Gość edziecko: Leska
IP: *.*
02.10.02, 17:32
No właśnie. Jak? Bo moja Ania (2,5 roku) oszalała. Wymyśliła sobie, że będzie to braciszek, Marcinek w dodatku. Co rano pyta, czy Marcinek już się obudził i całuje mój brzuch na dzień dobry. Czyta mu książeczki, pokazuje różne rzeczy. Podczas kąpieli (kąpiemy się często razem) myje Marcinka i wlewa mi do pępka wodę z kubka ("lemoniada dla Marcinka"). Zabawki kupujemy razy dwa, bo przecież trzeba też kupić dla Marcinka! Gdy pozwoliłam pobawić się jej starymi, znalezionymi przypadkiem, grzechotkami - przez 2 dni darła się do brzucha: Dziękuję Marcinku, że pożyczyłeś mi swoje zabawki!! Czasami z sypialni dochodzi nas sapanie (widziała kiedyś poród w telewizji) i Anusia na rączkach przynosi widzianego tylko przez Nią - Marcinka ("Już się urodził!"). Karmi go, otula kołderką, przebiera w lalkowe ciuszki, gdy gdzieś idziemy, to zabiera go z sobą - i co ciekawe, choć go przecież nie widać, zachowuje się jakby rzeczywiście miała na rękach niemowlaka. A na pytanie kogo kocha, odpowiada na pierwszym miejscu wymieniając Marcinka. Trwa to już kilka tygodni i sama nie wiem, co o tym myśleć. Bo co będzie, jeżeli urodzi się druga dziewczynka? I czy nadal będzie tego dzidziusia tak bardzo kochała, gdy się okaże, że mama ma przez niego dla niej o wiele mniej czasu? Napiszcie proszę, jak to było u Was.