Dodaj do ulubionych

neitrafione marzenia

05.08.07, 14:58
Delikatna materia......
mam dziecie 7 lat. Uprawia gimnastyke artystyczna od 3 lat chyba, bardzo to
lubi, trenerka jak marzenie. Dziecko na fali zapragnelo dostac sie do szkoly
baletowej i byc baletnica. No i tutaj sie musze wtracic- bo mloda bedzie
niziutka i raczej krepa- taka budowe ma babcia i widac jak na dloni ze mlodej
juz kuperek sterczy identycznie ze Uda zdecydowanie sa najbardziej rozbudowana
grupa miesni... no ale tu pryszcz- przeciez w tancu nowoczesnym nie ma tak
surowych wymagan, poza tym moze sie wyciagnie, poza tym moze akurat niskie tez
sie przydadza (nie znam sie na balecie). Gorzej ze moje urocze dziecko nie ma
sluchu, wdzieku ani poczucia rytmu. Za grosz. Pewnych rzeczy czlowiek nie
przeskoczy chociazby sie udusil.
Oczywiscie moge puscic sprawe na zywiol, po czym pocieszac jak ktos jej to
uswiadomi. MOge sama za nia zdecydowac ze koniec z tymi glupotami rusalko
pancerna. Ale- no nie moge przeciez tak zrobic smile)
Wykombinowalam, ze podrzuce jej moze jakies propozycje innych aktywnosci
(dziewczyna jest ruchliwa, energiczna, rozbiegana) i moze gdzies jakos trafie,
moze gdzies zaskoczy i zainteresowanie byciem wrozka wygasnei samo smile neich
sobie chodzi na gimnastyke, ktora sprawia jej mase radosci, a moze cos
pobocznego- zaskoczy.

Ktos ma doswiadczenia w tym wzgledzie? A moze w ogole zle kombinuje i trzeba
zupelnie inaczej?
Obserwuj wątek
    • aluc Re: neitrafione marzenia 05.08.07, 17:11
      gosia, ale szkoła baletowa to chyba dopiero po trzeciej klasie się zaczyna?
      może jeszcze należy dać jej rok, półtora luzu i baletu do woli wink, zanim trzeba
      będzie coś z tym zrobić, żeby nie było jej przykro

      dzieci przy naborze są oceniane pod kątem budowy, motoryki i owego słuchu,
      muzykalności etc., ale to jeszcze trzy lata (bo ona teraz do pierwszej klasy
      idzie, pradwa?)
    • majenkir Re: neitrafione marzenia 05.08.07, 19:35
      Poki co zapisz ja na balet po szkole i zobaczycie.
      Jak zobaczy, ze nie daje rady to sama zrezygnuje wink. A co przy okazji liznie
      baletu, to tylko z korzyscia dla niej smile.
    • vharia Re: neitrafione marzenia 05.08.07, 19:59
      Narazie to raczej balet hobbystyczny, jak będzie prawdziwy nabór do szkoły baletowej (chyba 3. klasa?) i dziecko przejdzie, to problemu nie ma. Jak nie przejdzie- też sprawa jasna.
    • marysienka110 Re: neitrafione marzenia 05.08.07, 21:04
      ???
    • marysienka110 Re: neitrafione marzenia 05.08.07, 21:11
      Gorzej ze moje urocze dziecko nie ma
      > sluchu, wdzieku ani poczucia rytmu. Za grosz. Pewnych rzeczy czlowiek nie
      > przeskoczy chociazby sie udusil.

      Co to za bzdura jakas.
      Zarowno sluch jak i poczucie rytmu mozna wyksztalcic.
      A jak o wlasnym dziecku mozna powiedziec ze wdzieku nie ma??????
      To rzecz a wdzieku nie da sie niczym zmierzyc.

      > Oczywiscie moge puscic sprawe na zywiol, po czym pocieszac jak ktos jej to
      > uswiadomi.

      A moze balet bedzie jej sie podobal i dobrze jej z tym, nie musi byc primabalerina, chodzi chyba o to
      zeby miala przyjemnosc, czy nie?
      Juz nie mowiac o tym ze moze dobry nauczyciel talent moze w niej rozwinac, takiej ewentualnosci nie
      bierzesz pod uwage?
      >
      > Wykombinowalam, ze podrzuce jej moze jakies propozycje innych aktywnosci
      > (dziewczyna jest ruchliwa, energiczna, rozbiegana) i moze gdzies jakos trafie,
      > moze gdzies zaskoczy i zainteresowanie byciem wrozka wygasnei samo smile neich
      > sobie chodzi na gimnastyke, ktora sprawia jej mase radosci, a moze cos
      > pobocznego- zaskoczy.

      A moze do szkoly muzycznej zeby sluch i poczucie rytmu sobie pocwiczyla?
      >
      > Ktos ma doswiadczenia w tym wzgledzie? A moze w ogole zle kombinuje i trzeba
      > zupelnie inaczej?

      A moze tak nie brac tej sprawy az tak ambicjonalnie i personalnie i dac malej poprobowac co jej pasuje?
      Roczarowania tez maja pozytywny wplyw na rozwoj dzieci?
      No i czego ty sie boisz?
      • croyance Re: neitrafione marzenia 05.08.07, 22:56
        Oj dziewczyny, moja kuzynka skonczyla szkole baletowa - to jest ciezka harowka,
        gorzej niz szkola muzyczna - zero kolezanek, nie wolno jezdzic na rowerze, w
        szkole olbrzymia konkurencja + anoreksja, dziewczeta mdleja na lekcjach, a z
        kilkudziecieciu osob zaczynajacych szkole konczy ja moze 5. Czasami w jednym
        roku jest trzech absolwentow. Czesto przyjmuja kogos, trenuja, potem nagle
        pannie rosna piersi i dostaje kopa w d. na do widzenia i nikt sie nie
        przejmuje. To juz nawet nie jest wyscig szczurow, to jest cos jeszcze gorszego.
        Moja kuzynka miala nauczycielki Rosjanki, ktore krzyczaly, bily, podstawialy
        pod uniesiona noge zapalona zapalniczke (zeby trzymac noge w gorze) i kazaly
        wciaz chudnac, nawet gdy wazyla 43 kilo przy wzroscie 170 (pani corka wazy 7 kg
        za duzo, powiedzialy do ciotki). Dziewczynki czesto histeryczne, podcinajace
        sobie nawzajem troczki w baletkach, ma-sa-kra. Sam talent nie wystarczy, trzeba
        miec nerwy ze stali, i byc przekonanym, ze chce sie pozniej kontynuowac
        kariere. Z klasy mojej kuzynki zawodowo tancza 2 osoby, reszta poszla na
        studia, albo leczyc stawy/kregoslup/anoreksje/depresje. Jak mojej kuzynce
        nauczyciel na lekcji kazal robic piruety tak dlugo, az wypadla jej rzepka, to
        chcieli ja wywalic, bo miala gips 6 tygodni na nodze. Wytrwala do dyplomu, do
        tanca zniechecila sie raz na zawsze. To jest gorsze srodowisko niz amerykanskie
        mlode miss, ja bym osobiscie corki (gdybym ja miala) nigdy w zyciu nie wyslala
        do szkoly baletowej.

        Z tego, co piszesz, corka nie ma wiekszych szans na dostanie sie - beda jej
        robili roentgen kosci, sprawdzac, ile moze urosnac, jesli rodzina krepa i mala,
        nie przyjma jej. Ale balet jest fajny - czemu nie zapisac jej na zajecia
        popoludniowe? Potanczy sonie hobbystycznie, ale bez tej presji, bez obciazenia
        stawow, hormonow. Inna sprawa, ze w szkole baletowej program nauczania
        nastawiony jest na taniec - inne przedmioty maja poziom nauczania w szkole
        zawodowej; jesli wywala Cie w wieku lat 15, maszerujesz prosto do zawodowki, bo
        w LO mozesz sobie nie poradzic.
        • rysa9 Re: neitrafione marzenia 05.08.07, 23:29
          To ja dodam za croyance. Moja znajoma skończyła szkołę baletową. Musiała
          wyjechać do innego miasta za pracą, bo w miejscowym teatrze nie było miejsca.
          Ale tam dostała krótką umowę, której... nie przedłużono.
          Skończyła w... biurze sad

          Myślę, że warto przygotować dziecko do tego, że może nie zostać
          zakwalifikowane. Warto przy tym podkreślać te kwestie, na które dziecko nie ma
          wpływu (jak np. grubość kości). A także zapewniać w ramach pocieszenia, że
          balet można kontynuować jako hobby.
          • bi_scotti Re: neitrafione marzenia 06.08.07, 04:46
            Nie wiem jak to jest w Polsce ale moja corka, ktora tez nie ma sluchu ale ma
            poczucie rytmu i nadmiar energii chodzila przez wiele lat na zajecia z Irish
            dance i Jazz. Tanczyla na roznych wystepach, taniec byl lepszy od gimnastyki,
            poznala mnostwo swietnych dziewczyn i chlopakow, ktorzy tez traktowali taniec
            jako pasje a nie jako ewentualna kariere zawodowa. Dwoje dzieci naszych
            znajomych tanczy rowniez w lokalnym poslkim zespole tanca ludowego. To jest
            dopiero workout biorac pod uwage wage kostiumow smile Moze znajdziesz zajecia,
            ktore zaspokoja tesknote Twojej corki za tancem ale nie beda sie wiazac z
            terrorem szkoly baletowej.
      • olamazur Re: neitrafione marzenia 14.08.07, 09:13
        > Co to za bzdura jakas.
        > Zarowno sluch jak i poczucie rytmu mozna wyksztalcic.

        Wykształcić słuch? Sorry, ale to Ty bzdury gadasz. Słuch jest
        wrodzony. Tego nie przeskoczysz! Jak ktoś nie umie żadnej melodii
        poprawnie powtórzyć, to nie powtórzy, choćby nie wiem ile się
        kształcił. Niestety...
        • mgla_jedwabna Re: neitrafione marzenia 14.08.07, 13:46
          OlaMazur, tu się mylisz. Słuch mozna wykształcić i robi się to w szkołach muzycznych. Żeby się do takiej szkoły dostać, trzeba oczywiście "mieć słuch", czyli pewien podstawowy jego poziom, żeby dało się go wykształcić do poziomu potrzebnego profesjonalnemu muzykowi. Niemniej jednak nikt nie kończy szkoły muzycznej z takim samym słuchem z jakim ją zaczął!

          Jeśli dziecko nie ma wystarczającego słuchu jak na poziom szkoły muzycznej, można je zapisać na hobbystyczne zjęcia ze śpiewu/ gry na instrumencie itp. Takie zjęcia pomoga dziecku wykształcić słuch muzyczny na poziomie umożliwiającym amatorskie muzykowanie. Sama byłabym głucha, gdyby nie trzy lata grania na pianinie i rok śpiewania w scholi (porządnie prowadzonej, a nie trzy akordy, darcie mordy "kocham Jezusaaaa" a la oaza w autokarze). Teraz słucham kantat Bacha i mogę docenić, co robią np. alty "w tle", a osoby nie kształcone nie słyszą, że tam są w ogóle jakieś alty...

          Reasumując, słuch jest jak np. zwinność. Sa dzieci sprawne i zwinne z natury i są takie, które muszą to sobie wykształcić przez odpowiednie zajęcia. Tylko te pierwsze dostaną się o szkoły sportowej, ale czy to znaczy, że te drugie mają zaniechać ćwiczeń, bo "zwinnosć ma się wrodzoną i już"?

          "Jak ktoś nie umie żadnej melodii
          > poprawnie powtórzyć, to nie powtórzy, choćby nie wiem ile się
          > kształcił." Słuch to nie tylko umiejętność powtarzania melodii. Tak dla ciekawostki laureat konkursu Chopinowskiego Rafał Blechacz też spiewać nie umie i wg twoich standardów nie ma pewnie słuchu? Z tego, co pamiętam z "gazetowego" artykułu, o mało nie oblał egzaminu do szkoły muzycznej, bo kazali dziecku coś-tam zaśpiewać, dziecko nie umiało i nie chciało... I podobno tak ma do dzisiaj smile
    • donkaczka Re: neitrafione marzenia 06.08.07, 10:16
      Gosia, ja bym jej nie zniechecala

      jesli faktycznie sie nie nadaje, to jej nie przyjma i spokojnie przekierujesz ja
      na inne dziedziny tanca, na otarcie lez kupisz fancy dress wrozki ze
      skrzydelkami i odetchniesz z ulga, ze dziecko nie trafi do szkoly baletowej

      chyba lzej przyjmie niepowodzenie z przyczyn obiektywnych, niz Twoje argumenty,
      chocby najdelikatniejsze


      idz z nia na nabor, marzenia w tym wieku to pieeekna rzecz

      moi rodzice podcinali mi skrzydla cale zycie, zadne zajecie nie bylo dla mnie
      odpowiednie, oprocz nauki nauki nauki, brrr...

      powodzenia i napisz jak sie dalej sprawy potocza
      • verdana Re: neitrafione marzenia 14.08.07, 10:37
        Siedmolatka morze marzyc o bardzo wielu rzeczach, a zadaniem
        rodziców jest nie ulegac wszystkiemu, skoro wiadac na pierwszy rzut
        oka, ze akurat takie marzenia sa nierealne. Córka mojej kolezanki
        chodzi do szkoły baletowej, do piatej klasy. Dzieci sa ponizane
        (gruba beka, jak będziesz tyle żarla, to idx sie uczyc z holota, a
        nie z nami, kloc jesteś, ruszasz się jak kloc i nic z ciebie nie
        będzie, widac , że jestes komletne beztalencie, kto cie tu
        przyjął?) , a do rodzicow na wywiadowkach mówi się, ze dziecko ma
        talent, tylko trzeba je zachęcać. Kolezanka jest zachwycona
        dyscyplina, dziecko uwielbia te nauczycielkę - moim zdaniem typowy
        szwedzki syndrom, i aby się przypodobać dziecko niemal juz nie je,
        bo rosnie i boi sie, ze utyje... Parę dzieci już wyrzucono. Dla mnie
        zgroza.
        Sa kursy tanca - dlaczego nie zapisac tam dziecka? Nie wystarczy
        chęć, by zostać baletnicą.
        • wieczna-gosia Re: neitrafione marzenia 14.08.07, 11:34
          alez ona chodzi! Chodzi na gimnastyke artystyczna. Moze tanczyc sobie z wstazka
          do matury smile
          • neospasmina Re: neitrafione marzenia 14.08.07, 13:12
            Wieczna;
            córki raczej Ci nie przyjmą z takimi parametrami, więc się nie martw
            na zapas; po prostu nie rozbudzaj dodatkowo tych nietrafionych
            marzeń i tyle;
            poza tym - fajnie jest mieć dzieci z pasją!
            • agnieszka_azj Re: neitrafione marzenia 20.08.07, 16:55
              Do szkoły baletowej raczej jej nie przyjmą, bo tam bardzo uważnie
              obserwują budowę dziecka i to, jak się zapowiada. Znam dziewczynkę,
              która odpadła z powodu zbyt krótkiej szyi.

              Co to znaczy - nietrafione marzenia ???
              Z moich córek - jedna ma ewidentny talent do tańca (mimo figury
              nieco "zbyt mocnej" jak na baletnicę), a druga - masę dobrych chęci
              w tej kwestii wink))
              Kiedy ta pierwsza zaczęła chodzić na zajęcia taneczne, druga jej
              pozazdrościła. W pierwszym odruchu chciałam ją zniechęcić, ale
              byłam świeżo po lekturze "Rodzeństwa bez rywalizacji", więc się
              powstrzymałam. Zaczęła więc też tam chodzić i sprawiało jej to masę
              satysfakcji, mimo że na solówki nie miała szansy.
              Po dwóch latach w Pałacu Młodzieży, teraz są obie w Warsztatowej
              Akademii Musicalowej i pierwsza marzy o karierze tancerki
              musicalowej, a druga... o reżyserii albo scenografii.

              Wieczna - spróbuj może w Pałacu Młodzieży w Pracowni Choreografii.
              • misia72 Agnieszko ( nie na temat ) 27.08.07, 08:25
                Chcialam Cie poklepac z uznaniem za bloga !
                Kawal swietnej roboty !
                Super !!!
                • agnieszka_azj Re: Agnieszko ( nie na temat ) 27.08.07, 14:27
                  Miło mi smile))
    • dorotakatarzyna Re: neitrafione marzenia 15.08.07, 21:45
      A ja nie wierzę, że dziewczynka po 3 latach gimnastyki artystycznej nie ma
      wdzięku czy poczucia rytmu smile Moja chodzi dopiero od roku - a ma 10 lat, i
      naprawdę aż miło na nią popatrzeć. Wszystkie te dziewczynki, niezależnie od
      budowy, po prostu inaczej się poruszają, są wdzięczne.
      Nie wiem, kiedy twoje dziecię chce chodzić na balet, ma jeszcze na to czas? Moja
      chodzi na treningi 4 razy w tygodniu, po 3 godziny - w tym roku będzie chodzić 5
      razy w tygodniu. A zajęcia z baletu też są 3 razy w tygodniu.
      A właśnie - moja Ania zaczynała od baletu. Miała 5 lat, marzyła o balecie,
      woziłam ją pomimo mojej skomplikowanej ciąży - zrezygnowała po 5 miesiącach,
      bo... było nudno!
      A gimnastykę uwielbia, i nic jej nie zraża, nawet niezbyt sympatyczna trenerka smile
      Niech już sobie machają tymi szarfamismile
    • kakuba rozsądek czy uleganie dziecku? 24.08.07, 14:06
      wieczna-gosia

      weź prosze pod uwagę, że balet jest bardzo urazowym 'sportem'
      czy ważniejsze jest spełnienie dzieciecego marzenia czy zdrowie na
      kolejne 60-80 lat?
      która z nas nie chciała byc w dzieciństwie królewną albo baletnicą?
      a za rok pielęgniarką? albo sklepową? aktorką? miss-ką?
      pozwól córce na dowolne zajecia pozalekcyjne byle w umiarze
      ale pomyśl też o jej przyszłości

      z własnego doświadczenia: jako dziecko i nastolatka byłam członkiem
      zespołu 'pieśni i tańca', w ramach zajeć mieliśmy również balet
      niestety - zajecia z baletu były zbyt forsowne jak na mój
      rozwijający sie 'układ chrzęstno-kostny' uraz pozostał do dziś, mam
      silnie zdeformowaną nogę i dużą bliznę bo musiałam przejść poważną
      operację ortopedyczną, nie mogę założyc spódnicy, nie mogę jeździć
      na łyżwach ani rolkach ani na rowerze
      warto było? NIE

      swojej córce nigdy nie pozwolę na tak forsowne ćwiczenia, ani z
      baletu ani z innego kontuzyjnego sportu

      ciekawe że wiekszosć mam nie chce żeby ich dzieci robiły sobie
      tatuaże bo to nieodwracalne, jak to bedzie wyglądać w przyszłości?
      a nie myślą o kontuzjach, których moga sie nabawic ich dzieci porzez
      źle dobraną aktywność fizyczną




      • wieczna-gosia Re: rozsądek czy uleganie dziecku? 24.08.07, 17:40
        kiedy pare miesiecy temu pytalam sie o szkole balotowa odezwalo sie do mnie
        kilka bylych baletnic, ktore zrezygnowaly na roznych etapach- wszystkie mialy
        raczej pozytywne doswiadczenia.
        • guderianka Re: rozsądek czy uleganie dziecku? 24.08.07, 21:09
          ja bym jej dała szansę-szanse na zabawe , spełnienie po czesci
          marzen, wiare w to że mama popiera to co ona robi, oraz szansę na
          porazkę. to dobra zaprawa na dalsze życie
          moja niepełnosprawna córka twierdzi ze bedzie tancerką albo modelką
          albo pływaczka. i niech w to wierzy winki niech sie stara wink ja jej
          pomogewink
          • denea Re: rozsądek czy uleganie dziecku? 27.08.07, 10:31
            guderianka napisała:

            > moja niepełnosprawna córka twierdzi ze bedzie tancerką albo
            modelką
            > albo pływaczka. i niech w to wierzy winki niech sie stara wink ja jej
            > pomogewink

            Guderianka... Przepięknie to napisałaś... mam nadzieję że też będę
            taką matką...
            Wzruszyłam się. Bardzo.
            Czy mogłabym to do sygnaturki ?
            • guderianka Re: rozsądek czy uleganie dziecku? 27.08.07, 13:09
              no ba wink pewnie że możesz
              • denea Re: rozsądek czy uleganie dziecku? 27.08.07, 20:09
                Dziękuję smile !
      • majenkir Re: rozsądek czy uleganie dziecku? 27.08.07, 04:57
        kakuba napisała:
        > niestety - zajecia z baletu były zbyt forsowne jak na mój
        > rozwijający sie 'układ chrzęstno-kostny' uraz pozostał do dziś,
        mam
        > silnie zdeformowaną nogę i dużą bliznę bo musiałam przejść poważną
        > operację ortopedyczną,

        Ale przeciez to nie wina baletu jako takiego, tylko szkoly i
        nauczycieli, ktorzy zle dobrali program cwiczen...

        > swojej córce nigdy nie pozwolę na tak forsowne ćwiczenia, ani z
        > baletu ani z innego kontuzyjnego sportu

        Hehe, ciekawe co zrobisz jak sie uprze... I nie chodzi mi o
        dziecieca zachcianke, ale o prawdziwa pasje i sposob na zycie.
        • ammeux Re: rozsądek czy uleganie dziecku? 17.09.07, 12:37
          Widzę, ze o szkole baletowej to już legendy krążą. Chodziłam do
          szkoły baletowej w Warszawie. Nie wiem, jak w innych miastach ale w
          mojej szkole nikt nie trzymał zapalalonych zapalniczek pod nogami
          uczennic, nie bił, nie poniżał, nie wyśmiewał. Nie mam ŻADNYCH
          przykrych doświadczeń związanych z pobytem w szkole. Wręcz
          odwrotnie. Wspominam ją wspaniale. Aaaa i po tej szkole wcale nie
          musiałam iśc do zawdówki smile a nawet studia skończyła. Tak więc, nie
          dramatyzujmy. Oczywiście, w szkole panuje atmosfera
          rywalizaji, "Lepsze" uczennice trzymają z lepszymi. "Gorsze" wciąż
          walczą o bycie "lepszymi". Ale nie oszukujmy się balet to ciężka
          HARÓWA i trzeba być naprawdę twardzielem, żeby nie ulec zarówno
          fizycznie jak i psychicznie.
          Gosia - z tego co piszesz, córka może mnieć problemy z przyjęciem do
          SB. Egzmin jest ciężki. Przechodzi się przez komisję + lekarza. Przy
          szkole baletowej są organizowane popołudniowe zajęcia z tańca. Może
          tam zapisz małą? Zobaczy czy jej się podoba? A jeśli będzie wybitnie
          zdolna, pedagog prowadzący na pewno da Ci o tym znać. Wtedy może
          próbować swoich sił? W innym przypadku nie radziłabym posyłać małej
          na egamin. Dzieci do SB przyjmowane są od 4 klasy SP.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka