Każdy z nas rodzicó wie, ze w szkole są przedmioty wazne i te inne
trochę mniej wazne, dające na przykłąd wyzszą średnią ocen, albo
takich z któych jak dziecko przyniesie słąbszą ocenę, to się nie
denarwujemy.
Do tych ważnych należą oczywiście polski matma, języki... a do tych
mniej ważnych plastyka, muzyka itp.
No i mam pewną zagwozdkę

, w szkole mojego syna Pani od muzyki
jest osobą z poczuciem misji i uważa, ze muzyka jest przedmiotem
równie ważnym, a moze nawet ważniejszym od innych. Zadaje bardzo
dużo lekcji, każe uczyć się gry na dwóch instrumentach (bez tego nie
ma zaliczenia), posiadać umiejętność odczytywania nut i
ich "nucenia", zadaje też trudne "prace twórcze wymagające duzego
zaangażowania i wkładu czasowego jak i poznawczego.
I teraz moje pytanie, póki w jakiś sposób nie kolidowało to z innymi
lekcjami, tolerowałam to jako nieszkodliwe dziwactwo, ale ostatnio,
spora część kalsy syna (on też) nie przygotowali sie na kartówkę z
historii bo uczyli się na muzykę, teraz to samo z jest z matmę.
No i właśnie. Poszłam grzecznie porozmawiać z wychowawczynią, ona
zaś mam wrażenie jest zastraszona i nie zamierza nic z tym fantem
robić. Co byście proponowali?