41 tydzien, mała jest duza, wg pomiarow ok 5 kilo, cala ta ciaza byla baaardzo
uciazliwa, zle sie czula, puchla, zylaki, kregoslup. Biedula wczoraj
pojechala na 18 do szpitala, jakis tam zel jej podali i czekali.
Od 5 rano ma skurcze co 3 minuty, rozmawialam z nia wlasnie, miala ktg przez
1,5 godziny na razie rozwarcie male i sie meczy biedna. Pogadalysmy chwilke
miala 2 skurcze w tym czasie- jeeezu az mnie sama macica zaklula

JEJ MAZ W
PRACY ZRESZTA ON Z TYCH PRZERAZONYCH WIEC SIEDZI TAM SAMA I CZEKA NA rozwoj
sytuacji.
nie zauwazylam ze CAPS sie wlaczayl.
Trzymajcie kciuki zeby szybko poszlo