Dodaj do ulubionych

Do rodziców nastolatek!

05.09.07, 14:02
Witajcie. Moja córka ma 13,5 roku i własnie rozpoczęła naukę w
gimnazjum.
Do tej pory była dzieckiem spontanicznym, dynamicznym i niezbyt
trudnym, podstawówkę skończyła z wynikiem 5,7.
Ale od paru miesięcy mam wrażenie ze zmienia się w jakiegoś demona.
W czasie wakacji zakochała się cztery razy na smierc i życie w tym w
barmanie w tureckim hotelu.
Dwa razy drucikiem ze zszywacza poharatała sobie nadgarstki
z "tęsknoty" za ukochanym. Prowadzi bloga, muszę ja kontrolować bo
podaje zbyt wiele osobistych danych.
Jest pyskata, nieprzjemna i mam wrażenie , że za rok czy dwa to mi
pokrywka przyłozy w głowę.
natomiast gdy czegoś potrzebuje, coś trzeba kupić , załatwić, to
chodzi za mną, mówi mamuniu i jest słodka jak anioł.
Prośby o umycie naczyń (po sobie) nakarmienie kotów i jakieś
drobiazgi zawsze kończą się hasłem: zaraz, które trwa w
nieskończoność.
Nie wiem, może to ja jestem nienormalna, ale an ja ani moje
koleżanki w wieku 13,14 lat nie spojrzałybysmy na chłopków, pierwsze
miłości zaczynały się w 2-3 klasie liceum. A teraz??? jak
czternastolatka nie ma chłopaka to siara!!.
Ja nie umiem pogodzić się z taka formą dorastania, za szybko to
wszystko, nie wiem jak reagować na wiele konfliktowych sytuacji.
Nie chcę być matą zgredem, ale nie pozwolę córce też na pełną
wolność. To sa jeszcze naprawdę dzieciaki i to głupie, a wydaje się
im, że pozjadali wszystkie języki.
Piszcie prosze jak radzicie sobie ze swoim dziećmi, czy stosujecie
np jakieś kary?? jak dzieci na to reagują.
O której pozwalacie wracać dziciom w wieku 13-14 lat z wypadu do
miasta z koleżanką, czy znajomymi. Czy Wasze dzieci przyjmują w domu
znajomych??./ U mnie ejst wszystko wirtualnie, skype i gadu gadu.
dzieci nie maja prawdziwych przyjaciól. Mnie to przeraża!!!
napiszce proszę o swoich zmaganiach, bo albo ja jesem wariatką alb
świat tak strasznie sę zmienił a ja pozostałam w tyle.
Pozdrawiam was.
Hanna


Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: Do rodziców nastolatek! 05.09.07, 14:57
      Swiat sie zmienił.
      Teraz się spiesze do pracy, ale postaram się napisać wieczorem - mam
      szsnastolatkę i poczucie, ze ubiegły rok (szkolny) przezyłam w oku cyklonu.
      teraz jest dobrze, ale oczywiscie nigdy juz nie bedę pewna, ze nie jest to cisza
      przed kolejną burzą.
    • e-ftalo Re: Do rodziców nastolatek! 05.09.07, 15:05
      Można powiedzieć że cywilizacja w której żyjemy stoczyła się lekko na psy pod
      względem wychowawczym.Młodziez wariuje bo nie umie sobie psychicznie poradzić z
      dojrzewaniem w świecie gdzie nie ma żadnych zakazów ani nakazów.Gdzie rodzice
      zamiast wychowywać,są ciagle w pracy .Gdzie szkołą zamaiast wychowywać idzie na
      łątwizne i zajmuje się tylko nauczaniem.
      Młodzież jest sama ze swoimi problemami.
      Oczywiście to o czym mówisz nie pojawiło się teraz nagle ,lecz dorastało w
      twojej córce przez całe życie.

      Jeśli chodzi o dojrzewanie,to rzecz indywidualna niektórzy młoidzi dojrzewają
      wcześniej niektórzy później.Szcuje się że dojrzewanie współćzenego
      nastolatka(nastolatki) przyp[ada na wiek od 11-14 lat i trwa kilka lat.
      Aby sobie z nią poradizć musisz sie na serio nią zainteresować i postawić twardą
      rękę.Żadnych uległości tylko mądre decyzje.Tui nie chodzi o kary tylko o
      konsekwentne działanie które ma określony cel.Njalpiej już dziś przygotuyj sobie
      pewien program działania ,po konsultacji z innymi rodizcami i staraj sie go
      zrealizować.
      • haneczka40tka Re: Do rodziców nastolatek! 05.09.07, 15:17
        E-ftalo!!
        Przecież musimy pracować, żeby móc dziecko wychować, nakarmić ,ubrać
        i żeby po prostu żyć!! Nie można nie pracować, rodziny
        wielopokoleniowe u nas juz praktycznie nie istnieją, zmienił sie
        model życia.
        Ja staram się być w domu zaraz po pracy, nigdzie się nie zlajam ze
        znajomymi, nie idę sobie do kina czy na imprezkę. Wracam d domu po
        to, by córka czuła czyjąs obecność, żeby jej zrobic obiad, pogadać o
        szkole, podyskutować itd. Jesli idę na zakupy to zwykle z nią, do
        kina też często idziemy razem, na imprezki chodzę rzadko,
        najczęściej gdy córka jest na wakacjach, wyjazdach itd wtedy
        nadrabiam zaległości towarzyskie.
        Ale jak zareagować np. gdy córka odzywa się do mnie jak do krowy, a
        my stoimy w kolejce w sklepie, ludzie sie oglądają?? ja najchetniej
        trzasnęłabym ja w pysk, ale nie zrobie tego po pierwsze nie będę bić
        osoby wyższej i silniejszej od siebie a po drugie pewnie
        kolejkowicze by zaraz interwencję podjeli skończyłyby smy w
        pogotowiu opiekuńczym. Wiele jest takich sytuacji, że się wstydzę w
        publicznym miejscu z powodu zachowania mojej córki, ona natomiast
        NIE WIDZI tego swojego chamstwa, opryskliwości i jadu.
        jestem bezsilna, nerwowa, stałam sie wybuchowa a to bardzo niedobrze
        w tej sytuacji. Ludzie, jak mam się zachowywać???
        • sir.vimes W pysk 07.09.07, 13:25
          "ja najchetniej
          trzasnęłabym ja w pysk, ale nie zrobie tego po pierwsze nie będę bić
          osoby wyższej i silniejszej od siebie a po drugie pewnie
          kolejkowicze by zaraz interwencję podjeli skończyłyby smy w
          pogotowiu opiekuńczym. "

          A jak była niższa i słabsza - trzaskałaś?
    • echtom Re: Do rodziców nastolatek! 05.09.07, 18:37
      Ja przerabiam ten problem razy trzy, bo tyle mam w domu nastolatek w
      różnych fazach okresu dojrzewania (17, 15 i 13 lat). Dziwię się, że
      jeszcze żyję i mam tylko kilka siwych włosów. Wcześniej radziłam
      sobie bez większych problemów, a w ostatnich latach wszystko mi się
      posypało. Szlabanów nie stosuję, bo niestety spędzam sporo czasu w
      pracy i nie zawsze miałabym możliwość dopilnowania. Staram się dużo
      rozmawiać, ale efekty są na razie niewielkie. Generalnie widzę dwa
      wyjścia - albo oddać dziewczyny do zakładu dla trudnej młodzieży,
      albo zacisnąć zęby i przeczekać, wierząc, że to, co przekazałam
      dzieciom przed burzą hormonów, zaoowocuje w ich dorosłym życiu.
      Moja trzynastka jest jeszcze prawie "grzeczna". Próbuje dorównać
      siostrom w pyskowaniu i zaniedbywaniu nauki, ale nie interesuje się
      jak dotąd chłopcami, tylko biega po podwórku z koleżankami. Teraz
      poszła do gimnazjum i niedługo dowiem się, jak to na nią wpłynęło.
      Nie mam większych złudzeń, że pozytywnie.
    • catinka1 Re: Do rodziców nastolatek! 05.09.07, 19:51
      stan posiadania - dwie córki 15 i 18 lat. Moja rada to po prostu
      uzbroj się w cierpliwość na jakieś najbliższe pięć lat. Ja starałam
      się jak najwięcej rozmawiać, stosowałam zakazy ale tylko takie które
      były niezbędne np. totalny zakaz spóźniania się, sztywne godziny
      powrotu do domu. Jeżeli chodzi o kary tzw. szlabany starałam się
      żeby jak najmniej uderzały przede wszystkim we mnie np. zakaz
      wyjścia z domu przez miesiąc owocuje tym,, że przez miesiąc masz w
      domu wściekłą zimną furię. Ponieważ dziewczyny są dwie chciałam z
      każdą z nich sdtworzyć sobie prywatną przestrzeń poprzez robienie
      pewnych rzeczy tylko z nią chociażby oglądanie wspólnie ulubionego
      przez nią serialu w telewizji czy dyskusje o konkretynej książce -
      strasza córka ma specyficzny gust czytelniczy. W sumie nie było źle
      a teraz mogę nawet powiedzieć że się lubimy
      • verdana Re: Do rodziców nastolatek! 05.09.07, 20:00
        Ja przerabiam nastolatka po raz trzeci, ale u mnie jakoś nietypowo -
        to dla mnie najlepsze lata. Nareszcie jest z kim powaznie pogadać,
        zajęć typowo opiekuńczych nie ma, pyskowanie jakos malo mi
        przeszkadza, zresztą chyba pyskują w sposób dopuszczalny i latwo je
        rozsmieszyć.
        Oczywiście, jeszcze najmlodszy moze się zmienić - i wtedy wszystko
        przede mną.
        U mnie nie tyle "metodą", ile po prostu codziennościa były po prostu
        rozmowy, wspólnie spedzony czas i idiotyczne szaleństwa (jeżdżenie
        na stopa samochodem rozwożącym butle z gazem, ktorego kierowca
        opowiadał swińskie dowcipy czy gorskie wycieczki na szlakach nieco
        za trudnych i dla mnie i dla dziecka).
    • nangaparbat3 Re: Do rodziców nastolatek! 05.09.07, 20:07
      Wiecie co? Tyle w Was gniewu, złości, jadu nawet, takim przykrym, zlym jezykiem
      mowicie o tych dziewczynach. Jakos nieprzyjemnie mi sie zrobiło czytajac to.
      Świetnie wiem, ze bywaja nieznosne. ale tez wiem, ze za ta "nieznosnoscią" są
      autentyczne leki, jest zagubienie, p[ragnienie akceptacji, samotność i
      cierpienie. I frustracja.
      Mnie sie zdaje, ze najwiecej teraz jest frustracji - wymagania stawiane przez
      swiat dorastajacym dziewczętom przerosłyby każdego - bo jest ich wiele i sa z
      soba najzupełniej sprzeczne. I jeszcze na koniec to oczekiwanie rodziców: zeby
      była miła, usmiechnieta, zadowolona z zycia. a ona nie jest, bo zycie ja
      przerasta - i wbrew pozorom nie ma komu głosno o tym powiedzieć.
      Tak to widze, przygladajac sie własnej córce, jej kolezankom, innym dziewczętom
      w tym wieku.
      Haneczko, jedno jest pewne - dziewczynka, która się tnie, potrzebuje pomocy
      psychologa. Nie czekaj i idź. Pogadaj najpierw sama - ale zrob cos, bo ona
      potrzebuje pomocy.
      Z porad doraźnych - dogadajcie sie, jakie sa jej stałe, codzienne obowiazki, ale
      niech je wypełnia wtedy, kiedy ona zadecyduje. I staraj się nie sprawiać
      wrazenia, ze ja kontrolujesz - na nikogo to dobrze nie działa.
      Wytłumacz jej spokojnie, dlaczego nie wolno podawac w internecie danych
      osobistych, ale nie kontroluj jej bloga - czytaj go tylko za jej pełna zgoda
      albo w ogole (straszne rzeczy nastolatki wypisuja i najczesciej nic, ale to
      absolutnie nic z tego nie wynika - złego).
      Nie porównuj jej z soba w tym samym wieku - to inna osoba, inne czasy.
      Moja córka chodzi do psychologa - wiesz, co mi powiedzial? Pani była grzeczną
      dziewczynką, nigdy sie pani nie zbuntowala, ona to teraz robi za panią, w pani
      imieniu.
      I ja wiem, ze on ma racje - sama do tego doszłam wczesniej, choc trudno mi było
      uwierzyc.
      I goraco polecam ksiazkę "Ocalić Ofelię" Mary Pipher.
      • echtom Re: Do rodziców nastolatek! 05.09.07, 21:49
        O jakich wymaganiach mówisz? Kiedyś nastolatki wychodziły za mąż i
        rodziły dzieci, teraz dzielą czas między szkołę i rozrywki, więc co
        niby ma je przerastać? Ja akurat myślę, że mają za dobrze i od tego
        trochę się w swoim młodym życiu pogubiły.
        A słowa psychologa zrobiły na mnie spore wrażenie - u mnie chyba
        jest podobnie. I mam wrażenie, że moje problemy biorą się z tego, że
        im wewnętrznie na ten "bunt w moim imieniu" przyzwalam, chcę, żeby
        miały fajną, kolorową młodość i nie czekały z rozpoczęciem życia
        towarzyskiego aż do studiów.
        • nangaparbat3 Re: Do rodziców nastolatek! 07.09.07, 07:45
          echtom napisała:

          > O jakich wymaganiach mówisz? Kiedyś nastolatki wychodziły za mąż i
          > rodziły dzieci, teraz dzielą czas między szkołę i rozrywki, więc co
          > niby ma je przerastać? Ja akurat myślę, że mają za dobrze i od tego
          > trochę się w swoim młodym życiu pogubiły.
          Echtom, one w ogole nie maja dobrze.
          W domu maja zaharowanych najczęściej rodziców, oczekujacych pomocy, a przede
          wszystkim sukcesów w szkole. W szkole spedzaja wiecej czasu niz my w ich wieku.
          Oczekuje się od nich, ze będą sie swietnie uczyć - ok. Ale oprócz obowiazków
          edukacyjnych maja też obowiazki rozwojowe, o wiele trudniejsze, i tu moga byc
          zupełnie zdezorientowane. Funkcjonuja obok siebie co najmniej dwa zupełnie rózne
          wzorce - z jednej strony grzeczna, schludna, skromna dziewczyna, taka jak
          kiedys, czysta i niewinna. Z drugiej - to co proponuje "Bravo Girl" czy "Cosmo"
          - ma byc seksowna, przyciagac uwagę, ma byc egoistyczna, walczyc o swoje, myślec
          wyłacznie o zaspokojeniu swoich potrzeb, i to tych - malo wysublimowanych,
          powiedziałabym.
          Matki same sa pogubione w tym swiecie, chciałyby zazwyczaj, by dziecko było
          chwalone przez ciocie Helę słuchajaca Radia Maryja i przez koleżanki, zwlaszcza
          te z wysoka pozycja towarzyską - co niestety czesto rozmija sie z aktywnością -
          nazwijmy to - duchową.
          I tak trudne zadanie budowania wlasnej tozsamości (a to jest cholernie wazny
          obowiazek) buduja w zupelnie szalonym swiecie, z jednej strony Koscioł, z
          drugiej komercja, a brakuje szczerej, spokojnej, pogłębionej rozmowy o życiu -
          bo ilu rodziców takie ROZMOWY - w znaczeniu prawdziwego dialogu, kiedy slucha
          sie co najmniej tyle, ile mówi, prowadzi?
          Nasze rozmowy z dziećmi to najczęściej wypytywanie, przestrogi, uwagi, morały.
          To nie jest rozmowa, to nie budzi w nich niczego innego niz wsciekłość.
          > A słowa psychologa zrobiły na mnie spore wrażenie - u mnie chyba
          > jest podobnie. I mam wrażenie, że moje problemy biorą się z tego, że
          > im wewnętrznie na ten "bunt w moim imieniu" przyzwalam, chcę, żeby
          > miały fajną, kolorową młodość i nie czekały z rozpoczęciem życia
          > towarzyskiego aż do studiów.
          Właśnie. Mamy w tym wszystkim swoj udział, jak by nie patrzeć smile
    • jola_ep Re: Do rodziców nastolatek! 05.09.07, 20:58
      Moja nie jest jeszcze nastolatką, ale ...

      > Nie wiem, może to ja jestem nienormalna, ale an ja ani moje
      > koleżanki w wieku 13,14 lat nie spojrzałybysmy na chłopków, pierwsze
      > miłości zaczynały się w 2-3 klasie liceum.

      Moja pierwsza miłość zaczęła się, gdy byłam w siódmej klasie podstawówki. Do dziś mam mój pierwszy prezent od ukochanego: małą broszkę z modeliny smile A ofiarodawca jest moim mężem smile))

      Moja mama niedawno wspominała, jak była na wycieczce z grupą siódmo- i ósmo-klasistów. Gdy młodzież spała (albo tak się wydawało wink ), wybrała się o 4 rano się na spacer. Przechodząc obok pobliskiej jednostki wojskowej zauważyła majączące na płocie sylwetki. To ich dziewczyny wzdychały do chłopaków w mundurach wink)))

      Wiek dorastania jest bardzo trudny i trochę się go boję. Rzeczywiście, współczesny świat stawia coraz większe wymgania dla nastolatków. Jak jeszcze do tego dodać szalejące hormony...

      Pozdrawiam
      Jola
    • scher Re: Do rodziców nastolatek! 05.09.07, 21:43
      Zgadzam się z nangaparbat, iż nastolatki mają potrzeby, na które
      powiniśmy być wyczuleni. Właściwe dojrzewaniu lęki, zagubienie,
      hormony itp. - to wszystko prawda.

      Jednak niektóre rzeczy, jakie opisujesz, są bardzo niepokojące.

      Po pierwsze nie wyobrażam sobie, abym miał pozwolić dziecku, żeby
      odzywało się do mnie "jak do krowy". Zastanawia, że jedyną reakcją,
      jak przychodzi Ci do głowy, jest strzelenie dziecka "w pysk",
      rozwiązanie to jednak odrzucasz (i słusznie!), ale nie wypracowałaś
      nic w zamian. Jesteś bezradna, uległa, pozwalasz sobą pomiatać. Z
      takim nastawieniem nie wychowawsz dobrze dziecka.

      Niepokoi, że córka jest "pyskata i nieprzyjemna", a Ty nie potrafisz
      wyrazić swojej stanowczej dezaprobaty. Niepokoi, że potrafi Tobą
      manipulować, jak czegoś potrzebuje, że wyczuwasz w niej fałsz, kiedy
      mówi "mamuniu" i jest "słodka jak anioł" - ale nic z tym nie robisz
      i pozwalasz sobą kręcić. Wyczuwam ciągnący się latami brak
      konsekwencji z Twojej strony. Takie zachowania dziecka muszą mieć
      swoje źródło we wcześniejszych doświadczeniach.

      No i wreszcie fakt pocięcia się drucikiem. Tu już szukałbym pomocy
      dobrego specjalisty. To nienormalne.

      Polecam literaturę - autorstwa zwolenników porad praktycznych,
      zwolenników złotego środka w wychowaniu:

      www.google.pl/search?hl=pl&q=dzieci+potrzebuj%C4%85+dyscypliny&lr=lang_pl
      www.google.pl/search?num=100&hl=pl&q=kiedy+pozwoli%C4%87+kiedy+zabroni%C4%87&lr=lang_pl

      Jak te metody prawidłowo zastosujesz i to nie pomoże, to już chyba
      nic nie pomoże.
    • alina66 Re: Do rodziców nastolatek! 06.09.07, 11:28
      mój syn ma lat 19, więc ten wiek niedaleko za mną.
      Rada, abyś uzbroiła się w cierpliwość jest jak najbardziej na
      miejscu.To trudny okres, czasem trzeba policzyć do 10w myślach, żeby
      nie wybuchnąć.
      Bywało różnie- mieliśmy okres pretensji do świata, olewactwa, okres
      odpowiadania "zaraz" na wszystko.
      Natomiast nigdy nie pozwolilam sobie na ordynarne, chamskie odzywki-
      ani w stosunku do mnie, ani przy mnie o nikim innym.
      Stanowczo zwracałam uwagę, że sobie tego nie zyczę, bo ja do niego
      tak nie mówię i o nim też nie.
      Parę razy zdarzyło się, że mi nerwy puściły i powiedziałam, że jest
      jeszcze półproduktem, więc niech się zachowuje, bo inaczej na zawsze
      nim zostanie wink
      Zakochiwał się notorycznie, stale był też obiektem zakochania
      panienek, które wisiały mi na płocie, ale to akurat nie było
      problemem.
      Zawsze wymagałam przyzwoitych wyników w szkole- zgodnie z
      możliwościami, i nie żałuję tego.
      Uważam, że szczególnie w tym wieku należy jasno nakreślać granice, a
      w przypadku ich przekroczenia reagować- rozmową itd.
      Nie pamiętam, do której mógł być poza domem, ale na pewno nie do
      późnej nocy. Miewal o to pretensje.
      Teraz mówi, że miałam rację smile))
      No i godziny rozmów na każdy temat, wspólne wyjazdy i rozmowy,
      rozmowy, aż mnie szczęka bolała

      Dasz radę smile)
      • haneczka40tka Re: Do rodziców nastolatek! 06.09.07, 13:26
        Witam ponownie.
        Dla mnie to trudny temat bo wiem, że to JA niestety nie dorosłam do
        sytuacji wychowywania nastolatki, ja rodzicom nie robiłam ekscesów i
        po prostu nie spodziewałam sie takiej nagłej, ogromnej, szokującej
        zmiany.Maja rację Ci, którzy twierdza, że córka umie mna
        manipulować, to prawda, czesto dla swietego spokoju na cos się
        zgadzam i nie bywam konsekwentna. Mnie pewnie tez trzeba by
        powychowywać, żebym umiała wychowac nastolatkę. W kwesti chamskich
        odzywek reaguję i to ostro ale niestety z mizernym skutkiem, od
        czasu do czasu "wyskakuje z gebą". Mozna sie wtedy naprawde zapaść
        pod ziemię.
        tez razem chodzimy do kina, na zakupy, urzadzamy sobie seanse
        filmowe, niestety rzadziej niz kiedys bo teraz czas pochłania gadu
        gadu i skype. Pytam ją często dlaczego nie spotyka się ze znajomymi
        w realu i słyszę, że tak jest fajnie.
        Rozbawiłas mnie tym tekstem o słowie zaraz, jest to słowo, które
        potrafi mi podnieść cisnienie do dwustu.
        Dla niej wszystko jest na zaraz, wczoraj poprosiłam o umycie garów,
        przez godzinę słyszłam zaraz, dopiero gdy rozłączyłam internet ,
        szybko umyła,
        Ale wiem, że gdy chce , to potrafi wiele zrobić.
        Gdy np w weekend zalezy jej na tym, żebym wstała i żebysmy razem
        gdzies pojechały to potrafi mi nawet sniadanie do łózka przynieść.
        Pytam was o opinie, bo może ja jestem przewrazliwiona, w wakacje nie
        wolno jej było wrócic do domu póxniej niż o 20.00. Przesadziłam? ja
        uważam, że nie.
        Może wychodzić z koleżankami ale musi mieć przy sobie komórkę.Ida
        sobie do kina, galerii, itd. Ale jesli raz się spóźni na drugi raz
        będzie miała szlaban bo ja jestem bziknieta na punkcie punktualności.
        Nie chciałabym być znienawidzoną matka, ale konsekwentna bardzo.
        Dodam jeszcz, że nie jestem xle sytuowana finansowo, nie mamy
        luksusów ale mamy wszystko to co potrzebne dożycia. Uczę córkę
        zarabiac, jest konsultantką Avon (ale to bardziej ja i moi znajomi
        zamawiamy) zachęcam ja do zdobywania klientek wśród koleżanek,
        dzisiaj jedziemy zapisac ja do zespołu disco-dance, bo chce sie
        ruszać, chce iśc na zajecia teatralne i chce byc psychologiem.
        Z jednym tylko nie umie sobie poradzić- z miłościa, bo zakochuje się
        z predkością światła, ogląda za chłopakami i mam wrazenie, że nie
        mysli o niczym innym.
        Chciałabym umieć szanowac jej niezależność i jej swiat, niemniej
        jednak uważam, że trzynastolatke trzeba jeszcze choc troche
        kontrolowac i kierować?
        nie wiem co sadziecie.
        Pozdrawiam.

        hanna

        Dodam, że córke praktycznie wychowuję sama, mąz jest chwile w
        wakacje, swieta czasem w weeken, zarabia i zapewnia nam byt, reszta
        spada na mnie.
        • nangaparbat3 Re: Do rodziców nastolatek! 07.09.07, 08:04
          Haneczko,
          konsekwencja i zasady są najważniejsze w wychowaniu chlopców, dla dziewczyny
          ważniejsze czułoś, akceptacja, miłość po prostu. Naprawdę jakoś tak jest.
          Kiedy córka miewała napady wściekłosci i odzywała sie do mnie naprawdę
          niewłasciwie, zazwyczaj mówiłam (ale absolutnie szczerze, bez cienia ironii) "a
          ja i tak cie kocham".
          Parę razy tylko usłyszała: "Nie mów tak, jest mi przykro, ja tak do ciebie nie
          mówię".
          Przeszło.
          20.00 wydaje sie bardzo odpowiednia dla trzynastolatki.
          ale z godzinami powrotu jest niezmiernie ciezko, kiedy kolezanki/koledzy moga
          zostawać o wiele dłuzej - przyznam się, zę sama mam z tym problem. Kiedy juz nie
          wiem zupełnie, co robiić, mówie najszczerzej jak potrafie, co czuję - ze kiedy
          spóźnia się (jest starsza, więc żądam powrotu o 22, daw razy spóźniła się ponad
          godzinę), boje się o nią, ze własciwie mogę ja tylko prosic o dotrzymywanie
          terminów, ale jesli nie bedzie tego robic, zrobimy sobie nawzajem z życia
          piekło. Poskutkowało, teraz moze wracać jeszcze troche póxniej - albo ja po nia
          przyjeżdżam, wszystko zależy od konkretnej sytuacji, rzecz w tym, by nabrała
          przekonania, ze chodzi o jej bezpieczeństwo, a nie moja kontrole. Teraz zresztą
          ma chlopaka i siedza w domu, wiec chwilowo spokój. a potem juz bedzie "dorosła"
          - i nie wiem co. Czy zgadzać sie na całonocne imprezy? Boje się tego, nie wiem
          po prostu, jak sie zachowywać.
          Haneczko, nie mow źle o swojej córce. Ona ma przed soba bardzo ważne i trudne
          zadanie - uniezależnić sie od Ciebie, zbudowac wlasną tożsamość, dorosnać -
          próbowałam wyzej w liscie do Echtom napisać, dlaczego teraz to jeszcze
          trudniejsze niż kiedy my byłysmy nastolatkami.
          Sama przezyłam bardzo cięzki rok - i momentem przelomowym było, kiedy okazałam
          córce czułość i miłość w sprawie, w której obawiała sie mego gniewu,
          niezadowolenia, strachu.
          Od tamtej chwili znowu zaczełysmy z soba rozmawiać, zblizyłysmy sie do siebie na
          powrót. Widze swój udział w jej problemach (poza wszystkim innym - przeżywamy
          rodzinną tragedię, sama nie radzę sobie do końca i córka tez za to zapłaciła) -
          nie widze jej złej woli, za to zagubienie, cierpienie i straszliwy wysiłek,
          zasługujacy na szacunek i wsparcie.
        • sir.vimes A Avon o tym wie? 07.09.07, 13:29
          "Uczę córkę
          zarabiac, jest konsultantką Avon (ale to bardziej ja i moi znajomi
          zamawiamy) zachęcam ja do zdobywania klientek wśród koleżanek, "

          Konsultantką i w Avon i w Oriflame można być od 16 roku życia.
          A wyciąganie zamówie od 13 letnich koleżanek córki jest może sprytne, ale jak
          dla mnie - niesmaczne.
          • verdana Re: A Avon o tym wie? 07.09.07, 14:03
            Też zwrocilam na to uwagę. W klasie mojej córki byla taka
            dziewczyna - zamiast zwyczajnie nawiazywać kontakty towarzyskie
            próbowała kazdej znajomej coś wcisnąć. Zamiast koleżanek miała
            klientki. Namawiała dziewczyny do kupowania kompletnie
            niepotrzebnych im kosmetyków, oceniała je podług tego, ile ktora
            mogła wydać. Nauka zeszła szybko na dalszy plan - bo po co, jak
            można zarabiac i tak?
            Pamietam, jak kiedys jedna z naszych dalekich znajonych rozlozyła
            na przyjęciu jakieś garnki na stole i jako akwizytor zaczęła
            zachęcać przyjaciół do ich kuowania. Nigdy wiecej jej nie widziałam -
            nikt wiecej jej nie zaprosił.
            A Ty jeszcze zachęcasz ja do tego, by zarabiała na znajomych.
    • e-ftalo Re: Do rodziców nastolatek! 08.09.07, 17:47
      haneczka40tka napisała
      >ja najchetniej
      >trzasnęłabym ja w pysk, ale nie zrobie tego po pierwsze nie będę bić
      >osoby wyższej i silniejszej od siebie

      Współczuję Ci skoro boisz się własnej córki i to jest głowny powód dlaktórego
      jej nie uderzysz.

      Najważniejsze nie dawać się im!
      Fakt że nastolatek myśli bardzo szybko,ma wiele pomysłów.Dorosły nie dorówna,ale
      za to moze go wychować na podstawie własnego doświadczenia.Staraj się wtrącać
      jak najwięcej w sprawy wychowania,ale tylko w dopuszczalnym zakresie tak aby
      efekt był tylko wychowawczy a nie jakieś zniewolenie czy maltretowanie

      catinka1,gratuluję pierwszych sukcesów.Grunt to własnie znaleźć wspólne tematy w
      rozmowach i kontaktach międzyludzkich(np spędzanie wolnego czasu)
      • mikkka30 do Haneczki! 09.09.07, 18:29
        Witaj1 Kiedy przeczytalam twoj watek,pomyslalam sobie,boze ta
        kobieta pisze chyba o mojej corce. Wszystko co piszesz pokrywa sie z
        sytuacja panujaca u mnie. Juz kiedys pisalam i prosilam na tym forum
        o pomoc.Jedyna roznica to taka ze moja chodzi teraz do 6 klasy i
        boje sie co dalej.Ty przynajmniej nie musisz martwic sie o nauke,ja
        przed wakacjami przezywalam horror,bo 13 czerwca wylatywalysmy do
        Turcji,a ona byla zagrozona z 2 przedmiotow i miala to gdzies.Sznyty
        na rekach to juz normalka ponoc kto ich nie ma nie jest cool,zadne
        rozmowy z psychologiem nie pomagaja.Boje sie tym bardziej ,bo jest
        bardzo ladna i nad wiek rozwinieta (z wygladu ok 16 17 lata rozum
        nie wspomne)wiec co za tym idzie to ciagle zmienia chlopakow i liczy
        ilu ich miala,jakby to byly zawody.Romans turecki tez zaliczyla,ale
        u nas ciagnie sie do dzis,bo pisza sms,tyleze z fryzjerem.Rok
        szkolny dopiero sie zaczal,a ja juz sie boje i chce zeby sie
        skonczyl,bo o to sa najwieksze klotnie.Wiesz co nie bede sie tu
        rozpisywac jesli masz ochote wyzalic sie i nieraz wyplakac to napisz
        na maila gazetowego,moze razem damy jakos rade. pozdrawiam i trzymaj
        sie jakos moze za kilka lat bedzie lepiej. Monika
        • haneczka40tka Re: do Haneczki! 10.09.07, 13:05
          Witam wszystkich i dziękuję za wpisy. Przynajmniej wiem, jak to
          wygląda u innych.
          U nas ostatnio zmienne nastroje , od kochanej córeczki do
          straszliwej złośnicy. Ale to już standard. Przez trzy miesiące córka
          mi truła, żebym ja zapisała do szkoły tańca. zapisałam, była na
          pierwszych zajęciach, wyszła zachwycona a wczoraj nagle wszystko sie
          jej odwidiało, stwierdziła, że nie będzie chodzić bo musi się uczyć.
          A nauka to: zeszyt na kolanach i gadu gadu z ukochanym, który w
          szkole gastronomicznej nauki zbyt wiele nie ma.
          Zimno-ciepło, to nasza emocjonalna zabawa.

          A do tych co mnie zakrzyczeli z Avonem: nie prowadzmy żadnej
          propagandy, ani tez nikogo nie namawiamy. Znajomi wiedzą, że córka
          jest konsultantką, ale nikomu nie wciskamy katalogów. Ktoś chce, sam
          o nie prosi. Nie brakuje nam pieniędzy i nie szukamy dodatkowego
          źródła zarobku, chodzi raczej o nauczenie córki podjęcia prób
          samodzielnego dorabiania do kieszonkowego. Statystowała w wielu
          filmach i teleturniejach a swoją kasę dziesięć razy obejrzała zanim
          wydała. Mnie smuc fakt, że zrezygnowała ze wszystkich zajęć: oprócz
          angielskiego to nie chce chodzić ani na zajęcia teatralne, które
          uwielbiała, ani na disco dance ani na nic.
          Komputer, chłopcy, blogi, MPtrucha..
          To normalne. Koleżanki córki maja pasje, zainteresowania a moja
          straciła chęc do wszystkiego.
          Ludzie, tak ma być???
      • kama.b1 Re: Do rodziców nastolatek! 09.11.07, 00:17
        witam
        po 10 latach urodziłam 2 córke i przestałam zwracać uwage na starszą
        córke tak pochłonęła mnie z mężem młodsza. Cały czas było: idż do
        siebie na góre obiad kolacja i spać. Kamila zaczęła dorastać a ja
        nawet tego nie zauważałam. W zeszłym roku zaczęły się problemy :
        palenie papierosów ,popijanie itp. Nie wiedziałam co robić . Doszło
        do mnie że to moja wina , byłam tak zajęta młodszym dzieckiem że nie
        zwracałam uwagi na strasze, praca , dom obiad i wieczorem padałam.
        Jak dowiedziałam się że Kamila pali nie mieściło mi się w głowie:
        jak moja córka? Wydawało mi się z wszystko jest ok. Nie lubie
        przyznawać się do błędów ale wtedy zdałam sobie sprawe z tego że to
        moja wina poprostu nie słuchałam co do mnie mówi niby przytakiwałam
        że tak tak ale nic dalej. Zmieniłam się i to bardzo tak przynajmniej
        mówi Kamila i mój mąż już nie stosuje nakazów i zakazów tylko SŁUCHA
        SŁUCHAM SŁUCHAM mysle że to bardzo dużo bo moja córka powiedziała
        mi ostatnio że zaczęłam z nia rozmawiać i myśle że to podstawa(a dla
        mnie duży komplement). Oprócz tego zabieram ją na rowery , łódki ,
        jezioro, kino i bardzo bardzo dużo z nią rozmawiam. Mój mąż
        obiecywał Kamili 4 lata temu aqua park , nie pojechał z nią do
        dzisiaj i ostatnio przypomniała mu to przy okazji mojej młodszej
        córki jak powiedziała że tata z nią pojedzie wiecie co powiedziała?:
        powodzenia Paulina z mamą to byś pojechała ale nie z tatą . Myśle że
        tutaj trzeba szukać przyczyny w nas nie w młodych ludziach. Słuchać
        ich i organizować czas razem.
        powodzenia
        k.


    • kamykki Re: Do rodziców nastolatek! 12.09.07, 16:21
      Witam w klubie!
      Ja rowniez jestem mama prawie 14 latki, ktora rozpoczela nauke w II klasie
      gimnazjum. Czytajac Twoj post o zachowaniu Twojej corki przed oczami mam swoja,
      bo tak dobrze pasuje opis. No cóz, u mnie ten burzliwy proces
      dojrzewania(czytaj: uniezależniania się) zaczął się jakieś rok temu. I po tym
      roku już wiem, że jedyne co moźna zrobić, zeby przede wszystkim nie zwariować,
      to szybko zmodyfikowaç siebie, swoje dotychczasowe spostrzeganie dziecka i
      zaakceptować, że już malą dziewczynką nie jest.Tak szybko, jak dziecko sie
      zmienia, tak szybko i my musimy uczyç sie jego na nowo i nowych reakcji. Bo
      inaczej konflikt murowany! Co to oznacza w praktyce?
      Ja przede wszystkim zmieniłam sposób rozmowy. Nie ma juź z mojej strony
      narzucania rozwiązan("zrób tak i tak, bo ja wiem ,źe tak jest dobrze")a zaczęłam
      negocjowaC,sugerowaC.
      Córka zrobi i tak po swojemu, ale przy kaźdej okazji staram się jej nakreślić
      swoje stanowisko. Jasno jej określiłam, co mogę zaakceptować (np. delikatny
      makijaż, pomalowane paznokcie w wakacje, ale juź na farbowanie włosów
      kategorycznie się nie zgodziłam), a czego nie zaakceptuję. Cały czas dostaje od
      mnie sygnaly co dla mnie jest ok, a co nie, chociaź wprost o to nie pyta. Prawdą
      jest, źe jej pyskatość i czasami wprost bezczelnóść w stosunku do mnie,
      wprowadzają mnie w osłupienie i niejednokrotnie wyprowadzają z rownowagi. Ale po
      awanturach, (które ostatnio niestety często nam się przydarzaja) daje jej
      sygnał, ze ją bardzo kocham i nie chcę, źebysmy się kłóciły. Wychodzę z
      założenia, źe ona teraz totalnie experymentuje i stara się maksymalnie przesunąć
      granice, tak aby nie czuła się kontrolowaną. Nie jest to jeszcze moment, ze mogę
      zupełnie zrezygnować z kontrolowania, ale staram się to robić w dyskretniejszy
      spośób.
      Prawda jest taka, źe to od córki uczę się, źe juź przyszedł czas na coś, co mnie
      się wydawało, ze nastąpi później,np. w liceum. Córka ostatnio poinformowala
      mnie, źe w tym roku Sylwestra spędzi u koleżanki. Hm, ja swojego pierwszego
      pozadomowego sylwka spedzałam w wieku 16 lat. Nie dalam jeszcze córce
      jednoznacznej odpowiedzi, ze zgadzam się, czy nie, ale temat się pojawił i będę
      musiala się z nim zmierzīć. Kolejny przykład: moja corka nie godzi się, abym
      wtrącala się w jej szkolne życie, stopnie itd. Przystałam na to, (chociaż nie
      tak od razu), ale ona wie, źe jak coś zawali, to poniesie konsekwencje. I wtedy
      będą ograniczenia. Nie jestem zwolenniczką ostrej dyscypliny, chodzenia pod
      dyktando, bo sama tak nie bylam wychowywana i nie stosuję specjalnie kar. I
      szczerze mówiąc nie wierzę w skutecznośc ich, ale czasami ręće opadają mi z
      bezradności jak postapić. I ona to widzi. Wierzę jednak ,źe rozmawiając,
      okazując miłośc i ...odpuszczając czasami, bardziej się z nia dogadam, niż
      jakbym kategorycznie czegoś zabraniała.
      Rzeczywiście, świat strasznie się zmienił od chwili, kiedy to my mialyśmy po 14
      lat, ale sposób dorastania dzieciaków chyba nie tak bardzo. Chetnie powymieniam
      sie opiniami, radami na temat tych naszych krnąbrnychwink) nastoletnich córek,
      pozdrawiam Aga(40)
    • optymistka35 Re: Do rodziców nastolatek! 12.09.07, 20:56
      Po przeczytaniu wszystkich postów też chcę dołączyć do grona osób
      posiadających dorastające dzieci. Jestem matką 13 latki, w tym roku
      poszła do I klasy gimnazjum, nie wiem co będzie dalej, ale wiem jak
      było wcześniej i jak jest teraz. Praktycznie od najmłodszych dni
      uczę ją szacunku dla innych ludzi, dla wszystkiego co ją otacza, a
      przede wszystkim do samej siebie, ponieważ jest dziewczynką. Jeżeli
      będzie szanowała siebie, to będą szanować ją inni, także jej
      koledzy. Nie można nikogo oceniać, bo sama też nie chciałabym być
      oceniana. Jedno spostrzeżenie tylko nasuwa mi się w tej chwili: te
      dzieci nie zaczęły "pyskować" w wieku 13 - 14 lat, to musiało stać
      się znacznie wcześniej, miały na to przyzwolenie rodziców. Zabawnie
      wyglądało jak kilkuletni brzdąc przekomarzał się z matka czy ojcem,
      wygłaszając swoje racje, wymuszając zakup zabawki, a oni temu
      przyklaskiwali. Ale ten brzdąc podrósł, racje swoje wygłasza dalej i
      coraz bardziej ostre,jest wymagający, stawia warunki, a opiekunowie
      są zdziwieni dlaczego? Spotkałam się z określeniem, że jest
      to "bezstresowe wychowywanie dziecka". Czasami stoję w kolejce, czy
      jadę autobusem to przykro słuchać jak dziecko zwraca sie do
      rodziców, jaką postawe przyjmuje wobec osób starszych. U mnie też
      nie jest kolorowo, też mam problemy, ale nie tej rangi co Hania.
      Moja córka wie, że jej dom jest jej azylem i tu rozprawiamy się ze
      wszystkimi problemami. Może mi ktoś zarzuci, że się wymądrzam, ale
      ja z nią po prostu rozmawiam, bardzo dużo rozmawiam. Też pracuję,
      ale jeśli ona ma problem, to choćby się waliło, znajduję dla niej
      czas i ze soba rozmawiamy. Nie wyobrażam sobie, żeby odezwała się
      do mnie źle. Nigdy jej nie uderzyłam i nigdy tego nie zrobię. To
      jest przecież moje kochane dziecko, tyle, że nie mogę kochac jej
      ślepą miłością, moim obowiązkiem jest nauczyć ją cenić innych i
      siebie, a poprzez szacunek okazywany swojej córce (równiez nie
      używając wobec niej przemocy) właśnie tego ją uczę.
      Nie ma żadnej złotej recepty na wychowywanie dziecka, jest to
      indywidualne podejście każdego z rodziców, ale na pewno trzeba być
      konsekwentnym, stworzyć mu szczęśliwe dzieciństwo, nie zapominając
      jednocześnie, że czego się Jaś nie nauczył, tego Jan nie będzie
      umiał. Wydaje mi się Haniu, że ten psycholog, to dobry pomysł, tylko
      czy córka się na to zgodzi, musisz z nią o tym porozmawiać, a wizyta
      u specjalisty na pewno dużo zmieni w Waszym życiu. Życzę powodzenia.
      • bemari Re: Do rodziców nastolatek! 13.09.07, 20:07
        Nastolatków mam troje.W sumie nie narzekam, szczególowo to różnie
        bywa.Lena ma taktykę stawiania na swoim udając, że nie słyszy albo
        stosując manipulację(jak nie z mamą, to tato może pozwoli), Ola
        miewa napady krzyczącej złości,Danek nic nie zrobi, póki nie pokaże,
        że to jego decyzja.A ja mam swoje metody:
        -jak ktoś chce mnie robić w bambuko, przestaję go dostrzegać.Ze mną
        tylko w otwarte karty.Wtedy wynegocjować można dużo.
        -nie słyszę wypowiedzi w pyskatym tonie.Po prostu głuchnę.Albo
        pytam -skarbie, czy ja krzyczę? Może mam zacząć?
        -Zawsze tłumaczę zakazy - głównie troską o bezpieczeństwo.Zakazów
        jest zresztą niewiele.
        -wymagam pomocy w domu, bo sama tu nie mieszkam.Mówię jednak -
        córcia, czy stara matka może liczyć na wsparcie?
        • bemari Re: Do rodziców nastolatek! 13.09.07, 20:22
          dwie zasady najważniejsze:
          z mężem mamy jeden front
          mamy wszyscy w rodzinie duże poczucie humoru - jak już nie wiem co
          zrobić, to rozśmieszam gadając bzduey.
          • bemari Re: Do rodziców nastolatek! 13.09.07, 20:41
            Trzecie podejście, bo mnie śledzą i marudzą, że obgaduję.
            Ogólnie to fajnie mieć nastolaty.U nas przez lato w porywach snuło
            się po domu około dziesięciu sztuk.Wytrzymałam i nieźle się
            bawiłam.Jedyny problem, że zżerali wszystko, co było jadalne.No i
            musiałam ich spławiać, bo zagadaliby człowieka na śmierć. W końcu
            dorośli, sterani życiem też mają prawo do czułego sam na sam.My z
            męzem na tarasiku, młodzież okupowała piwnice.Nawet sprzątali po
            sobie.
    • magonia24 Re: Do rodziców nastolatek! 28.10.07, 13:42
      Ja też przeżywam trudne chwile. Moja córka jest starsza skończyła 18
      lat i tu zaczął się problem. Od tego czasu stała się krnąbrna, na
      wzystko ma odpowiedź "to moja sprawa", zaczęły się problemy
      wychowawcze w szkole. Generalnie bardzo dobrze się uczy bo wie co
      chce osiągnać. Z tym nie ma i nie było problemu. Ale w domu
      gehennna. Ostatnio dowiedzieliśmy się z mężem , że nas nienawidzi i
      odlicza dni kiedy wyprowadzi sieę z domu. Nie wiem gdzie
      popełniliśmy błędy, zawsze miała wszystko,nie trzeba było stosować
      żadnych ograniczeń była bardzo rozsądna i grzeczna. Teraz nie odzywa
      się do nas a jak chcę z nią porozmawiać to twierdzi, że nie ma na to
      ochoty i nie będzie traciła czasu, jeste arogancka a wręcz
      impertynencka. Kupiłam książki,czytam o wychowaniu ale jestem
      bezsilna. Sytuacja staje się nie do zniesienia. Co robić???
      • echtom Re: Do rodziców nastolatek! 28.10.07, 16:21
        Nie przejmuj się, rodzice nigdy nie wiedzą, gdzie popełnili błędy.
        Nie jesteś już prawnym opiekunem córki, jeżeli potrafi sama się
        utrzymać, nie ma sprawy - krzyżyk na drogę. A jeśli nie, to mimo
        formalnej pełnoletności nadal jest dzieckiem, ma się dostosować i
        trzeba jej to brutalnie uświadomić. Nie daj się szantażować tekstami
        o wyprowadzce, tylko powiedz, że się cieszysz, że wreszcie będzie
        spokój w domu. Chyba Twoje dziecko upoiło się "dorosłością" i trochę
        jej odbija. Właściwie byłoby świetnie, gdyby w najbliższym czasie
        mogła się wyprowadzić - jak skonfrontuje się z real life, od razu
        spokornieje.
        • magonia24 Re: Do rodziców nastolatek! 28.10.07, 17:32
          Masz dużo racji.Problem w tym, że ona nie bardzo chce się
          wyprowadzić. Może do babci, ktora jej sprzyja, głaszcze po główce
          jakie to biedna, niedoceniane dziecko. Dobrze jednak wie,że babcia
          nie ma takich warunków jakie ma w domu.
          Przy kłótniach jakie są ostatnio, czesto nam wymawia , że jeszcze
          tylko pół roku ( matura a potem studia) i wreszcie wyprowadzi się
          jak najdalej od nas. Na argumenty, że studia kosztują i to niemało
          pozostaje głucha.
          Twierdzi, że tylko dlatego,ze jest od nas zalezna finansowao to
          jeszcze tu (czyli w domu) wytrzymuje. Dodam, że chodzi do elitarnej
          szkoły za ktorą niemało płacimy ( bo taką kiedyś wybrała), uczy się
          dodatkowo języków itd. Pieniądze jednak to nie wszystko jak
          twierdzi. To sie liczy. Jestem załamana bo duże jej z siebie
          daliśmy a teraz...sad(( Rodzice nie sądla niej żadnym autorytetem.
          • nangaparbat3 Re: Do rodziców nastolatek! 28.10.07, 18:07
            18 lat top troche za póxno jak na bunt przeciw autorytetowi rodziców, moze
            dlatego takie ostre przybiera formy.
            ale własciwie co się dzieje?
            Uczy sie dobrze - a klopoty wychowawcze to znaczy konkretnie co?
            Bo na razie gadamy o niczym.
          • echtom Re: Do rodziców nastolatek! 28.10.07, 21:26
            Dzieciom nigdy nie dogodzisz. Choćbyś nie wiem ile im dała, zawsze
            wypomną, że czegoś brakowało. Może zapytaj konkretnie, czego jej
            zdaniem od Was nie dostała?
    • magonia24 Re: Do rodziców nastolatek! 28.10.07, 18:57
      No tak to "nic" to dla nas duży problem. Nie są to wprawdzie
      standardowe, książkowe problemy nastolatkow ale nam zatruwają życie.
      A więc:
      - Brak szacunku dla rodziców, manifestowanie i artykułowanie
      nienawiści
      - arogancja wręcz impertynencja w kontaktach z nami i bratem
      - brak uzgadniania poważnych i niebezpiecznych eskapad mimo iż
      mieszka z nami)
      _ wzywanie do szkoły bo córka wciagała tabakę przez rurke i
      częstowała koleżanki ( szkoła bardzo rygorystyczna, katolicka)
      - ona rodzicom nic nie zawdzięcza poza tym , że ją utrzymują
      - zero kontaktu wrecz nienawiść do młodszego brata

      Dla postronnego obserwatora być może to błahostki w obliczu innych
      problemów. Nam jednak zatruwają życie, my nie potrafimy się z nią
      porozumieć totalnie nas ignoruje. To boli, wkurza,przygnębia tym
      bardziej, że dziecko tak się zmieniło po osiągnięciu pełnoletności.

      Nie można mierzć wszystkiego jedną miarką.Problemy mają różny wymiar.



      • triss_merigold6 Re: Do rodziców nastolatek! 28.10.07, 19:37
        Może rygorystyczna, katolicka szkoła to nie była Wasz najlepszy
        życiowy pomysł?
        • magonia24 Re: Do rodziców nastolatek! 28.10.07, 19:51
          Nie chcieliśmy aby chodziła do tej szkoły ale to był w 100% jej
          wybór, chciała tam chodzić poszła tam ze swoją koleżanką. Nie
          przeciwstawialiśmy się aby nie robić jej krzywdy. Chodzi tam już 6
          lat (gimnazjum i liceum), bardzo lubiła szkołę , identyfikowała się
          z nią... do 18 -tki. Szkoła jest bardzo dobra, to siostry
          Urszulanki, sama się do niej przekonałam bo mają idealny porządek i
          przestrzegają zasad.
          • triss_merigold6 Re: Do rodziców nastolatek! 28.10.07, 20:30
            Idealny porządek i przestrzeganie zasad to akurat żadne zalety dla
            nastolatka. Może dziewczyna zwyczajnie odreagowuje szkołę w domu, bo
            gdzieś musi.
            A dziką schize pod tytułem "jak będę pełnoletnia/zacznę studia" to
            się wyprowadzę zaliczyłam osobiście. Podobnie jak pyskowanie,
            arogancję, parcie na samodzielność i czasowe braki ciepłych uczuć
            wobec rodzeństwa. Przeszło.
            • nangaparbat3 Re: Do rodziców nastolatek! 28.10.07, 21:37
              Skoro tak bardzo podobaja Ci sie "idealny porządek i przestrzeganie zasad", to
              Twoja corka musi czuc się w zyciu jak w więzieniu. I musiał nastąpic wybuch.
              Na Twoim miejscu sprobowałabym zrozumieć swoje dziecko - dlaczego buntuje sie
              przeciwko mnie, skąd tyle wsciekłości. Zreszta ona Wam to mowi, prawda? Że
              pieniadze to nie wszystko - w dodatku pieniądze, za ktore oczekujecie wdzięczności.
              Ona walczy o niezalezność - ale może też o bezwarunkową miłość. Doceńcie to.
      • dorota711 Re: Do rodziców nastolatek! 07.11.07, 01:09
        Miałam taką samą sytuację. Ze względu na to, że mam mieszkanie kupione kilka lat
        temu przez rodziców gdy tylko skończyłam 18 lat zaczęłam mówić, że marzę o tym,
        by wreszcie uciec od mamy i dziadków (z mamą zupełnie nie pasujemy do siebie
        charakterami i od zawsze jest ostro miedzy nami, dziadkowie mają 80 lat, babcia
        prawdopodobnie ma Alzheimera, dziadek to bardzo władczy człowiek, mieszkanie z
        nimi pod jednym dachem jest dosyć trudne). Z tatą natomiast dogaduję się
        świetnie i to głównie zadecydowało o tym, że zaprzestałam myśli o wyprowadzce.
        Zaraz po 18 urodzinach też zaczęłam próbować "dorosłego życia" - wino, wódka w
        ilościach większych, rok później papierosy. W kwestii wypadów - rodzice znieśli
        zakazy (tak właściwie to nigdy nie było zakazów, raczej prośby), mogłam wracać
        do domu, kiedy chciałam, łącznie z nocnymi imprezami i samodzielnym powrotem,
        ale ja po to, aby się nie martwili mówiłam im, gdzie idę i kiedy wrócę.
        Poza tym nie pasował mi nasz model życia: rodzice kilkanaście lat zbierali na
        mieszkanie, rezygnując ze wspólnych wakacji, na wszystkim oszczędzali, ja byłam
        bardzo ambitna (do tej pory jestem) i chciałam skończyć wymarzone bardzo trudne
        (jak się okazuje) studia, oni mieli tylko średnie wykształcenie. Z tego powodu
        też rodziły się konflikty. Często byłam dla mamy niemiła (ojca zawsze
        traktowałam lepiej, ponieważ on traktował mnie także bardziej partnersko), ale
        ja też usłyszałam od niej słowa, że lepiej nie mieć córki niż mieć taką sad
        Ponadto, jak ktoś słusznie zauważył takie zachowanie to w pewnym stopniu
        odreagowywanie szkoły (ja zarówno w podstawówce, jak i w liceum miałam bardzo
        dobre oceny i byłam raczej grzeczna), niegrzeczna byłam dopiero po szkole i w
        domu. Do tych wszystkich zachowań mogę jeszcze doliczyć dosyć częste
        przeklinanie i podkreślanie, że mam 18 lat i możecie mi skoczyć....
        Teraz mam 22 lata i sytuacja się uspokoiła, choć nadal chcę się wyprowadzić
        (teraz już na serio).

        Wydaje mi się, że takie zachowanie jest raczej typowe. Uważam, że jeśli nie ma
        poważnych problemów (typu ignorowanie szkoły, narkotyki, ciągłe imprezy, częste
        picie itp.) to sytuacja nie jest groźna i dziewczynie pewnie przejdzie za 2-3
        lata jak troszkę postudiuje (a to przecież bardzo ukulturalnia smile) W każdym
        razie zarówno mi, jak i znajomym przeszło.
        • moore0803 kobieto 02.01.08, 19:36
          dorota711 napisała:

          > Miałam taką samą sytuację.
          > Zaraz po 18 urodzinach też zaczęłam próbować "dorosłego życia" - wino, wódka w
          > ilościach większych, rok później papierosy.

          sorry, ale nie miałaś takiej sytuacji, o jakiej tutaj ludzie piszą.
          tutaj 13, 14-latki a nie 18-latki palą papierosy i piją wódki.

          > Wydaje mi się, że takie zachowanie jest raczej typowe. Uważam, że jeśli nie ma
          > poważnych problemów (typu ignorowanie szkoły, narkotyki, ciągłe imprezy, częste
          > picie itp.) to sytuacja nie jest groźna i dziewczynie pewnie przejdzie za 2-3
          > lata jak troszkę postudiuje (a to przecież bardzo ukulturalnia smile)

          jednych ukulturalnia, ale to dalszy etap, a tu chodzi o to żeby dzieciakom pomóc
          coby nie garowali w gimnazjum kilka lat....
    • magonia24 Re: Do rodziców nastolatek! 30.10.07, 17:21
      Dziękuję za rady. Jest w nich dużo racji. Niestety rola rodzica
      dojrzewających dzieci jest naprawdę bardzo trudnasad Ucze się
      sprostać temu wyzwaniu, może podołam
      Pozdrawiam
    • krwawakornelia dojrzewanie... 07.11.07, 10:44
      ja moglam wracac pozno, zalezalo to ode mnie, tak zebym jeszcze
      oczywiscie lekcje zdazyla odrobic i pocwiczyc.
    • harrypotter Jest ok 09.11.07, 23:43
      Tylko miej z nia wiecej kontaktu, bedze ok smile
    • babalu73 Re: Do rodziców nastolatek! 20.11.07, 16:05
      w tvn style są programy podobne do super niani ale dotyczące
      młodzieży [wyprowadzam się,te okropne nastolatki]i jeszcze jeden
      tytułu nie pamiętam ja oglądam jest to naprawde ciekawe można
      podpatrzeć co psychologowie radzą rdzicom .polecam.
    • marina111 Re: Do rodziców nastolatek! 29.11.08, 02:24
      Dobrze robisz. Nastolatce sa potrzebne regóły twarde. ona probuje
      przesowac granice i przezywa teraz straszne chwile. to jest trudne
      dla was obu. bądz wyrozumiała ale pamietaj o granicach i nie
      pozwalaj jej ich porzekraczac. Moja mam zawsze wspomina ze najgorszy
      moment w jej zyciu to okres dojrzewania moj i mojej siostry.
      Pamietam ze wiele poysłow się wtedy ma i dziekuje dziś mojej mamie
      ze mi na nie nei pozwalała bo zaszło by przez rto wiele nie
      odwracalnych zmian. Tylko ze dla mojej mamy odmawianie mi było
      trudne. Ciesze się ze była na tyle silna.
      Trzymaj się dzielnie, pomysl ze to tylko kilka lat
      smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka