Dodaj do ulubionych

oddac prezent?!

09.12.08, 16:38
Corka na 3 urodziny dostala gre telewizyjna od znajomej. Jestem przeciwna
takim zabawkom corka owszem sie ucieszyla. Nie zareagowalam z miejsca prezent
przyjelam podziekowalam. prezent bardzo drogi, a poza tym nie pozwalam corce
na tego typu zabawki. zabawke schowalam, co mam powiedziec corce? czy mam cos
powiedziec znajomej? czy oddac prezent?
Obserwuj wątek
    • kol.3 Re: oddac prezent?! 09.12.08, 20:05
      Trudno coś powiedzieć bo nie wiadomo co ta za gra. Dlaczego jesteś
      przeciwna? Zamierzsz dziecku nie dać tej gry, oddać ją znajomej z
      powrotem, z jakich powodów?
      Może to gra odpowiednia dla tego wieku?
      • kotkowa1 Re: oddac prezent?! 09.12.08, 21:46
        skoro jestes przeciwna takim grom, prezent schowac i dac dziecku,
        jak będzie starsze. Znajomej nie mówić - ewentualnie, jak sie bedzie
        dopytywac czy sie podobala gra czy nie, powiedziec prawde i tyle. a
        dziecku spokojnie wytłumaczyć, ze jest jeszcze za mała i musi na
        taką zabawke poczekać.
        Martartek ma prawo być przeciwna takim grom choćby dlatego, ze nie
        chce,żeby 3-letnie dziecko wgapiało się w telewizor. i tyle
        • martartek Re: oddac prezent?! 09.12.08, 23:31
          Grze jestem przeciwna bo mysle ze corka jest za mala na nia. dziekuje za
          podpowiedzi.
          • efidorek Re: oddac prezent?! 10.12.08, 10:28
            jeśli jesteś w dobrych relacjach z tą znajomą, to możesz jej
            szczerze powiedzieć, że twoja córka jest jeszcze za mała na taką
            zabawkę i jak znajoma zachowała paragon, to mogłybyście w sklepie
            wymienić ją na inną. Sklepy z zabawkami generalnie zgadzają się na
            taką wymianę, szczególnie jeśli towar jest nie rozpakowany. Ale to
            pod warunkiem, ze ta znajoma jest na tyle bliską osobą i wiesz, że
            się nie obrazi.
            • srebrnarybka Re: oddac prezent?! 10.12.08, 11:19
              Problemem nie jest reakcja znajomej, tylko córki. To ona dostała
              prezent i ta gra jest JEJ, a nie Twoja. Nie możesz oddawać znajomej
              czegoś, co do Ciebie nie należy, i zabierać córce jej własności, z
              której na dodatek się ucieszyła. Jeżeli nie chcesz, by
              córka "wgapiała się w tv", możesz co najwyżej reglamentować czas
              zabawy w tą grę, np. godzina co drugi dzień. W ten sposób zresztą
              sama gra będzie dla niej większą przyjemnością, niż jeśli będzie
              dostępna stale. Natomiast zabierając dziecku zabawkę, która jest
              JEGO, nadużywasz jego zaufania. I to jest gorsze, niż jeśli trochę
              pogra.
              • gavagai1 Re: oddac prezent?! 10.12.08, 12:31
                "To ona dostała
                > prezent i ta gra jest JEJ, a nie Twoja.
                Natomiast zabierając dziecku zabawkę, która jest
                > JEGO, nadużywasz jego zaufania."

                bardzo ciężko zgodzić się z tym co napisałaś Srebrnarybko wink
                No są jednak jakieś granice "wolności" dziecięcej, a te granice tworzą reguły
                bezpieczeństwa dziecka. Zarówno psychicznego jak i fizycznego. Jeśli Mama uważa,
                że dana gra jest nieodpowiednia dla 3-latki, to ma pełne prawo zabrać córce taką
                "zabawkę", tłumacząc córce dlaczego.

                Sredbrnarybko, gdyby ktoś podarował Twojemu 3-letniemu dziecku grę Mortal Kombat
                lub inne GrandTheftAuto, pozwoliłabyś dziecku w to grać w imię "prawa do
                własności Twojego dziecka"? Wątpię...

                Piękna to myśl, by małe dziecko darzyć szacunkiem miarą ludzi dorosłych, ale po
                to są rodzice, by z poszanowaniem godności dziecka chronić je przed przekazami i
                obrazami nieodpowiednimi dla ich wiekusmile
                • asia_i_p Re: oddac prezent?! 10.12.08, 13:29
                  Nie zabrać.
                  Ustalić z dzieckiem - odłożenie gry na później, rezygnację z
                  gry/wymianę jeśli jest całkiem nieodpowiednia. W ostateczności -
                  zakazać gry w nią, ale to dalej nie oznacza, że zabrać - a jeśli ma
                  zamiar przechować ją do 18-tki i wtedy używac albo spieniężyć wink?
                  • kotkowa1 Re: oddac prezent?! 10.12.08, 13:58
                    moja córka dostała telefon komórkowy od mojego ojca, gdy miała 7
                    lat. Wbrew temu, co mówiłam i ojcu i jej, ze nie zgadzam się, aby
                    już miała swój telefon.Gdy dziadek dał jej prezent, powiedziałam
                    jasno, ze nie jestem z tego zadowolona, komórkę schowam i dam za 2-3
                    lata. Usłyszałam od córki, ze to jej własnośc i ja nie mam prawa
                    itp. Otóż nieprawda - mam prawo, jestem twoją mamą i odpowiadam za
                    ciebie i wg mnie to nie czas na telefon.Telefonu nie wyrzuciłam ,
                    nie sprzedałam a pieniędzy nie przeznaczyłam na własne cele itp. Po
                    2 latach, gdy wiedziałam, ze juz na tyle dorosła, żeby zrobić z
                    niego odpowiedni uzytek dostała go z powrotem.
                    • srebrnarybka Re: oddac prezent?! 10.12.08, 14:48
                      absolutnie nie zgadzam się z Waszymi opiniami. Jeżeli dziecko
                      dostało coś od kogoś innego, niż rodzice, z którymi pozostaje we
                      wspólnym gospodarstwie domowym, to taka rzecz jest JEGO i nikogo
                      więcej, a na pewno nie rodziców. Podejrzewam, że to potwierdzi każdy
                      prawnik i że, gdyby chodziło o własność droższą niz gra tv, zabranie
                      takiego prezentu dziecku mogłoby skutkować dochdzeniem
                      prokuratorskim.
                      Niezależnie od prokuratora - poskutkuje znacznie szybciej utratą
                      zaufania dziecka do rodziców i utratą poczucia bezpieczeństwa przez
                      dziecko, skoro rodzice, zamiast chronić jego własność, odbierają mu
                      ją.
                      Nie sądzę, żeb ta gra to było Mortal Combat, autorka wątku pisze
                      tylko o tym, że nie chce by dziecko oglądało za dużo tv, a nie o
                      treści gry. Wobec tego można pozwalać dziecku na zabawę w tę grę
                      rzadko, ale nie można odebrać całkowicie.
                      Czy moi znajomi podarowaliby mojemu 3letniemu dziecku Mortal
                      Combat? - Cóż, każdy ma takich znajomych, na jakich zasługuje,
                      normalni ludzie nie zrobią takiego prezentu 3letniemu dziecku.
                      Co do komórki dla 7latki też nie bardzo rozumiem, na czym polegało
                      zagrożenie płynące z jej posiadania, którego już nie ma u 9 latki.
                      Sama zostałam w ten sposób pozbawiona jako dziecko paru prezentów i
                      do dziś, jako stara baba, mam żal do rodziców. Nie róbcie takich
                      rzeczy swoim dzieciom.
                      • gavagai1 Re: oddac prezent?! 10.12.08, 18:23
                        "Nie sądzę, żeb ta gra to było Mortal Combat, autorka wątku pisze
                        > tylko o tym, że nie chce by dziecko oglądało za dużo tv, a nie o
                        > treści gry."

                        Tak?
                        Cytuję za autorką wątku:
                        "Grze jestem przeciwna bo mysle ze corka jest za mala na nia."

                        "Podejrzewam, że to potwierdzi każdy
                        > prawnik i że, gdyby chodziło o własność droższą niz gra tv, zabranie
                        > takiego prezentu dziecku mogłoby skutkować dochdzeniem
                        > prokuratorskim. "
                        Podejrzewam, że źle podejrzewaszsmile Dziecko do pełnoletności nie jest osobą
                        prawną, a ograniczoną zdolność do czynności prawnych nabywa dopiero po
                        ukończeniu 13 roku życia. To rodzice dysponują i rozporządzają ewentualnym
                        majątkiem dziecka...
                        Ale nie o niuanse prawne przecież chodzi...

                        "Cóż, każdy ma takich znajomych, na jakich zasługuje"
                        Taaaaa... Bardzo miłe stwierdzenie, gratuluję dobrego samopoczucia i wyczucia
                        taktu wink
                        • srebrnarybka Re: oddac prezent?! 10.12.08, 19:46
                          "Grze jestem przeciwna bo mysle ze corka jest za mala na nia."

                          - autorka nie wyjaśniła, na czym ta "zamałość" polega? Może np. gra
                          jest zbyt trudno i dziecko sobie z nią nie poradzi? Przedtem pisała,
                          że chodzi o wgapianie się w tv. Wystarczy po prostu regulować czas
                          gry, tak samo, jak reguluje się przecież czas innych zabaw.
                          • gavagai1 Re: oddac prezent?! 10.12.08, 21:42
                            "Przedtem pisała,
                            że chodzi o wgapianie się w tv."
                            O tym pisała Kotkowa1 w swoim poście jako odpowiedzi na post autorki wątku...
                      • mama303 Re: oddac prezent?! 10.12.08, 19:25
                        srebrnarybka napisała:

                        > absolutnie nie zgadzam się z Waszymi opiniami. Jeżeli dziecko
                        > dostało coś od kogoś innego, niż rodzice, z którymi pozostaje we
                        > wspólnym gospodarstwie domowym, to taka rzecz jest JEGO i nikogo
                        > więcej, a na pewno nie rodziców. Podejrzewam, że to potwierdzi
                        każdy
                        > prawnik i że, gdyby chodziło o własność droższą niz gra tv,
                        zabranie
                        > takiego prezentu dziecku mogłoby skutkować dochdzeniem
                        > prokuratorskim.

                        Nieżle sie uśmiałam smile. Srebrnarybko pogadajże Ty z jakimkolwiek
                        prawnikiem na ten temat. Ja Cię proszę.
                        • srebrnarybka Re: oddac prezent?! 10.12.08, 19:43
                          Spróbuj w takim razie sama, bez zgody sądu rodzinnego, sprzedać
                          mieszkanie, które bezdzietna ciociababcia zapisała Twojemu dziecku,
                          i zużyć te pieniądze na Twoje potrzeby, a nie np. wpłacić na
                          książeczkę dziecka, kontrolowaną przez sąd, to ciekawa jestem, czy
                          nie zajmnie się Tobą prokurator.
                          • kotkowa1 Re: oddac prezent?! 10.12.08, 19:46
                            sprawa oddania prezentu to sprawa jak najbardziej dla prokuratora!
                            toz to pogwałcenie praw obywatelskich, praw dziecka, wolności w
                            demokratycznym państwie1 brawo!! smile)
                            • srebrnarybka Re: oddac prezent?! 10.12.08, 21:00
                              na pewno jest to dużo poważniejsza sprawa niż klaps, a za klapsa też
                              teraz rodzice mają być ciągani do prokuratora.
                              • gavagai1 Re: oddac prezent?! 10.12.08, 21:38
                                a tutaj to już się wcale nie zgodzę, że klaps jest mniejszym wykroczeniem niż
                                zabranie dziecku zabawki niedostosowanej do jego wieku...
                                • srebrnarybka Re: oddac prezent?! 11.12.08, 16:14
                                  O klapsie dziecko zapomni po chwili, o prezentach, które mi
                                  odebrano, bo rodzice uznali za niewłaściwe, pamiętam do dzisiaj i do
                                  dzisiaj mam żal, a było to sporo lat temu. Zabranie prezentu, który
                                  dziecko otrzymało od kogoś innego, niż rodzice, burzy budowaną przez
                                  dziecko relację z innymi osobami, dzięki której dziecko nabiera
                                  poczucia własnej indywidualności i odrębności. No, i czasami zabrane
                                  dziecku zabawki były naprawdę fajne.
                                  • gavagai1 Re: oddac prezent?! 11.12.08, 16:36
                                    "> O klapsie dziecko zapomni po chwili"
                                    Eeee... Srebrnarybko, powiedz mi proszę czy piszesz to z doświadczenia własnego
                                    bądź własnych dzieci?

                                    "o prezentach, które mi
                                    > odebrano, bo rodzice uznali za niewłaściwe, pamiętam do dzisiaj i do
                                    > dzisiaj mam żal, a było to sporo lat temu"

                                    Ale Twój przykład, nie jest od razu wykładnią dla ogółu.
                                    Natomiast klaps jest zdecydowanie dotkliwy psychicznie i fizycznie, nie można go
                                    wytłumaczyć niczym innym jak swoją bezradnością, porażką rodzica. Natomiast
                                    odebranie dziecku zabawki (uznanej za nieodpowiednią przez mamę - to myślę jest
                                    kluczowe stwierdzenie tej dyskusji) można dziecku wytłumaczyć racjonalnie i owo
                                    wytłumaczenie dostosować do obrazu świata i rzeczywistości jaki ma dziecko
                                    3-letnie...
                          • mama303 Re: oddac prezent?! 10.12.08, 22:24
                            srebrnarybka napisała:

                            > Spróbuj w takim razie sama, bez zgody sądu rodzinnego, sprzedać
                            > mieszkanie, które bezdzietna ciociababcia zapisała Twojemu
                            dziecku,
                            > i zużyć te pieniądze na Twoje potrzeby, a nie np. wpłacić na
                            > książeczkę dziecka, kontrolowaną przez sąd, to ciekawa jestem, czy
                            > nie zajmnie się Tobą prokurator.

                            O ile ciotka nie spisze swojej woli w testamencie, ja jako
                            pełnoprawny opiekun dysponuję majatkiem mojego dziecka i jego
                            prezentami.
                            • srebrnarybka Re: oddac prezent?! 11.12.08, 16:11
                              pełnoprawny opiekun to nie właściciel i jego działania nie mogą
                              prowadzić do zmniejszenia majątku dziecka. Ani opiekun nie może
                              sprzedać mieszkania, które dziecko odziedziczyło po ciotce, i
                              pojechać za to na Malediwy, bo to skończy się prokuratorem, ani nie
                              może oddać gry, bo pozbawia w ten sposób dziecko jego włąsności.
                              • mama303 Re: oddac prezent?! 12.12.08, 08:32
                                srebrnarybka napisała:

                                > pełnoprawny opiekun to nie właściciel i jego działania nie mogą
                                > prowadzić do zmniejszenia majątku dziecka. Ani opiekun nie może
                                > sprzedać mieszkania, które dziecko odziedziczyło po ciotce, i
                                > pojechać za to na Malediwy.
                                Otóz to rodzic zarządza w pełni majątkiem dziecka!/o ile oczywiscie
                                darczyńca nie zastrzegł inaczej/a wiesz dlaczego? bo poza
                                przypadkami patologicznymi nie ma lepszego opiekuna majatku dziecka
                                niz jego rodzic. Nikt przy zdrowych zmysłach nie pojedzie sobie na
                                Malediwy za sprzedane mieszkanie własnego dziecka no chyba że jest
                                do z korzyscia dla tegoż smile.
                                Zapewniam Cie że gre nieodpowiednią dla kilkulatka rodzic może jak
                                najbardziej oddać jeżeli uzna że gra ta jest np. szkodliwa dla
                                dziecka.
                                • srebrnarybka Re: oddac prezent?! 12.12.08, 08:56
                                  Otóz to rodzic zarządza w pełni majątkiem dziecka!/o ile oczywiscie
                                  darczyńca nie zastrzegł inaczej/a wiesz dlaczego? bo poza
                                  przypadkami patologicznymi nie ma lepszego opiekuna majatku dziecka
                                  niz jego rodzic.

                                  - to jeżeli można rodzicom bezgranicznie ufać w sprawie dużego
                                  niekiedy majątku dziecka, to dlaczego nie ma zaufania, że rodzice
                                  nie biją dzieci, tylko potrzebny jest prokurator sprawdzający
                                  każdego siniaka?
                                  • mama303 Re: oddac prezent?! 12.12.08, 20:53
                                    srebrnarybka napisała:


                                    > - to jeżeli można rodzicom bezgranicznie ufać w sprawie dużego
                                    > niekiedy majątku dziecka, to dlaczego nie ma zaufania, że rodzice
                                    > nie biją dzieci, tylko potrzebny jest prokurator sprawdzający
                                    > każdego siniaka?

                                    Ja tego prawa nie stanowiłam, nie do mnie pytanie aczkolwiek myślę
                                    że były solidne podstawy.


                                    • srebrnarybka Re: oddac prezent?! 12.12.08, 21:10
                                      Ja tego prawa nie stanowiłam, nie do mnie pytanie

                                      - wiem, ale kiedyś na tym forum czytałam całą sekwecję wypowiedzi
                                      matek zachwyconych faktem, że ktoś może je przesłuchać i, w razie
                                      niepomyślnego rezultatu - odebrać dziecko, jak w Szwecji czy USA,
                                      jak przyjdą z posiniaczonym dzieckiem do lekarza. Matki po prostu
                                      wyły z zachwytu, jak to mądrze państwo troszczy się o dzieci. Nie
                                      pamiętam, czy była tam akurat Twoja wypowiedź, ale wszystkie
                                      dystantki były zachwycone możliwością kontroli przez prokuratora i
                                      dodebrania im dziecka, które się np. potknęło, bo takie przecież
                                      będą skutki tej ustawy. Teraz zaś słyszę, że kwestii tego, czy
                                      majątku własnego dziecka rodzice nie używają do własnych celow, nikt
                                      rzekomo (bo nie wierzę, by tak było) nie kontroluje i tak ma być
                                      pysznie. Czyli tatuś może np. sprzedać zapisane dziecku mieszkanie i
                                      wydać na pracownice agencji towarzyskiej i prokuraturze nic do tego,
                                      ale niech tatuś da dziecku drobnego klapsa - prokuratura wkracza
                                      natychmiast. Pora umierać.

    • aniko16 Re: oddac prezent?! 10.12.08, 14:47
      Zwracanie prezentu jest baaaardzo nieeleganckie. Fatalny przykład
      złego zachowania dla dziecka. Nie wiem jak w ogóle coś takiego może
      przyjść do głowy. A czy prezenty dla Ciebie gdy nie są odpowiednie
      też zwracasz darczyńcom? Jeżeli porezent jest nie odpowiedni to go
      schowaj, wyrzuć albo daj komuś innemu. Moje dziecko na swoje 2
      urodziny otrzymało kasetę z filmem o Mysi. Nie mieliśmy i nie mamy
      odtwarzacza ale do głowy by mi nie przyszło aby z tego powodu
      prezent zwrócić lub informować, że jest "nieodpowiedni".
      • verdana Re: oddac prezent?! 10.12.08, 15:59
        Oczywiscie, ze matka może prezent zabrac, schowac, zabronić. Pracuje
        tym samym na to, by miec potem znacznie większe klopoty z dzieckiem,
        niż gdyby pozwolila dwa lata wczesniej miec komorkę czy parę razy
        zagrac w niewłasciwą grę.
        Przestaję sie dziwic, ze nastolatki się buntują. Są bowiem
        przyzwyczajone, ze rodzice mogą wszystko, nie umieją negocjowac ,
        iść na kompromis, tylko robia to samo co rodzice - zalatwiaja sprawy
        brutalnie i bez względow dla drugiej strony. Nauczyly sie tego
        widzac, jak wymarzony przedmiot znika w czelusciach szuflady - kto
        ma siłę, ten wygrywa.
        A z nastolatkiem wygrac nie mozna.
        • gavagai1 Re: oddac prezent?! 10.12.08, 18:25
          A to nie ma już opcji "zabieram na czas określony - do osiągnięcia odpowiedniego
          wieku itp." i tłumaczę to dziecku?
          Dajecie tu dwa rozwiązania:
          - nie, nie zabierać bo prawo dziecka, bo straci zaufanie, bo będą kopoty
          - zabierać.

          Czy któraś z Was rzeczywiście załatwiłaby to w ten sposób, że zabrałaby zabawkę
          bez ceregieli, nic dziecku nie tłumacząc?
          3-latek na prawdę wiele potrafi zrozumieć, jeśli nie wszystko! O ile dobrze się
          mu kwestię wyjaśni.
          Nie na tym wychowanie polega, oprócz dawania dobrego przykładu? Na pokazywaniu
          dziecku swojej postawy poparcia lub sprzeciwu względem niektórych spraw?
          Mama uważa, że gra nie jest odpowiednia dla jej 3-letniej córki, to w imię czego
          miałaby pokazać dziecku coś innego?
          Uważa, że jest nieodpowiednia, tłumaczy to dziecku, a gra może być wymieniona na
          odpowiednią(jeśli jest paragon), lub schowana jako prezent "na później", 'skarb'
          czy inna rzecz z serii "jak będziesz starszy"
          • kotkowa1 Re: oddac prezent?! 10.12.08, 18:59
            absolutnie się z Tobą zgadzam smile, a wracajac jeszcze do tego, co
            napisalam o schowaniu komórki mojej córki, to absolutnie - jak ktoś
            tu zasugerował- nie odebrałam jej dziecku brutalnie, nie ponizyłam
            córki, nie skrzyczałam -bo i za co??Po prostu wytłumaczyłam,
            porozmawiałam i o dziwo - też to zostało zasugerowane - moja córka
            nie straciła do mnie zaufania.
            Jako mama nie myślę o sobie, ze mam nieograniczoną władzę w rekach i
            dziecko jest moją własnością! Ale wiem, ze moim zadaniem jest
            ukształtować ją i własnie w takich- często drazliwych sytuacjach -
            uczyc wartosci, które dla mnie są ważne.
            • srebrnarybka Re: oddac prezent?! 10.12.08, 19:47
              Ale z 7laką inaczej się ngocjuje niż z 3latką, chociaż doprawdy nie
              rozumiem, jakie zagrożenia mogły wynikać z faktu posiadania komórki
              przez 7 latka.
              • kotkowa1 Re: oddac prezent?! 11.12.08, 07:58
                ale zebys mogła w przyszlosci negocjowac z 7 latka 13 latka i 17
                latka musisz zaczac negocjacje, rozmowy i rozne ustalenia z 3latka
                a nawet 2latka ( o ile nie wczesniej )
                a sama komorka nie jest zagrozeniem, natomiast pisanie codziennie
                rano i wieczorem"cześć" do 10 osob z klasy i 10 czlonków rodziny
                jest duzym obciazeniem finansowym, granie w gry, ktore sa na komorce
                albo chociazby zapominanie wyłaczania tel w czasie lekcji i/lub
                sprawdzanie co 3 minuty, czy nowy sms nie przyszedł - to chyba
                niezbyt dobrze spedzony czas 7 letniego dziecka, nie sadzisz?
                • srebrnarybka Re: oddac prezent?! 11.12.08, 16:19
                  pisanie codziennie
                  > rano i wieczorem"cześć" do 10 osob z klasy i 10 czlonków rodziny
                  > jest duzym obciazeniem finansowym,

                  - niech opłaca kartę z kieszonkowego, szybko nauczy się
                  oszczędności, poza tym to się znudzi.

                  granie w gry, ktore sa na komorce

                  - nie widzę problemu

                  > albo chociazby zapominanie wyłaczania tel w czasie lekcji

                  - tego powinna dopilnować szkoła, jak nie wyłączy - uwaga, parę
                  uwag - obniżone sprawowanie, wtedy sama z siebie się nauczy wyłączać

                  i/lub
                  > sprawdzanie co 3 minuty, czy nowy sms nie przyszedł -

                  - nie widzę problemu, chyba, że na lekcji. Znaczy, że szkoła
                  rozwiązuje to do kitu. Sama jestem wykładowcą wyższej uczelni,
                  zaczynam każde zajęcia od formuły: "wyłączamy komórki" i sama przy
                  studentach wyłączam swoją. Skoro uczniowie noszą teraz komórki do
                  szkoły, to szkoły powinnny uczyć kulturalnego posługiwania się nimi.

                  to chyba
                  > niezbyt dobrze spedzony czas 7 letniego dziecka, nie sadzisz?

                  - a
                  • sir.vimes Re: oddac prezent?! 11.12.08, 16:22
                    niech opłaca kartę z kieszonkowego, szybko nauczy się
                    > oszczędności,

                    ja opłacam z pensji i nie nauczyłam się oszczędności chociaż mam nawet nieco
                    więcej niż 7 lat ;P
                    • srebrnarybka Re: oddac prezent?! 11.12.08, 16:45
                      to Twój problem. A wydatki na komórkę można przecież limitować.
                      • sir.vimes Re: oddac prezent?! 11.12.08, 16:57
                        Problem? Nie.

                        Limitować można, można nie limitować i się nie przejmować, można też nie mieć
                        komórki. Niezbędna jest do życia a rodzice, którzy jej 7 latkowi nie dają są źli?
                        Uczenie 7 letnich dzieci oszczędzania za pomocą wymuszania opłat za kartę z
                        kieszonkowego nieco mnie bawi. I założę się, że bardziej cierpi dziecko, które
                        musi oddać swoje miesięczne kilkadziesiąt złotych za abonament do kom. niż
                        dziecko, któremu mama zabrała zbędny telefon. A zakładanie, że "się nauczy
                        oszczędności" może spalić na panewce. Bo może się i nie nauczyć.
                        • srebrnarybka Re: oddac prezent?! 11.12.08, 17:02
                          Niezbędna jest do życia a rodzice, którzy jej 7 latkowi nie dają są
                          źl
                          > i?

                          - tu nie chodzi o niekupowanie komórki przez rodziców, ale
                          skonfiskowanie komórki ofiarowanej dziecku przez dziadka, komórki,
                          która należała do dziecka, a nie do rodziców.

                          Natomiast uważam, że rodzice nie mają obowiązku ponosić dodatkowych
                          kosztów karty, więc dlatego kartę należy kupować z kieszonkowego.

                          I założę się, że bardziej cierpi dziecko, które
                          > musi oddać swoje miesięczne kilkadziesiąt złotych za abonament do
                          kom. niż
                          > dziecko, któremu mama zabrała zbędny telefon.

                          skoro telefon jest zbędny, to dziecko nie musi wydawać
                          kilkudziesięciu złotych, może przecież telefonu nie używać.

                          A zakładanie, że "się nauczy
                          > oszczędności" może spalić na panewce. Bo może się i nie nauczyć.

                          - może, ale jeśli jest uczone, jest jakaś szansa. Jak nie jest
                          uczone, z pewnością się nie nauczy.
                          • sir.vimes Re: oddac prezent?! 11.12.08, 19:22
                            co do meritum - nie skonfiskowana tylko schowana na jakiś czas, za zgodą dziecka.
                            • kotkowa1 Re: oddac prezent?! 11.12.08, 19:51
                              oczywiście, że schowałam na jakiś czas, nie wyrywałam siłą. w ogóle
                              myślę, że wolność dzieciom jest potrzebna, ale nie samowola.bo się
                              gubią w świecie i w sobie samych
                            • srebrnarybka Re: oddac prezent?! 11.12.08, 21:20
                              vza zgodą dzieck
                              > a.

                              - a dziecko miało jakąś szansę się nie zgodzić?
                          • mika_p Re: oddac prezent?! 13.12.08, 19:12
                            srebrnarybka napisała:
                            > Natomiast uważam, że rodzice nie mają obowiązku ponosić dodatkowych
                            > kosztów karty, więc dlatego kartę należy kupować z kieszonkowego.

                            A jak dziecko nie dostaje kieszonkowego, albo dostaje 20 zł/mies? To w imię
                            nauki oszczędności ma zrezygnować z innych przyjemności, bo ktos miał fanaberię
                            podarować owemu dziecku zbędny mu gadżet?
                            • green_sofia Re: oddac prezent?! 13.12.08, 20:25
                              Jeśli nie dostaje kieszonkowego to pewnie w domu jest umowa że jeśli
                              poprosi o pieniądze na coś co jest w miarę niedrogie to dostanie. A
                              kwestia śmiesznie niskiego kieszonkowego dzieciaków to już rozmowa
                              na osobny wątek wink
                  • kotkowa1 Re: oddac prezent?! 11.12.08, 18:45
                    nie każde 7 letnie dziecko nauczy sie tak szybko oszczednosci, jak
                    piszesz. nie każde starsze dziecko tez. To dorośli przewiduja,
                    liczą, planuja, a i tak czesto kupują cos, co przekracza ich
                    mozliwości finansowe. Nie zdarzylo Ci się to nigdy? owszem, w ten
                    spsob sie uczymy, ale jakże to gorzka nauka dla dziecka, gdy
                    blyskiem wyczerpie limit na swojej karcie, a koledzy maja i maja( bo
                    np ich rodzice sa zamożniejsi ), albo "wkęci" sie w głupie oferty
                    wróżek lub innych oszołomów którzy bardzo czesto wysylaja smsy (
                    3,66 z Vat ). Napiszesz, ze powinnam to kontrolowac? czy nie wolnio
                    mi kontrolowac, bo to tez krzywdzio dziecko? i krzywdzi bardziej niż
                    klaps?!a ja myslalam, ze coraz mniej osób tak mysli, brr..
                    no i raczej nie ma sensu porownywac 7 latka do studentów, którym
                    mówisz o wyłączeniu komórek!
                    • srebrnarybka Re: oddac prezent?! 11.12.08, 21:27
                      To dorośli przewiduja,
                      > liczą, planuja, a i tak czesto kupują cos, co przekracza ich
                      > mozliwości finansowe. Nie zdarzylo Ci się to nigdy?

                      - nie, nie zdarzyło się. Właśnie dlatego, że od małego dostawałam
                      kieszonkowe, które musiało mi wystarczyć na przyjemności, że rodzice
                      nie byli bardzo zamożni i każdy grosz się wyliczało i wiedziałam, że
                      trzeba oszczędzać, a potem, jako dorosła, też wiedziałam, że pensja
                      musi mi wystarczyć, bo z nieba mi nie spadnie. Moim zdaniem to jest
                      dowód dojrzałości człowieka.

                      jakże to gorzka nauka dla dziecka, gdy
                      > blyskiem wyczerpie limit na swojej karcie, a koledzy maja i maja(
                      bo
                      > np ich rodzice sa zamożniejsi ),

                      - a jaka gorzka nauka, gdy koledzy mają komórki, a ja też mam, ale
                      mama zabroniła mi używać i schowała do szuflady. Nie uchronisz też
                      dziecka przed tym, że nie będzie miało pieniędzy na coś, na co mają
                      dzieci zamożniejszych rodziców, bo jak nie komórka, to ubranie, jak
                      nie ubranie, to jedzenie etc. Jedynym sposobem, by dziecka to nie
                      frustrowało, jest wychowanie go tak, by wiedziało, że pieniądze nie
                      stanowią o wartości człowieka.
                      • kotkowa1 Re: oddac prezent?! 11.12.08, 21:38
                        nie, nie zdarzyło się. Właśnie dlatego, że od małego dostawałam
                        > kieszonkowe, które musiało mi wystarczyć na przyjemności, że
                        rodzice
                        > nie byli bardzo zamożni i każdy grosz się wyliczało i wiedziałam,
                        że
                        > trzeba oszczędzać, a potem, jako dorosła, też wiedziałam, że
                        pensja
                        > musi mi wystarczyć, bo z nieba mi nie spadnie. Moim zdaniem to
                        jest
                        > dowód dojrzałości człowieka.

                        a mi sie zdarzylo i to wcale nie swiadczy o mojej niedojrzalosci, le
                        o tym, ze bywam spontaniczna i tak dziecieco czasami chce tu i teraz
                        czegos. podkreslam: czasami, zeby nie bylo, zem niedojrzala i głupia.

                        a jesli chodzi o zderzenie wartosci czlowieka z wartoscia pieniadza,
                        to akurat moje dziecko wie, co w takim układzie jest "wartością
                        nadrzedna".
                        Moja córka nie robiła problemu z odłozenia komórki do szafy -
                        zrozumiała, że musi dorosnąć- taj, jak do większej zjezdzalni na
                        placu zabaw,do szybszej karuzeli w wesołym miasteczku, do filmów, i
                        książek np dla nastolatków.Nie robiła z tego problemu własnie
                        dlatego, że mi ufa, ze nie raz przekonała się, że nie ze złości na
                        cos sie nie zgadzam,albo dlatego, że mam gorszy dzien, czy kiepski
                        nastrój.Nie robiła, bo podeszlam i nadal podchodze z szacunkiem do
                        niej i do ...siebie samej.
                        • srebrnarybka Re: oddac prezent?! 11.12.08, 22:07
                          a mi sie zdarzylo i to wcale nie swiadczy o mojej niedojrzalosci, le
                          > o tym, ze bywam spontaniczna i tak dziecieco czasami chce tu i
                          teraz
                          > czegos. podkreslam: czasami, zeby nie bylo, zem niedojrzala i
                          głupia.

                          - a kto potem zapłacił za Ciebie? Bo za mnie nie ma kto zapłacić i
                          dlatego mi się nie zdarza. Nie mówiąc o tym, że bywania dziecięco
                          spontaniczną nie uważam za dojrzałe zachowanie.

                          Moja córka nie robiła problemu z odłozenia komórki do szafy -

                          - a miała inne wyście?
                          • kotkowa1 Re: oddac prezent?! 11.12.08, 22:26
                            no jak to kto zaplacil? ja sama.
                            a czy corka miala inne wyjscie - jasne: poskarżyc sie babci/
                            dziadkowi/ pani w szkole/ nic takiego sie nie stalo. W bardzo
                            krótkim czasie w ogole o niej zapomniala.
                            Na komunie dostala aparat cyfrowy - spokojnie nie zabralam go, tzn
                            nie zabralam od razu. Córka aparat rzuciła w kąt - ponieważ nie
                            bardzo ja taka zabawka rajcowala i wtedy schowalam, zeby nie zepsul
                            sie, nie polamal itp. Po roku! sobie o nim przypomniala i zaczela
                            robic zdjecia
                            • srebrnarybka Re: oddac prezent?! 12.12.08, 09:08
                              no jak to kto zaplacil? ja sama.

                              - tzn., że było Cię na to stać.

                              a czy corka miala inne wyjscie - jasne: poskarżyc sie babci/
                              > dziadkowi/ pani w szkole/

                              - często córka tak się na Ciebie skarży? Pewnie nie. A wiesz
                              dlaczego: wcale nie dlatego, że zgadza się z wszystkimi Twoimi
                              decyzjami, tylko dlatego, że się BOI, bo jeśli sama z siebie
                              potrafiłaś być tak okrutna, żeby zabrać komórkę, to co zrobiłabyś,
                              gdyby się poskarżyła?

                              Na komunie dostala aparat cyfrowy - spokojnie nie zabralam go, tzn
                              > nie zabralam od razu. Córka aparat rzuciła w kąt - ponieważ nie
                              > bardzo ja taka zabawka rajcowala i wtedy schowalam, zeby nie
                              zepsul
                              > sie, nie polamal itp. Po roku! sobie o nim przypomniala i zaczela
                              > robic zdjecia

                              - tu nie ma mowy o konfiskacie, nie zabraniałaś jej używania
                              aparatu, którego ona w ogóle nie chciała używać.
                              • kotkowa1 Re: oddac prezent?! 12.12.08, 10:01
                                powtórze raz jeszcze to, co juz napisalam: wyciagasz wnioski z
                                jednej sytuacji nie znajac mnie ani mojej córki i coraz dalej
                                posuwasz sie w tej analizie. juz doszlas do tego, ze moje dziecko
                                sie mnie boi, jest zastraszona, nikomu sie nie poskarzy bo jej znow
                                cos zabiore. A nie spytalas mnie jeszcze czy sie nie zaczela moczyc
                                w nocy po tej tragedii z komórką.
                                tez juz to pisalam ,a le powtórze, bo sazde ze pewnych rzeczy nie
                                oprzyjmujesz do siebie:przelewasz swoje przykre doswiadczenia na
                                moja sytuacje stad takie twoje wnioski i mocne slowa. przykro mi, ze
                                ktos Cie kiesys skrzywdzil. naprawde
                                • srebrnarybka Re: oddac prezent?! 12.12.08, 11:01
                                  przelewasz swoje przykre doswiadczenia na
                                  > moja sytuacje stad takie twoje wnioski i mocne slowa. przykro mi,
                                  ze
                                  > ktos Cie kiesys skrzywdzil.

                                  - jakie przykre doświadczenia? Dostałam od babci dmuchanego
                                  łabędzia, jak jechaliśmy nad morze i bardzo się z niego ucieszyłam.
                                  Moi rodzice uznali łabędzia za niebezpieczną zabawkę (skądinąd
                                  słusznie, dziecka na takim łąbędziu trzeba bardzo pilnować, ale da
                                  się upilnować, niebezpieczny jest wtedy, gdy pozwoliś pływać samemu,
                                  czas pływania na łabędziu można było ograniczyć, żeby rodzice nie
                                  musieli stale mnie pilnować). Łabędzia nie zobaczyłam nigdy więcej.
                                  Potem mając 10 lat dostałam na imieniny od koleżanki książkę, którą
                                  moja Mama uznała za nieodpowiednią. Nie pamiętam nawet tytułu, bo
                                  książka została natychmiast skonfiskowana, nikt mi nigdy nie
                                  wytłumaczył, dlaczego. Twoim zdaniem to przecież normalne zachowania
                                  rodziców podyktowane troską o dziecko, którzy mieli prawo odebrać mu
                                  nieodpowiednie zabawki, bo są rodzicami, a ja do dziś mam poczucie
                                  krzywdy. Moi rodzice też tego nie podejrzewają, bo bałam się im tego
                                  kiedkolwiek powiedzieć i są zachwyceni tym, jak świetnie mnie
                                  wychowywali.
                                  • kotkowa1 Re: oddac prezent?! 12.12.08, 11:20
                                    nie wiem, czym kierowali się Twoi rodzice, nie znam ich i nie mam
                                    prawa ich osadzać.
                                    Te zdarzenia miały miejsce tak dawno, a wciąż są obecne w Twojej
                                    pamięci i sercu.
                                    Ciężko i smutno jest żyć, kultywując w sobie poczucia krzywdy.
                                    • srebrnarybka Re: oddac prezent?! 12.12.08, 11:32
                                      przecież napisałam, czym się kierowali: w wypadku łabędzia
                                      bezpieczeństwem, w wypadku książki nie wiem, bo nawet tytułu nie
                                      pamiętam, ale przypuszczam, że ksiażka mogła być istotnie
                                      nieodpowiednia, tzn. zawierać jakieś treści "romansowe", ja miałam
                                      10 lat, parę tygodni po tych imieninah matka uświadomiła mnie
                                      seksualnie, ale mogła uważać, że książka jest nieodpowiednia do
                                      wieku. Mieli poważne racje, ale uważam, że powinno to było zostać
                                      załatwionoe inaczej: w wypadku łabędzia można go było zabrać nad
                                      morze i pozwalać popływać na nim powiedzmy z pól godziny pod ścisłą
                                      kontroą rodziców, bo rozumiem, że oni nie mieli obowiązku cały czas
                                      sterczeć nade mną w morzu, też chcieli odpocząć, ale można było
                                      pływanie na łabędziu potraktować jako atrakcję szczególną i wobec
                                      tego rzadką, w wypadku książki: można było wyjaśnić, że jest
                                      nieodpowiednia i albo kupić inną wzamian, albo tę oddać za 2 lata,
                                      jak zrobiłaś z komórką. Po uświadomieniu seksualnym parę tygodni po
                                      imieninach zrozumiałabym, co to znaczy książka nieodpowiednia i
                                      byłoby po krzyku. Ale rodzice uznali, że oni są dysponentami mojego
                                      majątku (prezenty otrzymane nie od nich) i mogą z tym zrobić, co
                                      chcą, bo mają ważne powody i mieli rzeczywiście. No, i też do
                                      dzisiaj nie wiedzą, że miałam poczucie krzywdy, bo nikomu się nie
                                      poskarżyłam. A niechbym spróbowała ...
                                      • sir.vimes Re: oddac prezent?! 12.12.08, 12:23
                                        Rybko, najpierw nazwałaś konfiskatę komórki okrucieństwem a teraz piszesz, że
                                        mogli twoi rodzice postąpić tak samo z książką i byłoby lepiej. Zagalopowałaś
                                        się chyba nieco.

                                        Ja jako osoba nie przywiązująca wagi do przedmiotów dałabym komórkę na miesiąc -
                                        żeby sprawdzić czy dziecko ją zgubi, czy w ogóle będzie używać. Gdyby zgubiła -
                                        nie leciałabym odkupić, poczekałabym z rok co najmniej. Kotowa (kotkowa?)
                                        postanowiła rok - dwa przechować - pewnie zna swoje dziecko lepiej niż my i ma
                                        powody do takiej decyzji. Może chciała oszczędzić dziecku przykrości zgubienia
                                        pierwszej tak cennej rzeczy? A może żadna koleżanka nie ma telefonu i dziecko
                                        mogłoby najwyżej do mamy dzwonić?

                                        Co do łabędzia - moje dziecko dostało kiedyś zabawkę , którą uznałam za źle
                                        wykonaną i niebezpieczną - zanim ja zobaczyło zniknęła w odmętach kosza.
                                        Wyrzutów sumienia zaprawdę nie mam. Może o łabędziu pamiętasz tylko to, że
                                        zabrali a był właśnie źle wykonany i naprawdę niebezpieczny? Wiesz, jak dziecko
                                        się zakrztusi, zadławi elementem zabawki czy ulegnie podobnemu wypadkowi to wini
                                        się rodziców, nie chwali się ich, że tak ładnie dbali o pełnię wolności i
                                        maksimum doświadczeń w krótkim życiu swojego dziecka.
                                        • srebrnarybka Re: oddac prezent?! 12.12.08, 12:45
                                          Rybko, najpierw nazwałaś konfiskatę komórki okrucieństwem a teraz
                                          piszesz, że
                                          > mogli twoi rodzice postąpić tak samo z książką i byłoby lepiej.
                                          Zagalopowałaś
                                          > się chyba nieco.

                                          - nie zgalopowałam się. Nie widzę żadnych zagrożeń wynikających z
                                          używania komórki przez 7latkę, natomiast książka może
                                          być "niemoralna" dla 10latki. Ponieważ byłam akurat u progu
                                          zrozumienia, na czym ewentualna "niemoralność" może polegać, sprawa
                                          była do załatwienia. Nie wiem, na czym polegała, bo książkę
                                          skonfiskowano mi błskawicznie, więc nawet tytułu nie pamiętam. Może
                                          rzeczywiście rodzice w ogóle nie mieli racji? Nie wiem i nigdy się
                                          nie dowiem, bo zapewne nie pamiętają. Poza tym piszę o wyraźnej
                                          rekompensacie, a tu cały czas się mówi o zabraniu dziecku zabawki
                                          bez rekompensaty.

                                          Gdyby zgubiła -
                                          > nie leciałabym odkupić, poczekałabym z rok co najmniej.

                                          - ja też. Przecież my nie dyskutujemy o tym, czy rodzice miei
                                          obowiązek kupić komórkę 7latce, tylko czy mieli prawo skonfiskować
                                          komórkę, którą kupił ktoś inny.

                                          A może żadna koleżanka nie ma telefonu i dziecko
                                          > mogłoby najwyżej do mamy dzwonić?

                                          - to skąd wpadłaby na taki pomysł, żeby mieć komórkę?

                                          Co do łabędzia - moje dziecko dostało kiedyś zabawkę , którą
                                          uznałam za źle
                                          > wykonaną i niebezpieczną - zanim ja zobaczyło zniknęła w odmętach
                                          kosza.
                                          > Wyrzutów sumienia zaprawdę nie mam.

                                          - no, ale ja tego łabędzia zobaczyłam. Nikt nie zadbał o
                                          znieczulenie, bo rodzice widać, tak jak Kotkowa, uznali, że skoro są
                                          rodzicami, to maja prawo ...


                                          Może o łabędziu pamiętasz tylko to, że
                                          > zabrali a był właśnie źle wykonany i naprawdę niebezpieczny?

                                          w morzu każdy łabądz (ryba, dmuchany fotelik, materac etc.) jest
                                          niebezpieczny, jak się pływa luzem, bo prąd może porwać. Ale jeżeli
                                          rodzic bęzi holował dziecko pływające na łabędziu, to nic się nie
                                          stanie. Tylko, że takie holowanie zabiera czas, który przyjemniej
                                          spędzić leżąc na kocu i czytając. Więc łąbędzia won, a że dziecku
                                          przykro - trudno, my jesteśmy rodzicami i dbamy o bezpieczeństwo.

                                          Wiesz, jak dziecko
                                          > się zakrztusi, zadławi elementem zabawki czy ulegnie podobnemu
                                          wypadkowi to win
                                          > i
                                          > się rodziców, nie chwali się ich, że tak ładnie dbali o pełnię
                                          wolności i
                                          > maksimum doświadczeń w krótkim życiu swojego dziecka

                                          Inna sprawa, że rodziców często obwinia się o najróżniejsze
                                          nieszczęśliwe wypadki, których absolutnie nie da się przewidzieć i
                                          uniknąć i ludzie dlatego na zapas ograniczają swoje dzieci, wcale
                                          ich zresztą nie chroniąc.
                                          • sir.vimes Re: oddac prezent?! 12.12.08, 13:23
                                            Nie widzę żadnych zagrożeń wynikających z
                                            > używania komórki przez 7latkę

                                            Ty nie widzisz zagrożeń - inna matka widzi. Choćby takie, że można stać się
                                            centrum zainteresowania niespecjalnie miłych dzieci, które lubią cudze błyskotki
                                            i fanty. Nie każda szkoła jest w końcu idealna. A siedmioletnie dziecko może
                                            takiego zagrożenia nie rozumieć i wpakować się w niesympatyczną sytuację.

                                            Natomiast ja nie widzę żadnego zagrożenia powodowanego przez zbyt dorosłą
                                            książkę. Nawet jeśli byłby to Zwrotnik raka w prezencie dla ośmiolatki. Nie
                                            przeczytałaby , co najwyżej.

                                            > - to skąd wpadłaby na taki pomysł, żeby mieć komórkę?

                                            Dziadek wpadł, jak zrozumiałam. A poza tym - można chcieć być "tą pierwszą co ma
                                            komórkę". O istnieniu telefonów dzieci raczej wiedzą?

                                            > - no, ale ja tego łabędzia zobaczyłam. Nikt nie zadbał o
                                            > znieczulenie,

                                            Uważam, ze to błąd, że zobaczyłaś. Jeśli łabędź był chłamem raczej najlepiej
                                            byłoby gdybyś nie wiedziała o jego istnieniu. Ale może nie dało się inaczej?

                                            rodziców często obwinia się o najróżniejsze
                                            > nieszczęśliwe wypadki, których absolutnie nie da się przewidzieć i
                                            > uniknąć i ludzie dlatego na zapas ograniczają swoje dzieci,

                                            No i dlatego czasem boją się niewinnego łabędzia. Czasem to irracjonalne ale
                                            trudno, nie da się postępować zawsze bezbłędnie.

                                            • srebrnarybka Re: oddac prezent?! 12.12.08, 16:58
                                              Ty nie widzisz zagrożeń - inna matka widzi. Choćby takie, że można
                                              stać się
                                              > centrum zainteresowania niespecjalnie miłych dzieci, które lubią
                                              cudze błyskotk

                                              - a 9latce już to nie grozi? Poza tym tym należy uczyć pewnych
                                              bezpiecznych zachowań: nie odsłuchuje się komórki w miejscu
                                              publicznym, nosi w torbie, najlepiej przypiętą, a jeżeli już
                                              telefonuje na dworze i bandzior ją wyrywa, to oddać bez walki. Ta
                                              wiedza niestety każdemu prędzej czy później się przyda.

                                              Natomiast ja nie widzę żadnego zagrożenia powodowanego przez zbyt
                                              dorosłą
                                              > książkę. Nawet jeśli byłby to Zwrotnik raka w prezencie dla
                                              ośmiolatki. Nie
                                              > przeczytałaby , co najwyżej.

                                              - np. Wielki las Nienackiego (to na pewno nie był Wielki las, bo
                                              napisano go wiele lat później).

                                              Dziadek wpadł, jak zrozumiałam. A poza tym - można chcieć być "tą
                                              pierwszą co m
                                              > a
                                              > komórkę". O istnieniu telefonów dzieci raczej wiedzą?

                                              - nie dziadek wpadł, tylko dziadek spełnił marzenie córki, która
                                              używa komórki głównie do pisania "cześć" kolegom z klasy. O
                                              istnieniu telefonów 7latki wiedzą, ale jeśli w ich otoczeniu używają
                                              ich tylko dorośli, to nie musi im przyjść do głowy, że i one mogłyby
                                              chcieć telefonu. 7latki rzadko np. proszą o kupienie im samochodu,
                                              bo tatuś ma, chociaż też wiedzą o istnieniu samochodów.

                                              Uważam, ze to błąd, że zobaczyłaś. Jeśli łabędź był chłamem raczej
                                              najlepiej
                                              > byłoby gdybyś nie wiedziała o jego istnieniu. ... Czasem to
                                              irracjonalne ale
                                              > trudno, nie da się postępować zawsze bezbłędnie.

                                              Nie da się. Ale wiedząc o błędach popełnionych przez innych ludzi
                                              można ich unikać. Dlatego podałam ten przykład do przemyślenia na
                                              forum.
                                              • sir.vimes Re: oddac prezent?! 12.12.08, 17:05
                                                9 latka nie jest debiutantką na szkolnym korytarzu. Trochę różnicy doświadczeń jest.

                                                "oddać bez walki."

                                                Ja tam nie uczę oddawania bez walki.

                                                > - np. Wielki las Nienackiego (to na pewno nie był Wielki las, bo
                                                > napisano go wiele lat później).

                                                Im wcześniej człowiek pozna co to grafomania i chłam tym lepiej będzie potrafił
                                                to odsiać ;P
                                                Naprawdę, zagrożenia książką nie jestem w stanie się dopatrzeć - jako 10 latka
                                                czytałam niesłychane żówna na przemian z dobrą literaturą i jakoś pozostałam
                                                przy tej ostatniej. A wiedza o literackim żównie przydaje się w życiu.


                                                • srebrnarybka Re: oddac prezent?! 12.12.08, 17:24
                                                  "oddać bez walki."
                                                  >
                                                  > Ja tam nie uczę oddawania bez walki.

                                                  - lepiej żeby dziecko pobili i następnie zabrali komórkę, której
                                                  przecież i tak nie obroni czy żeby tylko zabrali komórkę? Jak stałam
                                                  kiedyś na przystanku autobusowym wieczorem i stanął nade mną facet z
                                                  i igłą i strzykawką i zażądał pieniędzy, to je dałam, a nie
                                                  próbowałam walczyć, ryzykując zarażenie HIV w obronie 20 zł, bo tyle
                                                  miałam przy sobie.

                                                  Co do ksiązek: gdyby to była grafomania, to pal 6, Wielki las jest
                                                  pornografią, a grafomanią dopiero w drugiej kolejności (albo nawet
                                                  nie jest grafomanią, nie wiem), i ta zabrana książka zapewne była
                                                  zdaniem rodziców zbyt swobodna obyczajowo dla 10latki, mogę to
                                                  akurat zrozumieć, ale był to czas uświadamiania mnie seksualnego,
                                                  więc można było włączyć w to sprawę książki, tłumacząc, o to jest
                                                  pornografia i dlaczego nie powinno się jej czytać. Natomiast książkę
                                                  skonfiskowano błyskawicznie i nikt nie wpadł na pomysł, żeby ją np.
                                                  wymienić na coś innego.
                                    • srebrnarybka Re: oddac prezent?! 12.12.08, 11:35
                                      nie wiem, czym kierowali się Twoi rodzice, nie znam ich i nie mam
                                      > prawa ich osadzać.
                                      > Te zdarzenia miały miejsce tak dawno, a wciąż są obecne w Twojej
                                      > pamięci i sercu.
                                      > Ciężko i smutno jest żyć, kultywując w sobie poczucia krzywdy.

                                      - nawiasem mówiąc, pólgębkiem bronisz moich rodziców i sama wobec
                                      córki postępujsze podobnie, a mnie winisz za to, że czuję się
                                      skrzywdzona. Owszem, ciężko jest żyć w poczuciu krzywdy i dlatego
                                      chcę chronić przed nim Wasze dzieci.
                                      • kotkowa1 Re: oddac prezent?! 12.12.08, 12:00
                                        ani bronie Twoich rodziców, ani nie bronie - nie znam ich tak jak
                                        pisałam i osadzać nie będę.
                                        Nie broń naszych dzieci, obroń sama siebie. Co mam na mysli?ano to,
                                        żebyś może uwolniła się z tych wspomnień,metod jest sporo -jedna z
                                        nich to np.zebys powiedziała teraz rodzicom, ze było Ci bardzo
                                        przykro. Przeszlosci nie zmienisz, ale gdy sie wyjasni, albo WYPOWIE
                                        pewne rzeczy na głos udaje się ukojenie w sercu.I tego Ci zyczę.
                                        • srebrnarybka Re: oddac prezent?! 12.12.08, 12:47
                                          Kobieto, mnie ten łabądż w tej chwili guzik obchodzi, ale pamiętam
                                          to poczucie krzywdy i dlatego chcę chronić Wasze dzieci przed czymś
                                          podobnym. Bo moi rodzice są tak samo pewni siebie i przekonani o
                                          swojej nieomylności rodzicielskiej, jak Ty.
                        • green_sofia Re: oddac prezent?! 11.12.08, 23:03
                          Przepraszam że nie do końca w temacie o komórce będzie, ale czy jak
                          dostaje książki ponad jej wiek to też zabierasz? Bo piszesz że ona
                          wie że do książek dla nastolatków tez musi dorosnąć. To co, książki
                          też chowasz w szafie bo są dla 13latka a nie dla 7 latki? To biedne
                          to Twoje dziecko bo ja jako 10latka czytałam kryminały, wspomnienia
                          wielkich ludzi, biografie i inne książki które masowo kupowała moja
                          mama. I tylko mi to na dobre wyszło bo mając 10lat więcej wiedziałam
                          o świecie niż nie jeden 40latek.

                          Nie przywiązuj się do cyferki jaką jest wiek, może akurat Twoja
                          córka ma większy potencjał niż przeciętny 7latek? I może ten
                          potencjał właśnie umożliwi jej właściwie korzystanie z komórki co
                          nie jest zadaniem ponad siły 7latka.
                          • kotkowa1 Re: oddac prezent?! 12.12.08, 12:41
                            no widzisz a ja nie uwazam za "dobre", zeby wiedza o swiecie 10
                            letniego dziecka przerastala wiedze 40 latka. tym bardziej wiedza
                            zaczerpnieta z kryminałów.
                            odpowiadam tylko wybiorczo na to, co napisalas tak samo jak
                            wybiorczo potraktowalas moja wypowiedz
                            • srebrnarybka Re: oddac prezent?! 12.12.08, 12:50
                              to co, będziesz ograniczać rozwoj intelektualny dziecka, żeby było
                              głupsze od Ciebie? Przecież to horror. Cóż, znam pewnego ojca, który
                              sam nie zna angielskiego, ale woiz regularnie 8 i 7letie dzieci na
                              lekcje prywatne tego języka, bo uważa, że to dla nich pożyteczne.
                              Mimo, że w zakresie angielskiego mają wiedzę większą od ojca.
                    • srebrnarybka Re: oddac prezent?! 11.12.08, 21:31
                      no i raczej nie ma sensu porownywac 7 latka do studentów, którym
                      > mówisz o wyłączeniu komórek!

                      - w kwestii komórek można i nawet trzeba. Czy uważasz, że 7latki to
                      są jakieś zwierzątka, którym nie można kazać wyłączyć komórek i
                      przypominać o tym na każdej lekcji?

                      krzywdzi bardziej niż
                      > klaps?!a ja myslalam, ze coraz mniej osób tak mysli, brr..

                      - zastanów się - klaps dotyczy jednej dorażnej awantury i po paru
                      godzinach można o nim zapomnieć. Twoja córka CAŁE DWA LATA czekała
                      na to, żebyś pozwoliła jej używać tego, co było JEJ, nie Twoje. To
                      naprawdę okrutne.
                      • kotkowa1 Re: oddac prezent?! 11.12.08, 21:44
                        nie uwazam dzieci za zwierzatka- bez wzgledu na ich wiek, ale z
                        doswiadczenia wiem, jak wyglada poczatek szkoly a nawet jak dzieci
                        sa zagubione i rozkojarzone w 2czy 3 klasie.Dzieci Zdrowe i w normie
                        intelektualnej
                        NIE WOLNO BIC DZIECI! klaps to tez bicie, to przemoc i twoja
                        bezsilnosc - czy jesli twoj mązzrobi cos nie tak równiez go bijesz?
                        a twoja siostra/brat/matka? bo dziecko jest "twoje" - i tym
                        usprawiedliwiasz przemoc?!
                        A przez dwa lata jak to napisalas moja corka robila mnostwo innych
                        super fajnych rzeczy , a nie -jak sugerujesz - siedziala z oczami
                        wbitymi w szafe, w kórej uwieziona byla jej ukochana komórka.
                        • srebrnarybka Re: oddac prezent?! 11.12.08, 22:13
                          nie uwazam dzieci za zwierzatka- bez wzgledu na ich wiek, ale z
                          > doswiadczenia wiem, jak wyglada poczatek szkoly a nawet jak dzieci
                          > sa zagubione i rozkojarzone w 2czy 3 klasie.Dzieci Zdrowe i w
                          normie
                          > intelektualnej

                          - właśnie szkoła powinna uczyć właściwych zachowan w miejscy
                          publicznym i jeżeli nie jest w stanie wyegzekwować wyłączania
                          komórek, to świadczy o jej niwydolności wychowawczej. Tak, jak uczy
                          się dzieci, że zgłaszają się do odpowiedzi przez podniesinie ręki, i
                          nie gadają, tak samo powinno się uczyć, że na lekcji wyłącza się
                          komórki. Można z tego zrobić pewien rytuał, który "osłodzi" dzieciom
                          nieużywanie ich.

                          NIE WOLNO BIC DZIECI! klaps to tez bicie, to przemoc i twoja
                          > bezsilnosc - czy jesli twoj mązzrobi cos nie tak równiez go
                          bijesz?
                          > a twoja siostra/brat/matka? bo dziecko jest "twoje" - i tym
                          > usprawiedliwiasz przemoc?!

                          - nigdzie nie zachęcałam do bicia dzieci. Uważam tylko, że
                          zmanipulowanie dziecka w taki sposób, by "zgodziło się" rzekomo
                          dobrowolnie na pozbawienie się używania wymarzonej komórki, która
                          stanowi własność jego, a nie rodziców, i następnie przez 2 lata
                          uniemożliwianie dziecku korzystania z tej właśności stanowi dużo
                          większą przemoc psychiczną. Usprawiedliwiasz ją tym, że Ty zawsze
                          wiesz lepiej, co dobre dla dziecka, co sprowadza się do tego, że
                          dziecko uważasz za swoje. Po prostu uważam to za dużo bardziej
                          wyrafinowanie poniżenie dziecka niż klaps.
                          • kotkowa1 Re: oddac prezent?! 11.12.08, 22:21
                            OK, to moze inaczej - pozwalałabys swoim dzieciom na niekontrolowane
                            korzystanie z komputera i internetu? wszystkie programy, ktore maja
                            chronic dzieci przed przemoca i zboczencami w sieci sa niepotrzebne?
                            komórke moja córka chciala miec, ale to nie bylo jedyne wymarzone
                            cudo jej zycia i nie pisalam tu w zadnym miejscu, ze to dla niej
                            byla sprawa zycia i smierci - tylko Ty swoimi wypowiedziami taka
                            range tej sprawie nadalas.
                            Nie zmianipulowalam swojego dziecka, ani nie "przekonalam" jej do
                            swojej jedynej smile prawdy. Dyskusja polega na przedstawianiu
                            argumentów, słuchaniu i na dochodzeniu lub czasami nie do
                            porozumienia. Było mnóstwo sytuacji, w których to ja jej
                            ustepowalam, bo wiedzialam, ze ma racje. byly te takie, gdy ona
                            ustepowala mi. ale tez takie, gdy szlysmy na kompromis.
                            • srebrnarybka Re: oddac prezent?! 11.12.08, 22:28
                              pozwalałabys swoim dzieciom na niekontrolowane
                              > korzystanie z komputera i internetu? wszystkie programy, ktore
                              maja
                              > chronic dzieci przed przemoca i zboczencami w sieci sa
                              niepotrzebne?

                              - co ma piernik do wiatraka?

                              Nie zmianipulowalam swojego dziecka, ani nie "przekonalam" jej do
                              > swojej jedynej smile

                              - nie żartuj. A co by było, gdyby córka się nie zgodziła na
                              konfiskatę komórki. Przecie tak czy owak byś skonfiskowała, tylko,
                              gdyby była zbyt oporna, byłaby większa awantura. Więc wolała oddać
                              bez oporu, żeby przynajmniej się nie narazić mamusi.

                              Było mnóstwo sytuacji, w których to ja jej
                              > ustepowalam, bo wiedzialam, ze ma racje

                              - a ja uważam, że w sprawie komórki to córka miała rację. Nie widze
                              niczego zdrożnego w posiadaniu komórki przez 7latkę, chociaż nie
                              uważam, że było Waszym obowiązkiem ją kupować. Ale dziadkowie są m.
                              in. od tego, żeby spełniać marzenia extra. Więc skoro dziadek
                              komórkę kupił, to należało ją dziecu udostępnić.
                              • kotkowa1 Re: oddac prezent?! 11.12.08, 22:43
                                ano piernik do wiatraka ma, bo równie dobrze monza zrobic tragedie z
                                tego, ze pozwalam dziecku na korzystanie z komputera godzine, a nie
                                połtorej, że sprawdzam na jakiej jest stronie. Ale na takie moje
                                zachowanie można spojrzec jako na natreta i uzurpatora praw , albo
                                na kogos, kto dba o bezpieczenstwo.
                                A wiesz, co bym zrobiła, gdyby sie nie zgodzial na schowanie
                                komorki? dałabym jej na próbe,choc znając swoje dziecko (i troche
                                dzieci w ogole )wiedzialam czym ta próba sie skonczy.
                                Nie znasz mnie ani moich dzieci, wiec Twoje wnioski za daleko siegaja
                                • srebrnarybka Re: oddac prezent?! 12.12.08, 08:40
                                  dałabym jej na próbe,choc znając swoje dziecko (i troche
                                  > dzieci w ogole )wiedzialam czym ta próba sie skonczy.

                                  - no właśnie, czym? Aż jestem ciekawa

                                  A wiesz, co bym zrobiła, gdyby sie nie zgodzial na schowanie
                                  > komorki? Nie znasz mnie ani moich dzieci, wiec Twoje wnioski za
                                  daleko siegaja

                                  - po prostu Ty, znając swoją córkę,dobrze wiedziałaś, że się zgodzi.
                                  Jeżeli 7latka tak łątwo zgodziła się oddać Ci wymarzoną komórkę, to
                                  znaczy, że jest tak przez Ciebie zdominowana, że nie mogła się nie
                                  zgodzić, a Ty, znając swoje dziecko, wiedziałaś o tym. Ja też parę
                                  razy zostałam podobnie zmanipulowana i też "się zgodziłam", co nie
                                  znaczy, że do dziś nie czuję żalu.

                                  • kotkowa1 Re: oddac prezent?! 12.12.08, 09:56
                                    Bardzo mi przykro, ze Twoi rodzice tobą manipulowali a Ty bedac
                                    dorosła kobieta do dzis sie z tego nie wyleczyłas i nadala cierpisz,
                                    że czegos Ci nie dali, schowali lub byli dla Ciebie niesprawiedliwi.
                                    I wydaje mi się, ze swoja sytuacje przelewasz na sytuacje opisana
                                    przeze mnie.
                                    • srebrnarybka Re: oddac prezent?! 12.12.08, 11:04
                                      mnie też jest przykro, że moi rodzice mną manipulowali i dlatego
                                      ostrzegam innych rodziców, by nie robili tego samego swoim dzieciom.
                                      Moi rodzice do dziś są przekonani, że byli świetnymi rodzicami i
                                      zawsze chcieli tylko mojego dobra. Sytuuacje z odebranymi zabawkami
                                      opisałam wyżej,
                              • mama303 Re: oddac prezent?! 12.12.08, 08:43
                                srebrnarybka napisała:

                                > pozwalałabys swoim dzieciom na niekontrolowane
                                > > korzystanie z komputera i internetu? wszystkie programy, ktore
                                > maja
                                > > chronic dzieci przed przemoca i zboczencami w sieci sa
                                > niepotrzebne?
                                >
                                > - co ma piernik do wiatraka?


                                No jeśli np komputer jest własością dziecka to idąc Twoim tokiem
                                rozumowania - wara Ci rodzicu od własnosci dziecka smile
                                • srebrnarybka Re: oddac prezent?! 12.12.08, 08:57
                                  nie, bo komputer może służyć do różnych rzeczy, więc dziecko należy
                                  nauczyć z niego korzystać. Porównywalne byłoby skonfiskowanie
                                  komputera na 2 lata.
                                  • mama303 Re: oddac prezent?! 12.12.08, 22:17
                                    srebrnarybka napisała:

                                    > nie, bo komputer może służyć do różnych rzeczy, więc dziecko
                                    należy
                                    > nauczyć z niego korzystać. Porównywalne byłoby skonfiskowanie
                                    > komputera na 2 lata.

                                    No więc w przypadku komórki uczysz dziecko, że jest mu ona jeszcze
                                    zupełnie niepotrzebna a wręcz szkodliwa.
                                    • srebrnarybka Re: oddac prezent?! 12.12.08, 22:36
                                      na czym polega szkodliwość komórki dal 7 latka?
                  • mama303 Re: oddac prezent?! 12.12.08, 22:34
                    srebrnarybka napisała:

                    > - niech opłaca kartę z kieszonkowego, szybko nauczy się
                    > oszczędności, poza tym to się znudzi.

                    A jak kieszonkowego nie starczy? /mojemu koledze ledwo starczyło
                    kiedys pensji na opłacenie telefonu /stacionarnego/ po rozmowach
                    swojej córki/
                    To wtedy można już skonfiskować tę dziecka własność?

                    > - nie widzę problemu, chyba, że na lekcji.

                    Nie widzisz problemu poza lekcją? że dzieciak sie może uzależnić i
                    wiekszość jego mysli bedzie krążyc wokół komórki i sms-ów.
                    • srebrnarybka Re: oddac prezent?! 12.12.08, 22:43
                      A jak kieszonkowego nie starczy?

                      - to nie kupi nowej karty i nie będzie mogła telefonować. Poczeka do
                      następnego miesiąca i za nowe kieszonkowe sobie kupi.

                      Nie widzisz problemu poza lekcją? że dzieciak sie może uzależnić i
                      > wiekszość jego mysli bedzie krążyc wokół komórki i sms-ów.

                      - znudzi mu się, jak każda nowa zabawka, nie mówiąc o tym, że
                      rodzice 7latka powinni dostarczyć mu tylu życiowych sprawności, żeby
                      umiało też znajdować radość w czym innym. Ot, chociażby wycieczka w
                      niedzielę do lasu i zbieranie grzybów albo liści jesiennych. Dziecko
                      uzależni się od komórki, jeżeli to jest jedyne jego ciekawe wrażenie
                      w życiu.
                      • mama303 Re: oddac prezent?! 12.12.08, 23:03
                        srebrnarybka napisała:

                        > - znudzi mu się, jak każda nowa zabawka.

                        Nie koniecznie - to jest między innymi zagrożenie jakie niesie za
                        sobą komórka w ręku siedmiolatka bez jakichkolwiek ograniczeń. Może
                        dawać laptopa siedmiolatkowi do dowolnego dysponowania - jesli
                        dostał od dziedka?
                        • srebrnarybka Re: oddac prezent?! 13.12.08, 00:38
                          laptop w ogóle nie jest do dowolnego używania, ale używanie laptopa
                          dużo bardziej angażuje niż używanie komórki. Ja mam komórkę zawsze
                          przy sobie, także słuchawkę telefonu stacjnarnego, jak jestem w
                          mieszkaniu, żeby nie biegać, jak ktoś zadzwoni. Nie muszę sprawdzać,
                          czy przyszedł SMS, bo słyszę. To normalne, bo zależy mi na kontakcie
                          z ludźmi, a telefon do tego służy. Nie uważam się za osobę
                          uzależnioną i noszenie z sobą komórki na prawdę mnie nie angażuje.
                          • mama303 Re: oddac prezent?! 13.12.08, 08:55
                            srebrnarybka napisała:

                            > laptop w ogóle nie jest do dowolnego używania, ale używanie
                            laptopa
                            > dużo bardziej angażuje niż używanie komórki.

                            Jak to nie jest do dowolnego uzywania? a do jakiego?
                            Ponadto nie rozmawiamy o tym co kogo bardziej angażuje w używaniu
                            tylko o zasadzie: czy wolno rodzicom
                            skonfiskować/przechować/sprawować pieczę nad prezentem , który jest
                            dla ich dziecka nieodpowiedni lub szkodliwy.

                            > Ja mam komórkę zawsze
                            > przy sobie, także słuchawkę telefonu stacjnarnego, jak jestem w
                            > mieszkaniu, żeby nie biegać, jak ktoś zadzwoni.

                            Sorry ale to objaw uzaleznienia chyba że pracujesz non stop na
                            infolinii wink

                            > To normalne, bo zależy mi na kontakcie
                            > z ludźmi, a telefon do tego służy. Nie uważam się za osobę
                            > uzależnioną i noszenie z sobą komórki na prawdę mnie nie angażuje.

                            Dobrze wiesz że obecnie telefony nie służą wyłącznie do kontaktów z
                            ludźmi. Mają szereg innych ciekawych funkcji smile



                            • srebrnarybka Re: oddac prezent?! 13.12.08, 11:20
                              Jak to nie jest do dowolnego uzywania? a do jakiego?

                              - do zabawy np. przez godzinę dziennie, a nie non stop, zablokowanie
                              nebezpiecznych stron mie powoduje zniszczenia całości.

                              Ja mam komórkę zawsze
                              > > przy sobie, także słuchawkę telefonu stacjnarnego, jak jestem w
                              > > mieszkaniu, żeby nie biegać, jak ktoś zadzwoni.
                              >
                              > Sorry ale to objaw uzaleznienia chyba że pracujesz non stop na
                              > infolinii wink

                              - nie, nie pracuję. Po prostu mam dużo przyjaciół i nie chcę mieć
                              kłopotu, jak ktoś zadzwoni, chcę być łatwo dostępna. Nie jestem
                              uzależniona, bo nie muszę o komórce w ogóle myśleć, właśnie dlatego,
                              że mam ją przy sobie. Jeżeli już jestem od czegoś uzależniona, to od
                              kontaktów z ludźmi, a nie od komórki, która je ułatwia. To chyba
                              dobre uzależnienie?

                              Dobrze wiesz że obecnie telefony nie służą wyłącznie do kontaktów z
                              > ludźmi. Mają szereg innych ciekawych funkcji smile

                              - moejgo używam też jako budzika i zegarka (szlag mi trafił pasek od
                              zegarka, na nowy trzeba wydać ze 30 zł, a komórka zawsze pod ręką,
                              więc kasy szkoda). Rozumiem, że Twoim zdaniem kwalifikuję się do
                              terapeuty.
                              • mama303 Re: oddac prezent?! 14.12.08, 09:18
                                srebrnarybka napisała:

                                > - moejgo używam też jako budzika i zegarka (szlag mi trafił pasek
                                od
                                > zegarka, na nowy trzeba wydać ze 30 zł, a komórka zawsze pod ręką,
                                > więc kasy szkoda). Rozumiem, że Twoim zdaniem kwalifikuję się do
                                > terapeuty.

                                Ale nie mówimy o Tobie tylko o kilkuletnim dzieciaku.
                                A uzależniona od komóry jesteś - spróbuj wyłączyć na kilka dni -
                                dobrze działa.
                                • verdana Re: oddac prezent?! 14.12.08, 20:23
                                  Doskonale - matka jest chora, a nie moze sie dodzwonić, ktos dzwoni
                                  z kolejnym zleceniem, ale nie odbierasz, wiec zlecenie dostaje kto
                                  inny. tak to jest , jak sie traktuje komorke nie jak telefon, ale
                                  jak diabla wcielonego.
                                  mamo 303 - jak czesto wyłaczasz telefon stacjonarny?
                                  • mama303 Re: oddac prezent?! 15.12.08, 19:16
                                    Zdarza mi się wyłaczyć także stacjonarny! w ogóle chyba zrezygnuje z
                                    umowy na telefon stecjonarny ale mimo wszystko to jednak nie komórka
                                    wszechobecna w każdym miejscu i kazdej sytuacji.

                                    Owszem troche to diabeł wcielony, bo jak sama piszesz, jak wyłączysz
                                    komórkę to zaraz rozchoruje Ci sie matka albo napewno coś ważnego
                                    Cie w życiu obejdzie wink
                                    • kotkowa1 Re: oddac prezent?! 15.12.08, 19:32
                                      diabeł pełną gębą, bo w dodatku pamięć nam wykasował i już uwierzyć
                                      nie da rady, że jakies 20 lat temu komorek ani sladu a i stacjonarny
                                      telefon nie każdy posiadal, a cudem ( ale Kto sprawcą tego cudu? )
                                      przezylismy ten koszmar smile))
                                      • srebrnarybka Re: oddac prezent?! 15.12.08, 22:21
                                        ja 13 lat czekałam na telefon stcjonarny i był to dla mnie koszmar.
        • sir.vimes Verdana, przesadzasz 11.12.08, 16:21
          3 latek to nie nastolatek. 3 latek to nawet nie 7 latek. To jest malusieńkie
          dziecko, któremu nieodpowiednia zabawka może zaszkodzić bardziej niż fakt, że
          została schowana na później. Znajoma nie pomyślała, kupiła grę nieodpowiednią do
          wieku, dziecko bawić się niestosowną zabawką nie musi - nie ma co robić dramatu.
          Ja jestem w pełni za szanowaniem prywatności i własności małych dzieci ale
          sugestia, że schowanie na odpowiedni wiek niestosownej zabawki to straszna
          krzywda jest przesadą.

          Czasem pozorny szacunek do świętej własności dziecka daje efekt odwrotny - tzn
          nie służy dobru dziecka. Do dziś mi szkoda świetnej jakości ołówków i pasteli,
          które przywożono mi jako maleństwu z zagranicy - gdyby poczekały chociaż dwa - 3
          lata w szafie mogłabym je wykorzystać a nie wdeptać w dywan (chociaż pewnie
          miałam chwilową radość z wdeptywania). Tak samo szkoda mi delikatnego
          drewnianego domku, który dostała od ciotki i doszczętnie rozwaliła moja
          ówcześnie dwuletnia córka - gdybym schowała go na 2-3 lata byłaby przeszczęśliwa
          i miałaby szanse się nim sensownie pobawić.
          • verdana Re: Verdana, przesadzasz 11.12.08, 16:22
            Mnie raczej chodziło o zabranie komorki 7-latce, nie zabawki
            trzylatce. A siedmiolatek to nie malutkie dziecko.
            • sir.vimes Re: Verdana, przesadzasz 11.12.08, 16:24
              Tak, siedmiolatek to rzecz inna. Myślałam, ze o problemie autorki piszesz. Ja
              siedmiolatce komórkę dałabym na próbę (np. na miesiąc) i ustaliła, ze
              zweryfikujemy czy potrzebna i czy sobie z nią radzi. jakby przez miesiąc nie
              zgubiła - to i tak byłby sukces ;P
              • mama303 Re: Verdana, przesadzasz 12.12.08, 08:49
                sir.vimes napisała:

                > Tak, siedmiolatek to rzecz inna. Myślałam, ze o problemie autorki
                piszesz. Ja
                > siedmiolatce komórkę dałabym na próbę (np. na miesiąc) i ustaliła,
                ze
                > zweryfikujemy czy potrzebna i czy sobie z nią radzi. jakby przez
                miesiąc nie
                > zgubiła - to i tak byłby sukces ;P

                No ale różne są siedmiolatki, na szczęście jest matka która decyduje
                czy jej siedmiolatek komórke mieć powinien.
                Ja skłaniałabym sie raczej do tego że to jeszcze za wcześnie. Może
                zmienię zdanie gdy moja córka bedzie mieć 7 lat smile
                • srebrnarybka Re: Verdana, przesadzasz 12.12.08, 09:02
                  na szczęście jest matka która decyduje
                  > czy jej siedmiolatek komórke mieć powinien.

                  - to nie matka, tylko dziadek zdecydował, że córka komórkę MA. Matka
                  zdecydowała o zaaresztowaniu dziecku komórki. Między POWINIEN a MOŻE
                  też jest pewna różnica. 7latka komórki mieć nie musi (chyba, że
                  porusza się gdzieś sama albo pod opieką jakichś opiekunów) i rodzice
                  nie mają obowiązku kupować jej takiego bajeru tylko jako zachcianki.
                  Ale jeżeli kupił dziadek, który "służy" do robiebia dziecku frajdy,
                  nie widzę problemu.
                  • verdana Re: Verdana, przesadzasz 12.12.08, 14:43
                    Problem w tym, ze rodzice rzadko mysla kategoriami "na wyrost".
                    Robia coś, co w tym momencie wydaje im się sluszne, jakby
                    zakladajac, ze dziecko doroslejac wymarze z pamięci te wszystkie
                    schowane komorki i skonfiskowane książki. A problem w tym, ze czasem
                    nieodpowiednia zabawka w rekach dziecka jest znacznie mniejszym
                    zagrozeniem, niż uswiadomienie dziecku (nie mowie o malutkich
                    dzieciach!), ze nic do niego nie nalezy, mama decyduje o wszystkim.
                    Takie dziecko oczywiscie sie ni poskarzy, bo komu? Widac, ze wszyscy
                    poaz mama wladzy nie maja - zabawke od dziadka można zabrać,
                    jednoczesnie - o czym się nie mysli - podwazajac autorytet dziadka.
                    Komu się poskarzyć, skoro sama matka uznaje dziadka za
                    nieodpowiedzialnego i najwyraxniej nie respektuje jego decyzji?
                    Przy okazju uczymy dziecko, ze wlasnych starszych rodziców można
                    lekcewazyć, ze oni nie mają nic do gadania.
                    takie zabranie zabawki ma znacznie głębsze konsekwencje, niz na ogół
                    sie mysli...
                    I przypomnijcie sobie wlasne dzieciństwo - zazwyczaj znacznie lepiej
                    pamieta się takie drobne niesprawiedliwosci, niz troske rodzicow.
                    czesto te drobiazgi potrafia skutecznie zepsuc kontakty z przyszlym
                    nastolatkiem.
                    • mama303 Re: Verdana, przesadzasz 12.12.08, 22:14
                      Moim zdaniem to jest właśnie myslenie na wyrost. Prościej byłoby
                      pewnie dać dzieciakowi tę komórkę czy tę /nieopowiednia/ grę i niech
                      ma frajdę. Trudniej natomiast zaingerować. Jeśli czuje że komórka
                      jest z jakichs przyczyn nieodpowiednia dla mojego dziecka to nie
                      zawaham się zaingerować i np "przechować" nawet za cenę chwilowego
                      niezadowolenia dziecka i nie przesadzajmy siedmiolatek to jeszcze
                      małe dziecko i myślę że stosunkowo łatwo zaakceptuje decyzje
                      rodziców. Mało tego - uważam że dziecku potrzebny jest rodzic
                      przewodnik, który wskaże co jest właściwe i co służy dziecku a co
                      nie.
                      Komórka dla siedmiolatka to akurat kwestia dyskusyjna ale w
                      przypadku np jakiejś drogiej biżuterii albo dużej kwoty pieniędzy
                      chyba każdy roztropny rodzic jednak wykaże ingerencje we własność
                      swojej latorośli. Przeciez robimy to dla właśnie dla dobra dziecka.
                      • srebrnarybka Re: Verdana, przesadzasz 12.12.08, 22:38
                        nie sądzę, żeby marzeniem dziecka było posiadanie i używanie drogiej
                        biżuterii albo trzymanie pod poduszką 2 tysięcy zł. Natomiast
                        doskonale rozumiem, że 7latka może marzyć o komórce po to, by 10
                        koleżankom napisać co wieczór "cześć" i marzenie takie rozumiem.
                        • mama303 Re: Verdana, przesadzasz 12.12.08, 22:57
                          srebrnarybka napisała:

                          > nie sądzę, żeby marzeniem dziecka było posiadanie i używanie
                          drogiej
                          > biżuterii albo trzymanie pod poduszką 2 tysięcy zł. Natomiast
                          > doskonale rozumiem, że 7latka może marzyć o komórce po to, by 10
                          > koleżankom napisać co wieczór "cześć" i marzenie takie rozumiem.

                          Moja Droga, nie uzurpuj sobie prawa do bycia specjalistką od marzeń
                          wszystkich dzieci. Myślę że 2 tysiaki byłyby niezłą frajdą dla
                          niejednego siedmiolatka.
                          • sir.vimes Re: Verdana, przesadzasz 12.12.08, 23:48
                            Jasne, znam takie dla których większą niż telefon. Nie wspominając o prawdziwej
                            kolii z brylantami. A choćby i skromnym topazem wink

                            Myślę że 2 tysiaki byłyby niezłą frajdą dla
                            > niejednego siedmiolatka.
                          • srebrnarybka Re: Verdana, przesadzasz 13.12.08, 00:42
                            jeżeli jest chowany w taki sposób, że samo posiadanie pieniędzy
                            sprawia mu przyjemność. Bo jaką przyjemność może komukolwiek
                            sprawiać posiadanie 2 tysięcy? Przyjemność może sprawiać posiadanie
                            rzeczy, które można za 2 tysiące kupić. I dopiero człowiek dorosły,
                            który zdaje sobie sprawę z wartości rożnych przedmiotów, przelicza
                            te 2 tysiące np. na narty. Poza tym jakoś nie wyobrażam sobie, żeby
                            mamusia oddała znajomej ofiarodawczynie 2 tysiące podarowane jej
                            synowi, bo jeszcze za mały na takie prezenty. I nikt wtedy pewnie
                            nie stwierdziłby, że mama jako opiekunka miała prawo. Chociaż
                            zgodnie z Twoją logiką - miałaby.
                            • mama303 Re: Verdana, przesadzasz 13.12.08, 08:59
                              srebrnarybka napisała:

                              > jeżeli jest chowany w taki sposób, że samo posiadanie pieniędzy
                              > sprawia mu przyjemność.

                              Czyli przyznajesz że takie dzieci mogą jednak istnieć wink

                              > Poza tym jakoś nie wyobrażam sobie, żeby
                              > mamusia oddała znajomej ofiarodawczynie 2 tysiące podarowane jej
                              > synowi, bo jeszcze za mały na takie prezenty. I nikt wtedy pewnie
                              > nie stwierdziłby, że mama jako opiekunka miała prawo. Chociaż
                              > zgodnie z Twoją logiką - miałaby.

                              Ależ prawo zezwala na oddawanie prezentów wink
                              Inna sprawa że jest to niegrzeczne i z tego powodu ja bym tego nie
                              doradzała a nie z tego, że nie mama prawa.
                              • srebrnarybka Re: Verdana, przesadzasz 13.12.08, 11:22
                                Czyli przyznajesz że takie dzieci mogą jednak istnieć wink

                                - jak się je źle wychowa.

                                Ależ prawo zezwala na oddawanie prezentów wink
                                > Inna sprawa że jest to niegrzeczne i z tego powodu ja bym tego nie
                                > doradzała a nie z tego, że nie mama prawa.

                                - wiele lat temu w mojej rodzinie moja 6letnie kuzynka odziedziczyła
                                spadek pieniężny. Wiem, że rodzice musieli wpłacić go pod kontrolą
                                sądu na książeczkę i nie było mowy, żeby mogli ruszyć te pieniądze i
                                wydać np. na głodjące dzieci w Indiach, bo to byłoby okradanie
                                dziecka. I słusznie.
                                • mama303 Re: Verdana, przesadzasz 14.12.08, 09:20
                                  srebrnarybka napisała:


                                  > - wiele lat temu w mojej rodzinie moja 6letnie kuzynka
                                  odziedziczyła
                                  > spadek pieniężny. Wiem, że rodzice musieli wpłacić go pod kontrolą
                                  > sądu na książeczkę i nie było mowy, żeby mogli ruszyć te pieniądze
                                  i
                                  > wydać np. na głodjące dzieci w Indiach, bo to byłoby okradanie
                                  > dziecka. I słusznie.

                                  Bardzo słusznie jeśli tak zastrzegła spadkodawczyni.
                                  • srebrnarybka Re: Verdana, przesadzasz 14.12.08, 17:57
                                    spadkodawczyni nie miała zielonego pojęcia o istnieniu
                                    spadkobierczyni, nie zostawiła testamentu. Sąd podzielił spadek
                                    między siostrę, bratanków i ciostecznych wnuków zmarłej, a
                                    niektórych szukano ogłoszeniem w prasie. Jednak z ciotecznych
                                    wnuczek zmarłej była małoletnia i j.w. Jej cioteczna babka w chwili
                                    śmierci nie bardzo wiedziała o jej istnieniu, nie przewidywała, że
                                    jej bratanek, a ojciec małoletniej, odrzuci spadek i wobec tego jego
                                    część przejdzie na małoletnią córkę etc. Po prostu rodzice mieli
                                    nakazane opiekować się majątkiem małoletniej, a nie wolno im było z
                                    niego KORZYSTAĆ i to tak, by go uszczuplić. I słusznie.
    • mruwa9 Re: oddac prezent?! 10.12.08, 20:48
      A co to za gra? Bo moze wcale nie jest az taka nieodpowiednia dla
      dziecka (w umiarze dopuszczane do komputera czy gier dziecko szybko
      uczy sie nie tylko zasad, regul gry, ale tez np. koordynacji
      joystick/mysz-monitor, uczy sie wygrywac, przegrywac, cwiczy
      sprawnosc manualna, czesto przy okazji- liczyc i czytac, etc etc).
      Chyba, ze zalozylas, ze kazda gra komputerowa/telewizyjna to zlo
      samow sobie z samej swojej definicji. Widac znajoma bylo stac na
      taki prezent i chciala dziecku sprawic przyjemnosc. Oddanie jej
      ofiarodawcy jest bardzo niegrzeczne , a skonfiskowanie dziecku-
      jest po prostu swinstwem. Moze najpierw odpalcie te gre i zobaczcie,
      co to za ustrojstwo. Jesli bedzie odpowiednia dla dziecka, mozesz
      przeciez limitowac czas i warunki gry, jesli bedzie nieodpowiednia
      (np. za trudna), dziecko najprawdopodobniej samo sie nia szybko
      znudzi lub zmeczy i odlozy na pozniejsze czasy.
    • martartek Re: oddac prezent?! 11.12.08, 04:20
      Ufff...
      Zabawka przeznaczona dla dzieci 3+ wiec jak najbardziej stosowna do wieku mojej
      corki. Jednak dla mnie to za wczesnie. Ktos zasugerowal godzinna sesje... jak ja
      ledwo znajduje czas na godzinna sesje czytania.
      Zdecydowalam ze zabawki nie oddam i tu sie zgodze ze fatalny dalabym przyklad
      corce. Jak na razie corka o gre nie pyta, nawet nie wie ze ja schowalam.
      Zamierzam jej powiedziec ze to nie jest dobra zabawka dla niej. " u nas w domu
      dzieci nie graja na takich grach, jak pojdziesz do przedszkola pomyslimy nad
      jakas ladna gra dla ciebie " (corka wie ze pojscie do przedszkola to cos w
      niedalekiej przyszlosci)
      Gra ma fatalna grafike, muzyke i wg mnie pisanie literek to najlepiej na kartce
      z mama. Po pol godzinnej sesji corka mnie nie slyszala, odmawiala odejscia od
      telewizora, i w ogole byla ospala wg mnie to typowe dzialanie gier tego typu -
      nigdy wczesniej z nia takich problemow nie mialam. Dzieki, wole zabawe w kolko
      graniaste i rysowanie. Nie sadze ze cos ja ominie jesli zabronie jej tego typu
      rozrywki jeszcze przez jakis czas.Obiecam jej ze zabawka poczeka az bedzie duza
      dziewczynka i wtedy zobaczy czy jej sie ta gra podoba czy nie.
      Bardzo dziekuje za wszystkie opinie.
      • martartek Re: oddac prezent?! 11.12.08, 05:12
        " Zdecydowalam ze zabawki nie oddam i tu sie zgodze ze fatalny dalabym przyklad
        corce. "

        Po namysle, nie taki znowu zly przyklad. Zlym przykladewm byloby udawanie ze
        zabawka jest super.
        • tere-sa22 Re: oddac prezent?! 11.12.08, 10:24
          Cały problem polega na tym, że dzieci często otrzymuką rzeczy, które
          naszym zdaniem są dla nich niwełaściwe. Jeśli dziecko dostanie i
          zostanie mu to zabrane, to żeby nawet rodzice mieli rację i tak
          obróci się to przeciw nim. Osobiście uważam , że gra komputerowa
          nie jest najbardziej drastycznym przykładem nieodpowiedniego
          prazentu. Z doświadczenia wiem, że taki zakazany owoc będzie bardzo
          kusił, może lepiej pozwolić się dziecku naim nacieszyć i stopniowo
          odwracać dziecka uwagę innymi zabawami. Jest duża sznsa ,że gra
          okaże się dla 3- latki po prostu za trudna i sama z niej zrezygnuje.

          I jeszcze jedno spostrzeżenie - nasze dzieci to zupełnie inne
          pokolenie niż my. Jeśli wymyśliłaś sobie, że będziesz dziecku
          czytać przez godzinę dziennie bo to lepsze niż komputer, to nie
          tendy dtoga. MUSISZ się liczyć z tym, że technika w takiej czy innej
          postaci będzie się wkradać w życe Twojego dzicka i nic na to nie
          poradzisz. Trzeba umożliwić dzicku poznanie wszystkich możliwości i
          to ono samo dokona wyboru. Rola rodzica nie polega na podejmowaniu
          za dziecko decyzji co lubi a co nie.
      • kol.3 Re: oddac prezent?! 13.12.08, 10:31
        A więc jest to gra edukacyjna, odpowiednia dla wieku córki ale
        jednak niewłaściwa bo nie posiada mistrzowskiej grafiki.
        Doradzam wdrożenie córce nauki pisania gęsim piórem, bo to
        znakomicie wykształca kaligrafię.
    • xkx Re: oddac prezent?! 11.12.08, 14:51
      Zrobiłaś błąd nie ustalają pewnych spraw wczesniej. Podobnie jak
      Twoja znajoma też uczyniłą bład nei konsultując rodzaju prezentu z
      tobą. A powinno być zdecydowanie inaczej. Ja jako chresny zawsze
      starams ie przed ewentualna okazją do kupienia chreśnicy prezentu
      skonsultowac z rodzicami swoj pomysł. W końcy to oni są
      odpowiedzalni za wychowanie swego dziecka i maja prawo do
      ewentualnego veta. Dzieki temu ja naprzykłąd wiem iż wszelaki gry
      tak telewizyjne jak i telewizyjne jak również wszelakiego rodzaju
      bajki na DVD sa zdecydowanei zakazane jako prezent. 5 latka z
      telewizji oglada jedynie dobranocke i czasem w weekend coś jeszcze.
      gdybym ja zaoferował dla Cheśnicy na prezent gre komputerowa czy fim
      na DVD przy najprawdopodobniej prezent został by mi zaraz nastepnego
      dnia odesłany z odpowiednim komentarzem dotyczacym przestrzegana
      zadady konsultacji rodzaju prezentu z rodzicami. Moze to i dziwne
      zasady ale dziki temu ja i moja rodzina unikamy takich sytuacji jak
      u ciebie. natomiast w tej sytuacji co zaszła po prostu odesłałbym
      gre informujac swa znajomą iż jest mi bardzo przykro ale przosze o
      zamiane zakupionego prezent na cos co uzyska moją akceptacje (jako
      matki czy ojca - nieistotne) gdyż u mnei nie ma zwyczju aby tak małe
      dzicko ślęczało przed telewizorem. Jesli znajoma jest osobą rozsądną
      zrozumie zaistaniałą sytuacje jesli nie trudno zdrowie dziecka jest
      ważnijsze.
    • sir.vimes Re: oddac prezent?! 11.12.08, 16:06
      Zabawkę schować i dać córce gdy będzie starsza. A znajomej podziękować i
      delikatnie wspomnieć, ze mała za kilka lat będzie miała nie lada uciechę bo
      teraz jest jeszcze za mała na takie zabawki. Ważne, by znajoma wiedziała, ze
      takich gier nie akceptujesz po co ma następnym razem wydawać pieniądze
      niepotrzebnie? Jak umiesz taktownie to podpowiedz, że dziecko na takim etapie
      bardziej ucieszy się z książeczki odp. do wieku lub czegoś tam innego.
      • sir.vimes A córce kupić coś w zamian za ten prezent 11.12.08, 16:09
        bo nie powinna zostać bez niczego. Można jej też pokrótce wyjaśnić , ze ta fajna
        zabawka , którą przyniosła ciocia poczeka w szafie/piwnicy aż będzie można się
        nią bawić a na razie dostanie coś innego.
    • kol.3 Re: oddac prezent?! 12.12.08, 15:33
      Nie rozumiem motywów działania ani w sprawie gry ani w sprawie
      telefonu dla 7-latka.
      Obawiam się, że są mamy które zawsze wiedzą nieomylnie co jest
      najlepsze dla ich dzieci, nawet gdy dzieci mają już 30 lat.
      • srebrnarybka Re: oddac prezent?! 12.12.08, 16:59
        100/100
      • mama303 Re: oddac prezent?! 12.12.08, 22:20
        kol.3 napisała:

        > Obawiam się, że są mamy które zawsze wiedzą nieomylnie co jest
        > najlepsze dla ich dzieci.

        I dobrze że tak jest. Jak matka jest pewna tego jak wychować swoje
        dziecko to OK.
        • srebrnarybka Re: oddac prezent?! 12.12.08, 22:39
          pozostaje mi tylko cieszyć się, że nie jestem Twoją córką.
          • mama303 Re: oddac prezent?! 12.12.08, 22:58
            srebrnarybka napisała:

            > pozostaje mi tylko cieszyć się, że nie jestem Twoją córką.
            E tam , nie wiesz co straciłaś wink
        • kol.3 Re: Mama 303 13.12.08, 10:06
          Dalej było "nawet gdy dziecko ma 30 lat", pani manipulantko.

          Efekt postępowania takich mamusiek jest taki, że ubezwłasnowolnione
          dziecko od nich pryska jak tylko może i jak najdalej może i nie
          chce ich znać. To ich dzieci uciekają w narkotyki i inne
          uzależnienia. Toksyczne, mądrzące się, zatruwające wszystkim życie
          babony, które narzucają otoczeniu, co ich zdaniem jest właściwe a co
          nie, nie posługujące się żadną logiką, bo nie mają krzty rozumu,
          niestety.
          • mama303 Re: Mama 303 14.12.08, 09:14
            kol.3 napisała:

            > Efekt postępowania takich mamusiek jest taki, że
            ubezwłasnowolnione
            > dziecko od nich pryska jak tylko może i jak najdalej może i nie
            > chce ich znać. To ich dzieci uciekają w narkotyki i inne
            > uzależnienia.

            No prosze i zagadka, dlaczego ludzie uciekają w narkotyki nareszcie
            rozwiązana
            Wszystko przez babony wink

            • kotkowa1 Re: Mama 303 14.12.08, 10:13
              Ponieważ to ja zaaresztowałam komórke mojej córki podam jeszcze inne
              rzeczy, które robiłam, zeby zgnębić własne dziecko: 1.nie zgadzałam
              się na gry komputerowe, w których jest przemoc fizyczna,
              strzelanina,gdzie leje się krew i bohaterowie maja po 10 żyć, a więc
              po przezjechaniu ich przez ciężarówke wstają i dalej nawalają kogo
              się da ( az do kolejnej śmierci i kolejnego zycia )
              2. od małego nie kupowałam czipsów,hamburgerów, coca coli i innych
              gazowanych napojów
              3. nie pozwalalam siedzieć godzinami przed telewizorem , komputerem
              i innymi grami elektronicznymi
              4. zaglądam na jakich stronach internetowych jest moje dziecko

              Nie bede pisala, co daje wzamian, bo i tak już zostalam okrzyknieta
              babonem,a mojej corce zabieram wolnośc i blokuje ja intelektualnie :-
              )
              • kol.3 Re: zagalopowałaś się 14.12.08, 15:46
                Mowa była po pierwsze o matce, która nie potrafi podać logicznych
                powodów zabrania dziecku gry odpowiedniej do jego wieku, po drugie
                o matce, która nie potrafi podać powodów zabrania dziecku telefonu w
                wieku lat 7 a dania go w wieku lat 9.
                Jedynym wytłumaczeniem było "nie bo nie" i "nie, bo ja tak uważam".
                Badź uprzejma nie wyjeżdżać z niemającymi związku z wątkiem
                argumentami o przemocy w grach, szkodliwości coca coli itp.
                Przede wszystkim zdajcie sobie sprawę, że postępując tak, od małego
                przez całe następne lata, wpajacie dziecku przekonanie, że ono o
                niczym nie może decydować w swoim życiu, nie może mieć na nic
                wpływu, bo inni ("mądrzejsi")wiedzą lepiej, co dziecko powinno
                robić, czego używać, co nosić, co jeść, jak oddychać . Wychowujecie
                przyszłe ofiary - przede wszystkim Wasze, a także kolegów w pracy,
                szefów, partnerów życiowych, bo dzieciak się przyzwyczai, że decyzje
                o nim samym podejmują inni ludzie. Jednak kiedyś zechce się z tego
                łańcucha urwać i wtedy go nie zatrzymacie, raczej zrobi sobie
                krzywdę niż do Was wróci.
                Zdajcie sobie sprawę z własnej szkodliwości mimo, że jesteście
                pewne, że chcecie dla dziecka jak najlepiej, co jest tylko
                złudzeniem. Po prostu lubicie rządzić.
                • kotkowa1 Re: zagalopowałaś się 14.12.08, 19:32
                  nie, nie zagolopowałam się, poniewaz to ja jestem ta matka, która
                  zabrała dziecku komórkę, a w dodatku poparłam matke, która nie chce,
                  aby jej dziecko wgapialo się w telewizor. Powody zabrania telefonu
                  corce podalam, przedyskutowalysmy to, o tym tez pisalam.a cola jak
                  najbardziej jest w temacie.Czytaj ze zrozumieniem, prosze.
                  A asertywności mojej córce mozna tylko pozazdroscic.Wiec nie martw
                  sie o jej przyszlych facetów, szefów i innych ludzi, ktorych spotka
                  na swej drodze.
                  • kotkowa1 Re: zagalopowałaś się 14.12.08, 19:38
                    tzn nie martw sie o nia w relacjach z innymi- tak to mialo zabrzmiec
                    • verdana Re: zagalopowałaś się 14.12.08, 22:22
                      Moja przyjaciółka prowadziła w swoim domu na wsi kolonie dla dzieci -
                      ogromne przestrzenie, pełen luz, wszystkie dzieci caly dzień na
                      dworze, na wycieczkach, graly, biegały, właziły na drzewa. Tylko
                      jednego chłopczyka (7-8 lat) nie można bylo wyciagnąć z domu. Byl
                      apatyczny, dwa tygodnie przesiedział przed telewizorem, a wyciagany
                      na spacer siłą plakał i marudził, ze chce wracać.
                      W końcu kolezanka zaniepokojona zadzwonila do matki chłopca, aby
                      dowiedziec sie, co ma robic i jakie sa przyczyny takiego zachowania.
                      Opowiadała mi o tym, bo to , co powiedziała matka bylo dokladnie
                      odwrotne do tego, czego oczekiwała. Spodziewala się,że chłopiec jest
                      wycofany, przyzwyczajony do biernego wgapiania się w telewizor, nie
                      przywykły do spacerow.
                      A to było dziecko wychowywane bez telewizora, bez komputera -
                      całkowity zakaz, bo to dla dzieci niewskazane. Wykorzystał jedyna
                      okazję, aby sobie pooglądac - i gdy miał wybór nic procz telewizji
                      dla niego już sie nie liczylo.
                      Może warto zastanowic sie nad tą , calkowicie prawdziwą ,
                      historyjką .
                      • kotkowa1 Re: zagalopowałaś się 15.12.08, 08:27
                        umiar, umiar we wszystkim - oto moja odpowiedź smile
                        • srebrnarybka Re: zagalopowałaś się 15.12.08, 08:32
                          co ma zabranie komórki wspólnego z umiarem, trudno zgadnąć.
                      • kol.3 Re: zagalopowałaś się 15.12.08, 21:27
                        To co opisałaś Verdano jest typowym objawem "zerwania się z
                        mamusionego łańcucha", tylko w wykonaniu jeszcze bardzo małego
                        dziecka.
                        W poźniejszym wieku "zerwanie się" przybiera bardziej dramatyczne
                        formy.
                • mama303 Re: zagalopowałaś się 15.12.08, 19:31
                  kol.3 napisała:

                  > Przede wszystkim zdajcie sobie sprawę, że postępując tak, od
                  małego
                  > przez całe następne lata, wpajacie dziecku przekonanie, że ono o
                  > niczym nie może decydować w swoim życiu, nie może mieć na nic
                  > wpływu, bo inni ("mądrzejsi")wiedzą lepiej

                  Moim zdaniem to Ty się mocno zagalopowałaś.
                  W wieku siedmiu lat dziecko może decydowac jedynie o pewnych
                  rzeczach, o wiekszości decydować powinni jednak jego rodzice.
                  Dzieci nie maja problemu z akceptacją tych decyzji i nawet oczekują
                  tego.
                  Dobrze także jeśli dziecie ma świadomość że w tym wieku jego rodzice
                  są jednak od niego mądrzejsi - jestem przekonana że z korzyścia dla
                  niego samego i jego zdrowia psychicznego.
                  Z czasem dziecko zaczyna być bardziej samodzielne, rozsąne itd i
                  dlatego może decydowac o sobie w coraz to większym zakresie aż w
                  końcu - odcina sie w decyzjach od rodziców chociaz czasem sie
                  jeszcze radzi. A w pewnym wieku dziecko zaczyna służyc radą rodzicom
                  a niekiedy i podejmować za nich decyzje.
                  Taka jest naturalna kolei rzeczy i porządek świata
                  • kotkowa1 Re: zagalopowałaś się 15.12.08, 19:34
                    moze ciut nie w temacie, ale polecam film "33 sceny z życia"
                  • kol.3 Re: zagalopowałaś się 15.12.08, 21:23
                    Rodzice decydują, tyle że w opisanych przypadkach nie posługują się
                    żadnymu logicznymi argumentami, nie wiem czy to do Ciebie dotarło.
                    Dlaczego matka odbiera dziecku grę edukacyjną, odpowiednią do jego
                    wieku, podając jako jedyny argument mało ambitną grafikę i to, że 3-
                    letnie dziecko powinno uczyć się pisać ręcznie. Jedno nie wyklucza
                    drugiego. Co do czasu spędzanego przed ekranem - można to
                    uregulować. Nie ma żadnych przesłanek do odebrania dzieciakowi gry -
                    żadnych, oprócz widzimisię matki, która po prostu hamuje dziecku
                    rozwój. Telefon w wieku 7 lat nie jest bardziej szkodliwy niż w
                    wieku lat 9 i też nie ma powodu, by dzieciaka odcinać od techniki.
                    Dziecko jest przekonane, że matka jest mądra, wtedy jeśli rozumie
                    powody jej działania, a nie wtedy, kiedy nie wiadomo dlaczego matka
                    chowa przed nim telefon na 2 lata, po 2 latach telefon będzie po
                    prostu przestarzałym, gruchotem do wyrzucenia, albo też kiedy w
                    wieku lat 3 zabiera grę komputerową, przeznaczoną właśnie dla wieku
                    3+, i zamierza dać jak będzie starsze, wtedy gra będzie po prostu
                    do wyrzucenia. Dzieci kiedyś te fakty ocenią prawidłowo.
                    Jeżeli matka ma tendencje do decydowania bez żadnych logicznych
                    argumentów, mam podstawy by podejrzewać, że będzie się starała
                    decydować za dziecko w wielu sprawach i to do późnego wieku.
                    Dzieci nie wszystko Wam powiedzą, ale oceniają Was bezwzględnie.
                    • mama303 Re: zagalopowałaś się 16.12.08, 20:20
                      kol.3 napisała:

                      > Rodzice decydują, tyle że w opisanych przypadkach nie posługują
                      się
                      > żadnymu logicznymi argumentami, nie wiem czy to do Ciebie dotarło.
                      > Dlaczego matka odbiera dziecku grę edukacyjną, odpowiednią do jego
                      > wieku, podając jako jedyny argument mało ambitną grafikę i to, że
                      3-
                      > letnie dziecko powinno uczyć się pisać ręcznie.

                      Ale komu matka ma te logiczne argumenty przedstawiać? 3 latkowi?
                      Trzylatkowi z całą pewnoscia wystarczy prosty argument , że ta gra
                      jest dla niego nieodpowiednia. No wybacz, ale oprócz tego co
                      napisane na opakowaniu mamy prawo jako rodzice ocenić te grę, czy
                      spełnia nasze oczekiwania. Mamy nawet taki obowiązek. Jest mnóstwo
                      badziewia na rynku. To nie jest hamowanie rozwoju dziecka tylko
                      świadome kierowanie tym rozwojem.

                      > Telefon w wieku 7 lat nie jest bardziej szkodliwy niż w
                      > wieku lat 9 i też nie ma powodu, by dzieciaka odcinać od techniki.

                      Otóż ja uważam że jest to zupełnie zbędny cud techniki dla
                      siedmiolatka, który jest akurat w dosyć trudnym dla siebie czasie -
                      szkoła, nowe obowiązki, nowe znajomości, rowijanie samodzielności.
                      Naprawdę jest sie na czym skupić i czym zająć. Pewnie są dzieciaki w
                      tym wieku bardzo samodzielne i rozsądne którym taka komórka nie
                      zaszkodzi ale to juz rodzic powinien ocenić własne dziecko i jego
                      możliwości.
                      Jeśli uzna że taki telefon jest dla jego dziecka zbędny lub wręcz
                      szkodliwy to poprostu ma prawo podjąć decyzję w tej sprawie bo
                      odpowiada za swoje dziecko.
                      • kol.3 Re: zagalopowałaś się 17.12.08, 18:43
                        Skoro matka zakłada wątek na temat gry na forum i radzi się w tej
                        sprawie, to powinna umieć powiedzieć, dlaczego jej gra nie
                        odpowiada. Niestety nie zrobiła tego. Mimo, że forumowiczki
                        podejrzewały, że dziecko dostało jakąś koszmarną "strzelankę", albo
                        grę dla dzieci starszych, okazało się że jest to niewinna gra ucząca
                        literek, w sam raz dla wieku dziecka. Ale nie - mama wie lepiej. Jej
                        argumenty: Nie pozwalam na takie prezenty, gra jest za droga itp.
                        Przyciśnięta przez forumowiczki wyznała, że gra ma fatalną grafikę.
                        Coś trzeba było wymyślić. No proszę, gdyby tak dbano o rozwój
                        estetyczny dzieci, przypuszczasm, że połowa z nich musiałaby się
                        wyprowadzić z własnych mieszkań, koszmarnie urządzonych przez
                        rodziców, a jednak żyją one w tych mieszkaniach i mają się dobrze. A
                        tu jedna gra zniszczyłaby dzieciaka na amen. Może lepiej byłoby
                        usiąść z dzieckiem i przeanalizować słabe i mocne strony gry, żeby
                        wyrobić w dziecku krytyczne podejście do zabawek i umiejętność ich
                        oceny.
                        Ale po co - przecież można zabronić i nic 3 latkowi nie tłumaczyć,
                        bo czy to jest partner? (rozumowanie mamy 303).
                        Oczywiście zawsze można się posługiwać takimi argumentami
                        jak "dziecko się może bez tego obyć". Tylko, jak powiedziałam zwykle
                        takie mamusie wiedzą lepiej co dziecię powinno robić do 30-tki,
                        albo i dłużej - co studiować albo z kim się ożenić, ponieważ mamusie
                        świadomie nim kierują i niestety nie potrafią przestać.
                        Pozdrawiam.
                        • mama303 Re: zagalopowałaś się 17.12.08, 19:50
                          kol.3 napisała:

                          > Skoro matka zakłada wątek na temat gry na forum i radzi się w tej
                          > sprawie, to powinna umieć powiedzieć, dlaczego jej gra nie
                          > odpowiada. Niestety nie zrobiła tego. Mimo, że forumowiczki
                          > podejrzewały, że dziecko dostało jakąś koszmarną "strzelankę",

                          No ale czy to ma znaczenie? Przeciez jeśli taka "strzelanka" byłaby
                          opatrzona etykietką "od trzech lat" - to w/g Ciebie matka nie ma nic
                          do gadania.
                          Ja twierdzę że nieodpowiednia grafika jak najbardziej jest
                          argumentem który może zdyskwalifikować grę /także książkę/i koniec,
                          a decyzja należy do matki.

                          Trzylatek oczywiscie partnerem dla matki nie jest i nie powinien
                          być - z korzyścia dla obojga smile
                          • kol.3 Re: zagalopowałaś się 20.12.08, 18:34
                            To nie jest tak, że firma produkuje sobie grę i jakiś prywatny
                            osobnik wymyśla sobie dowolnie dla jakiej grupy wiekowej może być
                            gra. Proponuję Ci wrzucić w wyszukiwarkę hasełko "Pegi". Jest to
                            ogólnoeuropejska organizacja, która reguluje sprawy oznaczania dla
                            jakiego wieku jest gra. Proponuję poczytać.
                    • melania-to-ja Re: zagalopowałaś się 20.12.08, 17:07
                      co za bzdury piszesz!! to, ze jacyś niby specjalisci ustalili, że
                      gra jest odpowiednia dla dzieci 3,6 czy 12 letnich, to mamy slepo im
                      ufac?!a co ci specjalisci wiedza akurat o moim dziecku? patzra na
                      przecietna dojrzalosc dzieci w danym wieku, ale mojego nie znają!
                      zarówno autorka watku ajk tez mama kotkowa1 maja prawo zgadzac sie
                      badz nie na gry, telefony itp cuda. Wychowuja dzieci wg swoich regul
                      jak kazdy zreszta. tylko nie kazdy o tym mowi.ciekawa tez jestem czy
                      wiekszosc osob wypowiadajacych sie tu ma swoje dzieci czy tylko tak
                      sobie teoretyzuje.
                      • kol.3 Re: a konkretnie? 20.12.08, 18:22
                        Rozumiem, że wg Ciebie gra edukacyjna przeznaczona dla dzieci lat 3+
                        mająca nauczyć pisania literek nie jest odpowiednia dla 3 letniej
                        dziewczynki? Czy możesz to wyjaśnić, podać jakikolwiek racjonalny
                        argument?
                        Ilekroć kupowałam dziecku grę, zawsze byłam przepytywana przez
                        sprzedawcę, ile dziecko ma lat i informowana o treści gry, a także o
                        ewentualnym ładunku agresji. To nie jest tak, że wszyscy dookoła są
                        idiotami, a tylko Ty jedna masz rozum.
                        Telefon może w krytycznej sytuacji uratować dziecku zdrowie, życie.
                        Poczytaj, ile na forum jest przypadków o małych chorych dzieciach, z
                        temperaturą 39st. C, zostawionych na łasce boskiej w szkole czy w
                        świetlicy po godzinach. Każda dbająca o dziecko matka przynajmniej
                        raz dziennie się z dzieckiem kontaktuje, czy wszystko w porządku,
                        czy nic złego się nie dzieje. Traktowanie własnego dzieciaka
                        a priori jak idioty, który nie potrafi racjonalnie posługiwać się
                        telefonem jest jednak nadużyciem. Takie sprawy jak korzystanie z
                        telefonu można szybko uregulować, umówić się co do miesięcznego
                        limitu. Nie ma problemu, żadnego.
                        • mama303 Re: a konkretnie? 24.12.08, 09:23
                          kol.3 napisała:

                          > Rozumiem, że wg Ciebie gra edukacyjna przeznaczona dla dzieci lat
                          3+
                          > mająca nauczyć pisania literek nie jest odpowiednia dla 3 letniej
                          > dziewczynki? Czy możesz to wyjaśnić, podać jakikolwiek racjonalny
                          > argument?

                          Konkretny argument to można podac jak sie grę przejrzy. Niektórzy,
                          moja droga uważają np. że 3 lata to za wczesnie na gry komputerowe i
                          na naukę literek. Moja do tego święte prawo!

                          > Każda dbająca o dziecko matka przynajmniej
                          > raz dziennie się z dzieckiem kontaktuje, czy wszystko w porządku,
                          > czy nic złego się nie dzieje.

                          To jest dopiero bzdura i nie odcięta pępowina.
                          • srebrnarybka Re: a konkretnie? 24.12.08, 11:50
                            Ale 7latka mając telefon może się z matką skontaktować, jeżeli
                            odczuje taką potrzebę. Mówimy o 7latce.
                            A co do gry: sam fakt, że jest komputerowa, nie musi jej
                            przekreślać, jeśli jest sensowna. A u 3latki i tak regulujemy czas
                            zabawy, więc można ograniczyć czas grania w nią.
                            • mama303 Re: a konkretnie? 24.12.08, 14:22
                              srebrnarybka napisała:

                              > Ale 7latka mając telefon może się z matką skontaktować, jeżeli
                              > odczuje taką potrzebę. Mówimy o 7latce

                              Może tez sie uzależnić od tych kontaktów i z byle pierdołą dzwonić
                              do matki, chciaż gdyby nie miała telefonu zmuszona byłaby poradzić
                              sobie sama. To zresztą często działa w drugą stronę - matka lubi
                              mieć non stop dziecko pod kontrolą. Niepotrzebnie.

                              > A co do gry: sam fakt, że jest komputerowa, nie musi jej
                              > przekreślać, jeśli jest sensowna. A u 3latki i tak regulujemy czas
                              > zabawy, więc można ograniczyć czas grania w nią.

                              No ale różne są na ten temat poglądy. Pozostawmy jednak rodzicom
                              decyzję i dajmy wybór zarówno tego, w jakim wieku można dziecku
                              pozwolić grać jak i tego która gra będzie odpowiednia dla
                              konkretnego dziecka.


                              • srebrnarybka Re: a konkretnie? 24.12.08, 15:15
                                Może tez sie uzależnić od tych kontaktów i z byle pierdołą dzwonić
                                > do matki, chciaż gdyby nie miała telefonu zmuszona byłaby poradzić
                                > sobie sama.

                                - przypominam, że mówimy o 7latce.

                                To zresztą często działa w drugą stronę - matka lubi
                                > mieć non stop dziecko pod kontrolą. Niepotrzebnie.

                                - sądzę, że matka, która konfiskuje 7latce tak niewinny prezent jak
                                komórka i manipuluje dziecko tak, że ono "zgadza się" z tą decyzją,
                                nie jest w stanie już bardziej dziecka kontrolować. Komórka jest jej
                                niepotrzebna, bo ona w pełni panuje nad dzieckiem mentalnie.

                                Pozostawmy jednak rodzicom
                                > decyzję i dajmy wybór zarówno tego, w jakim wieku można dziecku
                                > pozwolić grać jak i tego która gra będzie odpowiednia dla
                                > konkretnego dziecka.

                                - nie postuluję przecież, by państwo obowiązkowo nakazywało rodzicom
                                3latków kupować gry komputerowe. Ale uważam, że jeśli dziecko już
                                taką grę dostało, można pozwolić mu od czasu do czasu pograć, a przy
                                okazji wymyślić inne atrakcje, by nie była to dla dziecka atrakcja
                                jedyna.

                                • xkx Re: a konkretnie? 25.12.08, 19:04
                                  Nie mniej ja cały czas twierdze, iż to nie osoba dająca prezent
                                  powinna w miarę możliwości ustalić, co jest odpowiednie dla
                                  obdarowywanego dziecka. Od tego są rodzice i to oni ustalają zasady.
                                  Jeśli rodzice nie życzą sobie, aby ich dziecko grało to nietaktem i
                                  to grubym jest dawanie dziecku gry na prezent. Właśnie, aby uniknąć
                                  takich nieprzyjemnych sytuacji ZAWSZE staram się skonsultować
                                  ewentualny rodzaj prezentu z rodzicami obdarowywanego dziecka.
                                  Unikam dzięki temu nieprzyjemnych sytuacji. I moim skromnym zdaniem
                                  tak powinno się postępować zawsze, jeśli jest tylko taka możliwość.
                                  To nie osoba z zewnątrz osoba obca nieznająca sytuacji jest od tego,
                                  aby dyskutować o metodach wychowania nie swojego dziecka i zasad
                                  panujących w danym konkretnym domu czy też o metodach
                                  wychowawczych. Dlatego w moje rodzinie tak jak pisałem panuje
                                  zwyczaj konsultowania z rodzicami ewentualnych własnych pomysłów na
                                  prezent na tę czy inną okazje. To kosztuje niewiele albo nic a dziki
                                  temu nie ma problemów z tym, iż kupiło się rzecz niewłaściwą czy
                                  niemile wdzianą przez rodziców obdarowywanej osoby.
                                  • srebrnarybka Re: a konkretnie? 25.12.08, 20:38
                                    Oczywiście nie mam nic przeciwko konsultowaniu prezentów z rodzicami
                                    i nie raz to robię, ale niektóre wypadki wydają się niewątpliwe. Owa
                                    gra dla 3+ jest wyrażnie odpowiednia dla trzylatki, więc nie
                                    miałabym żadnych wątpliwości. Poza tym ta gra jest ponoć droga: może
                                    ofiarodawczyni byłoby niezręcznie pytać o to matkę, bo matkę
                                    stawiałoby to w głupiej sytuacji, że prosi o taki drogi prezent?
                                • mama303 Re: a konkretnie? 25.12.08, 21:57
                                  srebrnarybka napisała:

                                  > - przypominam, że mówimy o 7latce.

                                  Doskonale o tym pamiętam. Mam koleżankę w pracy do której wydzwania
                                  11-latek po kilka razy dziennie z byle pierdołą. Ona narzeka że jest
                                  taki niesamodzielny ale w sumie dziecko jest pod ciągłą kontrolą i
                                  temu chłopakowi wyraźnie komórka nie służy.


                                  • srebrnarybka Re: a konkretnie? 25.12.08, 22:31
                                    Temu dziecku nie służy nie komórka, ale nadopiekuńcza matka. Komórka
                                    jest tylko środkiem. Problemem nie jest to, że dziecko ma komórkę,
                                    tylko, że odczuwa potrzebę dzwonienia do matki z byle głupstwem. A
                                    to już problem ich relacji psychicznych, a nie komórki.
                                    • mama303 Re: a konkretnie? 25.12.08, 23:45
                                      srebrnarybka napisała:

                                      > Temu dziecku nie służy nie komórka, ale nadopiekuńcza matka.
                                      Komórka
                                      > jest tylko środkiem. Problemem nie jest to, że dziecko ma komórkę,
                                      > tylko, że odczuwa potrzebę dzwonienia do matki z byle głupstwem. A
                                      > to już problem ich relacji psychicznych, a nie komórki.

                                      No i w tym układzie komórka nie pomaga a wręcz szkodzi. Jej brak
                                      wyraźnie by pomógł.
                                      Ten cud techniki ma tez swoją ciemną stronę jak chociazby to że
                                      niektórzy nie wyobrażają sobie już życia /albo wychowania
                                      dziecka/bez niej!
                                      • srebrnarybka Re: a konkretnie? 26.12.08, 01:22
                                        sądzę, że 7latki, która "dobrowolnie" godzi się na skonfiskowanie
                                        jej wymarzonej komórki przez matkę, nie można już bardziej uzależnić
                                        od matki, bo ona jest już marionetką matki. I czy sądzisz, że matka
                                        odebrała jej komórkę po to, by dziecko było bardziej samodzielne?
                                      • verdana Re: a konkretnie? 26.12.08, 13:50
                                        Komorka nie szkodzi, matka szkodzi. Bo zamiast powiedzieć - radź
                                        sobie sam i nie wydzwaniaj - potulnie pomaga. Rozumiem, ze w takim
                                        wypadku zalecałałabys zlikwidowanie także telefonu stacjonarnego w
                                        domu - dziecko bez komorki prawdopodobnie dzwoniloby z niego, bo
                                        matka nie nauczyla go podejmowac decyzji.
                                        Nie w komorce tu problem. Tylko w relacjach.
                                        • mama303 Re: a konkretnie? 26.12.08, 18:24
                                          verdana napisała:

                                          > Komorka nie szkodzi, matka szkodzi. Bo zamiast powiedzieć - radź
                                          > sobie sam i nie wydzwaniaj - potulnie pomaga.

                                          Ma telefon to wydzwania - po to go ma. W tym konkretnym przypadku
                                          komórka szkodzi i w wielu podobnych zależnych relacjach
                                          międzyludzkich - to jest poprostu "długa smycz", która nigdy sie nie
                                          urywa.
                                          • srebrnarybka Re: a konkretnie? 26.12.08, 23:55
                                            Długa smycz to kwestia relacji psychicznych, a nie komórki. Długie
                                            smycze bywały i w czasach, w których komórek nie było, a nawet
                                            zwykłych telefonów. Komórki można używać też np. po to, by umawiać
                                            się na randkę albo zmówić się z kolegami na wagary, wtedy nie będzie
                                            narzędziem "długiej smyczy", ale oczywiście też stwierdzisz, że jest
                                            szkodliwa.
                                            • mama303 Re: a konkretnie? 28.12.08, 10:54
                                              srebrnarybka napisała:

                                              > Długa smycz to kwestia relacji psychicznych, a nie komórki. Długie
                                              > smycze bywały i w czasach, w których komórek nie było, a nawet
                                              > zwykłych telefonów.

                                              Podaj przykład takiej innej "długiej smyczy", nie ma takiej
                                              łatwodostępnej smile
                                              Ja ogólnie uważam że poza plusami wszechobecnych komórek, mają one
                                              także poważne minusy. Ograniczają i uzależniają - nawet
                                              dorosłych /ludziska nie potrafia wyłaczyc komórki nawet w kinie,
                                              teatrze, u lekarza, na ważnym spotkaniu w pracy itd./i są świetnym
                                              narzędziem manipulacji i ingerowania. Dlatego siedmiolatek /może nie
                                              każdy/ma jeszcze czas na ten "cud techniki"
                                              • srebrnarybka Re: a konkretnie? 28.12.08, 12:12
                                                Podaj przykład takiej innej "długiej smyczy", nie ma takiej
                                                > łatwodostępnej smile

                                                - proszę bardzo. Mój ojciec, obecnie lAt 86, do chwili śmierci
                                                swojej matki, miał wtedy 68 lat, codziennie musiał napisać do niej
                                                kartkę pocztową, w której informował ją, co było w domu na obiad, co
                                                aktualnie czyta, etc. Babcia, mieszkająca w innym mieście, była
                                                znacznie bardziej obecna w jego życiu, niż moja matka i ja, póki
                                                jeszcze mieszkałam z rodzicami, bo nam tyle uwagi codziennie nie
                                                poświęcał.
                                                • mama303 Re: a konkretnie? 01.01.09, 10:03
                                                  Sorry, ale to nie jest trafny przykład gdyż kontakt było sporo
                                                  odroczony w czasie a do tego jednostronny.
                                                  • srebrnarybka Re: a konkretnie? 01.01.09, 17:02
                                                    kontakt był jak najbardziej dwustronny, bo Babcia też pisywała takie
                                                    kartki codziennie do Ojca i co najważniejsze - oczekiwała ich. Ale
                                                    nie w tym problem, problem w tym, że dorosły, a nawet stary,
                                                    mężczyzna czuł się w obowiązku codziennie opowiadać mamusi, co robił
                                                    przez cały dzień i co jadł na obiad. A środki, jakie mu do tego
                                                    służyły, to rzecz drugorzędna, mój Ojciec i jeszcze bardziej Babcia
                                                    wychowali sie w świecie, w którym telefon stacjonarny był luksusem,
                                                    a komórki nie istniały. W tamtym czasie większość kontaktów
                                                    międzyludzkich podtrzymywało się za pomocą korespondencji.
                                                  • mama303 Re: a konkretnie? 01.01.09, 20:10
                                                    srebrnarybka napisała:

                                                    > kontakt był jak najbardziej dwustronny, bo Babcia też pisywała
                                                    takie
                                                    > kartki codziennie do Ojca i co najważniejsze - oczekiwała ich.

                                                    Strach pomysleć co by było gdyby mieli telefony komórkowe do
                                                    dyspozycji smile
                                                  • srebrnarybka Re: a konkretnie? 01.01.09, 20:32
                                                    byłoby mniej więcej to samo. Problemem nie jest środek służący do
                                                    nadmiernych kontaktów, tylko patologiczna relacja psychiczna tych
                                                    dwóch osób. A kwestia, czy porozumiewali się za pomocą poczty, czy
                                                    komórki, jest nieistotna. Zresztą dziecko nieuzależnione od matki
                                                    może przecież dzwonić z komórki także do kolegów, komórka znacznie
                                                    poszerza jego możliwości kontaktu także z innymi osobami niż rodzice
                                                    i to służy odpępowieniu. Zresztą w ogóle komórka jest tylko
                                                    narzędziem, a sposób jej używania zależy od psychiki.
                                                  • mama303 Re: a konkretnie? 01.01.09, 21:23
                                                    srebrnarybka napisała:

                                                    > byłoby mniej więcej to samo. Problemem nie jest środek służący do
                                                    > nadmiernych kontaktów, tylko patologiczna relacja psychiczna tych
                                                    > dwóch osób.

                                                    Bardziej "mniej" niz "więcej". Patologia jest bezdyskusyjna. Komórka
                                                    jej wyjątkowo sprzyja a żadne kartki pocztowe jej nie dorównają.
                                              • srebrnarybka Re: a konkretnie? P.S. 28.12.08, 12:15
                                                Mój Ojciec dlatego używał kartek pocztowych, że nie lubi
                                                telefonować, oczywiście z telefonu stacjonarnego, w chwili śmierci
                                                Babci o komórkach jeszcze się nikomu nie śniło. Ale mój Ojciec,
                                                wychowany przed wojną na wsi, a następnie w dużym, ale nie
                                                największym mieście, gdzie telefon nie zawsze był w mieszkaniu, nie
                                                jest przyzwyczajony np. do prowadzenie rozmów czy dyskusji przez
                                                telefon. To woli załątwiać na piśmie. W każdym razie Babcia musiała
                                                wiedzieć o każdym jego kichnięciu, a także Mamy i moim, chociaż ja
                                                Ojca nie upoważniałam do przekazywania takich wiadomości.
                          • kol.3 Re: a konkretnie? 01.01.09, 15:16
                            Nie można Ci zarzucić konsekwencji. Z jednej strony jesteś za
                            ostrym kontrolowaniem dzieciaka w co gra, w jakim wieku itp. z z
                            drugiej uważasz, że telefoniczne kontaktowanie się z dzieckiem
                            7 letnim raz dziennie to nieodcięta pępowina. Dowcip sezonu!
                            • mama303 Re: a konkretnie? 01.01.09, 20:09
                              kol.3 napisała:

                              > Z jednej strony jesteś za
                              > ostrym kontrolowaniem dzieciaka w co gra, w jakim wieku itp. z z
                              > drugiej uważasz, że telefoniczne kontaktowanie się z dzieckiem
                              > 7 letnim raz dziennie to nieodcięta pępowina.

                              No w zasadzie Ty masz podobnie tylko ciut na odwrót - nie
                              kontrolujesz trzylatka a nadmiernie kontrolujesz siedmiolatka smile
                              • srebrnarybka Re: a konkretnie? 01.01.09, 20:34
                                kol3. ani nie mówił o niekontrolowaniu 3latka, zezwolenie mu na
                                granie w grę, którą dostał, nie musi oznaczać braku kontroli, a
                                komórka 7latka nie służy wyłącznie, ani nawet przede wszystkim do
                                kontrolowania dziecka tylko do podtrzymywania przez nie kontaktów
                                międzyludzkich.
                                • kol.3 Re: a konkretnie? 01.01.09, 20:53
                                  Wiesz, Srebrna Rybko, chyba szkoda naszego czasu. Dyskusja ta
                                  przypomina gadanie do obrazu. Ja się wyłączam.
                                  Pozdrawiam.
                                • mama303 Re: a konkretnie? 01.01.09, 21:35
                                  srebrnarybka napisała:

                                  > kol3. ani nie mówił o niekontrolowaniu 3latka.
                                  > granie w grę, którą dostał, nie musi oznaczać braku kontroli

                                  Podobnie jak kierowanie sie własnym rozumem oraz przede wszystkim
                                  znajomością psychiki swojego dziecka przy doborze zabaw dla niego w
                                  wieku trzech lat nie onacza nadmiernej kontroli.

                                  > komórka 7latka nie służy wyłącznie, ani nawet przede wszystkim do
                                  > kontrolowania dziecka tylko do podtrzymywania przez nie kontaktów
                                  > międzyludzkich.

                                  A kto mówił że służy wyłącznie do kontrolowania dziecka. Jest to
                                  przykład niebezpieczeństwa jakie może ze sobą nieść.
                  • xkx Re: zagalopowałaś się 20.12.08, 10:47
                    Z uwagi na to iż to nie ja ani nikt z moje rodziny nie odpowiadamy
                    za wychowanie mojej chrześnicy a odpowiedzialni są za to rodzice
                    jestem byłem i będę zdania iż w sprawach prezentów zwłaszcza dla
                    maluchów dobrym zwyczajem jest konsultacja z rodzicem tego co się
                    planuje i chce kupić. Dziki temu unika się nieporozumień. W wyżej
                    wymienionym przypadku, jeśli bym ja (jak zresztą pisałem) przyszedł
                    z czymś nieuzgodnionym, co by nie uzyskało wcześniej akceptacji
                    rodziców naraziłbym się na przynajmniej komentarz cytuje: „Wybacz
                    proszę, ale to się nie nadaje dla mojego / naszego dziecka byli
                    byśmy wdzięczni za zamienienie tego prezentu na to a to”. To nie
                    dziecko, które jest tylko dzieckiem decyduje o sobie a decydują o
                    nim rodzice i to oni mają prawo ustalania zasad. Dlatego jeśli w
                    omawianym przypadku znajoma chciała być do końca w porządku winna
                    uzgodnić typ prezentu z matka obdarowywanego dziecka czy taka rzecz
                    może być zwłaszcza, jeśli nie zna dziecka.
                    • melania-to-ja Re: zagalopowałaś się 20.12.08, 17:09
                      popieram! popoieram! popieram!madry facet z Ciebie!
                    • kol.3 Re: zagalopowałaś się 20.12.08, 18:46
                      Dywagując - obdarowująca mogła stwierdzić, że matka w sposób
                      irracjonalny ogranicza rozwój dziecka i dlatego kupiła grę, aby
                      pokazać, że gry bywają edukacyjne i w niczym nie przeszkadzają.
                      • xkx Re: zagalopowałaś się 22.12.08, 08:38
                        Problem inaczej wygląda jesli się ma do czynienia z nastolatkiem a
                        inaczej jesli to jest maluch. W pierwszym przypadku dzicko ma juz
                        coś nicoś do ppwiedzenai w drugim o 99% rzeczy decyduja rodzice. To
                        oni ustalają zasady a rolą obdarowujących jest ich rezpektowanie. Bo
                        to nie ten obcy chocby nawet z rodziny odpowiada i jest w ten czy
                        inncy sposób rozliczany z wychowania dziecka tylko jego rodzice.
                        Jesli oni uznali iż wychowujemy dzicko bez telewizora czy komputera
                        to jest ICH wybór i ja powinienem go uszanować przynjmniej na etapie
                        ponimowlęcym czy przedszkolaka. Dlatego u mnei w rodzinie konsultuje
                        sie proezenty z rodizacmi i dziki temu niema potem zgrzytów ani
                        sytuacji kuriozalnych w rodzaju zapieranai dzicku niewłaściwego
                        prezentu (niezgodnegoz zasadami jakie panuja w tej rodzinie).
                        Tu nastąiło całkowite rozminiecie sie z prezentem co doprowadziło do
                        sytuacji nieprzyjemnej dla obu stron. Dlatego ja w takiej sytuacji
                        kulturalnie przedzwoniłbym do swojej znajomej i w sposób berdzo
                        grzeczny ale zarazem stanowczy poprosiłbym o zamiane prezentu na coś
                        innego akceptowango w przez moja osobe jako rodzica - wytłumaczyłbym
                        iż u mnie na tym etapie dzicko nie używa takiej rzeczy w zwiazku z
                        tym jesli to nie problem prosiłbym o zamianę na to a to lub tamto bo
                        szkoda aby sie prezent zapewne dany z nieswiadomości i w dobrych
                        intencjach nie mniej w tym przypadku nie trafony zmarnował. Jesli
                        ktos jest osobą rozsadną zrozumie sytuacje jesli nie to trudno.
                        • kol.3 Re: zagalopowałaś się 01.01.09, 15:09
                          Kulturalnie to by to akurat nie wypadło. Prezent jest odpowiedni do
                          wieku, edukacyjny i nie zawiera nic zdrożnego. Mamy natomiast do
                          czynienia z fobiami matki. Oddając prezent, trzeba by było
                          wytłumaczyć,dlaczego się go oddaje, podać racjonalne argumenty a
                          tych brakuje. W opisanym przypadku matka po prostu zrobiłaby z
                          siebie idiotkę. Przypuszczam, że znajomi już zauważyli, że ona
                          ogranicza dziecko i podejmują działania ze swojej strony by
                          dzieciaka wyrwać z tej głupawki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka