mam 9-cio letnią córkę. Problem jest taki, że ona w ogóle nie chce się uczyć.
Rozumiem, że nauka może sprawiać jej trudności, ale ona zatnie się w sobie i
nawet nie pozwala sobie pomóc.Teraz są problemy z tabliczką mnożenia.
Próbujemy z mężem uczyć ją na rózne sposoby, tak, żeby ja wykuła na blache i
nic. mówi, ze nie umie, że nie zapamięta i żebyśmy dali jej spokój. W szkole
pani twierdzi, że córka jest grzecznym dzieckiem, uczy się dobrze, ale w domu
w ogóle nic nie chce robić. Zawaliła teraz dwie klasówki, dość ważne, pytam
się jej czy jej nie zależy na lepszych ocenach, na tym, żeby coś umieć, coś
się dowiedzieć a ona na to twardo, że NIE!
Dziś już jej powiedziałam, że jak nie będzie się uczyła to przeniosę ja do
innej klasy a jak to nie pomoże to do innej szkoły.
Wiem, to zastraszanie, ale już sama nie wiem co robić.

Czy któraś z Was miała to samo, taką niechęć dziecka do nauki, wręcz wstręt?
Proszę, podzielcie się swoimi pomysłami, będę wdzięczna