Robi tylko to, co chce.

17.11.08, 20:38
Witam,
mam dwóch synków, starszy ma 4,5 roku, młodszy 3 lata.
Ze starszym udaje się właściwie wszystko wynegocjować, wytłumaczyć, skłonić go do podporządkowania się naszym poleceniom.
Młodszy robi tylko to, co chce. Nie je, jeśli coś mu się nie spodoba (w ogóle w przciwieństwie do brata chudziaszek jest i drobnica), nie posprząta klocków, nie założy kapci, nie rozbierze się po przyjściu, tylko leży na podłodze i czeka aż ja to zrobię (a ja to robię, bo nie chcę, żeby się spocił).
Przy tym jest to dziecko, które wszyscy lubią, ot tak, ma niesamowity urok osobisty, i przyznaję, że to mnie trochę gubi. Przykład z dzisiejszego wieczoru: mówię mu, żeby podszedł to założę mu śpiworek, a ten patrzy mi prosto w oczy, uśmiecha się uroczo i rozkosznie podskakuje. Musiałam się odwrócić, żeby się nie roześmiać...
Inną często stosowaną przez niego taktyką jest tego, że zupełnie nie słucha, co do niego mówię. Ja próbuję powiedzieć, co mi się nie podoba, a on zaczyna swój monolog "wiesz mamo, a na obrazku był dinozaur, taki duży, dlaczego dinozaury już nie żyją na świecie?" itd. itp. mimo, że nie odpowiadam i próbuję się przebic ze swoim tematem.
Oczywiście są u nas w domu zasady, których się nie omawia i nie kwestionuje i z nimi nie ma problemu.
Panie w przedszkolu też się skarżą, że zupełnie się nie podporządkowuje...
Co robić?
Joanna
    • tjoanna Re: Robi tylko to, co chce. 18.11.08, 21:00
      Nikt nic nie poradzi?
      To może zapytam o konkretne sytuacje, które zdarzają się regularnie:

      1.Wychodzimy, na przykład do przedszkola (więc czas ograniczony). Wołam go, żeby przyszedł się ubrać, reakcji brak, o przyjściu nawet nie mówiąc. Ostatecznie sama idę po niego, przynoszę go do przedpokoju i ubieram. Można inaczej?

      2. Po raz kolejny popuścił w majtki. Tłumaczę, że to brzydko, a on mi wyskakuje z jednym ze swoich monologów i nie słucha mnie wcale. Jak się zachować?

      Podpowiedzcie coś...smile
      • malinova14 Re: Robi tylko to, co chce. 18.11.08, 21:04

        uzbroic sie w cierpliwosc i przeczekac ten trudny okreswink
        Widac ze chlopak ma swoje zdaniewink
      • fossetta Re: Robi tylko to, co chce. 19.11.08, 12:09
        Najważniejsze jest ustalenie reguł-zasad panujących w domu- i
        KONSEKWENCJA! Wiem, że łatwo powiedzieć, trudniej być konsekwentnym
        (sama mam dwie córki 5,5 i 2l.).
        Jeżeli synek wie, że mama i tak po nim posprząta klocki, to jaką ma
        chłopak motywację do posprzątania? Jeżeli mama rano ostatecznie
        ubierze go do do przedszkola, to po co chłopaczyna ma się męczyć?
        Trzeba ustalić plan działania. Np. z obiadem..-Nie musisz zjeść
        wszystkiego, może być tylko mięso.Jak nie chce jeść wcale..-W
        porządku, ale jak nie zjesz, nie dostaniesz deseru..albo..nie ma
        mowy o podjadaniu do kolacji.
        Z porannym ubieraniem..superniania polecała kiedyś minutnik
        jako "motywator". Mówi się dziecku np.- Masz 5 min.na
        ubranie..postaraj się zrobić to jak najlepiej..oczywiści jeśli sie
        uda, należy pochwalić dziecko.
        Pamiętać trzeba o kontakcie wzrokowym z dzieckiem, jak chcemy, żeby
        dziecko nas usłyszało poza tym ustalić że kiedy my mówimy, dziecko
        nam nie przerywa (jedna z zasad), tak samo jak my jemu nie
        przerywamy, kiedy nam chce coś powiedzieć (uczy wzajemnego szacunku).
        Wiem, że wychowanie nie jest łatwym procesem, ale dla swojego dobra,
        a przede wszystkim dla dobra dzieci zasady muszą być ustalone..no,
        chyba że chcesz, aby domem rządził synek. Życzę cierpliwości i siły
        do bycia konsekwentnąsmile
      • stypkaa Re: Robi tylko to, co chce. 24.11.08, 09:25
        > 1.Wychodzimy, na przykład do przedszkola (więc czas ograniczony).
        Wołam go, żeb
        > y przyszedł się ubrać, reakcji brak, o przyjściu nawet nie mówiąc.
        Ostatecznie
        > sama idę po niego, przynoszę go do przedpokoju i ubieram. Można
        inaczej?

        Też miałam ten problem. Syn był trochę młodszy, miał ok. 2 lata
        kiedy zaczęłam stosować pewną metodę, która sie sprawdziła genialnie
        i którą stosuję do tej pory.
        W sytuacja które są nienegocjowalne, czyli TRZEBA COŚ ZROBIĆ, daję
        mu wybór: zrobisz to sam albo ja ci pomogę. To "pomogę" wygląda
        róznie w zależności od sytuacji, czyli np. ubieramy się do wyjścia a
        on nie chce przyjść to mówię mu: przyjedziesz do mnie sam czy mam
        cię przynieść?? To samo z szykowaniem się do kąpieli etc.

        Czasem gdy sytuacja tego wymaga (choć staram sie tego nie nadużywać,
        żeby nie straciło na znaczeniu) liczę do 3. I w 95% przypadków
        działa, i to tak, że synek przybiega już na 2 i mówi: mamo, nie mów
        3!!

        2. Co do popuszczania w majtki: dlaczego brzydko?? Może ma jakiś
        problem, może coś z pęcherzem, może nie trzyma moczu z jakiegoś
        innego powodu?? U nas też długo był ten problem i moim zdaniem
        najlepsze co można zrobić w tej sytuacji to NIE KOMENTOWAĆ. Dać
        suche majtki na zmianę i już. Ew. powiedzieć, że trzeba troszkę
        wcześniej iść do toalety, żeby nie trzymać do końca bo wtedy może
        nie zdążyć. Ale na pewno, nie mówić, że to brzydko!!!

        Pozdrawiam
    • alabama8 Re: Robi tylko to, co chce. 19.11.08, 12:19
      1. A niech się spoci - co ci to przeszkadza. Jak się nie spoci to
      się nie nauczy.
      2. Popuszczanie w gaciochy nie jest "brzydkie" i nie wolno faceta
      zawstydzać publicznie tylko nadmienić że jak dzieciaki zobaczą to
      się będą śmiać (i zachować pełną dyskrecję).
      3. Nie chce się ubrać do wyjścia? Podejdź do niego, popatrz głęboko
      w gały i powiedź że ty się ubierasz i wychodzisz, prosisz żeby też
      się ubrał, jak nie zdąży to idziesz sama (no i udajesz że
      wychodzisz). Za którymś razem podiała - bo nie będzie chciał zostać
      sam w domu.

      Pozwala sobie na tyle na ile ty mu pozwalasz. Skoro i tak wie że
      mama zrobi to czy tamto.
    • tjoanna Re: Robi tylko to, co chce. 19.11.08, 20:23
      Dziękuję, Dziewczyny.

      Konsekwencja - wiem, że macie rację. Chyba powinnam trochę popracować nad cierpliwością, bo często zwyczajnie mi się nie chce czekać, aż coś tam zrobi.

      Pomysł z minutnikiem spróbuję wykorzystać, mam nadzieję, że w ogóle się przejmie, jest duża szansa, że zajmie się swoimi sprawami i już. Jak wówczas zareagować?

      No i z tym patrzeniem w gały problem. Ogólnie nie, jest bardzo kontaktowy (kiedy chcesmile ale kiedy właśnie zaczynam coś tłumaczyć, celowo nie patrzy, zmienia temat i zajmuje się np. jakimiś zabawkami, albo bezceremonialnie sobie odchodzi. Wiecie, to nawet nie jest złośliwe, raczej takie "to mnie nie dotyczy". Może macie tu jakiś pomysł? Przytrzymanie brody jest chyba nieco okrutne? Pamiętam, że nienawidziłam, kiedy ktos tak mi robił, kiedy byłam dzieckiem.

      No i jak sprawić, żeby mi nie przerywał?? Myślicie, że poważna rozmowa w chwili zgody i harmonii może przynieść efekty w momentach kryzysu?

      Do jedzenia oczywiście go nie zmuszam, nakładam na talerz to, co mają wszyscy, on zjada zwykle tylko mięso (no chyba, że jest jedno z jego ulubionych dań typu naleśniki) i już. I nawet nie próbuje podjadać do kolacji, zdarza się natomiast, że pokłada się potem z osłabienia. Czasami, jak nic mu nie odpowiada (choć obiady gotuję właściwie pod niego), daję mu zamiast tego kanapkę albo serek - właśnie po to, żeby nie był osłabiony.

      Z popuszczania się nie śmieję, pogadanki serwuję (albo serwować usiłuję) tylko w domu, kiedy jesteśmy sami.

      Z wychodzeniem tak czasami robię, i rzeczywiście działa, ale boję się, że kiedyś zechce sprawdzić, czy rzeczywiście pójdę sobie bez niego i będę zmuszona zaliczyć skuchęwink

      Właściwie to zauważyłam, że często wystarczy CZEKANIE. Kiedy powiem zrób to i tamto i czekam. Ewentualnie powtarzam prośbę. No ale nie zawsze jest czas, żeby czekać, jak same najlepiej wieciesmile A czasami właśnie cierpliwości brak...
      Potraficie czekać?

      Z jednej strony często się słyszy, że dziecko robi tylko to, na co mu się pozwala. I na pewno dużo w tym prawdy. Jednak czasami chyba robi to, co samo uzna za słuszne... Nie wiem... czasami czuję się kompletnie bezradna, nie chce czegoś zrobić, wiem, ze powinien, czekanie nie pomaga, odmawianie czegoś tam nie pomaga... mówię wtedy, że postąpił źle i gniewam się na niego, nie wiem, co lepszego mogę w takiej sytuacji zrobić...
      • spacey1 Re: Robi tylko to, co chce. 21.11.08, 18:49
        "Jednak czasami chyba robi to, co samo uzna za słuszne... "
        Kluczowe zdanie. I - moim zdaniem - błogosławieństwo dla Ciebie i dziecka na
        przyszłość. Mam takiego samego syna, tylko ma prawie 9 lat. Dużo nad tym
        myślałam i dziś wiem, że mam dziecko wewnątrzsterowne. A to znaczy, że kieruje
        się własnym rozumem, ma swoje zdanie, nie jest uzależniony od opinii otoczenia.
        To znaczy będzie takie jako człowiek dorosły (z całym bogactwem wiedzy i
        doświadczenia, jakie dostanie od nas w dzieciństwie) i to najlepsza cecha, jaką
        może mieć człowiek, aby być szczęsliwym. Moja córka za to jest wewnątrzsterowna
        i boję się, ze nie będzie szczęśliwa. bardzo dba o to, co o niej myślą inni. jak
        zwrócę jej uwagę, że coś źle zrobiła, bardzo cierpi. Jeśli ma zawsze w życiu
        uzależniać swoje postępowanie od opinni zwrotnej otoczenia, to będzie dramat.
        Wiem, bo sama taka jestem sad
        Mój syn sam podejmuje decyzje i ... o dziwo... najczęściej są to bardzo słuszne
        decyzje. Natomiast kiedy ja coś próbuję na nim wymusić - no way. Jak odpuszczę -
        zaraz zrobi to, co trzeba. Oczywiście w wieku 3 lat to dziecko dopiero sie uczy
        tego, jaki jest świat. daj mu na to czas. Tłumacz, przekonuj, używaj zabawy,
        podstępu czasem, aż osiągniesz swój cel. Gratuluję charakteru synowi!
        pozdrawiam
        agata
        • tjoanna Re: Robi tylko to, co chce. 23.11.08, 13:23
          Agato, myślę, że tak może być, jak piszesz.
          Właściwie już po wyzmażeniu swojego maila zadałam sobie pytanie, dlaczego właściwie oczekuję, że zawsze będzie spełniał moje żądania.
          On taki właśnie jest, w przedszkolu, kiedy inne dzieci bawią się w grupie, on czasami się przyłącza, ale częściej bawi się sam. Kiedyś uderzył kolegę (nota bene jest w tej grupie najmłodszy i najmniejszy), chłopiec się rozpłakał, pani kazała mu przeprosić, ale nie chciał. Za karę miał siedzieć na krzesełku. I ok, siedział, ale jak pani wyszła na chwilę wstał i zaczął sie bawić. Pani wraca - "przeprosiłeś?", i mój synek tup tup, od razu biegnie na krzesełkowink Czyli na konsekwencje się zgadza, nie jest tak źle.

          U nas w ogóle podobny układ, jak u Ciebie. Starszy też bardzo się przejmuje krytyką, lubi spełniać oczekiwania innych (ale też wywierać na nich wpływ!), jak ktoś jest z niego niezadowolony, to przeżywa koniec świata i uważa, że NIGDY już mu się cośtam nie uda!

          Młodszy natomiast niczyich oczekiwań nie spełnia, jeśli nie ma na to ochoty, ani nie żąda, żeby robiono coś, tak jak on chce. Krytyką czasami się przejmuje, ale zwykle nie daje tego po sobie poznać (matka widziwink
          Indywidaualista i tyle smile
          • scher Re: Robi tylko to, co chce. 23.11.08, 17:32
            tjoanna napisała:
            CytatIndywidaualista i tyle smile

            Nie zachwycaj się tak, jest za wcześnie.
            Nawet dziecko wewnątrzsterowne musi słuchać rodziców w najważniejszych sprawach. Najczęściej tłumacz, przekonuj, negocjuj, ale w ważnych sprawach nie odpuszczaj - konsekwentnie egzekwuj polecenia. Nie musisz chwytać za brodę, wystarczy wziąć dziecko stanowczo za ramiona i zabronić lekceważenia twoich poleceń.
            • jola_ep Re: Robi tylko to, co chce. 23.11.08, 19:13
              > Nawet dziecko wewnątrzsterowne musi słuchać rodziców w
              najważniejszych sprawach

              W _najważniejszych_. Naprawdę warto ograniczyć te sprawy do
              niezbędnego minimum.

              Tłumaczenie powinno być bardziej obrazowe i konkretne: zmarzłeś? A
              więc właśnie dlatego trzeba się ubierać. (to broń obosieczna, bo mój
              syn ma 9 lat i od 5 nie nosi szalika. Twierdzi, że mu nie jest
              zimno. Machnęłam ręką i bo i tak choruje dużo mniej od swojej
              siostry)

              Jak czegoś nie byłam w stanie wytłumaczyć, to sama się
              zastanawiałam, czy naprawdę warto się tego trzymać. Dlatego
              pozwalałam mu wchodzić w butach do zimowych kałuż (bo ostatecznie
              okazało się, że jednak buty nie przemakają), byle w drodze do domu.
              Nie zrezygnowałam jednak z zasady trzymania się za rękę przy
              przechodzeniu przez ulicę (choć w tym wieku był przekonany, że
              jednak jest szybszy i zwinniejszy od samochodu).

              W miarę możliwości unikać poleceń, które w sposób jednoznaczny
              powinny być dokładanie tak wykonane (ja to nazywam "stawianiem na
              ostrzu noża"). Trzeba się liczyć, że się zaprze i mieć czas,
              cierpliwość i siłę, aby wtedy dopilnować wykonania polecenia.

              Nauczyć, że spokojnymi arugmentami może wpływać na decyzję -
              bierzesz pod uwagę jego zdanie, choć ostateczna decyzja jest Twoja.
              Ma np. zrobić to, ale możesz się zgodzić, aby zrobił to po swojemu,
              albo w innym terminie.

              Nie zaskakiwać. Szczególnie ważne, gdy podrośnie. W miarę możliwości
              dbać, aby nic nie musiało być wykonane szybko i natychmiast.

              Jeśli chodzi o sprzątanie, to w tym wieku zamieniałam je w zabawę, w
              czym pomagała moja córa: drewniane tory kolejki to były polana,
              którymi należało napalić w piecu (pudło na tory, córa trzesła się z
              zimna i prosiła o więcej ognia), pluszaki szły do lekarza (półka),
              potem synek sam wymyślał zabawę: np. klocki to był pożar, który
              zbierał wóz strażacki i wiózł do pudła na kolcki. Można też nimi
              nakarmić potwora itp. Jak był zmęczony, to nawet nie poruszałam
              tematu sprzątania. Z czasem nauczył się sprzątać bez zabawy.
              Jak już miał sprzątać, to pilnowałam wykonania polecenia (choć pomoc
              wchodziła w grę). Tłumaczyłam, że mogę się potknąć na jego klockach,
              albo je rozdeptać. W ostateczności chyba z raz sprzątnęłam sama i
              schowałam na szafie.

              Generalnie jak się chwyci technikę, to takie dziecko jest łatwiejsze
              w wychowywaniu. W starszym wieku można ponegocjować, ustalić
              wspólnie zasady i potem tylko powiedzieć "przecież sam tak
              zdecydowałeś" wink

              Pozdrawiam
              Jola
            • spacey1 Re: Robi tylko to, co chce. 24.11.08, 10:10
              Dlatego napisałam, że to dobra cecha "na przyszłość", jest natomiast wymagająca,
              jeśli chodzi o wychowanie. Trzeba dać dziecku kręgosłup, aby wiedział, co jest
              dobre, słuszne, bezpieczne, aby mógł podejmować dobre decyzje. I upierać się
              tylko przy ważnych sprawach, a raczej nie upierać, tylko pomysłowo je forsować.
      • jagabaga92 Re: Robi tylko to, co chce. 25.11.08, 09:50
        tjoanna napisała:

        > Dziękuję, Dziewczyny.
        > >
        > Pomysł z minutnikiem spróbuję wykorzystać, mam nadzieję, że w ogóle się
        przejmie, jest duża szansa, że zajmie się swoimi sprawami i już. Jak wówczas
        zareagować?

        U nas działa również tablica nagród i kar (zebranie np. 5 naklejek z tym samym
        wzorkiem np. serduszko, grzybek to "duża" nagroda - zwykle "niecodzienna"
        zabawa, np. wojna na poduszki, wspólna kąpiel). Kara (naklejka z pajęczynką) za
        nieposłuszeństwo lub złe zachowanie.
        >
        > No i z tym patrzeniem w gały problem. Ogólnie nie, jest bardzo kontaktowy (kied
        > y chcesmile ale kiedy właśnie zaczynam coś tłumaczyć, celowo nie patrzy, zmienia t
        > emat i zajmuje się np. jakimiś zabawkami, albo bezceremonialnie sobie odchodzi.
        > Wiecie, to nawet nie jest złośliwe, raczej takie "to mnie nie dotyczy". Może m
        > acie tu jakiś pomysł? Przytrzymanie brody jest chyba nieco okrutne? Pamiętam, ż
        > e nienawidziłam, kiedy ktos tak mi robił, kiedy byłam dzieckiem.

        Ja mówię "Hej, gdzie mam oczy? Popatrz na mnie, bo ja tez lubie patrzeć w twoje
        oczka, gdy do ciebie mówię." Czasem jestem zmuszona nakierować synkowi głowę, by
        patrzył na mnie, ale to baaaardzo sporadyczne i też zwykle robię z tego zabawę,
        mówiąc "robotowi trzeba naoliwić szyję i nakierować głowę"

        >
        > No i jak sprawić, żeby mi nie przerywał?? Myślicie, że poważna rozmowa w
        chwili zgody i harmonii może przynieść efekty w momentach kryzysu?

        wg mnie z trzylatkiem przeprowadzanie poważnych rozmów jest bez sensu.
        Ważniejsze są czyny i zapewnienia o miłości.

        > zdarza się natomiast, że pokłada się potem z osłabienia. Czasami, jak nic mu
        nie odpowiada (choć obiady gotuję właściwie pod niego), daję mu zamiast tego
        kanapkę albo serek - właśnie po to, żeby nie był osłabiony.

        Ej, nie przesadzaj, że po skromnym jednym posiłku ktoś jest osłabiony.
        >

        > Z wychodzeniem tak czasami robię, i rzeczywiście działa, ale boję się, że kiedy
        > ś zechce sprawdzić, czy rzeczywiście pójdę sobie bez niego i będę zmuszona zali
        > czyć skuchęwink

        Dlaczego chcesz zaliczać skuchę? Wychodzisz i już. Niech młody poczuje autentyzm
        grozy, która nad nim zawisła. Przecież sam to wybrał, bo miał wyraźne
        ostrzeżenie "jesli sie nie ubierzesz, to wychodzę sama". I to nie jest żadne
        znęcanie sie psychiczne nad dzieckiem, tylko konsekwencja i budowanie
        autorytetu. My tak raz zrobiliśmy i nie trzeba powtarzać "zabiegu". Dzieciak
        nie nabawił się też koszmarów z tego powodu - sprawa była postawiona jasno i on
        sam wybrał. Oczywiście był ryk i po 5 minutach wróciliśmy z pytaniem, czy już
        się ubiera i idzie z nami. Ubrał się w resztkach chlipnięć wink
        >
    • lucerka Re: Robi tylko to, co chce. 25.11.08, 09:17
      > aż ja to zrobię (a ja to robię, bo nie chcę, żeby się spocił).

      No wlasnie. Ja stosuje od jakiegos czasu metode osolka i marchewki. Pamietasz taki obrazek: jedzie osolek, na nim pan trzymajacy kij na ktorego koncu, tuz przes oslim pyskiem, majta sie marchewka.

      Zasada jest taka - nie wymagam, by dziecko zrobilo cos NATYCHMIAST.

      I tak: - Mama, poczytaj ksiazeczke
      - Alez oczywiscie synku, juz ci czytam po tym jak sprzatniesz
      zabawki w pokoju

      ********************

      - Chce ciasteczkoooooo!
      - Pewnie, ze mama ma dla ciebie ciasteczka. Odrazu jak
      sprzatniesz po sobie swoj talerz dostaniesz swoje
      ciasteczko.

      Nie wiem czy to dobra metoda ale wykorzystje jego zaciekawienie/potrzeby aby osiagnac rowniez swoj cel tj. np. sprzatniecie zabawek itd..
      • spacey1 Re: Robi tylko to, co chce. 25.11.08, 09:26
        Ta metoda ma jeszcze jedną zaletę. Nie mówisz ciągle dziecku: nie, nie
        dostaniesz ciastka, dopóki nie sprzątniesz, tylko TAK, oczywiście dostaniesz
        ciastko, jak tylko sprzątniesz. Bardziej pozytywny komunikat, zapobiegający
        buntowaniu się, bo przecież nie odmówiłaś smile
        • tjoanna Re: Robi tylko to, co chce. 25.11.08, 21:16
          Tak, tę metodę też stosuję i jest skuteczna.
          W ogóle dzięki za różne fajne pomysły! I za zrozumieniesmile

          A dziś po przedszkolu wyszła do mnie pani i mówi, że synek niczego nie robi tak jak inne dzieci, nie chce sprzątać zabawek, siusia w majtki i nawet nie powie, kiedy ma mokro, (w domu jednak stara się chodzić do toalety, w przedszkolu panie wyprowadzają go z zegarkiem w ręku co 20-30 min, nie wiem, czy to dobry pomysł), nie rysuje, kiedy wszystkie dzieci to robią, nie bawi się we wspólne zabawy. Ja tego nie rozumiem - w domu jednak nasza współpraca jest ZNACZNIE lepsza!
          Może po tym straszliwym opisie dodam, że to zdrowe, inteligentne dziecko.
          Czasami się boję, że będzie jak Brad Pitt z "Rzeki życia" sad
Pełna wersja