pokrzyczysz to moze tak" nie, to nie i koniec.Klapsom sie przeciwstawiam, nie z tego wzgledu, ze to przemoc, ale z tego, ze, dopoki naszym zachowaniem nie sprawimy, ze nasze dziecko wykona w mozgu proces myslowy, powiazany z rzecza, ktorej nie wolno, to klapsy sa TYLKO przemoca, niemoca, rozpaczliwym aktem zachowania pozorow kontroli, ale nie sa tym czym usiluja byc wychowaniem.
        • Gość: Gruszka Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 02.05.01, 19:17
          Gosiu, dziękuję za Twój post. Od razu się uśmiechnęłam i zrobiło mi się lepiej na świecie :). Pozdrawiam Cię.
        • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 04.05.01, 09:08
          Gosiu, powiedziałaś coś, co od dawna chodziło mi po głowie, więc powiem raz jeszcze, po swojemu: rodzice często mówią, że dają klapsy, jak już nic innego nie pomaga. Nazywam więc klapsy wyrazem rodzicielskiej bezradności. A to naprawdę daleko od środka wychowawczego, nieprawdaż? I jeszcze coś: czasem nie możemy sobie poradzić także z kimś dorosłym, który, wiemy to, postępuje źle, nieznośnie, niebezpieczne, może sobie i innym poważnie zaszkodzić. Może to być szef, teściowa, pani ekspedientka w sklepie, polityk na urzędzie. Czy kiedyś zdobyliśmy się na to, by dać im wychowawczego klapsa? Nie, bo podświadomie lub świadomie szanujemy cudzą nietykalność. A co z dzieckiem?
          • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 04.05.01, 19:07
            Witajcie. agata napisała/ł:> ...czasem nie możemy sobie poradzić także z kimś dorosłym, który, wiemy to, postępuje źle, nieznośnie, niebezpieczne, może sobie i innym poważnie zaszkodzić. Może to być szef, teściowa, pani ekspedientka w sklepie, polityk na urzędzie. Czy kiedyś zdobyliśmy się na to, by dać im wychowawczego klapsa? Nie, bo podświadomie lub świadomie szanujemy cudzą nietykalność. A co z dzieckiem?Dodam jeszcze jedno. Nie uderzymy teściowej, sprzedawczyni itd., bo obawiamy się konsekwencji. Poważny konflikt, sąd, zwolnienie z pracy... A dziecko? Czy coś nam wtedy grozi? Nie...
          • Gość: Anias Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 13.05.01, 00:02
            agata napisała:rodzice często mówią, że dają klapsy, jak już nic innego nie pomaga. Nazywam więc klapsy wyrazem rodzicielskiej bezradności. A to naprawdę daleko od środka wychowawczego, nieprawdaż? I jeszcze coś: czasem nie możemy sobie poradzić także z kimś dorosłym, który, wiemy to, postępuje źle, nieznośnie, niebezpieczne, może sobie i innym poważnie zaszkodzić. Może to być szef, teściowa, pani ekspedientka w sklepie, polityk na urzędzie. Czy kiedyś zdobyliśmy się na to, by dać im wychowawczego klapsa? po pierwsze: zgadzam się, że klaps nie jest dobrym środkiem wychowawczym i w ogóle nie stosuję go za karę tylko wtedy, gdy chcę przerwać jakąś czynność, której skutki mogą być np.niebezpieczne dla dziecka lub która krzywdzi inną osobę, a tłumaczenie nie odnosi skutku. Nie sądzę by było to oznaką bezradności - po prostu w pewnym wieku dziecko nie jest w stanie zrozumieć pewnych rzeczy tak samo jak rachunku różniczkowego (a to i starszym przysparza kłopotów).po drugie - za dziecko jesteśmy odpowiedzialni i zdajemy sobie sprawę, że pewnych rzeczy nie jest świadome (np. że jak włoży rękę do wrzątku to będzie boleć). To my uczymy go świata i musimy mu pokazać m.in. co wolno, a czego nie - nawet jeśli na początku będzie to zakaz "nie, bo nie". Nie dajemy klapsów dorosłym, bo dorosły (przynajmniej teoretycznie) wie co robi, sam stanowi o sobie i jest za swoje czyny odpowiedzialny. Taki klaps byłby jedynie aktem zemsty, a nie chodzi o to, żeby się mścić - tym bardziej na dziecku.Pozdrawiam
    • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 09.05.01, 10:30
      Całkowicie się zgadzam z autorką artykułu. Ciekawa jestem czy owi psychologowie mieli szczęście bo prawdopodobnie mieli jeśli już wogle to dzieci nadzwyczaj spokojne wręcz apatyczne i chyba szczególnie inteligentne bo słusznie wcześniej zauważono że trudno tłumaczyć dwulatkowi że coś może być dla niego niebezpieczne. Chyba modrzy psychologowie zapomnieli że dzieci w tym wieku nie rozróżniają pojęć abstrakcyjnych.
    • Gość: Gugusia Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 31.05.01, 13:42
      Zgadzam się całkowicie. Czasami trudno jest dziecku wytłumaczyć, czego mu zabraniamy, a w sytuacji, gdy trzeba reagować szybko, mały klaps na otrzeźwienie daje dobre rezultaty. zanom wybiegnie na ulicę czy ( po raz kolejny i po tłumaczeniach)zacznie malować pastą do butów ścianę trzylatek się zastanowi. Wiem, bo mam w domu przykład. I nie jest to umniejszanie godności dziecka, ono wie, że je kocham, poprostu jest to ostateczny środek wychowawczy. Oczywiście nie mówię tu o katowaniu czy biciu z byle powodu. Jest to wzmocnienie słów, ale tylko w ostatecznym wypadku i nie może być nadużywany.
      • Gość: guest Re: KLAPSY - PRZEMOC?? IP: *.* 15.06.01, 10:59
        Trochę późno chciałam coś od siebie dodać, ale może jeszcze ktoś to przeczyta...Nie jestem ani surową przeciwniczką bicia, ani zwolenniczką chowania "na sucho". Swojego dwulataka nie biję, ale zdarza mi się krzyknąć, "wziąć pod pachę" czy mocniej pociągnąć za rękę. Wydaje mi się, że pewnych sytuacji się nie uniknie, nikt nie jest kamieniem i nawet własne najukochańsze dziecię może doprowadzić do szewskiej pasji. Trudno w sytuacji awaryjnej zawsze tłumaczyć, zamiast zareagować natychmiast. Ja jednak obok metod "nagłych" chciałam polecić wszystkim takie "gadanie na okrągło", kiedy nic nie grozi, a dzieciuch tylko np. odsuwa po raz 1763 tą samą szufladę z kasetami...U mojego dziecka zauważyłam bowiem skutek: idziemy na spacerze obok śmietnika, do którego wchodzi mała dziewczynka. I co słyszę od niego? "Dziewczynko! Nie wchodź do śmietnika!".Albo do chłopaka sporo starszego "Nie siadaj na kamieniu bo zimny!". A w domu do siebie "Nie dotykaj gniazdka!". Mogłabym takie przykłady mnożyć. Jednak są sytuacje, których za cholerę nie mogę opanować - np. wyrywanie się gdzie popadnie na spacerze, czy złośliwe wytrącenie mi nocnika z zawartością ze złości, ze mama mnie wysadziła...Wtedy najpierw krzyczę (własna złość) i wyprowadzam delikwenta do innego pomieszczenia za rękę. Delikwent doskonale już wie, że zrobił źle, bo stoi grzecznie i wyglada zza drzwi. Jak widzi, że już mi przeszło (czyt. posprzątałam zawartość z podłogi), to przychodzi i staram się gościowi wytłumaczyć, co zrobił nie tak. Niestety też jestem wybuchowa, ale obiecałam sobie nie klepać małego. I na razie wytrzymuję. A dwulatki są rzeczywiście okropne!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka