Dodaj do ulubionych

niechęć do nauki

11.11.08, 19:33
mam 9-cio letnią córkę. Problem jest taki, że ona w ogóle nie chce się uczyć.
Rozumiem, że nauka może sprawiać jej trudności, ale ona zatnie się w sobie i
nawet nie pozwala sobie pomóc.Teraz są problemy z tabliczką mnożenia.
Próbujemy z mężem uczyć ją na rózne sposoby, tak, żeby ja wykuła na blache i
nic. mówi, ze nie umie, że nie zapamięta i żebyśmy dali jej spokój. W szkole
pani twierdzi, że córka jest grzecznym dzieckiem, uczy się dobrze, ale w domu
w ogóle nic nie chce robić. Zawaliła teraz dwie klasówki, dość ważne, pytam
się jej czy jej nie zależy na lepszych ocenach, na tym, żeby coś umieć, coś
się dowiedzieć a ona na to twardo, że NIE!
Dziś już jej powiedziałam, że jak nie będzie się uczyła to przeniosę ja do
innej klasy a jak to nie pomoże to do innej szkoły.
Wiem, to zastraszanie, ale już sama nie wiem co robić.sad
Czy któraś z Was miała to samo, taką niechęć dziecka do nauki, wręcz wstręt?
Proszę, podzielcie się swoimi pomysłami, będę wdzięczna
Obserwuj wątek
    • ik_ecc Re: niechęć do nauki 11.11.08, 20:23
      Niechec do nauki skutecznie w dzieciach wyrabia szkola.
      Tak na oko to Twoje dziecko wlasnie madre, bo nie daje sie ciagac do
      wszystkiego jak ta owca i czuje, ze zmuszana jest do idiotycznych
      rzeczy.
      Innymi slowy - reakcja naturalna.
      • lukr.ecja Re: niechęć do nauki 11.11.08, 21:28
        właśnie przed chwila rozmawiałam z nią i wyszedł nam taki mniej więcej dialog
        -ja-czemu te przyklady sa dla ciebie trudne?
        -córka-bo ich nie umiem
        -j.- a dlaczego ich nie umiesz?
        -c.-bo nie umiem tabliczki mnożenia
        -j.- a dlaczego nie umiesz tabliczki mnożenia?
        -c.-bo nie kazałaś mi, żebym się uczyła

        juz sama nie wiem co mam robićsad czy wszystko muszę jej kazać?
        • nangaparbat3 Re: niechęć do nauki 11.11.08, 22:45
          Zaraz zaraz.
          Wcześniej napisalaś, ze oboje z mężem usilujecie nauczyc ją tej nieszczęsnej
          tabliczki.
          Więc chyba wie to tak jakbyscie kazali.
          W jej "bo nie kazaliscie mi" slysze przerzucanie odpowiedzialnosci za stan jej
          wiedzy na Was. Może by tak przestac zajmowac sie jej nauką, a więcej czasu
          poświęcac wspolnej zabawie?
        • nangaparbat3 Re: niechęć do nauki 11.11.08, 22:47
          I jeszcze jedno: dlaczego o nauce rozmawiacie z dziewieciolatka po 21? Powinna
          juz albo spac, albo sluchac bajek, ktore jej tatuś opowiada na dobranoc.
          • a.nancy Re: niechęć do nauki 12.11.08, 08:34
            > Powinna
            > juz albo spac, albo sluchac bajek, ktore jej tatuś opowiada na dobranoc.

            dziewieciolatka???
            • lukr.ecja Re: niechęć do nauki 12.11.08, 10:16
              zwyczajnie rozmawiałyśmy, chyba nie ma w tym nic dziwnego? A w dodatku jeszcze
              przed 22-gą przypomniało jej sie, ze nie zrobiła opisu z polskiego. Cztery dni
              na odrobienie lekcji, po kilka razy upewnialiśmy się czy wszystko odrobione a tu
              jeszcze jej sie przypomniało.
              I właśnie tu jest problem, przynajmniej dla mnie , bo meczy mnie to ciagłe
              przypominanie, kazanie, kontrolowanie. Chciałabym jej pomóc w tym, żeby sie
              nauczyła, że lekcje trzeba odrabiać, ze to jest obowiazek i ja nie muszę jej
              tego kazać.
              • nangaparbat3 Re: niechęć do nauki 12.11.08, 10:49
                Chciałabym jej pomóc w tym, żeby sie
                > nauczyła, że lekcje trzeba odrabiać, ze to jest obowiazek i ja nie muszę jej
                > tego kazać.


                Bo nie musisz.
                A nawet nie powinnaś.
                Najwyzej raz zapytac, czy juz wszystko odrobiła - a jak nie odrobi, to dostanie
                jedynke czy co tam teraz sie praktykuje w takich sytuacjach, moze naje się w
                szkole trochę wstydu, wiec zeby go na drugi raz uniknac, postara sie odrobic co
                trzeba.
            • andaba Re: niechęć do nauki 12.11.08, 10:17
              Jak w szkole uczy sie dobrze, to jeszcze nie jest tak źle. Tez mam córke prawie dziewięcioletnią, której sie nie chce uczyć, tyle, że ona dobrze się uczy tylko z wu-efu. Odpuściłam, stwierdziłam że głową muru nie przebiję, a z niej profesorki nie zrobię. Byle się z klasy do klasy przecisnęła.
              • gabbie Re: niechęć do nauki 16.11.08, 20:10

                ja też do nauki nie cisnę, dzieciak jest w druguej klasie, samo
                zrobi bardzo dobrze, nie zrobi zalicza jedynkę

                w pierwszej klasie było troche problemów bo większośc dzieci była
                bardzo pilnowana przez rodziców a ta moja ciągle zapominala czegoś
                odrobić, wziąć kostium na wf itp., z panią w szkole sie nie mogłam
                zgodzić ponieważ ona uważała, że ja jako rodzic mam pilnować, ja jej
                dowodziłam, że dziecko musi SAMO
                w drugiej klasie wyszło, że miałam rację, mam super poukładaną
                córkę, sama z siebie przygotowuje się do sprawdzianów, jak czegos
                nie rozumie to sama przychodzi sie pyta, czasem jeszcze cos zawali
                ale coraz rzadziej

                Moja rada dla autorki wątku jest aby zaufac dziecku, może za bardzo
                ja naciskacie i mała sie buntuje
                co to za wielka nauka w klasach 1-3? troche luzu, może własnie córka
                andaby bedzie profersorką bo jak przyjdzie czas to dziewczyna sama z
                siebie dojrzeje do nauki a tymaczasem w młodym wieku nikt jej nie
                zniechęca
            • nangaparbat3 Re: niechęć do nauki 12.11.08, 10:46
              A czemu nie?
              Dziewieciolatki to juz tylko z lekcji odrobionych rozliczamy?
            • kurczak1 Re: niechęć do nauki 17.11.08, 14:09
              oczywiście, moj syn 8 lat jest w łóżku o 20.30. Opróccz weekendów.
              Moze sobie czytać, ale ja przy nim wszystko zrobiłam, otrzepałam
              dłonie i mam czas dla siebie
    • jakw Re: niechęć do nauki 16.11.08, 21:52
      No dobra, a rzeczywiście masz zamiar przenieść ją do innej klasy czy
      szkoły? Takie groźby bez pokrycia są idiotyczne.
      Co robi zamiast nauki? Ogląda tv/gra na kompie/bawi się lalkami?
      Zawsze możesz jej te atrakcje na jakiś czas skasować w ramach
      represji - np na tydzień, z możliwością zawieszenia gdy zacznie w
      miarę normalnie zacznie odrabiać lekcje. Tylko trzeba być
      konsekwentnym.
      Nie umie tabliczki mnożenia : niech sobie dodaje, może do niej
      dotrze sens nauczenia się tej tabliczki. A to, że dzieciom się nie
      chce uczyć tabliczki mnożenia - norma. Naprawdę nie ma w tym nic
      pasjonującego.
      No i co to znaczy, że zawaliła 2 klasówki? Napisała najgorzej w
      klasie?
      • lukr.ecja Re: niechęć do nauki 16.11.08, 23:17
        jakw napisała:

        > No dobra, a rzeczywiście masz zamiar przenieść ją do innej klasy
        czy
        > szkoły? Takie groźby bez pokrycia są idiotyczne.
        > Co robi zamiast nauki? Ogląda tv/gra na kompie/bawi się lalkami?
        > Zawsze możesz jej te atrakcje na jakiś czas skasować w ramach
        > represji - np na tydzień, z możliwością zawieszenia gdy zacznie w
        > miarę normalnie zacznie odrabiać lekcje. Tylko trzeba być
        > konsekwentnym.
        > Nie umie tabliczki mnożenia : niech sobie dodaje, może do niej
        > dotrze sens nauczenia się tej tabliczki. A to, że dzieciom się nie
        > chce uczyć tabliczki mnożenia - norma. Naprawdę nie ma w tym nic
        > pasjonującego.
        > No i co to znaczy, że zawaliła 2 klasówki? Napisała najgorzej w
        > klasie?



        Zagrozilam, że ja przeniosę, zeby troszkę ja zmobilizować. Wiem, że
        to zastarszenie, ale chciałam, żeby dotarło do niej, że nie podoba
        mi sie jej podejście do obowiazków szkolnych.
        Poza lekcjami najchętniej ogądałaby tv ale my sie na to nie godzimy.
        Oczywiście, pozwalamy obejrzeć ulubiony film, czy jakiś program ale
        nie trwa to godzinami. Córka nie chce się niczym bawić, dla niej
        wszystkie zabawy są nuuuudneee. Gdy chcemy z nia pograć w grę czy
        chcę wciagnać ja w jakieś prace kuchenne to zapał trwa 5 minut
        dosłownie. Od razu odpieram zarzut, że nie nauczyła sie tego
        wcześniej, otóż nie, byłam mamą pełnoetatową dopóki mala nie poszła
        do zerówki. Bawilam się z nią, grałam, śpiewałam, tańczyłamsmile Teraz
        wszystko jest nudne.
        Pisząc, ze córka zawalila klasówki miałam na myśli, że napisała na
        ocenę mierną. Nie wymagam samych szóstek i piątek. Wymagam chęci,
        systematyczności i odrobiny dobrej woli
        • lola211 Re: niechęć do nauki 17.11.08, 10:39
          Wymagam chęci,
          > systematyczności i odrobiny dobrej woli

          No to duzo wymagasz, zwlaszcza jesli o checi chodzi.

          Dzieci ogolnie nie lubia szkoły, nauki, odrabiania lekcji.To dla
          nich przykry obowiazek.Zdarzaja sie wyjatki, ale ja pisze ogolnie.

          Ja po prostu pomagam dziecku z nauce, gdy cos sprawia jej
          trudnosc.Tłumacze, przepytuje, jesli ma zapowiedziany sprawdzian.
          Lekcje codziennie przegladam, czasem pomagam, gdy czegos nie łapie.
          Nie daje kar, za to czeste pochwały i raz na jakis czas drobny
          upominek, gdy przyniesie dobra ocene.

          Doszlam do wniosku, ze musze jej pilnowac, bo np. pani od polskiego
          wymaga starannie prowadzonego zeszytu, podkreslania, kazdy brak
          przecinka zaznacza.A moja córka nie przywiazywala takiej wagi do
          starannosci.

          No i sa efekty- zeszyt juz ladnie prowadzony, lepsze oceny, córka
          przyklada juz wieksza wage do nauki i wymogów szkoły.

          Odpuszczenie sobie z nadzieja, ze jakos to bedzie- to nie dla
          mnie.Za duzo widzialam przypadkow, gdy taki uczen juz do konca
          szkoły ledwie przechodzil z klasy do klasy.
    • kurczak1 Re: niechęć do nauki 17.11.08, 14:11
      Zostaw ją w spokoju. Ma dość szkoły w szkole. Nie nauczysz się za
      nią, tylko ja zniechecasz
    • jagabaga92 Re: niechęć do nauki 17.11.08, 14:16
      Ja od zawsze mnożyłam na palcach smile

      Darmowa tabliczka mnożenia:
      www.pobawmysie.com/zdrowie_i_psychologia/fragmenty/mnozenie9.pdf
      Reszty nie polecam, bo płatna sad
      • lukr.ecja Re: niechęć do nauki 23.11.08, 19:53
        kolejny dzień zmagań....sad
        w czwartek wychowawczyni zapowiedziała dyktadno na poniedziałek.
        Podała jak na dłoni wszystkie wyrazy, z czego będzie, wystarczyło
        tylko sie nauczyć. Córka powiedziała mi o tym w czwartek więc
        powiedzialam, żeby zaczęła sie już uczyć. Ona na to, że nauczy się
        się w weekend. Piątek minął, sobota również, koleżanki, zabawa, film
        a do dyktanda nawet nie zajrzała. Ja się nie odzywałam, czekałam
        kiedy sama weźmnie się do nauki bez mojego ponaglania. Nic, cisza,
        zupełna, inne lekcje odrobiła, nie bylo ich dużo ale o dyktandzie
        nie wspominała nawet słowem. W końcu dziś po 16-stej nie wytrzymałam
        i zapytałam czemu się nie uczy wyrazów a ona na to " eeeeeeeeee, a
        muszę?" Już mi się ciśnienie podniosło i odpowiedziałam
        kategorycznie i dobitnie TAK, MUSISZ. Z wielkim ociąganiem usiadła i
        zaczęła się uczyć. Po mniej więcej 10 minutach zaczęła jęczeć,
        wzdychać, stękać. Czekałam i byłam cicho, zauważyła, ze się nie
        odzywam, więc jęki były coraz głośniejsze. Poprosiłam, zeby jęczała
        ciszej bo sama też się uczyłam a ona, że wszystko ją swędzi i boli
        głowa. Stary repertuar.
        Zapytałam dlaczego wcześniej nie zaczęla się uczyć, miała na to 4
        dni a ona tylko wzruszyła ramionami. Powtórzyłam pytanie, byłam juz
        zła jak diabli a córcia do mnie tak " myśłałam, ze zapomniałaś"...

        Ja juz nie wiem jak do niej dotrzeć, jak ją zmotywować, co robić,
        żeby pojęła, że uczyć się trzeba. Nauka wyrazów to nie matematyka,
        że nie zrozumie, tu się trzeba wykuć i tyle. Zresztą zawsze pomagam
        jej, robimy rożne mini dyktanda, odpytuję, ale ona liczyła, że ja
        zapomnę i dam jej święty spokój...
        Piszę, żeby się wyżalić, żeby jakoś rozładować te nerwy choćby
        waleniem w klawiaturę....sad
        • jakw Re: niechęć do nauki 23.11.08, 20:37
          lukr.ecja napisała:

          > Nauka wyrazów to nie matematyka,
          > że nie zrozumie, tu się trzeba wykuć i tyle.
          Niekoniecznie, zwykle są jakieś reguły typu "po b piszemy rz"
          czy "piszemy ó, bo wymienia się na o" i co najwyżej trzeba wiedzieć
          jakie są wyjątki. Warto pytać przy takim domowym dyktandzie córki
          dlaczego pisze tak a nie inaczej - pozwoli to jej pamiętać o
          regułach.
          > ale ona liczyła, że ja zapomnę i dam jej święty spokój...
          Moja starsza też w pewnym momencie (okolice II klasy) liczyła na to,
          że ja zapomnę. Ale ja nie zapominałam. Co "gorsza", przekonała się,
          że za bumelkę typu "bo mi się zapomniało" może mieć na tydzień
          odcięty dostęp do tv i kompa i serce mi z tego powodu nie pęka (w
          sumie dlaczego miałoby pękać z powodu tego, że nie muszę uwzględniać
          jej w dostępie do tych "dóbr" smile). Następnym razem nie pozwól jej
          w weekend oglądać filmu itp dopóki nie nauczy się do dyktanda -
          zwłaszcza, że obiecała, że nauczy się w weekend. Córka musi
          wiedzieć, że ty nie zapomnisz. I tyle. Czasami trzeba być wrednym. I
          ja byłam. Za to teraz mam trochę luzu.
          PS
          Ale aż tak źle nie jest, skoro inne lekcje odrobiła bez Twojego
          jęczenia.
        • 13monique_n Re: niechęć do nauki 23.11.08, 20:41
          Przyjmij wyrazy otuchy. Z obowiązkami szkolnymi tak już jest, że trzeba stosować
          nieco nacisków w krytycznych momentach. szczerze mówiąc, to mi też ciśnienie
          lekko skoczyło, jak przeczytałam Twój opis dzisiejszej sytuacji. U mnie takie
          zachowania zdarzają się dzieciom falami (ja to nazywam atakiem "lenia"). I wtedy
          naciskam i jestem nieubłagana. A z kolei, jak im się zdarza przez cały
          dzień/weekend zrobić wszystko z wyjątkiem lekcji i NAGLE (!!!) coś im się
          przypomina, to potrafiłam ich zmusić do pójścia do szkoły BEZ tego zadania. W
          efekcie pała i wstyd. Bo są dość ambitni. I teraz, na etapie gimnazjum, mogę
          powiedzieć, że są w porzadku. Czasem próbują poleniuchować, ale staram się ich
          pilnować i współpracuję z ich nauczycielami.
          Życzę Ci serdecznie powodzenia.
        • kurczak1 Re: niechęć do nauki 28.11.08, 14:55
          No bo przecież widać że ona uczy się tylko dla Ciebie, ani dla Pani
          ani dla siebie. Przyznam szczerze, że ja bym pewnie nawet nie
          wiedziała, ze mój młody ma jakiś sprawdzian. Potem mi przynosi tylko
          do pochwalenia się. Tyle ze on ma sporo łatwiej - 2 klasa. Ale to
          naprawde jego sprawy
          • lukr.ecja Re: niechęć do nauki 29.11.08, 20:08
            różnica między moim dzieckiem a Twoim jest taka, że Twoje nie
            potrzebuje kontroli a moje tak. Uwierz, że gdybym nie sprawdzaa i
            pytała o ekcje to moja córcia w ciagu miesiaca mialaby straszne
            zaległości.
            Ciesz się, ze masz takie dziecko które jest odpowiedzialne
    • jagabaga92 Re: niechęć do nauki 26.11.08, 09:22
      czytam Twoje wypowiedzi i widzę, że dla Ciebie nauka=wkuwanie. A to najlepsza
      metoda, by tą naukę sobie i komuś OBRZYDZIĆ.

      Teraz na rynku jest mnóstwo fajnych i niedrogich programików, z którymi uczy się
      poprzez zabawę.

      Poczytaj sobie też o "pokojach rzymskich" - rewelacyjna metoda zapamęetywania
      poprzez wyolbrzymioną wyobraźnię i skojarzenia. Dostępne są też do tego programy
      komputerowe, ale nie są konieczne. Wystarczy poznać zasadę i tworzyć sobie
      "pokoje" na kartce lub w głowie.
      • lukr.ecja Re: niechęć do nauki 26.11.08, 23:27
        jagabaga92 napisała:

        > czytam Twoje wypowiedzi i widzę, że dla Ciebie nauka=wkuwanie. A
        to najlepsza
        > metoda, by tą naukę sobie i komuś OBRZYDZIĆ.

        a na jakiej podstawie wyciągnęłaś taki wniosek?Przede wszystkim
        wymagam obowiązkowości choć niestety z miernym skutkiemsad Gdyby
        córka uczya się, próbowała zrozumieć dany temat a dostałaby na
        klasówce słabą ocenę to zrozumiałabym to, Uczy się dziewczyna e nie
        rozumie, chce ale coś tam jej nie wchodzi. Trudno, widocznie na tyle
        rozumie temat.
        Ale ona nie chce sie uczyć, czeka, aż ją do tego zapedzę, nie
        przykłada sie, najprościej mówiąc-olewa sobie i na klasówce jest
        mierna ub dostateczny. Dziwne, że jak jest poprawa to napiszę na
        piątkę. Czyli może się nauczyć, rozumie tylko leniuchowi się nie
        chce i tyle. I to mnie waśnie irytuje.
        >
        > Teraz na rynku jest mnóstwo fajnych i niedrogich programików, z
        którymi uczy si
        > ę
        > poprzez zabawę.
        >
        > Poczytaj sobie też o "pokojach rzymskich" - rewelacyjna metoda
        zapamęetywania
        > poprzez wyolbrzymioną wyobraźnię i skojarzenia. Dostępne są też do
        tego program
        > y
        > komputerowe, ale nie są konieczne. Wystarczy poznać zasadę i
        tworzyć sobie
        > "pokoje" na kartce lub w głowie.
        Zastanawialiśmy się z mężem nad jakimś kursem koncentracji lub
        uczenia się. Muszę popytać znajomych bo sama nic na ten temat nie
        słyszałam. Jeśli chodzi o program komputerowy to z góry znam
        odpowiedź-nuuuudaaaawink Dziwne mam dziecko bo za komputerem nie
        przepada i raczej jej nie zaciągnę przed monitor

        Zdaję sobie sprawę, że w którymś momencie popełniliśmy błąd tylko
        nie wiem gdzie i kiedy. Chciałabym jej pomóc, bo to jest dopiero 3
        klasa, jest w miarę łatwo i prosto. W 4 będzie gorzej, wiecej
        przedmiotów, różni nauczyciele...

        >
        • jagabaga92 Re: niechęć do nauki 27.11.08, 11:43
          lukr.ecja napisała:

          > jagabaga92 napisała:
          >
          > > czytam Twoje wypowiedzi i widzę, że dla Ciebie nauka=wkuwanie.
          >
          > a na jakiej podstawie wyciągnęłaś taki wniosek?

          ...ano na takiej, że nauczenie się tabliczki mnożenia=wkucie, ortografia=wkucie
          wyrazów, które podała pani w szkole (a tak swoją drogą to w dzisiejszych czasach
          sielanka w tych szkołach - żeby nauczyciel podawał dokładnie, co bedzie na
          klasówce...???)

          Przede wszystkim
          > wymagam obowiązkowości choć niestety z miernym skutkiemsad Gdyby
          > córka uczya się, próbowała zrozumieć dany temat a dostałaby nauczyciel podawał
          > klasówce słabą ocenę to zrozumiałabym to, Uczy się dziewczyna e nie
          > rozumie, chce ale coś tam jej nie wchodzi. Trudno, widocznie na tyle
          > rozumie temat.
          > Ale ona nie chce sie uczyć, czeka, aż ją do tego zapedzę, nie
          > przykłada sie, najprościej mówiąc-olewa sobie i na klasówce jest
          > mierna ub dostateczny.

          Skoro się czegoś nie rozumie i trzeba to wykuć, by zaliczyć to zaraz się
          zapomina, a na następny raz jest 2 razy tyle (to co było poprzednio i nowy
          materiał bazujący na zdobytej już wiedzy)


          > > Teraz na rynku jest mnóstwo fajnych i niedrogich programików, z
          > którymi uczy si
          > > ę
          > > poprzez zabawę.
          > >
          > > Poczytaj sobie też o "pokojach rzymskich" - rewelacyjna metoda
          > zapamęetywania
          > > poprzez wyolbrzymioną wyobraźnię i skojarzenia. Dostępne są też do
          > tego program
          > > y
          > > komputerowe, ale nie są konieczne. Wystarczy poznać zasadę i
          > tworzyć sobie
          > > "pokoje" na kartce lub w głowie.
          > Zastanawialiśmy się z mężem nad jakimś kursem koncentracji lub
          > uczenia się.

          Podaję Ci link do 1 lekcji kursu "pokoi rzymskich":
          wassup87.webpark.pl/lekcja1.html (przeczytaj też wstęp).
          >

          Może jeszcze spróbuj wprowadzic równocześnie dokładny podział dnia (kiedy jest
          czas na naukę, a kiedy na przyjemności) wraz z systemem nagród (najlepiej
          niematerialnych) i kar za stosowanie/niestosowanie sie do "ramówki popołudnia" i
          wyniki w nauce. Oczywiście bez konsekwencji rodziców to się nie uda. Ale chyba
          warto spróbować, bo tak jak się obawiasz córka może mieć problemy w następnych
          klasach.

          Ja zawsze najwięcej czasu "naukowego" poświęcałam na kombinowanie, co i jak
          robić, żeby umieć, ale się nie napracować zbytnio. Nawet wygrałam kiedyś
          konkurs dla absolwentów na najinteligentniejszą ściągę wink I tak jak pisałam
          wcześniej, tabliczki mnożenia też nigdy nie wkuwałam, a radziłam sobie z nią
          rewelacyjnie i nigdy się nie pomyliłam wink
          • lukr.ecja Re: niechęć do nauki 27.11.08, 12:11




            e (a tak swoją drogą to w dzisiejszych czasac
            > h
            > sielanka w tych szkołach - żeby nauczyciel podawał dokładnie, co bedzie na
            > klasówce...???)
            ano właśnie, podane na tacy, dokładnie jakie wyrazy więc chyba wypadałoby sie
            tego nauczyć, nie sądzisz? Nie ma później wymówki, że nie wiedziała co bedzie,
            uczyła sie czegoś innego a tu pani zrobiła dyktando z czegoś innego


            > tabliczki mnożenia też nigdy nie wkuwałam, a radziłam sobie z nią
            > rewelacyjnie i nigdy się nie pomyliłam ;

            wiesz, ja też nigdy sie nie uczyłam tabliczki mnożenia ani reguł gramatycznych
            czy ortograficznych, po prostu je rozumiałam i tyle.
            Ale moja córka nie ma problemów z nauką, jest mądrą dziewczynka, dość
            inteligentną. jej problemem jest właśnie podchodzenie do lekcji, do odrabiania.
            Nazywam to zwyczajnym lenistwem bo jej sie nie chce i tyle. Gdy potrzeba to
            potrafi się nauczyć i doskonale sobie radzi, tyle, że ona olewa naukę. Bo po co
            się uczyć a szczególnie jeśli ja jej nie przypominam o lekcjach to ona uważa, że
            ma labę i nic nie musi
            • jagabaga92 Re: niechęć do nauki 27.11.08, 13:29
              ...widocznie ten typ tak ma... wink
    • inguszetia_2006 Re: niechęć do nauki 26.11.08, 10:57
      Witam,
      Niechęć do nauki towarzyszyła mi przez cały okres szkolny;-D
      Kombinowałam jak koń pod górę, co by zrobić, aby się nie narobić;-D
      Nudziły mnie wszystkie przedmioty bez wyjątku, no może poza językiem
      polskim i historią.
      Rozumiem, że masz problem, ale rozumiem też twoje dziecko.
      Niestety, prawda jest taka, że polska szkoła nudzi;-D
      I to śmiertelnie;-D
      Kluczem do sprawy jest kwestia ambicji.
      Ja byłam ambitna i choć nie cierpiałam się uczyć,robiłam to pod
      presją ego.
      Myślę,że w tej kwestii pomógłby jakiś dobry psycholog dziecięcy.
      Może udałoby mu się wykrzesać z twojego dziecka choć odrobinę
      samozaparcia. Warto spróbować.
      Pzdr.
      Inguszetia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka