katyna1
17.03.07, 11:04
Bardzo proszę by nikt mnie tu nie zlinczował.
Jestem agnostyczką i tak wychowuję córę, jednak moja mama jest pedantycznie
obsesyjnie wierząca i stale mojej córci każe się modlić, opowiada o Bogu,
Jezusie co umarł przez grzechy rodziców na krzyżu i Mateńce Najświętszej.
Córa, potem gdy widzi krzyż woła-"Bozia ała, Jezus umal, jest giazdkom"(tak
jej tłumaczymy śmierć-ludzie umierają bo przyszedł na to czas i zamieniają
się w gwiazdki by pilnować naszych snów. Niestety w zeszłym roku miałam 6
pogrzebów najbliższych osób z rodziny więc córa tym bardziej wszystko
przeżywa). A każda sugestia z mojej strony, ze się nie zgadzam wyprowadza
mamę z równowagi, zaczyna się awantura, nazywanie mnie przy dziesku szatanem
(naszczęście dziecko nie ma pojęcia kto to jest), zaczyna się płacz, lament
że co to mąż ze mną zrobił(mąż podkreślam jest wierzący na swój sposób ale to
dla niego temat tabu),że mam się nie pojawiać w dmu, a po pół godziny, że mam
się modlić za tatę, babcię. Potem szantaż psychologiczny, ze ona sama, ze nie
chce jej się żyć i ze takie coś jej robię(co rozumię-8 miesięcy temu powiesił
się tata, 3 miesiące temu zmarła babcia po pół roku mega wyczerpującej całą
rodzinę walki z rakiem). Za każdym razem gdy powtarzam, ze nie życzę sobie by
ucyła się modlić moją córę-jest atak w stylu" tobie nikt tego nie zabierał, a
ty dziecku zabierasz!!!" A gdy ja mówię mnie nikt tego nie zabierał tylko
mnie do tego zmuszano(jak nie chciałam iść do kościoła był wrzask i szarpanie
za włosy, ubrania, uderzenia itp). Kocham Moją córę nad życie, uczę jej
szacunku do ludzi, rzyrody, zwierząt. Nie pozwalam zabijać much,karzę nieść
całą drogę papierek aż do kosza. Jest złotym dzieckiem dużo rozumie i
naprawdę sama mogę się od niej dużo nauczyć. Nie chcę, zęby była
zaprogramowana, sama dorośnie i wybierze to co dla niej najlepsze. A jest tak
wychowywana, ze napewn źle nie wybierze. Co mam robić, proszę tylko żeby nie
wypowiadały się osoby tak "wierzące" jak moja mama( każda przesada jest
zła!!!)