aggasz82
31.10.08, 22:35
Witam!
Mój problem wyda się pewnie banalny w porównaniu z innymi ale dla mnie jest
dość istotny i dlatego proszę o jakieś rady. Mąż dostał z pracy karnet na
basen na cały rok. Postanowiliśmy więc, że to świetny moment, żeby zacząć
chodzić na basen całą rodziną. Pomysł może i był super ale okazał się bardzo
trudny w realizacji...
Synek ma 10 miesięcy i uwielbia się kąpać w wannie. Myśleliśmy, że szczęśliwy
będzie szalał na basenie. Niestety prawie cały cza płacze. Do wody nawet nie
wszedł - byliśmy już 4 razy. Basen jest przystosowany dla takich maluchów -
płyciutki brodzik z bardzo ciepłą wodą, podłoga na basenie podgrzewana i
ogólnie bardzo ciepło. W szatni jest ok - śmieje się , gada i jest zadowolony.
Humor traci w przebieralni a jak wchodzimy na basen to jest po prostu płacz.
Nie robimy niczego na siłę, nie chlapiemy go wodą, do niczego nie zmuszamy.
Jak mocno płacze to wracam do przebieralni, czekam aż się uspokoi i próbujemy
znowu. Cały czas noszę go na rękach a on sobie płacze... Miało być tak miło,
rodzinnie i wesoło. A jest tragicznie bo ja po tych 45 minutach jestem tak
zmęczona psychicznie i zła, że nie mam chęci tam wracać!
Dodam, że jest raczej wyspany ( drzemka przed basenem), najedzony i zdrowy.
Oczywiście jak już wyjdziemy i czekamy w szatni na ubrania to znowu jest
wesoły, śpiewa, rozmawia i się śmieję.
Może ktoś ma jakiś pomysł jak go przekonać? Może on jest po prostu za mały?
Jest tam kilkoro dzieci w wieku ok.1,5-2 lata i są przeszczęśliwe podczas
zabawy. Ba pła czą bo nie chcą wracać do domu tylko dalej pływać.
Nie wiem czy rzucić ten basen w chorobę czy dalej cierpliwie próbować?