agnieszkaefka
20.11.08, 22:56
od poltora roku pracuje jako au pair w Paryzu. Mam po opieka dwoch
chlopcow, 7 i 9 lat. Z tym mlodszym nie ma wiekszych problemow;
starszy to inna historia.
Chlopiec jest bardzo dojrzaly i inteligenty, ma swietnie wyniki w
szkole i poza nia. Ma tyle zajec pozalekcyjnych, ze czasem wraca do
domu o 19, a szkola we Francji zaczyna sie zawsze o 8.30. Wraca
zmeczony i jeszcze ma sporo lekcji do odrobienia.
Dogadujemy sie niezle, mimo ze jest bardzo trudny. Bardzo. Na pierszy
rzut oka to jest po prostu zly czlowiek! Manipuluje ludzmi, klamie,
bije, prowokuje. Robi cos, czego mu sie zabronilo przed chwila
patrzac prosto w oczy. Jest bardzo glosny, nie potrafi zamknac szafki
nie trzaskajac, nie wiercic sie i nie rzucac czyms ciagle o ziemie,
jak mowi to zawsze krzyczy. Mowi glownie zle o innych, o doroslych i
kolegach. Nie widzialam nigdy nikogo tak przepelnionego nienawiscia i
agresja.
Rodzice stosuja polityke twardych zasad, bez krzykow ani bicia. Wynik
jest taki, ze on jest ciagle ukarany - poza nagrodami za wyniki w
szkole, ktore stosujemy wszyscy rownie konsekwentnie.
Pisze, bo dzis odbylam z malym dluga rozmowe, ktora mnie przerazila.
Mowi, wszyscy go nienawidza, w domu i w szkole, ze ma to gdzies, ze
jak dorosnie to ich wszystkich pozabija, zbije do krwi. Najwyzej
pojdzie do wiezienia, przynajmniej nie bedzie zagrozeniem (to sa
naprawde slowa 9latka).
Mysle, ze on potrzebuje fachowej pomocy. A moze totalnej zmiany
metody wychowawczej. Usilowalam rozmawiac z rodzicami o tym, ze on ma
za duzo zajec, ze moze poszukamy innej drogi, moze pomocy z zewnatrz.
Nic sie nie zmienilo, nie slychaja mnie.
Jak rozmawiac z rodzicami? Jak pomoc temu dziecku? Co mu jest?
Niby nie moje malpy, nie moj cyrk, ale nie moge tego tak zostawic.
dziekuje z gory