nogi
Nie no. Tak naprawde chodzi mi o inną część ciała (i nie są to
pachy).
Możecie się śmiać. Proszę bardzo.
Bo u mnie to wygląda, że tak powiem, jak w okresie kamienia
łupanego, czyli olewam sprawę totalnie. Chociaż nie: dbam o to żeby
granica porostu kłaczków nie wychodziła poza bieliznę, zwłaszcza!
jak idę na basen.
I chciałabym wiedzieć czy tylko ja jestem taka zacofana.
Dobra, a teraz zapraszam odważne do zwierzeń ;P
Po czyms takim bedziemy sie znały jak łyse konie.
No prawie łyse.