Dodaj do ulubionych

"Karny jeżyk"

09.06.08, 22:17
Z programu "super niania"-w jakim wieku pierwszy raz to
zastosowałyście?
Obserwuj wątek
    • sun_of_the_beach Re: Już było 09.06.08, 22:55
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=575&w=74578833&a=74578833
      • mirabelka10 Re;Do sun_of_the_beach 09.06.08, 23:26
        pytałam od jakiego wieku sadzałyście...???
        • ik_ecc Re: Re;Do sun_of_the_beach 10.06.08, 02:38
          Nie sadzalysmy bo to skrajny idiotyzm.
        • sun_of_the_beach Re: Re;Do sun_of_the_beach 10.06.08, 10:40
          Miałem na myśli coś w tsylu ik_ecc. Trudno odpowiedzieć "od kiedy" jeśli sam pomysł takiej "metody" jest durny. Podejście superniani to podejście behawioralne, obliczone na doraźny efekt bez refleksji, jakie będą skutki odroczone. W dodatku jej "interwencje" są odpowiednio podkoloryzowane dla potrzeb tv - w rzeczywistości ich skuteczność jest dyskusyjna.
          • mirabelka10 Re: Re;Do sun_of_the_beach 10.06.08, 22:29
            więc w jaki sposób przekonać dziecko do posłuszeństwa i by nikomu
            nie robiło krzywdy???a może wogule wychowywać dziecko bezstresowo?!
            przecież tak się nie da!!!
            Albo drzeć się na nie...to lepiej?!
            • sun_of_the_beach Re: Re;Do sun_of_the_beach 10.06.08, 22:51
              Zadajesz trudne pytania, bo wychowanie dziecka to trudna sprawa...
              Generalnie - to truizm, ale trudno - lepiej nagradzać dobre zachowania niż karać złe. Złe zachowania trzeba wygaszać, czyli nie zwracać na nie uwagi, ewentualnie dać odczuć konsekwence złego zachowania. Dobre trzeba wzmacniać: pochwałą, zwróceniem uwagi na dziecko, utrzymaniem kontaktu, czułością, uśmiechem - jeśli kochasz swoje dziecko, nie sprawi ci trudności wymyślenie sposobu, bo przyjdzie to naturalnie... Ważną sprawą w nauce dziecka właściwego jest zachowania jest modelowanie, czyli nic innego, jak "dawanie przykładu". Jeśli sama jesteś opanowana i spokojna, to i dziecko rzadziej (nie mówię, że wcale tongue_out) będzie wpadało w złość. Zastanów się, dlaczego pierwsze co ci przychodzi na myśl widząc złe zachowanie dziecka, to ukarać je? Sama byłaś tak wychowywana? Presja otoczenia - nie chcesz być uważana za nieudolną matkę? Skrywana wrogość? Pytasz: Od kiedy? To sugeruje, że dziecko jest małe. Może nie wiesz, w jakim okresie rozwoju dziecka jakie zachowania są typowe? Poczytaj dobrej literatury, skontaktuj się ze specjalistą: psychologiem, mądrym pediatrą, a nie sugeruj się programami tv dla małosprytnych. Dasz radę - głowa do góry.
              • mirabelka10 Re: Re;Do sun_of_the_beach 10.06.08, 23:05
                znam osobiście dziecko które nie reaguje na to gdy ktoś zwraca mu
                uwage,jest bardzo nieposłuszne.Sama chce uniknąć takich sytuacji.
                Moja jest jeszcze mała lecz już teraz pokazuje swój charakterek
                (mamusiowy)ja byłam karana zbyt często,dodatkowo cieleśnie,do tej
                pory mam uraz do ojca i się go boje.Dlatego szukam metody która
                będzie zupełnie odmienna od tej.
                • sun_of_the_beach Re: Re;Do sun_of_the_beach 10.06.08, 23:23
                  Zwracanie uwagi _na_ dziecko (obdarzanie go swoją uwagą, zainteresowaniem) to nie to samo, co zwracanie uwagi _dziecku_ (czyt.: opieprzanie go). To zupełnie dwie różne sprawy. Jeśli nosisz w sobie traumę z dzieciństwa - zwróć się do specjalisty i przepracuj ją, bo - mimo dobrych chęci - masz dużą "szansę" popełnić te same błędy.
              • scher Re: Re;Do sun_of_the_beach 11.06.08, 00:47
                sun_of_the_beach napisał:

                > Generalnie - to truizm, ale trudno - lepiej nagradzać dobre
                > zachowania niż karać złe.

                Trzeba robić i to, i to, bacznie uważając, w którym momencie wycofać
                jakiekolwiek wzmocnienia, bo pożądany nawyk się uwewnętrznił.

                > Złe zachowania trzeba wygaszać, czyli nie zwracać na nie uwagi,
                > ewentualnie dać odczuć konsekwence złego zachowania.

                A konsekwencje to jest właśnie kara. Karny jeżyk jest taką konsekwencją,
                doskonale dostosowaną do percepcji małego dziecka.

                > Dobre trzeba wzmacniać

                To też nie aksjomat. Z pozytywnymi wzmocnieniami też można przedobrzyć.

                > modelowanie, czyli nic innego, jak "dawanie przykładu". Jeśli sama
                > jesteś opanowana i spokojna, to i dziecko rzadziej (nie mówię, że
                > wcale tongue_out) będzie wpadało w złość.

                Ja na ten przykład czasem wpadam w złość, a moje dzieci nie mają takich
                skłonności. Tzn. jedno prawie wcale (ale zupełnie inaczej niż ja), drugie wcale,
                trzecie za małe, poczekamy.
                Widzisz więc, że i teoria z modelowaniem to nie aksjomat.

                > Zastanów się, dlaczego pierwsze co ci przychodzi na myśl widząc złe
                > zachowanie dziecka, to ukarać je? Sama byłaś tak wychowywana?
                > Presja otoczenia - nie chcesz być uważana za nieudolną matkę?
                > Skrywana wrogość?

                Zawsze się doszukujesz w ludziach złych intencji? Sama byłaś tak wychowywana,
                czy to skrywana wrogość?

                Ja w zasadzie, że dobro należy nagradzać, a zło karać widzę wyłącznie odwieczną
                prawdę. Chęć ukarania złego zachowania dziecka, za które czuję się
                odpowiedzialny i na którym mi zależy, to reakcja instynktowna, zgodna z moim
                poczuciem sprawiedliwości i słuszności.
                Zło nie może się opłacać - nie wiedziałaś?
                Teraz pewnie mnie również położysz na kozetce...
                • jola_ep Re: Re;Do sun_of_the_beach 11.06.08, 08:31
                  > A konsekwencje to jest właśnie kara. Karny jeżyk jest taką konsekwencją,
                  > doskonale dostosowaną do percepcji małego dziecka.

                  Karny jeżyk w wydaniu supernianiowym byłby u nas całkowicie nie do zastosowania. Przede wszystkim dlatego, że mój synek absolutnie nie tolerował przymusu fizycznego, szczególnie jeśli był zły. Na karny jeżyk wyniosłabym go, ale aby go przytrzymać, musiałabym z nim się szarpać, co zawsze go niesamowicie nakręcało... Po co? To już lepiej dla dziecka wydrzeć się na niego...

                  Za to doskonale działała metoda "time out", z której, jak podejrzewam, wywodzi się "jeżyk". Jakoś nam tak naturalnie wyewulowała. Jak mój synek złościł się, przykucałam obok, tłumaczyłam, że widzę jego złość, poczekam razem z nim, aż mu przejdzie... Po jakimś czasie wystarczyło, że zaprowadziłam go w jakiś spokojny kąt i proponowałam, że poczekam, aż mu przejdzie. Byłam obok, ale nie szarpałam się z nim. Raczej wykorzystałam jego naturalną tendencję do zaszywania się w mysie dziurze... Jemu też było chyba łatwiej o spokój w miejscu, gdzie jest mało bodźców. Jak miał 4 lata, to potrafił sam lecieć w ciemny kąt na korytarzu wink
                  I może to dziwne, ale dla mnie to nie była kara i myślę, że tak nie widział tego mój synek.

                  Dlatego jestem całkowicie przeciwna zafiksowaniu się na jakiejś świetnie działającej, uniwersalnej metodzie, albo karze. Naprawdę, dużo, dużo lepiej jest poczytać o dziecku, zrozumieć je, nauczyć się z nim rozmawiać (przecież nie można sobie wyobrażać, że wytłumaczymy coś słownie dwulatkowi, a on to zrozumie wink ) Nie można prawidłwo ustawić dziecku granic, gdy nie wiemy, czego powinniśmy oczekwiać od dziecka w danym wieku. A potem pozostaje już tylko pilnować tych granic.

                  Ja masę tego wyniosłam z mojego rodzinnego domu. Jeśli ktoś tego nie otrzymał w posagu, musi się douczyć smile A oprócz książek (wolę takie, które mówią raczej o dziecku, a nie o metodach) trzeba uczyć się od własnego dziecka.

                  Dla mnie kluczem w wychowaniu jest zrozumienie dziecka. Dlaczego zachowuje się tak, a nie inaczej? Może zwraca na siebie uwagę, bo poświęcamy mu jej zbyt mało? A może to pęd do eksperymentów? Nienasycona ciekawość dziecka, które _musi_, choć wie, że znów oberwie wink Działając u podstaw, przyczyn jego zachowania, osiągniemy najwięcej.

                  Pamiętam, jak kiedyś obserwowałam scenkę: mama była zajęta pracą, synek - trzylatek - chciał jej coś pokazać, ona tego nie zauważyła, więc on jeszcze intensywniej i po dziecinnemu domagał się zachwytu nad tym, co robił... I w którym momencie rzeczywiście przegiął, mama zauważyła, ukarała (zwolenniczka karnego jeżyka).
                  Ile z tego zrozumiało dziecko?

                  Pozdrawiam
                  Jola
                  • scher Re: Re;Do sun_of_the_beach 11.06.08, 08:49
                    jola_ep napisała:

                    > Karny jeżyk w wydaniu supernianiowym byłby u nas całkowicie nie do
                    > zastosowania. Przede wszystkim dlatego, że mój synek absolutnie nie
                    > tolerował przymusu fizycznego, szczególnie jeśli był zły.

                    Ja nie twierdzę, że jest to metoda uniwersalna, sam jej nigdy nie zastosowałem (choć wykorzystuję nieraz analogiczne mechanizmy).
                    Ale potępiać jej w czambuł, nie w odniesieniu do konkretnego dziecka, ale tak w ogóle, nie ośmieliłbym się.
                    • jola_ep Re: Re;Do sun_of_the_beach 11.06.08, 10:38
                      > Ale potępiać jej w czambuł, nie w odniesieniu do konkretnego dziecka, ale tak w
                      > ogóle, nie ośmieliłbym się.

                      Problem w tym, że w tej chwili ta metoda urosła do rangi metody uniwersalnej, a to jest moim zdaniem już złe.
                      Poczytaj, co niektórzy ludzie wynoszą z Superniani: próbę zrozumienia dziecka, czy karnego jeżyka - łatwego do zastosowania, uniwersalnego i zawsze działającego sad

                      Dlatego moim zdaniem "precz z karnym jeżykiem"
                      Ale jestem za w miarę inteligentnym i elastycznym stosowaniem metod typu time out i trakowanie ich tylko jako jednego z wielu elementów całego systemu wychowawczego.

                      Pozdrawiam
                      Jola
                      • scher Re: Re;Do sun_of_the_beach 11.06.08, 10:40
                        jola_ep napisała:

                        > Ale jestem za w miarę inteligentnym i elastycznym stosowaniem metod
                        > typu time out i trakowanie ich tylko jako jednego z wielu elementów
                        > całego systemu wychowawczego.

                        Jak zwykle poglądy mamy zbieżne smile
                  • alika77 Re: Re;Do sun_of_the_beach 26.06.08, 22:06
                    Wedlug mnie "karny jezyk" i "time-out" to jedna i ta sama metoda. Ja
                    stosowalam ja, w wydaniu takim, jakim jest "karny jezyk" w
                    amerykanskiej rodzinie (na polecenie rodzicow), w ktorej zajmowalam
                    sie dziecmi i nazywane bylo to "time-out". Czyli jak nazwa wskazuje
                    po prostu odseparowanie. Takie modyfikacje jak siedzenie z dzieckiem
                    to jak dla mnie po prostu modyfikacja "time-outu" i "karnego
                    jezyka", bo dla mnie to jedno i to samo.
                    Zgadzam sie z jola_ep, ze nie powinno sie uznawac jakiejs metody za
                    uniwersalna i pasujaca do wszystkich dzieci. U jednych sie sprawdza
                    u innych nie, nie oznacza to, ze metoda zla czy dzieci zle. I
                    zreszta o ile pamietam to sama superniania (w polskiej wersji) nie
                    gloryfikowala tej metody i w ktoryms odcinku bylo pokazane jak na
                    jakiegos chlopca kompletnie to nie dziala i zastosowana byla jakas
                    inna metoda. Z tego co czytalam "karny jezyk" kompletnie nie
                    sprawdza sie u dzieci ponizej 3 roku zycia, bo nie sa one jeszcze
                    zbyt dobre w przewidywaniu konsekwencji (co nie oznacza, ze nie
                    umieja robic tego w ogole) i panowaniu nad emocjami. U corki
                    probowalam dwa razy, ale zakonczylo sie kompletna histeria trwajaca
                    baaaaardzo dlugo, po ktorej ani ona ani nawet juz ja nie
                    pamietalysmy o co chodzi wink Ale mysle, ze byc moze zastosuje jak
                    troche podrosnie i uznam, ze moze sie sprawdzic w danej sytuacji.
                    Niejeden dorosly jak sie naprawde ze zlosci to wpada w szal, a wtedy
                    trudno jest z nim racjonalnie rozmawiac i najlepszym rozwiazaniem
                    jest sie wyciszyc. I dla mnie to jest sens tej metody - wyciszenie
                    emocji, a potem zastanowienie sie nad sytuacja. Mysle, ze jest to
                    dobra metoda, zwlaszcza polecilabym ja wkurzonym na dziecko
                    rodzicom - jak dziecko cie czyms zezlosci wyjdz do innego
                    pomieszczenia, usiadz i zastanow sie nad sytuacja wink Ja tak czasami
                    robie big_grin
                    • belaliwka Re: Re;Do sun_of_the_beach 03.07.08, 22:50
                      No właśnie, a co zrobić jak chcesz wyjść z pokoju by nie słuchać
                      wrzasków dziecka(3 lata) a to dziecko chodzi za tobą krok w krok? Ja
                      do kuchni, ona też, ja do łazienki, ona z rykiem za mną......
                      • alika77 Re: Re;Do sun_of_the_beach 04.07.08, 00:05
                        kupic bramke i odgrodzic jedno pomieszczenie np. kuchnie. wrzaski
                        dalej bedziesz slyszec, ale przynajmniej nie bedzie kontaktu
                        fizycznego (a wiem, jak takie lazenie krok w krok jest irytujace).
                • sun_of_the_beach Re: Re;Do sun_of_the_beach 11.06.08, 12:14
                  Po pierwsze proszę nie przypisywać mi swoich wlasnych intencji. Po drugie ktoś kto nie odróżnia kary od konsekwencji, powinien zrezygnować z paternalistycznego tonu i raczej sie dokształcić niż pouczać innych. To, że czegoś nie zauważasz ("teoria" o modelowaniu) nie znaczy że nie istnieje. Poza tym rażą mnie twoje slogany rodem z broszurki NLP. Nie zamierzam dyskutować z twoją chłopską filozofią, bo wątek dotyczy czegoś innego.
                  • scher Re: Re;Do sun_of_the_beach 11.06.08, 12:49
                    sun_of_the_beach napisał:

                    > Nie zamierzam dyskutować z twoją chłopską filozofią

                    Oho, pojawiła się agresja smile
                    Zwracanie uwagi na argumenty drugiego człowieka, to nie to samo, co zwracanie uwagi _człowiekowi_ (czyt.: opieprzanie go).

                    Jeśli byłeś "modelowany" zbyt agresywnie, jeśli nosisz w sobie jakąś traumę z dzieciństwa - zwróć się do specjalisty i przepracuj ją wink
                    • molla7 Re: Re;Do sun_of_the_beach 11.06.08, 13:18
                      elastyczność to ważna kwestia w wychowaniu dzieci. Co rusz pojawiają
                      się na forum prośby o gotowe recepty na ujarzmienie dziecka i jego
                      zachowania. A dziecko to nie robot kuchenny czy zmywarka. Ale wielu
                      rodzicówe nie ma czasu pobyć i nauczyć się swoich dzieci, ządają
                      sprawdzonych sposobów, takiego klucza, wręćz wytrycha.
                      Ten osławiony karny jeżyk urósł do rangi karnego jeżyka.
                      • molla7 Re: Re;Do sun_of_the_beach 11.06.08, 13:19
                        ojej małso maślane: karny jeżyk uróśł do rangi wytrycha
          • scher Re: Re;Do sun_of_the_beach 11.06.08, 00:33
            sun_of_the_beach napisał:

            > Podejście superniani to podejście behawioralne, obliczone na
            > doraźny efekt

            Jak dowodzi praktyka behawiorystów, ten "doraźny efekt" utrzymuje sie najczęściej zadziwiająco długo.

            > bez refleksji, jakie będą skutki odroczone.

            Ja tam w postępowaniu superniani dostrzegałem głęboką refleksję i głęboki szacunek do dziecka. A na tym zawsze bazują długofalowe oddziaływania wychowawcze, więc o "skutki odroczone" jestem dziwnie spokojny.

            > W dodatku jej "interwencje" są odpowiednio podkoloryzowane dla
            > potrzeb tv - w rzeczywistości ich skuteczność jest dyskusyjna.

            Co jest konkretnie dyskusyjne i dlaczego?
            • sun_of_the_beach Re: Re;Do sun_of_the_beach 08.07.08, 23:16
              Programy typu super niania, psi psycholog itp to nie sa zadne programy edukacyjne czy poradnikowe tylko tv show, w których musi się dużo dziać i ma być kul, problemy są wyolbrzymione i przekoloryzowane, a interwencje "specjalisty" choćby najbardziej banalne, muszą być pokazane jak prawdy objawione. Do tego dochodzi marketing: otoczka skandalu (nedawna "afera" z rzekomym samobójstwem) + zachwyty "niezależnych fanów" wypowiadających się choćby na forach internetowych.
              Btw - osobnik scher w innym poście odsyła mnie do "specjalisty". Muśi być zaiste strasznie zakompleksiony, skoro uważa zwrócenie się o poradę do _fachowca_ (a nie "superniani") za ujmę...
              • belaliwka Re: Re;Do sun_of_the_beach 09.07.08, 13:57
                Co oznacza skrót "btw" w postach? Często to spotykam na forach..
                • belaliwka Re: Re;Do sun_of_the_beach 09.07.08, 13:58
                  belaliwka napisała:

                  > Co oznacza skrót "btw" w postach? Często to spotykam na forach..
                  "by the way" z ang.? Czyli "przy okazji"? Chyba skumałam wink
    • anek130 Re: "Karny jeżyk" 11.06.08, 14:04
      a u mnie i mojego 3 latka świetnie sie sprawdza, wprawdzie nie jest
      to "karny jezyk" a raczej "karny tapczanik". Jak jest niegrzeczny ,
      nie słucha mnie mimo trzykrotnych moich powtórzeń to wynosze go do
      jego pokoju na tapczanik i mówię, ze jak sie uspokoi i np. będzie
      chciał jeść (jeśli kaurat o jedzeie chodzi) to może wrócić. Po paru
      minutach słysze jak Alek woła :Mamusiu, Alus jest juz grzeczny,
      przepraszam" i grzecznie wraca i np. je swoje (że wrócę do przykładu
      jedzenia). Ne robię tego często, bo syn jest raczej grzeczny, ale
      zdaje sobie sprawę z tego, że z niektórymi dziećmi się nie da. Alek
      przyjmuje tą kare z hmmm mozn apowiedzieć "godnością", nie wykręca
      mi się, nie schodzi z tapczanika kiedy tylko sie odwrócę - no taki
      ma charakter, więc ja jestem zadowolona. Ale powiem wam, że nie
      wzięłam tego z programu Superniania, to wyszło jakos tak
      instynktownie, jakby zamiast postawienia w kąt ( bo akurat stanie w
      kącie wydaje mi się poniżające dl adziecka bardziej niż ta moja
      wersja) smile).

      Ania
      • mama_kotula Anek 12.06.08, 21:21
        Czy ja dobrze zrozumiałam - ty stosujesz kary typu "karny jeż" kiedy twoje
        dziecko nie chce jeść???? o_0

        Niewiele rzeczy mnie szokuje, ale tobie się udało. Straszne.
        • anek130 Re: Anek 13.06.08, 14:14
          nie nie, to taki pierwszy przykład, który mi wpadł do głowy, bo moje
          dziecko niekiedy marudzi przy jedzeniu a ja własnie szukałam w
          głowie przykładu, kiedy musze dziecku powtarzac coś ze 3 razy -
          przyznaję fatalny,

          Ania
    • lilka69 Re: a mi sie podoba ta metoda 11.06.08, 21:22
      moj syn ma teraz 2, 5 roku.

      karne siedzenie od kiedy skonczyl 2 lata.

      metoda ok. stosowana u nas rzadziej niz 1 raz w tygodniu.

      DZIALA! ale ciekawe na jak dlugowink
    • mama303 Re: "Karny jeżyk" 11.06.08, 21:46
      Nie stosowałam i nie podobała mi sie ta kara w wykonaniu Superniani.
      Spłakany kilkulatek, który pewnie juz dawno zapomniał o co chodziło
      i za co siedzi na tym jeżyku przypominał mi męczonego
      przysłuchiwanego, który po torturach przyzna sie do wszystkiego.
      takie skojarzenie.
      U nas nie wchodziły nigdy w gre jakiekolwiek kary polegajace na
      odizolowanie bo moja nadwrazliwa córka reaguje /do tej pory/ na to
      autentyczną nieudawana histerią i paniką.
      Uwaga -niektóre dzieci zbyt mocno przeżywaja takie "odrzucenie"
      Szkoda że Superniania nigdy o tym nie wspomniała, że skutki uboczne
      tej metody u nadwrażliwców mogą przerosnąć ewentualne korzyści.
      • lilka69 Renadwrazliwe dzieci 12.06.08, 06:59
        no nie przesazdaj. z nadwrazliwego dziecka wyrosnie nadwrazliwy dorosly, ktory
        zalamie sie jak go szef w pracy zruga.

        nadwrazliwe dzieci to moim zdaniem wytwor nadwrazliwych doroslych.
        • mama303 Re: Renadwrazliwe dzieci 12.06.08, 21:06
          > no nie przesazdaj. z nadwrazliwego dziecka wyrosnie nadwrazliwy
          dorosly, ktory
          > zalamie sie jak go szef w pracy zruga.

          Owszem może wyrosnąć, nadwrazliwi ludzie są posród nas a w pracy
          nikt nie ma prawa nikogo rugać - nawet szef

          > nadwrazliwe dzieci to moim zdaniem wytwor nadwrazliwych doroslych
          Ignoranci tez sa posród nas jak widać.
          • mirabelka10 Karny jeżyk 12.06.08, 22:21
            Każde dziecko musi najpierw dostać wykład na temat tego "jeża"
            bo nie bedzie miało pojęcia po co tam siedzi(na pewno nie stoi pod
            ścianą).Lub nie siedzi za kare bo nie chce jeść-bo to przesada!
            Karny jeż jest po to,by dziecko się uspokoiło,zastanowiło nad swoim
            złym postępowaniem.
            Jestem za!
            • mama303 Re: Karny jeżyk 12.06.08, 22:34
              mirabelka10 napisała:

              > Karny jeż jest po to,by dziecko się uspokoiło,zastanowiło nad
              swoim
              > złym postępowaniem.
              > Jestem za!

              No więc mówię że moję nie miało szans aby sie nad czymkolwiek
              zastanowić bo wpadało w panikę. Jak to do mnie dotarło /po kilku
              rozmowach z zaoprzyjaźnioną psycholog/to zaprzestałam na zawsze kar
              izolujacych dziecko. Do tej pory nie stosuję chociaż córka ma już
              5,5 roku - radzimy sobie inaczej.

            • mama_kotula Re: Karny jeżyk 12.06.08, 22:56
              >Karny jeż jest po to,by dziecko się uspokoiło,zastanowiło nad swoim
              >złym postępowaniem

              Już widzę, jak rozhisteryzowany 3-latek kiwa posłusznie główką i idzie do kącika, aby przemyśleć swoje zachowanie tongue_outtongue_outtongue_out

              IMHO lepiej uczyć dziecko wyrażania i wyciszania swoich emocji, a nie posyłać je w tym celu - samotnie - na jeża, aby sobie "przemyślało". Dziecię przepisowe 5 minut na jeżu odbębni, a jak zweryfikujesz, czy doszło do odpowiednich wniosków?

              Rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa. Na temat tego, co się stało, na temat tego, co się dzieje. Nauka wyrażania emocji. A nie jedyna słuszna uniwersalna metoda pt. karny jeż.

              IMO metoda izolacji może być zasadna wyłącznie w sytuacjach, kiedy niepożądane zachowanie dotyczy danego miejsca/osoby. Czyli: dziecię sypie piachem po oczach w piaskownicy - dziecię idzie na ławkę, po drugim ostrzeżeniu idzie do domu (czasowe wykluczenie z wspólnej zabawy w piaskownicy). Albo: dziecię wali brata młotkiem po głowie - dziecię idzie do drugiego pokoju (czasowa izolacja od brata, działa jedynie w przypadku, kiedy młode lubią się bawić razem i potrzebują się do zabawy).
              • alagas Re: Karny jeżyk 13.06.08, 15:13
                No właśnie, tutaj karą nie jest sam jeżyk, co szarpanie się z
                dzieckiem. Spodobała mi się natomiast kara w angielskiej wersji
                superniani. Tam niania zadaje podobną karę (stanie z kącie), ale
                jest to na zasadzie: masz karę, będziesz tu grzecznie stał 3 minuty,
                albo 3 dni nie będziesz oglądał TV. Dzieci na ogół wybierają stanie
                w kącie i grzecznie w nim stoją.
                • mama_kotula Re: Karny jeżyk 13.06.08, 15:25
                  > Tam niania zadaje podobną karę (stanie z kącie), ale jest to na
                  > zasadzie: masz karę, będziesz tu grzecznie stał 3 minuty, albo 3
                  > dni nie będziesz oglądał TV. Dzieci na ogół wybierają stanie w
                  > kącie i grzecznie w nim stoją.

                  Śmiem twierdzić, że to zadziała najwcześniej w przypadku 5-latka, który już
                  dokładnie kuma, co to znaczy "3 dni" oraz "bez TV", oraz potrafi wartościować,
                  co mu się bardziej opłaca.
                  • mirabelka10 Re: Karny jeżyk 15.06.08, 13:04
                    Jak można "rozmawiać" z dzieckiem które jest wkurzone i agresywne,bo
                    czegoś mu zabraniasz?
                    zamiast "jeża"-co?
                    • verdana Re: Karny jeżyk 15.06.08, 14:54
                      Nienawidze w ogole jedynego dobrego spsobu na wszystko.
                      A w "jezyku" widze kilka - dla mnie dyskwalifikujacych go -
                      elementow. przede wszystkim wiekszść dzieci nie usiedzi spokojnie.
                      Po drugie to jest kara, ktora wymaga od dziecka praktycznie
                      samokarania się - to ono musi samo siebie dopilnowac, aby nie zejść.
                      I w dodatku zaklada, ze dziecko musi uspokoic sie i poczuc skruchę,
                      nawet jesli nadal jest wzburzone i uwaza, ze rodzice nie maja racji.
                      Wole ukaranie przez rodzica, nawrzeszczenie, pozbawienie czegos -
                      przeciw czemu dziecko moze sie zbuntować (oni byli glupi i
                      niesprawiedliwi, jestem dalej na nich zly), niz nakazywanie dziecku,
                      aby zaakceptowalo kare i samo sie jej poddało, uznajac z definicji
                      swoj brak racji.
                      • anita_zu Re: Karny jeżyk 15.06.08, 22:11
                        Ja sie za bardzo nie znam na wychowywaniu dzieci- jestem dopiero w
                        ciazy z moim pierwszym dzieckiem dlatego juz poczytuje forum na
                        temat wychowania, a po drugie nie ogladam super niani i nie wiem
                        dokladnie co to ten jezyk, ale powiem Wam jedno. Jakis miesiac temu
                        znajomi ktorzy maja 3 letniego synka jedynaka zaprosili mnie i meza
                        na grila. Trzylatek nie specjalnie byl glodny i nie chcial jesc, ale
                        to nie bylo dla rodzicow problemem. w pewnym momencie w ferworze
                        roznych zdarzen dziecko to lekko uderzylo mame- nie pamietam
                        dokladnie w jakich okolicznosciach mialo to miejsce- zajeta bylam
                        jedzeniem. Ojciec dziecka wyprowadzil je z kuchni i zaniosl do
                        pokoju dzieciecego (dziecko plakalo w tym czasie) i po chwili wrocil
                        do nas do stolu i konczylismy jedzenie. Ojciec wyjasnil, ze syn musi
                        przemyslec w pokoju co zle zrobil i za co spotkala go kara, jezeli
                        to uczyni to moze wrocic do nas do stolu. I wiecie co, po okolo 5
                        minutach dziecko wola "tatusiu, tatusiu juz wiem co zle zrobilem", a
                        tata krzyczy- "no to chodz i powiedz co o tym myslisz". dziecko
                        przyszlo do kuchni i zwrocilo sie do mamy " przepraszam mamusiu ze
                        Cie uderzylem", pocalowalo mame i bawilo sie dalej w kuchni.
                        Normalnie w szoku bylam. Ale zdania na ten temat wyrobionego nie mam.
                        • mama303 Re: Karny jeżyk 15.06.08, 22:19
                          anita_zu napisała:

                          > Normalnie w szoku bylam. Ale zdania na ten temat wyrobionego nie
                          mam.

                          W szoku? widocznie to juz był krórys raz i dziecko nauczyło się co
                          ma powiedzieć aby zadowolic rodziców. Watpie aby dojrzale
                          przemyslało swe zachowanie i podjęło słuszna decyję.
                          • anita_zu Re: Karny jeżyk 16.06.08, 18:45
                            mama303 napisała:

                            > anita_zu napisała:
                            >
                            > > Normalnie w szoku bylam. Ale zdania na ten temat wyrobionego nie
                            > mam.
                            >
                            > W szoku? widocznie to juz był krórys raz i dziecko nauczyło się co
                            > ma powiedzieć aby zadowolic rodziców. Watpie aby dojrzale
                            > przemyslało swe zachowanie i podjęło słuszna decyję.
                            A co Twoim zdaniem powinni zrobic rodzice w takiej sytuacji?
                            Ignorowac? Moim zdaniem dziecko wiedzialo ze zle postapilo uderzajac
                            matke- to chyba dosyc logiczne dla ponad 3 letniego dziecka ze sie
                            nie bije- nie tylko rodzicow. Uspokoilo sie, przyszlo i przeprosilo.
                            Twoim zdaniem 3 letnie dziecko jest sie w stanie wyuczyc
                            automatycznie pewnych zachowan i odmawiasz mu umiejetnosci
                            samodzielnego myslenia przy tym. chyba troche niedoceniasz dzieci,
                            moj maly kuzyn jak mial 2 latka to juz doskonale wiedzial ze jak
                            uderzy swoja mlodsza siostre to zostanie odeslany do swojego
                            pokoju "za kare". Wiem to , bo gdy ja uderzyl wystarczylo na niego
                            krzywo spojrzec nic nie mowiac a juz biegl do swojego pokoju
                            uprzedzajac nakaz mamy. wiec dzieci chyba potrafia troche myslec,
                            albo takie wspaniale z nich roboty zaprogramowane.
                            • mama_kotula Re: Karny jeżyk 16.06.08, 19:02
                              > Wiem to , bo gdy ja uderzyl wystarczylo na niego
                              > krzywo spojrzec nic nie mowiac a juz biegl do swojego pokoju
                              > uprzedzajac nakaz mamy.

                              Co świadczy tylko o tym, że kara była nieskuteczna i dzieciak nic sobie z niej
                              nie robił. Ot, wliczał to w koszty przywalenia siostrze, coś na zasadzie, jak w
                              dowcipie - wraca Jasio do domu po zakończeniu roku, patrzy na świadectwo i mówi
                              "noo, jeszcze tylko wp...dol i mam wakacje" tongue_out

                              Jakby kara była skuteczna, albo chociaż - od biedy - miała pełnić rolę straszaka
                              - nie biłby siostry w obawie przed zsyłką do pokoju.
                              Jakby skłaniała do przemyśleń, to również nie biłby siostry. Tyle.
                            • mama303 Re: Karny jeżyk 16.06.08, 21:23
                              anita_zu napisała:

                              > A co Twoim zdaniem powinni zrobic rodzice w takiej sytuacji?
                              > Ignorowac?
                              Wyrazić dezaprobate i nie rozdmuchiwać, nie robić pokazówki przed
                              gośćmi.
                              > Moim zdaniem dziecko wiedzialo ze zle postapilo uderzajac
                              > matke- to chyba dosyc logiczne dla ponad 3 letniego dziecka ze sie
                              > nie bije- nie tylko rodzicow.
                              Małe dzieci raczej myślą "emocjonalnie" niż logicznie.

                              > Twoim zdaniem 3 letnie dziecko jest sie w stanie wyuczyc
                              > automatycznie pewnych zachowan i odmawiasz mu umiejetnosci
                              > samodzielnego myslenia przy tym. chyba troche niedoceniasz dzieci.
                              A Ty przeceniasz. Dziecko dokładnie zakodowało sobie co zadowoli
                              rodziców i tak zrobiło.

                              > moj maly kuzyn jak mial 2 latka to juz doskonale wiedzial ze jak
                              > uderzy swoja mlodsza siostre to zostanie odeslany do swojego
                              > pokoju "za kare". Wiem to , bo gdy ja uderzyl wystarczylo na niego
                              > krzywo spojrzec nic nie mowiac a juz biegl do swojego pokoju
                              > uprzedzajac nakaz mamy. wiec dzieci chyba potrafia troche myslec,
                              > albo takie wspaniale z nich roboty zaprogramowane.

                              To co opisałas potwierdza tylko jak małe rozumki mają dwulatki,
                              dzieciak wiedział dokładnie że po uderzeniu siostry trzeba leciec do
                              swojego pokoju. Tyle zrozumiał z tego wszystkiego.
                      • mama303 Re: Karny jeżyk 15.06.08, 22:21
                        verdana napisała:

                        > Wole ukaranie przez rodzica, nawrzeszczenie, pozbawienie czegos -
                        > przeciw czemu dziecko moze sie zbuntować (oni byli glupi i
                        > niesprawiedliwi, jestem dalej na nich zly), niz nakazywanie
                        dziecku,
                        > aby zaakceptowalo kare i samo sie jej poddało, uznajac z definicji
                        > swoj brak racji.

                        To wbrew naturze większosci dzieci.
                        • verdana Re: Karny jeżyk 16.06.08, 16:09
                          Co jest wbrew naturze - akceptacja czy bunt?
                          • mama303 Re: Karny jeżyk 16.06.08, 21:14
                            verdana napisała:

                            > Co jest wbrew naturze - akceptacja czy bunt?

                            Akceptacja tego siedzenia na karnym jeżu oczywiście. U nas
                            niewykonalne.
                            • verdana Re: Karny jeżyk 16.06.08, 21:31
                              Pełna zgoda.
                              Co gorsza, ja najbardziej boję sie akceptacji wlasnie. To niedobry
                              znak.
                              • kanga_roo Re: Karny jeżyk 17.06.08, 12:09
                                fajny wątek. najbardziej trafiają do mnie uwagi o wyuczalności
                                sztucznych zachowań u dzieci. ja się właśnie boję, że dzieć nasz
                                wyuczy się zachowań pożadanych przez dorosłych (tu: rodziców), i
                                zamknie w sobie swoje odczucia i emocje. ma dwa i pół roku, i już to
                                widzę: nie lubi mycia głowy, boi się i płacze, ale wie, że rodzicom
                                nie odpowiada jego płacz, chcieliby, żeby był spokojny i zadowolony.
                                więc jest, w trakcie mycia i po, nawet mówi, że było fajnie,
                                uśmiecha się, a mnie się serce kraje, bo widzę, że to taki uśmiech
                                na pokaz, a przed każdą kąpielą nieśmiertelne pytanie "dzisiaj NIE
                                myjemy głowy??"
                                takich sytuacji jest sporo, pewnie wszystkich się nie uniknie, bo w
                                końcu staramy się przekazać dziecku jakieś wzory zachowań, które
                                niekoniecznie muszą być dla niego oczywiste i spontaniczne, i
                                oczekujemy że się dostosuje... ale nie chciałabym stracić kontaktu w
                                imię posłusznego siedzenia na jeżu czy innym karnym krzesełku,
                                grzecznego jedzenia obiadku, który rośnie w ustach, czy innego
                                tłumienia emocji.
                                takie luźne przemyślenia mam, może ktoś ma więcej do powiedzenia w
                                temacie - przydałyby mi sie sensowne argumenty, żeby podyskutować z
                                moim mężem, który, mam wrażenie, jest zwolennikiem metody: rodzic
                                mówi, dziecko słucha sad
                                • verdana Re: Karny jeżyk 17.06.08, 18:35
                                  Metoda Twojego męża jest swietna, póki dziecko ma dwa lata. Potem
                                  już wie, co mowic i działa na zasadzie "po co babcię denerwować". I
                                  tak zamiast drobnych klopotow z malym dzieckiem, jest dramat z
                                  nasolatkiem.
                                • kasiaimichael kanga_roo 26.06.08, 20:19
                                  Pierwszy raz jestem na tym forum, weszlam przez link z frontowej strony gazety,
                                  bo nie mialam pojecia co to "jezyk". Bardzo podoba mi sie to, co napisalas.
                                  Jesli znasz jezyk angielski bardzo Ci polecam wszelkie ksiazki Margot
                                  Sunderland, szczegolnie swietna ksiazke o agresji, pomaganiu dzieciom w
                                  osiaganiu ich marzen i "butelkowaniu uczuc". Seria ta to poradnik dla
                                  terapeuty/rodzica oraz histoeyjka do czytania dla dziecka (nadaje sie na terapie
                                  doroslych tez). W ksiazce o agresjii Sunderland wyjasnia jak takie
                                  "supernianiowe" tricki wplywaja na dziecko i jego rozwijajacy sie mozeg, ksiazki
                                  napisane sa bardzo rzeczowo, naukowo wrecz ale w sposob przystepny:
                                  www.amazon.co.uk/s?ie=UTF8&search-type=ss&index=books-uk&field-author=Margot%20Sunderland&page=1
        • karola_0 karny jeżyk 26.06.08, 21:04
          Jeszcze jedno,na prawie wszystko jest rozwiązanie,np.to nieszczęsne
          mycie głowy,My znależliśmy rozwiązanie,poprostu kąpiemy się razem a
          kiedy trzeba spłukać głowe synek siada na moich podkulonych udach i
          opiera główkę o kolana,nie wpada woda wtedy do oczu ani do noska i
          buzi a synek ma niezłą frajdę i chce jeszcze i jeszcze.To my musimy
          mieć sporo wyobrażni,musimy szukać rozwiązań ale dać czasem też
          dziecku zadecydować co chce robić,w co chce się ubrać, nie zawsze
          bądzmy rodzicami ktorzy coś nakazują,zostanmy przyjaciółmi naszych
          dzieci,prtzecież wiemy gdzie są granice a dziecko widząc usmiech
          mamy,partnerstwo samo zacznie wiedzieć jakie są granice Jego
          zachowania.
    • mw144 Re: "Karny jeżyk" 17.06.08, 13:48
      Wcale i stosować nie zamierzam.
    • karola_0 Re: "Karny jeżyk" 26.06.08, 20:52
      Zarówno pochwały za dobre zachowanie jak i kary są WYCHOWYWANIEM!
      Ukarać dziecko za złe zachowanie to nic strasznego,musisz jedynie
      ugryżć się troszkę w język bo jeśli dziecko zrobi żle podejdz
      spokojnie,z powagą i wytłumacz,że "żle zrobiłeś(aś) bo(np.uderzyłeś
      babcie,itp.),tak nie można i teraz musisz przemyśleć swoje
      zachowanie",spokojnie zaprowadz dziecko,nie koniecznie na karnego
      jeżyka tylko nawet na łóżko,albo weż na kolana i razem bez słowa
      siedzcie a jak będzie się wyrywało popraw i wytłumacz jeszcze
      raz.Takie rozwiązanie jest dobre dla dwulatka,ja coś takiego stosuje
      i są rezultaty,chociaż wiele nerwów zjadłam bo niestety wszystkie
      złe emocje musisz zdusić w sobie.Ale uważam takie podejście za dobre
      bo ja wychowuje swoje dziecko a nie moje dziecko howa się jak chce.
      To my rodzice mamy za zadanie uczyć swoje dzieci jak postępować,mamy
      pomagać im poznawać świat.To my jesteśmy odpowiedzialni za nasze
      dzieci. Wspierajmy je,uczmy życia. Ale nie zaszkodzi też w napadzie
      furii dziecka poprostu mocno je przytulić,powiedzieć głośno,że je
      bardzo kochamy,to też pomaga ale kiedy zastosować takie rozwiązanie
      a kiedy zastosować kare wie tylko matka,bo któż inny tak dobrze zna
      dziecko?!Pozdrawiam.
      • belaliwka Re: "Karny jeżyk" 03.07.08, 22:53

        > niestety wszystkie złe emocje musisz zdusić w sobie.

        A co jak nie udaje się tych emocji stłumić? Matka to też człowiek i
        też nerwy się mogą kiedyś skończyć i klaps wtedy nieunikniony.....
        • estocek Klaps i nie tylko 04.07.08, 23:21
          Ja, niestety, ostatnio często tracę cierpliwość.
          Nieznośni krnąbrny i wszędzie wspinający się 2,5 latek i dokazująca
          4 latka potrafią wyprowadzić mnie z równowagi (do tego dochodzi moje
          fatalne ostatnio psyche, niestety).
          Klapsy więc się przydarząją i nieznośnie głośny krzyk matki też.
          Nie cierpię siebie za to, staram się zmienić, panowac nad sobą.
          Ale nie umiem wypracowac dobrej metody szczególnie jeśli chodzi o
          2,5 latka.
          Kompletnie mnie ignoruje. Boje siostre, a jak mówię, że to boli, nie
          bij, to on jeszcze mocniej wali. Smieje się i do dzieła i tak z
          każdą jego niegrzecznością. Lubi się wspinac na parapety, stoły i
          niestety jak proszę to jeszcze szybciej to robi. Kilka razy bolesnie
          się potłukł, ale to go nie odwiodło od dalszych ewolucji.
          Co mam zrobić, jestem na granicy wytrzymałości psychicznej.
          Każdy kto nas odwiedza kiwa z politowaniem głową, bo widać, że sobie
          z zachowaniem Malca nie radzimy. Boję się, ze przykleiliśmy już
          etykietkę łobuza.
          Poradzicie czy zrugaciesmile
          • fogito Re: Klaps i nie tylko 07.07.08, 10:03
            Nie mam dwójki dzieci więc Ci nie poradzę, ale wyobrażam sobie, że
            masz niezły sajgon w domu. Chyba będziesz musiała znaleźć jakieś
            pokłady cierpliwości i nie bić malca, bo skąd on ma wiedzieć, że bić
            nie wolno skoro mamusia bije. I chyba jedyną radą jest tymczasowa
            separacja od bitej siostry...np w innym pokoju...
            Życzę powodzenia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka