mareczkowa
28.12.07, 15:16
poszłam dziś na szczepienie do państwowej przychodni. I normalnie
nie moge uwierzyć w to co zobaczyłam i usłyszałam. Przychodnia
otwarta, pod okienkiem (zamknietym) rejestracji kolejka pacjentow i
w zasięgu wzroku żadnej pielęgniarki ani lekarza.po 10 minutach
przylazła panienka i oznajmiła, ze lekarz dzieci zdrowych dziś nie
przyjmuje bo "odchodzi koleżanka z pracy i mamy uroczystość". Tylko
nagłe wypadki. A uroczystość wyglądała tak, że w poczekalni
dzieciowej zastawione stoły, lekarze i pielegniarki na krzesełkach i
impreza w pełni. A pacjenci?? A kogo to obchodzi?? jeszcze mnie
trzęsie