i łupnęło mnie w krzyżu. Chodzę, a raczej wlekę się zgięta w
paragraf. Całe szczęście, że małżowin w domu, może się zająć
turkuciem. Starość nie radość. Cholera, a mnie się drugiego turkucia
zachciewa! Gdzie, jak i po co?!

(( [żeby nie było, że nie
ostrzegałam- mam napady wisielczego humoru, pisałam przecież!!!]
Zasadźcie mi kopa aboco, bo sama nie zastartuję i zamienię się w
duuuuuuuuuużą kupę... mierzwy np.