Dodaj do ulubionych

Coś o "chowaniu" dzieci...

IP: *.* 15.02.03, 09:26
Chciałabym podzielić się z Wami moimi spostrzeżaniami, na temat jak niektórzy rodzice chowają (nie wychowują) dzieci. Mam siostrę,która ma męża i dwójkę dzieci. Chłopiec Piotruś lat 3,5 i dziweczynkę Julię lat 1,4. Cały problem tkwi w tym, że rodzice tych dzieci nie zwracają uwagi na wychowanie dzieci. Uważają, że dziecko ma być najedzone, wyspane i czysto, ładnie ubrane, reszta to tylko dodatki :what: I tak tata Piotrusia uważa przekonany całkowicie w swojej słuszności, że chłpoak powinien umieć się bić, przeklinać, szturchać, kopać , pluć, biegać przewracając przy tym inne dzieci (siostrę też) :what: Córeczka powinna być grzeczna, ładnie uczesana, ma grzecznie bawić się i ogólnie nie przeszkadzać :what: My uczymy naszego 3 letniego syna z całym przekonaniem, że dzieci nie wolno bić, nie wolno przeklinać, nie wolno pluć, czy popychać.Problem polega na tym, że co niedziela chodzimy do moich rodziców na obiady. Po obiedzie przychodzi moja siostra z rodziną i zaczyna się jazda. Nasz syn bierze z Piotrka przykład i gdy widzą się zachowuje się w taki sposób, w jaki nam to nie odpowiada. Nasi mężowie tolerują sie, ale ograniczają się tylko to krótkiej wymiany zdań. Na pewno za sobą nie przepadają. Gdy tylko zwrócimy uwagę Piotrusiowi, że tak nie wolno, jego tatuś podnosi na nas głos, ze mamy swojego chować, a nie wtrącać się do wychowania jego dziecka, które on uważa, za cudowne, np: Piotruś jest mądry, bo wie gdzie ma uderzyć, a jaki przy tym szybki, cios za ciosem-słowa zadowolonego tatusia :fou: Siostra nie zwraca w ogóle na to uwagi, tak jakby nie dotyczyLo to jej syna i męża.Gdy nasz syn coś zrobi, to krzykna tak głośno, zeby babcia w kuchni słyszała, że to nasz syn coś zrobił-ich jest zawsze "święty".Ostatnio byli u nas i muszę przyznać, że była to jedna z lepszych wizyt (bo tatuś Piotrusia siedział cały czas przy kompie), gdy wychodzili to nasz syn z Piotrusiem zaczeli popychać się, na początku wyglądało to całkiem niwinnie,ale po chwili, gdy tylko pojawił się tatuś Piotrusia ten zmienił minę i chciał bić naszego syna. Potem poszli do moich rodziców i tatuś pochwalił się jak to Piotruś "skopał dupę" (przepraszam za wyrażenie) naszemu synowi (oczywiście tak nie było).Proszę poradzcie, co z takim kretynem zrobić, bo raczej jesteśmy skazani na ich towarzystwo od czasu do czasu. Zaznaczam, ze tłumaczenia na niewile się zdadzą, bo on uważa, że chłopak taki ma być, koniec i kropka :( A może to my żle wychowujemy nasze dziecko, może rzeczywiscie każdy chłopak musi umieć się bić???Sorry, że takie długie wyszło, ale musiałam się tym z Wami podzielić.Jeżeli macie jakieś rozwiązanie tego problemu, by nasze stosunki w rodzinie nie pogorszyły się, a jednocześnie jak wytłumaczyć im, że powinni wychowywać dzieci, a nie chować-byłabym bardzo wdzięczna.Pozdrawiam. Gosia :hello:
Obserwuj wątek
    • Gość: granna Re: Coś o "chowaniu" dzieci... IP: *.* 20.02.03, 09:08
      CześćChce się tylko jęczeć...!!! A potem się dziwimy, że mamy tylu chuliganów, narkomanów i resztę patologii... Nic Ci nie poradzę, bo nie wiem czy w ogóle da się coś zrobić. Ja w takiej sytuacji, podkreślam wyraźnie ja, postawiłabym sprawę jasno: albo chłopcy nie będą mieli przyzwolenia na bicie od rodziców obydwu albo nie będą się widywali (zbyt wiele bym nie tłumaczyła bo wnioskuję, że są to ludzie, do których niewiele dociera). Konsekwentnie bym tego przestrzegała, (może ktoś się zastanowi w końcu) wyraźnie zaznaczając, że nie życzymy sobie wychować syna na chuligana, bo i owszem obronić się trzeba, ale bicie innych, żeby komuś zaimponować (tacie który ma chore wyobrażenie o świecie) to wg nas nie jest wzór godny naśladowania. Ostro i protekcjonalnie, ale w takiej sytuacji litości bym nie miała.A tak na marginesie moja teściowa też "chowała" swoje dzieci (co prawda nie wyrosły na chuliganów), ale czasem to bym ją po prostu :gun:Współczuję Ci bo i tak cokolwiek zrobisz bądź nie zrobisz ktoś będzie pokrzywdzony!I jeszcze jedna myśl, odniosłam wrażenie, że szwagier ma jakby kompeksy niższości, niedowartościowania, bo jakoś bardzo zależu mu, żeby pokazać, że jego syn jest jednak w czymś dobry, lepszy od innych.Pozdrawiam ciepło i życzę dobrych decyzji granna
      • Gość: DagmaraKawalska Re: Coś o "chowaniu" dzieci... IP: *.* 05.03.03, 12:11
        Zadaj sobie pytanie, jak bardzo zależy ci na kontakcie ze szwagrem. Może po prostu postaw sprawę jasno - nie chcesz, żeby twoje dziecko zostało skopabe, bo tatus nie reaguje i wychodź, kiedy oni przychodzą. A nie możesz porozmawiać z siostrą? Z tego, co piszesz, wynika, ze ona nie wtrąca sie do relacji ojciec-syn. Dla ciebie twoje dzieckjo jest ważniejsze i na tym powinnaś oprzeć decyzję. Daga

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka