Dodaj do ulubionych

babcie z tornistrami

21.11.08, 08:30
Jestem mamą 8-latka. Od ok. 2 lat uczę synka, że starszym (w tym
mamie) należy w autobusie ustąpić miejsca i pomóc nieść zakupy.
Choćby to był symboliczny bochenek chleba. Ja też mu pomagam gdy ma
szczególnie ciężki tornister, biore 2 ksiażki do swojej torby. Do
głowy by mi nie przyszło nieść mu plecak. A chodzimy piechotka.
Tymczasem to co widzę dookola przeraza mnie: do szkoły zewsząd
ciagną mamy i babcie dźwigające tornistry dzieci, które to dzieci
podskakują radosnie i nawet do głowy im nie przyjdzie, zeby pomóc.
Czasami taka mama niesie jeszcze 2 torby z zakupami. Dzis widziałam
2 starsze kobiety z tornistrami na plecach i ich śliczne wymuskane
wnuczki (chłopak miał chyba z 10 lat). To samo dzieje się w
autobusach. Kiedy mój młody wstaje żeby ustapic miejsca jakiejś
babci, ta od razu w jęk, że biedne dziecko i moze go weźmie na
kolanka. Ja nieodmiennie mówię, że chłopiec jest zuchem i postoi.
Dziwią sie że ja siedze, a moje biedne maleństwo stoi.
Konkluzja: w sumie nie mój biznes, ale kiedy te dzieci mają się
nauczyć szacunku i empatii w stosunku do rodziców, dziadków itp.
Kiedy będą miały 12 lat - będzie za późno. Potem pretensje, bo jakiś
gburowaty nastolatek siedzi rozparty, a babcia obok stoi i wyrzeka
na dzisiejszą młodziez. Niech się wtedy zastanowi czego nauczyła
swoje dzieci i wnuki
Obserwuj wątek
    • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 21.11.08, 08:35
      100/100
    • lila1974 Re: babcie z tornistrami 21.11.08, 11:19
      Jestem dorosłą babą, której w dzieciństwie ustępowano miejsca,
      pomagano nosić teczkę, cackano się ze mną jak z jajkiem ... wyrosłam
      na osobę, któa lubi robić przyjemność innym takimi, między innymi
      takiemi drobnymi gestami.

      Brak jest we mnie złości na te wszystkie stare baby, co to tylko
      wciąż mnie pouczały i ze wsząd wyganiały.

      Otoczona ludzką sympatią i życzliwością nauczyłam się jej przez
      osmozę smile
      • kalosze2 Re: babcie z tornistrami 21.11.08, 11:46
        Sześciolatkę swoją zazwyczaj upycham na siedzeniu, bo boje się, że mi gdzieś
        poleci przy hamowaniu. Za to mój "dorosły" 9- latek na widok babci sam wstaje. A
        zobaczyć przy tym jego dumną, honorową minę- bezcenne...smile
        • azile.oli Re: babcie z tornistrami 21.11.08, 12:28
          Był czas,że ja sama nosiłam dzieciom tornistry,bo ja już mam
          skrzywiony kręgosłup,a one nie muszą.Teraz mają 13 i 14
          lat,wysportowane i wyrośnięte,dźwigają za mnie wszystkie siaty,bo
          mamusia słabowita.Dbałam o nich,teraz oni o mnie.
      • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 21.11.08, 22:32
        wyrosłam
        > na osobę, któa lubi robić przyjemność innym takimi, między innymi
        > takiemi drobnymi gestami.

        - z całym szacunkiem, ale zawsze lepiej, jak takie opinie wygłasza
        ktoś inny, kto od Ciebie tej życzliwości zaznał.

        Otoczona ludzką sympatią i życzliwością nauczyłam się jej przez
        > osmozę smile

        - widocznie jestem idiotką albo potworem, bo byłam uczona robić
        ludziom dobrze w ten sposób, że ode mnie wymagano już w
        dzieciństwie, bym to robiła. Czy nauczono mnie skutecznie, nie mnie
        oceniać. Ja w każdym razie nie zachwycałam się na tym forum "zdrowym
        egozizmem".
        • lila1974 Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 17:10
          srebrnarybka napisała:
          > - z całym szacunkiem, ale zawsze lepiej, jak takie opinie wygłasza
          > ktoś inny, kto od Ciebie tej życzliwości zaznał.

          Czyli ci, następnym razem jak ustąpię miejsca staruszce lub
          przyniosę sąsiadce zakupy, to mam ją poprosić o referencje na forum?

          > byłam uczona robić
          > ludziom dobrze w ten sposób, że ode mnie wymagano już w
          > dzieciństwie,


          Ale czy sposób w jaki CIEBIE wychowywano obowiązuje wszystkich i
          jest jedynym wyłącznie słusznym?

          Czy to, że dorosły człowiek "usłuży" dziecku lub młodzianowi oznacza
          automatycznie, że go ROZPUSZCZA? Uważam, że oba zachowania są
          potrzebne - zarówno okazanie dziecku swojej gotowości do pomocy mu,
          jak i wymaganie od niego od najmłodszych lat. Moim zdaniem te dwie
          metody się nie wykluczają.


          > Czy nauczono mnie skutecznie, nie mnie oceniać. Ja w każdym razie
          > nie zachwycałam się na tym forum "zdrowym egozizmem".

          Widzę, że wyjątkowo ci się nie spodobało, że mam o sobie dobre
          zdanie, no cóż ...
          • kropkacom Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 17:21
            > Czy to, że dorosły człowiek "usłuży" dziecku lub młodzianowi oznacza
            > automatycznie, że go ROZPUSZCZA?

            Zawsze będę podawać przykład mojego syna. Ma ponad pięć lat i ustępuje miejsce
            sam z siebie. Z tymże najczęściej jest tak że ja wolę stać a on siedzi.
            • lila1974 Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 17:28
              Mojej starszej córki jakoś nie nagabywałam namiętnie "pamiętaj
              trzeba ustępować starszym osobom", po prostu, gdy widziałam kogoś,
              komu miejsce siedzące było bardziej potrzebne niż nam, to
              ustępowałam. Dziś Koniczyna nie ma z tym najmniejszego problemu i
              nie ogranicza się wyłącznie do bać i dziadków, ale wystarczy, że
              zauważy kogoś np. z nieporęcznym lub ciężkim bagażem.

              Ponieważ dużo podróżuję komunikacją miejską to czynię wiele
              różnorakich obserwacji - czasami widzę jak ktoś próbuje nauczyć
              młodych ludzi kultury w sposób tak niekulturalny, że aż skóra
              cierpnie - i wydaje mi się, że nie tędy droga.
              • kropkacom Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 17:32
                > Mojej starszej córki jakoś nie nagabywałam namiętnie "pamiętaj
                > trzeba ustępować starszym osobom", po prostu,

                To jakieś niepojęte dla większości że dziecko może tak samo z siebie, prawda? Ja
                myślę że nie ustępują ci którzy w dzieciństwie byli tresowani że trzeba i
                altruistycznie zawsze musieli stać.
                • lila1974 Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 17:35
                  A ja uważam, że autobus to nie jedyne miejsce, gdzie się dziecka
                  uczy kultury i oglądania się na innych.

                  Skłonna jestem przypuszczać, że osoba, która nie widzi potrzeby
                  zadbania o kogoś, kto jest bardziej potrzebujący od niej, po prostu
                  nie wyniósł tego z całokształtu zachowań swojej rodziny.
        • e_r_i_n Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 20:42
          No więc potwierdzam - pani Lila1974 ma serce na dłoni. Nawet dla
          osób, które czasami w nią piorunami rzucają tongue_out
    • alabama8 Re: babcie z tornistrami 21.11.08, 15:08
      Nie no kochanie, albo rybka albo pipka.
      Albo nosisz mu ten plecak albo nie nosisz - więc się zdecyduj. Ja
      jestem cacy bo dziecko samo niesie pusty plecak z piórniczkiem a ja
      targam mu książki w reklamówce, a babcia na ulicy nie jest cacy bo
      jej się nie chce przekładać dwóch ciężkich książek do swojej torby.

      Nie cackaj się - zastrzel taką babcię, daje zły przykład twoim
      zachartowanym dzieciom.
      • kurczak1 Re: babcie z tornistrami 22.11.08, 11:00
        Subtelna różnica miedzy tornistrem wazacym 8 kg a 3 kg. W ależnosci
        od dnia. To po pierwsze. Bo tak ogólnie uwazam że częsc ksiażek
        mogłaby zostać w szkole. I o ot walcze. To nie jest pusty tornister.
        I po cóż tak radykalne zdania? Nalezałoby właczyć zdrowy rozsadek
      • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 22.11.08, 11:13
        Zdanie Alabamy też uważam za przesadne. Jest różnica między
        zachoaniem Kurczaka1 a babci i to zasadnicza. Kurczak uczy syna, że
        czynności związane ze szkołą są jego obowiązkiem i wdraża go do tego
        obowiązku i odpowiedzialności za jego spełnianie, jedynie dyskretnie
        wspomogając. Natomiast babcia niosąca placak za wnuczka nie wdraża
        go do odpowiedzialności za sprawy szkolne. Czyli Kurczak nie tylko
        dostarcza do szkoły syna i książki, ale jeszcze go WYCHOWUJE, a
        babcie nie. Podobno to forum nazywa się "wychowanie".
        • znowuniedziela Re: babcie z tornistrami 22.11.08, 11:30
          tornister mojego syna-2 klasa-wazy od 5 do 8 kg w zaleznosci od
          dnia. na wywiadówce poruszyłam temat np podrecznika do religii, z
          którego oje dziecko nie korzysta wcale w domu-czy moze go zostawiac
          w skzole-i okazałos ie, z enie, bo pani im zadaje (co-nie wiem-w
          zyciu do iego nie zaglądał-jest doskonałym uczniem, a z religii same
          5 i 6) coś ... Pytam co-ona mi na to-ze te formułki i modli\twy sa
          na koncu podrecznika-ihihhi-ja na to, ze nie korzysta z niego bo mu
          wydrukowąłam na kartkach-ona na to, z emusi miec w domu i koniec ;/

          fakt-ksiazki teraz sa cudnie wydrukowane, na kredowym papierze i
          nogłyby wazyc o 2/3 mniej gdyby ten papier był inny, ale
          przypomnijmy sobie,jak wzdychalismy bedac dziecmi do slicznych
          podreczników ;//

          Ps-nie ejst prawda, ze nie przetrwa taki gorszego sortu-czemu, do
          tej pory mam swoje z podstawówki i maja sie swietnie ...


          Ps2.nie nosze tornistra ale woerk z butami,a co do przekładania
          ksiązek to autorka tematu ma racje-dziekco ma nosic na plecach bo w
          koncu musi sie nauczyc bycia odpowiedzialnym za siebie ;]], niech
          dzwiga.
        • jakw Re: babcie z tornistrami 22.11.08, 15:01
          srebrnarybka napisała:

          > Natomiast babcia niosąca placak za wnuczka nie wdraża
          > go do odpowiedzialności za sprawy szkolne. Czyli Kurczak nie tylko
          > dostarcza do szkoły syna i książki, ale jeszcze go WYCHOWUJE, a
          > babcie nie.
          Hm, nie wiemy nic nt tego co się dzieje w domu. Przecież nie można
          zakładać, że babcia za wnuczka pakuje książki i zeszyty bądź odrabia
          lekcje. Sama Kurczak też nic nie pisała odnośnie wdrażania
          odpowiedzialności za sprawy szkolne tylko nt wychowania w szacunku,
          empatii itd. Samo noszenie części bądź całości rzeczy do szkoły nie
          ma dużego związku z odpowiedzialnością za sprawy szkolne. Chyba
          wyciągasz zbyt daleko idące wnioski.
          • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 22.11.08, 21:50
            Samo noszenie części bądź całości rzeczy do szkoły nie
            > ma dużego związku z odpowiedzialnością za sprawy szkolne.

            - ma jak najbardziej, bo jest częścią tych spraw i uczy dziecko
            faktu, że to są jego sprawy. Nie mamusi, babci czy tatusia, ale JEGO.

            Przecież nie można
            > zakładać, że babcia za wnuczka pakuje książki i zeszyty bądź
            odrabia
            > lekcje.

            - można zakładać z jeszcze większym prawdopodobieństwem niż to, że
            nosi plecak. Przecież odrabianie lekcji za dzieci uchodzi teraz za
            obowiązek rodziców i mało którzy rodzice odważają się go nie
            wypełniać, na ogół z pożytkiem dla rozwoju umysłowego dziecka.
            • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 22.11.08, 21:52
              P.S. mało którzy rodzice odważają się go nie
              > wypełniać, na ogół z pożytkiem dla rozwoju umysłowego dziecka.

              - chodziło mi o to, że nieodrabianie lekcji przez rodziców jest
              pożyteczne dla dzieci, a nie odwrotnie. Piszę, bo za niektóre
              forumowiczki też już rodzice odrabiali lekcje i dlatego nie zawsze
              rozumieją, co piszę.
            • kropkacom Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 17:23
              > Przecież odrabianie lekcji za dzieci uchodzi teraz za
              > obowiązek rodziców i mało którzy rodzice odważają się go nie
              > wypełniać, na ogół z pożytkiem dla rozwoju umysłowego dziecka.

              Odrabianie lekcji "z" dziećmi a nie "za" dzieci. Drobna różnica ale jednak.
              • kurczak1 Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 14:35
                Odrabianie lekcji z dziećmi tzn. że co? Siedzę i mu podpowiadam co
                ma pisać czy trzymam mu zakętke od pióra...Nie rozumiem
            • lila1974 Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 17:42
              Zakłądać można tak, jak się chce.

              Raz niosę tornister za córkę, innym razem nie niosę ... zależy od
              mojego humoru, wagi plecaka itp.
              Ale wg twojej teorii z automatu kwalifikuję się na mamuśkę, co to
              dziecka nie uczy obowiązkowości i odpowiedzialności (jak mnie z tym
              plecakiem zobaczysz) ... nic bardziej mylnego.

              A bardziej od babć i mam z tornistrami przeszkadzają mi osoby o
              radykalnych poglądach i zasadach nie do obejścia - miałam takiego
              wujka i już jako małe dziecko współczułam swojemu kuzynostwu. A
              później okazało się, że i owszem obowiązki wypełniane celująco ale
              więź między członkami rodziny jakaś taka kiepska.
        • lila1974 babacia nie wychowuje tylko 23.11.08, 17:33
          dlatego, że niesie plecak?

          Zdecydowanie radykalny pogląd. Zdaje się, że babcia ma wiele okazji,
          by przekazać wnukowi cenne rady w temacie kultury osobistej, empatii
          i zasad życzliwego współistnienia.
    • jakw Re: babcie z tornistrami 21.11.08, 18:29
      No dobra - a nie przeraża cię cieżar tornistra 7- czy 8-latka?
      Mi się nigdy jakoś nie chciało kombinować z przekładaniem książek
      starszej do swojego plecaka. Jeszcze bym zapomniała. Wolałam ponieść
      jej plecak, a ona niosła mój. Teraz jest w V klasie i w razie
      potrzeby na równi ze mną tacha zakupy ze sklepu. Co nie zmienia
      faktu, że czasem plecak do szkoły ma zbyt ciężki.
      • k1234561 Re: babcie z tornistrami 21.11.08, 19:49
        Ja też jestem zdania,że plecak 7-8 latka jest przerażająco
        ciężki.Nie wiem jaki cięzar ma plecak 4 klasisty,6-klasisty itd.,bo
        moje dziecie dopiero do I klasy chodzi,ale nie miałabym sumienia
        wpakować jej tego plecaka na plecy.Dlatego kupiłam plecak na
        kółkach.To co prawda ma plusy i minusy.Minusy widac teraz kiedy jest
        mokro,a w niedalekiej przyszłości,bedzie jeszcze śnieg i błoto na
        chodnikach.O plusach nie musze pisać.A niestety widok babć i mam
        noszących plecaki szkolne narzucił sam system nauczania.Dzieciaki
        muszą nosić te knigi co ważą tyle ile ważą i koniec.Chyba lepiej
        żeby osoba dorosła nosiła te ciężary,bo dorosłym nic już sie nie
        skrzywi,a dzieciom i owszem.
        A co do samej empatii można uczyć jej na innych przykładach niz
        noszenie szkolnego plecaka przez babcię,dziadka,mamę,tatę itd.
        • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 21.11.08, 22:29
          Tornistry szkolne są przerażająco ciężkie, ale dlaczego NIKT przeciw
          temu nie protestuje? Jak dzieci mają pójść do szkoły rok wcześniej
          (moim zdaniem bardzo dobre rozwiązanie) - zaraz pod sejmem spęd
          mamuś, które krzyczą, że chce im się odebrać kruszynki i maleństwa.
          Dlaczego te same mamusie nie krzyczą o idiotycznych wymaganiach
          szkół, by nosić takie kilogramy? Ano dlatego, że nosząc tornistry za
          dzieci można dać popis nadopiekuńczości. Zamiast zadbać rzeczywiście
          o dobro dziecka, czyli wymusić na szkołach zmianę tych idiotycznych
          wymagać.
          • jakw Re: babcie z tornistrami 21.11.08, 22:37
            srebrnarybka napisała:

            > Dlaczego te same mamusie nie krzyczą o idiotycznych wymaganiach
            > szkół, by nosić takie kilogramy?
            Nie mają tej świadomosci?

            > Zamiast zadbać rzeczywiście
            > o dobro dziecka, czyli wymusić na szkołach zmianę tych
            idiotycznych wymagać.
            Tzn jak sobie to wyobrażasz? Nawet podręczniki dzielone na kilka
            częsci są wystarczająco ciężkie.
            • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 21.11.08, 22:51
              Szkoły wymagają noszenia masy niepotrzebnych na lekcjach. Po
              pierwsze należy wymusić, by np. nie trzeba było na każdą lekcję
              nosić podręcznika i zeszytu do ćwiczeń, atlasu, etc., a tylko na tą,
              na której rzeczywiście jest potrzebny. Podręcznik w zasadzie w ogóle
              nie jest potrzebny w szkole - on służy do pracy ucznia w domu. To,
              co jest zadane, nauczyciel może pokazać na własnym podręczniku. Poza
              tym należy wymusić drukawenia takich podręczników, by były lekkie -
              cienkie okładki, może cieńszy papier, i tak zwykle przecież nie
              przekazuje się ich na drugi rok. Zresztą to nie jest problem
              rodziców, tylko szkoły, jak to zorganizować, a rodzice powinni
              wymagać. Jakoś ciekawe, że w innych wypadkach jawnie idiotycznych
              wymagań szkoły, a nawet czasem - mniej idiotycznych, rodzice
              protestują, a w sprawie tych ciężkich tornistrów nikt tego nie robi.
              Sądzę, że przyczyna to, co wyżej.
              • jakw Re: babcie z tornistrami 21.11.08, 23:12
                srebrnarybka napisała:

                > Szkoły wymagają noszenia masy niepotrzebnych na lekcjach. Po
                > pierwsze należy wymusić, by np. nie trzeba było na każdą lekcję
                > nosić podręcznika i zeszytu do ćwiczeń, atlasu, etc., a tylko na
                tą, na której rzeczywiście jest potrzebny.
                Dzieci w klasie I atlasów raczej nie noszą. A jak córka miała
                nauczanie zintegrowane to zasadniczo był potrzebny i podręcznik, i
                ćwiczenia. Jeśli pani zamierzała danego dnia "obrabiać" tylko polski
                to mówiła, żeby matematyki nie przynosić - ale to było rzadko.
                > Podręcznik w zasadzie w ogóle nie jest potrzebny w szkole - on
                służy do pracy ucznia w domu.
                To zależy. Np. w podręczniku do polskiego jest dużo tekstów, z
                którymi dzieciaki na lekcji pracują. Z języków obcych też się
                przydaje. Mierzenie czegoś tam też się pewnie lepiej robi we własnej
                książce czy atlasie.
                > To, co jest zadane, nauczyciel może pokazać na własnym
                podręczniku.
                Dla 60% uczniów byłby to pewnie świetny pretekst, żeby "nie
                pamiętać" co było zadane
                > Poza tym należy wymusić drukawenia takich podręczników, by były
                lekkie -
                > cienkie okładki, może cieńszy papier, i tak zwykle przecież nie
                > przekazuje się ich na drugi rok.
                Problem w tym, żeby taki podręcznik dożył do końca roku...

                > Zresztą to nie jest problem rodziców, tylko szkoły,
                Taa, szkoła ma w drukarni się domagać...
                • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 21.11.08, 23:29
                  A jak córka miała
                  > nauczanie zintegrowane to zasadniczo był potrzebny i podręcznik, i
                  > ćwiczenia.
                  - jeżeli to było nauczanie zintegrowane, to był zapewne 1 podręcznik
                  i 1 ćwiczenia. To nie waży 10 kg.

                  Np. w podręczniku do polskiego jest dużo tekstów, z
                  > którymi dzieciaki na lekcji pracują.

                  - wymyślono kiedyś takie urządzenie, jak ksero i można zmusić
                  szkołę, by z niego korzystała.

                  To, co jest zadane, nauczyciel może pokazać na własnym
                  > podręczniku.
                  > Dla 60% uczniów byłby to pewnie świetny pretekst, żeby "nie
                  > pamiętać" co było zadane

                  - nie trzeba pamiętać, wystarczy zapisać. Każdy powinien mieć w
                  zeszycie zapisane pod lekcją, co jest zadane. Sumerowie m. in. po to
                  wynaleźli pismo (klinowe) i wynalazkiem tym posługuje się już
                  ludzkość od paru tysięcy lat po to właśnie, by nie trzeba było
                  pamiętać.

                  Problem w tym, żeby taki podręcznik dożył do końca roku...

                  - cienkość nic nie ma do tego, byle był szyty, a nie klejony. Taki
                  rozpadnie się od razu, choćby był w twardej okładce.

                  Taa, szkoła ma w drukarni się domagać...
                  - tak właśnie, bo szkoła powinna znacznie lepiej wiedzieć, co jest
                  jej potrzebne do uczenia dzieci, niż rodzice, którzy dopiero sami
                  się uczą wraz z własnymi dziećmi. To, że szkoła ma salę gimnastyczną
                  i boisko, wynika z faktu, że domagała się u architekta i w firmie
                  budowlanej, by ją tak zaprojektowali i wybudowali. Podobie co do
                  podręczników należy zarówno zmusić szkołę, by wymagałam mniej
                  przynoszenia, jak i wspólnie ze szkołą zmusić wydawnictwa do
                  opracowania podręczników przyjaznych dzieciom. Widziałam kiedyś
                  projekt podręcznika złożonego z zeszytów na każdy tydzień, takie
                  zeszyty z różnych przedmiotów spinało się razem w jednym
                  segragatorze i on stawał się tornistrem. Dlaczego nie można w tej
                  sprawie zrobić pikiety pod sejmem? Ano dlatego, że matki straciłyby
                  okazję do popisywania się nadopiekuńczością.
                  • jakw Re: babcie z tornistrami 22.11.08, 14:12
                    srebrnarybka napisała:

                    > - jeżeli to było nauczanie zintegrowane, to był zapewne 1
                    podręcznik
                    > i 1 ćwiczenia. To nie waży 10 kg.
                    Być może w I (nie pamiętam dokładnie), w III były 2 podręczniki i 2
                    ćwiczenia. Dodatkowo angielski (podręcznik + ćwiczenia), czasem WF
                    albo basen. Dodatkowo 2 śniadanie i coś do picia. . Czasem jakieś
                    farby, kredki itp. Może 10 kg to nie było, ale było to wystarczająco
                    ciężkie dla małolata.

                    >
                    > - wymyślono kiedyś takie urządzenie, jak ksero i można zmusić
                    > szkołę, by z niego korzystała.
                    Jak dasz szkole kasę choćby na papier do tego ksero to może coś z
                    tego będzie...

                    >
                    >
                    > - nie trzeba pamiętać, wystarczy zapisać. Każdy powinien mieć w
                    > zeszycie zapisane pod lekcją, co jest zadane.
                    Także ci, którzy pisać nie umieją? Chciałam zauważyć, że rozmawiamy
                    o uczniach klas początkowych wink. Chyba że węzełkami mają sobie
                    zaznaczać.

                    >
                    > Problem w tym, żeby taki podręcznik dożył do końca roku...
                    >
                    > - cienkość nic nie ma do tego, byle był szyty, a nie klejony. Taki
                    > rozpadnie się od razu, choćby był w twardej okładce
                    Eee tam, rozważania teoretyczne. A potem się okaże, że kosztuje to
                    20% drożej. Zresztą uwaga o nieprzekazywaniu podręczników być może
                    sprawdza się w klasach I-III. W starszych klasach nie jest to takie
                    oczywiste.

                    >
                    > Taa, szkoła ma w drukarni się domagać...
                    > - tak właśnie, bo szkoła powinna znacznie lepiej wiedzieć, co jest
                    > jej potrzebne do uczenia dzieci, niż rodzice, którzy dopiero sami
                    > się uczą wraz z własnymi dziećmi. To, że szkoła ma salę
                    gimnastyczną
                    > i boisko, wynika z faktu, że domagała się u architekta i w firmie
                    > budowlanej, by ją tak zaprojektowali i wybudowali.
                    Taa, a szkoła jako taka ma pieniądze na samozbudowanie się. O
                    budowie szkoły decyzje podejmują radni i inne tego typu persony -
                    nie szkoła jako taka. Szkoła co najwyżej może u nich zabiegać o
                    decyzje typu: "zbudujcie nam basen".

                    > Podobie co do podręczników należy zarówno zmusić szkołę, by
                    wymagałam mniej
                    > przynoszenia, jak i wspólnie ze szkołą zmusić wydawnictwa do
                    > opracowania podręczników przyjaznych dzieciom.
                    O dopuszczeniu podręczników decyduje chyba MEN, a nie szkoła jako
                    taka. Zresztą naprawdę chciałabyś, żeby jedynym kryterium przy
                    wyborze podręcznika była jego waga? Np. podręcznik x jest lżejszy o
                    95 gramów od podręcznika y więc wybieramy ten?

                    Widziałam kiedyś
                    > projekt podręcznika złożonego z zeszytów na każdy tydzień, takie
                    > zeszyty z różnych przedmiotów spinało się razem w jednym
                    > segragatorze i on stawał się tornistrem.
                    A o ile byłoby to droższe od książek w postaci "klasycznej"?

                    >Dlaczego nie można w tej sprawie zrobić pikiety pod sejmem? Ano
                    dlatego, że matki straciłyby okazję do popisywania się
                    nadopiekuńczością.
                    Obstawiam, że raczej nikomu nie wpadło do głowy robić pikiety w celu
                    zmniejszenia wagi tornistra z 7 do 5 kg... wink Chęc mam czy babć
                    do "popisywania się nadopiekuńczością" nie ma tu nic do rzeczy.
                    Myślisz, że te babcie to się tak nawzajem przed sobą popisują?
                    Raczej wątpię.
                    • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 22.11.08, 14:57
                      Być może w I (nie pamiętam dokładnie), w III były 2 podręczniki i 2
                      > ćwiczenia.

                      - no właśnie, 9latek też jest większy od 7 latka. Poza tym można
                      wymusić, by nie trzeba było przynosić wszystkiego na każdą lekcję.

                      Dodatkowo angielski (podręcznik + ćwiczenia),

                      też można wymusić, by nie nosić tego zawsze, zresztą 6 książek dla 9
                      latka to nie jest znowu 10 kg,


                      czasem WF
                      > albo basen.

                      - powinno się walczyć o szafkę w szkole, by każde dziecko mogło
                      zostawić tenisówki, klapki na basen, ręcznik, mydło, czepek
                      kąpielowy etc. zawsze można zmniejszyć ciężar rzeczy noszonych przez
                      dziecko.


                      Dodatkowo 2 śniadanie i coś do picia.

                      to coś do picia powinno być w lekkim, plastikowym bidonie, a nie w
                      szklanej butelce.


                      . Czasem jakieś
                      > farby, kredki itp.

                      Dziecko powinno mieć możliwość zostawienia w szkole farb, kredek,
                      bloku etc. by nie dźwigać tego za każdym razem.

                      Może 10 kg to nie było, ale było to wystarczająco
                      > ciężkie dla małolata.

                      to, co piszesz, to zdecydowanie nie było 10 kg. Kiedyś na obozach
                      harcerskich czy zuchowych też się nosiło w plecaku i mniej osób
                      miało skrzywienia kręgosłupa.

                      Jak dasz szkole kasę choćby na papier do tego ksero to może coś z
                      > tego będzie...

                      - ryza papieru (500 kartek, można wykorzystywać dwustronnie)
                      kosztuje 19 zł. Może zamiast zbierać na "ukwiecenie szkoły" (patrz
                      forum starsze dziecko), szkołą zbierałaby na to, co potrzebne
                      rzeczywiście.

                      Także ci, którzy pisać nie umieją? Chciałam zauważyć, że rozmawiamy
                      > o uczniach klas początkowych wink. Chyba że węzełkami mają sobie
                      > zaznaczać.

                      - III klasista nie umie pisać? W tej chwili umieją pisać dzieci
                      z "O", zresztą co za problem zapisać 1 cyferkę z nrem zadania. Poza
                      tym Pani może dawać każdemu dziecku kartkę w wydrukowanym wcześniej
                      nrkiem, można 1 kartkę papieru do drukarki podzielić tak, by
                      starczyło dla całej klasy. Ryza papieru - 500 kartek, kosztuje 19
                      zł. Dni w roku szkolnym jest ze 250, zatem koszt wydawania dzieciom
                      takich nrków to ok. 10 zł na cały rok. A na cały rok niepotrzebne,
                      bo w ciągu I klasy dzieci już z pewnością będą umiały to zapisać.

                      Eee tam, rozważania teoretyczne. A potem się okaże, że kosztuje to
                      > 20% drożej. Zresztą uwaga o nieprzekazywaniu podręczników być może
                      > sprawdza się w klasach I-III. W starszych klasach nie jest to
                      takie
                      > oczywiste.


                      - dlaczego ma to kosztować drożej niż papier kredowy? Modlitewniki i
                      wydania Pisma Św. na papierze "biblijnym" trwają wiele lat.

                      Szkoła co najwyżej może u nich zabiegać o
                      > decyzje typu: "zbudujcie nam basen".

                      - szkoła może też zabiegać o to, by podręczniki były lżejsze.

                      Zresztą naprawdę chciałabyś, żeby jedynym kryterium przy
                      > wyborze podręcznika była jego waga? Np. podręcznik x jest lżejszy
                      o
                      > 95 gramów od podręcznika y więc wybieramy ten?

                      - nie chciałabym. Chciałabym, by standardem było drukowanie
                      WSZYSTKICH podręczników tak, by były lekkie.

                      A o ile byłoby to droższe od książek w postaci "klasycznej"?

                      - a dlaczego musi być droższe? Wręcz przeciwnie, odpada koszt
                      okładki, stron tytułowych, oprawy, szycia lub klejenia.

                      Obstawiam, że raczej nikomu nie wpadło do głowy robić pikiety w celu
                      > zmniejszenia wagi tornistra z 7 do 5 kg... wink

                      - bo zapewne obeszłoby się bez pikiety, gdyby był zdecydowany
                      sprzeciw rodziców i nauczycieli przeciw noszeniu tych ciężarów.

                      Chęc mam czy babć
                      > do "popisywania się nadopiekuńczością" nie ma tu nic do rzeczy.
                      > Myślisz, że te babcie to się tak nawzajem przed sobą popisują?
                      > Raczej wątpię.


                      - bardzo wiele wpisów na tym formum służy mamom do chwalenia się,
                      ile to one robią dla swoich kruszynek, zupełnie niezależnie od tego,
                      czy te kruszynki tego w ogóle portrzebują. Matki protestują wobec
                      innych, znacznie niekiedy mniej dotkliwych wymagań szkół, jeśli więc
                      nie protestują wobec coraz bardziej idiotycznych wymagań nboszenia
                      wielu rzeczy to dlatego widać, że sprawia im to przyjemność. Samo
                      dźwiganie nie sprawia naturalnie przyjemności nikomu poza Agatą
                      Wróbel, ale poprzez noszenie tornistra można łatwo i prosto
                      zaspokoić potrzebę bycia dobrą mamusią. Dzięki temu można już np.
                      nie rozmawiać z dzieckiem, bo przecież tyle się dla niego robi.
                      • jakw Re: babcie z tornistrami 22.11.08, 16:17
                        Uczepiłaś się tych 10 kg - ale cały czas mowa jest o ciężarze
                        tornistra całościowo, a nie każdej książki oddzielnie. Więc waży sam
                        plecak - wiem, że zawsze można wybrać zdecydowanie lżejszą opcję pt
                        superwytrzymały worek foliowy smile - 2 śniadanie, picie (woda też
                        waży, nawet wlana w plastikową butelkę), piórnik z zawartością,
                        potrzebne zeszyty, książki. Jak omawiają jakąś lekturę to lekturę
                        też ze sobą starsza młoda nosi (wybacz, koszty ksero choćby
                        fragmentów lektur byłyby dość spore). Rzeczy typu farby itp nosi
                        tylko wtedy gdy ma plastykę . ( Btw zostawianie mokrego kostiumu
                        kąpielowego w szafce to nie jest chyba najlepszy pomysł)
                        I zapewniam, że nie chciałabyś targać we wtorki przez 7 godzin z
                        klasy do klasy pleacka mojej 5-klasistki.
                        Dla mnie rozwiązaniem byłyby jakieś e-książki - kawałek folii +
                        pamięć z załadowanymi e-książkami+plus jakieś e-pisadło. Dzieciaki
                        wchodzą do klasy, podłączają się, komputer nauczyciela sprawdza
                        prace domowe, ściąga wypracowania do sprawdzenia lub wrzuca im
                        lekturę do przeczytania. Na koniec oczywiście zostaje nagrana
                        informacja pt co zadane.
                        Ech, może kiedyś wink
                        • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 22.11.08, 21:59
                          Zaraz, zaraz, o dzieciach w jakim wieku mówimy? Najpierw słyszałam,
                          że dzieci muszą nosić ze sobą podręczniki, bo nie umieją pisać, więc
                          nie mogą zapisać, co zadane, a teraz słyszę, że chodzi o 5klasistkę.
                          Chyba już umie pisać?

                          I zapewniam, że nie chciałabyś targać we wtorki przez 7 godzin z
                          > klasy do klasy pleacka mojej 5-klasistki.

                          - mam rozumieć, że nie tylko niesiesz jej ten plecak do szkoły, ale
                          też siedzisz w szkole cały czas, by przenosić 5klasiste plecak z
                          klasy do klasy? Jeżeli nie, to dlaczego się oburzasz, gdy proponuję
                          akcję, by ukrócić te idiotyczne wymagania szkół.

                          Nawiasem mówiąc 5klasistki jeżdżą np. na obozy harcerskie, albo
                          narciarskie (to bardziej cool), dźwigają wtedy plecaki, narty i nikt
                          się jakoś nie oburza, że im ciężko. No, ale wysłanie dziecka na obóz
                          narciarski, najlepiej drogi, jest dowodem na to, że się jest dobrą
                          mamusią i wtedy ciężar plecaka się nie liczy. Natomiast samo
                          posyłanie do szkoły, zwłaszcza publicznej, nie daje takiej
                          satysfakcji, więc trzeba ją osiągnąć na inne sposoby, np. nosząc
                          plecak dziecka.
                          • znowuniedziela Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 13:51
                            Może nawet słynne kapcie dałoby się zostawiać w
                            szkole, jeśli dziecko ma drugie w domu (pewnie taniej kupić drugie
                            do domu niż worek i jeszcze ryzykować, że dziecko zgubi), może np.
                            tenisówki czy co tam innego na wf, czy nawet strój gimnastyczny?


                            zostawialismy kapcie w szatni-w wypadku syna nie kapcie tylko
                            trampkokorki-bo to skzola sportowa, a ze kupial dobre, po jakims
                            czasie znikły-szkoła na szczescie zwrocila polowe ceny ale ...-od
                            tej pory nie zostawia , tylko nosi, poza tym zestaw do malowania i
                            rysowania- wwszkole, szafki-hihihihi-w kazdej skzole zestaw szafek-
                            no jest to spory wydatek, tym bardziej,z ew kazdej musialby byc, a
                            co do zeszytow na tydzien-ile to bedzie kosztowalo-szok....


                            ja tylko skromnie uwaza, powinni moc np zostawiac w szkole
                            nieuzywane no cw, czy ksiazki-gdy faktycznie ich nie uzywaja, co do
                            ciezaru tornistra-to tornistry stricte tornistry same w sobie waza
                            juz ok 1,5 kg dodajcie do tego to nieszczwesne knigi i bidon z
                            piciem o pojemnosci litra-plastikowy, piornik, sniadanko, wor ze
                            strojem -kazdego dnia wymeiniamy koszulke wiec nosic trzeba-nam
                            wychodzi-od 5 kg do 8 -wazyłam,
                            • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 15:39
                              zostawialismy kapcie w szatni-w wypadku syna nie kapcie tylko
                              > trampkokorki-bo to skzola sportowa, a ze kupial dobre, po jakims
                              > czasie znikły-szkoła na szczescie zwrocila polowe ceny ale ...-od
                              > tej pory nie zostawia , tylko nosi,

                              - nigdy nie zgubił? Jako dziecko regularnie gubiłam worki z
                              kapciami, gdybym je zostawiała w szkole, byłoby po kłopocie, no i
                              taniej.

                              szafki-hihihihi-w kazdej skzole zestaw szafek-
                              > no jest to spory wydatek, tym bardziej,z ew kazdej musialby byc,

                              - byłby to wydatek na wiele lat, więc chyba warto powalczyć, by
                              zmienić te zwyczaje. Czy dla Was to już nie ma znaczenia, bo Wasze
                              dzieci skończą szkoły, a potem choćby potop?

                              a
                              > co do zeszytow na tydzien-ile to bedzie kosztowalo-szok....

                              - dlaczego ta sama książka, zszyta i oprawiona, ma kosztować wiecej,
                              niż ta sama książka w postaci nieoprawionych arkuszy, wpinanych do
                              segragatora? Nie rozumiem.

                              bidon z
                              > piciem o pojemnosci litra-plastikowy,

                              - aż litra? Tyle dziecko wypije w ciągu paru godzin? A poza tym może
                              warto, żeby, tak, jak w wielu poczekalniach lekarskich czy bankach,
                              były takie automaty bezpłatne, z których można się napić wody.

                              Czy każdego dnia wymieniacie spodenki gimnastyczne, czy tylko
                              koszulkę? Może przynajmniej spodenki można byłoby zostawić?

                              A poza tym - co bardzo interesujące: oczywiście, że noszenie
                              ciężkich tornistrów obciąża kręgosłup. Ale obciąża ten kręgosłup
                              także siedzenie przed komputerem, brak ruchu i otyłość, wywoływana
                              jedzeniem plastikowych "przysmaków" w rozmaitych McDonaldach. Nie
                              zauważyłam, byście z taką gorliwością, z jaką bronicie noszenia
                              dzieciom tornistrów i uznajecie za bezsensowne wszelkie pomysły, by
                              te tornistry odchudzić, zwalczały chodzenie z dziećmi do McDonalda
                              czy zapewnianie im jako jedynej rozrywki komputera. A przecież
                              McDonald nie jest dziecku do niczego potrzebny i, przy odpowiednim
                              wychowaniu WSZYSTKICH dzieci, dałoby się bez niego obejść (pod
                              warunkiem, że koledzy też tam nie będą chodzili), bez podręczników
                              obejść się nie da i dźwiganie ich jakoś daje się usprawiedliwić
                              dobrem dziecka, w odróżnieniu od McDonalda, który nie służy niczemu.
                              O co więc chodzi: o to, o czym piszę cały czas - o potrzebie mamuś
                              bycia "dobrą mamusią". "Dobrą mamusią" jest się dźwigając plecak za
                              dziecko i kupując mu świństwa w McDonaldzie. Nie damy więc sobie
                              odebrać tych zabawek i nie pozwolimy, by ktoś odchudził plecaki
                              naszych dzieci, bo wtedy nie będziemy musiały ich dźwigać i jak
                              wtedy udowodnimy sąsiadkom i koleżankom z forum, że jesteśmy dobrymi
                              mamusiami?
                              • kropkacom Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 16:56
                                > Nie damy więc sobie
                                > odebrać tych zabawek i nie pozwolimy, by ktoś odchudził plecaki
                                > naszych dzieci, bo wtedy nie będziemy musiały ich dźwigać i jak
                                > wtedy udowodnimy sąsiadkom i koleżankom z forum, że jesteśmy dobrymi
                                > mamusiami?

                                srebrnarybka, rozszyfrowałaś wszystkie matki świata wink Wszystko co robimy jest
                                na pokaz.
                                • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 17:07
                                  przykro mi, ale nie rozumiem, jakie dobro dziecka może stać za tak
                                  zaciekłą obroną ciężkich tornistrów. Może ona być jedynie
                                  spowodowana chęcią doznania satysfakcji z bycia dobrą mamusią, co to
                                  nosi tornister za dziecko. Zwłaszcza, że taka satysfakcja może już
                                  zwolnić od wielu innych rzeczy, które dla dziecka możnaby zrobić ...
                                  • kropkacom Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 17:17
                                    > przykro mi, ale nie rozumiem,

                                    Nie czytałam wszystkiego co napisałaś ale polskie szkoły w dużej większości nie
                                    są przygotowane na zostawianie podręczników czy innych rzeczy w klasie. Do tego
                                    muszą być osobiste szafki zamykane na kluczyk. Są takie? Poza tym problem jest
                                    kuriozalny. Nie problem ciężkich tornistrów (bo z tym trzeba walczyć) ale to że
                                    komuś nie podoba się pomaganie rodziców w ich noszeniu.
                                    • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 18:14
                                      - Nie czytałam wszystkiego co napisałaś

                                      - no cóż, dobre obyczaje tego by wymagały. Ale rozumiem, że nie
                                      byłaś "tresowana" w dzieciństwie i nie wymagano od Ciebie pewnych
                                      form, więc tego nie wiesz.

                                      polskie szkoły w dużej większości nie
                                      > są przygotowane na zostawianie podręczników czy innych rzeczy w
                                      klasie. Do tego
                                      > muszą być osobiste szafki zamykane na kluczyk. Są takie?

                                      - gdybyś przeczytała, co napisałam, to wiedziałabyś, że postulowałam
                                      1. stawienie zdecydowanego oporu w szkołach, by nauczyciele
                                      określali jasno, co jest potrzebne na danej lekcji i by przynosić
                                      tylko to, zawsze mogłoby to trochę obniżyć wagę tornistrów, 2.
                                      ogólnopolską akcję, taką jak "Rodzić po ludzku" pt. "Odchudźmy
                                      uczniowskie tornistry", zachęcającą do całego szeregu czynności:
                                      drukowania podręczników dzielonych na zeszyty tygodniowe na cienkim
                                      papierze, zrobienia tych szafek etc. Napisałam nawet w tej sprawie
                                      list do "Wysokich Obcasów", o czym poinformowałam na forum.

                                      - Nie problem ciężkich tornistrów (bo z tym trzeba walczyć

                                      - jak wynika z odpowiedzi moich kontrdyskutantek - nie trzeba
                                      walczyć, bo wszystkie moje pomysły, jak można byłoby obniżyć wagę
                                      tornistrów są kontrowane i nikt nie próbuje wymyślić nic innego.
                                      Stąd wywnioskowałam, że piszące na ten temat matki nie widzą w tym
                                      żadnego problemu i noszenie zbyt ciężkich tornistrów swoim dzieciom
                                      uważają za normę.

                                      Poza tym problem jest
                                      > kuriozalny. Nie problem ciężkich tornistrów (bo z tym trzeba
                                      walczyć) ale to że
                                      > komuś nie podoba się pomaganie rodziców w ich noszeniu.

                                      - podobno to forum służy do dyskusji na tematy wychowawcze, to zaś
                                      jest temat wychowawczy jak najbardziej. Nie rozumiem, dlaczego każda
                                      matka ma się zajmować tylko własnym dzieckiem i nie może
                                      wypowiedzieć uwag ogólniejszych? Chyba każdy myślący człowiek
                                      interesuje się światem wokół siebie, a nie tylko końcem własnego
                                      nosa.
                                      • kropkacom Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 18:26
                                        > - gdybyś przeczytała, co napisałam, to wiedziałabyś, że postulowałam

                                        Już przeczytałam i odniosłam się w innym poście. I nadal nie wiem czemu robi się
                                        problem z tego że jakaś babcia chce ponieść tornister wnukowi? Poważnie, nie
                                        pojmuje. Może napisz do WO albo do GW z tym problem?

                                        > - podobno to forum służy do dyskusji na tematy wychowawcze, to zaś
                                        > jest temat wychowawczy jak najbardziej. Nie rozumiem, dlaczego każda
                                        > matka ma się zajmować tylko własnym dzieckiem i nie może
                                        > wypowiedzieć uwag ogólniejszych?

                                        W tej chwili jest trend "wszystkie dzieci nasze są" i każdy widać ma prawo
                                        prawić tyrady wychowawcze. Nic dziwnego że potem tylu sfrustrowanych rodziców
                                        chodzi bo "sąsiadka krzywo patrzy".
                                        • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 20:34
                                          I nadal nie wiem czemu robi si
                                          > ę
                                          > problem z tego że jakaś babcia chce ponieść tornister wnukowi?
                                          Poważnie, nie
                                          > pojmuje.
                                          - A ja pojmuje i po prostu uważam, że jest niewłaściwe, żeby starsza
                                          osoba wyręczała 8latka w jego obowiązkach, bo szkoła to obowiązek
                                          8latka, a nie babci, chyba, że jest taka poważna potrzeba. Pogląd
                                          ten wyraziłam w 2 postach, z tym, że jeden to było tylko poparcie
                                          Kurczaka. Ponieważ jedynym uzasadnieniem noszenia tornistrów przez
                                          babcie może być ich nadmierny ciężar, zaczęłam szukać sposobów, by
                                          ten ciężar zmniejszyć. Przy okazji: babcie też miewają chore
                                          kręgosłupy i dźwiganie też im nie służy. Należy więc dążyć do tego,
                                          by ani wnuczek, ani babcia nie musiał dźwigać. Zaskoczył mnie
                                          zaciekły opór innych dyskutantek przeciw wszelkim pomysłom
                                          odchudzenia plecaków.

                                          tej chwili jest trend "wszystkie dzieci nasze są" i każdy widać ma
                                          prawo
                                          > prawić tyrady wychowawcze. Nic dziwnego że potem tylu
                                          sfrustrowanych rodziców
                                          > chodzi bo "sąsiadka krzywo patrzy".

                                          - na temat wychowania dyskutowało się zawsze, bo od tego zależy
                                          przyszłość społeczeństwa. Nie zwracam uwagi nikomu indywidualnie i
                                          do niczyich metod wychowawczych indywidualnie się nie wtrącam,
                                          natomiast wyraziłam swój pogląd do przemyślenia na forum. Nikt nie
                                          musi być sfrustrowany po mojej wypowiedzi, bo przecież się nie znamy
                                          i nic każdej z Was to nie occhodzi, co myślę na temat wychowywania
                                          przez każdą z Was dzieci (zresztą nic nie myślę, bo nie znając Was
                                          osobiście nie mam na ten temat wyrobionego zdania).
                                      • jakw Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 19:26
                                        Zamiast postulować to zacznij ten opór stawiać, ok? Zacznij działać
                                        w radzie rodziców i przeforsuj, żeby rodzice zapłacili z automaty z
                                        piciem, a gmina ufundowała szafki i drugi zestaw podręczników.
                                        Myślisz, że to takie proste wydębić i zebrać od rodziców pieniądze?
                                        • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 20:36
                                          Ale jak się nie widzi problemu, to się nic nie robi i nic nie wydębi.
                              • jola_ep Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 18:32
                                >"Dobrą mamusią" jest się dźwigając plecak za
                                > dziecko i kupując mu świństwa w McDonaldzie.

                                Do McDonalda mój młody nie chodzi. Nie lubi. Pojęcia nie mam
                                dlaczego wink Bardzo lubi latać na dwór. Telewizji niemal nie ogląda
                                (nie mamy kablówki). Klika - siedzi przy tym na dużej piłce (pozwala
                                zachować prawidłową postawę). Ćwiczy codziennie. Chodzi na
                                rehabilitację raz w tygodniu. Miał/ma skoliozę. Jakbym mogła -
                                nosiłabym plecak. Nawet jeśli dla stanu jego kręgosłupa nie miałaby
                                to znaczenia. Chociażby z troski. Ale jak rozumiem, tego, że ktoś
                                może nieść plecak malucha z usprawiedliwionej troski aboslutnie nie
                                przychodzi Ci do głowy. Dużo przyjemniej wrzucić wszystkich do
                                jednego wora i w ten sposób poczuć nad nimi wyższość...

                                Podobno 10% dzieciaków z klas I-III ma skolizoę. Oczywiste jest, że
                                dzieci powinny więcej się ruszać. Masz rację. Noszenie ciężkich
                                plecaków jest tylko jednym z czynników pogarszających stan
                                kręgosłupa. Ale jeśli te babcie oszczędzą dzieciakom choć tego
                                jednego - to za to akurat potępiać ich nie zamierzam.

                                Nie nosi nie1potrzebnych rzeczy. W szkole fizycznie brak miejsca dla
                                szafek dla wszystkich dzieci (córa miała w dawnej szkole takie
                                metalowe, zamykane na kłódkę). W dodatku zmieniają sale, więc nie
                                mają możliwości zostawiania książek w sali - była podjęta próba.
                                Dobrze, że chociaż farb nie musi nosić. Mogłabym zmienić szkołę, ale
                                ta mimo wszystko mi się podoba.

                                > i jak
                                > wtedy udowodnimy sąsiadkom i koleżankom z forum, że jesteśmy
                                dobrymi mamusiami?

                                Powtarzasz ten argument do znudzenia... Moim zdaniem kompletnie
                                nietrafiony. Może, czasem, w niektórych przypadkach. Góra do
                                wspomnienia ze dwa razy.

                                Jakie to ma znaczenia, jeśli już akurat w ten sposób podreperujemy
                                własne samopoczucie? Nosząc za dziecko plecak naprawdę w niczym go
                                nie skrzywdzimy - o ile dbamy o jego wychowanie. A tego to już nie
                                widzimy. Ja nie jestem w stanie na podstawie noszenia plecaka
                                określić jak dane dziecko jest wychowywane. Może dlatego, że za mnie
                                rodzice lekcji nie odrabiali?

                                Pozdrawiam
                                Jola
                                • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 20:43
                                  Jakbym mogła -
                                  > nosiłabym plecak. Nawet jeśli dla stanu jego kręgosłupa nie
                                  miałaby
                                  > to znaczenia.

                                  - o to właśnie mi chodzi. Co to za "troska", jeżeli nie ma
                                  znaczenia? Troska polega na tym, że chcemy uchronić przed czymś złym
                                  albo zrobić komuś lepiej. Na czym polegałoby to dobro, jeśli nie
                                  miałoby znaczenia dla kręgosłupa?

                                  Nie nosi nie1potrzebnych rzeczy. W szkole fizycznie brak miejsca dla
                                  > szafek dla wszystkich dzieci (córa miała w dawnej szkole takie
                                  > metalowe, zamykane na kłódkę). W dodatku zmieniają sale, więc nie
                                  > mają możliwości zostawiania książek w sali - była podjęta próba.
                                  > Dobrze, że chociaż farb nie musi nosić. Mogłabym zmienić szkołę,
                                  ale
                                  > ta mimo wszystko mi się podoba.

                                  - dziękuję za ten wpis. Jedyna rzeczowa reakcja na to, co proponuję.

                                  Ja nie jestem w stanie na podstawie noszenia plecaka
                                  > określić jak dane dziecko jest wychowywane. Może dlatego, że za
                                  mnie
                                  > rodzice lekcji nie odrabiali?

                                  - jak dane dziecko, ja też nie, bo na wychowanie składa się
                                  całokształt działań wokół dziecka, a także pozornie niezwiązanych z
                                  dzieckiem, np. własne zachowanie. Więc oczywiście widząc na ulicy
                                  dziecko, któremu babcia niesie plecak, nie mogę danego przypadku
                                  ocenić. Natomiast zgadzam sie z Kurczakiem, że można zauważyć, że
                                  taka tendencja wzrasta, a to już pokazuje, że coś się zmienia. No i
                                  co więcej - podoba mi się to, co robi Kurczak, tzn. każe dziecku
                                  nosić jego książki, ale, jeżeli jest ich za dużo, to podbiera mu z
                                  plecaka. Czyli dziecko jest uczone tego, że szkoła to jego
                                  obowiązek, a zarazem dba się o to, by nie nosiło zbyt wielkiego
                                  ciężaru.
                                  • jola_ep Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 21:37
                                    > Na czym polegałoby to dobro, jeśli nie
                                    > miałoby znaczenia dla kręgosłupa?

                                    Problem w tym, że nie wiemy, na ile noszenie ciężkich rzeczy
                                    zaszkodzi dziecku.

                                    Skolioza w większości wypadków ma nieznaną etiologię, ale poznana
                                    jest jej patomechanika. Jeśli dziecko jest "podatne" na skoliozę (są
                                    różne hipotezy dotyczące jej przyczyn), to noszenie ciężkiego
                                    plecaka bardzo mu zaszkodzi. Jeśli nie jest "podatne", to mu nie
                                    zaszkodzi.

                                    Problem w tym, że nie wiemy, czy nasze dziecko będzie miało
                                    skoliozę. Więcej nawet: najczęściej nikt nie jest w stanie
                                    stwierdzić, czy ta niewielka skolioza, którą ma całkiem sporo
                                    dzieciaków, będzie się pogłębiać, a jeśli tak, to w jakim stopniu.

                                    Szczególnie niebezpiecznymi okresami, gdy skolioza może się pojawić,
                                    albo zacząć pogłębiać, jest okres szybkiego wzrostu. A więc właśnie
                                    gdzieś w okolicy młodszych klas... W dodatku są wtedy niekorzystne
                                    dysproporcje wagi plecaka do wagi dziecka...

                                    Napisałam, że dla kręgosłupa _mojego_ dziecka noszenie plecaka nie
                                    ma znaczenia, bo w chwili obecnej ma zmniejszoną do zera rotację
                                    (boczny obrót kręgów wokół osi), ostatnio miał zero stopni na RTG
                                    (ale nie wiem, jak to wygląda teraz). Ma zapewnioną rehabilitację
                                    według najnowszych metod. Co ważne: ćwiczenia ma dobrane
                                    indywidualnie. Ale - prywatnie. Na NFZ tak małe skrzywienie
                                    kwalifikuje się do ćwiczeń grupowych (przynajmniej w naszym
                                    mieście). A te według badań nie wpływają na skoliozę. Czasem mogą
                                    nawet ją pogłębić.

                                    > Czyli dziecko jest uczone tego, że szkoła to jego
                                    > obowiązek

                                    Moim zdaniem wystarczy zadbać, aby dziecko samo spakowało ten plecak
                                    i samo odrobiło lekcje. Noszenie nie jest aż tak istotne. Równie
                                    dobrze moglibyśmy wymagać, aby dziecko samo chodziło do szkoły.
                                    Wiesz, że podobno coraz więcej dzieci jest dowożone do szkoły, a w
                                    związku z tym traci okazję do - być może - jedynego spaceru w ciągu
                                    zimnego, wietrznego jesienno-zimowego dnia?

                                    A ogóle tendencje być może wynikają z faktu, że plecaki coraz
                                    cięższe, dzieci coraz mniej i w końcu można o nie należycie się
                                    zatroszczyć smile Ja nie mogłam, więc nosiły same.

                                    Pozdrawiam
                                    Jola
                                    • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 22:44
                                      Dziękuję za rzeczową i nienapastliwą dyskusję. Nie ze wszystkim się
                                      z Tobą zgadzam, ale odpowiadasz na temat i można podyskutować. Co
                                      do "troszczenia" się: (uwaga do ostatnich akapitów, nie chce mi się
                                      przeklejać), otóż nie uważam, by zawsze większe obsługiwanie dziecka
                                      oznaczało bardziej należytą troskę niż mniej należytą. Może tak być,
                                      ale nie musi. Słusznie np. wskazałaś na wożenie dzieci, które
                                      odbiera im okazję do spaceru: wysiłek rodzica jest większy, luksus
                                      dziecka niby też, ale "należytość" chyba mniejsza. Pozdrawiam
                              • jakw Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 19:21
                                srebrnarybka napisała:

                                >
                                > - dlaczego ta sama książka, zszyta i oprawiona, ma kosztować
                                wiecej,
                                > niż ta sama książka w postaci nieoprawionych arkuszy, wpinanych do
                                > segragatora? Nie rozumiem.
                                To jeszcze nie wiesz, że za tzw. bajer się płaci?


                                > bidon z
                                > > piciem o pojemnosci litra-plastikowy,
                                > - aż litra? Tyle dziecko wypije w ciągu paru godzin?
                                Może akurat tyle potrzebuje?

                                > A poza tym może warto, żeby, tak, jak w wielu poczekalniach
                                lekarskich czy bankach,
                                > były takie automaty bezpłatne, z których można się napić wody.

                                NIE MA bezpłatnych automatów - ktoś (gmina/rodzice/przychodnia/bank)
                                musi za nie zapłacić


                                > Czy każdego dnia wymieniacie spodenki gimnastyczne, czy tylko
                                > koszulkę? Może przynajmniej spodenki można byłoby zostawić?
                                Znowuniedziela chętnie pewnie ci przyśle zestaw przepoconych
                                spodenek do fachowej oceny.


                                > Ale obciąża ten kręgosłup także siedzenie przed komputerem, brak
                                ruchu i otyłość, wywoływana jedzeniem plastikowych "przysmaków" w
                                rozmaitych McDonaldach. Nie zauważyłam, byście z taką gorliwością,
                                z jaką bronicie noszenia dzieciom tornistrów i uznajecie za
                                bezsensowne wszelkie pomysły, by te tornistry odchudzić, zwalczały
                                chodzenie z dziećmi do McDonalda czy zapewnianie im jako jedynej
                                rozrywki komputera.

                                Jedyną rozrywką moich córek nie jest komputer, w McTusku nie bywamy,
                                a starsza ma 4 WF w tygodniu + jeszcze basen. Ale zawsze możesz
                                napisać post jak to dawanie dzieciom hamburgerów służy
                                dowartościowaniu mamuś.
                                I oczywiście dźwiganie podręczników da się uzasadnić, ale da się też
                                uzasadnić noszenie tornistra 8-latkowi.


                                > O co więc chodzi: o to, o czym piszę cały czas - o potrzebie mamuś
                                > bycia "dobrą mamusią".
                                Istotnie jest to twoja obsesja, której, obawiam się, udowodnić się
                                nie da. Babcie nie muszą się popisywać w internecie.
                                >"Dobrą mamusią" jest się dźwigając plecak za dziecko i kupując mu
                                świństwa w McDonaldzie.
                                Oraz wysyłając dziecko na "coolowe" obozy narciarskie.
                                Za to ty jesteś super mamusią, o czym świadczyt tylko i wyłącznie
                                to, że twoje dziecko samo nosi plecak i twoja troska inne dzieci
                                rzekomo nadopiekuńczych mamuś.

                                >Nie damy więc sobie odebrać tych zabawek i nie pozwolimy, by ktoś
                                odchudził plecaki naszych dzieci,
                                A kto to jest ten ktoś? Szanowna pani żyje w świecie, w którym
                                bajery i automaty z wodą są bezpłatne, a pojedyncza szkoła może
                                wywierać naciski na drukarnię położoną 200 km dalej.
                                • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 20:48
                                  To jeszcze nie wiesz, że za tzw. bajer się płaci?

                                  - gdyby to były standardy podreczników do najmłodszych klas, to nie
                                  byłby to bajer.

                                  NIE MA bezpłatnych automatów - ktoś (gmina/rodzice/przychodnia/bank)
                                  > musi za nie zapłacić

                                  - za to picie przynoszone w bidonie jest bezpłatne.

                                  Jedyną rozrywką moich córek nie jest komputer, w McTusku nie bywamy,
                                  > a starsza ma 4 WF w tygodniu + jeszcze basen.

                                  - Twoich pewnie nie, ale ostatecznie ktoś chodzi do tych McDonaldów.
                                  Dlaczego z równą zaciekłością nie zaatakujecie mamuś, które tam
                                  chodzą, jak mnie?

                                  pojedyncza szkoła może
                                  > wywierać naciski na drukarnię położoną 200 km dalej.

                                  dlaczego pojedycza? Problem jest ogólnopolski> I już jeżeli, to nie
                                  drukarnię, tylko na wydawnictwo, drukarnia jest tylko podwykonawcą.
                                  • jakw Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 23:13
                                    srebrnarybka napisała:

                                    >
                                    > - gdyby to były standardy podreczników do najmłodszych klas, to
                                    nie
                                    > byłby to bajer.
                                    Tak, ale od standartów podręczników to jest MEN, a nie rodzice czy
                                    pojedyńcza szkoła. Szkoła jako taka to może co najwyżej wybrać
                                    podręcznik z iluś podręczników dopuszczonych przez MEN. A jak się
                                    urzędnicy w MEN przejmują uczniami i zdaniem rodziców to widać przy
                                    okazji "reformy".


                                    > - za to picie przynoszone w bidonie jest bezpłatne.
                                    To jest efekt psychologiczny. Rodzic codziennie kupi picie dziecku ,
                                    ale wysupłanie tej samej kwoty raz w miesiącu od wszystkich rodziców
                                    stwarza problemy. Zaraz by pewnie było:"A moje dziecko to zaraz po
                                    lekcjach idzie do domu i tyle picia nie potrzebuje" albo "A Adaś to
                                    pija tylko sok marchewkowy i zwykłej wody nie dotknie. Dlaczego ja
                                    mam płacić?"

                                    .
                                    > Dlaczego z równą zaciekłością nie zaatakujecie mamuś, które tam
                                    > chodzą, jak mnie?
                                    Bo twierdząc, że mamy czy babcie, które noszą tornister dziecku
                                    muszą w ten sposób sie dowartościowywać czy nie wychowują
                                    odpowiednio dzieci, atakujesz. Mogę się od biedy zgodzić, że można
                                    to uznac za nadopiekuńczość, ale nie z tym, że się w ten sposób
                                    dowartościowywałam. I nie sądzę, żeby mamy musiały się w ten sposób
                                    dowartościowywać. Po prostu widziałam, jak ciężki jest ten plecak
                                    starszej i go niosłam. Nie bardzo tu widzę jakąkolwiek filozofię. A
                                    dlaczego w ten sposón miałaby się dowartościowywać moja teściowa
                                    czy mąż - nie mam zielonego pojęcia. Ale ty mi pewnie to
                                    wytłumaczysz wink. Podobnie nie widzę związku "dowartościowywania
                                    się" z wysyłaniem dziecka na obóz narciarski. Lubię sobie pojeździć
                                    na nartach, ale nie zawsze jestem w stanie wybrać się na narty w
                                    terminie ferii szkolnych. Więc dlaczego moja córka ma być pozbawiona
                                    jazdy na nartach i spędzać 2 tygodnie ferii w domu - w
                                    imię "niedowartościowywania się"? Dla mnie jeżdżenie w zimie na
                                    narty to przyjemność i niejako norma, a nie dowartościowywanie się.


                                    >
                                    > dlaczego pojedycza? Problem jest ogólnopolski>
                                    No właśnie, nie jest to problem pojedyńczej szkoły, więc rodzicom
                                    trudno wymagać od pani dyrektor, żeby wymogła gdziekolwiek indziej,
                                    żeby wydawnictwa wydawały książki w standarcie takim, a nie innym.
                                    A co myślę nt ludzi, którzy mogliby tego wymagać, napisałam wyżej.
                                    • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 23:35
                                      Tak, ale od standartów podręczników to jest MEN, a nie rodzice czy
                                      > pojedyńcza szkoła. Szkoła jako taka to może co najwyżej wybrać
                                      > podręcznik z iluś podręczników dopuszczonych przez MEN. A jak się
                                      > urzędnicy w MEN przejmują uczniami i zdaniem rodziców to widać
                                      przy
                                      > okazji "reformy".
                                      No właśnie, nie jest to problem pojedyńczej szkoły, więc rodzicom
                                      > trudno wymagać od pani dyrektor, żeby wymogła gdziekolwiek
                                      indziej,
                                      > żeby wydawnictwa wydawały książki w standarcie takim, a nie innym.
                                      > A co myślę nt ludzi, którzy mogliby tego wymagać, napisałam wyżej.

                                      - ponieważ problem jest ogólnopolski, to powinien być ogólnopolski
                                      nacisk we wszystkich szkołach na wszystkie panie dyrektor. Poza tym,
                                      jak napisała o tym maadzik na dole wątku, pewne fundusze z unii
                                      można na te cele uzyskać. Tylko trzeba chcieć, a moje oponentki
                                      wyraźnie nie chcą i wymyślają rozmaite preteksty.

                                      Co do nadopiekuńczości - nadopiekuńczość to przesadne opiekuńczość,
                                      która nie służy dobru podopiecznego, tylko opiekuna, zatem jego
                                      satysfakcji, a poprzez tę satysfakcję - dowartościowaniu. Nie widzę
                                      sprzeczności.

                                      Wysyłanie dziecka na obóz narciarski jest bardzo sensowne, tylko
                                      dziwię się, że dźwiganie na takim obozie ciężkiego sprzętu (nart
                                      codziennie, cięższe niż plecak i niesione w ręku, co jest gorsze,
                                      niż ciężar równo rozłożony na plecach) nie grozi skoliozą, a
                                      noszenie tornistra grozi. Moim zdaniem dlatego, że rodzice
                                      wysyłający dziecko na taki obóz czują się na tyle dowartościowani,
                                      że nie może być mowy o skoliozie, natomiast rodzice uczący dziecko
                                      wypełniania codziennych obowiązków nie mają poczucia, że są dobrymi
                                      rodzicami, więc potrzebują dodatkowej podniety. Wiem, że to
                                      złośliwe, ale zaciekłość, z jaką bronicie się przed myślą, że
                                      możnaby te plecaki odchudzić, nie daje się inaczej wytłumaczyć.
                          • kropkacom Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 17:27
                            > Nawiasem mówiąc 5klasistki jeżdżą np. na obozy harcerskie, albo
                            > narciarskie (to bardziej cool), dźwigają wtedy plecaki, narty i nikt
                            > się jakoś nie oburza, że im ciężko.

                            Ratunku! Co to za argument? Obóz harcerski (stały, nie wędrowny) polega na tym
                            że plecaki stoją w namiocie. No i obóz trwa 3-2 tygodnie. Dziecko do szkoły
                            chodzi pięć razy w tygodniu.
                          • jakw Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 19:03
                            Mówimy o dzieciach w różnym wieku. Moja starsza już wyrosła z I,II
                            czy III klasy ale tornister miewa ciężki. I jak była w klasie I, II
                            czy III też miała za ciężki. Tylko teraz jest większa i chodzi do
                            szkoły sama. A ja nie widzę nic zdrożnego w tym, że mama czy babcia
                            8-latka (bo taki wiek wystąpił w poście założycielskim) niesie
                            plecak.
                            A ty masz chyba jakieś totalne kompleksy twierdząc, że takie
                            niesienie plecaka 8-latkowi to sposób dowartościowania się. Kogo?
                            Chyba że babcia chce "błysnąć" przed sąsiadką, bo znajome mi babcie
                            aż tak z internetu nie korzystają. A co do obozów narciarskich i
                            noszenia nart - ze 2 lata temu widziałam młodego dżentelmena
                            niosącego do autobusu narty swoje i 2 koleżanek smile. I dodam, że na
                            obozach narciarskich zestaw narty+plecak to się nosi 2 razy : przy
                            dojechaniu na kwaterę i przy wyjeździe. Więc może nie pisz o
                            rzeczach, o których nie masz pojęcia. Zwłaszcza nie pisz z widocznym
                            przekąsem, bo zaraz jakimś wirtualnym kijkiem po głowie dostaniesz
                            :-p.
                      • e_r_i_n Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 21:56
                        srebrnarybka napisała:

                        > - powinno się walczyć o szafkę w szkole, by każde dziecko mogło
                        > zostawić tenisówki, klapki na basen, ręcznik, mydło, czepek
                        > kąpielowy etc. zawsze można zmniejszyć ciężar rzeczy noszonych
                        > przez dziecko.

                        Tia, a te kąpielówki, ręcznik i strój do wf to się do domu do prania
                        teleportują wink
                        • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 22:45
                          tenisówki i klapki też się pierze po każdym użyciu?
                          • e_r_i_n Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 22:58
                            Odpowiem pytaniem na pytanie - a tylko tenisówki czy klapki ważą?
                            • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 23:06
                              nie, ale jak się je będzie zosawiać, będzie ważyć mniej. I z
                              pewnością znalazłoby się jeszcze parę innych rzeczy, które można
                              zostawiać, jak się chce.
                              • e_r_i_n Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 23:56
                                Owszem. Natomiast nadal beda tez rzeczy, ktore bedzie trzeba nosic -
                                wiec jest po 1 dla opcji 'da sie odciazyc tornistry tak, ze rodzice
                                nie musza ich nosi' oraz opcji 'mimo wszystko plecak MOZE BYC
                                czasami zbyt ciezki dla plecow siedmiolatka'.

                                (Przy)biegli rewidenci
                                Bliżej niż dalej
                                • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 00:02
                                  'mimo wszystko plecak MOZE BYC
                                  > c z a s a m i [podkreślenie moje - srebrnarybka]zbyt ciezki dla
                                  plecow siedmiolatka'.

                                  - co innego plecak możliwy do niesienia przez 7latka, tylko CZASAMI,
                                  kiedy wjątkowo nagromadziła się jakaś masa dodakowych rzeczy, muszą
                                  go przenieść rodzice, a co innego plecak, którego Z ZASADY 7 latek
                                  nosić nie powinien. Skoro szkoła to obowiązek 7latka, to i noszenie
                                  plecaka powinno być jego obowiązkiem. A od każdej reguły są wyjątki,
                                  nie naruszające reguły. Ale o regułę chodzi.
                                  • e_r_i_n Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 00:06
                                    A skąd wiesz, kiedy dana babcia nosi tenze plecak? Moze akurat w
                                    ten 'wyjatkowy' dzien? Moje dziecko jest na szczescie na tyle
                                    swiadome (pewnie jak 99% dzieci w jego wieku), ze wie, ze do szkoly
                                    ono chodzi, nie ja. I fakt, ze tata mu przenosi plecak z samochodu
                                    do szatni naprawde W OGOLE nie wpłynie na jego poczucie obowiazku.
                                    • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 00:13
                                      Konkretna babcia może nieść w ten wyjątkowy dzień, ale jeżeli widzę,
                                      że w zasadzie nie wnuczki noszą, tylko babcie, to znaczy, że to nie
                                      jest wyjątek, tylko reguła.

                                      Moje dziecko jest na szczescie na tyle
                                      > swiadome (pewnie jak 99% dzieci w jego wieku), ze wie, ze do
                                      szkoly
                                      > ono chodzi, nie ja. I fakt, ze tata mu przenosi plecak z samochodu
                                      > do szatni naprawde W OGOLE nie wpłynie na jego poczucie obowiazku.

                                      - w jaki sposób przejawia się ta świadomość?
                                      • e_r_i_n Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 00:16
                                        srebrnarybka napisała:

                                        > - w jaki sposób przejawia się ta świadomość?

                                        A odpowiedz mi, w jakim wieku masz dziecko?

                                        A w temacie, chociaz srednio odczuwam potrzebe odpowiedzi - np. w
                                        takim, ze samodzielnie odrabia lekcje (w swietlicy lub tuz po
                                        przyjsciu do domu, bez ponaglania i przypominania), samo informuje,
                                        co jest na nastepny dzien do przyniesienia do szkoly, samo sie
                                        pakuje. Wystarczy? Czy moze jeszcze powinno sobie samo prasowac
                                        koszulke do szkoly?
                                        • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 00:26
                                          samodzielnie odrabia lekcje (w swietlicy lub tuz po
                                          > przyjsciu do domu, bez ponaglania i przypominania), samo
                                          informuje,
                                          > co jest na nastepny dzien do przyniesienia do szkoly, samo sie
                                          > pakuje.

                                          - gratuluję. Są to obecnie zachowania tak rzadkie, że trudno było
                                          przypuszczać, że akurat tak jest u Ciebie. No i lepiej się nie
                                          przyznawaj na tym forum, że dziecko samodzielnie odrabia lekcje, bo
                                          Cię zlinczują. Zdaniem większości forumowiczek zaniedbujesz święty
                                          obowiązek, chociaż ja uważam, że dla Twojego dziecka to dużo lepiej.
                                          • e_r_i_n Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 00:32
                                            No nie, lepiej uznać, że 'jak wszyscy' dziecko rozpieszczam i hoduję
                                            przyszłego dresiarza.
                                            BTW samodzielne odrabianie lekcji to nie jest to samo, co odrabianie
                                            totalnie bez rodzica. Uwazam za moj OBOWIAZEK interesowanie sie tym,
                                            co i jak moje dziecko zrobilo.
                                            • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 00:36
                                              BTW samodzielne odrabianie lekcji to nie jest to samo, co odrabianie
                                              > totalnie bez rodzica. Uwazam za moj OBOWIAZEK interesowanie sie
                                              tym,
                                              > co i jak moje dziecko zrobilo.

                                              Ja też tak uważam. Natomiast uważam, że rodzice nie dopuszczający
                                              dzieci do samodzielnego odrabiania lekcji wyrządzają im krzywdę.
                                              Znam 12 latkę, w której rodzinie nikt, poza ojcem, nie znał
                                              fracuskiego. Po odejściu ojca dziewczynka nie była w stanie uczyć
                                              się francuskiego, bo nigdy żadnych lekcji nie odrabiała
                                              samodzielnie, inne przedmioty obstawiła mamusia i dziadkowie, ale
                                              francuskiego nie miał kto obstawić.
                                              • e_r_i_n Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 00:39
                                                I cóż, znowu widzisz tylko skrajnosci - zupełne olanie albo totalne
                                                wyreczanie. Nie ustepowanie w ogóle albo ustepowanie kazdemu
                                                starszemu człowiekowi.
                                                Ludzie jednak mają coś takiego, jak rozum, zdolnosc analizy i inne
                                                takie pierdoły. I jednak wiekszosc umie znalezc złoty srodek miedzy
                                                wychowywaniem a rodzicielska troska.
                                                • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 00:45
                                                  Tylko za pomocą takich pierdół możesz, bo nie masz rentgena w
                                                  oczach, uznać, że jakaś starsza osoba może sobie postać, a ona
                                                  właśnie ma rozwalony kręgosłup i okaże się tą dziarską staruszką.
                                                  • e_r_i_n Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 00:47
                                                    Jeśli ma rozwalony kręgosłup, jak już kilkakrotnie napisałam, może
                                                    poprosić o ustąpienie miejsca. Ewentualnie podejść do miejsca
                                                    oznaczonego 'krzyżykiem' - które jej się należy (bo pewnie z tym
                                                    rozwalonym kręgosłupem inwalidą jest?).
                                                    BTW rozwalony kręgosłup może mieć też dwudziestolatek.
                                                  • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 00:52
                                                    U mnie "rozwalenie kręgosłupa", czyli skoliozę, stwierdzono, jak
                                                    miałam 11 lat. Ale zawsze ustępowałam i ustępuję miejsca. Mimo
                                                    wszystko ciężej jest stać 60latkowi niż 20 latkowi, chyba, że jest
                                                    ciężko chory. Nie każda poważna wada kręgosłupa daje uprawnienia
                                                    inwalidzkie.
                                                  • e_r_i_n Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 00:54
                                                    No więc najlepiej sprawdza się moja rada - jako że nie każdy jest w
                                                    stanie goły okiem stwierdzić przypadłości innych, dobrze się nauczyć
                                                    proszenia o przysługę. Nie boli, nie upokarza - w koncu nikogo nie
                                                    oszukujesz, prawda? A działa i frustracji nie ma.
                                                  • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 00:57
                                                    Upokarza, a osobę 60letnią można gołym okiem odróżnić od 30letniej.
                                                    Niestety taka osoba, nawet jeśli nie jest inwalidą, ma już
                                                    zdecydowanie mniej sił niż 30latka.
                      • pam_71 Re: babcie z tornistrami 12.12.08, 10:44
                        Przepraszam, że się "wetnę" ale nie wszytkie polskie szkoły maja
                        niestety możliwiść znalezienia szafki dla ucznia.
                        Często nie wynika to z "niechęci" szkoły a jedynie z warunków
                        lokalowych ;-(
                        U nas w szkole I-III ma zmianówkę. Oznacza to tyle,że na jedną salę
                        przpadają dwie klasy. Nie ma więc gdzie zostawić podręczników.
                        Podobnie z workiem do w-f. Szatnie dla Maluchów są zaadoptowane z
                        wnęk na holu ;-( ...
                        Starsi uczniowie jak wiadomo wędrują już z sali do sali z całym
                        dobytkiem ...
                        Srebrna .. Twoje dzieci to już pewnie dawno "po szkole" albo
                        jeszcze "długo przed" ... co nie ? wink
                        Pozdro
                • kurczak1 Re: babcie z tornistrami 22.11.08, 11:23
                  W pobliskim miescie władze zasponsorowały dzieciakom drugi komplet
                  podreczników zeby byl w szkole. To dobre rozwia zanie.
                  • jakw Re: babcie z tornistrami 22.11.08, 14:15
                    Właśnie, rozwiązanie dobre, problem w tym, że w skali szkoły mojej
                    starszej (żaden moloch) kosztowałoby to pewnie kilka razy więcej niż
                    kasa dana szkole na przystosowanie się do przyjęcia 6-latków.
              • e_r_i_n Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 21:52
                srebrnarybka napisała:

                > Sądzę, że przyczyna to, co wyżej.

                Tak, tak, nadopiekunczy rodzice, którym sie nie chce dziecmi
                opiekowac.
                To w koncu ci rodzice leniwi (bo nie protestuja) czy nadgorliwi (bo
                nosza). Jakos nie sadze, zeby wiekszosc matek z luboscia niosla w
                reku plecak + zakupy i leciała z dzieckiem do autobusu jeszcze.
                • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 22:48
                  Ja też nie sądziłam, ale zaciekła obrona ciężkich tornistrów przez
                  niektóre dyskutantki wskazuje, że mają ochotę nosić, ponieważ samo
                  noszenie z pewnością nie sprawia im przyjemności, to wyjaśnienie
                  jest tylko jedno, to, które podałam.
                  • e_r_i_n Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 23:05
                    Jaka obrona? Stwierdzanie faktów raczej.
                    Zdarza się, ze dziecko ma ZA CIĘŻKI plecak.
                    I uważam, że rodzic noszacy tenże nie jest nadopiekunczy - jest
                    rozsadny. Dziecku naprawde nie stanie sie krzywda, jesli bedzie
                    wiedzialo, ze na pomoc rodzica moze liczyc. Smiem twierdzic, ze
                    raczej bedzie to dla niego dobra nauka - czyli pomoc za pomoc.
                    Ciekawa jestem, w jakim wieku masz dziecko smile


                    (Przy)biegli rewidenci
                    Bliżej niż dalej
                    • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 23:08
                      bedzie to dla niego dobra nauka - czyli pomoc za pomoc.

                      - ????
                      będzie to dla niego nauka, że rodzice zawsze załatwią za nie
                      wszystko, co do niego należy.
                      • e_r_i_n Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 23:58
                        Tak, tak, jak mu kanapke zrobie, to tez go wyreczam?
                        Wiesz, ja sie wychowalam w rodzinie, gdzie pomoc dzieciom nie byla
                        ich wyreczaniem. I mam zamiar kontynuowac tradycje.
                        • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 00:06
                          Tak, tak, jak mu kanapke zrobie, to tez go wyreczam?

                          - 7latka tak, bo już powinien umieć sam sobie zrobić.

                          Wiesz, ja sie wychowalam w rodzinie, gdzie pomoc dzieciom nie byla
                          > ich wyreczaniem.

                          - a czym była?

                          Ja wychowałam się w rodzinie, gdzie niepracująca matka z nudów
                          wyręczała mnie we wszystkim. Bardzo tego żałuję, bo, gdy zaczęłam
                          samodzielne życie, okazało się, że niczego nie umiem robić i
                          wszystkiego musiałam nauczyć się w przyspieszonym tempie. Moja matka
                          zaniedbała mnie w ten sposób przez niedopatrzenie, ale nie rozumiem,
                          jak można świadomie w ten sposób zaniedbywać wychowywanie dziecka.
                          • e_r_i_n Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 00:11
                            srebrnarybka napisała:

                            > - 7latka tak, bo już powinien umieć sam sobie zrobić.

                            Kurcze, to mąż MNIE WYRĘCZA, jak mi sniadanie przygotuje, bo ja sama
                            przeciez umiem? Czy tez mi pomaga?
                            Owszem, moj siedmiolatek umie sobie zrobic kanapki. Ale to tata mu
                            je szykuje do szkoly - bo on wtedy je sniadanie. Ja naprawde nie
                            uwazam za koniecznej wersji 'w 100% samowystarczalny siedmiolatek'.

                            > - a czym była?

                            POMOCĄ. UŁATWIANIEM. Chyba naprawdę masz jakiś głęboko zakorzeniony
                            problem, który nie pozwala Ci rozróżnić normalnych, rodzinnych
                            układów od chorego uzależnienia jednej osoby od drugiej.

                            > Ja wychowałam się w rodzinie, gdzie niepracująca matka z nudów
                            > wyręczała mnie we wszystkim. Bardzo tego żałuję, bo, gdy zaczęłam
                            > samodzielne życie, okazało się, że niczego nie umiem robić i
                            > wszystkiego musiałam nauczyć się w przyspieszonym tempie.

                            No zobacz, a mi mój tata przez całe 12 lat nauki robił kanapki do
                            szkoły, a mimo wszystko sama umiałam ugotować obiad już w wieku 13
                            lat. Oraz zapewnić pełną opiekę młodszemu rodzeństwu w wieku lat 16,
                            gdy rodzicie byli na dwutygodniowym urlopie.
                            MĄDRA pomoc jest KONIECZNA. Jak się widzi skrajności, to cóż, ma sie
                            problem.
                            • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 00:15
                              Kurcze, to mąż MNIE WYRĘCZA, jak mi sniadanie przygotuje, bo ja
                              sama
                              > przeciez umiem? Czy tez mi pomaga?

                              - mąż nie ma obowiązku Ciebie wychowywać, bo zakładam, że ożenił się
                              z osobą już wychowaną, która umie sobie zrobić kanapki. Natomiast
                              obowiązkiem rodziców jest wychować dziecko, czyli nauczyć je m. in.
                              robienia kanapek.
                              • e_r_i_n Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 00:17
                                No ok, a jak juz nauczyla, to od tego momentu ma nigdy przenigdy nie
                                robic tych kanapek? Dla zasady?
                                • pam_71 Re: babcie z tornistrami i .. kanapki 12.12.08, 11:28
                                  No z tymi kanapkami do dajcie luz .. na prawdę wink
                                  Nie uważam coby wychowawcze było zmuszanie 7-latka o 6:30 do
                                  samodzielnego szykowania sobie kanapek do szkoły ...
                                  Ja szykuję za nich .. również dlatego,żeby na kanapkach nie znalazło
                                  się pół słoika dżemu wink Nie popadajmy w skrajności.
                                  Podobnie ja Serebrna miałam nadopiekuńczych rodziców(jestem
                                  jedynakiem) i z racji tego wiem "czym to grozi" wink na stare lata...
                                  Przychylam się do obaw Kurczaka jeśli chodzi o tornistry ... Na
                                  miejscu Srebrnej uważałbym, aby nie "przesadzić" z radykalizmem w
                                  wychowaniu dzieci ... złoty środek ponad wszystko ... tylko czemu
                                  tak trudno go znaleźć ????
                                  Pam
                    • jakw Re: babcie z tornistrami 25.11.08, 18:06
                      e_r_i_n napisała:


                      > Ciekawa jestem, w jakim wieku masz dziecko smile
                      >
                      Osobiscie podejrzewam, że srebrnarybka swoje doświadczenia w
                      wychowywaniu dzieci czerpie co najwyżej z własnego dzieciństwa.
    • smerfeta7 Re: babcie z tornistrami 21.11.08, 21:12
      Ja także noszę córce tornister, ktory wazy prawie 11 kilogramow, a
      corka 19 kg. Dobrze, że tornister ma kółka, więc corka w szkole nie
      musi go dzwigac.
      Ja dbam o kręgosłup corki 7 letniej i jej zdrowie.
      A co do siedzenia w tramwaju, przysluguje jej miejsce dla osoby
      chorej.
      Nieraz widzialam miny innych osob, że moja corka siedzi i sądzisz,
      że się nimi martwiłam.
      Może czasami warto pomyslec, że siedzą osoby nie tylko zle wychowane
      ale i chore, mimo swojego bardzo mlodego wieku, a jest ich naprawde
      dużo.




    • marghe_72 Re: babcie z tornistrami 21.11.08, 23:48
      Noszę dziecku torbister, bo jest ciężki.
      Jakby nie patrzeć ja jestem od niej silniejsza.
      Ona pomaga nosić drobniejsze rzeczy.
    • mama303 Re: babcie z tornistrami 22.11.08, 11:22
      kurczak1 napisała:

      > Tymczasem to co widzę dookola przeraza mnie: do szkoły zewsząd
      > ciagną mamy i babcie dźwigające tornistry dzieci.

      A ortopedów przeraża widok dziecka dźwigajacego codzień na placach
      10 kg.
      Uwaga- ogromna ilość uczniów ma problemy z kręgosłupem.
      • kurczak1 Re: babcie z tornistrami 22.11.08, 11:50
        Ogromna ilosc dzieci korzysta z nadopiekuńczosci rodziców, by potem
        przez cały dalszy dzionek wytracać zaoszcz,ędzona w tensposób
        energie, albo w og,ole nie zażywa ruchu i powietrza bo jest
        wszedxzie wożona, a CZAS W DOMU POSWIECA NA SIEDZENIE PRZED
        TELEWIZOREM LUB KOMPUTEREM. To jest głowna przyczyna problemow z
        kręgosłupem
        • mama303 Re: babcie z tornistrami 22.11.08, 13:30
          kurczak1 napisała:

          >a CZAS W DOMU POSWIECA NA SIEDZENIE PRZED
          > TELEWIZOREM LUB KOMPUTEREM.

          Owszem siedzący tryb życia dzieciaków tez ma znaczenie smile
    • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 22.11.08, 13:13
      Szanowne Forumowiczki, a może, zamiast dyskutować, warto byłoby
      zrobić coś konstruktywnego. Może Redakcja GW, tak chętna do
      podejmowania różnych akcji ogólnopolskich (Rodzić po ludzku etc.)
      podjęłaby się jeszcze jednej akcji "Odchudźmy uczniowskie
      tornistry". Może wziąć się za lobbing tego, by opracować podręczniki
      dzielone na zeszyty tygodniowe, by każdy uczeń miał w szkole szafkę,
      w któej zostawia np. blok, farby czy jakieś inne akcesoria
      niepotrzebne w domu? Może nawet słynne kapcie dałoby się zostawiać w
      szkole, jeśli dziecko ma drugie w domu (pewnie taniej kupić drugie
      do domu niż worek i jeszcze ryzykować, że dziecko zgubi), może np.
      tenisówki czy co tam innego na wf, czy nawet strój gimnastyczny?
      Myślę, że jest to do przeprowadzenia, tylko potrzebna akcja
      uświadamiająca.
      • mama303 Re: babcie z tornistrami 22.11.08, 13:37
        Super pomysł.
        A do czasu zmian noście za dzieciaki te ciężary - taki apel.
        • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 22.11.08, 13:50
          Super pomysł.

          - nie wiem, czy super. Mnie się wydaje oczywiste, że skoro jest
          problem, który nie tak trudno zasygnalizować i oprotestować, należy
          to zrobić. I zgadnij koteczku, jak mawiał śp. Stefan Kisielewski,
          dlaczego nikt dotąd za taką akcję się nie zabrał? Ano dlatego, że
          mamusie czują się lepsze, jak dźwigają za dziecinki, nie myśląc o
          tym, że może dziecinki potrzebują od nich czegoś całkiem innego.

          > A do czasu zmian noście za dzieciaki te ciężary - taki apel.

          - tego nie napisałam. Uważam, że doraźnie też od szkół można
          wyegzekwować przynajmniej częściowe ulgi, no i robić tak, jak
          Kurczak. Żeby dziecko też miało poczucie, że noszenie książek do
          szkoły to jego obowiązek, a nie mamusi.

          Poza tym: właśnie napisałam do GW podsuwając im pomysł akcji. Co
          odpowiedzą - zobaczymy.
          • mama303 Re: babcie z tornistrami 25.11.08, 21:45
            srebrnarybka napisała:

            > I zgadnij koteczku, jak mawiał śp. Stefan Kisielewski,
            > dlaczego nikt dotąd za taką akcję się nie zabrał? Ano dlatego, że
            > mamusie czują się lepsze, jak dźwigają za dziecinki, nie myśląc o
            > tym, że może dziecinki potrzebują od nich czegoś całkiem innego.

            No jasne - ja np. juz doczekać sie wprost nie mogę kiedy zacznę
            dźwigać tornister mojej pociechy wink sama słodycz normalnie.
            • jakw Re: babcie z tornistrami 26.11.08, 14:02
              mama303 napisała:

              > srebrnarybka napisała:
              > Ano dlatego, że
              > > mamusie czują się lepsze, jak dźwigają za dziecinki, nie myśląc
              o
              > > tym, że może dziecinki potrzebują od nich czegoś całkiem innego.
              >
              > No jasne - ja np. juz doczekać sie wprost nie mogę kiedy zacznę
              > dźwigać tornister mojej pociechy wink sama słodycz normalnie.

              No i się oczywiście przy tym dowartościujesz wink
      • green_sofia Re: babcie z tornistrami 22.11.08, 16:20
        No stroj gimnastyczny chyba odpada bo trzeba go uprac a co za tym
        idzie zaniesc do domu wink
      • kropkacom Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 17:37
        > Szanowne Forumowiczki, a może, zamiast dyskutować, warto byłoby
        > zrobić coś konstruktywnego. Może Redakcja GW, tak chętna do
        > podejmowania różnych akcji ogólnopolskich

        O ile wiem problem ciężkich plecaków powraca cięgle. Rodzice jednak muszą
        pakować dziecku wszystko to co wymaga szkoła. Czyli problem jest w szkole (w
        wymaganiach noszenia wszystkiego co popadnie) i najpewniej brak szafek
        osobistych rozbija się o pieniądze. A tych pieniędzy w oświacie nie ma nawet na
        bardziej palące rzeczy niż szafki.
        • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 18:16
          A może problem rozbija się o brak reakcji rodziców? Bo reakcje moich
          kontrdyskutantek, które z góry przewidują, że szkoła nie ma
          pieniędzy, o czymś chyba świadczą?
          • kropkacom Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 18:21
            A ma pieniądze??
          • jakw Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 19:41
            srebrnarybka napisała:

            > A może problem rozbija się o brak reakcji rodziców? Bo reakcje
            moich
            > kontrdyskutantek, które z góry przewidują, że szkoła nie ma
            > pieniędzy, o czymś chyba świadczą?
            Ja przewiduję "z dołu". W ciągu kilku lat problem szafek czy
            automatów z wodą przewijał się kilkakrotnie i nic z
            tego "przewijania się" nie wyniknęło.
    • wieczna-gosia Re: babcie z tornistrami 22.11.08, 17:11
      a ja lubie dziecku poniesc plecak.
      • kropkacom Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 15:02
        > do szkoły zewsząd
        > ciagną mamy i babcie dźwigające tornistry dzieci, które to dzieci
        > podskakują radosnie i nawet do głowy im nie przyjdzie, zeby pomóc.

        Moja konkluzja. Jak to ludzie lubią się zajmować innymi ludźmi. Wymiękłam.
        • lila1974 Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 17:54
          Prawda? smile

          Jakież to haniebne - rodzice lub dziadkowie noszący za dzieckiem
          plecak do szkoły lub sadzający je na siedzeniu w autobusie czy
          tramwaju - czysta patologia!

          Jak dobrze, że mamy tak światle jednostki, że nam palcem wytykają
          nasze błędy tongue_out
          • kkokos Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 20:34
            srebrnarybka chyba amerykę odkryła... problem za ciężkich tornistrów pojawia się
            regularnie na początku roku szkolnego, zawsze wtedy przynajmniej jedna gazeta o
            tym pisze, raz na dwa lata jest jakieś publiczne ważenie tornistrów... i nic.
            ale srebrnarybka zaapeluje do wysokich obcasów i na pewno będzie skuteczna.

            każde rozwiązanie ma swoje minusy. także osobiste szafki w szatni - srebrna
            rybka nie ma chyba syna, tylko grzeczną córkę, i to młodą jeszcze. niestety,
            większość chłopców będzie pamiętać o przyniesieniu wf-u do domu do prania na
            weekend (częściej to nie ma sensu, skoro mamy nosić jak najmniej) raz na
            miesiąc, a nie w każdy piątek. podręczniki czy ćwiczenia, które normalnie mogą
            sobie mieszkać w szafce i być przydatne w szkole, jednak raz na jakiś czas muszą
            trafić do domu, bo coś z nich będzie zadane - większość chłopców (większość, bo
            oczywiście są tacy z genem prymusostwa) o tym zapomina. choć rzeczywiście
            szafki są ogólnie bardzo dobrym pomysłem i cieszę się, że w podstawówce mojego
            syna były. ale w wielu szkołach fizycznie nie ma na nie miejsca!

            większość chłopców prowadzi w szkole także życie towarzyskie, które polega m.in.
            na grach w duelmasters i inne tego typu karty, na zbieraniu i wymienianiu się
            jakimiś naklejekami do albumów - a to wszystko waży, po pewnym czasie dzieciak
            nie nosi już 5 kart, a 150. i to w puszce. będziesz codziennie kontrolować
            dziecku tornister, by takich rzeczy nie nosiło, a jednocześnie zaufasz mu w
            kwestii osobistej odpowiedzialności za sprawy szkolne - no coś tu się kłóci.

            oczywiście, nauczyciele powinni uprzedzać, że na następny dzień nie przynosi się
            - np. w IV klasie, np. z matmy - podręcznika, zbioru zadań i trzech zeszytów
            ćwiczeń, bo nie ma szans, żeby z wszystkiego skorzystać. powinni. i rodzice o
            tym na zebraniach mówią, nawet do dyrekcji chodzą, a sytuacja i tak się nie
            zmienia. niektórzy nauczyciele są niereformowalni, a dyrekcja w odpowiedzi na
            skargi mówi "no cóż, nie są państwo pierwszym rocznikiem, który na panią x się
            skarży". i na tym się kończy. ale srebrnarybka przyjdzie i wywalczy.

            i znowu chłopcy - normalny chłopiec, nie ten z genem prymusostwa, bardzo szybko
            by pogubił wszystkie karty do wpinania w skoroszyt. i tak ma na głowie tyle
            rzeczy to do pamiętania, po grzyba mu dorzucać jeszcze jedną??
            • e_r_i_n Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 20:46
              Się dopisuję do klanu rodziców, którym się zdarza pomóc WŁASNEMU
              DZIECKU i ponieść mu plecak - chociaż raczej sporadycznie i na
              krótki odcinkach, bo kiedy on jest cięższy (z piciem i kanapkami),
              to mu tatuś nosi (z auta do szkoły) wink.
              I co najgorsze, sadzam dziecko w autobusie na jedynym wolnym
              miejscu. Zgroza.
              A mimo wszystko grzeczne i usłużne z niego dziecko. Pewnie się od
              osób typu autorka wątku tego nauczył wink
    • maadzik3 Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 21:09
      Niby teoretycznie sie z Toba zgadzam (i w pelni odnosnie srodkow komunikacji
      publicznej), ALE: zdarzylo mi sie podniesc tornister 8-latki, przypadkiem,
      pomagalam jej zdjac. To bylo ok. 10 kilo!!! Mnie przygielo. Dziecko
      (szczuplutkie) w tym wieku to jakies 20-25 kg co oznacza ze 10 kg tornister to
      jakbym ja niosla 25 kg plecak bez pasa biodrowego. W tym momencie przysieglam
      sobie ze gdy syn pojdzie do szkoly to chocbym miala wyrywac poszczegolne kartki
      z podrecznikow i dawac tylko te potrzebne nie bedzie nosil takich ciezarow. A
      potem lament nad kregoslupami dzieci sie odbywa. W szkole powinny byc szafki na
      ksiazki, do noszenia niewiele i wtedy owszem, dzieci moga nosic tornistry.
      Obecnie Mlody sam nosi tornister z drugim sniadaniem - reszte w jego szkole
      trzyma sie w szafkach. Nie pomagam. W drodze z zakupow tez daje cos do
      poniesienia. Ale na jego sily.
      Powyzszy wywod dotyczy sila rzeczy dzieci mlodszych, ale tamten dziewczecy
      tornister mnie porazil
      • maadzik3 Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 21:33
        A co do tego czy cos mozna zrobic mieszkajac w Polsce zaczelam lobbowac na rzecz
        ograniczenia ciezaru plecakow w mojej miejscowosci (mlodociani w pracy czyli
        osoby miedzy 16 a 18 rokiem zycia moga podnosic znacznie mniej niz wazy
        przecietny tornister 8-latka), przygladac sie drogom prawnego nacisku (kilka
        wymyslilam), ale akcja ogolnopolska np. GW by sie przydala. Co do finansow na
        szafki gminy (ktore finansuja szkoly) moga ubiegac sie o pieniadze na ten cel z
        Unii. Potem wyprowadzilismy sie za granice i na razie przerwalam swe dzialania,
        ale wiele mozna zdzialac. Nie czuje sie nadopiekuncza (lekki tutejszy tornister
        Mlody nosi sam), ale przerazona obciazeniem kregoslupow naszych milusinskich
        • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 22:51
          Dziękuję za wsparcie. Próbuję do takich działań namówić inne
          dyskutntki na forum, ale bronią zaciekle ciężkic tornistrów.
          • kropkacom Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 07:12
            > dyskutntki na forum, ale bronią zaciekle ciężkic tornistrów.

            Nie umiesz czytać ze zrozumieniem. Nikt nie broni ciężkich plecaków. Ja bronie
            prawa do tego żeby móc czasami pomóc moim dzieciom i nie narazić się na pochopną
            ocenę "życzliwej" pani z manią pouczania innych.
            • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 07:47
              Nikt nie broni ciężkich plecaków.

              - jak to nikt nie broni? Większość odpowiedzi na moje posty dotyczy
              wymyślaniu rozmaitych trudności, które sprawiają, że tornistry w
              żaden sposób nie moga być lżejsze (a to szkoła nie ma pieniędzy na
              szafki, a to podręczniki dzielone na zeszyty były droższe dokładnie
              o 20%, a to kapcie ukradną, a to rodzice nie będą płacić na automat
              z napojami, etc, etc.), natomiast nikt nie dyskutje o tym, jak te
              trudności, w dużej mierze wyimaginowane, rozwiązań. Bo najprościej
              jest dźwigać plecak za dziecko.

              Ja bronie
              > prawa do tego żeby móc czasami pomóc moim dzieciom i nie narazić
              się na pochopn
              > ą
              > ocenę "życzliwej" pani z manią pouczania innych.

              - prawo to masz, żęby nawet za dzieci chodzić do szkoły, a nie tylko
              CZASEM pomóc, a ja mam prawo wyrazić pogląd. Nie ja założyłam ten
              wątek i była co najmniej jeszcze jedna osoba, któa zauważyła, że
              problem istnieje. Zaproponowałam konkretne, konstruktywne
              rozwiązanie - nikt się tym nie zainteresował, bo nie widzicie
              problemu. A ja widzę i uważam, że dobrze, że dałam do myślenia.
              Zaciekła obrona ciężkich tornistrów dowodzi, że problem istnieje, bo
              gdyby Wam tak strasznie nie zależało na takim sposobie uzyskiwania
              satysfakcji, nie broiłybyście tych ciężkich tornistrów tak zaciekle.
              • kropkacom Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 09:08
                > - jak to nikt nie broni? Większość odpowiedzi na moje posty dotyczy
                > wymyślaniu rozmaitych trudności, które sprawiają, że tornistry w
                > żaden sposób nie moga być lżejsze

                Bo normalnie nie ma miejsca i pieniędzy. Wiele szkół trzeba przebudować żeby dla
                iluś tam trzydziestoosobowych klas zrobić szafki. Proste? Nie proste.

                Nie mówię już o programie nauczania i polityce podręcznikowej. A mentalność
                nauczycieli też robi swoje.

                > - prawo to masz, żęby nawet za dzieci chodzić do szkoły, a nie tylko
                > CZASEM pomóc, a ja mam prawo wyrazić pogląd.

                O co Ci chodzi? Masz jakieś traumy z dzieciństwa? Nikt nie postuluje aby coś
                robić "za" dzieci. To że ktoś poniesie od czasu do czasu swojemu dziecku torbę
                znaczy tylko tyle że mu pomoże. Może to dziwne ale ludzie sobie pomagają. Tak,
                rodzic to też człowiek i małemu może pomóc. Nikt nie chce chodzić "za" dzieci do
                szkoły i codziennie obciążać się obowiązkiem dźwigania tornistra.

                > Zaciekła obrona ciężkich tornistrów dowodzi, że problem istnieje,

                Czytaj że zrozumieniem. A problem z tego wątku istnieje tylko w kilku głowach i
                miedzy innymi i Twojej i to nie jest problem ciężkiego plecaka.
                • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 10:48
                  Bo normalnie nie ma miejsca i pieniędzy. Wiele szkół trzeba
                  przebudować żeby dl
                  > a
                  > iluś tam trzydziestoosobowych klas zrobić szafki. Proste? Nie
                  proste.
                  >
                  > Nie mówię już o programie nauczania i polityce podręcznikowej. A
                  mentalność
                  > nauczycieli też robi swoje.

                  - ale jeżeli nikt nie próbuje walczyć z tymi złymi zjawiskami i
                  jeszcze je usprawiedliwia, to nic się nigdy nie zmieni.

                  To że ktoś poniesie od czasu do czasu swojemu dziecku torbę
                  > znaczy tylko tyle że mu pomoże. Może to dziwne ale ludzie sobie
                  pomagają. Tak,
                  > rodzic to też człowiek i małemu może pomóc. Nikt nie chce
                  chodzić "za" dzieci d
                  > o
                  > szkoły i codziennie obciążać się obowiązkiem dźwigania tornistra.

                  - moment. Jeżeli te tornistry są istotnie dużo za ciężkie dla dzieci
                  i noszenie ich przez dzieci stanowi zagrożenie dla ich zdrowia, to
                  rodzice powinni nosić je nie od czasu do czasu, tylko stale i
                  nienoszenie tych tornistrów przez rodziców jest narażaniem zdrowia
                  dzieci w stopniu poważnym. Właściwie więc rodzic, którego dziecko
                  samo nosi plecak, powienien mieć co najmniej ograniczone prawa
                  rodzicielskie, jeśli nie zabrane, za narażanie zdrowia dziecka.
                  Ponieważ, jak słusznie zauważyłaś, nikt nie chce się obciązyć takim
                  obowiązkiem i zaadniczo jest to niemożliwe, przeto obowiązkiem
                  rodziców jest wszcząć alarma w szkołach, ministerstwie, przed
                  sejmem, w izie wydawców książek etc., by, dla dobra dziecka, to
                  zagrożenie zlikwidować. Jeśli natomiast tornistry są ciężkie, ale
                  takie, że noszenie ich przez dzieci w zasadzie nie zagraża ich
                  zdrowiu, to noszenie ich stałe przez rodziców jest z pewnością
                  niewychowawcze. Chyba, że mówimy o sporadycznych przypadkach, ale
                  przecież nie mówimy o sporadycznych, tylko o szerszym zjawisku.
                  • kropkacom Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 11:39
                    > rodziców jest wszcząć alarma w szkołach, ministerstwie, przed
                    > sejmem, w izie wydawców książek etc.

                    Wiesz, gdyby w polskiej szkole był problemem tylko ciężki plecak to może i
                    protest albo głodówka z tego powodu nie była by przesadą. O przeładowanych
                    plecakach mimo to mówi się i to często. Czy coś z tego wynika? Na razie niewiele
                    ale jednak.

                    > przecież nie mówimy o sporadycznych, tylko o szerszym zjawisku.

                    Zaczynam myśleć że ktoś tu chyba zaczyna wariować. O jakim szerszym zjawisku?
                    • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 12:00
                      Wiesz, gdyby w polskiej szkole był problemem tylko ciężki plecak to
                      może i
                      > protest albo głodówka z tego powodu nie była by przesadą. O
                      przeładowanych
                      > plecakach mimo to mówi się i to często. Czy coś z tego wynika? Na
                      razie niewiel
                      > e
                      > ale jednak.

                      - jeżeli te ciężkie plecaki rzeczywiście zagrażają zdrowiu dzieci,
                      to trzeba KRZYCZEĆ, bo nie można tego odpuścić, tak samo, jak się
                      wrzeszczy o innych zagrożeniach i zmusz Zaczynam myśleć że ktoś tu
                      chyba zaczyna wariować. a szkoły do ich eliminacji. Chyba, że nie o
                      to w istocie chodzi, co podejrzewam.

                      O jakim szerszym zjawisku?

                      - o powszechnej prakyce noszenia plecaków za dzieci. BTW: jeśli ktoś
                      odprowadza do szkoły dwoje dzieci w zbliżonym wieku, np. I i II
                      klasa, to powinien 1. nieść oba plecaki, 2. wynająć tragarza, 3.
                      nieść młodszemu, narażają starsze na skoliozę?
                      • kropkacom Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 12:07
                        > chyba zaczyna wariować. a szkoły do ich eliminacji. Chyba, że nie o
                        > to w istocie chodzi, co podejrzewam.

                        ??

                        > - o powszechnej prakyce noszenia plecaków za dzieci. BTW: jeśli ktoś
                        > odprowadza do szkoły dwoje dzieci w zbliżonym wieku, np. I i II
                        > klasa, to powinien 1. nieść oba plecaki, 2. wynająć tragarza, 3.
                        > nieść młodszemu, narażają starsze na skoliozę?

                        Na pewno nie nazwałabym tego powszechna praktyką. No i masz dzieci? Ktoś Co każe
                        nosić im plecaki? Nie? To o co cho?
    • e_r_i_n Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 21:48
      kurczak1 napisała:

      > Od ok. 2 lat uczę synka, że starszym (w tym mamie) należy w
      > autobusie ustąpić miejsca i pomóc nieść zakupy.

      I pewnie, że starszy ma zawsze rację i nie dyskutuj gó...arz.
      Widzisz, ja uczę mojego siedmiolatka tego, że trzeba być kulturalnym
      i jednocześnie dbać o swoje dobro. To się nie wyklucza.
      • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 22:51
        Czy 7latek ustępujący starszym w autobusie nie dba o swoje dobro?
        • e_r_i_n Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 23:00
          IMO - zależy. Czasami zdecydowanie powinien siedzieć - np. wtedy,
          gdy kierowca jedzie jak wariat. Albo jak jest padnięty po całym dniu
          w szkole. Moje dziecko uczę tego, co sama stosuję - ustępowania
          miejsca tym, którzy tego potrzebują. Nie każdemu starszemu.
          • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 23.11.08, 23:12
            Starsi też bywają padnięci po całym dniu. Widzisz, jestem już w tym
            wieku, że obserwuję efekty wychowania. Jakoś tak dziwnie, że ja
            ustępuję miejsca, jak wchodzi starsza osoba, a młodzi chłopcy i
            młode dziewczyny nie ustępują (mówię o osobach ok. 20 lat). Zapewne
            dlatego, że moje pokolenie "tresowano", a ich już uczono "przez
            osmozę", tzn. im wszyscy ustępowali. I dlatego nie wiedzą, że to oni
            powinni ustąpić. Ja też bywam padnięta, a poza tym mam bardzo
            poważne skrzywienie kręgosłupa i nieraz takie bóle, że z pewnością
            nie powinnam ustępować miejsca. Ale zdaję sobie sprawę, że osoba 20
            lat ode mnie starsza ma prawdopodobnie kręgosłup w gorszym stanie
            niż ja i jeszcze inne dolegliwości. Jak będziesz starsza, to
            zrozumiesz, dlaczego starszym osobom trzeba ustępować miejsca.
            • e_r_i_n Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 00:02
              srebrnarybka napisała:

              > Jak będziesz starsza, to zrozumiesz, dlaczego starszym osobom
              > trzeba ustępować miejsca.

              Osobom, które tego potrzebują - ustępuję. Są to też osoby młodsze -
              np. młode dziewczyny w ciąży. Albo małe dzieci - o zgrozo.
              A starsze ode mnie są osoby np. 29-letnie. Im, w imię zasady, też
              mam ustąpić zawsze i wszędzie.
              IMO jak ktoś potrzebuje usiąść, a nie widać po nim na pierwszy rzut
              oka choroby/niepełnosprawności/problemów, zawsze może podejść i o
              ustąpienie miejsca poprosić. Z mojej strony nie spotka się z odmową.
              I tak, wiem, dzisiejsza młodzież to taka okropna. Mnie, co dziewne,
              akurat z ich strony nieprzyjemności nigdy nie spotkały - a chociażby
              w komunikacji miejskiej spędzam dużo czasu (i spędzałam w ciązy/z
              malutkim dzieckiem). Duże gorzej wspominam 'biedne starowinki'
              uprawiające maraton do wolnych miejsc. Widać tresura niektórych
              omineła.
              • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 00:10
                Osoba 29 letnia niestety nie jest ode mnie starsza, ale młodsza, i
                to sporo. Jak będziesz w moim wieku, to zrozumiesz, dlaczego osobom
                starszym (nie 29letnim) należy ustępować miejsca. No i oczywiście
                kobietom w ciąży bez względu na wiek. Podejrzewam tylko, że młodzi
                ludzie z pokolenia Twojego dziecka, wychowani tak, jak on, nie będą
                Ci chętnie ustępowali. Zrozumiesz też, że jakim upokorzeniem jest
                dla osoby, która źle się czuje "podejść i o
                ustąpienie miejsca poprosić."
                Zgadzam się, że istnieją agresywne staruszki, ale nie byłyby
                agresywne, gdyby im bez słowa miejsca ustępowano.
                • e_r_i_n Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 00:14
                  srebrnarybka napisała:

                  > Osoba 29 letnia niestety nie jest ode mnie starsza, ale młodsza, i
                  > to sporo.

                  Ale Ty piszesz, że JA zrozumiem, dlaczego nalezy ustepowac starszym
                  od siebie. No wiec Ci pisze - osoba 29 letnia jest starsza ODE MNIE.
                  Czyli wg Twojej teorii - muszę jej ustąpić.

                  > Podejrzewam tylko, że młodzi ludzie z pokolenia Twojego dziecka,
                  > wychowani tak, jak on, nie będą Ci chętnie ustępowali.

                  Skąd wiesz, jak wychowuję swoje dziecko?

                  > Zrozumiesz też, że jakim upokorzeniem jest dla osoby, która źle
                  > się czuje "podejść i o ustąpienie miejsca poprosić."

                  Cóż, sama bedąc we wczesnej ciazy pare razy prosiłam o ustąpienie
                  miejsca - grzecznie, mowiac wlasnie, ze w ciazy jestem i ciezko mi
                  sie stoi. Nigdy nie bylo to dla mnie upokorzeniem.

                  > Zgadzam się, że istnieją agresywne staruszki, ale nie byłyby
                  > agresywne, gdyby im bez słowa miejsca ustępowano.

                  Jasne. Ten temat na forach jest juz tyle razy wałkowany, ze szkoda
                  czasu na pisanie. Osobom, ktore siedziec (na pierwszy rzut oka)
                  powinny, ZAWSZE USTEPUJE. Niestety rentgena w oczach nie mam, wiec
                  inni, jesli chca siedziec, musza o tym poinformowac. Kulturalnie.
                  • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 00:22
                    Ale Ty piszesz, że JA zrozumiem, dlaczego nalezy ustepowac starszym
                    > od siebie. No wiec Ci pisze - osoba 29 letnia jest starsza ODE
                    MNIE.
                    > Czyli wg Twojej teorii - muszę jej ustąpić.

                    - myślę, że przeciętny nastolatek rozumie, co to znaczy starsi,
                    którym się ustępuje. To nie znaczy, że 13latek ma ustąpić 15latkowi.
                    Starsi to określenie ludzi dorosłych, którzy nie są już młodzi, może
                    jeszcze nie starzy, ale właśnie starsi.

                    Skąd wiesz, jak wychowuję swoje dziecko?

                    - napisałaś.

                    Cóż, sama bedąc we wczesnej ciazy pare razy prosiłam o ustąpienie
                    > miejsca - grzecznie, mowiac wlasnie, ze w ciazy jestem i ciezko mi
                    > sie stoi. Nigdy nie bylo to dla mnie upokorzeniem.

                    - może publiczne tłumaczenie się z ciąży nie jest aż tak krępujące,
                    jak ze złego samopoczucia. Z ciekawości: czy zawsze Ci ustępowano,
                    czy też może usłyszałaś coś pod swoim adresem?


                    Zgadzam się, że istnieją agresywne staruszki, ale nie byłyby
                    > > agresywne, gdyby im bez słowa miejsca ustępowano.
                    >
                    > Jasne. Ten temat na forach jest juz tyle razy wałkowany, ze szkoda
                    > czasu na pisanie. Osobom, ktore siedziec (na pierwszy rzut oka)
                    > powinny, ZAWSZE USTEPUJE. Niestety rentgena w oczach nie mam, wiec
                    > inni, jesli chca siedziec, musza o tym poinformowac. Kulturalnie.

                    - tzn., że jeżeli wchodzi osoba ok. 60 lat niegarbata i bez laski,
                    to Ty, mając mniej niż 29 lat, czyli trochę za młoda na jej córkę,
                    jej nie ustąpisz, bo rentgena w oczach nie masz. Chociaż ja Cię
                    zapewniam, że bez rentgena wiadomo, że ona ma kręgosłup w strasznym
                    stanie. To się niestety psuje z wiekiem. Za 30 parę lat się
                    przekonasz, a nawet wcześniej (ja jeszcze tylu lat nie mam.).
                    • e_r_i_n Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 00:30
                      srebrnarybka napisała:

                      > Skąd wiesz, jak wychowuję swoje dziecko?
                      >
                      > - napisałaś.

                      I cóż takiego napisałam? Że zdarza się, że moje dziecko siedzi. Bo
                      taki jest zbieg okolicznosci. Oraz ze ma robione kanapki do szkoly.
                      Faktycznie duzo przeslanek do oceny, ze bedzie niewychowanym
                      młodzianem. Moze powinnas dorabiac jako wrozka? wink


                      > - może publiczne tłumaczenie się z ciąży nie jest aż tak
                      > krępujące, jak ze złego samopoczucia.

                      Wiesz, mi wystarczy prosty tekst - przepraszam, czy moze mi pani
                      ustapic miejsca, zle sie czuje. Naprawde historii choroby nie
                      potrzebuje. Ba, nawet wystarczy - czy moze mi pani ustapic miejsca.
                      Jesli ktos o to prosi, to przypuszczam, ze ma ku temu powod. Jesli
                      nie potrafi - coz, widac nie czuje sie na tyle potrzebujacy, zeby o
                      to sie upomniec.
                      Aha, tak samo prosilam, wsiadajac do autobusu z dzieckiem -
                      podchodzilam do osoby siedzacej na oznakowanym miejscu (w sensie:
                      dla matki z dzieckiem)" i grzecznie prosiłam o ustąpienie.

                      > Z ciekawości: czy zawsze Ci ustępowano, czy też może usłyszałaś
                      > coś pod swoim adresem?

                      Tak, zawsze. Ale dobierałam na oko normalnych ludzi. Widać miałam
                      szczęście.

                      > - tzn., że jeżeli wchodzi osoba ok. 60 lat niegarbata i bez laski,
                      > to Ty, mając mniej niż 29 lat, czyli trochę za młoda na jej córkę,
                      > jej nie ustąpisz, bo rentgena w oczach nie masz.

                      To zależy. Zazwyczaj jednak osoby mające problemy z kręgosłupem nie
                      są pełnymi energii staruszkami. A o agresji takich mówię.
                      Generalnie - osobom starszym, czyli takim po 60 na przykład,
                      ustepuję. Maratonki to zazwczaj panie w okolicach piecdziesiaciu
                      paru lat. One maja sił witalnych sporo.
                      • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 00:41
                        Ja mam mniej niż 50 lat, wyglądam młodziej niż mam i często, nawet
                        jak mnie boli kręgosłup, idę dość dziarsko. Nie oczekuję, żeby mi
                        ktoś ustępował, chociaż nie powinnam stać, ale myślę, że za 10-15
                        lat nie będę jeszcze wyglądała bardzo staro, ruszać się też pewnie
                        będę dość zbornie, a kręgosłup będzie w jeszcze gorszym stanie. No i
                        nastknę się na 27 letnią (załóżmy) matką z dzieckiem, która uzna, że
                        rentgena w oczach nie ma... br., wolę nie myśleć.
                        • e_r_i_n Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 00:45
                          I jeśli będziesz potrzebowała usiąść, wystarczy, że poprosisz tę
                          (załóżmy) 27-letnią matkę z dzieckiem o ustąpienie miejsca. Może
                          Twoja prośba zostanie rozpatrzona pozytywnie.
                          • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 00:49
                            Cóż, wyraźnie starsze ode mnie osoby nie muszą się wobec mnie
                            upokarzać i prosić mnie o pozytywne rozpatrzenie ich prośby, tylko
                            zaciskam zęby i wstaję. I chciałabym na starość być podobnie
                            traktowana. Jak będziesz w moim wieku, to zrozumiesz.
                            • e_r_i_n Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 00:50
                              Tak, tak, już to słyszałam smile
                              Jak będę w Twoim wieku, to mam nadzieję, że będę miała bardziej
                              ugruntowane poglądy (w sensie: lepiej uzasadnione wink).
            • e_r_i_n Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 00:04
              A fakt, że inni mogą być zmęczeni w niczym nie umniejsza zmęczenia
              moje dziecka. I mając np. laptopa i torbę + ciasny autobus +
              kierowcę - rajdowaca + zmęczone dziecko, ledwo trzymające się na
              nogach, zdecydowanie w nosie mam, że ktoś jest też zmeczony. Nie mam
              ochoty łapać latającego siedmiolatka, żeby nie zrobił sobie krzywdy.
              • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 00:23
                Tyle, że ta osoba też może mieć w nosie Twoje dziecko i Twój laptop.
                I, zgodnie z Twoją teorią, takie jej rude prawo.
                • e_r_i_n Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 00:31
                  No wiec moze miec. Tylko ona stoi, moje dziecko siedzi. I moze sobie
                  wtedy myslec cokolwiek jej sie podoba.
                  • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 00:42
                    Może też tę myśl wyrazić głośno.
                    • e_r_i_n Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 00:44
                      Owszem. I co w związku z tym?
                      • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 00:46
                        Bycie świadkiem takiej awantury może być niemiłe dla dziecka. Nie
                        mówiąc o tym, że jest dla dziecka demoralizujące, kiedy usłyszy, że
                        matka uważa, że ono ma siedzieć, a starsza, chora osoba ma stać.
                        • e_r_i_n Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 00:49
                          Jeśli osoba starszy poprosi o ustapienie miejsca, bo jest chora,
                          dziecko sie nie zdemoralizuje, tylko prawdopodobnie wstanie (jak to
                          robi teraz). Jesli pani natomiast postoi bez slowa, a potem zacznie
                          sie awanturowac, to zostanie w delikatny sposob poproszona o
                          wyładowanie swoich ewentualnych frustracji na kimś innym.
                          Przypuszczam bowiem, że kilkuletnie dziecko nie jest jedynym
                          siedzacym w autobusie pełnym starowinek.
                          Dodatkowo, jesli ktokolwiek bedzie robil z takiego powodu awanture,
                          to sobie, nie mi, bedzie wystawial swiadectwo. Tak wiec nadal nie
                          przemawiaja do mnie Twoje argumenty.
                          Ja jestem naprawde ugodowa i sklonna do wspolpracy osoba. Ze zdrowa
                          dawka egoizmu.
                          • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 00:55
                            Osoba starsza, (nie 29letnia) nie musi uzadniać, że jest chora. Ona
                            jest po prostu zmęczona, to jest zmęczenie materiału i jest
                            oczywiste, że należy jej miejsca ustąpić. Bywa tak, że akurat
                            rozparte dziecko jest jedynym w tramwaju czy autobusie.
                            • e_r_i_n Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 00:56
                              I pewnie łatwiej opieprzyc dziecko i jego matke, niz nastoletniego
                              dresa czy trzydziestoletniego byczka, nie?
                              Cóż, jak kto woli.
                              Chyba sie oddale spac, zeby rano w razie czego miec sile ustapic Ci
                              miejsca w autobusie wink
                              • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 01:00
                                A jak w autobusie nie ma żadnego dresa ani młodego byczka? No i
                                pytanie: kto tego byczka wychował i dlaczego on nie wie, że starszej
                                pani należy ustąpić?
                                Ja osobiście na ustępowanie miejsca nie liczę, jak napisałam, na
                                razie sama ustępuję, chociaż kręgosłup włąśnie nawala mnie jak
                                cholera.
                                • e_r_i_n Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 01:03
                                  Ja już naprawdę podziękuję - napisałam, co miałam do napisania, a
                                  nie lubię się powtarzać.
                                  Dobrej nocy i nie siedź tyle przy kompie - to na kręgosłup kiepsko
                                  pewnie działa.
                                  • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 01:09
                                    Dobrej nocy i nie siedź tyle przy kompie - to na kręgosłup kiepsko
                                    > pewnie działa

                                    - akurat na tym polega moja praca. Dobranoc.
                                    • kropkacom Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 07:03
                                      > - akurat na tym polega moja praca. Dobranoc.

                                      Na pisaniu na forach? Daj namiary też chce na tym zarabiać smile
                                      • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 07:40
                                        komputer służy też do masy innych rzeczy, no, ale może nie wszyscy o
                                        tym wiedzą.
                          • jakw Re: babcie z tornistrami 26.11.08, 14:16
                            Wstawka nt "kultury" niektórych starszych:
                            Parę lat temu byłam świadkiem jak pewna pani zaczęła po prostu
                            wrzeszczeć na małolatę, bo jej miejsca nie ustąpiła. A potem zrobiła
                            się mała awantura, bo inni pasażerowie zwrócili uwagę pani, że obok
                            są 3 miejsca wolne.
    • tukata Re: babcie z tornistrami 24.11.08, 10:11
      popieram kurczaka w 100%. Przyglądam się dodokoła i widzę to samo,
      matki, babcie noszące tornistry, młodzi nie ustępujący miejsca i
      mnóstwo osób, które dosłownie "usługują" dzieciom, wyręczając je we
      wszystkim. Widzę młodzież z absolutnie roszczeniową postawą wobec
      rodziców, dziadków, nauczycieli, widzę dzieci, którym się wydaje, że
      im się wszystko należy. I co najgorsze widzę dorosłych, którzy
      bronią tych postaw. Myślę, że autorce wątku chodziło o coś więcej
      niż "niesienie tornistra". Ślędzę w "wyborczej" akcję "to nie jest
      kraj dla starych ludzi" i mam wrażenie, że im bardziej dzieciom się
      pomagało, dogadzało, właśnie dawało wszystko, tym częściej ci
      rodzice na starość znajdują się w domach starców. I nie stwierdzam
      tu tylko, że samo niesienie tornistra załatwi nam -brak
      przysłowiowej szklanki wody. Bo to nie tylko jest problem tornistra -
      to jest między innymi problem tornistra. Też mam dzieci, w tym
      ośmiolatka, któremu rzadko, ale bywa, że poniosłam tornister.
    • kurczak1 Re: babcie z tornistrami 25.11.08, 14:15
      Przyznm się szczerze, że jestem zdumiona rozmarami i kierunkiem tago
      wątku. Pisząc pierwszy post uważałam, ze jest to troszkę truizm,
      tymczasem okazało się że ludzie widza te fakty zupełnie inaczej.
      Cóż, taki jest świat, tacy są ludzie, nie ma się co - droga srebrna
      rybko - wściekać. Zdumiewa mnie to tym bardziej, ze z tego co widzę
      wokół siebie, jestem jedną z nielicznych mam prowadzących dziecię
      piechotą do szkoły. Wiekszość porusza sie samochodami i kwestia 20 m
      do szatni szkolnej nie gra takiej roli jak moje 2 km. Natomiast mój
      syn widzi i chłopczyka, który biegnie rano za 10 ósma z tornistrem
      dio szkoły jakieś pół km i tego, który idzie na luziku z matką
      obarczoną siatami, tornistrem i workiem z kapciami i pewnie wyciąga
      jakieś wnioski. Pomoc - rzecz chwalebna. Jak mój syn jechał na obóz
      z plecakiem ciężkim jak czołg to jasne że mu zatahałam. Ale ja tez
      swoje codziennie noszę kilka kg. Niedawno widziałam chłopca lat na
      oko 14 z malutkim plecaczkiem i jego matke ze stelażem biegnących do
      pociągu. Zdębiałam. Problem srebrna rybko nie polega wg mnie na tym
      że ktoś chce mieć poczucie dobrze spełnionego obowiązku czy
      zaspokojoną potrzebę cierpiętnictwa. Chodzi o to samo co zwykle przy
      małych dzieciach- samodzielne dziecko robi wszystko wolniej i
      gorzej. Dlatego lepiej i szybciej dziecku pomóc- zawieżć, zanieść,
      zrobić za nie lekcje, ubrac, nakarmić. Jacy ludzie z tego rosną -
      nie muszę mówić. Ja jestem takim czowiekiem. Moja mama z dobrego
      serca wyganiała mnie z kuchni, bo ona zrobi lepiej. Nauczyłam
      sięlepic pierogio w wieku 35 lat. Dodam że okazalo się ze jestem
      dobrą kucharka smile
      • lila1974 kurczaku 25.11.08, 16:04
        ale wnioski są za daleko posunięte.

        Mama z plecakiem nie musi być mamą "zrobię za ciebie wszystko".
        Patrz - ja.
        Zdaża mi się zaiwaniać z tym dziecięcym plecaczkiem, zdaża mi się
        nakarmić bądź napoić, czy pupę podetrzeć czterolatce, co nie znaczy,
        że zawsze i wszystko robię za nie.

        Ot, głupi przykład może ale - złożyłam dziś tapczanik córki ... bo
        potrzebowałam miejsca, który on mi zajmował. Gdy ona potrzebowała
        miejsca w moim pokoju, na skargę, że tapczan nie złożony usłyszała -
        to złóż.

        Irytujące jest takie podsumowywanie całkiem sobie obcych ludzi -
        można im tym czasami wyrządzić krzywdę.
      • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 26.11.08, 21:13
        Problem srebrna rybko nie polega wg mnie na tym
        > że ktoś chce mieć poczucie dobrze spełnionego obowiązku czy
        > zaspokojoną potrzebę cierpiętnictwa. Chodzi o to samo co zwykle
        przy
        > małych dzieciach- samodzielne dziecko robi wszystko wolniej i
        > gorzej. Dlatego lepiej i szybciej dziecku pomóc- zawieżć, zanieść,
        > zrobić za nie lekcje, ubrac, nakarmić.

        - pewnie masz rację. Ponieważ dyskutantki na tym wątku zawsze
        wszystko uzasadniają dobrem dziecka, czasem rozumianym bardzo
        dziwnie i dyskutują tak, jakby matka była wyłącznie maszyną do
        obsługi dziecka, a nie człowiekiem, którego dobro też się liczy,
        szukałam takiego uzsadnienia, w którym byłoby brane pod uwagę dobro
        dziecka, choćby, jak sądzę dziwacznie rozumiane. Możliwe, że Twoje
        wytłumaczenie jest prostsze, tylk byłoby lepiej, gdyby szanowne
        obrończynie dźwigania ciężkich plecaków napisały to wprost, zamiast
        pisać o trosce o kręgosłupy dzieci.

        Jacy ludzie z tego rosną -
        > nie muszę mówić. Ja jestem takim czowiekiem. Moja mama z dobrego
        > serca wyganiała mnie z kuchni, bo ona zrobi lepiej. Nauczyłam
        > sięlepic pierogio w wieku 35 lat.

        - ja mam podobne doświadczenia, pierogów lepić nie umiem. Moja Mama
        nie uzasadniała tego dobrym sercem, tylko 1. tym, że ona zrobi
        szybciej, 2. tym, że ja mam przy tym "odundaną minę" (tak się
        wyrażała), jestem złym dzieckiem, które nie chce pomóc rodzicom i
        wobec tego matka cierpi, bo musi zrobić sama. No, a 3, chociaż tego
        nie mówiła: co miałaby innego do roboty? Ale przynajmniej nie
        uzasadniała poważnych zaniedbań wychowawczych moim dobrem.
      • pam_71 Kurczak1 ;-) Jestem z Tobą 12.12.08, 12:17
        Tzn. Popieram Twoje poglądy.
        Ja jako klasyczny jedynak zawsze miałam wszystko "naj" i
        podstawiane "pod dziubek" ... mimo wszystko "pupa mi się odkleja" od
        przytaczanego krzesła w tramwaju na widok starszej osoby(może
        dlatego, że przed oczami mam moich Dzidków wink) ...
        Jednak ... tak na wszelki wypadek próbuję nauczyć swoje pociechy
        czegos więcej niż "oczekiwania na to co im się należy" . Przyznaję,
        nie zawsze skutecznie - no jestem tylko człowiekiem i w odróżnieniu
        od większości forumowiczów uważam,że MOGĘ POPEŁNIAĆ BŁEDY!
        Swoję drogą parę lat temu zostałam "zdetronizowana" przez własne
        dzieci wink Upadek z piedestału zabolał .. Oj! i to jak wink Ale to
        już opowieść na zupełnie inny wątek.
        Więc błagam ... noście te tornistry, ale nie róbcie ze swoich dzieci
        ofiar przez bezkrytyczne wyręczanie ich ze wszystkich możliwych
        obowiązków .. kiedy nadejdzie chwila, że taki Młody człowiek będzie
        miał Wam pomóc to po prostu nie będzie wiedział jak .. nie będzie
        potrafił...sad
        • lila1974 pam_71 12.12.08, 14:05
          > Więc błagam ... noście te tornistry, ale nie róbcie ze swoich
          dzieci
          > ofiar przez bezkrytyczne wyręczanie ich ze wszystkich możliwych
          > obowiązków .. kiedy nadejdzie chwila, że taki Młody człowiek
          będzie
          > miał Wam pomóc to po prostu nie będzie wiedział jak .. nie będzie
          > potrafił...sad


          Prosze Cię ... na prawdę wywnioskowałas z naszych wpisów, że
          jesteśmy mamuśki słodkopierdzące i bezrefleksyjne?
          • pam_71 Re: pam_71 12.12.08, 14:49
            > Prosze Cię ... na prawdę wywnioskowałas z naszych wpisów, że
            > jesteśmy mamuśki słodkopierdzące i bezrefleksyjne?
            >
            Nie. Tylko nie bardzo rozumiem to "święte oburzenie" na wypowiedź
            Kurczaka i SrebrnejRybki(choć nie do końca się z nią zgadzam to
            wiele spostrzeżeń ma trafnych moim zdaniem). Pewne tendencje są i to
            jest niepokojące. Inaczej - Mnie to niepokoi.
            Nikt nie mówi, że Ty źle wychowujesz dziecko, bo niesiesz
            tornister .. prawdą też nie jest, że każde siedzące w zatłoczonym
            tramwaju dziecko jest chore i nie może stać(pomijam dzieci do lat4,
            bo takim ja sama robię miejsce ... wiem jak to fajnie z maluchami
            stać na zakrętach wink jeszcze to pamiętam) ...
            Niestety coraz więcej widzi się dzisiaj zachowań takich jak opisane
            przez Peliczaplę ;-( Wiem, Wasze dzieci tak nie robią ... ale
            przyznacie, że takie scenki widziałyście prawda?
            Jak zwykle gdzieś pośrodku leży pies pogrzebany wink
            Pam
            • lila1974 Re: pam_71 12.12.08, 22:36
              Dlatego się właśnie nie zgdzam z tym wyciąganiem daleko idących
              wniosków, bo spostrzeżenia mam zgoła inne. Zauważyłam, że dzisiejsze
              mamy mają tendencje do nagminnego upominania swoich dzieci ...
              często na wyrost. Przejmują się jak te dzieci będą odbierane w
              otoczeniu i dość mocny akcent kładą na czuwanie nad nimi.

              Z komunikacji miejskiej korzystam notorycznie i zachowania typu
              dziecko siedzi a osoba starsza czy niepełnosprawna stoi właściwie
              się nie zdarzają. Przeważnie widzę scenki, że mama bierze dziecko na
              kolana i ustępuje w ten sposób miejsce, które dotychczas to dziecko
              zajmowało, jeśli widzi, że może komuś tym pomóc.

              Dzieciaki starsze ustępują same z siebie.

              Może nie mamy Wersalu w autobusach, ale bez przesady żywe i niczym
              nieskrępowane chamstwo również jest w nich rzadkością.

              A wyciągane zbyt daleko wnioski srebrnejrybki bądź kurczaka żywo
              przypominają mi narzekanie staruszków na tę dzisiejszą młodzież.
              • pam_71 Re: pam_71 13.12.08, 20:02
                lila1974 napisała:

                > Dlatego się właśnie nie zgdzam z tym wyciąganiem daleko idących
                > wniosków, bo spostrzeżenia mam zgoła inne. Zauważyłam, że
                dzisiejsze
                > mamy mają tendencje do nagminnego upominania swoich dzieci ...
                > często na wyrost. Przejmują się jak te dzieci będą odbierane w
                > otoczeniu i dość mocny akcent kładą na czuwanie nad nimi.

                A mi akurat bardziej zapadają w pamięc trzylatki sypiace piaskiem
                gdzie popadnie(również na głowy starszych kolegów) i zachwycone
                mamusie i babcie jak to ich pociecha "kreatywnie się bawi" wink
                W gruncie rzeczy chodzi nam chyba wszystkim o to samo, aby
                czegoś "nie przespac", aby wychowac własne dzieci na mądrych ludzi
                nie odbierając im jednocześnie radości dzieciństwa zbyt wieloma
                nakazami ...
                Co do wałkowanej tu do znudzenia "komunikacji miejskiej" .. ja
                akurat nie mam z tym problemu, bo mój starszy jest fanem pojazdów
                wszelkich i jeździ na stojąco z nosem przyklejonym do kabiny
                mtorniczego nawet będąc zmęczonym ... Z resztą nie mamy wielu okazji
                jeździc tramwajami wink
                Pozdr
                Pam
    • smerfetka8801 Re: babcie z tornistrami 26.11.08, 08:33
      no niestety tonorma ,że mamam z dzieckiem wchodzi do autobusu i sadza
      dzieckoa sama stoi. kurczak1 popieram cię tak powinno się wychowywać
      • kropkacom Re: babcie z tornistrami 26.11.08, 09:51
        > no niestety tonorma ,że mamam z dzieckiem wchodzi do autobusu i sadza
        > dzieckoa sama stoi.

        U mnie to fakt norma. Jest mi maksymalnie niewygodnie trzymać dzieciaka na
        kolanach z racji tego że jestem niska. I co w tym okropnego pytam? A żeby cie
        przybić to powiem że mały sam z siebie ustępuje miejsca innym. Faktycznie źle
        wychowany.
        • lila1974 kropko 26.11.08, 09:59
          U mnie takoż.
          Jesli mam do wyboru 1 miejsce to przeważnie saszam dziecko - z
          względów czysto praktycznych - o dziwo, jakoś nie przeszkadza jej to
          w ustępowaniu owegomiejsca, jeśli widzi, że ktoś potrzebuje go
          bardziej niż ona.
          • kurczak1 Re: kropko 26.11.08, 13:11
            Za jakiś czas przestanie...
            • kropkacom Re: kropko 26.11.08, 13:41
              > Za jakiś czas przestanie...

              Pójdźmy dalej, a za chwilę będzie rzucał w staruszki kamieniami, tak? Wiesz to
              na pewno.

              Mam wrażenie że za wszelką cenę chcesz mieć ostatnie zdanie w tej dyskusji nawet
              jeśli z logiką i rzeczywistością nie ma to nic wspólnego.
            • tukata Re: kropko 26.11.08, 13:48
              czym skorupka za młodu nasiąknie.........dzisiaj stoisz -dziecko
              siedzi, i za 20 lat też będziesz stała -dziecko będzie siedziało
              no właśnie normą staje się brak kultury, brak wrażliwości,
              znieczulica.
              Nie wyobrażam sobie, aby kilkulatek siedział a ja będę stała( mogę
              go wziąć na kolana, może koło mnie przycupnąć), a jeszcze bardziej
              nie wyobrażam sobie, jak można wychodzić z założenia, że jak ktoś
              starszy jest zmęczony to poprosi żeby mu ustąpić. Jeśli nie
              współczucie i empatia to właśnie chociaż dobre wychowanie. Szkoda,
              że tego brak....
              • jakw Re: kropko 26.11.08, 14:08
                To moja starsza nigdy pewnie nie będzie ustępować miejsca w
                autobusie. Z prostej przyczyny - do szkoły chodzi piechotą.
                • mama303 Re: kropko 27.11.08, 19:36
                  jakw napisała:

                  > To moja starsza nigdy pewnie nie będzie ustępować miejsca w
                  > autobusie. Z prostej przyczyny - do szkoły chodzi piechotą.

                  Moja tez nie będzie mieć szans nauczyć się kultury i empatii bo
                  będzie samochodem jeździła smile

              • kropkacom Re: kropko 26.11.08, 14:10
                > czym skorupka za młodu nasiąknie.........dzisiaj stoisz -dziecko
                > siedzi, i za 20 lat też będziesz stała -dziecko będzie siedziało
                > no właśnie normą staje się brak kultury, brak wrażliwości,
                > znieczulica.

                Może będzie miało schizy bo matka zawsze kazała mu zawsze stać w imię tezy że
                siedzenie to brak kultury? A teksty typu "nie wstaję bo mam w końcu PRAWO
                siedzieć" też słyszałam. I takiego pana w kwiecie wieku nawet umierająca
                staruszka z siedzenia nie ruszy.
              • azile.oli Re: kropko 26.11.08, 14:14
                Ja się zgadzam z kropką.Nie ma zasady,że teraz siedzi,to za 20 lat
                też będzie siedzieć.Może właśnie ustąpi,bo jemu ustępowano.Jako
                dziecko-było słabsze,teraz też ustąpi słabszemu,starszemu.To nie
                jest zasada-nie wolno Ci siedzieć w autobusie,nawet jak jesteś
                mały,bo ci zostanie przyzwyczajenie,że zawsze siedzisz.Takie
                szkolenie to można pieskowi zastosować,a nie dziecku.Dziecko to
                człowiek,który jest zdolny do myślenia,jeśli matka wpoi mu zasady
                dobrego wychowania,to będzie je stosował,jeśli będzie chciał.A
                będzie chciał,gdy zostanie wychowany na wrażliwego człowieka.Moim
                zdaniem nie tylko wiek decyduje o tym,komu należy ustapić miejsca.Bo
                przede wszystkim słabszemu,a w pewnym okresie życia to dziecko jest
                słabsze.
              • e_r_i_n Re: kropko 26.11.08, 14:37
                tukata napisała:

                > czym skorupka za młodu nasiąknie.........dzisiaj stoisz -dziecko
                > siedzi, i za 20 lat też będziesz stała -dziecko będzie siedziało
                > no właśnie normą staje się brak kultury, brak wrażliwości,
                > znieczulica.

                No straszne, straszne, po prostu masakra.
                Dziecko usiądzie, matka postoi, bo branie na kolana siedmiolatek
                wraz z siatami, plecakami, laptopami i torbami jest taaaakie super
                wygodne. A jeszcze wygodniej dla zasady STAĆ i piątą ręką łapać
                dziecko latające po autobusie.

                > Nie wyobrażam sobie, aby kilkulatek siedział a ja będę stała( mogę
                > go wziąć na kolana, może koło mnie przycupnąć), a jeszcze
                > bardziej nie wyobrażam sobie, jak można wychodzić z założenia, że
                > jak ktoś starszy jest zmęczony to poprosi żeby mu ustąpić. Jeśli
                > nie współczucie i empatia to właśnie chociaż dobre wychowanie.

                Fakt, szkoda, że brak dobrego wychowania u osób, którym wydaje sie,
                że tylko one takowe reprezentują.
            • lila1974 kurczak 26.11.08, 17:48
              Bo Ty tak mówisz?
              Kim ty jesteś, ze sobie pozwalasz na takie sądy?
              prorok? wyrocznia?

              Ktoś poniżej dobrze napisał dziecka się nie tresuje, dziecko ma
              rozum i emocje, które mu się kształtują w przeróżnych sytuacjach
              życiowych. I jakoś bliższa mi jest zasada wychowania przez
              okazywanie palety możliwości zachowań i stanów uczuciowych niż
              nieugięte zasady.

              Bezczelna uwaga.
              • kurczak1 Re: kurczak 27.11.08, 13:23
                Moja uwaga nie była bezczelna lecz złośliwa. Poza tym zawiera cześć
                prawdy: dziecko należy pozytywnie motywowac. Jeśli widzi ono że dane
                zachowanie nie wzbudza niczyjej przychylności to zaprzestanie go.
                Byc moze mój błąd polega na tym, że tak do konca nie wiem jak
                reagujesz na jego zachowanie.
                Druga sprawa: nie stosuję w wychowaniu dziecka żelaznych zasad. Moze
                nawet brak mi czasem konsekwencji. Dużo rozmawiamy, czytamy. Staram
                się też mówić o swoich potrzebach i emocjach. I o jego potrzebach i
                emocjach.
                Toteż proszę nie wyciągać pochopnych wniosków. Ja tam dobrze wiem ze
                ilu ludzi tyle poglądów. Zwłaszcza że u nas na polityce, piłce
                nożnej i wychowywaniu dzieci wszyscy się znają. Jeśli chodzi o moje
                działania to pewnie nie są tez do konca uczciwe, bo przyznam
                szczerze, ze byłoby mi wstyd gdybym stała w autobusie, a mój 8-letni
                zuch- wędrownik po górach i rajdach - siedział. Albo gdybym niosła 3
                siatki i tornister a on nic. Tak ze widzicie to nie są powody
                całkiem uczciwe, choć uczciwe też mam j.w. smile))
                • kropkacom Re: kurczak 27.11.08, 14:26
                  > jeśli chodzi o moje
                  > działania to pewnie nie są tez do konca uczciwe, bo przyznam
                  > szczerze, ze byłoby mi wstyd gdybym stała w autobusie, a mój 8-letni
                  > zuch- wędrownik po górach i rajdach - siedział.

                  I kto tu się swoim zachowaniem dowartościowuje?
                  • srebrnarybka Re: kurczak 27.11.08, 17:33
                    I kto tu się swoim zachowaniem dowartościowuje?

                    - wartościują się obie strony, tylko każda przyjęła inny system
                    wartości. Kurczak, ja i niektóre inne osoby, które nas poparły,
                    uważamy, że obowiązkiem rodziców jest wychować dzieci uprzejme,
                    nieegoistyczne, zdolne do ustępstw i poświęceń, że wychowanie takie
                    wymaga od rodzica niekiedy niemałego trudu, i że osiągnięcie takiego
                    celu stanowi źródło zasłużonej satysfakcji dla rodzica. Nasze
                    kontrdyskutantki uważają, że źródłem satysfakcji dla matki jest to,
                    że wkłada dużo wysiłku w rozmaite czynnośći wykonywane wokół
                    dziecka, przy czym źródłem satysfakcji jest sam wysiłek, niezależnie
                    od jego skutków i osiągniętego w ten sposób dobra dziecka. Moim
                    zdaniem w tym drugim rozumowaniu dziecko gubi się, a istotą sprawy
                    staje się to, żeby jak najwięcej przy dziecku działać, nigdy nie
                    mieć czasu, i bardzo się umęczyć. Co na tym zyska dziecko - nie jest
                    już ważne.
                    Nie ma nic nieuczciwego w tym, że ktoś czerpie satysfakcję z faktu,
                    że dobrze wychowuje dziecko. Dyskutujemy tylko o tym, czy opisane
                    dzałania służą rzeczywiśce wychowaniu dziecka, tzn. czy mają na
                    względzie przede wszystkim dziecko, czy satysfakcję matki.
                    • kropkacom Re: kurczak 27.11.08, 18:21
                      > uważamy, że obowiązkiem rodziców jest wychować dzieci uprzejme,
                      > nieegoistyczne, zdolne do ustępstw i poświęceń, że wychowanie takie
                      > wymaga od rodzica niekiedy niemałego trudu, i że osiągnięcie takiego
                      > celu stanowi źródło zasłużonej satysfakcji dla rodzica.

                      Czy ośmiolatek Kurczaka będzie nadal tylko stał w autobusie albo cze będzie
                      uprzejmy nie wiadomo. Bo niby skąd. Mamy nie będzie i może zasiądzie w autobusie
                      jak na tronie i nie rusz (jak już tak sobie gdybamy). A co wiem na pewno to to
                      że mój syn, mimo że najczęściej siedzi, umie sam z siebie ustąpić miejsca. I
                      tyle w temacie.
                    • lila1974 srebrnarybko 27.11.08, 18:42
                      Okopałaś się na tym swoim posterunku i trwasz.

                      Tak cięzko zauważyć, że dziewczyny, które piszą o zabiegach
                      okołodzieckowych, nie piszą WYŁĄCZNIE o tym?
                      Każdemu normalnemu rodzicowi przyświeca podobny cel - wychować
                      dziecko na porządnego człowieka.
                      Tylko, że naszym zdaniem można to robic na RÓŻNE sposoby i okazanie
                      dziecku róznych względów, a czasami wyniesienie na piedestał nie
                      musi oznaczać, że się jest w to dziecko bałwochwalczo zapatrzonym.

                      My potrafimy łączyć zarówno wymagania, jak i uprzejmości względem
                      dziecka wychodząc z założenia, że to przynosi skutek (założenie
                      poparte przeważnie doświadczeniem wyniesionym z własnego
                      dzieciństwa).

                      Wstawki o satysfakcji z samego działania nie pojmuję ni w ząb ...
                      mocno naciągane.
                      • azile.oli Re: srebrnarybko 27.11.08, 21:55
                        opowiem wam pewna historyjkę o wychowaniu,z życia wzięta,z mojego
                        życia.Moja mama była osobą dość wymagającą,ale zdarzały się
                        sytuacje,że potrafiła robić w szczególnych przypadkach za mnie
                        nawet to,co w zasadzie było moim obowiazkiem.Gdy uczyłam się do
                        konkursu czy olimpiady nie wymagała ode mnie pomocy w domu,podsuwała
                        mi pod nos kanapki,herbatę,bo mnie do głowy nie przyszło zajmować
                        się takimi bzdetami.Mogłam nie jeść.Teoretycznie mama powinna mi
                        kazać zrobić sobie kolację,pozmywać itp,ale nie robiła tego.Dziś
                        wspominam to z rozrzewnieniem i oddaję w dwójnasób własnym
                        dzieciom,mam nadzieję,że one postąpia tak ze swoimi.Dorosłam,ale
                        nadal się uczyłam,i podczas wieczornych sesji naukowych mąż robił mi
                        kanapki,herbatę.Sam,z własnej woli.Teściowej,z którą wtedy
                        mieszkaliśmy nie mieściło się w głowie,że dorosły człowiek może
                        potrzebować takiego wsparcia.Mój mąż to jednak rozumiał,do dziś nie
                        wiem,skąd mu się to wzięło,zważywszy wychowanie,jakie
                        odebrał.Dlatego czasem pewne rzeczy wpojone w dzieciństwie
                        procentują i kwitna,a czasem kością w gardle staną.Dziecko,które
                        wie,że matka oczekuje od niego,że ustąpi miejsca,będzie to
                        robiło,ale gdy dorośnie,zrobi,co chce.Niekoniecznie ktoś bardzo
                        grzeczny i układny w dzieciństwie będzie taki w dorosłym
                        życiu.Ośmiolatek to jeszcze małe dziecko,oczywiście,że ważne są
                        wpojone mu pozytywne wartości.Ale jako dorosły człowiek sam te
                        wartości zweryfikuje.Jako dziecko zawsze stałam w autobusie,bo tego
                        wymagała mama,ale wcale się nie dziwię matkom,które sadzają swoje
                        małe dzieci,ze względów bezpieczeństwa,czy innych.Teraz nie mam
                        takich problemów,bo wożę dzieci samochodem,bardzo rzadko korzystają
                        z komunikacji miejskiej,ale wtedy zawsze ustapia słabszemu,mimo,że
                        nosiłam za nich plecaki i,o zgrozo,czasami je pakowałam(w sytuacjach
                        awaryjnych,gdy widziałam,że dziecko na nos pada).Teraz to już stare
                        konie i robią za mnie masę rzeczy,gdy na przykład źle się czuję.
                        • srebrnarybka Re: srebrnarybko 27.11.08, 22:05
                          Przecież nie piszemy o pomocy dzieciom w awaryjnych sytuacjach, to
                          jest oczywiste, że każdy każdemu pomaga w awaryjnej sytuacji.
                          Piszemy o normie, którą zauważyła Kurczak i której istnienie
                          potwierdzają nasze oponentki. Twoja Matka postępowała prawidłowo:
                          genralnie wymgała, ale w awaryjnej sytuacji pomagała. Ty potrafiłaś
                          te sytuacje rozróżnić, bo dziecko nie jest idiotą.

                          Dziecko,które
                          > wie,że matka oczekuje od niego,że ustąpi miejsca,będzie to
                          > robiło,ale gdy dorośnie,zrobi,co chce.

                          - oczywiście, ale dziecko, które nie miało pojęcia, że ktoś od niego
                          tego oczekuje, zapewne jako dorosły człowiek także się nie domyśli.
                          Zresztą nie ulega wątpliwości, że ustepowanie miejsca przez
                          młodzież, już wychowywaną bezstressowo, jest teraz dużo rzadsze, niż
                          wtedy, gdy wymagano tego od dzieci.
                          • lila1974 Re: srebrnarybko 28.11.08, 09:22
                            > Twoja Matka postępowała prawidłowo:
                            > genralnie wymgała, ale w awaryjnej sytuacji pomagała.
                            > Piszemy o normie, którą zauważyła Kurczak i której istnienie
                            > potwierdzają nasze oponentki. Twoja Matka postępowała prawidłowo:
                            > genralnie wymgała, ale w awaryjnej sytuacji pomagała.

                            Nie, kurczak nie ma pojęcia jaka jest ta matka, czy babcia względem
                            swojego dziecka - kurczak widzi tylko pewien wycinek z ich życia.
                            Zapewniam Cię, że noszenie za dziecko plecaka do szkoly nie równa
                            się jeszcze wychowaniu bezstresowemu. Bladego pojęcia nie masz,
                            jakimi kanonami kieruje się ta osoba w wychowaniu swojego dziecka i
                            obie snujecie teorie, które nijak mogą się mieć do rzeczywistości.

                            A wychowanie bezstresowe, to taki sztandar, któym powiewają osoby,
                            którym się nie podoba, że ktoś inny się nie do końca zgadza z ich
                            poglądami. Zapewniam Cię, że mało które dziecko jest prowadzone
                            przez życie bezstresowo. Większość dzieci właśnie żyje w stresie, bo
                            mają sporo nakazó, zakazów ... czasami zupełnie idiotycznych.

                            To, że mama posadzi dziecko na siedzeniu w tramwaju nie oznacza, że
                            to dziecko dostaje przekaz - siedź, bo jesteś najważniejsze na
                            świecie. Nawet, jeśli moje dziecko siedzi (to młodsze) to na widok
                            osoby starszej czy niezbyt sprawnej dostaje ode mnie sygnał "wstań"
                            a tę osobę proszę, aby usiadła.

                            I noszenie plecaków, robienie kanapek i innych rzeczy dla czy za
                            dziecko nie oznacza, że wychowujemy emocjonalne kaleki niezdolne do
                            empatii.
                            • srebrnarybka Re: srebrnarybko 28.11.08, 11:10
                              cóż, właśnie wróciłam autobusem od lekarza, czuję się źle, kręgosłup
                              bardzo mnie boli, widać na odległość, że mam więcej, niż 20 lat.
                              Stałam w autobusie, obok mnie siedziała starsza pani (starsza ode
                              mnie), i obok 13latka z długimi doklejonymi rzęsami, plotkująca z
                              drugą, stojącą koleżanką circa about w tym samym wieku i też z
                              naklejonymi rzęsami. Starsza pani wstała, miejce się zwolniło, druga
                              panna z długimi rzęsami siadła, mimo, że mnie, wysokiej osoby, dość
                              trudno nie zauważyć. Nie będę się upokarzać, by prosić 13 letnią
                              smarkulę, by mi ustąpiła miejsca, narażając się być może jeszcze na
                              głupie komentarze. Ona sama powinna wiedzieć, że 13latce stać
                              łatwiej niż znaczenie starszej od niej kobiecie i sama z siebie
                              powinna wiedzieć, że należy ustąpić. Jak miałam 13 lat, nie siadałam
                              w takiej sytuacji. No, ale ja byłam wychowywana w strasznych czasach
                              czarnej pedagogiki i tresowana, a ta panna we wspaniałym czasie
                              wychowania bezstressowego. No comments.
                              • kropkacom Re: srebrnarybko 28.11.08, 11:22
                                > Nie będę się upokarzać, by prosić 13 letnią
                                > smarkulę, by mi ustąpiła miejsca, narażając się być może jeszcze na
                                > głupie komentarze.

                                No fakt korona by Ci z głowy spadła.

                                Ja też nie wiem czy bym Ci ustąpiła bo chyba nie wiłaś się z bólu. Jestem
                                uprzejma i jak jakaś babcia w pobliżu czy dziecko to wstaje ale niestety
                                rentgena nie mam żeby zobaczyć że kogoś w krzyżu łamie.
                                • srebrnarybka Re: srebrnarybko 28.11.08, 17:54
                                  Ja też nie wiem czy bym Ci ustąpiła bo chyba nie wiłaś się z bólu.

                                  - ja też nie oczekuję, żeby ustępowała mi miejsca inna osoba
                                  dorosła, młodsza ode mnie o 10 czy kilkanaście lat. Natomiast jest
                                  dla mnie nie do pomyślenia, by nastolatka usiadła, widząc, że stoi
                                  osoba w średnim (jeszcze) wieku.

                                  Jestem
                                  > uprzejma i jak jakaś babcia w pobliżu czy dziecko to wstaje

                                  - ja widzę babcię, też wstaję, ale nie ustępuję dzieciom. Dwulatki
                                  same nie podrózują autobusem, a 10 latkowi nie widzę powodu.
                                  • azile.oli Re: srebrnarybko 28.11.08, 18:17
                                    Ja rozumiem,że wzburzyło Cię,że usiadła nastolatka,która ,sądzążc z
                                    zachowania dobrze się czuła,a może nawet dobrze bawiła.Natomiast jak
                                    najbardziej jest dla mnie do pomyślenia,że są sytuacje,w których
                                    nastolatka może usiąść,nawet widząć,że stoi osoba w średnim wieku.Ta
                                    nastolatka może mieć też problemy z kręgosłupem,bardzo ciężką torbę
                                    i na dodatek miesiączkę,przy której robi jej się słabo.Mało
                                    tego,znam pewna nastolatkę(moja córka),która mimo tego,że jest
                                    ogólnie zdrowa,uprawia wyczynowo sport i wygląda kwitnąco po prostu
                                    nie jest w stanie stać dłużej,bo robi jej się słabo.A gdyby
                                    zemdlała,narobiłaby kłopotu nie tylko mnie,ale i innym
                                    pasażerom.Dlatego też jeśli już podróżujemy autobusem,co na
                                    szczęście czynimy bardzo rzadko,to jeśli jest wolne miejsce,każę jej
                                    usiąść.Gdybyś mnie zobaczyła,to byś pomyślała,że durna baba pieści
                                    się z dziewoją jak malowanie.Nikt nie ma na czole napisane,że jest
                                    zdrowy,czy młody,czy stary,czy w średnim wieku.Dlatego nie sądźmy
                                    ludzi po pozorach.Starsza pani,ze zgorszeniem patrząca na siedzące
                                    dziecko może przed chwila całkiem dziarsko rozpychała się w drzwiach
                                    do autobusu,a siedzacy nastolatek może mieć poczatki grypy i być
                                    osłabiony.Po prostu uważam,że ludzi w każdym wieku obowiązuje
                                    kultura,a rozwydrzone nastolatki nie sa wytworem nadopiekuńczego
                                    wychowania,ale raczej całkowitego jego braku.
                                    • srebrnarybka Re: srebrnarybko 29.11.08, 11:11
                                      Oczywiście, że są sytuacje, w których nastolatka powinna siedzieć,
                                      ale sytuacje, w których powinna siedzieć osoba w średnim wieku, są
                                      częstsze. Osoba w średnim wieku też może mieć miesiączkę, początki
                                      grypy etc., a prawdopodobieństwo, że jest chora i dokuczają jej
                                      jakieś dolegliwości, jest statystycznie dużo większe, niż w wypadku
                                      nastolatki.
                                      • kropkacom Re: srebrnarybko 29.11.08, 11:19
                                        To w jakich okolicznościach przyrody dziecko czy nastolatek może siedzieć? Jak
                                        wszystkie panie w średnim wieku odejdą w niebyt?
                                      • mama303 Re: srebrnarybko 30.11.08, 22:08
                                        srebrnarybka napisała:

                                        > Osoba w średnim wieku też może mieć miesiączkę, początki
                                        > grypy etc., a prawdopodobieństwo, że jest chora i dokuczają jej
                                        > jakieś dolegliwości, jest statystycznie dużo większe, niż w
                                        wypadku
                                        > nastolatki.

                                        Odrzuć te statystyki. Tu chodzi konkretne przypadki.

                                  • kropkacom Re: srebrnarybko 28.11.08, 19:50
                                    > Natomiast jest
                                    > dla mnie nie do pomyślenia, by nastolatka usiadła, widząc, że stoi
                                    > osoba w średnim (jeszcze) wieku.

                                    Wybacz, to może nastolatki w ogóle nie powinny siadać? Bo chyba zawsze znajdzie
                                    się jakaś osoba w "średnim (jeszcze) wieku". To paranoja jakaś.

                                    > - ja widzę babcię, też wstaję, ale nie ustępuję dzieciom. Dwulatki
                                    > same nie podrózują autobusem, a 10 latkowi nie widzę powodu.

                                    I znowu, jechałaś kiedyś z dwulatkiem komunikacją miejską? Ja jechałam i zawsze
                                    ustąpię miejsca.
                                    • srebrnarybka Re: srebrnarybko 29.11.08, 11:25
                                      Wybacz, to może nastolatki w ogóle nie powinny siadać? Bo chyba
                                      zawsze znajdzie
                                      > się jakaś osoba w "średnim (jeszcze) wieku". To paranoja jakaś.

                                      -nie wsystkie autobusy są tak zapchane, by nastolatki NIGDY nie
                                      usiadła.

                                      I znowu, jechałaś kiedyś z dwulatkiem komunikacją miejską? Ja
                                      jechałam i zawsze
                                      > ustąpię miejsca.

                                      - 2latkowi zawsze ustąpię, a ściślej biorąc 0 jego matce. Bo gdybym
                                      nie ustąpiła, ona musiałaby dźwigać go na rękach. To jest oczywiste.
                                      Ale jeżeli jest jedno miejsce i stoi 13latka i kobieta w wieku
                                      postbalzakowskim, to jest oczywiste, kto powinien je zająć.
                                      • kropkacom Re: srebrnarybko 29.11.08, 11:31
                                        > -nie wsystkie autobusy są tak zapchane, by nastolatki NIGDY nie
                                        > usiadła.

                                        Zawsze można sobie nocnym pojeździć, co? smile

                                        > - 2latkowi zawsze ustąpię, a ściślej biorąc 0 jego matce.

                                        Mam wrażenie że masz jakiś problem z dziećmi... Nie lubimy bachorów?
                              • azile.oli Re: srebrnarybko 28.11.08, 11:29
                                Mnie się wydaje,że ta 13-latka,to nie z tych,którym babcie tornistry
                                nosiły,raczej same do szkoły latały,same się pakowały albo i
                                nie,mamusie im śniadanka nie robiły,najwyżej kupiły sobie batonik w
                                sklepiku.Znam osobiście kilka dziewczynek,którym babcie nosiły
                                plecaczki aż do 6 klasy.Nie sądzę,żeby te dzieci miały na to
                                ochotę,bo to jednak trochę obciach,ale widać było,że to babcie tak
                                chciały,a czasem trudno takiej babci coś wyperswadować.I powiem
                                Ci,że wszystkie te dziewczynki,obecnie gimnazjalistki są
                                grzeczne,miłe,ustąpia miejsca,powiedzą''dzień dobry''.Te babcie może
                                i nadopiekuńcze były,ale jak widać,niczego złego tych dzieci nie
                                nauczyły.I ,co dziwne może,te dziewczyny wcale nie są
                                niesamodzielne,zakupy babci zrobią itd.Po prostu za okazane
                                serce,odpłacają sercem.Są za to również toksyczne babcie i
                                mamusie,które od małego wpajają dziecku,że jemu się należy więcej
                                niż innym,bo jest wspaniałe,lepsze.Ale po prostu ludzie są różni i
                                gołym okiem jednej babci od drugiej nie odróżnisz.Znam dzieci
                                którymi nikt specjalnie się nie interesował i szczerze powiedziawszy
                                to najczęściej one prezentują bezstresową postawę w środkach
                                komunikacji.Ale może to jest tak,że jak nikt się mną nie
                                interesował,to co mnie inni obchodzą?
                                • lila1974 azile.oli 28.11.08, 12:28
                                  Ja rónież mam takie spostrzeżenia - dziecko, które traktowane jest
                                  przedmiotowo samo dba o siebie - stawiając SWOJE potrzeby ponad
                                  potrzeby innych. I w sumie nic w tym dziwnego - skoro nikt nie dba o
                                  jego dobre samopoczucie to zadba sam.

                                  I o dziwo, wystarczy okazać takiemu dziecku trochę serca i uwagi a
                                  dzieją się cuda smile
                                • srebrnarybka Re: srebrnarybko 28.11.08, 17:58
                                  .Ale może to jest tak,że jak nikt się mną nie
                                  > interesował,to co mnie inni obchodzą?

                                  - uczenie dziecka ustępowania starszym miejsca w tramwaju nie jest
                                  nieintersowaniem się dzieckiem, wręcz przeciwnie, jest właśnie
                                  interesowaniem się, czego dzieciom często brakuje.
                                  • azile.oli Re: srebrnarybko 28.11.08, 18:27
                                    widzisz,srebrnarybko,ale tu poruszane są dwa zagadnienia-wyszło od
                                    tego,że babcie noszą plecaki,ale doprowadziło do dziwnego jak dla
                                    mnie wniosku,że właśnie te dzieci są niewychowywane i nie ustępują
                                    miejsca w tramwaju.Babcia czy mama niesie plecak,bo chce,nie
                                    wierzę,że dziecko ją do tego zmusza.A jak ta matka czy babcia
                                    wychowują owe dziecko-niestety,nie wywnioskujemy tego z samego faktu
                                    noszenia plecaka.Dziecko idące samo z plecakiem do szkoły może być
                                    fatalnie wychowane,a to wyręczone przez opiekuna
                                    miłe,empatyczne,kulturalne.Na dobrą sprawę nie wiesz,czy
                                    to ''samodzielne''ma w plecaku to,co potrzeba,czy też jakieś gry i
                                    duperele i liczy,że zawsze mu ktoś farb czy podręcznika
                                    pożyczy.Oczywiście ja tu zmyślam,ale nie lubię oceniania ludzi po
                                    pozorach.
                                    • srebrnarybka Re: srebrnarybko 28.11.08, 19:17
                                      Cały czas w dyskusji mylicie (albo świadomie podstawiacie) przypadki
                                      jednostkowe i typowe. Oczywiście jakieś dziecko niosące samo plecak
                                      może być zaniedbane, nie mieć w nim tego, co potrzebne i nie
                                      zachowywać się grzecznie. Ale przecież nie o to chodzi. Chodzi o to,
                                      i mocny front osób, które prezentują opinię przeciwną do Kurczaka i
                                      mojej, świadczy, że jest coś na rzeczy, wskazuje, że są matki, które
                                      nie widzą nic niewłaściwego w tym, by stale nosić tornistry za
                                      dzieci i nie odczuwają potrzeby wdrażania ich w samodzielne
                                      wypełnianie obowiązków szkolnych. To nie ulega wątpliwości. Ciekawa
                                      była tylko motywacja: najpierw tłumaczyły to dobrem dziecka (zbyt
                                      ciężkie tornistry, zagrożenie dla kręgosłupa), a ostatecznie okazało
                                      się, że po prostu tak jest szybciej i wygodniej. Kto więc zaniedbuje
                                      dziecko: czy te matki, które dla własnej wygody rezygnują z
                                      nauczenia go istotnych umiejętności i postaw (samodzielne spełnianie
                                      obowiązków szkolnych, ustępowanie miejsca w tramwaju) czy też te,
                                      które zaniedbują tej nauki dla własnej wygody?
                                      • azile.oli Re: srebrnarybko 28.11.08, 19:39
                                        Po pierwsze to,że matka niesie tornister nie jest równoznaczne z
                                        tym,że go dziecku spakowała,mogło go spakować samo.Po drugie
                                        samodzielne niesienie tornistra jest najmniej ważnym
                                        czynnikiem,jeśli chodzi o wypełnianie obowiązków szkolnych przez
                                        dziecko,po trzecie-nie widzę żadnej wygody matki w tym,że ów plecak
                                        niesie,znacznie wygodniej jest przecież wysłać to dziecko samo do
                                        szkoły,a jak już bardzo daleko i matka jako-tako odpowiedzialna i
                                        odprowadza,to ja nie widzę żadnej roli wychowawczej w tym,że to
                                        dziecko niesie plecak.Do obowiązku dziecka należy odrobienie
                                        lekcji,przygotowanie się na następny dzień,spakowanie plecaka i
                                        posiadanie tegoż plecaka w szkole,ale nie dla niego samego(tego
                                        plecaka),ale dla zawartości.Jak dla mnie nie ma różnicy,kto tam ten
                                        plecak zaniesie i z jakich powodów.Bo to bzdet jest.Ustępowanie zaś
                                        miejsca w tramwaju nie jest obowiązkiem dziecka,ale elementem
                                        dobrego wychowania,które można mu wpoić ,niezależnie od tego,kto
                                        nosi plecak.Co ma jedno do drugiego? Czy nauczę dziecko
                                        wrażliwości ,każąc mu nieść 10 kg plecak? Czy może właśnie mu
                                        pokażę,że jest małe i słabsze,więc dorosły mu pomoże.Nie rozumiem
                                        stawiania znaku równości pomiędzy niesieniem plecaka i wygodą matki
                                        oraz posądzaniem jej,że nie wychowuje swojego dziecka,bo jej się nie
                                        chce.Ja podwożę swoje dzieci do szkoły samochodem.Czy mają zapylać
                                        na nogach tylko dlatego,że chodzenie do szkoły to ich obowiązek i
                                        powinny odczuć to na własnych nogach i plecach,nie mówiąc już o
                                        tym,że mogą wtedy dłużej pospać? Bo mnie się wydaje,że uczę je w ten
                                        sposób,że jeśli można komuś pomóc(tym bardziej najbliższej osobie)
                                        to się to robi.Ja już teraz zbieram owoce mojego wychowania,bo mam
                                        nieco starsze dzieci i nie zauważyłam u nich braku wrażliwości ani
                                        małej obowiązkowości.
                                      • kropkacom Re: srebrnarybko 28.11.08, 19:45
                                        > czy te matki, które dla własnej wygody rezygnują z
                                        > nauczenia go istotnych umiejętności i postaw (samodzielne spełnianie
                                        > obowiązków szkolnych, ustępowanie miejsca w tramwaju) czy też te,
                                        > które zaniedbują tej nauki dla własnej wygody?

                                        To że wolę żeby moje dzieci siedziały (nie bawi mnie zbieranie ich po autobusie,
                                        ani upychanie bliźniaków na kolanach) nie znaczy że ich ustępowania nie uczę.
                                        Lepiej nawet bo nie muszę tresować (wychowanie to nie tresura) i widzę już
                                        efekty o których pisałam wcześniej. Dziecko które zawsze musi stać nigdy nie
                                        nauczy się co to znaczy ustąpić komuś miejsce siedzące. A zgrywanie bohaterki i
                                        robienie z dziecka wiecznego "dzielnego harcerzyka" mnie nie interesuje.
                                        • srebrnarybka Re: srebrnarybko 28.11.08, 20:25
                                          Dziecko które zawsze musi stać nigdy nie
                                          > nauczy się co to znaczy ustąpić komuś miejsce siedzące.

                                          - dziecko, które zawsze musi siedzieć, a wszyscy dookoła muszą stać,
                                          też się nigdy nie nauczy.
                                          • kropkacom Re: srebrnarybko 28.11.08, 21:08
                                            Pomyśl logicznie. Jak dziecko zawsze stoi to nie ma okazji wstać i ustąpić. A
                                            jak nie daj Boże kiedyś usiądzie to może nagle już nie chcieć wstać w imię "tyle
                                            się nastałem i teraz posiedzę". Prawda jest taka że różnie bywa a ocenianie
                                            obcych osób na podstawie chwilowej obserwacji to już całkowite nieporozumienie.
                                            • srebrnarybka Re: srebrnarybko 28.11.08, 22:01
                                              myślę logicznie. Przecież nie jest tak, żeby dziecko nie siedziało
                                              nigdy, bo to oznaczałoby, że nigdy nie zdarzyło mu się wsiąść do
                                              autobusu, gdzie były dwa wolne miejsca dla niego i dla matki.
                                              Natomiast jeżeli wtedy, kiedy już siedzi, będzie uczony, że należy
                                              wstać, jak stoi ktoś starszy, to nie widzę powdou, dla którego
                                              miałby się nie nauczyć. Jest faktem, że dawniej, kiedy dzieci uczono
                                              ustępowania miejsca, częściej też ustępowały niż dzisiaj, gdy się od
                                              nich tego nie wymaga
                                              • kropkacom Re: srebrnarybko 28.11.08, 22:30
                                                rzecież nie jest tak, żeby dziecko nie siedziało
                                                > nigdy, bo to oznaczałoby, że nigdy nie zdarzyło mu się wsiąść do
                                                > autobusu, gdzie były dwa wolne miejsca dla niego i dla matki.

                                                No nie wiem. Ja jeżdżę w takich godzinach że zawsze jest pełno albo tylko przez
                                                chwile jest wolne. Dla moich bliźniaków oznaczało by to non stop stanie. Polecam
                                                podróż w takich warunkach ze stojąca dwójką przedszkolaków. Gorąco polecam smile

                                                > Jest faktem, że dawniej, kiedy dzieci uczono
                                                > ustępowania miejsca, częściej też ustępowały niż dzisiaj, gdy się od
                                                > nich tego nie wymaga

                                                Dziś też się uczy tylko ze INACZEJ. Dziś dziecko też ma prawo usiąść.
                                                • srebrnarybka Re: srebrnarybko 28.11.08, 23:13
                                                  Dziś też się uczy tylko ze INACZEJ.

                                                  - nie tylko inaczej, ale i mniej skutecznie.

                                                  Dziś dziecko też ma prawo usiąść.

                                                  - zawsze miało, ale nie wtedy, kiedy starsi stoją. Jeżeli dziecko ma
                                                  siedzieć, a starsi stać, to uczy się go, że nie ma obowiązku
                                                  ustępować. A więc uczy się czegoś innego niż kiedyś.
                                                  • kropkacom Re: srebrnarybko 29.11.08, 08:18
                                                    > - zawsze miało, ale nie wtedy, kiedy starsi stoją. Jeżeli dziecko ma
                                                    > siedzieć, a starsi stać, to uczy się go, że nie ma obowiązku
                                                    > ustępować. A więc uczy się czegoś innego niż kiedyś.

                                                    Ja za starszych uważam bacie i dziadków. Z sady ustępujemy też małym dzieciom,
                                                    kobietom w ciąży, ludziom o kulach. Nie zamierzam uczyć że ma ustępować
                                                    wszystkim. Dziecko też ma prawo być zmęczone i siedzieć w autobusie. Jeśli taka
                                                    pani jak Ty (zakładam starowinką nie jesteś)się kiepsko czuje to zawsze może
                                                    poprosić o ustąpienie.
                                                  • srebrnarybka Re: srebrnarybko 29.11.08, 09:46
                                                    na temat poproszenia o ustąpienie poczytaj post smerfety i moją
                                                    odpowiedź.
                                                    Ja nawet nie oczekiwałam ustąpienia, ale tego, że jak zwolniło się
                                                    miejsce, i obok stałam ja i jedna z tych plotkkujących smarkul z
                                                    dokleojinymi rzęsami, to aona nie siądzie, widząc stojącą osobę w
                                                    średnim wieku, która mogłaby być jej matką. To nie była mała
                                                    dziewczynka, ale jakaś 13latka.
                                                • smerfeta7 Re: :-( 28.11.08, 23:33
                                                  kropkacom napisała:
                                                  > Dziś też się uczy tylko ze INACZEJ. Dziś dziecko też ma prawo
                                                  usiąść.

                                                  Coś ty, w polsce dzieci nie maja praw, ani w szkole, ani poza nia,
                                                  tu sa rzadzący i sluchający czyli dzieci.
                                                  A alarmy i media krzycza dopiero jak sie coś wydarzy.
                                                  Jakby dziecko rozbilo glowę w autobusie podczas hamowania i stracilo
                                                  przytomnośc to dopiero by pisano, dlaczego nikt nie ustapił tak
                                                  małemu dziecku miejsca, co za znieczulica itd..
                                                  Tu sie zawsze coś robi po fakcie.
                                                  Czasami zadaję sobie pytanie, dlaczego dzieci w polsce są tylko
                                                  poddanymi bez praw obywatelskich, a nie obywatelami z wszelkimi im
                                                  przyslugującymi prawami?
                                                  Dziecko w Polsce, ma tylko sluchac wszystkich na około, o nic nie
                                                  prosic, nieczego się nie domagać i spelniać wszelkie zyczenia
                                                  doroslych i normy kulturowe czy się jemu podobaja czy nie.
                                                  A zapomnialam jeszcze dopisać, że musi uczeszczać na religię, bo
                                                  taka jest norma w tym kraju, inaczej zostanie wyobcowane ze
                                                  srodowiska.
                                                  W szkole rzadzi nauczyciel i dziecko musi słuchać, w domu rodzice i
                                                  musi sluchać, w miejscach publicznych np. tramwaj, autobus obcy
                                                  rzadzą obcy ludzie i dziecko musi sluchać i przestrzegać wszelkich
                                                  norm kulturowych, a czy cale to towarzystwo slucha dziecka, czy nie
                                                  zbywaja ich czasami ze zmeczenia, zlości i prywatnych frustracji.
                                                  czy ktoś slucha tu dzieci, co one maja do powiedzenia, jakie one
                                                  mają zdanie, a może takie dziecko jest niewyspane i także chętnie by
                                                  posiedzialo w tramwaju czy autobusie, a moze nie ma sily dzwigac
                                                  ciężkiego plecaka?
                                                  W moim odczuciu to wszystko jest chore.
                                                  Nie podoba mi się mentalnośc ludzi, jaka tu panuje. Jest wręcz
                                                  przytłaczająca, a o traktowaniu dzieci już nie wspomne.
                                            • smerfeta7 Re: kropkacom 28.11.08, 23:08
                                              kropkacom podzielam twoja rację i dam przykład.
                                              Jadę rano tramwajem z corka do szkoły. Niose jej 11 kg plecak plus
                                              swoja torbe dodatkowo z laptopem.
                                              W tramwaju siedzi pan po 50, ok. 2 metrow wzrostu, bardzo zbudowany,
                                              posadzilam naprzeciw niego corką, a on cała drogę z pogarda patrzył
                                              na córkę, że siedzi a ja stoję. Szkoda, że sam nie ustąpił mi
                                              miejsca, zamiast pogardliwie patrzeć na dziecko.
                                              Moja corka nie ma przyklejonej legitymacji na czole, że przysluguje
                                              jej miejsce dla osób chorych, a ten pan je zajął.
                                              W pewnym momencie nie wytrzymalam i poprosilam tego pana o
                                              ustapienie tego miejsca dziecku. Był tak oburzony, że jakby mogł to
                                              nie wiem co by zrobil.
                                              I gdzie jest to wychowanie dorosłych starszych powaznych ludzi.
                                              Od tego dnia, sadzam corke w miejscu jej przysługującym, chocbym
                                              miala poprosić osobę siedząca o ustapienie.
                                              Nie bede się nikomu w tramwaju tłumaczyć, dlaczego moje dziecko
                                              siedzi, a nie stoi.
                                              Nikt ma prawa oceniania jak jest wychowane dziecko, tylko przez to,
                                              że rodzic czy dziadkowie niosa tornister, czy dziecko siedzi w
                                              tramwaju.
                                              A jeżeli ktos ocenia, to znaczy, że chce pokazać jak to dobrze
                                              wychowuje swoje dziecko, a pozostali nie potrafią.
                                              A ja z doswiadczenia wiem, że większośc dzieci rodzicow, tych co tak
                                              krzycza o zlym wychowaniu dzieci itd.., poza domem i obecnościa
                                              rodzicow zachowują się wręcz skandalicznie i roszczeniowo, uważając,
                                              że im się wszystko nalezy.
                                              Znam taka mamę, co tak samo krzyczy o ustepowaniu miejsca starszym i
                                              tak bardzo nauczyla wlasnego syna ustepowania miejsca, że jak siedzi
                                              w tramwaju, to zajmuje dwa miejsca ( jedno on a drugie jego plecak,
                                              jest zdrowym i silnym chlopcem w wieku 11 lat)
                                              A mama tego chlopca nadal twierdzi, że jej syn zawsze ustepuje
                                              miejsca. Jak powiedzialam jej, że to nieprawda, to powiedziała, że
                                              to nie mozliwe. chlopiec jezdzi codziennie i nigdy nikomu nie
                                              ustąpił miejsca, a jak jedzie z mamą to jest bardzo zly, że stoi,
                                              wtedy mamuska bierze jego plecak na plecy i stoją razem.
                                              Co za cudowne wychowanie.
                                              Po drugie nie rozumiem, jak może wogole kogoś obchodzić to, że
                                              babcia czy rodzic niesie dziecku plecak, a może zazdrośc jej
                                              dziecka, że innemu jest lekko i może pobiegać, popodskakiwac przed
                                              szkołą, a jej syn idzie skulony i dzwiga plecak i jest mu smutno, że
                                              inni skaczą, biegaja i sie smieją. I stąd żal i zawiśc.
                                              Wtedy najłatwiej jest powiedzieć, że zle się wychowuje dzieci, ale
                                              za to zdrowo z usmiechem na buzi.
                                              Lubie patrzec jak wesolo maszeruje moja corka do szkoly, z usmiechem
                                              na buzi, nie zmeczona, ze świezymi silami i dotlenionym umyslem.
                                              Ma mozliwośc porozmawiania z kolegami i koleżankami jeszcze przed
                                              szkołą, a z 11 kg tornistrem nie ma mowy, aby nawet sie uśmiechnęła.
                                              A jak by ,niosla ten tornister, to zanim by doszla do szkoly, to by
                                              5 razy pewnie odpoczywala i nie miala nawet sily stac pod klasa i
                                              czekać na dzwonek.
                                              Taki tu panuje system szkolnictwa i nikt tego nie zmieni. A ja nie
                                              mam zamiaru walczyć z wiatrakami.
                                              Niose tornister, kiedy musze i bede nosić tak dlugo jak bedzie
                                              potrzeba.
                                              W Polsce szkoly, kiedy je budowano, były przystosowane do tego, że
                                              male dzieci miały 2 książki, 2 male zeszyty, piornik i sniadanie.
                                              Obecnie tych książek jest bardzo dużo, a w szkolach brak miejsca na
                                              szafki dla uczni, a nawet jesli są, to zadaje się do domu z kazdej
                                              książki, i uczeń musi je miec w domu, ponieważ w nich pisze,
                                              podkresla lub uczy sie znich.
                                              I nie bede siebie obarczać systemem jaki tu panuje, niose tornister
                                              corce i tyle. Wystarczy mi stres z jakim sie trzeba borykac na
                                              codzień z polskim systemem szkolnictwa.
                                              Jej zdrowie i kręgoslup sa dla mnie najwazniejsze niż nisienie
                                              tornistra i krytyka osob czy ja dobrze wychowuję dziecko.
                                              A jak wychowuje corkę, to tylko moja sprawa a nie przypadkowych
                                              osob, nie znających ani dziecka, ani mnie.
                                              One nie dołożą mi na rehabilitacje kręgoslupa dziecka czy wad
                                              postawy, za ktore przyjdzie czas placić.
                                              Dla niektorych jak czytalam, lepiej jest ukryć częśc książek we
                                              wlasnej reklamowce i pokazać, że moje dziecko niesie samo tornister
                                              i stoi a nie siedzi w tramwaju, to jest smieszne.
                                              Ja nie ukrywam, a niose cały tornister i nikomu nic do tego.
                                              To tylko moja sprawa.

                                              • kropkacom Re: kropkacom 29.11.08, 09:35
                                                > Po drugie nie rozumiem, jak może wogole kogoś obchodzić to, że
                                                > babcia czy rodzic niesie dziecku plecak,

                                                Sama nie wiem. Własne życie maja nudne? Może mają potrzebę dowartościowania się
                                                czyimś kosztem?
                                              • srebrnarybka Re: kropkacom 29.11.08, 09:43
                                                Moja corka nie ma przyklejonej legitymacji na czole, że przysluguje
                                                > jej miejsce dla osób chorych, a ten pan je zajął.
                                                > W pewnym momencie nie wytrzymalam i poprosilam tego pana o
                                                > ustapienie tego miejsca dziecku. Był tak oburzony, że jakby mogł
                                                to
                                                > nie wiem co by zrobil.

                                                - użyję tych samych argumentów, których zwolenniczki nieuczenia
                                                dzieci ustępowania starszym używają wobec mnie:
                                                - ten pan nie ma rentgena w oczach, żeby widzieć, że Twoja córka
                                                jest chora
                                                - korona Ci z głowy spadła, że go poprosiłaś?

                                                Zobacz, jak to przyjemnie
                                                • kropkacom Re: kropkacom 29.11.08, 10:38
                                                  > - użyję tych samych argumentów, których zwolenniczki nieuczenia
                                                  > dzieci ustępowania starszym używają wobec mnie:
                                                  > - ten pan nie ma rentgena w oczach, żeby widzieć, że Twoja córka
                                                  > jest chora
                                                  > - korona Ci z głowy spadła, że go poprosiłaś?

                                                  No i? Poprosiła. A to że panu się to nie spodobało to fakt chamstwo.
                                                  • srebrnarybka Re: kropkacom 29.11.08, 10:42
                                                    No, ale przecież proszenie to podobno nie jest żaden dyskomfort, i
                                                    zawsze można liczyć na to, że prośba zostanie rozpatrzona
                                                    pozytywnie. Cóż, nie została...
                                                  • kropkacom Re: kropkacom 29.11.08, 10:53
                                                    Ona poprosił a Ty nie. Widzisz różnicę? Ja tak.
                                                  • srebrnarybka Re: kropkacom 29.11.08, 11:08
                                                    właśnie dlatego nie proszę, że nie chcę się na takie chamskie
                                                    odpowiedzi narażać.
                                                  • kropkacom Re: kropkacom 29.11.08, 11:16
                                                    A masz pewność że taką dostaniesz? Chyba nie. I czemu podajesz przykład tej
                                                    trzynastolatki? Wiesz że jej ktoś tornister nosił?
                                                  • srebrnarybka Re: kropkacom 29.11.08, 11:22
                                                    pewności nie mam, ale wolę nie eksperymentować. 13latki z autobusu
                                                    nie znam, więc nie wiem, czy jej osobiście ktoś nosił tornister.
                                                    Wiem, że w czasach, gdy ja miałam 13 lat i mniej, tornistrów
                                                    dzieciom się nie nosiło i wymagan od nich ustępowania miejsca
                                                    dorosłym w autobusach. I że wtedy taka sytuacja nie byłaby do
                                                    pomyślenia. A dzisiaj noszenie tornistrów jest powszechne, a nie
                                                    incydentalne, co usiłujesz udowodnić, i wynika to też z tej dskusji,
                                                    a ustępowanie miejsca starszym - znacznie rzadzsze.
                                                  • kropkacom Re: kropkacom 29.11.08, 11:28
                                                    > A dzisiaj noszenie tornistrów jest powszechne, a nie
                                                    > incydentalne, co usiłujesz udowodnić, i wynika to też z tej dskusji,
                                                    > a ustępowanie miejsca starszym - znacznie rzadzsze.

                                                    To ja chyba na innej planecie przeżyłam te swoje ponad trzydzieści lat.
                                                    Przeprowadź jakieś badania na ten temat i udowodnij że masz rację. Bo na razie
                                                    to tylko dorabiasz teorię do zauważonego zdarzenia.
                                                  • smerfeta7 Re: srebrnarybka 29.11.08, 17:40
                                                    srebrnarybka napisała:

                                                    > No, ale przecież proszenie to podobno nie jest żaden dyskomfort, i
                                                    > zawsze można liczyć na to, że prośba zostanie rozpatrzona
                                                    > pozytywnie. Cóż, nie została...

                                                    prośba została spelniona, ponieważ pokazalam legitymację. Trzeba
                                                    bylo widzieć mine tego pana, że siedzi na miejscu, które mu wogóle
                                                    nie przysluguje i slyszeć komentarze innych. Ten pan szybko wysiadł,
                                                    a corka przesiadla się na miejsce dla chorych.
                                                    jezeli by nie ustąpił, poprosiła bym motorniczego o interwencję, a
                                                    pan zaplacił by jeszcze karę. Nie wolno zajmować miejsc
                                                    przeznaczonych dla osób z orzeczeniami i dodatkowymi uprawnieniami
                                                    odnosnie komunikacji miejskiej.
                                      • smerfeta7 Re: srebrnarybko 28.11.08, 23:46
                                        srebrnarybka napisała:
                                        > że są matki, które
                                        > nie widzą nic niewłaściwego w tym, by stale nosić tornistry za
                                        > dzieci i nie odczuwają potrzeby wdrażania ich w samodzielne
                                        > wypełnianie obowiązków szkolnych. To nie ulega wątpliwości.


                                        srebrnarybko niesienie tornistra nie jest obowiązkiem szkolnym i to
                                        nie ulega watpliwości.
                                        czytalam w regulaminie co jest obowiązkiem szkolnym ucznia i nie ma
                                        nic na temat noszenia tornistrow tylko i wyłacznie przez dzieci, lub
                                        wogole kto ma nosić tornister.
                                        Moja corka nawet w szkole nie nosi tornistra a ciągnie na kólkach za
                                        raczkęsmile
                                  • lila1974 Re: srebrnarybko 29.11.08, 12:03
                                    Ale kto nie uczy?

                                    Ty widzisz tę mamę czy babcię raz, skąd wiesz jak się zachowuje
                                    wogóle?
                                    Może ma jakiś powod, dla którego to dziecko posadziła?

                                    Ale po co wnikać, najlepiej od razu przyczepić latkę - NIE WYCHOWUJE!
                              • lila1974 Re: srebrnarybko 28.11.08, 12:24
                                I po raz kolejny dajesz wyraz swojej nonszalancji - no comments.
                                • srebrnarybka Re: srebrnarybko 28.11.08, 18:00
                                  nonszalancji

                                  - ????? chodzi o to, że nie szaleję?
    • marina111 Re: babcie z tornistrami 29.11.08, 01:58
      Po części się zgadzam ale jak ja sobie przypomne moj tornister jaki
      był ciezki i jakie ja mam teraz problemy z kręgosłupem. W
      dzieciństwie byłam chuda i długa jak kij od szczotki i pamietam jaka
      męka był ten tornister. Obecnie mam 24 lata i juz chodze na
      rehabilitacje bo cierpie na straszne bole kregosłupa,lekarka
      powiedziała ze będe miała problemy kiedy zajde w ciaze i bede musiał
      dzwigac brzuch. Moja mam pilnowała zebym się nei garbiła ale ja
      mysle ze te kilka godzin dziennie z tym plecakiem (bo z klasy do
      klasy trzeba go przenosic) zrobiło swoje.
      • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 29.11.08, 09:53
        To nie było razem kilka godzin, tylko godzinę, nie przesadzajmy. Na
        skoliozę wpływają różne czynniki, m. in. wzrost (zbyt szybkie
        wyrośnięcie kośća w stosunku do jego moliwości), a u mnie np.,
        inaczej niż u Ciebie, wpłynęła na to monstrualna otyłość, bo jako
        dziecko byłam monstrualnie otyła. Poza tym w szkołach były
        niedpowiednie ławki (może teraz się zmieniło), nieodpowiedni trb
        życia, zbyt mało ruchu. W sprawie tornistrów próbowałam namówić
        szanowce dyskutantki na jakąś akcję, po pierwsze protesty w szkole,
        po drugie - akcję w Wysokich Obcasach, typu "Odchudźmy uczniowskie
        tornistry", sama nawet napisałam w tej sprawie do WO, ale przez
        dyskutanki zostałam wyśmiana. Dlaczego żadna z nich dla dobra swoich
        dzieci nie chce zmniejszenia tego ciężaru?
        • kropkacom Re: babcie z tornistrami 29.11.08, 10:41
          > szanowce dyskutantki na jakąś akcję, po pierwsze protesty w szkole,
          > po drugie - akcję w Wysokich Obcasach, typu "Odchudźmy uczniowskie
          > tornistry",

          Takie akcje już były i coroczne alarmy o ciężkich plecakach. I nic. Rozumiem że
          ludziom się nie chce. Ale nawet to że jest jak jest nie ułatwia mi zrozumieć o
          co tak naprawdę chodzi Tobie i autorce wątku.
          • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 29.11.08, 10:44
            chodzi nam o to, że widzimy nasilanie sie pewnego negatywnego
            zjawiska wychowawczego i chciałyśmy o tym podyskutować na
            formum "wychowanie", bo ono do tego służy. Z niezrozumiałych
            względów parę osób uznało, że chodzi o ich potępianie.
            • kropkacom Re: babcie z tornistrami 29.11.08, 10:52
              > chodzi nam o to, że widzimy nasilanie sie pewnego negatywnego
              > zjawiska wychowawczego i chciałyśmy o tym podyskutować na
              > formum "wychowanie",

              Co to za zjawisko? Że jakaś babcia nosiła plecak wnuka? Zrozum, do jakiegoś
              faktu zauważonego przypadkiem ( tak zakładam) dorobiłyście teorie. Całą wielką
              teorię o tym jak to się teraz chowa nieużyte dzieci.
              • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 29.11.08, 11:15
                chodzi nie jednostkowy fakt zauważony przypadkiem, tylko o
                powszechne zjawisko, a zaciekła obrona paru dyskutantek,
                twierdzących, że plecaki absolutnie muszą być takie cięzkie, a
                dzieci rozparte w autobusach z pewnością są chore, bo po prostu w
                Polsce absolutnie wszystkie nastolatki są chore, a wszyscy ludzie w
                średnim wieku zdrowi jak byki, wskazuje, że faktycznie coś jest na
                rzeczy. Uderz w stół, nożyce się odezwą.
                • kropkacom Re: babcie z tornistrami 29.11.08, 11:23
                  > Uderz w stół, nożyce się odezwą.

                  Akurat jak czytam Twoje posty to faktycznie to powiedzenie nabiera sensu. Masz
                  jakieś problemy bo dzieciństwo coś tam szwankowało, bo Ci miejsca nikt nie ustąpił.

                  > że plecaki absolutnie muszą być takie cięzkie, a
                  > dzieci rozparte w autobusach z pewnością są chore,

                  Moje nie jest chore i siedzi. A czasem sam ustępuje. A jak akurat będę chciała
                  mu pomóc nieść plecak to zaraz ktoś mi wystawi laurkę. Widać są ludzie i ludziska.
                  • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 29.11.08, 11:27
                    Moje nie jest chore i siedzi.

                    - nie masz się czym chwalić. Ale też i nic dziwnego, skoro go tego
                    nie nauczyłaś.

                    A jak akurat będę chciała
                    > mu pomóc nieść plecak to zaraz ktoś mi wystawi laurkę.

                    - nie Tobie osobiście, tylko metodzie wychowawczej.
                    • kropkacom Re: babcie z tornistrami 29.11.08, 11:35
                      > - nie Tobie osobiście, tylko metodzie wychowawczej.

                      Łoł, a co to jest moda wychowawcza?? Pani zakładająca wątek wystawiła laurkę
                      wszystkim mamom które poniosły lub będą nieść plecaczki swoim pociechom.

                      > - nie masz się czym chwalić. Ale też i nic dziwnego, skoro go tego
                      > nie nauczyłaś.

                      Mam. Sam ustępuje miejsca i nie musi kombinować nad tym tak jak Ty.
                      • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 29.11.08, 12:13
                        co ja kombinuję? Po prostu wiem, że siedzieć powinien ten, komu
                        ciężej stać. A ciężej stać osobie w średnim wieku niż nastolatkowi.
                        I koniec.
            • azile.oli Re: babcie z tornistrami 29.11.08, 11:06
              Nie uważam,żeby noszenie dzieciom tornistrów miało jakiekolwiek
              znaczenie wychowawcze,chyba,że mowa o skrajnych przypadkach,że
              dziecko odmawia niesienia plecaka,ale temu towarzyszą też zazwyczaj
              inne problemy wychowawcze.No nie wiem,jak to dokładniej wytłumaczyć-
              dźwiganie ciężarów ma zerowe znaczenie wychowawcze,jeśli w tuym
              przypadku dźwiga ten,kto ma więcej siły i to z własnej woli.po
              prostu przyjdzie czas,że to dziecko i tak będzie w końcu nosiło
              plecak samo,bo nikt w pewnym wieku nie będzie go do szkoły
              odprowadzał i chyba będzie umiało nieść ten plecak,mimo,że wcześniej
              było wyręczane.Jak matka jest sama obładowana siatkami,a ma coś
              lżejszego,to może się z dzieckiem zamienić.I tyle.Chce,niesie
              sama.Jestem nauczycielką i obserwuję młodzież-zazwyczaj im bardziej
              dbano o nich,kiedy byli dziećmi,tym bardziej potrafią zachować się
              empatycznie.Było mi ciężko-ktoś mi pomógł,teraz ja pomogę komuś
              innemu.Ktoś chce uczyć odpowiedzialności ośmiolatka,każąc mu nosić
              plecak-jego sprawa.Bo też nie wiem-może matka w ciąży,boli ją
              kręgosłup-jej sprawa,nawet na to nie zwracam uwagi.Trzeba dzieci
              uczyć odpowiedniej kultury i grzeczności,ale nie róbmy z noszenia
              plecaków p[rzez babcie sp[iskowej teorii dziejów.
              • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 29.11.08, 11:17
                dbanie o dziecko nie oznaza wyręczania go we wszystkim. Dziecko,
                które uczono, że ma samo nosić swój plecak, bo szkoła to jego
                obowiązek i jest za ten obowiązek odpowiedzialne, nie jest
                zaniedbane, wręcz przeciwnie, rodzice wdrażają je do samodzielnego
                wypełniania obowiązków. Zaniedbaniem jest w moim rozumieniu olewanie
                problmu zbyt ciężkich tornistrów i dźwiganie ich przez rodziców dla
                świętego spokoju.
                Piszesz, że jesteś nauczycielką: zatem odpowiedz, co można zrobić, i
                co Ty zrobiłaś dla zmniejszenia ciężaru plecaków?
                • kropkacom Re: babcie z tornistrami 29.11.08, 11:25
                  > dbanie o dziecko nie oznaza wyręczania go we wszystkim.

                  No tak. Jak widzisz że ktoś niesie plecak małolata to od razu mówisz o
                  wyręczaniu we wszystkim? Coś tu chyba nie gra, co?
                  • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 29.11.08, 12:15
                    ale przecież zakładacie, że dziecko, któremu nosi się plecak =
                    zadbane, niosące samo plecak = zaniedbane. Ja uważam, że zadbane
                    jest takie dziecko, którego rodzice dążą do tego, by w przemyślany
                    sposób przekazać mu potrzebne mu w życiu wartości i umiejętności. W
                    tym m. in. samodzielność i poczucie odpowiedzialności za sprawy
                    szkolne.
                    • azile.oli Re: babcie z tornistrami 29.11.08, 13:26
                      nie zauważyłam nigdzie kategorycznego stwierdzenia,że dzieci noszące
                      same plecak są zaniedbane,zaś te,którym nosi plecak babcia,czy
                      rodzic-zadbane.Po prostu z tego faktu nie można wyciągnąć żadnych
                      wniosków,a noszenie,bądź nie plecaka ma się nijak do zadbania czy
                      wychowania.Po prostu nie wiem,co kieruje osobami,które daną czynnośc
                      wykonują za dziecko,bądź nie.Przykład z tym
                      zaniedbanym''samodzielnym''dzieckiem był po prostu podany jako
                      antyteza do stwierdzenia,jakoby nie noszenie tegoż za dziecko było
                      gwarancją jego dobrego wychowania.Proces wychowania dziecka jest tak
                      złożony,że nie da się go sprowadzić do jednej czy dwóch
                      rzeczy,ocenianych z zewnątrz przez postronnego obserwatora,który nie
                      zna meritum sprawy .I tyle.
                    • jakw Re: babcie z tornistrami 29.11.08, 15:08
                      srebrnarybka napisała:

                      > ale przecież zakładacie, że dziecko, któremu nosi się plecak =
                      > zadbane, niosące samo plecak = zaniedbane.
                      Możesz podać kilka cytatów, które by o tym świadczyły?

                      > Ja uważam, że zadbane
                      > jest takie dziecko, którego rodzice dążą do tego, by w przemyślany
                      > sposób przekazać mu potrzebne mu w życiu wartości i umiejętności.
                      Więc chyba nie masz po co się więcej udzielać w tym wątku. Tak to
                      myśli pewnie z 99,9% tych z którymi dyskutujesz.

                      > W
                      > tym m. in. samodzielność i poczucie odpowiedzialności za sprawy
                      > szkolne.
                      Fajnie, że wnioskujesz o tym wyłącznie na podstawie
                      noszenia/nienoszenia plecaka dziecku. Na podstawie noszenia dziecku
                      plecaka wnioskujesz też o tym, że mamy i babcie muszą się popisywać,
                      jak to one o dziecko dbają. Być może naddbałość o ciebie twojej
                      matki była aż tak toksyczna, że teraz utożsamiasz jakiekolwiek
                      przejmowanie się dzieckiem z paskudnie złym wychowywaniem. Ale to
                      jest raczej twój problem, a nie osób noszących bądź nienoszących
                      dzieciom plecaki do szkoły.

                      Jeśli uważasz, że wysłanie listu do WO czy czegokolwiek rozwiąże
                      problem to chyba gazety czytujesz od wczoraj. Co jakiś czas
                      poruszany jest temat pt. "ortopedzi panikują, że dzieciaki mają za
                      ciężkie tornistry" i nic z tego poruszania nie wynika. I zapewniam,
                      że w szkołach (przynajmniej w szkole mojej starszej) też o tym
                      wiedzą, wiedzieli i wiedzieć będą.
                • azile.oli Re: babcie z tornistrami 29.11.08, 11:58
                  Szczerze powiedziawszy,nie mam pomysłu na zmniejszenie ciężaru
                  plecaków.Wszystkie sensowne rozwiazania rozbijają się o brak
                  pieniędzy.Najlepszym wyjściem byłoby posiadanie przez ucznia dwóch
                  kompletów podręczników,jeden byłby zostawiany w szkole.Przybory
                  plastyczne też można by zostawiać w szafkach,stroju na w-f raczej
                  nie,bo go trzeba wyprać.Tylko kto sfinansuje ten drugi komplet
                  książek,jak rodziców czasem na jeden nie stać.Dla mnie uczeń musi
                  mieć na lekcji tekst przed sobą,bo inaczej pracować się nie da.Moga
                  to być kartki odbite na xero,nie musi być cały podręcznik,ale to też
                  nie wszystkim pasuje.A kierując się wyborem podręcznika nauczyciel
                  musi mieć na uwadze najpierw względy merytoryczne,a później dopiero
                  rozmiary książki.Dlatego jest,jak jest.Swoje dzieci do szkoły
                  woziłam,dużo nosić nie musiały,no,niestety,takie mamy realia,że
                  każdy radzi sobie,jak może.Ja nie pracuję z dziećmi,ale z młodzieżą
                  i oni sobie jakoś radzą z ciężarem plecaków,np umawiają się kto
                  danego dnia przyniesie jakąś książkę,żeby choć jedna na ławce
                  była,masę rzeczy maja właśnie odbitych na xero itd.Jestem
                  nauczycielką,ale nie decyduję o wszystkim,w tym o programie
                  nauczania i podręcznikach z poszczególnych przedmiotów.Jako,że
                  jestem też matką starałam się swoim dzieciom w tym zakresie ułatwiać
                  życie.I tyle.
                  • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 29.11.08, 12:19
                    Ja nie pracuję z dziećmi,ale z młodzieżą
                    > i oni sobie jakoś radzą z ciężarem plecaków,np umawiają się kto
                    > danego dnia przyniesie jakąś książkę,żeby choć jedna na ławce
                    > była,

                    - może zachęcić rodziców mniejszych dzieci, by też się tak umawiali?
                    Poza tym myślę, że można jednak kserować, zamiast idiotycznej
                    składki na ukwiecnie szkoły niechby była składka po 10 zł rocznie na
                    ksera, i na każdą lekcję by się kserowało to, co potrzebne w szkole,
                    a podręcznik niech służy do pracy w domu, któraś z dyskutantek
                    mówiła też o możliwości pozyskania z UE pieniędzy na drugi komplet
                    podręczników, jak się chce, to można, tylko problem w tym, że nikt
                    nie widzi problemu i nikomu sie nie chce.
                    • jakw Re: babcie z tornistrami 29.11.08, 15:16
                      srebrnarybka napisała:


                      > - może zachęcić rodziców mniejszych dzieci, by też się tak
                      umawiali?
                      Rybko, zwykle książki do niższych klas wymagają dużo pisania po tych
                      książkach. Po prostu książka jest potrzebna do pracy na lekcji.

                      > Poza tym myślę, że można jednak kserować, zamiast idiotycznej
                      > składki na ukwiecnie szkoły niechby była składka po 10 zł rocznie
                      na
                      > ksera, i na każdą lekcję by się kserowało to, co potrzebne w
                      szkole,
                      Obawiam się, że przy kserowaniu na każdą lekcję to 10 złotych
                      rocznie mogłoby nie starczyć. Zwłaszcza, że w tym momencie
                      przydałoby się ksero w kolorze. Aha, ze składką na "ukwiecenie
                      szkoły" to się jedyny raz na tym forum spotkałam. Obawiam się, że
                      większość składek jest jednak sensowniej uzasadniana. A ty się
                      ciągle tej składki na ukwiecenie czepiasz.

                      > a podręcznik niech służy do pracy w domu, któraś z dyskutantek
                      > mówiła też o możliwości pozyskania z UE pieniędzy na drugi komplet
                      > podręczników, jak się chce, to można, tylko problem w tym, że nikt
                      > nie widzi problemu i nikomu sie nie chce.
                      Tobie też, nie?
                    • pam_71 Re: babcie z tornistrami 11.12.08, 11:03
                      W klasach I-III pomysł "tylko jedna książka na ławce" odpada.
                      Prawie wszystkie pozycje to "Ćwiczenia do uzupełniania".
                      Mam dzieci w I i IIIkl. Tylko książkę do Religii(na szczęscie ten
                      sam autor) Młoda może mieć po bracie.
                      Pozdr
                • mama303 Re: babcie z tornistrami 30.11.08, 22:10
                  srebrnarybka napisała:

                  > dbanie o dziecko nie oznaza wyręczania go we wszystkim.

                  We wszystkim nie, ale w noszeniu za ciężkich dla niego rzeczy -
                  absolutnie tak
            • lila1974 Re: babcie z tornistrami 29.11.08, 12:12
              > chodzi nam o to, że widzimy nasilanie sie pewnego negatywnego
              > zjawiska wychowawczego.
              >Z niezrozumiałych
              > względów parę osób uznało, że chodzi o ich potępianie.

              Bo oceniasz i to oceniasz negatywnie, zatem czy to nie jest
              potępianie? Zresztą Twoje wywody świadczą o tym wyraźnie.
              • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 29.11.08, 12:21
                Pamiętam parę miesięcy tmu burzliwą dyskusję na temat tego, czy
                dziecko jest niegrzeczne, czy zachowuje się niegrzecznie. Otóż ja
                nie oceniam osób, które noszą dzieciom tornistry, ja tylko uważam, i
                nie tylko ja, że to nie jest właściwe, i szukam dróg rozwiązania
                problemu ciężaru.
                • lila1974 Re: babcie z tornistrami 29.11.08, 13:04
                  Jak nie oceniasz skoro wg Ciebie nie wychowują?
                  Twoja ocena jest jednoznaczna i negatywna.

                  Ale dlaczego ktoś miałby czuć się zobligowany do patrzenia na siebie
                  przez pryzmat twej oceny.
                  Ja nie uważam, aby noszenie dziecku tornistra było niewłasciwe, tak
                  jak nie uważam, by niewłaściwym było ustąpienie mu miejsca ... może
                  w takim razie Ty dostosuj się do mojej opinii?

                  Chcesz wykazać, że takie postępowanie dorosłych jest złe - już ci
                  ktoś napisal - przeprowadzisz badania, opublikujesz je, wóczas
                  uznam, że miałaś rację - teraz uznaję, że się po prostu czepiasz
                  nieistotnych szczegółów.

                  Mamy i babcie, które znamj dokłądają wszelkich starań, by swoje
                  dzieci nauczyć kultury i życzliwości wobec drugiego człowieka, co
                  nie przeszkadza im ponieść dziecku tego nieszczęsnego tornistra oraz
                  posadzić na siedzeniu, jeśli uznają to za konieczne.

                  Ale Ty widzisz tylko to, co chcesz widzieć.
                  • joannaiwa Re: babcie z tornistrami 30.11.08, 04:22
                    Rzeczowy argument w tej dyskusji - trzeba kupować tornistry na kółkach (padło już na początku - nie przebrnęłam przez całość), ze względów zdrowotnych choćby ja zamierzam tak zrobić jak przyjdzie czas (no ale ja poza tym zamierzać wozić dziecko samochodem z uwagi na wielokilometrowe odległości do najbliższych podstawówek i brak połączenia komunikacją miejską). Poza tym - skoro dorośli uprzyjemniają sobie życie podróżując z takimi walizkami na kółkach, dlaczego nie zrobić tego dla dzieci? Nie byłoby wtedy problemu z dżwiganiem wielokilogramowych tornistrów przez matki czy babcie. Bo na szkoły - że uporają się z tym w najbliższym czasie, nie ma oczywiście co liczyć. Nauczyciele bardziej są zainteresowani pomostówkami niż jakimiś tam wadami postawy uczniów.

                    A wniosek, że matki czy babcie dźwigające takie tornistry są nadopiekuńcze i żle wychowują te dzieci uważam za przesadzony. Tylko na tej podstawie nie da się ocenić sposobu wychowania dziecka. Bardziej chyba patrzyłabym, czy starsze dziecko ustępuje miejsca osobie starszej czy potrzebującej, to jest bardziej miarodajny wyznacznik, która to postawa zresztą później w wieku nastoletnim utwala się w jedną lub drugą stronę. Codziennie podróżuję metrem i miałam okazję wiele takich sytuacji zaobserwować.
                    • smerfeta7 Re: babcie z tornistrami 30.11.08, 18:35
                      joannaiwa, moja córka ma taki tornister, ale snieg czy deszcz
                      uniemozliwia ciągnięcie takiego tornistra, wiec i tak trzeba nosićsmile
                      Jedynie ułatwia córce w szkole, że nie musi nosić.
                      • joannaiwa Re: babcie z tornistrami 09.12.08, 15:35
                        A on jest plastikowy - tak jak walizki? Bo wtedy może by się dało
                        przy deszczu, a w każdym razie wtedy można by pociągnąć razem A w
                        zimie przy śniegu to chyba tylko sanki i na nich tornister smile
                        • smerfeta7 Re: babcie z tornistrami 10.12.08, 23:14
                          joannaiwa napisała:

                          > A on jest plastikowy - tak jak walizki? Bo wtedy może by się dało
                          > przy deszczu, a w każdym razie wtedy można by pociągnąć razem A w
                          > zimie przy śniegu to chyba tylko sanki i na nich tornister smile

                          Nie jest plastkiowy, tylko stelarz, rączka jest z grubego plastiku i
                          metalowych rurek.
                          mniej więcej taki, link poniżej

                          www.allegro.pl/item495147430_k_zestaw_plecak_na_kolkach_winx_piornik_nowosc.html

                          Tylko jak te sanki, plecak i dziecko, widzisz w tramwajusmile to była
                          by dopiero wyprawasmile
                          A więc pozostaje dzwiganie.
                          Teraz ja jej pomagam, kiedyś ona mi pomoże, biorąc przyklad ze mnie.
          • kurczak1 Re: babcie z tornistrami 08.12.08, 13:07
            O nic, o nic, bo ja jestem leniwa i mi się nie chce dziecku pomóc.
            • smerfeta7 Re: babcie z tornistrami 10.12.08, 23:26
              kurczak1 napisała:

              > O nic, o nic, bo ja jestem leniwa i mi się nie chce dziecku pomóc.

              Kiedyś jak dorosnie twoje dziecko, mam nadzieję, że bedzie miało
              takie same prawo, nie chcieć tobie pomóc. W końcu to my dorosli
              dajemy przyklad dzieciom. Albo pomagamy im np. dzwigać ciężary-
              plecaki, ucząc ich jednoczesnie pomocy innym, lub nam osobiście,
              kiedy będziemy staruszkami.
              • kurczak1 Re: babcie z tornistrami 11.12.08, 10:31
                Na inteligencję składa się umiejetność odczytania ironii. Ale niech
                ci bedzie. Mozę ci się humor poprawi. Pomaganie? Tez mi cóś.
                • pam_71 Re: babcie z tornistrami 11.12.08, 11:17
                  Niestety też borykam się z "babcią nosicielką" wink
                  Choć ostatnio może trochę lepiej, bo dwa tornistry to juz nawet dla
                  Niej za dużo wink No i ze względów zdrowotnych nie mogła Mama przez
                  pewien czas dźwigać .. jak zobaczyła, że wnuki dają radę jest trochę
                  lepiej.
                  Często niestety Babcie/Mamy noszące wyręczeją swoje pociechy w
                  innych sferach .. i to zupełnie niepotrzebnie.
                  Niedawno po powrocie do domu zastałam taki obrazek. Syn lat 9 nie
                  może znaleźć czystego bloku ... NIE MA ! On rozparty w krześle przy
                  biurku, a Babcia na kolanach robi mu porządki w szufladzie ;-o
                  W pierwszym odruchu "zrugałam" Młodego (jak mu nie wstyd!) ..a potem
                  to mi się śmiać chciało ... Babcie sprowadził do parteru wink
                  Tak na prawdę to "ochrzan" powinna dostać Babcia wink
                  Sama po sobie wiem, że zbytnie wyręcznanie dzieci (bo takie małe,
                  takie kochane etc.) niestety nie wychodzi na dobre. Ani im ani nam.
                  Pozdr
                  Pam
                  PS: Przyznaję, że sama też łapię się na robieniu czegoś za nich ...
                  zwykle coby szybciej i sprawniej było wink
                  • kurczak1 Re: babcie z tornistrami 11.12.08, 12:13
                    I fajnie to ujęłaś. Mi nie chodzi o pomoc. Trzeba sobie pomagać.
                    Wczoraj niosłam synowi tornister ze szkoły, bo miał 39 stopni
                    gorączki. Zaraz po wizycie u lekarza położyłam go do łóżka, dałam
                    kanapki i herbatkę. To jest normalne. Nic tu nie mówiłam o
                    pomaganiu, tylko o wyręczaniu. Zauważyłam ciekawą prawidłowość:
                    dziecko, któremu bardzo trudno przychodzi znalezienie tego np.
                    bloku, znajduje go momentalnie i predziutko robi zadanko, jeśli np.
                    za 10 minut ma przyjść kolega i coś tam...Motywacja. To samo ze
                    zmęczeniem: ze szkoły ledwie się wlecze, a w chwilę potem robi 10 km
                    biegusiem po podwórku albo leci do kina tak że nie można nadążyc.
                    Chodzi mi głównie o to,że nasze dzieci nie są generalnie kalekie,
                    tylko my je taklimi robimu.

                    Naskoczą czy nie?
                    • pam_71 Re: babcie z tornistrami 11.12.08, 14:41
                      wink Może jeszcze w pracy siedzą, albo obiadki gotują wink
                      Swoją drogą nigdy nie przypuszczałam, że forum o dzieciach (gdzie
                      większość to matki borykające się z mniejszymi lub większymi
                      problemami) może być tak agresywne sad
                      Ja już dostałam na Starszym Dziecku łatkę oszusta i hipokryty po
                      kilku wypowiedziach wink Wcześniej zaglądałam na "fora o chorobach".
                      Zupełnie inna kultura wypowiedzi ...
                      Pozdr
                      Pam
                    • lila1974 Re: babcie z tornistrami 12.12.08, 09:21
                      Naskakiwać nie jest moim zamiarem.

                      Pomogłaś - a może w tym własnie momencie widziała Cię np.
                      srebrnarybka i pomyślała sobie "wyręczaczka" tongue_out

                      Nikt nie twierdzi, że dzieciom te plecaki NALEŻY nosić, bulwersujemy
                      się tutaj tylko i wyłacznie na WASZ OSĄD sprawy. Nie sądź a nie
                      będziesz sądzona smile
                      • kurczak1 Re: babcie z tornistrami 12.12.08, 13:02
                        Moze. I wisi mi to. Pisze o regule, nie wyjatkach
                  • smerfeta7 Re: babcie z tornistrami 12.12.08, 00:42
                    pam_71 okrzan jak piszesz to powinnaś ty dostać, jak moglas wychować
                    tak syna, gdzie szacunek do starszychwink
                    No widzisz, ja nie musze niczego szukać, mnie dziecko tylko
                    informuje, czego mu brakuje, porzadki robi samo i zawsze ma
                    poukładane. Mało, potrafi sprzatnąć u mnie w pokoju i znależć to
                    czego ja szukam.
                    Ja widzisz noszenie mojej corce plecaka, dobrze wplywa na jej
                    wychowanie, masuje mi ramię, ktore po tym noszeniu plecaka boli mnie
                    do wieczora, przyniesie mi sok, wyrecza mnie w domu w tym co może,
                    sama odrabia lekcje, oszczedzając moje nerwysmile itd. duzo by pisac.
                    • pam_71 Re: babcie z tornistrami 12.12.08, 08:30
                      Wow ... wink
                      Napisz coś więcej ile córa ma lat ...
                      Chętnie posłucham rad jak nakłonić dziecko do systematycznego
                      sprzatania w pokoju i to w dodatku z uśmiechem na twarzy .. wink
                      Pozdro
                      Pam
                      • smerfeta7 Re: babcie z tornistrami 12.12.08, 23:14
                        pam_71 napisała:

                        > Wow ... wink
                        > Napisz coś więcej ile córa ma lat ...
                        > Chętnie posłucham rad jak nakłonić dziecko do systematycznego
                        > sprzatania w pokoju i to w dodatku z uśmiechem na twarzy .. wink
                        > Pozdro
                        > Pam

                        Ma 7 lat i nie muszę jej naklaniać. A jak naklonić? nie wiem. Nigdy
                        nie musze jej mowić czy nakłaniać do sprzatania swojego pokoju czy
                        pomocy mi przy sprzataniu calego mieszkania.
                        Od ukończenia 3 roku życia, nie interesuje się sprzataniem po niej,
                        czasami sie zdarza, że jej pomogę, kiedy się bardzo spieszymy.
                        Zaczęla od odkurzacza barbiesmile
                        Obowiązkowości i odpowiedzialności uczyłam kiedy była jeszcze
                        malutkim dzieckiem, i skladala swoje zabawki najpierw ze mną, potem
                        sama do kuferka, kiedy troszke urosla ukladala już sama wszystko na
                        niskich pólkach, ubranka lalek sama prala, wieszała i ukladala w
                        szafie lalki itd.. Nic specjalnego, a wypunktowalo dzisiaj.
                        Zawsze kiedy wejde do jej pokoju ma czysto i poukladane, poza tym
                        czym akurat sie bawi.
                        Nie wiem co mam ci napisać. Może to, że dzieci sa różne, jedno
                        uklada od malego inne nie. I nie sadze, aby moja rada ci pomogla.
                        Znasz swoje dziecko i musisz sama znależc sposobsmile
              • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 11.12.08, 16:56
                Dzwigasz dziecku plecak po to, żeby ono na starość się Tobą
                opiekowało? To wielki egoizm, by dziecko nieświadome tego, czego się
                od niego oczekuje na starość, obciążać zobowiązaniami. Zresztą
                jestem dziwnie spokojna, że jak od kogoś nie wymagano w
                dzieciństwie, to nie będzie umiał dać z siebie na starość. Jak
                będziesz staruszką, też będzie czekał, że poniesiesz mu tornister ...
                • smerfeta7 Re: babcie z tornistrami 12.12.08, 00:18
                  srebrnarybka napisała:

                  > Dzwigasz dziecku plecak po to, żeby ono na starość się Tobą
                  > opiekowało? To wielki egoizm, by dziecko nieświadome tego, czego
                  się
                  > od niego oczekuje na starość, obciążać zobowiązaniami. Zresztą
                  > jestem dziwnie spokojna, że jak od kogoś nie wymagano w
                  > dzieciństwie, to nie będzie umiał dać z siebie na starość. Jak
                  > będziesz staruszką, też będzie czekał, że poniesiesz mu
                  tornister ...


                  Coś ty, kupię samochód corce i sama będzie woziła, zamiast dzwigać.
                  Zresztą nie długo przestanę dzwigać, będe zawozić.
                  Co ma dziwganie plecaka do opieki na moje stare lata???
                  Będzie dzwigać moje zakupy, jak już nie będe mogła samodzielnie
                  jeżdzić samochodem, taksowka czy innym pojazdem, a po drugie może mi
                  nawet przywozić samochodem, wazne, że ja nie będe musiała dzwigać
                  wtedy, kiedy nie będe mogła.
                  Po drugie bede dzwigać tak długo, az zmniejszy sie liczba ksiązek w
                  plecaku.
                  Obecnie myslę, że jeszcze dlugo podzwigamsmile)
                  • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 12.12.08, 08:32
                    Co ma dziwganie plecaka do opieki na moje stare lata???
                    > Będzie dzwigać moje zakupy, jak już nie będe mogła samodzielnie
                    > jeżdzić samochodem, taksowka czy innym pojazdem, a po drugie może
                    mi
                    > nawet przywozić samochodem, wazne, że ja nie będe musiała dzwigać
                    > wtedy, kiedy nie będe mogła.

                    - przecież sama sobie przeczysz. Dzwigasz po to, by Tobie robił
                    zakupy, kiedy nie będziesz miała siły ich dźwigać, czyli kiedy
                    będziesz stara. Robienie zakupów starszym ludziom to element opieki.
                    A co będzie, jeśli Twój syn wyprowadzi się do innego miasta, a nawet
                    kraju? Jeżeli od dziecka będzie słyszał, że na starość ma się mamusi
                    odwdzięczyć, to będą go zżerały wyrzuty sumienia. Albo zostanie w
                    Twoim mieście, rezygnując np. z możliwości kariery życiowej albo
                    małżeństwa z mieszkanką innego miasta. Obie wersje dowodzą skrajnego
                    egoizmu rzekomo opiekuńczych rodziców, którzy pod pozorem opieki,
                    często zbędnej, wytwarzają u dzieci, którymi łatwo manipulować,
                    poczucie długu nie do spłącenia.
                    • azile.oli Re: babcie z tornistrami 12.12.08, 09:59
                      Przecież to tylko taka przenośnia. Chodzi o to, że dzieci uczą się
                      przez przykład. Nie dlatego pomagałam dzieciom nosić plecaki, żeby
                      mieć opiekę na stare lata, ale dlatego, żeby nie pokrzywiły
                      kręgosłupów i w dodatku nauczyły się empatii. Pomagam słabszemu,
                      więc i dziecko, oczywiście odp[owiednio wychowywane, pomoże mnie,
                      lub nawet obcej osobie, widząc, że sobie nie radzi. Moje dzieci są
                      już duże i noszą za mnie siaty, przesuwają cięższe meble podczas
                      sprzątania, bo widzą, że sobie nie poradzę. Tak samo myślę, że
                      dziecko, któremu ustąpiono miejsca w autobusie, prędzej ustąpi
                      kiedyś starszemu, niż to, które musiało stać dla zasady, żeby się
                      nauczyło, że to starsi mają prawo siedzieć. Swoją drogą, choć jestem
                      nauczycielką, nie znoszę wprost nadużywania w stosunku do dzieci
                      słowa ''obowiązek''. Obowiązkiem dziecka jest dźwigać plecak ?
                      Obowiązkiem jest ustąpić miejsca. A ja wolę, żeby ustępowało tego
                      miejsca w poczuciu zrozumienia, a nie z obowiązku. Do tej pory się
                      zdarza, że zrobię coś za swoją 14- latkę, np posprzątam czy podsunę
                      obiad pod nos, gdy widzę, że jest zmęczona. Nigdy nie spotkałam się
                      też z sytuacją, żeby ona nie zrobiła tego samego dla mnie. Obie to
                      robimy z własnej woli i bez proszenia, a nie z poczucia obowiązku. I
                      nie oczekuję, że dzieci będą mi odpłacały wdzięcznością i opieką na
                      stare lata. Mam nadzieję za to, że będą dobrymi rodzicami i
                      wychowując dzieci zobaczą w nich istoty, które też mają prawo być
                      zmęczone.
                      • lila1974 Re: babcie z tornistrami 12.12.08, 10:12
                        azile.oli napisała:
                        >I nie oczekuję, że dzieci będą mi odpłacały wdzięcznością i opieką
                        na stare lata.

                        Szczerze?
                        Na prawdę nie oczekujesz?

                        Ja jednak liczę na to, że wykażą chęć pomocy, jeśli będą widziały,
                        że z czymś sobie nie radzę na starość. Mam nadzieję, że będzie to
                        dla nich zupełnie naturalny odruch smile
                        • azile.oli Re: babcie z tornistrami 12.12.08, 10:38
                          Może nieprecyzyjnie się wyraziłam. Miałam na myśli, że nie dlatego
                          coś dla nich robię, że liczę na rewanż. Mam nadzieję, że wychowuję
                          ich na tyle dobrze, że z własnej i nieprzymuszonej woli, a nie z
                          poczucia obowiązku będą o mnie pamiętały i pomogą, jeśli zajdzie
                          taka potrzeba. A to, że nie oczekuję... Bo faktycznie, nie myślę
                          teraz o dzieciach jako o wsparciu dla mnie na starość, ale będę
                          bardzo szczęśliwa, jeśli będą mnie odwiedzać i pomogą tak po prostu
                          i po ludzku, a nie dlatego, że wpoiłam im poczucie obowiązku. Życie
                          się różnie toczy, może zamieszkają gdzieś daleko ode mnie i
                          codzienna pomoc będzie niemożliwa? Po prostu biorę różne scenariusze
                          pod uwagę, ale mam nadzieję, że wychowuję ich na wrażliwych ludzi,
                          którzy będą wiedzieli, jak postąpić w sytuacji, gdy bliska osoba
                          jest w potrzebie.
                          • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 12.12.08, 11:19
                            wychowuję ich na wrażliwych ludzi,
                            > którzy będą wiedzieli, jak postąpić w sytuacji, gdy bliska osoba
                            > jest w potrzebie.

                            - tylko bliska? A daleka już nie? Taka wrażliwość do drugiego
                            stopnia pokrewieństwa?
                            • lila1974 Re: babcie z tornistrami 12.12.08, 11:51
                              będzisz się teraz czepiac każdego słowa?
                      • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 12.12.08, 11:17
                        dzieci uczą się przez przykład.

                        - między innymi. Jeśli mają przed sobą stale taki przykład, że mama,
                        tata i babcia są od noszenia im plecaków, to nauczą się tego właśnie.

                        Pomagam słabszemu,
                        > więc i dziecko, oczywiście odp[owiednio wychowywane, pomoże mnie,
                        > lub nawet obcej osobie, widząc, że sobie nie radzi.

                        - jeżeli pomagasz innemu słabszemu, to dziecko zajarzy, o co chodzi.
                        Ale jeżeli wyręczasz dziecko we wszystkim, to tylko utrwalasz w nim
                        przeświadczenie, że jemu zawsze się Twoja pomoc należy.

                        Tak samo myślę, że
                        > dziecko, któremu ustąpiono miejsca w autobusie, prędzej ustąpi
                        > kiedyś starszemu, niż to, które musiało stać dla zasady, żeby się
                        > nauczyło, że to starsi mają prawo siedzieć.

                        - absolutnie się nie zgadzam. Dziecko, któremu dorosły ustąpił
                        miejaca w autobusie, uczy się tyle tylko, że to jemu się to miejsce
                        należy, zawsze i wszędzie. Dziecko, które nauczono, że nie zawsze
                        musi siedzieć w autobusie, bo bywają w nim i bardziej potrzebujący,
                        będzie wiedziało, że miejsce w autobusie nie jest jego niezbywalnym
                        prawem.

                        Swoją drogą, choć jestem
                        > nauczycielką, nie znoszę wprost nadużywania w stosunku do dzieci
                        > słowa ''obowiązek''. Obowiązkiem dziecka jest dźwigać plecak ?
                        > Obowiązkiem jest ustąpić miejsca. A ja wolę, żeby ustępowało tego
                        > miejsca w poczuciu zrozumienia, a nie z obowiązku.

                        - obowiązek polega właśnie na wewnetrznym poczuciu zrozumienia.

                        Do tej pory się
                        > zdarza, że zrobię coś za swoją 14- latkę, np posprzątam czy
                        podsunę
                        > obiad pod nos, gdy widzę, że jest zmęczona. Nigdy nie spotkałam
                        się
                        > też z sytuacją, żeby ona nie zrobiła tego samego dla mnie.

                        - to normalne w kontaktach między ludzkich, ale dotyczy sytuacji
                        awaryjnych, a nie typowych.

                        Obie to
                        > robimy z własnej woli i bez proszenia, a nie z poczucia obowiązku.

                        - jeżeli robicie to z własnej woli i bez proszenia, to właśnie na
                        tym polega poczucie obowiązku. Jeżeli nie uważam czegoś za mój
                        obowiązek, to trzeba mnie poprosić, żebym to zrobiła, jeżeli uważam
                        coś za mój obowiązek, to robię bez proszenia.

                        Mam nadzieję za to, że będą dobrymi rodzicami i
                        > wychowując dzieci zobaczą w nich istoty, które też mają prawo być
                        > zmęczone.

                        - o, to przydałoby się wielu rodzicom, ale niekoniecznie dotyczy
                        dźwigania tornistrów.
                        • lila1974 Re: babcie z tornistrami 12.12.08, 11:47
                          Nie mam już sił do przerzucania się z Tobą, bo widze, że wszystko
                          interpretujesz tak, by wyszło na twoje.
                          Szczerze mówiąc jestem zaskoczona. Często czytam twoje wypowiedzi i
                          jawisz się jako rozsądna osoba z dużym dystansem, natomiast to, co
                          prezentujesz w tym wątku zaczyna budzić mój niesmak.
                        • azile.oli Re: babcie z tornistrami 12.12.08, 12:49
                          Przyczepię się do tego obowiązku. Moim obowiązkiem nie jest
                          sprzątanie pokoju córki i jeśli zrobię to z dobrej woli i bez
                          proszenia, to nie z poczucia obowiązku, ale po prostu uczuć, jakie
                          żywię względem córki. Posprzątanie pokoju nie jest sytuacją pilną i
                          w zasadzie mogłabym tego nie robić i świat by się nie zawalił.
                          Wolę , żeby dzieci robiły coś dla mnie z miłości niż z poczucia
                          obowiązku. Wątku autobusowego nie komentuję, bo bardzo rzadko
                          korzystam z tego środka lokomocji. A co do wcześniejszych zarzutów,
                          że uczę pomagania tylko do jakiegoś stopnia pokrewieństwa, to nie
                          zauważyłaś, że odpowiadałam lili, a post dotyczył tylko i wyłącznie
                          relacji między dziećmi a mną.
                        • smerfeta7 Re: babcie z tornistrami 13.12.08, 00:20
                          srebrnarybka napisała:
                          - absolutnie się nie zgadzam. Dziecko, któremu dorosły ustąpił
                          > miejaca w autobusie, uczy się tyle tylko, że to jemu się to
                          miejsce
                          > należy, zawsze i wszędzie. Dziecko, które nauczono, że nie zawsze
                          > musi siedzieć w autobusie, bo bywają w nim i bardziej
                          potrzebujący,
                          > będzie wiedziało, że miejsce w autobusie nie jest jego
                          niezbywalnym
                          > prawem.


                          srebrnarybko w piatek wysiadalam z tramwaju z corka i dwie starsze
                          panie, nie czekały aż wysiadą wszyscy, tylko sie pchaly do tramwaju,
                          taranując moja corke w czasie wyjścia na stopniach tramwaju.
                          Corka spadla z nich skrecila noge i stłukla kolano. bardzo plakala i
                          nie mogla sie podnieśc. Myslisz, że ktoras z nich cofnęła sie, nie
                          szukaly biegiem wolnego miejsca.
                          Jak myslisz, kto wychowal te dwie panie okolo osiemdziesiatki, czy
                          takie panie zasluguja na miejsce, tylko ze wzgledu na wiek??
                          Ich sprawnośc fizyczna byla na najwyższym poziomie, powinny stać
                          calą droge i patrzec jak siedzi zmeczone czy nie wyspane dziecko.

                          Oj srebrnarybko, co za uraz w tobie tkwi, ze tak uporczywie
                          udowadnasz, ze dziecko to tylko przedmiot nie godny pozalowania.
                          Ma dzwigać 11kg plecak i już, bo ty tak sobie zyczysz.
                          Wręcz taki plecak swojemu dziecku, plus kilka siatek i po problemie.
                          Bedzie dobrze i zdrowo wychowane.
                          Nie musisz wtedy krytykować wszystkich, co pomagają dzieciom i
                          szanuja ich zdrowie.

                          srebrnarybka napisała:
                          > - o, to przydałoby się wielu rodzicom, ale niekoniecznie dotyczy
                          > dźwigania tornistrów.

                          Ale ten watek dotyczy tornistrow, ktore sprowadzilas do wychowania.

                          Ciagle wszystkich krytykujesz, ile wypowiedzi tyle twojej krytyki.
                          Czy ty zazdrościsz tym dzieciom, ze moga liczyć na pomoc, a ty nie
                          moglas, że twojemu dziecku czy tobie jest przykro jak widzicie inne
                          podskakujące i smiejące się dziecko w drodze do szkoly, a twoje
                          idzie jak wielbląd z miną sad i modli się, aby jak najszybciej
                          dojść, bo brakuje mu sily?
                          Dlaczego jest w tobie tyle złości do tych dzieci i rodzicow?
                          Szkoda zdrowia, pomyśl o sobie a nie o innych niosacych tornistry
                          dzieciom, to ich osobista sprawa, ktora nie powinna wogole ciebie
                          obchodzic.
                          Jak by mi ktokolwiek, cockolwiek powiedzial w tramwaju, że niose
                          tornister dziecku, wiesz co bym zrobila? zdjęła i natychmiast
                          wręczyła tej osobie, aby potrzymała, bo ja jestem tak zmeczona i
                          musze najpierw znależc sobie miejsce w tramwaju i usiąść wraz z
                          dzieckiem.
                          Bardzo czesto spotykam także ludzi w tramwaju, którzy sami wstają
                          odrazu i proszą abym usiadla z dzieckiem i tym nieszczęsnym
                          tornistrem. ty nalezysz raczej do osob roszczeniowych i napewno nie
                          tylko tornistry cię draznią, ale wszystko, co jest nie po twojej
                          mysli.
                          Wyluzuj, bo zdrowie stracisz.

                          • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 13.12.08, 00:52
                            nie przyszłoby mi do głowy, że fakt, że ustępuję miejsca osobom
                            starszym od siebie (czasem też młodszym, np. kobietom w ciąży lub z
                            maleńkim dizeckiem), dowodzi, że jestem osobą roszczeniową.
                            Nie zazdroszczę dzieciom, którym mamusie noszą plecaki, bo mnie w
                            dzieciństwie nie noszono - raczej współczuję. Moi rodzice byli
                            nadopiekuńczy i wskutek tego jest bardzo za mało samodzielna, ale
                            plecaka mi nie nosili. Jak poradzą sobie w życiu te dzieci, którym
                            nosi się plecaki, strach pomyśleć. Doprawdy nie ma czego zazdrościć.
                      • smerfeta7 Re: babcie z tornistrami 12.12.08, 23:40
                        azile.oli nic dodać, nic ując.



                    • lila1974 Re: babcie z tornistrami 12.12.08, 10:02
                      Pomagając nie gderam "bo Ty będziesz mi pomagac na stare lata".
                      Przez osmozę wchałaniałam atmosferę wzajemnej życzliwości, która
                      panowała w moim domu. Dziś jest dla mnie oczywiste, że pospieszę z
                      pomocą każdemu, kto jej potrzebuje.
                      Moja mama nie musi się już martwić - miała okazję sprawdzić swoje
                      dzieci, gdy była po operacji kręgosłupa.
                      Mnie pozostaje mieć nadzieję, że będę umiała zbudować w domu taka
                      atmosferę, z której moje dzieci będą czerpać i będą umiały wykazac
                      się empatią i życzliwością.
                      Pewności nie mam, ale mieć jej nie może nikt, bo (parafrazując znane
                      powiedzenie) tyle wiemy o innych, ile ich sprawdzilismy.
                    • smerfeta7 Re: babcie z tornistrami 12.12.08, 23:28
                      srebrnarybka napisała:
                      Miedzy opieką a pomocą, jest bardzo duża różnica. A ty pisalaś o
                      opiece, a nie pomocy mi na stare lata.
                      robienie zakupow to pomoc, a nie opieka.
                      Pomoc to nie odwdzięczanie się, a obowiązek każdego dziecka, kiedy
                      stanie sie samodzielne.
                      Jesli chodzi o nie mieszkanie w tym samym miescie, to zrozumiale, że
                      nie bedzie mogla mi pomoc, wtedy bede placić ludziom obcym za pomoc.
                      I nie widze w tym nic dziwnego, a normalna zyciowa sytuacje.
                      Takie jest zycie.

                      srebrnarybka napisała:

                      >Albo zostanie w
                      > Twoim mieście, rezygnując np. z możliwości kariery życiowej albo
                      > małżeństwa z mieszkanką innego miasta. Obie wersje dowodzą
                      skrajnego
                      > egoizmu rzekomo opiekuńczych rodziców, którzy pod pozorem opieki,
                      > często zbędnej, wytwarzają u dzieci, którymi łatwo manipulować,
                      > poczucie długu nie do spłącenia.

                      Ty piszesz o jakiejś skrajności. Pomoc rodzicom nie jest dlugiem, a
                      tylko obowiązkiem dzieci wobec rodzicow.
                      Dziecko kochające swoich rodzicow, zawsze stara sie im pomoc, bez
                      względu na to gdzie mieszka.
                      • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 13.12.08, 21:45
                        robienie zakupow to pomoc, a nie opieka.
                        > Pomoc to nie odwdzięczanie się, a obowiązek każdego dziecka, kiedy
                        > stanie sie samodzielne

                        - ergo obowiązkiem każdego dziecka, które stanie się samodzielne,
                        jest robienie zakupów rodzicom. Ciekawa teoria.

                        Dziecko kochające swoich rodzicow, zawsze stara sie im pomoc, bez
                        > względu na to gdzie mieszka.

                        a kochający rodzice oczekują od kochanego dziecka wypełniania tego
                        obowiązku i bezwzględnie go egzekwują.

                        Pomoc rodzicom nie jest dlugiem, a
                        > tylko obowiązkiem dzieci wobec rodzicow.

                        no, niezupełnie. Obowiązek powinien być jednak podjęty circa about
                        świadomie. To rodzice świadomie podjęli się rodzicielstwa i mają
                        obowiązki wobec dzieci. Dzieci niczego się nie podejmowały wobec
                        rodziców. Oczywiście też uważam, że mają obowiązki, ale brzmi to
                        niebezpiecznie, gdy matki małych dzieci już ostrzą sobie ząbki na
                        egzekwowanie tego obowiązku na starość.
                        • pam_71 Re: babcie z tornistrami 13.12.08, 22:15
                          Z własnego doświadczenia, jako dorosłego dziecka swoich
                          nadopiekuńczych rodziców uważam, że o wiele łatwiej przychodzi
                          mi "bezinteresowna pomoc" niż "pomoc której ode mnie się oczekuje".

                          Wychowując swoje dzieci absolutnie nie myślę, że kiedyś "one będą
                          miały obowiązkek odwdzięczyc mi się za cokolwiek" ... mam cichą
                          nadzieję, że nie będą musiały nawet pomagac wink

                          Pozdr
                          Pam
                          • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 13.12.08, 22:23
                            to właśnie chciałam powiedzieć.
                • lila1974 Re: babcie z tornistrami 12.12.08, 09:28
                  Dziwna jesteś w tych kategorycznych osądach.
                  Po raz któryś już podkreślam, to że POMAGAM w czymś mojemu dziecku
                  nie oznacza, że niczego od nie wymagam.

                  Jakoś strasznie czarno-biało podchodzisz do tej kwestii.
                  myślisz, że rodzice dzielą się wyłącznie na pomagających (czyli wg
                  Ciebie wyręczających) i na wymagających? Nie ma modelu pośredniego?
    • asia_i_p Re: babcie z tornistrami 11.12.08, 17:44
      Jeżeli do czasu debiutu szkolnego mojej córci waga plecaków się nie
      zmieni, będę za nią nosić. Jak długo mam to robić spytam ortopedy.
      Ja już sobie kręgosłupa nie skrzywię tak łatwo, bo mam twarde kości,
      ale dziecko, którego kościec się dopiero kształtuje, no i ogólnie
      jest lżejsze i słabsze ode mnie, bardzo łatwo może nabawić się wad
      kręgosłupa. Empatię i obowiązkowość poćwiczymy na czym innym, a nie
      kosztem zdrowia.
      • smerfeta7 Re: babcie z tornistrami 12.12.08, 00:29
        asia_i_p napisała:

        > Jeżeli do czasu debiutu szkolnego mojej córci waga plecaków się
        nie
        > zmieni, będę za nią nosić. Jak długo mam to robić spytam ortopedy.
        > Ja już sobie kręgosłupa nie skrzywię tak łatwo, bo mam twarde
        kości,
        > ale dziecko, którego kościec się dopiero kształtuje, no i ogólnie
        > jest lżejsze i słabsze ode mnie, bardzo łatwo może nabawić się wad
        > kręgosłupa. Empatię i obowiązkowość poćwiczymy na czym innym, a
        nie
        > kosztem zdrowia.


        Dokladnie!!
        Ja takze, bardzo cenie sobie zdrowie mojej corki, a pieniadze
        zamiast placić ortopedzie i rehabilitantowi, przeznaczę na wyjątkowe
        wczasy dla całej rodziny. I tak 2x do roku.
        Zobacz ile mozna zaoszczedzić i dobrze wypocząc, na noszeniu plecaka
        7 letniemu dzieckusmile Które rośnie ze zdrowym kręgosłupem, radosne i
        wesolo podskakujące idąc do szkoły.
        Az miło popatrzeć jak idzie do szkoly wesołe i nie zmeczone i z
        radoscia przystępuje w szkole do lekcji, a nie zmeczone i
        odpoczywające na lekcji po niesieniu 11 kg przy wadze 19kg.
        • pam_71 Re: babcie z tornistrami 12.12.08, 08:25
          Muszę zważyć placak Młodej wink
          A tak poważnie ... nie jest tak źle z ciężarem tornistrów-
          przynajmniej u nas. Syn ma na każdy miesiąc osobną książkę do pracy
          w szkole i domowniczek(prace domowe) - seria "Ja i moja szkoła"(
          polecam, bo mertorycznie też jest dobra !). Co miesiąc wyciągamy
          kolejną porcję. Córa już gorzej - bo inne wydawnictwo ("Już w
          Szkole") i codziennie ma trzy duże(choć względnie cienkie) + 3
          zeszyty. Problem pojawia się gdy dochodzi Rela i angielski (na
          szczęście raz w tygodniu).
          Do ortopedy chodzimy tak czy siak i to z zupełnie innych powodów niż
          noszenie tornistra .. niestety. Mój pierwszak waży 27kg. i jest
          średniakiem wśród rówieśników wink
          A poza tym Kurczakowi chodziło bardziej o bezkrytyczne wyręczanie
          dzieci ze wszyskiego - czego jakby nie patrzeć namacalnym dowodem są
          całe korowady Babć ciągnących ze szkoly z plecakami w rękach ...
          I moim zdaniem jej spostrzeżenia są trafne ..
          Pam
          PS: Ja nie noszę plecakóew dzieciom, bo w czasie ich powrotów jestem
          jeszcze w pracy ... moja Mama to robi z czym nieskutecznie walczę ;-
          ) Szczególnie od czasu gdy zainwestowaliśmy w porządne plecaki ..
          może warto wydać te 100zł więcej na tornister ortopedycznie
          bezpieczny wink Jest wiele niezłych ofert chocćby
          abro.net.pl/content/view/49/1/
    • peliczapla Re: babcie z tornistrami 12.12.08, 10:15
      Pewnie, że uogólnienia bywają i mylące, i krzywdzące. Ale to nie zmienia faktu,
      że widok niektórych zachowań dzieci w stosunku do pomagających im rodziców, a
      zwłaszcza dziadków bywają najzwyczajniej (dodam obowiązkowo: "dla mnie", choć i
      tak zatrąci to o uogólnienie) zniesmaczające. Świadczące o pewnych chyba jednak
      zakorzenionych już, a nie najładniejszych postawach. Na przykład mali uczniowie,
      którzy przy odbieraniu ich przez babcie w pędzie dosłownie rzucają im tornistry,
      często jeszcze z lekceważącym "No trzymaj, babcia" - i pędzą sobie radośni, w
      podskokach. Babcie przyjmują to bez słowa. Oczywiście nie chodzi o to, żeby za
      każdym razem padało sążniste zapytanie, czy i dziś ta babcia zechce pomóc, ale
      jakiś szacunek w postawie by się moim zdaniem przydał. Później idzie taka babcia
      w swoim tempie (bo przecież z niemałym obciążeniem), więc jeszcze nie raz
      usłyszy "No czemu się tak wleczesz?!" (autentyczne). I odpowiedzią bywa, o
      zgrozo, przepraszający uśmiech i "Już idę, już idę...". Albo wpada taki
      przedszkolak albo i uczeń do tramwaju z wielkim "Ja tu, ja tu!" na ustach i
      migiem lawiruje w kierunku jedynego wolnego miejsca. Zero rozejrzenia się, czy
      nie ma jakiejś starszej osoby, która może bardziej by tego miejsca potrzebowała.
      I nawet jeśli jest, towarzyszący opiekun "opiekuńczo" zastawia zajęte przez
      milusińskiego miejsce, żeby się za bardzo nikt nie interesował. Bo najwyraźniej
      po prostu pewnikiem jest, że mała czy mały siedzieć musi. Byłam kiedyś świadkiem
      takiego zdarzenia: do tramwaju wsiedli jednocześnie: starszy pan o kulach i
      dwójka drobnych przedszkolaków z babcią (wiem, że babcią, bo tak się do niej te
      dzieci zwracały). Na widok pana od razu podniosła się z miejsca młoda
      dziewczyna. Zanim jednak inwalida zrobił trzy kroki, żeby z ustąpionego miejsca
      skorzystać, energiczna dwójka z radosnym piskiem wturlała się na siedzenie.
      Mężczyzna cóż... uniósł brwi i cofnął się, babcia, gdy już dotarła na miejsce,
      coś niecoś nawet z sytuacji zrozumiała i przejawiła cień refleksji, bo coś tam
      dzieciom poszeptała w stylu ("No nieładnie, nieładnie"), ale oczywiście zupełnie
      niezobowiązująco i żaden czyn za tym nie poszedł. Na koniec dodam, że i dla mnie
      nieobojętny był ciężar szkolnej teczki dla kręgosłupa mojej córki, więc zdarzało
      mi się go ponieść. Ale nie do pomyślenia byłoby dla mnie, żeby córka w zamian
      nie wzięła ode mnie np. lżejszej torby z zakupami - bez tego mnie byłoby
      naprawdę zbyt nieporęcznie. A gdybym kiedykolwiek została potraktowana tak, jak
      widywane przeze mnie babcie, najzwyczajniej wyszłabym z hallu szkoły,
      zostawiając tam córkę z całym przyciężkim kramem.
      • peliczapla Re: hi, hi 12.12.08, 10:37
        Tak to jest, gdy się szybko pisze: jasne, że widok "bywa zniesmaczający", a nie
        "bywają itd.". Nie zdarzało mi się też nosić "go" (wynikałoby, że "kręgosłupa"
        córki), tylko jej teczkę, czyli "ją".
        Przepraszam! smile
        • azile.oli Re: hi, hi 12.12.08, 10:53
          Wiesz z czego wynikają opisane przez Ciebie sytuacje ( też takie
          widziałam)? Ano z tego, że te dzieci mają niesione tornistry, ale
          nie są wychowywane przez rodziców i niestety, rozpieszczane przez
          babcie. Babcia odbiera dziecko ze szkoły, dogadza mu,czasem słyszy
          niegrzeczne odzywki, a takie odzywki zna każde dzioecko , bo słyszy
          je w szkole od kolegów, tylko te wychowywane ich nie stosują, bo
          wiedzą, że są chamskie,otóż taka babcia nie powie rodzicom, jak się
          wnusio zachowywał, nie naskarży, a czasem nawet broni. A rodzic ma
          święty spokój. Mało prawdopodobne, żeby dziecko walnęło plecak pod
          nogi matce lub ojcu i jeszcze na nich pokrzykiwało. A babcia chroni
          i tym samym robi dziecku krzywdę. Otóż gdyby moje dziecko kazało mi
          nieść plecak, to mogło by buyć pewne, że od tej chwili bym mu już
          nie pomogła. No, chyba, że to małe dziecko i po rozmowie by
          przeprosiło, zmieniło zachowanie. Bo czasem maluch zobaczy chamski
          gest u kolegi i chce przetestować. Jeśli byłabym babcią takiego
          dziecka, to wobec niegrzecznego zachowania byłabym bezwzględna oraz
          oczywiście zwróciłabym uwagę jego rodzicom. Dziecko trzeba kochać
          mądrze a nie bezkrytycznie, co niestety zdarza się niektórym babciom
          • pam_71 Re: hi, hi 12.12.08, 12:59
            azile.oli napisała:
            >Dziecko trzeba kochać
            > mądrze a nie bezkrytycznie, co niestety zdarza się niektórym
            babciom
            Oj .. nie tylko Babciom wink
            A po przeczytaniu całego wątku uważam, że powyższy fragment
            wypowiedzi powinien zostać uznany za ostateczną puentę wink
            Kochajmy nasz dzieci mądrze ! Czego sobie i Wam życzę wink
          • peliczapla azile.oli 12.12.08, 18:21
            Masz bardzo wiele racji. Ja mam jednak obawę, że w wielu domach impuls
            przyzwolenia na takie zachowania idzie z obu pokoleń: i dziadków, i rodziców.
            Fakt, że zjawisko cichego lekceważenia zwłaszcza babć w wielu rodzinach
            (sprowadzanie do roli posługaczki i dyskretnej sponsorki, na którą żądająco
            "Babciaaaa" wołają tak wnuki, jak dzieci) mogłoby być tematem niejednego wątku.
            Ale rodzice też sprawiają nieraz wrażenie, że nie panują nad procesem ułatwiania
            dzieciom życia. Taka na przykład mama piątoklasisty zebrała ostatnio od syna na
            korytarzu ostrą reprymendę za to, że zapomniała mu czegoś spakować do plecaka
            (zmienił się plan lekcji, ona nie wiedziała). Jej reakcja - gęste kajanie się,
            nic więcej. Ona mu pakuje plecak od A do Z ("bo on do tego nie ma głowy, połowy
            rzeczy by zapomniał"). Nagminnie słyszę bardzo nieuprzejme "zwracanie uwagi"
            mamom, że kanapki do szkoły nie utrafiły w gust młodych smakoszy albo że
            koszulka spakowana na wf nie była tą wymarzoną na dany dzień (mama się nie
            domyśliła). W prawie żadnym z tych przypadków nie ma słowa na temat
            nieodpowiedniego słownictwa, tonu albo wręcz absurdalności całej sytuacji. Jakby
            te kobiety były przyzwyczajone do takiego traktowania, do takiego odbioru ich
            pomocy przez dzieci (jako czegoś absolutnie należnego).
    • srebrnarybka Re: babcie z tornistrami 05.01.09, 07:05
      www.tvn24.pl/0,1580033,0,1,uczniowie-ksiazki-zostawia-w-domu,wiadomosc.html
      Tu jest o projekcie rozwiązania problemu ciężkich tornistrów w
      kuratorium śląskim. Jednak można. A gdyby nacisk rodziców był
      stokroć większy, z pewnością możnabyłoby więcej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka