Dodaj do ulubionych

Kto ma racje ja czy maz?

30.11.06, 13:18
Moj synek ma 3 latka i jest przedszkolakiem.W grupie przedszkolnej jest
chlopczyk ktory nieustannie zaczepia(szturcha,popycha)dzieci w tym mojego
synka.Rozmawialam z wychowawczynia i chlopczyk robi wszystko by zwrocic na
siebie uwage.Ale nie w tym rzecz.Spieramy sie z mezem (nie przy dziecku) jak
powinien reagowac nasz synek na zaczepki kolegi.Moj maz uwaza ,ze chlopak nie
powinien byc ulegly i powinien oddawac koledze.Dorosly czlowiek musi sobie
radzic w zyciu a przedszkole to najlepsza szkola i start w dorosle zycie.Ja
natomiast twierdze,ze nie wolno reagowac w ten sposob.Sa inne sposoby
reagowania na agresywne zaczepki...krzyk (moj syn akurat odstrasza
przeciwnika krzykiem,jest bardzo impulsywny i nie daje sobie wchodzic na
glowe),poskarzenie sie Pani wychowawczyni,zignorowanie kolegi...cokolwiek
byle nie bicie.Wiem,ze nie da sie uchronic dziecka przed zagrozeniami swiata
ale jak moze reagowac maly 3latek,co bedzie dla niego zrozumiale? Dajcie znac
jak wy postepujecie,co sugerujecie swoim dzieciom?
Obserwuj wątek
    • aluc Re: Kto ma racje ja czy maz? 30.11.06, 13:21
      jeśli twój syn daje sobie radę z agresorem (w dodatku bezkontaktowo wink) , to po
      co interweniować?
    • bri Re: Kto ma racje ja czy maz? 30.11.06, 13:24
      Powiedziałabym chłopcu, że najlepiej poradzić sobie bez bicia, ale jak już
      inaczej się nie da to bicie w samoobronie jest dozwolone.
    • acorns Zdecydowanie mąż 30.11.06, 13:26
      Krzyk i skarżenie to pasuje dziewczynce a nie chłopakowi. Ja Młodą uczyłem, ze
      jak ktoś do niej fika to trzeba walić w łeb i się nie zastanawiać. Aby tylko
      sama nie atakowała pierwsza.
      • aluc Re: Zdecydowanie mąż 30.11.06, 13:30
        acorns napisał:

        > Krzyk i skarżenie to pasuje dziewczynce a nie chłopakowi.

        to dlaczego młodą uczyłeś, że trzeba walić w łeb? cóż za rodzicielska
        niekonsekwecja wink
        • acorns Re: Zdecydowanie mąż 30.11.06, 13:54
          No bo dziewczynka wrzeszcząca, płacząca i skarżąca to jeszcze spoko no bo to
          dziewczynka. Dziewczynka waląca w łeb jak potrzeba też ujdzie. Chłopak walący w
          łeb jak potrzeba też jest w porządku. Ale chłopak wrzeszczący, płaczący i
          skarżący to już jakaś pomyłka.
          • stypkaa Re: Zdecydowanie mąż 30.11.06, 14:26
            > No bo dziewczynka wrzeszcząca, płacząca i skarżąca to jeszcze spoko no bo to
            > dziewczynka
            Co za beznadziejny argument...

            chłopak wrzeszczący, płaczący i
            > skarżący to już jakaś pomyłka.
            To pewnie jesteś z tych twardzieli co to uważają, że "chłopaki nie płaczą".
            Może to i lepiej, że masz córkę. Mogła chociaż sobie popłakać czasami...
            • acorns Re: Zdecydowanie mąż 30.11.06, 15:03
              > To pewnie jesteś z tych twardzieli co to uważają, że "chłopaki nie płaczą".

              Tak właśnie uważam. Facet ma być twardy a nie popłakiwać po kątach albo w
              poduszkę. Płacz to oznaka słabości, bezsilności, złego nastroju. A takie coś
              się nie powinno mężczyznom zdarzać, ponieważ jest to niemęskie. Tak więc sama
              rozumiesz jak to jest. Mężczyznę i kobietę trzeba wychować, dlatego też córkę
              wychowuję tak, żeby była kobieca, a syna wychowywałbym tak, żeby był męski. W
              końcu dzieci nie wychowuje się dla siebie, tylko córkę dla jej przyszłego męża,
              a syna dla jego przyszłej żony. A która kobieta chciałby za męża taką rozlazłą
              maneję popłakującą w poduszkę?
              • stypkaa Re: Zdecydowanie mąż 30.11.06, 15:10
                Widzisz ja chciałabym czasami, żeby mój mąż sobie popłakał. To by mu pomogło.
                Ale nie umie. Tak pewnie został wychowany.
                Nie jest też wybuchowy, więc wszystko trzyma w sobie. A to najgorsze co można
                sobie zrobić...

                A która kobieta chciałby za męża taką rozlazłą
                > maneję popłakującą w poduszkę?
                I wcale nie trzeba być rozlazłą "maneją" cokolwiek to znaczy.
                • acorns Re: Zdecydowanie mąż 30.11.06, 15:32
                  > Widzisz ja chciałabym czasami, żeby mój mąż sobie popłakał. To by mu pomogło.

                  Mężczyźni mają inne środki, żeby nie trzymać tego wszystkiego w sobie. Kiedyś
                  kumpel chlał parę dni, a potem się pochlastał bo go dziewczyna rzuciła. Płacz
                  to jest kobiecy sposób na odreagowanie, a nie męski. Oczywiście nie kazdy musi
                  sobie robić sznyty, ale upijanie się zamiast płaczu jest w porządku.
                  • ik_ecc Re: Zdecydowanie mąż 30.11.06, 15:39
                    acorns napisał:

                    > > Widzisz ja chciałabym czasami, żeby mój mąż sobie popłakał. To by mu pomo
                    > gło.
                    >
                    > Mężczyźni mają inne środki, żeby nie trzymać tego wszystkiego w sobie. Kiedyś
                    > kumpel chlał parę dni, a potem się pochlastał bo go dziewczyna rzuciła. Płacz
                    > to jest kobiecy sposób na odreagowanie, a nie męski. Oczywiście nie kazdy
                    musi
                    > sobie robić sznyty, ale upijanie się zamiast płaczu jest w porządku.

                    Mialam skomentowac... ale rece mi opadly. Dobrze ze masz corke. I dobrze, ze ja
                    uczysz walic w leb - (niekonwencjonalnie) u niej zezwalasz na wyrazanie
                    wszystkich emocji - w tym i smutku i gniewu. Szkoda tylko, ze w stosunku do
                    mezczyzn masz takie przestarzale poglady...
                    • acorns Re: Zdecydowanie mąż 30.11.06, 15:56
                      > Szkoda tylko, ze w stosunku do mezczyzn masz takie przestarzale poglady...

                      Dziadek Młodej i mój były teść zarazem to jest bardzo mądry człowiek. I on
                      powtarzał mi wiele razy "wychowuj dzieci na takich ludzi, jakich chciałbyś w
                      życiu spotykać". A ja chcę spotykać kobiety, które przy mnie będą takie trochę
                      ciapowate, nieporadne, ale gdy mnie akurat nie ma, to dadzą sobie radę ze
                      wszystkim. No prawie wszystkim smile I tak też staram się Młodą wychowywać.

                      A co do mężczyzn, to ja chcę spotykać takich, na których mogę liczyć. Jak mi
                      skrzywdzą dziecko, to ja nie potrzebuję, żeby kumpel płakał nad krzywdą Młodej,
                      tylko żeby wsiadł ze mną w samochód i pojechał wymierzyć sprawiedliwość.
                      Chciałbym, żeby moja córka miała kiedyś męża takiego, który poradzi sobie z
                      bandą nastoletnich osiedlowych leszczy. Śmiać mi się chciało jak oglądałem
                      kiedyś na TVN reportaż o dwunastolatku terroryzującym osiedle. I stały te
                      lalusie jak cioty i tak jak ich żony, twierdzili że oni nie czują się
                      bezpieczni. I to mają być mężczyźni? Dla mnie to jakaś karykatura mężczyzny.
                      Pewnie mamusia i tatuś nie nauczyli w mordę lać, pozwalali płakać, mazgaić się
                      i są efekty. Ja bym wolał kumplować się z tym zastraszającym osiedle
                      dwunastolatkiem niż z tymi lamerami, którzy się go boją. Tamten przynajmniej
                      mimo tego, że w wieku mojej córki zasługuje na to żeby go nazywać mężczyzną, bo
                      ma jaja a nie wydmuszki. A posiadanie jaj to wartość ponadczasowa, więc
                      psychiczna kastracja chłopca trzyletniego to poważny błąd prowadzący do
                      wyhodowania kolejnego lalusia z miękkimi rączkami i miękkim fiutkiem.
                      • ik_ecc Re: Zdecydowanie mąż 30.11.06, 16:42
                        acorns napisał:

                        > Śmiać mi się chciało jak oglądałem
                        > kiedyś na TVN reportaż o dwunastolatku terroryzującym osiedle.

                        Otoz i to wlasnie - w tymze 12-latku tez kultywowano zlosc i agresje i nie
                        pozwalano mu na wyrazanie innych emocji - takie masz tego (ekstremalne)
                        rezultaty.

                        Powodzenia zycze.

                        • acorns Re: Zdecydowanie mąż 30.11.06, 16:59
                          > w tymze 12-latku tez kultywowano zlosc i agresje i nie
                          > pozwalano mu na wyrazanie innych emocji

                          Chyba o czym innym tu mówimy. Oczywiście, że chłopcy mogą także wyrażać
                          wszystkie uczucia i emocje. Od dziewczynek powinien odróżniać ich sposób w jaki
                          to robią. Czego wyrazem miałby być płacz chłopca? Nie mówię o trzy czy
                          pięciolatku, ale np. o ośmiolatku. Takim typowym ośmiolatku. Jakie emocje
                          miałby wyrazić poprzez płacz?

                          Swoją drogą to ja nie kultywuję u Młodej ani złości ani agresji. Zamiast złości
                          kultywowałem w niej podejście pieprząco - olewające. Tak jest łatwiej niż się
                          wszystkim przejmować i złościć. To, że uczyłem ją walczyć nie oznacza
                          kultywowania agresji. Ona w ogóle nie jest agresywna, a czynnikiem wywołującym
                          u niej agresję jest agresja skierowana w jej stronę. Nie zaatakowana nikogo nie
                          uderzy.
                          • ik_ecc Re: Zdecydowanie mąż 30.11.06, 17:15
                            acorns napisał:

                            > Takim typowym ośmiolatku. Jakie emocje
                            > miałby wyrazić poprzez płacz?

                            Smutek. Zal. Smutek i zal wyraza sie lzami. Jesli sie nie pozwoli sobie na
                            wyrazenie smutku i zalu, te emocje przechodza w zlosc, ktora wyrazana jest
                            agresja.

                            Z reguly kazde mniej czy bardziej dramatyczne wydarzenie wzbudza wiele roznych
                            emocji - w tym zarowno gniew, jaki i smutek (plus kilka innych). Powinno sie
                            dac upust i jednej i drugiej emocji - kiedy jest moment na gniew, to wrzasnac,
                            walnac piescia w sciane, itd. kiedy przychodzi czas na smutek - pozwolic sobie
                            na lzy. Jesli nie pozwoli sie sobie na wyrazenie ktorejs z tych emocji, utkwi
                            sie w tej drugiej, nierzadko na stale (vide ten opisany przez Ciebie 12-latek).

                            Tradycyjny blad to zabronienie chlopcom wyrazac smutek - bo to takie niemeskie,
                            oraz zabronienie dziewczynkom wyrazac gniew - bo to takie niekobiece. I stad
                            mamy agreswnych chlopcow oraz rozmazane, rozciapciane dziewczynki.

                            Dlatego jak najbardziej zgadzam sie z tym, zeby dziewczynke popierac w
                            wyrazaniu wscieklosci - bo to jest dla niej zdrowe. Nie jest to kwestia
                            kultywowania, tylko zezwolenia na wyrazenie, akceptacji dziecka/czlowieka w
                            danym stanie. Nie musmy chlopcu mowic - placz kiedy i gdzie chcesz, ale mozemy
                            go nauczyc ze sa miejsca, w ktorych moze bezpiecznie plakac - na przyklad w
                            domu - ze nikt go tu nie wysmieje. Nie musimy dziewczynki uczyc zeby w
                            przyplywie zlosci szukala koniecznie czyichs zebow do wybicia, ale mozemy jej
                            zainstalowac cos do boksowania w piwnicy, czy pozwolic na wrzask i kopanie
                            podlogi czy rzucanie garnkami po scianach.

                            > Ona w ogóle nie jest agresywna, a czynnikiem
                            > wywołującym u niej agresję jest agresja skierowana w jej stronę. Nie
                            > zaatakowana nikogo nie uderzy.

                            Wierze i tez chce u corki taki efekt osiagnac. smile
                            • acorns Re: Zdecydowanie mąż 30.11.06, 18:57
                              > Smutek i zal wyraza sie lzami.

                              Zgadza się, ale tak to robią dziewczynki. Chłopcy powinni te uczucia wyrażać
                              właśnie poprzez otworzenie z kopa drzwi albo na worku treningowym. Może tu
                              faktycznie jest jak mówisz, że tłumiony smutek i żal przechodzi w złość. Ja jak
                              sobie przypominam, to tak miałem. Jak coś poszło nie tak to nie smuciłem się
                              tylko byłem wściekły. Z tym że nie wyżywałem sie na innych ludziach poza tymi
                              przez których byłem wściekły. Czasem ktoś dostał porządną zjebkę, a czasem i w
                              dziób.

                              Mężczyzna i kobieta to dwa zupełnie różne podgatunki w ramach gatunku homo
                              sapiens. Patrzę na siebie i na Młodą. Jak ja byłem w jej wieku i trochę starszy
                              i dziewczyna zachowała się wobec mnie nie w porządku czy w jakiś sposób mnie
                              zraniła, to zawsze przeczekałem dzień, dwa aż w końcu zawsze jej powiedziałem
                              nie przebierając w słowach co ja o niej myślę. Jak Młoda została przez
                              koleżankę zraniona, to smuciła się, położyła się do mnie spać, prawie całą noc
                              przepłakała i żaliła się jak ona mogła itd. ale nic jej nie powiedziała. Ją
                              wbrew pozorom bardzo łatwo zranić. Ale mężczyzna powinien mieć nieco wyższą
                              odporność na zranienia i nie mazgaić się tylko być twardy.

                              No jakoś nie potrafiłbym zaakceptować tego, że mój syn którego nie mam
                              popłakuje sobie w kącie bo mu źle. Coś mi się widzi że jakbym to zauważył to by
                              mu było jeszcze gorzej. Ostry survival jest idealnym "utwardzaczem".
                              • aleksandrynka Re: Zdecydowanie mąż 01.12.06, 17:29
                                Chłopcy powinni te uczucia wyrażać
                                > właśnie poprzez otworzenie z kopa drzwi albo na worku treningowym

                                a dlaczego instruować kogoś, jak ma wyrażać swoje uczucia, jaki sposób jest dla
                                niego najlepszy? Nikt nie ma prawa mnie w tym względzie pouczać i ja też
                                synkowi nie zabronię płakać. Płacze bo jest rozżalony, zły, płacz oczyszcza, to
                                jest własnie sposób wyrażania emocji, bardzo pierwotny zresztą. Jedyne, na co
                                kładę nacisk to na to, że nie można nikogo krzywdzić, że jak się jest wściekłym
                                to nie można wyżyć się na innych. Nie mówię o sytuacji, kiedy trzeba komuś po
                                prostu oddać, gdy inne przekazy nie skutkują. Obrona to inna sprawa, trzeba
                                dziecku pokazać, że ma do niej prawo. Jak młody płacze to dlatego, że tak mu
                                podpowiadają emocje, nie mówię: nie płacz. Mówię - o, chyba jest Ci przykro...
                                Coś w tym stylu. Pomagam mu zidentyfikować stan, w jakim się znajduje (ma
                                dopiero 3 lata) i nazywam uczucia. Gdybym powiedziała: nie płacz, niczego bym
                                go nie nauczyła oprócz tego, że jego uczucia nie są ważne, że nie ma prawa ich
                                przeżywać, że powinien je blokować. Po prostu. Jak jest zły, wścieka się,
                                nakręca, to mogę zaproponowć worek treningowy, czyli poduszkę. Tak samo
                                synkowi, jak i córce, której jeszcze nie mam smile

                                Ale mężczyzna powinien mieć nieco wyższą
                                > odporność na zranienia i nie mazgaić się tylko być twardy.
                                Mężczyzna, podobnie z resztą jak kobieta, żeby był "twardy" musi wzrastać w
                                poczuciu bycia kochanym, szanowanym i zrozumianym. Będzie się czuł wewnętrznie
                                silny kiedy wyrośnie przy wsparciu najbliższych, kiedy ni dadzą mu moc. A moc
                                to też poczucie własnej wartości, które wspieramy okazując, że ten mały
                                człowiek jest WAŻNY, a uczucia, które przeżywa są jego integralną częścią.
                                > No jakoś nie potrafiłbym zaakceptować tego, że mój syn którego nie mam
                                > popłakuje sobie w kącie bo mu źle.
                                Dla mnie znaczy to tyle, że swoje frustracje widziałbyś we własnym dziecku. A
                                skoro Tobie, jak przypuszczam, nie pozwolono żyć w zgodzie z własnymi emocjami,
                                to teraz odpokutowałby to syn.

                                >Ostry survival jest idealnym "utwardzaczem".
                                Survival to sytuacja ekstremalna, weź też pod uwagę, że jednych utwardza a
                                innych załamuje. Od czego to zależy? Od tego, o czym pisałam wyżej - od
                                zasobów, w jakie każda jednostka została wcześniej wyposażona. Nielogicznym
                                jest fundowanie survivalu dziecku, które nie ma zasobów, żeby sobie móc
                                poradzić.
                              • ik_ecc Re: Zdecydowanie mąż 02.12.06, 15:50
                                acorns napisał:

                                > > Smutek i zal wyraza sie lzami.
                                >
                                > Zgadza się, ale tak to robią dziewczynki. Chłopcy powinni te uczucia wyrażać
                                > właśnie poprzez otworzenie z kopa drzwi albo na worku treningowym

                                Wiec NIC nie zrozumiales z tego co wczesniej. Szkoda... Tak mocno
                                zinternalizowales te bajania o "twardych" facetach, ze juz nawet nie wiesz co
                                to jest smutek.

                                Jeszcze raz powtorze - INNA emocja - INNY sposob wyrazania. Kopem - zlosc.
                                Lzami - smutek.

                                > Jak Młoda została przez
                                > koleżankę zraniona, to smuciła się, położyła się do mnie spać, prawie całą
                                > noc
                                > przepłakała i żaliła się jak ona mogła itd. ale nic jej nie powiedziała. Ją
                                > wbrew pozorom bardzo łatwo zranić. Ale mężczyzna powinien mieć nieco wyższą
                                > odporność na zranienia i nie mazgaić się tylko być twardy.

                                W duzym stopniu reakcja uwarunkowana jest genetycznie i rzeczywiscie troche
                                inaczej dziala to u kobiet, troche inaczej u mezczyzn - ale nic nie jest na
                                dwoch odmiennych biegunach. Kobiety tez czuja zlosc, mezczyzni tez czuja
                                smutek. Nikt nie powinien nikomu dyktowac jakie emocje ma odczuwac w danym
                                momencie i jak powinien je wyrazac. Nie ma zadnego "powinien" czy "powinna".

                                > No jakoś nie potrafiłbym zaakceptować tego, że mój syn którego nie mam
                                > popłakuje sobie w kącie bo mu źle. Coś mi się widzi że jakbym to zauważył to
                                > by
                                > mu było jeszcze gorzej. Ostry survival jest idealnym "utwardzaczem".

                                No i bogini dzieki ze nie masz syna. Bys go sobie wychowal na takiego twardego
                                12-latka o ktorym pisales wczesniej.
                              • acorns Re: Zdecydowanie mąż 02.12.06, 16:14
                                Spokojnie. Trochę mnie przekonaliście. Co wcale nie oznacza,że bedę akceptował
                                mazgajstwo.
                                • ik_ecc Re: Zdecydowanie mąż 02.12.06, 16:29
                                  Doceniam co napisales.

                                  Ale tak sobie jeszcze myslalam o tym przy okazji robienia sniadania, wiec
                                  dopisze: wink

                                  Dorastanie polega, min., na uczeniu sie co jest akceptowalne przez
                                  spoleczenstwo a co nie i znajdowaniu w tym swojego balansu - jak sie zachowac
                                  zeby nie zostac przez spoleczenstwo odrzuconym a jednoczesnie byc uczciwym
                                  wobec siebie, zyc w zgodzie z soba. To sa trudne sprawy i kazdy musi to sobie
                                  sam wywazyc.

                                  Spoleczenstwo generalnie nie akceptuje "mazgajstwa", co nie znaczy, ze lzy nie
                                  istnieja. Dobrze jest miec miejsce, gdzie mozna tym lzom dac poleciec - wtedy
                                  wyleci co ma wyleciec, mamy smutek z glowy, mozemy na spokojnie zabrac sie do
                                  konstruktywnego dzialania (o ile takie jest potrzebne). Dobrze jest, jesli tym
                                  miejscem jest dom, dobrze jesli ma sie przynajmniej jedna osobe przy ktorej
                                  mozna byc soba - z calym inwentarzem, tym latwiejszym i trudniejszym do
                                  zaakceptowania. Jesli rodzic nie akceptuje pewnej czesci dziecka - to wlasnie
                                  tak jest - dziecko czuje sie nieakceptowane przez rodzicow, a to jest ciezka
                                  sprawa. Moze to pojsc w zlosc (np przeciw rodzicom), albo, ironicznie, w wiecej
                                  smutku "tatus/mamusia mnie nie kocha" i, potencjalnie, w wiecej lez. wink
                                  Latwiej jest sie dac delikwentowi wyplakac, niech wyrzuci co ma do wyrzucenia,
                                  a potem na spokojnie instruowac jak komus przylozyc w ryja tak zeby piesc nie
                                  bolala. wink
                                  • acorns Re: Zdecydowanie mąż 02.12.06, 17:07
                                    > Dorastanie polega, min., na uczeniu sie co jest akceptowalne przez
                                    > spoleczenstwo a co nie i znajdowaniu w tym swojego balansu - jak sie zachowac
                                    > zeby nie zostac przez spoleczenstwo odrzuconym a jednoczesnie byc uczciwym
                                    > wobec siebie, zyc w zgodzie z soba. To sa trudne sprawy i kazdy musi to sobie
                                    > sam wywazyc.

                                    Jest jednak jescze jedna rzecz, którą przy tej okazji należy wymienić - kwestia
                                    konformizmu. Uznanie za priorytet akceptacji społecznej rodzi zachowania
                                    konformistyczne, co w efekcie nie pociąga za sobą żadnych zmian. Zaczynając od
                                    kwestii drobnych jak np. ubiór, a kończąc na problemach społecznych typu
                                    narkomania, pedofilia czy alkoholizm.

                                    > Dobrze jest miec miejsce, gdzie mozna tym lzom dac poleciec - wtedy
                                    > wyleci co ma wyleciec, mamy smutek z glowy, mozemy na spokojnie zabrac sie do
                                    > konstruktywnego dzialania

                                    To chyba jest to o czym ja myślę. Bo mi nie chodziło tak naprawdę o sam płacz
                                    jako taki, tylko o to, żeby tych łez nie widział. To jest chyba to, co zrobił
                                    chłopak Młodej jak mu babcia zmarła. Być może on płakał po śmierci babci, która
                                    bardzo kochał. Ale nikt tego nie wie, ponieważ osiodłał konia wsiadł i
                                    pogalopował w stronę tajgi. Nie było go koło czterech dni. Może zadekował się w
                                    którymś z domków? (są tam takie domki w których można się zatrzymać na noc,
                                    napalić w piecu, ogrzać się i rano jechać dalej) Może tam dwa dni płakał bez
                                    przerwy? Może tylko jeden dzień? A może tylko chciał pobyć sam? To wie tylko
                                    on. Nikt inny nie wie gdzie był ani co robił. I niech tak zostanie. Takie coś
                                    to ja bym zaakceptował.
                      • barponia Re: Zdecydowanie mąż 01.12.06, 13:10
                        a co zrobisz jak ten 12 latek , z ktorym chcialbys sie kumplowac zgwalci twoja
                        corke? to dalej bedziesz go bronil , bo ma jaja? gratuluje wyboru - tatuśku od
                        siedmiu boleści - takich jak ty powinno od razu na leczenie kierowac i o
                        pozbawienie praw rodzicielskich, bo kreujesz swiat typowo samczy - macho i jego
                        ulegla placzaca dziewczynka, ktora ma sobie radzic ze wszystkim a ty tylko jako
                        samiec bedzieszs chodzil i zbieral laury
                        • acorns Re: Zdecydowanie mąż 01.12.06, 14:19
                          > a co zrobisz jak ten 12 latek , z ktorym chcialbys sie kumplowac zgwalci
                          > twoja corke?

                          Ja nie chcę się z nim kumplować tylko napisałem że wolałbym się kumplować z nim
                          niż z tymi lamusami, którzy pomimo 30 lat na karku robią przed nim w gacie.
                          Moja córka bez walki się nie podda, więc z tym gwałtem to nie taka prosta
                          sprawa w jej przypadku.

                          > takich jak ty powinno od razu na leczenie kierowac i o pozbawienie praw
                          > rodzicielskich, bo kreujesz swiat typowo samczy

                          A to mamy już ustawę na mocy której jedyną słuszną wizją świata są ideały
                          feministycznego betonu? Bo ja myślałem że wolno mi dzieci wychowywać zgodnie ze
                          swoimi przekonaniami i że gwarantuje mi to Konstytucja RP. Coś przeoczyłem?
              • nchyb Re: Zdecydowanie mąż 30.11.06, 15:19
                > poduszkę. Płacz to oznaka słabości, bezsilności, złego nastroju. A takie coś
                > się nie powinno mężczyznom zdarzać, ponieważ jest to niemęskie
                dla mnie płacz to oznaka uczuć i ężczyznom, tak jak i uczucia - zdarzyc sę
                może. Natomiast brak czuć jest dla mnie nie tyle niemęski - co nieludzki...

                > wychowuję tak, żeby była kobieca, a syna wychowywałbym tak, żeby był męski. W
                ja wychowuję dzieci, żeby były ludzkie...

                > końcu dzieci nie wychowuje się dla siebie, tylko córkę dla jej przyszłego męża
                a ja synów nie wychowję dla ich przyszlych żon, ale dla nich samych. Żeby sai
                lubili siebie, bo jak oni będa się lubić i akceptować, to reszta śwata też
                przychylniej na nich zerkie. Córki teżbym chowała dla nich samych, a nie ich
                przyszłych panów małżonków...

                > a syna dla jego przyszłej żony. A która kobieta chciałby za męża taką
                rozlazłą
                > maneję popłakującą w poduszkę?
                Zdecydowana większość obiet najprawdopodbniej wolałaby ężczyznę z uczuciami niż
                twardziela robocopa...
                • acorns Re: Zdecydowanie mąż 30.11.06, 15:34
                  > dla mnie płacz to oznaka uczuć

                  Ale to oznaka typowo kobieca. Mężczyzna wyraża uczucia inaczej. Brak płaczu nie
                  musi oznaczać u mężczyzny braku uczuć i nie należy tego tak odbierać.
                  • nchyb Re: Zdecydowanie mąż 30.11.06, 17:47
                    > Ale to oznaka typowo kobieca. Mężczyzna wyraża uczucia inaczej
                    kudzka. Prawdziwy mężczyzna jest tak pewny swojej męskości, że nie musi tłumić
                    w sobie płaczu, jeżeli ma taką potrzebę. Natomiast mięczaki wolą udawać
                    twardzieli i udawać, że płacz to babska sprawa. Ale nie są wtedy prawdziwymi
                    facetami, dla wielu kobiet nie są facetami, a takimi pseudomaczo...
                    • aluc howgh :) nt 30.11.06, 17:49
                    • acorns Re: Zdecydowanie mąż 30.11.06, 19:05
                      > Prawdziwy mężczyzna jest tak pewny swojej męskości, że nie musi tłumić w
                      > sobie płaczu, jeżeli ma taką potrzebę.

                      Prawdziwy mężczyzna potrafi stłumić płacz nawet gdy ma ZAJEBISTĄ potrzebę. On
                      po prostu takiej potrzeby nie dopuszcza do głosu i żeby tak potrafił, potrzeba
                      mu męskiego wychowania. Ja myślę, że bez problemu zachowałbym kamienną twarz
                      nawet na pogrzebie własnego dziecka i za to mogę podziękować ojcu.

                      > Ale nie sa wtedy prawdziwymi facetami, dla wielu kobiet nie sa facetami, a
                      > takimi pseudomaczo...

                      To dlaczego ja spotykam wyłącznie takie kobiety, dla których płaczący facet to
                      męska lala i tyle? I nawet Młoda tak uważa. To co przed chwilą powiedziała na
                      temat facetów, którzy płaczą nie nadaje się do opublikowania na forum. A ten
                      mój kumpel, który po odejściu dziewczyny nie płakał tylko pił parę dni i się
                      pochlastał, obecnie jest przez dziewczyny podziwiany. I te dziewczyny strasznie
                      jara jak on opowiada skąd ma te sznyty. Pytają go często "a dla mnie też byś
                      tak sobie zrobił?", albo mówią mu, że naprawdę potrafi kochać no bo jak facet
                      robi takie rzeczy to musi być naprawdę zakochany.
                      • monia145 Re: Zdecydowanie mąż 30.11.06, 21:26
                        Ciekawe czy chłopiec, który obecnie lezy na oddziale w szpitalu, gdzie pracuję,
                        zyskałby Wasza aprobatę, bo zamiast pochlastać się lub skoczyć z mostu, bo to
                        bardziej męskie, nałykał się tabletek. Przyczyną był zawód miłosny. Tabletki to
                        takie kobiece, prawda?

                        To świetnie, że potrafiłbyś zachować kamienna twarz na pogrzebie dziecka, tylko
                        tak sobie myslę, co byś zyskał? Opinie superhipermacho? Reakcją normalnych
                        ludzi, z wykształconymi uczuciami wyższymi pewnie byłoby lekkie zdziwienie na
                        Twoją postawę. Bo wbrew temu, co usiłujesz nam tu wmówić, ludzie lubią widzieć
                        człowieka w kimś innym, a nie maszynę. To, w jaki sposób potrafimy przeżywać
                        pewne zdarzenia w naszycm życiu łączy nas z ludzmi. Są momenty w życiu każdego,
                        gdzie płacz i łzy niosą ukojenie i budzą ludzką solidarność.

                        Nie czyni Cię to w żadnym wypadku lepszym,pełnowartościowszym facetem jeśli nie
                        umiesz płakać. Dla mnie to ułomność, nie powód do chwały.

                        "Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa"
                        • nchyb Re: Zdecydowanie mąż 01.12.06, 06:50
                          > Nie czyni Cię to w żadnym wypadku lepszym,pełnowartościowszym facetem jeśli
                          nie
                          > > umiesz płakać. Dla mnie to ułomność, nie powód do chwały.
                          Moniu, nie po raz pierwszy siępodpiszę pod Twoimi słowami...

                          Acorns, rozumiem, że Ty możesz mieć potrzebę bezpłaczowego przeżywania, ale
                          dowiedziałeś się właśnie, że jednak wiele kobiet za prawdziwych mężczyzn uważa
                          tych facetów, którzy uczucia potrafią okazać w inny sposób, niż Ty o tym
                          piszesz. Jeżeli jesteś prawdziwym facetem, warto, byś to chociaż przemyślał.
                          Pozdrawiam
                          • acorns Re: Zdecydowanie mąż 01.12.06, 10:25
                            > Jeżeli jesteś prawdziwym facetem, warto, byś to chociaż przemyślał.

                            Przemyślałem i wiesz co? Zauważyłem taką dziwną prawidłowość, że kobiety to
                            niby lubią facetów typu ciepła domowa ciapa, ale jak na horyzoncie pojawia się
                            twardziel, to ciapa idzie w odstawkę. Trochę ludzi miałem okazję poznać, więc i
                            trochę rozwodów było dla mnie jak reality show. Zauważyłem to, że żadna z tych
                            kobiet nie zostawiła maczo. Na odwrót bywało. Natomiast jak facet był ciapą, to
                            zawsze rozwód był z inicjatywy kobiety. Nigdy na odwrót. Wniosek nasuwa się
                            sam. Po prostu kobiety instynktownie szukają twardego i męskiego samca
                            rozpłodowego. Ponieważ łatwiej żyć z taką rozmemłaną ciapą, to tacy też mają
                            wzięcie. Ale instynkty często biorą górę smile
                        • acorns Re: Zdecydowanie mąż 01.12.06, 10:30
                          Akurat w kwestii pojęcia męskości, to się nie dogadamy smile Pamiętam dyskusję w
                          temacie lalki dla chłopca i Twoje poglądy są odwrotnością moich.

                          > Tabletki to takie kobiece, prawda?

                          Słyszałem opinie, że faceci popełniając samobójstwo, wybierają najczęściej
                          bardzo dramatyczne metody typu podcięcie żył, skok z X piętra, rzucenie się pod
                          pociąg. Kobiety najedzą się tabletek i po prostu zasypiają. Ja gdybym miał się
                          zabić, przedawkowałbym narkotyki. Przynajmniej umierałbym szczęśliwy smile

                          > To świetnie, że potrafiłbyś zachować kamienna twarz na pogrzebie dziecka,
                          > tylko tak sobie myslę, co byś zyskał?

                          Nie musiałbym się potem wstydzić, że ktoś widział mnie płaczącego.

                          > Są momenty w życiu każdego, gdzie płacz i łzy niosą ukojenie i budzą ludzką
                          > solidarność.

                          Mężczyzna idzie do knajpy i pije po prostu. Nie płacze tylko pije wódkę, żeby
                          zapomnieć.

                          > Dla mnie to ułomność, nie powód do chwały.

                          Czy naprawdę gdybyś zobaczyła swojego faceta ocierającego łzy na jakimś smutnym
                          momencie filmu, nie stałby się on w Twoich oczach mniej męski?
                          • monia145 Re: Zdecydowanie mąż 01.12.06, 16:49
                            Dobrą masz pamięćsmile
                            Jedyne w czym kiedykolwiek zgodzilismy się to niekwestionowany urok magnolii,
                            jako drzewa ogrodowegosmilePrzeżyła czy nie?

                            Acorns, uwierz mnie i innym dziewczynom, które tutaj się wypowiedziały, że nie
                            wszystkie jesteśmy takie same. Jedne rzeczywiście lubią samczyków,
                            supertwardzieli, inne kochają swoich facetów nawet wtedy, gdy łzy stają im w
                            oczach....Mój mąż nie płacze na filmach, łzy widziałam u niego kilka razy w
                            życiu..zawsze były to chwile wyjątkowe( narodziny syna, śmierć jego matki,
                            kiedy kolega w pracy na jego oczach stracił rękę). On w moich oczach nic nie
                            starcił- bo dla mnie jest zwykłym człwiekiem, który tak jak każdy, może i
                            wskazane jest, aby pozwolił sobie na łzy. I to jest takie zwykłe,
                            normalne,ludzkie po prostu. Nie- kobiece lub męskie- ale właśnie ludzkiesmile
                            • acorns Re: Zdecydowanie mąż 01.12.06, 17:20
                              > Jedyne w czym kiedykolwiek zgodzilismy się to niekwestionowany urok magnolii,
                              > jako drzewa ogrodowegosmilePrzeżyła czy nie?

                              Teraz są już cztery magnolie. Wszystkie żyją. Nic specjalnego z nią nie
                              robiłem, a ona odżyła. Widać musiała się zaaklimatyzować.

                              Może i macie rację. Może faktycznie przesadzam. Sam nie wiem. Nie mam syna więc
                              to co piszę to tylko moje przypuszczenia. A jakby ten syn był to mogłoby być
                              zupełnie inaczej. W końcu Młoda z założenia miała być inna niż jest teraz. Tyle
                              tylko, że w jej przypadku rzeczywistość brutalnie zweryfikowała początkowe
                              plany. Ja bym chciał mieć takiego syna jak chłopak Młodej. On to w porządku
                              jest. Umie o nią zadbać, jakoś pokazać jej że ją kocha nie powtarzając tego co
                              5 minut i nie skacząc koło niej na zasadzie "zagłaskać kotka na śmierć".
                              Jednocześnie jak trzeba to się jej postawi, bo Młoda czasami przegina.
                              Przypomniało mi się właśnie co jego matka mi opowiadała, że jak mu zmarła
                              babcia, to po prostu wsiadł na konia, pojechał przed siebie i prawie cztery dni
                              go nie było (a był wtedy niewiele starszy od Młodej). Wrócił dopiero na
                              pogrzeb. Jak to przeżywał, czy płakał i gdzie był, wie tylko on sam. I on
                              podobno tak zawsze robi. Taki sposób odreagowania zaakceptowałbym bez problemu.
                      • stypkaa Re: Zdecydowanie mąż 01.12.06, 09:00
                        Czytam sobie jak rozwinęła się dyskusja i własnie miałam spytać jak byś
                        zareagował na śmierć najukochańszej osoby, a tu proszę odpowiedź jak na tacy...
                        >Ja myślę, że bez problemu zachowałbym kamienną twarz
                        > nawet na pogrzebie własnego dziecka i za to mogę podziękować ojcu.

                        Nie mam więcej pytań. Powiem tylko jedno - nie chcę, żeby mój syn był taki. I
                        zrobię wszystko, żeby taki nie był.
                        A Tobie życzę, żebys nigdy syna nie miał. Więcej na tym świecie takich pseudo
                        twardzieli nie potrzeba...
                        • acorns Re: Zdecydowanie mąż 01.12.06, 10:18
                          Nie będę się dziwił facetowi płaczącemu na pogrzebie swojego dziecka. Sam tego
                          robić nie muszę, ale innych za to nie potępię. Mi chodzi o płacz w takich
                          typowych sytuacjach życiowych. Na przykład Młoda płakała strasznie jak się
                          dowiedziała o masakrze w szkole Amiszów, płacze zawsze jak przeczyta albo
                          usłyszy we wiadomościach o śmierci dziecka, płakała też bardzo przy okazji
                          ostatniego wypadku w Halembie, potem znów płakała jak czytała, że któryś górnik
                          osierocił dziewięcioletnią córkę, bo szkoda jej było tej dziewczyny. A jak
                          odwiedziliśmy szkołę w Bieslanie żeby złożyć tam kwiaty, to Młodej do wieczora
                          nie mogłem uspokoić. Ryczała przez pół dnia i to tak, że nawet żadnego podpisu
                          pod zdjęciami nie mogła przez łzy odczytać. Musiałem jej czytać. Nie mam do
                          niej o to pretensji, bo to dziewczyna. Ale takich reakcji u syna bym po prostu
                          nie zniósł. Może ja faktycznie mam jakieś zakorzenione stereotypy męskości, ale
                          bym nie umiał zaakceptować tego, że mój syn się rozkleja jak baba na wiadomość
                          o wypadku, w którym ginie dwoje małych dzieci. Wiem że to smutne. Mi też nie
                          jest wesoło jak przeczytam takiego newsa. Ale naprawdę nie trzeba od razu
                          płakać.
    • ladylazarus Re: Kto ma racje ja czy maz? 30.11.06, 14:11
      Wiesz mysle, że ten zaczepiający kolega jest z typu tych którzy jak nie dostaną
      lania to sie nie uspokoją. Jeżeli skargi u pani nie pomagają, rozmowa i
      ignorowanie również to....Chyba że wyznajesz chrześcijański pogląd że kiedy
      dostaniemy w jeden policzek należy nadstawić drugi policzek. Ja nie jestem
      zwolennikiem tej metody.
    • nisar Re: Kto ma racje ja czy maz? 30.11.06, 14:52
      Jak moje dziecko poszło do żłobka (w wieku 2 lat) to uczyłam, że zaczynać nie
      wolno, ale jeśli ktoś ją bije, to "zwijaj piąchę i ładuj w żołąd".
      Niby dlaczego miałaby pozwolić się tyranizować?

      Jeśli Twój syn daje sobie radę bez "piąchy w żołąd" to ok, ale może się
      zdarzyć, że to nie wystarczy. I wtedy powinien wiedzieć, że człowiek ma prawo
      się bronić.
    • green_land Re: Kto ma racje ja czy maz? 30.11.06, 18:14
      JAk inne sposoby nie przynoszą efektu, mojej 3.5 letniej radzę, by boksowała.
      Krzywdy nie zrobi, a będzie wiedziała, że czasami trzeba się bronic inaczej niż
      słowami.
    • s.poline oczywiscie, ze ty 01.12.06, 14:39
      oczywiscie, ze masz racje. odpowiadanie agresja na agresje? nigdy.
      • green_land Re: oczywiscie, ze ty 02.12.06, 11:38
        Jak będzie Cię ktoś kopał, to będziesz czekac na następne kopniaki, czy
        sprobujesz się bronic?
        Nie jest to odpowiadaniem agresją na agresję, tylko obroną własną.
        • myelegans zalezy od wieku 03.12.06, 03:03
          To zalezy od wieku dziecka, trzylatkowi trudno jest ocenic sytuacje i zamiary
          przeciwnika, dzieci w tym wieku nie potrafia ocenic, czy nalezy oddac, czy isc
          do pani. To za male dziecko, zeby uczyc rozroniania niuansow zachowan w grupie,
          wiec trzeba uczyc prostych reakcji.

          Tu gdzie mieszkam, dzieci w przedszkolach i do wczesnych lat szkolnych uczy sie
          asertywnosci przede wszystkim slownej. Jezeli czuje sie zagrozony, ponizony,
          doktniety w jakikolwiek sposob przez rowiesnika, to ma glosno i krotko
          powiedziec, albo lepiej zakrzyknac, zeby wzbudzic respekt, i zwrocic tym uwage
          doroslego ( bo przeciez dzieci nie powinny byc bez nadzoru) "nie bij mnie" "nie
          popychaj mnie", "przestan", "nie dotykaj mnie" "przestan kopac" itd. Tego,
          powinno sie uczyc od najmlodszych lat, zeby zabierac glos i zwracac uwage, jak
          jest sie fizycznie czy emocjonalnie napastowanym przez kogokolwiek. MOze nawet
          nie trzeba bedzie drugiego kroku, bo napastnik moze poczuc respekt i juz wiecej
          do Twojego dziecka sie nie zblizy, poza tym zwroci na siebie uwage nauczyciela,
          ktory powinien zareagowac (kara). Jak to nie pomoze, to naucz swoje dziecko, ze
          nalezy szukac pomocy u doroslych, wtedy nauczyciel bedzie zmuszony zareagowac.

          "walenie w zolad" moze sie odwrocic przeciwko niemu jak trafi na silniejszego,
          ktory moze rzucic sie na niego i poturbowac. Czasami lepsza jest ucieczka, niz
          stawanie do walki (to juz w starszym wieku)

          Mam 26miesieczniaka, ktory jest bardziej typem naukowca niz fizycznym,
          podejrzewam, ze podobnie jak jego tata bedzie w tych chudych, dlugich
          okularnikow z nosem w ksiazce. Tez sie zastanawialismy jak go ochronic przed
          tymi bardziej fizycznymi i dopoki bedzie maly to bede postepowala jak powyzej, w
          miedzyczasie na pewno zapisze go na jakies kursy samoobrony, zeby nigdy ofiara
          nie byl. Odpowiadanie agresja na agresje w wieku 3 lat nie jest dobrym pomyslem.
          • maksimum Bill Gates vs A.Golota 03.12.06, 16:02

            > ma jaja a nie wydmuszki. A posiadanie jaj to wartość ponadczasowa, więc
            > psychiczna kastracja chłopca trzyletniego to poważny błąd prowadzący do
            > wyhodowania kolejnego lalusia z miękkimi rączkami i miękkim fiutkiem.

            Zastanawiam sie czy B.Gates bil sie w przedszkolu czy szkole i wychodzi mnie na
            to,ze raczej unikal bojek,bo sa madrzejsze sposoby na rozwiazywanie konfliktow.
            A jak bylo z Golota Andrzejem?
            Wszyscy wiedza,ze nie tylko nie unikal,ale sam najczesciej zaczynal takie bojki.
            I jak obaj skonczyli?
            Nasz bohater dostawal od murzynow po lbie az mu sie boksowac odechcialo.
            Co ciekawsze M.Tyson tez po koniec kariery dostawal niezle po lbie od
            nieznanych bokserow.
            A w miedzyczasie.............
            Bill Gates byl i jest najbogatszy i ani M.Tyson ani A.Golota nie mieli
            przyjemnosci podac mu reke.
            No wiec podsumowujac,ci przyglupiasci ucza dzieci bic sie i wczesniej czy
            pozniej ich pociechy dostana od kogos silniejszego po ryju i tak sie ich
            kariera awanturnika skonczy,a ci ktorzy glowa rozwiazuja problemy bede NIGDY
            nie do pobicia.
            • acorns Re: Bill Gates vs A.Golota 03.12.06, 16:22
              Nie wykazałeś bezpośredniego związku łagodności Billa Gatesa z jego bogactwem.
              Równie dobrze możnaby stwierdzić,że stał się bogaty, ponieważ nosi okulary i
              jest chudy. Natomiast awanturnictwa Andrzeja Gołoty przyniosło mu całkiem spore
              zyski.

              Swoją drogą nie wiadomo czy Bill Gates jest najbogatszy. Jest parę osób nie
              figurujących w żadnych rankingach, np. Gaghik - najbogatszy Ormianin. Także
              królowie cygańscy nie są uwzględniani w rankingach, prawdopodobnie dlatego że
              sami nawet nie wiedzą ile mają kasy. Tak więc nie wiadomo czy Bill Gates jest
              za nimi czy przed nimi.
              • maksimum Re: Bill Gates vs A.Golota 04.12.06, 16:09
                acorns napisał:

                > Nie wykazałeś bezpośredniego związku łagodności Billa Gatesa z jego
                >bogactwem.

                Bo to sie tak rzuca w oczy,ze nie ma nad czym myslec.

                > Równie dobrze możnaby stwierdzić,że stał się bogaty, ponieważ nosi okulary i
                > jest chudy.

                Moze Ty bys tak powiedzial,bo ja bym wykazal jakim byl dobrym uczniem w szkole
                sredniej.
                en.wikipedia.org/wiki/Bill_Gates-------
                According to a press inquiry, Bill Gates stated that he scored 1590 on his SATs.
                --------
                I jest to 1590 na 1600 mozliwych do zdobycia punktow,czyli zrobil niemal
                wszystko perfekt.
                Najlepsze uczelnie na swiecie jak Harvard przyjmuja juz od 1400 pkt w gore.
                On sie nie musial martwic o stypendia.
                W najlepszych szkolach srednich sa wlasnie tacy uczniowie,ktorzy maja srednia
                1400 na SAT.
                en.wikipedia.org/wiki/Stuyvesant_High_School-----------
                Stuyvesant sends nearly all its students off to four year universities, and
                around 15 percent go on to the Ivy League. Stuyvesant graduates have an average
                SAT score of about 1410 (690 verbal, 724 math).[8] Stuyvesant also was the high
                school with the highest number of Advanced Placement exams taken, and also the
                highest number of students reaching the mastery level.[35]
                ---------------

                > Natomiast awanturnictwa Andrzeja Gołoty przyniosło mu całkiem spore zyski.

                A ile razu w szpitalu byl,bo nie wiedzial jak sie nazywa po walce?

                > Swoją drogą nie wiadomo czy Bill Gates jest najbogatszy. Jest parę osób nie
                > figurujących w żadnych rankingach, np. Gaghik - najbogatszy Ormianin. Także
                > królowie cygańscy nie są uwzględniani w rankingach, prawdopodobnie dlatego że
                > sami nawet nie wiedzą ile mają kasy. Tak więc nie wiadomo czy Bill Gates jest
                > za nimi czy przed nimi.

                A w jakim sienniku oni to trzymaja swoje bogactwa?
            • myelegans Re: Bill Gates vs A.Golota 03.12.06, 16:58
              Zamiast w kolko graniaste nawiazywac do swojego idola, to moze podziel sie jak
              Ty postepujesz z wlasnymi dziecmi, zeby potrafily dobrze ocenic sytuacje i same
              sie obronic, bo przeciez nie sa edukowane w domu.
              • maksimum Re: Bill Gates vs A.Golota 04.12.06, 15:51
                myelegans napisała:

                > Zamiast w kolko graniaste nawiazywac do swojego idola, to moze podziel sie
                jak Ty postepujesz z wlasnymi dziecmi, zeby potrafily dobrze ocenic sytuacje i
                >same sie obronic, bo przeciez nie sa edukowane w domu.

                Zacznijmy od tego,ze w Stanach jest mniejsza przestepczosc i mniejsza agresja w
                szkolach oraz ze szkoly bez zadnego trudu pozbywaja sie tych,ktorzy rozrabiaja.
                Widzisz,gdyby w polskich szkolach zawieszano ucznia w prawach szkolnych i
                wzywano rodzicow do jego odebrania w srodku dnia za kazdym razem kiedy on cos
                nabroi,to mozliwe ze w Polsce tez rozwiazanoby ten problem.
                Nawet za slowne grozenie komus jest sie karanym w szkolach USA.
                Adas chodzil z Mackiem do pre-K i rozrabial troche,a najgorsze bylo to,ze byl
                nieprzewidywalny i nie wiadomo bylo kiedy komu przylozy.
                Jego matka byla tak czesto wzywana do szkoly,ze wreszcie zrezygnowala z
                posylania go do tej szkoly i poslala go do katolickiej.
                W 2 klasie przyszedl do klasy syna drugoroczniak,ktory okradal dzieciaki,ale
                tak,ze nikt nie wiedzial kto kradl.Ale gdy zaczal ublizac mojemu
                synowi,oczywiscie tak zeby nikt nie widzial i wiedzial,powiedzialem o tym
                nauczycielce.Nauczycielka objechala go z gory do dolu i przesadzila na osla
                lawke.
                Teraz ten Gary kradnie rowery i chodzi do zasr... J.H. a moj syn chodzi do
                najlepszej J.H. na Brooklynie,no wiec problemy zniknely poprzez to,ze do
                gimnazjow idzie sie wg wynikow nauczania z podstawowek.
                Moja corka nigdy nie miala problemow,bo ona od kindergarten byla w klasie dla
                specjalnie uzdolnionych,gdzie glupow ani zlodziei nie ma.
                W parku tez moim dzieciom nikt nie dokucza,bo ja znam wszystkich lobuzow i
                trzymam ich krotko za ryj.
                -----------
                Ja zawsze uczylem dzieci,zeby unikaly problemow zamiast wiklaly sie w
                rozwiazywanie ich.
                • myelegans Re: Bill Gates vs A.Golota 04.12.06, 17:30
                  Ale my tu mowimy co zrobic z 3-latkiem (!!!!), a Ty tu z rankingami szkol
                  wyjezdzasz. Idac za Twoim tropem, to ten 3-latek ktory popycha, czy dokucza
                  kolegom, to juz potencjalny bandzior, zlodziej, kryminalista i najlepiej
                  izolowac juz od kolyski, czyli wyslac do przedszkola dla kryminalistow.
                  A dlaczego katolika szkola sobie poradzila, z zwykla publiczna nie? Co?
                  dyscyplina, a moze to,ze jest mniej nauczycieli na glowe i moga wiecej czasu
                  poswiecac, bo w tych cholernych publicznych sa caly czas ciecia budzetowe, heh?

                  Przestan juz wszystko obracac na Gatesa i system szkol publicznych w USA, bo
                  sie na prawde rzygac chce, na wszystko masz jeden argument.
                  Kazdy temat potrafisz do tego sprowadzic, nawet jakby zapytac "co wplywa na
                  ceny ryzu w Chinach" tez bys powiedzial, ze Gates i Twoja najlepsza JH na
                  Brooklynie. Przenies sie na amerykanskie fora i tam sie wymadrzaj.
    • steffa Re: Kto ma racje ja czy maz? 04.12.06, 23:12
      cha cha cha... w trakcie poczytałam sobie o 'prawdziwych mężczyznach', a
      przecież miałam pisać o 3-latku. U mnie to tak wygląda: starasz się obronić
      bez bicia, ale gdy się nie da, trzeba przywalić. wink Trzeba nauczyć dziecko
      rozsądnie działać w samoobronie. A tak na marginesie, podziwiam mężczyzn,
      którzy potrafią płakać, to dla mnie oznaka siły i odwagi. smile
      • moniqep Re: Kto ma racje ja czy maz? 05.12.06, 19:38
        Ja mam corke za 2 mies skonczy 3 latka. W wakacje (2,5) zdazalos sie ,ze w
        piaskownicy ktos ja udezyl,popchnal. Najczesciej chlopcy o rok starsi. W domu
        tlumaczylam jej,ze nie wolno nikogo bic zwlaszcza malych dzieci ale... jesli
        jakis starszy kolegoa ja popchnie czy bedzie chcial zabrac jej zabawke to moze
        oddac. Uderzyc,odepchnac lub nie dac wyrwac sobie zabawki. Nie wiem ile z tego
        rozumiala.Bo raczej nie umiala "walczyc". Zazwyczaj sie wycofywala.
        Jesli w przedszkolu ktos ja bedzie bil czy popychal bedzie miala pozwolenie na
        oddanie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka