Cześć Dziewczyny!
Powiedźcie mi...czy to normalne że dziecko przy każdym zbliżeniu
twarzy ...daje siarczystego policzka?
Jak w takich chwilach reagować?
Czy to ja czy to mąż...
Oboje jesteśmy cali zgłupiali bo nie wiemy gdzie podział się nasz
Aniołeczek

Jako że śpi z nami-gdy rano się obudzi..na zmianę obkłada mnie po
pysku..to męża-szarpie za uszy...wsadza paluchy do nosa....
Kurde...śmiesznie to brzmi,ale to cholernie boli...i przecież nie
każemy mu siedzieć godzinę samemu...ale jakieś 5-10 min. się
wybudzamy...
Dzisiaj w parku też taka sytuacja...my się z nim bawimy...dajemy na
ślizgawkę...gdy nagle bach...dostałam takiego plaskacza,że mi się
brylki przekrzywiły

Obraliśmy taktykę,że łapiemy go za rączkę i stanowczym głosem,oraz
miną mówimy "nie!",ale cos mi wygląda na to,że on ma z tego
zabawę...albo myśli ze to zabawa.
Nie wiem jak reagować...bo to dopiero roczniak...
Miałyście takie sytuacje?
Plizz o radę!
Thx za Pomoc

Pozdrawiamy...
"Zbici"...z tropu...