Dodaj do ulubionych

3.5 latka i telewizor - kto przesadza?

14.12.07, 20:25
Prosze Was o ocene sytuacji i porde jak podejsc do tematu, bo nerwy
mi ostatnio puszczaja. Moja 3.5- letnia corka od zawsze lubila
telewizje, ogladalaby co leci, ale najchetniej oczywiscie bajki. Moj
stosunek do tematu jest taki, ze owszem mozna ale bez przesady, no i
zeby ogladala cos na swoim poziomie - bajki na minimini, disney
channel. Ogolnie staram sie zawsze zeby nie ogladala dziennie wiecej
niz 1 godzine i to nie na raz. Poza tym telewizor nie jest przy niej
wlaczany.
Odkad corka poszla do przedszkola w tym roku, zaczela troche
chorowac i wynik jest taki ze ostatnie 3 tygodnie przesiedziala ze
mna w domu. W tej sytuacji musialam jej (i sobie przy okazji)
poluzowac - puszczalam jej upragnione bajki rano (nawet na 1.5 h)
plus wieczorynka wieczorem. W sumie 2 h, duzo, ale nikt mi nie
pomaga w domu, a jestem w koncowce drugiej ciazy i czasem potrzebuje
po prostu polezec chwile i odsapnac.
Niestety, do tych 2 godzin dziennie postanowili dolozyc swoje
dziadkowie - mieszkaja pietro wyzej - gdy corka idzie do nich na
chwile wieczorem, witaja ja wlaczeniem bajki - dziadek specjalnie
zakupil plyte z Asterixem (trwajaca ok. 1h) i nie ma zabawy, jest
ogladanie, bo przeciez mala nie powie ze nie chce, bo chce. Prosilam
ich zeby jej nie wlaczali bajek, ze ona idzie do nich na chwilke i
przeciez moga ja zajac jakos inaczej - zawsze zabiera z soba puzle
czy jakies lalkowe akcesoria, ale niestety moje prosby nie zostaly
potraktowane powaznie. Maz komentuje sytuacje "a co jej szkodzi", a
we mnie sie az gotuje. Nie wiem co mam robic - odpuscic? Pozwolic
jej ogladac bajki po 3,4... h dziennie w nadziei ze kiedys sie jej
znudzi?
Obserwuj wątek
    • krwawakornelia Nie mam nic przeciwko bajkom 14.12.07, 20:30
      na mini mini albo na DVD pod warunkiem ze maly nie oglada wiecej niz
      30-40 minut wieczorem przed spaniem.
      I tylko przed spaniem, na szczescie i tak dluzejby nie wysiedzial.
      A choroba i siedzenie w domu nigdy nie sa dla mnie pretekstem do
      takich luzow bo to sie zawsze zle konczy.
      Zreszto dieci lubia jasne reguly i moj synek cieszy sie na bajke przed
      spaniem po umyciu zabkow. I doskonale wie ze bajka jest wieczorem.
      Jak dziecko jest chore to lepiej mu zafundowac sensowna interesujaca
      nowa zabawke rozwijajaca kreatywnosc, a nie sadzac pzed ekranem.
      • monika78kr Re: Nie mam nic przeciwko bajkom 14.12.07, 21:00
        Wiesz, my wstajemy przed 8 i do 17-18 jestesmy w domu same. Wierz
        mi, ze w ciagu dnia przerabiamy duzo - ciastoline, farby, kredki,
        lego lalki i wspolne sprzatanie i gotowanie, ale corka sama sie nie
        chce bawic - jest znudzona tym dlugim pobytem w domu, bez spacerow,
        bez kolezanek. Przez caly dzien wymaga ode mnie maximum uwagi, a ja
        po prostu czasem nie mam juz sily sie bawic. Zwlaszcza ze wieczorem
        pracuje i musze zaoszczedzic troche energii na ta pore.
      • verdana Re: Nie mam nic przeciwko bajkom 14.12.07, 21:02
        Widzę tu inny problem. Córka idzie do dziadków, a oni maja ten sam wybór co Ty -
        albo posadzić ja przed telewizorem, albo sie nią zająć. I nie chce im się
        dzieckiem cały czas zajmować, co świetnie rozumiem. Prosząc ich o nie włączanie
        bajki, "nakazujesz" im jednocześnie zajmowanie się wnuczka w tym czasie.
        Owszem, trzeba ograniczyć oglądanie telewizji, ale obawiam się, ze w takim
        wypadku powinnaś to zrobić Ty, a nie dziadkowie.
        Albo, niezgodnie z dobrym modelem wychowawczym, a zgodnie ze zdrowym rozsądkiem
        na czas krótkiej choroby dziecka sobie odpuścić.
    • mama303 Re: 3.5 latka i telewizor - kto przesadza? 14.12.07, 21:07
      Więc Tobie wolno poluzować troche i puszczac dziecku bajkę ale
      dziadkom nie. Nieładnie. Jeśli chcesz dziecku ograniczać ogladanie
      telewizji to rób to swoim kosztem a nie dziadków.
    • monika78kr Re: 3.5 latka i telewizor - kto przesadza? 14.12.07, 21:19
      No tak mi sie wlasnie wydaje, ze mnie wolno, bo zajmuje sie mala
      przez caly dzien i w wiekszosci jest to aktywna opieka, czyli
      zabawa, a do dziadkow idzie na chwile i nie dostaje od nich nic - i
      to mnie martwi, ze nie chce im sie poswiecic jej choc 20 min uwagi,
      tylko ida na latwizne.
      • mama303 Re: 3.5 latka i telewizor - kto przesadza? 14.12.07, 21:36
        monika78kr napisała:

        > to mnie martwi, ze nie chce im sie poswiecic jej choc 20 min
        uwagi,
        > tylko ida na latwizne.

        Maja prawo isc na łatwiznę, naprawdę. Zamiast wymagac od nich -
        wymagaj od siebie.
        • monika78kr Re: 3.5 latka i telewizor - kto przesadza? 14.12.07, 21:50
          Nie przekonuje mnie to - pewnie ze maja prawo, ale dlaczego ja mam
          byc jedyna osoba wnoszaca cos do rozwoju tego dziecka? Czy w tej
          sytuacji dziadkowie maja prawo, przy okazji rodzinnych uroczystosci,
          chwalic sie jaka wnuczka jest madra, samodzielna i zdolna? Ile zna
          wierszykow, piosenek, jaki ma wielki zasob slownictwa, jak liczy,
          maluje i tanczy? Czy tylko od matki wymaga sie 100% a inni moga sie
          wyreczac telewizorem i to jest ok?
          • mama303 Re: 3.5 latka i telewizor - kto przesadza? 14.12.07, 22:00
            monika78kr napisała:

            > Nie przekonuje mnie to - pewnie ze maja prawo, ale dlaczego ja mam
            > byc jedyna osoba wnoszaca cos do rozwoju tego dziecka?

            Oni mogą /jak chcą i potrafią/ ale absolutnie nie muszą. Ty zreszta
            tez nie musisz ale chyba chcesz smile

            >Czy w tej
            > sytuacji dziadkowie maja prawo, przy okazji rodzinnych
            uroczystosci,
            > chwalic sie jaka wnuczka jest madra, samodzielna i zdolna? Ile zna
            > wierszykow, piosenek, jaki ma wielki zasob slownictwa, jak liczy,
            > maluje i tanczy?

            A dlaczego nie mieliby sie chwalić ukochaną wnuczką. moim zdaniem
            starsznie przesadzasz. dziadkowie juz odchowali swoje dzieci teraz
            wnukami moga sie tylko cieszyć.
            • sir.vimes Cieszyć się wnuczką 17.12.07, 11:34
              Jakoś specjalnie się wnuczką nie cieszą - cały czas, który mogą z nią spędzić
              poświęcony jest TV. Może jednak nie potrafią wymyslić nic bardziej twórczego?

              Założenie, że zabawa z dzieckiem to sprawa dla dziadków zbyt męcząca , "nie
              muszą" , "mają prawo", "już odchowali" - świadczy przede wszystkim o Twoim
              stosunku do spędzania czasu z dziećmi. Gdyby ci konkretni ludzie byli "zbyt
              zmęczeni" - raczej nie zapraszali by wnuczki tak często. Nie wspomnę już nawet,
              że normalna jest troska o ciężarną córkę i o wnuki - niezależnie ile dzieci się
              "odchowało"...

              Ja sądzę, że dziadkowie bardzo chcą dziecku sprawić przyjemność - a nic lepszego
              od bajki jakoś nie przyszło im do głowy. Tym bardziej - ze jeśli matka dużo MÓWI
              o ograniczaniu TV - dziadkom wydaje się , że TV jest ograniczone - a oni
              rozpieszczają dodatkową bajką, w ich mniemaniu wymarzoną.

              Może warto dziadkowi i babci podrzucić jakis inny pomysł spędzania czasu z
              dzieckiem - nie w formie "narzucania" im własnych rozwiązań oczywiście.
              Może babcia lubi układać pasjanse a nie znosi zabawy lalkami? Nic nie stoi na
              przeszkodzie by nauczyła dziecko prostego pasjansa.. Może dziadek lubi piec czy
              zbiera coś ciekawego? Nawet małe dzieco można zaangażować do "pomocy". Można też
              wspomnieć rodzicom , że ich opowieści i wspomnienia będą po prostu ciekawsze dla
              wnuczki niż bajka - i nie będzie to pochlebstwo.

              • mama303 Re: Cieszyć się wnuczką 18.12.07, 22:31
                sir.vimes napisała:

                > Założenie, że zabawa z dzieckiem to sprawa dla dziadków zbyt
                męcząca , "nie
                > muszą" , "mają prawo", "już odchowali" - świadczy przede wszystkim
                o Twoim
                > stosunku do spędzania czasu z dziećmi.

                Nie bardzo rozumiem dlaczego wyciagnęłas jakiekolwiek wnioski na
                temat MOJEGO stosunku do spedzania czasu z dziećmi.
                Moim zdaniem idziesz w kierunku oceniania postepowania dziedków, a
                nie to jest przedmiotem tego wątku tylko to czy autorka ma
                jakiekolwiek prawo żądać od dziadków takiego spędzania czasu jaki
                jej sie wydaje odpowiedni i zabraniac takiego jaki jej sie wydaje
                nieodpowiedni. Moim zdaniem nie ma takiego prawa. Nie powinna też
                ograniczac kontaktów dziecka z dziadkami bo tym zrobi tylko dziecku
                krzywdę wieksza niz to ogladanie telewizji.
                Moi rodzice sa np. różni - mama zawsze pełna pomysłów i siły do
                zabawy z wnuczką, telewizja może dla nich w ogóle nie istnieć. Tata
                zupełnie nie ma zdolnosci w kierunku zabaw z dziećmi /ze mna tez
                nigdy sie nie bawił smile/ - jak zostaje sam z wnuczka to własnie
                włacza jej telewizję. I co mam teraz na stare lata wymagac od niego
                żeby nagle zaczął sie umiec bawic z dziećmi??? zabraniac mu
                właczania TV ???
                Acha, i ciekawostka - moja córka uwielbia dziadka smilebabcię zresztą
                też.
                • sir.vimes Re: Cieszyć się wnuczką 19.12.07, 15:19
                  > Moim zdaniem idziesz w kierunku oceniania postepowania dziedków, a
                  > nie to jest przedmiotem tego wątku tylko to czy autorka ma
                  > jakiekolwiek prawo żądać od dziadków takiego spędzania czasu jaki
                  > jej sie wydaje odpowiedni i zabraniac takiego jaki jej sie wydaje
                  > nieodpowiedni. Moim zdaniem nie ma takiego prawa.

                  Moim zdaniem w pewnych granicach rozsądku jak najbardziej ma takie prawo.
              • mama303 Re: Cieszyć się wnuczką 18.12.07, 22:39
                sir.vimes napisała:

                > Może warto dziadkowi i babci podrzucić jakis inny pomysł spędzania
                czasu z
                > dzieckiem - nie w formie "narzucania" im własnych rozwiązań
                oczywiście.

                A może warto z szacunku do dziadków nie brac sie za ich wychowywanie
                tylko bardziej skupic sie na wychowaniu swoich dzieci.
                pozdrawiam
                • sir.vimes Re: Cieszyć się wnuczką 19.12.07, 15:21
                  Można uznać swoich rodziców za niereformowalne , tępe mamuty - tylko po co?

                  Dziadkowie też mogą sie czegoś nowego nauczyć i dowiedzieć - i nie tylko dla
                  dobra wnuczki - ale dla własnego dobra.

                  • mama303 Re: Cieszyć się wnuczką 19.12.07, 22:12
                    sir.vimes napisała:

                    > Można uznać swoich rodziców za niereformowalne , tępe mamuty -
                    tylko po co?

                    raczej jak odpowiedzialne, dorosłe i pełnosprawne na umyśle jednostki

                    > Dziadkowie też mogą sie czegoś nowego nauczyć i dowiedzieć - i nie
                    tylko dla
                    > dobra wnuczki - ale dla własnego dobra.

                    Napewno szczególnie dla własnego dobra smile Skad sie bierze taka
                    wyższość, że TO MY wiemy, robimy lepiej?
                    • sir.vimes Re: Cieszyć się wnuczką 20.12.07, 00:01
                      >
                      > raczej jak odpowiedzialne, dorosłe i pełnosprawne na umyśle jednostki

                      Osoba , która już nie jest w stanie niczego się nauczyć raczej nie jest
                      pełnosprawna na umyśle...
    • kanna Re: 3.5 latka i telewizor - kto przesadza? 14.12.07, 22:25
      Ja odpowiem tak - jak moje dzieci (3 i 5) ida do babci, to telewizor
      leci w kółko. Bo tak chcą i tak mają.
      W domu ogladaja zawsze wieczorynkę, czasem (ostatnio rzadko) płyty
      przed wyjściem do przedszkola, nieco więcj w weekendy - dzieki temu
      możemy z mężem dłużej pospać. Nie mamy kanałów z bajkami, babcia ma.

      Fakt, że oglądaja duzo u babci nie spowodował tego, że wymuszają na
      nas w domu, nie namawiają nas na włączanie telewizora ani zakladanie
      tych kanałów.

      Nie planuje dyskutowac z moja mamą na temat telewizora, wogóle nie
      mieszam się w to, jak się zajmuje moimi dziećmi. Wiem, że je kocha i
      w związku z tyym rozpieszcza do granic możliwości. To jej babcine
      prawo i przywilej.

      W domu my z mężem ustalamy zasady - inne niz u babci. Dla dzieci to
      jest jasne i czytelne.

      pozd smile Ania
    • marghe_72 Re: 3.5 latka i telewizor - kto przesadza? 14.12.07, 23:32
      Ty jej pozwalasz oglądac za duzo TV w domu
      a masz pretensje do dziadków

      Naucz małą zajmować się sobą.. bez telewizji.
      Wtedy TV u dziadków jej krzywdy nie wyrządzi
    • monika78kr Re: 3.5 latka i telewizor - kto przesadza? 15.12.07, 09:16
      Dziwi mnie ze wszystkie popieracie postawe dziadkow - widac ja za
      wiele od nich oczekuje, skoro takie zachowanie postrzegane jest jako
      norma.
      • verdana Re: 3.5 latka i telewizor - kto przesadza? 15.12.07, 09:42
        Bo dziadkowie nic nie muszą , nie maja obowiązku wychowywać dziecka, nie maja
        obowiązku zastępować rodziców - tylko Ty masz obowiązki. Oni maja prawo mieć
        tylko przyjemność z wnuczki.
        • monika78kr Re: 3.5 latka i telewizor - kto przesadza? 15.12.07, 10:29
          Mysle, ze to wygodna, ale egoistyczna i krotkowzroczna polityka.
          Dziadkowie ktorzy nie staraja sie nawiazac kontaktu z dzieckiem
          oferujac mu cos wiecej niz ogladanie bajki w telewizji po prostu go
          nie nawiaza. Zycze im wiec duzo zdrowia i uczynnych przyjaciol na
          starosc, bo od wnukow moga sie spodziewac tyle uwagi ile sami im
          poswiecaja. Moze kiedys role sie odwroca i wnuczka zamiast
          porozmawiac z babcia wlaczy jej "mode na sukces" i pojdzie do swoich
          spraw.
          Nie zgadzam sie z wasza ocena sytuacji, mysle ze zadna z was nie
          starala sie mnie zrozumiec. Trudno.
          • verdana Re: 3.5 latka i telewizor - kto przesadza? 15.12.07, 10:34
            Ależ świetnie Cię rozumiemy - chcesz, aby dziadkowie Ci pomagali, a im sie nie
            chce.
            I jeśli dziadkowie poświęcają uwagę wnukom, tylko po to żeby za to mieć pomoc na
            starość, to szkoda zachodu. Wnuki będą miały i tak własne życie, mogą nawet do
            Anglii wyjechać - i co wtedy?
            • sir.vimes Verdana 17.12.07, 11:37
              Widać, że dziadkowie chcą spędzać czas z dziewczynką - a chyba nie potrafią.

              Nie można od nich "wymagać" - można im pomóc.

              Natomiast przekonanie, że "tylko umrzeć człowek musi" jest może wygodne, ale po
              jakimś czasie można tego pożałować - i nie chodzi mi o to, że nie będzie miał
              kto szklanki wody podać ;P
    • nowa_na_forum Re: 3.5 latka i telewizor - kto przesadza? 15.12.07, 10:43
      3-4 godziny dziennie dla dziecka w tymwieku to zdecydowanie za dużo.
      Takie dziecko musi się ruszać, ćwiczyć koordynację ruchową a nie
      bez ruchu siedzieć przed TV. Godzina dziennie to jest vałkiem sporo.
    • kawad Re: 3.5 latka i telewizor - kto przesadza? 15.12.07, 11:28
      Pytanie jest, po co dziecko idzie do dziadków. Jeśli dziadkowie chcą
      sie nia nacieszyć to po kiego włączają bajki??? Trudno bawić się z
      dzieckiem, które jest zajęte oglądaniem TV. Jeśli dziadkowie chcą
      żeby wnuczka do nich przychodziła to powinni postepować tak jak
      prosi matka dziecka. Po co im kukiełka siedząca przed telewizorem.
      Nie rozumiem tych dziadków.
    • camel_3d no twoja wina... 15.12.07, 11:56
      bo skoro wiesz, ze ona idzei do dziadkow i oglada TV to nie wlaczaj jej tv u
      siebie.. proste.
    • kanna Re: 3.5 latka i telewizor - kto przesadza? 15.12.07, 15:52
      Moi dziadkowie chcą sie nacieszyc i własnie DLATEGO włączaja
      telewizor - bo chcą dać wnukom wszystko, co najlepsze. Jak odbieram
      dzieci, to jest rozstawiona kupa gier, ksiązeczek, klocków, moja
      mama cały czas sie bawi z dziećmi a telewizor leci. Bo ona chce im
      dac wszystko na raz.

      Moje dzieci swietnie sie zajmują same sobą i sobą nawzajem, bo to
      był mój priorytet w wychowaniu. A u babcia zaminiają sie w słodkie
      potworki, które domagaja sie wszystkiego i wszystko dostają.

      Nie macie wpływu na dziadków i im predzej to zaakceptujecie, tym
      lepsze będą relacje. Ja walczyłam do upadłego o jedno - zeby dzieci
      nie dostawły nic z mlekiem (słodyczy gł.) i to sobie wywalczyłam.
      "Zjedz ptasie mleczko"
      "On nie może czekolady"
      "To ja obskrobie i sam środek sobie zje..."

      Wszystkie inne kawałki odpuszczam - i jak synej dostał od babci 7
      prezentów na Gwiazdke, to nie powiedziałam ani słowa, a paskudengo
      fluorescencyjnego pająka wywaliłam tego samego wieczora.

      pozd smile Ania
    • monika78kr Re: 3.5 latka i telewizor - kto przesadza? 15.12.07, 19:31
      Chyba faktycznie w tej sytuacji pozostaje mi ograniczyc ogladanie tv
      u nas. Mam nadzieje ze corka nie bedzie na okraglo chorowac, a wtedy
      przedszkole, spacer i zabawa tak wypelniaja jej dzien ze nie ma
      problemu z kontrola czasu spedzanego przed telewizorem.
      Napisalam tego posta liczac na odrobine wsparcia, wiem ze nikt nie
      wplynie na to co sie u nas w domu dziejesmile Niestety nie potrafie do
      konca zaakceptowac tej sytaucji - jesli dziadkowie sami zabieraja
      dziecko do siebie to mogli by sie nia jakos inaczej zajac a nie
      wlaczac jakis idiotyczny film (i to za kazdym razem ten sam). Z
      drugiej strony nie moge tych spotkan ograniczac.
      • fogito Re: 3.5 latka i telewizor - kto przesadza? 15.12.07, 19:57
        A ja cie doskonale rozumiem. Moja tesciowa, ktora widzi dziecko 2
        razy do roku przez okolo miesiac tez ma niestety zwyczaj
        nieustannego wlaczania mu bajki i ja to tepie jak moge.
        Jestes w ciazy i wcale ci sie nie dziwie, ze chcialabys miec chwile
        wytcznienia, ale moze zamiast dziadkow z dzieckiem pobawilby sie
        ojciec... A dziadkom powiedz, ze jesli chca widywac wnuczke, to
        niestety musza zrezygnowac z wlaczania telewizora. Bo z babcia i
        dziadkiem mozna robic super rzeczy, ktore wcale nie wymagaja wiele
        energii. Zaznacz po prostu, ze telewizor jest ratunkiem w
        ekstremalnych sytuacjach takich jak choroba, czy twoje totalne
        zmeczenie. No i moze pomysl o wyslaniu corki do przedszkola chociaz
        na pol dnia, zebys mogla odpoczac, bo juz niedlugo bedziesz miala
        dwojke maluchow.
        • kanna Re: 3.5 latka i telewizor - kto przesadza? 15.12.07, 21:05
          >A dziadkom powiedz, ze jesli chca widywac wnuczke, to
          >niestety musza zrezygnowac z wlaczania telewizora.

          Spadłam z krzesła jak to przeczytałam... pomyslałaś, co proponujesz?
          namwiasz dziewczynę do wojny z dziadkami, albo skazujesz malą na
          ograniczenie u nich wizyt.

          To co proponujesz, to manipulacja. I szantaż.

          pozd. Ania
          • fogito Re: 3.5 latka i telewizor - kto przesadza? 15.12.07, 21:27
            mam nadzieje, ze sie nie potluklas smile
            Jesli dziadkom zalezy na prawdziwych relacjach z wnuczka to nie
            bedzie dla niech problemem wylaczenie telewizora. Jesli zas wola
            wlaczony telewizor to niech ogladaja go sami.
            To nie wojna, tylko konsekwencja w wychowaniu. Dziadkowie powinni
            respektowac decyzje matki i wspierac ja a nie robic jej w poprzek.
            Zwlaszcza, ze spodziewa sie kolejnego dziecka i chyba warto ja
            wspomoc. No i gdzies sie tutaj powinien pojawic ojciec, ktory
            przeprowadzilby powazna rozmowe z rodzicami i uswiadomil im
            szkodliwosc ciaglego ogladania telewizji przez kilkuletnie dziecko.
            No bo mam nadzieje, ze nie chca wnuczce szkodzic, prawda?
            Jesli ograniczenie wizyt udziadkow = ograniczenie telewizji to ja
            jestem za takim rozwiazaniem.
            • kanna Re: 3.5 latka i telewizor - kto przesadza? 15.12.07, 21:50
              >To nie wojna, tylko

              >konsekwencja w wychowaniu.

              Ten termin zarezerwowany jest dla wychowania DZIECI. Dorosłych nie
              da sie wychowywać - niestety, jak pomysle o moim mężu... wink Mozna
              negocjować, rozmawiać, przekonywac - ale wychowywać (czytaj: stawiać
              zasady, stosowac nagrody i kary ) sie nie da.

              Rozumiem, ze myslisz o rozmowie z dziadkami, próbie ich przekonania.

              Dzieci maja też wielka łatwośc w dostosowywaniu sie do różnych
              zasad - co innego może obowiązywac u dziadków, co innego u was w
              domu.

              pozd i zycze cierpliwości smile Ania
          • mama303 Re: 3.5 latka i telewizor - kto przesadza? 15.12.07, 21:28
            kanna napisała:

            > >A dziadkom powiedz, ze jesli chca widywac wnuczke, to
            > >niestety musza zrezygnowac z wlaczania telewizora.
            >
            > Spadłam z krzesła jak to przeczytałam...

            Ja też, nie wiem jakim prawem miałby ktokolwiek narzucać komukolwiek
            sposób spędzania czasu.
            • fogito Re: 3.5 latka i telewizor - kto przesadza? 15.12.07, 21:33
              Alez dziadkowie moga robic co chca w swoim domu. Jesli jednak chca
              goscic u siebie kilkuletnia wnuczke to chyba powinni wiedziec, ze
              telewizor to nie jest najlepszy sposob spedzania czasu tylko
              najgorszy. Jesli jeszcze to do niech nie dotarlo, to moze trzeba im
              to po prostu powiedziec.
              Ja na pewno nie pakowalabym dziecka do domu dziadkow wiedzac, ze tam
              ciagle jest wlaczony telewizor. Ja stawiam na jakos spedzanego czasu
              a nie na ilosc.
              • mama303 Re: 3.5 latka i telewizor - kto przesadza? 15.12.07, 21:54
                fogito napisała:

                > Alez dziadkowie moga robic co chca w swoim domu. Jesli jednak chca
                > goscic u siebie kilkuletnia wnuczke to chyba powinni wiedziec, ze
                > telewizor to nie jest najlepszy sposob spedzania czasu tylko
                > najgorszy.

                Może i powinni ale co, jesli maja inne zdanie na ten temat maja sie
                zminić bo Ty tak uważasz, chcesz, żadasz? a jak nie to zabronisz
                widywac wnuczkę?

                > Jesli jeszcze to do niech nie dotarlo, to moze trzeba im
                > to po prostu powiedziec.

                Powiedziec zawsze można smile ale być tez przygotowanym na ewentualne
                inne ich zdanie w tej kwestii. Kazdy niech sobie spędza czas ze
                swoimi dziećmi/wnukami jak chce i uważa za właściwe.

                • krwawakornelia ANo mozna tez w domu 15.12.07, 21:57
                  w cale nie ogladc, tylkonp. jedna bajke u dziadkow.
                  Dziadkowie tez ludzie, na pewno mozna z nimi na ten temat porozmawiac.
                • fogito Re: 3.5 latka i telewizor - kto przesadza? 15.12.07, 22:36
                  Nie zabronilabym dziadkom widywania wnuczki tylko zabronilabym
                  wlaczania telewizora przy dziecku. Co zreszta praktykuje z sukcesem
                  we wlasnej rodzinie. Dziadkowie juz tacy sa, ze maja nawyk wlaczania
                  telwizora nawet jesli nie ogladaja. Czasami nawet nie zdaja sobie z
                  tego sprawy. Wystarczy im uswiadomic, ze to jest zle dla dziecka.
                  Jesli wnuczka jest dla nich wazna, to na pewno beda chcieli
                  wspolpracowac a jesli nie to ograniczylabym kontakty do odwiedzin w
                  moim mieszkaniu raz w tygodniu i tyle. Skoro dziecko autorki
                  postu 'spedza' czas z dziadkami gapiac sie w telewizor to de facto
                  nie spedza tego czasu z nimi tylko z telewizorem. Ograniczanie wiec
                  czasu polegaloby na ograniczaniu ogladania TV, a nie czasu
                  spedzonego z dziadkami, bo i tak nie ma czegos takiego w danym
                  przypadku. Dziecko chodzi do nich tylko na telewizje.
                  I absolutnie nie zgadzam sie, ze dziadkowie maja prawo spedzac czas
                  z wnukami tak jak chca. Chyba raczej powinni go spedzac w ramach
                  ustalonych przez rodzicow regul - czyli np. nie dawac slodyczy, bo
                  np. dziecku ich jesc nie wolno, nie wlaczac TV, bo to szkodliwe dla
                  oczu dziecka, nie sadzac przy grach komputerowych, jesli rodzice
                  zakazuja itp. itd. Bycie dziadkiem lub babcia nie oznacza
                  wprowadzania anarchii w zycie dziecka. Reguly powinny byc te same
                  niezalenie od miejsca przebywania dziecka, bo w innym wypadku robi
                  sie z tego duzy problem. Dziecko szybko nauczy sie, ze babcia
                  pozwala na to, czego mama zakazuje.
                  Oczywiscie dopuszczam incydentalne odstepstwa od reguly, ale nie
                  traktujmy dziadkow jak swiete krowy, ktore nie sa w stanie
                  zaakceptowac czegos co robione jest z mysla o dobru dziecka i nie sa
                  w stanie wylaczyc telewizora w czasie odwiedzin wnuczki. Chyba kazdy
                  normalny czlowiek potrafi to zrozumiec i to zrobic.
                  • mama303 Re: 3.5 latka i telewizor - kto przesadza? 15.12.07, 22:52
                    fogito napisała:

                    > Nie zabronilabym dziadkom widywania wnuczki tylko zabronilabym
                    > wlaczania telewizora przy dziecku.

                    A jakby sie nie posłuchali?

                    Moi sa są dość....asertywni podobnie jak ja w swoim domu.

                    > Reguly powinny byc te same
                    > niezalenie od miejsca przebywania dziecka, bo w innym wypadku robi
                    > sie z tego duzy problem. Dziecko szybko nauczy sie, ze babcia
                    > pozwala na to, czego mama zakazuje.

                    I dobrze że sie tego uczy.
                    Zupełnie to w niczym dziecku nie przeszkadza, jak tu ktos mądrze
                    napisał dziecko świetnie wyczuwa róznice pomiędzy zasadami
                    panujacymi w domu rodzinnym i u dziadków i umie /powiniem umieć/sie
                    dostosować podobnie jak kazdy średnio inteligentny człowiek do
                    róznych zasad w róznych miejscach, róznych domach.
                  • monika78kr Re: 3.5 latka i telewizor - kto przesadza? 15.12.07, 23:05
                    fogito - mysle dokladnie tak jak ty, ze dziadkowie powinni jednak
                    szanowac zdanie rodzica. Zupelnie nie rozumiem osob, ktore pisza w
                    tym watku, ze dziadkom wolno wszystko, a jednoczesnie nie maja
                    zadnych obowiazkow wzgledem dziecka. I wydaje mi sie ze jesli
                    rodzicom nie podoba sie sposob w jaki ich dziecko spedza czas z
                    dziadkami, a rozmowy nie przynosza efektu (tak jak u nas) to maja
                    jak najbardziej prawo ograniczyc te kontakty, jesli uznaja to za
                    stosowne.
                    Pisalas o roli ojca w tym konflikcie - moj maz niby mnie popiera i
                    sam nie korzysta z pomocy tv-niani, ale wiem, ze bardziej dla
                    swietego spokoju niz z wlasnego przekonania. Sam wychowywal sie przy
                    wlaczonym non-stop telewizorze i uwaza ze mu "nic nie ubylo", a
                    nawet wyszedl na ludzi i dobrze mu sie w zyciu uklada. Tak ze w
                    sumie walka z wiatrakami, nikt poza mna w tej rodzinie nie widzi
                    malej pozytecznosci telewizora w wychowaniu dziecka.
                    • anetuchap Re: 3.5 latka i telewizor - kto przesadza? 16.12.07, 01:03
                      W 100% rozumiem autorkę wątku. I podobnie jak ona uważam,że dziadkowie
                      nie powinni włączać małej bajek.
                      A gadanie,że są u siebie i mogą robić,co chcą jest głupie,bo co jeśli zachce im
                      się np.zrobić imprezę suto zakrapianą alkoholem podczas
                      opieki nad wnuczką? Normalne,że żaden rodzic nie zaakceptuje takiego
                      zachowania,ale przecież dziadkowie są u siebie i mogą robić,co chcą.

                      Do Monika78kr - na Twoim miejscu spróbowałabym przez kilka dni nie
                      posyłać córki do dziadków,bo po co? Na spotkanie z telewizorem?
                      Przecież i tak nie ma w tym czasie z nimi kontaktu,prawda?
                      Natomiast dziadkowie mogą się chwalić jak,to oni zajmuja się
                      wnuczką,żenada..... Ciekawe,czy dziadkowie zauważą,że mała do nich nie przychodzi?
                      • ewa-krystyna Re: 3.5 latka i telewizor - kto przesadza? 16.12.07, 01:13
                        a ja nie rozumiem... czemu mamie wolno wlaczac tv lub bajke a dziadkom juz
                        nie... poza tym jakim cudem 3.5 letnie dziecko nie umie sie soba zajac przez
                        dluzsza chwile? a co zrobisz jak urodzi sie kolejne?
                        tak jak wiekszoc wypowiadajacych sie uwazam,ze dziadkowie nic nie musza ale moga
                        i tylko jesli chca... jesli wiesz,ze wlacza tv to nie wlaczaj w domu i tyle...
                        porownanie imprezy zakrapianej alkoholem do wlaczania dziecku bajki odpowiedniej
                        do jego wieku jest wedlug nie troche nie na miejscu...
                      • mama303 Re: 3.5 latka i telewizor - kto przesadza? 16.12.07, 09:11
                        anetuchap napisała:

                        > A gadanie,że są u siebie i mogą robić,co chcą jest głupie,bo co
                        jeśli zachce im
                        > się np.zrobić imprezę suto zakrapianą alkoholem podczas
                        > opieki nad wnuczką?

                        Nie mówimy o patologii tylko o właczeniu TV smile. Nie przeginaj.
                    • kanna Re: 3.5 latka i telewizor - kto przesadza? 16.12.07, 08:59
                      >fogito - mysle dokladnie tak jak ty, ze dziadkowie powinni jednak
                      >szanowac zdanie rodzica.

                      Oczywiścxie, że POWINNI, było by miło, gdyby kazdy szanował moje
                      zdanie, moje uczucia, moje przekonania itp.
                      Ale my też POWINNIŚMY szanować przekonania dziadków i ich pomysły na
                      spedzanie czasu z wnukami.

                      Powtórzę też - dla dziecka nie jest problemem, ze w róznych
                      miejscach obowiązują różne reguły. Wiecej - taka wiedza jest mu
                      potrzebna, bo w życiu tak już jest, że przedszkole chce cos innego
                      niz mama. Że w jednym miejscu mozna więcej, w drugim mniej - czasem
                      nawet z tatą mozna więcej niz z mamą. To naturalne, zdrowe i
                      konstruktywne.

                      pozd smile Ania
                    • mama303 Re: 3.5 latka i telewizor - kto przesadza? 16.12.07, 09:08
                      monika78kr napisała:

                      > fogito - mysle dokladnie tak jak ty, ze dziadkowie powinni jednak
                      > szanowac zdanie rodzica.

                      Alez powinni, oczywiscie i jednoczesnie moga mieć zupełnie inne
                      zdanie na różne kwestie, to zreszta powinno działac także w druga
                      stronę.

                      > I wydaje mi sie ze jesli
                      > rodzicom nie podoba sie sposob w jaki ich dziecko spedza czas z
                      > dziadkami, a rozmowy nie przynosza efektu (tak jak u nas) to maja
                      > jak najbardziej prawo ograniczyc te kontakty, jesli uznaja to za
                      > stosowne.

                      Jeśli korzysci z ograniczenia TV sa w/g Ciebie większe niz krzywda z
                      ograniczenia kontaktów dziadków z wnuczką to ograniczaj.
      • marghe_72 Re: 3.5 latka i telewizor - kto przesadza? 16.12.07, 23:58
        monika78kr napisała:

        > Chyba faktycznie w tej sytuacji pozostaje mi ograniczyc ogladanie
        tv
        > u nas. Mam nadzieje ze corka nie bedzie na okraglo chorowac, a
        wtedy
        > przedszkole, spacer i zabawa tak wypelniaja jej dzien ze nie ma
        > problemu z kontrola czasu spedzanego przed telewizorem.
        > Napisalam tego posta liczac na odrobine wsparcia, wiem ze nikt nie
        > wplynie na to co sie u nas w domu dziejesmile Niestety nie potrafie
        do
        > konca zaakceptowac tej sytaucji - jesli dziadkowie sami zabieraja
        > dziecko do siebie to mogli by sie nia jakos inaczej zajac a nie
        > wlaczac jakis idiotyczny film (i to za kazdym razem ten sam). Z
        > drugiej strony nie moge tych spotkan ograniczac.

        a. przy chorobie telewizor nie jest niezbedny
        b. może kup bajki do słuchania na kasetach / płytach. Moja to
        uwielbia..
        c. porozmawiaj z dziadkami. Bo może Oni chcą dobrze (na
        zasadzie "ona tak bardzo lubi telweizje, to jej pozwalamy oglądac),
        nie zdając sobie sprawy , ze więcej z tego szkody niz pozytku
    • hermenegilda_k Re: 3.5 latka i telewizor - kto przesadza? 16.12.07, 08:04
      Niestety, mama również wrażenie, że autorka wątku ma
      trochę roszczeniową postawę wobec dziadków - ona może
      włączyć telewizor dziecku, ale dziadkom już tego nie
      wolno. Może problem tkwi w tym, że Twoja córeczka nie
      umie zająć się sobą i wymaga skupienia na sobie 100
      % uwagi - to po prostu może być męczące... Oczywiście,
      możesz drobiazgowo wyjaśnić, jakiego postępowania nie
      akceptujesz, ale nigdzie nie jest powiedziane, że
      dziadkowie będą przestrzegać Twoich zasad - po prostu
      dziadkowie tacy już są: kupują okropne bezsesnowne
      zabawki, karmią dzieciary namięnie czekoladą,
      rozpuszczają je, pozwalają robić wszystko gto, co w
      domu jest zakazane i doprowadzają rodziców do
      szaleństwa. Ale też chyba PO TO są smile)
      Od wychowywania są rodzice, od rozpuszczania (z punktu
      rodziców bezsensownego) są dziadkowie. I tak już jest i
      będzie chyba po wsze czasy. Dodam dla wyjaśnienia, że
      moje wywody są oparte na moich własnych
      doświadczeniach, zaręczam Ci, że włączanie telewizora
      to nic w porównaniu z wyczynami mojej teściowej smile)
      Moja rada: trochę usamodzielnij córkę, bo jak urodzi
      się drugie dziecko, to zwariujesz. Ocziwiście ja jestem
      leniwą matką, której zwyczajnie nie chce się poświęcać
      dzieciom całego mojego wolnego czasu (i nie mam z tego
      powodu żadnych wyrzutów sumienia he he)
      • hermenegilda_k Re: 3.5 latka i telewizor - kto przesadza? 16.12.07, 08:08
        zapomniałam dodać: jestem wielką przeciwniczką oglądania
        telewizji przez dzieci i swoim ściśle ją limituję w
        domu...
    • optymist1 Re: 3.5 latka i telewizor - kto przesadza? 16.12.07, 11:09
      Z jednej strony doskonale Cię rozumiem, z drugiej ... myśle, ze niektóre niezbyt
      przyjemna odpowiedzi dają do myslenia smile
      Rozumiem Cię, bo byłam w domu z 2,5 letnią córka, w zagrożonej ciąży i musiałam
      leżeć, zorganizowałm dzien w ten sposób, ze babcia zabierała córkę na spacery a
      ja wtedy odpoczywałam. Pozostały czas organizowałam jej jednak inaczej niz
      oglądanie TV. Na leżąco mozna: rysować, malować, ciastolina, zabawy lalkami,
      wycinanie z papieru, czytanie bajek, śpiewanie itp smile
      Ale przyznaje sie bez bicia, ze teraz, kiedy doszło mi dwóch aktualnie
      3-miesięcznych synków a córka nie idzie do przedszkola bo jest chora (jak jest
      zdrowa to chodzi na 5 godzin) to włączam bajki. Nawet do 3-4 godzin dziennie,
      szczególnie wtedy kiedy karmię chłopców równoczesnie i zwyczajnie brakuje mi rąk
      i nie mogę w dowolnej chwili wstac. Karmiąc jednego mogę bawić sie z córką drugą
      ręką smile Na szczęście nie choruje zbyt często i na razie sie jeszcze za bardzo
      nie rozpuściła wink
      Co do dziadków, uważam, ze powinni respektować zdanie rodziców dziecka. A moze
      namów dziadków, zeby poszli z dzieckiem na spacer ? Wszyscy sie dotlenią smile
    • kanna do monika78kr 16.12.07, 14:47
      monika78kr,

      co mówię, to mówię, ale rozumiem cie doskonale - ja 4 czy 5 lat
      temu byłam do Ciebie bardzo podobna.
      Podobnie myslałam, miałam podobne wymagania co do dziadków.
      Kilka lat ciężkiej pracy - nad sama sobą - spowodowało, że dzis bez
      frustracji pozwalam moim dzieciom nocowac czasem u babci. Nie myslę
      o telewizorze, tonach żelków, tylko o tym, ze moja mama kocha moje
      dzieci najbardziej na swiecie. A one ją. I o tym, ze kiedy dzieci
      spią u mamy, ja mogę do 10 wylegiwac sie w łóżku z moim mężem. I
      cieszyc się, że osiągnęłysmy w relacjach z moja Mama chwiejną
      równowagę.

      Ale tez czuję, że co za duzo, to niezdrowo - dlatego moja 2 i pół
      letnia córeczka poszła do przedszkola, a nie została z babcią. Do
      przedszkola, które podobnie jak ja stawia jakieś wymagania (w
      przeciwieństwie do babci).

      pozdrawiam smile Ania
      • monika78kr do kanna 16.12.07, 22:45
        oj, gdyby u nas bylo podobnie to nie byloby tego watku - ja niestety
        nie widze zeby dziadkowie szaleli za moja corka i ta telewizja to
        nie jest rozpieszczanie. Owszem lubia wnuczke i czasem sie nawet z
        nia bawia, ale to rzadkosc. Ktos proponowal zeby zabierali corke na
        spacer - dobre sobie - dziadek byl z nia na spacerze 2 razy, a
        babcia 3 razy - od urodzenia. Mieszkamy 2 kroki od parku z placem
        zabaw, ale niestety dziadek chodzi tam tylko ze swoim psem. Dlugo by
        pisac, ale nie chce wylewac tu swojego zalu - i tak na to wyszlo, a
        chcialam tylko niewinnie zapytac czy powinnam troche wyluzowac i
        przymknac oko na te bajki u dziadkow. Gdy jednak wiekszosc dziewczyn
        stanela murem za dziadkami to wziela mnie zlosc na nich.
        W kazdym razie watek wplynal na mnie troche oczyszczajaco, wiele z
        siebie wyrzucilam i zaczelam tez myslec wiecej o tym, ze corka
        rzeczywiscie powinna wiecej bawic sie sama, bo za kilka tygodni moze
        sie czuc odtracona. Tylko na razie nie mam pomyslu jak jej tego
        nauczyc...
        • optymist1 Re: do kanna 17.12.07, 08:53
          To ja zaproponowałam spacer smile
          Nie wiem jak dokładnie wyglądają Twoje relacje z dziadkami, ale.... czy
          próbowałaś sama przejąć inicjatywę ? Konkretnie umówić córkę na spacer z
          dziadkami ? Spróbuj z tym spacerem do parku albo do zoo albo w jakies inne
          miejsce, które jest w Twojej miejscowości. Gdzies, gdzie na pewno nie da sie
          włączyć TV wink Poza tym jesli sie da, to spróbuj pogadać z nimi otwarcie na
          temat tego jak chcesz, zeby córka spędzała swój wolny czas.
        • marghe_72 Re: do kanna 17.12.07, 12:13
          monika78kr napisała:

          > oj, gdyby u nas bylo podobnie to nie byloby tego watku - ja
          niestety
          > nie widze zeby dziadkowie szaleli za moja corka i ta telewizja to
          > nie jest rozpieszczanie. Owszem lubia wnuczke i czasem sie nawet z
          > nia bawia, ale to rzadkosc.

          skoro tak to wygląda to moze nie warto posyłac do nich córki?
    • stypkaa Re: 3.5 latka i telewizor - kto przesadza? 17.12.07, 11:23
      Przeczytałam uważnie wszystkie odpowiedzi i myślę, że prawda leży
      jak zwykle po środku wink
      Nie jest tak do końca, że dziadkowie mogą wszystko i nie można od
      nich niczego wymagać. Zależy to od tego moim zdaniem - jak często
      dziecko ma kontakt z tymi dziadkami. Bo jeśli jest to kontakt kilka
      razy w miesiącu - to ok, mogą wnuczki rozpieszczać do woli.
      Natomiast zupełnie inaczej wygląda sytuacja jeśli Babcia zajmuje się
      wnuczkami codziennie. Tak jest u nas. I żeby było jasne, ja nie
      zmuszam mojej Mamy do opieki na wnuczkami. Ona sama chce. Uwielbia
      wnuczków, rozpieszcza ich w sposób akceptowalny dla nas. Ale pewne
      zasady są nienaruszalne i już smile
      Ja jasno określiłam mojej mamie, że ograniczamy dziecku słodycze i
      oglądanie tv. I jak powiem, że teraz akurat ma nie dawać mu nic
      słodkiego, bo nie zjadł obiadu - to wiem, że nie da. I to uważam
      jest bardzo zdrowe podejście.
      Większość z Was najeżdza na autorkę wątku, a nikt chyba nie
      wspomniał o takim drobnym fakcie, że jest ona w zaawansowanej ciąży.
      Przechodziłam to i wiem jak jest ciężko. Mój synek miał 2 lata jak
      urodził mu się brat. Co prawda 3.5 letnie dziecko to już trochę inna
      bajka niż niespełna dwulatek, ale jednak nadal to małe dziecko.
      Czy rzeczywiście wasze 3 latki potrafią się bawić same przez większą
      część dnia? Bo moj, teraz juz prawie, trzylatek nie umie. Woli bawić
      się z kimś dorosłym, i ja to rozumiem. Chociaż czasami zajmie się
      sam sobą, ale nie jest to na pewno "dłuższa chwila".
      A ona do dziadków chodzi z własnej woli? Czy ją zapraszają? Czy Wy
      ją wysyłacie?
      Bo może jakimś wyjściem jest zapraszanie dziadków do Was, wtedy może
      się pobawić bez oglądania tv, a jednocześnie Ty masz chwilę oddechu.
      Pozdrawiam
      • hermenegilda_k Re: 3.5 latka i telewizor - kto przesadza? 17.12.07, 12:37
        stypkaa, masz rację, ale większość babć i dziadków jest niereformowalna, co nie
        znaczy, że nie zdarzają się chlubne wyjątki
        gdybym była na miejscu autorki wątku postawa jej rodziców (teściów?) zapewne tak
        samo by mnie wkurzała - ale najczęściej próba ustalenia jasnych zasad przypomina
        walkę z wiatrakami... Wielokrotnie próbowałam ustalić z teściową zasady
        zajmowania się dzieckiem, ale ona i tak zawsze robiła to, co chciała. Miałam do
        wyboru - ograniczyć do zera jej kontakty z dziećmi albo nie zwracać na jej
        postępowanie uwagi, mimo, że do dzisiaj mnie wkurza niemiłosiernie. Myślę, że w
        ostatecznym rozrachunku było to jednak lepsze dla dzieci - przeżyli i mają
        kontakty z babcią smile)
        Z tym pozwalaniem na oglądanie tv jest chyba jeszcze tak, że jak my byliśmy
        mali, to rodzice nam na to pozwalali i teraz jako dziadkowie też pozwalają swoim
        wnukom, mimo, że podaż i jakość programów tv jest nieco inna...
    • nisar Monika, masz świętą rację. 17.12.07, 12:46
      Dziadkowie nie nawiążą w ten sposób kontaktu z wnuczką i pewnie będą
      tym potem bardzo zdziwieni. A wnuczka będzie się czuła przez nich
      lekceważona i możliwe, że wkrótce nie będzie chciała do nich chodzić.

      U nas było bardzo podobnie - Teściowa zabierała Elę z przedszkola
      raz w tygodniu, po czym dawała jej obiad w postaci parówki i ciastka
      oraz włączała Animal Planet. Ela w domu miała bardzo rygorystycznie
      ograniczaną telewizję, więc problemu nie widziałam. Widziała go
      natomiast Ela, która doskonale, siódmym zmysłem wyczuwała, że babcia
      włącza jej tv na odczepnego. I kiedyś do mnie powiedziała, że nie
      lubi tam chodzić "bo babcia jej włącza tv a sama tylko siedzi w
      kuchni i pali papierosa i nawet z nią nie porozmawia". Na moją
      uwagę "no ale przecież ty lubisz oglądać telewizję, zwłaszcza o
      zwierzątkach, a w domu tego kanału nie masz" usłyszałam "ale wiesz,
      mamo, ja chyba nie mogę tyle telewizji oglądać".

      I tyle, kochani. Dziecko doskonale wie, kiedy ktoś robi coś po to,
      żeby mu dzieciak głowy nie zawracał. I nie będzie tam ciągnąć.
    • monika78kr Jak u dziadkow ubiera sie choinke... 17.12.07, 20:42
      Nie mialam zamiaru kontynuowac krytyki dziadkow, ale nie da sie tego
      przemilczec. W weekend nie bylo u nas zadnej telewizji, corka
      zdrowsza, byly spacery, tata w domu, odwiedziny wujka itd. Do
      dziadkow corka nie poszla (zwykle dziadkowie ja zapraszaja, czasem
      ona sama chce isc do nich, szczegolnie jesli jest chora i caly dzien
      nie wychodzi z domu). Wczoraj zjawil si dziadek i zapowiedzial na
      dzis wielkie ubieranie choinki z obowiazkowym udzialem wnusi.
      Wszyscy sie uciszyli, ja szczegolnie. Corke zaprowadzil do dziadkow
      maz - juz na wejsciu domagala sie Asterixa, ale maz powiedzial, ze
      nie po to przyszla. Ja potrzebowalam wyjsc na poczte i przed
      wyjsciem zajrzalam na gore - szykowali sie do ubierania, ale corka
      znowu zaczela mowic o bajce - pytac czy moze obejrzec, na co
      odpowiedzialam glosno i wyraznie ze nie, ze jak wroce z poczty
      przyjde zobaczyc pieknie ubrana choinke. No i zobaczylam - lysa
      choinke i corke na sofie ogladajaca Asterixa. Nie skomentowalam.
      Zabralam ja po prostu na kapiel.
      • budyniowatowe Re: Jak u dziadkow ubiera sie choinke... 17.12.07, 21:27
        Z tego co piszesz to corka wcale nie byla zainteresowana ubieraniem
        choinki tylko bardzo chciala obejzec bajke. A dziedkowie, no coz,
        chciele porozpiszczac wnuczke.
        Niepotrzebnie sie nakrecasz.
      • fogito Re: Jak u dziadkow ubiera sie choinke... 17.12.07, 21:52
        Tacy dziadkowie to porazka - wspolczuje. Ale dziwie sie, ze maz nie
        umial zachowac sie w takiej sytuacji. No chyba, ze tez wyszedl.
      • marghe_72 Re: Jak u dziadkow ubiera sie choinke... 17.12.07, 22:53
        monika78kr napisała:

        > Nie mialam zamiaru kontynuowac krytyki dziadkow, ale nie da sie
        tego
        > przemilczec. W weekend nie bylo u nas zadnej telewizji, corka
        > zdrowsza, byly spacery, tata w domu, odwiedziny wujka itd. Do
        > dziadkow corka nie poszla (zwykle dziadkowie ja zapraszaja, czasem
        > ona sama chce isc do nich, szczegolnie jesli jest chora i caly
        dzien
        > nie wychodzi z domu). Wczoraj zjawil si dziadek i zapowiedzial na
        > dzis wielkie ubieranie choinki z obowiazkowym udzialem wnusi.
        > Wszyscy sie uciszyli, ja szczegolnie. Corke zaprowadzil do
        dziadkow
        > maz - juz na wejsciu domagala sie Asterixa, ale maz powiedzial, ze
        > nie po to przyszla. Ja potrzebowalam wyjsc na poczte i przed
        > wyjsciem zajrzalam na gore - szykowali sie do ubierania, ale corka
        > znowu zaczela mowic o bajce - pytac czy moze obejrzec, na co
        > odpowiedzialam glosno i wyraznie ze nie, ze jak wroce z poczty
        > przyjde zobaczyc pieknie ubrana choinke. No i zobaczylam - lysa
        > choinke i corke na sofie ogladajaca Asterixa. Nie skomentowalam.
        > Zabralam ja po prostu na kapiel.


        rozmawiałaś z dziadkami na ten temat?
        a z córką?
      • monika78kr Re: Jak u dziadkow ubiera sie choinke... 17.12.07, 23:35
        Maz tylko corke zaprowadzil do dziadkow, nie bylo go potem. Nie
        rozmawialam z dziadkami i chyba odpuszcze sobie ta rozmowe, bo to
        nie ma sensu, oni i robia po swojemu. Najgorsze ze i ja i maz
        powiedzielismy jasno, ze nie bedzie bajki tylko zaplanowane
        ubieranie choinki, a bylo dokladnie odwrotnie.
        Co do rozmowy z corka to nie bylo zadnej skruchy, ona jest jeszcze
        za mala zeby ta sytuacje zrozumiec, chciala ogladac bajke i
        ogladala. Nie spodziewalam sie ze tak sie ten wieczor potoczy,
        gdybym przewidziala napewno porozmawialabym z dzieckiem przed
        wyslaniem jej do dziadkow, moze wtedy, gdyby mi obiecala ze nie
        bedzie prosic o bajke to by nie prosila.
        Bajki bajkami, ale ucze dziecka posluszenstwa i szacunku, a
        dziadkowie zaczynaja jej pokazywac ze zdanie rodzicow mozna
        ignorowac.
        • kamilkka30 Re: Jak u dziadkow ubiera sie choinke... 18.12.07, 13:23
          Rozumiem Twoje zdenerowawanie i żal, też by mnie trafiło ze złości.
          Na pocieszenie dodam, że dzieci mojej siostry spędzały mnóstwo czasu
          przed TV, a gdy były starsze, przed komputerem. Zero kontroli, co
          oglądają i w co grają. Mama dzieci nauczycielka w szkole
          podstawowej. Przez kilka lat czekałam, żeby zobaczyć "efekt" takiego
          wychowania. Byłam zaskoczona, gdy dzieci bez problemu dostały się do
          renomowanego liceum w Poznaniu i to na najbardziej oblegane
          kierunki. Średnia ocen w liceum min. 4,0.
          Mój synek przez 2 lata nie oglądał TV w domu, jak był u dziadów to
          przeżywałam katusze gdy widziałam kolejną, kupioną płytę DVD. Jednak
          od czasu gdy trzecie dziecko mojej siostry dostało się do tego
          liceum, odpuściłam. Mam czasami czas dla siebie i nie stresują mnie
          wizyty u dziadków smile.
        • marghe_72 Re: Jak u dziadkow ubiera sie choinke... 18.12.07, 14:28
          a jesteś pewna, ze dziadkowie usłyszeli, że bajki ma nie być>?
          • monika78kr Re: Jak u dziadkow ubiera sie choinke... 18.12.07, 14:59
            Slyszeli na 100%.
            • alicya Re: Jak u dziadkow ubiera sie choinke... 18.12.07, 21:03
              Troche dziwia mnie poblazliwe opinie dotyczace zachowania dziadkow.

              Doskonale Cie rozumiem i wspolczuje. Uwazam, ze masz prawo wymagac
              od nich respektowania Twojej lini w sprawie wychowania corki. Fakt,
              ze sa dziadkami nie usprawiedliwia ich postepwania.
            • marghe_72 Re: Jak u dziadkow ubiera sie choinke... 18.12.07, 21:05
              monika78kr napisała:

              > Slyszeli na 100%.

              No dobra, załóżmy , że słyszeli..
              ale nie POROZMAWIALIŚCIE z nimi o tym, rzuciliście tylko hasło w
              eter i tyle.

              Nie wiem jak Ciebie, ale mnie takie zachiwanie by conajmniej
              zirytowało. Jeśli ktoś czegoś ode mnie chce, to spodziewam się, ze
              mi to powie..

              Naprawdę warto rozmawiac
            • mama303 Re: Jak u dziadkow ubiera sie choinke... 19.12.07, 11:58
              monika78kr napisała:

              > Slyszeli na 100%.

              No nie! niemożliwe ! i nie posłuchali się??? smile smile
    • bazylea1 Re: 3.5 latka i telewizor - kto przesadza? 19.12.07, 14:44
      jestem w szoku po przeczytaniu odpowiedzi... dziadkowie nic nie
      muszą i wszystko im wolno???? nawet mi się tego komentować nie chce.
      wychodzi na to że dziadkowie robią łachę że w ogole raczą się
      spotkać ze swoim wnukiem.

      u mnie zasady są takie że babcie (i dziadek choc on rzadko się
      opiekuje samodzielnie dziecmi) słuchają naszych wytycznych co do
      dzieci (wytycznych a nie rozkazów). tv jest mocno ograniczana jesli
      dzieci są u babci cały dzien - ustalamy razem limity, a już nie
      wyobrażam sobie sytuacji gdy dziecko idzie do dziadków na krótko i
      jedyne co z nimi robi to ogląda tv. można odpuscic jesli to jest
      sporadyczna sytuacja ale nie jesli codziennie. rozumiem że chodzi o
      tesciow, faktycznie lepiej by było jakby porozmawiał z nimi mąż więc
      musisz najpierw jego przekonać. oczywiste jest ze tv w nadmiarze
      szkodzi. ja mam na to jeden superargument, moj starszy syn jest
      nadpobudliwy i po duzej dawce tv faktycznie widac pogorszenie
      zachowania. na takie dictum jakoś każdego udaje się przekonany. a co
      do tego że Ty puszczasz małej bajki, nie powinnas miec wyrzutow
      sumienia i mozesz spokojnie wymagac zeby inni jej nie puszczali gdy
      z własnej woli (jak rozumiem) chcą się z dzieckiem widywac czy się
      nim zaopiekowac.
      • bazylea1 Re: 3.5 latka i telewizor - kto przesadza? 19.12.07, 14:54
        i jeszcze - zgadzam się z tym kto juz wczesniej napisał ze nie warto
        czepiac się wszystkiego i można pozwolić dziadkom na
        porozpieszczanie wnuków. ja przymykam oko np na tony słodyczy które
        wcinają u babć ale ograniczenie tv jest dla mnie ważne i na to
        naciskam.
        • mama303 Re: 3.5 latka i telewizor - kto przesadza? 19.12.07, 22:18
          bazylea1 napisała:

          >ja przymykam oko np na tony słodyczy które
          > wcinają u babć ale ograniczenie tv jest dla mnie ważne i na to
          > naciskam.

          To ciekawe że sobie pozwalasz "przymykać oko" ale dziadkom nie wolno
      • marghe_72 Re: 3.5 latka i telewizor - kto przesadza? 19.12.07, 15:18
        bazylea1 napisała:

        wszystko rozbija się o jedno - dialog.
        A chyba w tym przypadku tego zabrakło..
        • monika78kr Re: 3.5 latka i telewizor - kto przesadza? 19.12.07, 22:49
          marghe_72 napisała:

          > wszystko rozbija się o jedno - dialog.
          > A chyba w tym przypadku tego zabrakło.

          nie wiem dlaczego tak myslisz, bo pisalam w pierwszym poscie, ze
          prosilam dziadkow o nie ogladanie bajek podczas tych krotkich
          odwiedzin. Czy powinnam im to powtarzac za kazdzm razem gdy corka u
          nich zostaje? Tego wieczoru byl plan ubierania choinki, wiec nie
          widzialam powodu by oprocz jasnego postawienia sprawy wobec
          domagajacej sie bajki corki wdawac sie w dyskusje z dziadkami. Nawet
          mi nie przyszlo do glowy moga tak postapic.
      • mama303 Re: 3.5 latka i telewizor - kto przesadza? 19.12.07, 22:16
        bazylea1 napisała:

        > u mnie zasady są takie że babcie (i dziadek choc on rzadko się
        > opiekuje samodzielnie dziecmi) słuchają naszych wytycznych co do
        > dzieci (wytycznych a nie rozkazów).

        Tacy posłuszni czy mają podobne zdanie do Waszego?
        • bazylea1 Re: 3.5 latka i telewizor - kto przesadza? 20.12.07, 09:17
          mama303 napisała:

          > bazylea1 napisała:
          >
          > > u mnie zasady są takie że babcie (i dziadek choc on rzadko się
          > > opiekuje samodzielnie dziecmi) słuchają naszych wytycznych co do
          > > dzieci (wytycznych a nie rozkazów).
          >
          > Tacy posłuszni czy mają podobne zdanie do Waszego?

          nie posłuszni tylko NORMALNI. dla mnie to oczywiste że jak się
          opiekuję cudzym dzieckiem to uwzględniam wytyczne jego rodziców. dla
          naszych rodziców na szczęście też, podobnie jak fakt że to nie są
          ich dzieci a oni swoje wychowywali tak jak oni chcieli. oczywiscie
          jesli mają jakies uwagi czy propozycje to je zgłaszają i razem
          ustalamy jakiś kompromis. ale decydujące jest zdanie RODZICÓW.
    • mmala6 Re: 3.5 latka i telewizor - kto przesadza? 19.12.07, 15:47
      A ja Cię doskonale rozumiem. Moi rodzice odbierają syna ze złobka i
      jest z nimi ok 1.5h zanim go odbierzemy. Prosiłam aby nie włączali
      mu bajki w tym czasie i moi rodzice to rozumieją. Mateusz umie się
      sam zająć sobą, poza tym moi rodzice mają psa, więc o zabawę i
      wygłupy nie trudnowinkJak zdarza się, że Mateusz jest u nich od rana
      do popołudnia to 'mają zgodę' na jedną bajkęwinkoczywiście nikt tego
      nie sprawdza, ani nie pytam dziecka co i ile oglądał, bez przesadywink
      ale byłoby mi przykro jakby ich opieka polegała na włączeniu Młodemu
      bajki i obsługiwanie pilota. Tylko, że moi rodzice naprawdę chcą się
      Młodym opiekować, uwielbiają go i może właśnie w tym tkwi problem u
      Twoich rodziców (czy teściów), że niby chcą ale żeby się przy tym
      nie natrudzić. Jak pisały dziewczyny, niby nie muszą ale jakieś to
      takie niefajne...Może faktycznie bardziej stanowczo podkreślić że
      córka CHCIAŁABY się z nimi pobawić, upiec z babcią ciasteczka czy
      porysować z dziadkiem etc bo bajki to ma w domu.
      Dla mojego syna pobyt (mimo że codzienny) u babci i dziadka to extra
      zabawa i super zabawa, zawsze znajdzie się coś takiego czego nie
      robi w domu; jak był mniejszy to np 'sprzątał' babci w piekarniku,
      mama niestety nie ma takiej ilości foremek, foremeczek, blach i
      różnych pojemniczków.
      Jak się nie uda, to pozostaje Ci ograniczenie bajek w domu....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka