tjoanna
17.11.08, 20:38
Witam,
mam dwóch synków, starszy ma 4,5 roku, młodszy 3 lata.
Ze starszym udaje się właściwie wszystko wynegocjować, wytłumaczyć, skłonić go do podporządkowania się naszym poleceniom.
Młodszy robi tylko to, co chce. Nie je, jeśli coś mu się nie spodoba (w ogóle w przciwieństwie do brata chudziaszek jest i drobnica), nie posprząta klocków, nie założy kapci, nie rozbierze się po przyjściu, tylko leży na podłodze i czeka aż ja to zrobię (a ja to robię, bo nie chcę, żeby się spocił).
Przy tym jest to dziecko, które wszyscy lubią, ot tak, ma niesamowity urok osobisty, i przyznaję, że to mnie trochę gubi. Przykład z dzisiejszego wieczoru: mówię mu, żeby podszedł to założę mu śpiworek, a ten patrzy mi prosto w oczy, uśmiecha się uroczo i rozkosznie podskakuje. Musiałam się odwrócić, żeby się nie roześmiać...
Inną często stosowaną przez niego taktyką jest tego, że zupełnie nie słucha, co do niego mówię. Ja próbuję powiedzieć, co mi się nie podoba, a on zaczyna swój monolog "wiesz mamo, a na obrazku był dinozaur, taki duży, dlaczego dinozaury już nie żyją na świecie?" itd. itp. mimo, że nie odpowiadam i próbuję się przebic ze swoim tematem.
Oczywiście są u nas w domu zasady, których się nie omawia i nie kwestionuje i z nimi nie ma problemu.
Panie w przedszkolu też się skarżą, że zupełnie się nie podporządkowuje...
Co robić?
Joanna