Dodaj do ulubionych

Bezstresowe wychowanie

29.07.09, 17:04
POwiem szczerze, ze nie wiem, co znaczy dla większości forumowiczów.
Co chwila czytam zdania "dzieciak chowany bezstresowo", "nie jestem
zwolennikiem bezstresowego wychowania". Mam wrażenie, że jest to
wytrych, za którym się kryje - nie wiem co.
Brak wychowania w ogóle?
Brak kompetencji wychowawczych?
Wychowanie dziecka w taki sposób, że nie szanuje innych i jego
racja, prawa, muszą być najważniejsze?

W oryginalnym rozumieniu to chyba jednak nie było to.
Co to dla Was znaczy, tak naprawdę?
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Bezstresowe wychowanie 29.07.09, 17:18
      Alez to prste.
      dziecko wychowane bezstresowo, to dziecko, ktore nie jest lane i
      ktorego się także slucha, zamiast bezwzglednie egzekwowac polecenia.
      • misiaczekmoj Re: Bezstresowe wychowanie 29.07.09, 17:27

        Podobala by Ci sie stresowa praca?
        Stresowe wychowanie nie tylko szkodzi dziecku ale i Tobie.
        Moim zdanie poprostu nie umiesz inaczej.
        • misiaczekmoj Re: Bezstresowe wychowanie 29.07.09, 17:44

          Nie zauwazylam cudzyslowia i znaczenie postu zle przeczytalam.
          Latwo jest reagowac stresem jak dziecko zle sie zachowuje, czy robi cos po nie naszej mysli, trudniej jest wysilic sie i znalesc jakies wyjscie z sytuacji.Ktos kto to potrafi- oszczedza stresu sobie i dziecku.
          Jak oszczedzaja stresu ,dzieci lepiej sie chowaja i problemy sie nie tworza.
          Bezstresowe wychowanie trudno zaczac w pozniejszym wieku ,ale jak sie zacznie od najmlodszych lat to szybko owocuje.
          Nieumiejetnosc poradzenia sobie matki z dzieckiem w danej sytuacji stresuja ja i dziecko, czyli bezstresowe wychowanie to umiejetnosc radzenia sobie we wszelkich sytuacjach.



      • e-emma-e Re: Bezstresowe wychowanie 29.07.09, 18:58
        verdana napisała:

        > dziecko wychowane bezstresowo, to dziecko, ktore nie jest lane i
        > ktorego się także slucha, zamiast bezwzglednie egzekwowac
        polecenia.

        A dlaczego rodzic nie miałby właśnie bezwzględnie egzekwować
        polecenie, które słusznie wydał? Dlatego, by dziecku zaoszczędzić
        stresu właśnie???
        • verdana Re: Bezstresowe wychowanie 29.07.09, 19:02
          Bo dziecko może miec rację nie wykonujac polecenia - o czym się
          kilkakrotnie przekonałam. Najpierw wysluchac, potem egzekwować (lub
          nie) - to jest wychowanie. Inaczej to tresura.
          • e-emma-e Re: Bezstresowe wychowanie 29.07.09, 19:14
            Ja pisałam o poleceniach wydawanych słusznie, o takich które
            trzeba właśnie bezwzględnie egzekwować, a nie negocjować z
            dzieckiem.
          • julamimi Re: Bezstresowe wychowanie 29.07.09, 20:09
            jesli dziecko ma racje, to rzeczywiscie tak jak piszesz.

            Ale czasem dziecko - nawet wysluchane ze zrozumieniem przez rodzica
            - nie ma racji. Rozlalo rozmyslnie mleko na podlodze, ja mowie
            'wytrzyj' (niekoniecznie w tej chwili, ale to osobna bajka), ono
            uparcie 'nie'. Niestety czasem ze zlosliwosci.
            W powszechnie rozumianym bezstresowym wychowaniu matka bierze sciere
            i wyciera to mleko, zeby dziecka nie przymuszac, bo to stres.
            (to oczywiscie duze uproszczenie)

            Dla jasnosci - nie chowam swojego dziecka w ten sposob, acz w
            poszanowaniu dzieciecego zdania i godnosci. Jesliby szukac
            odnosnikow w jakichs nazwach, to najblizej mi chyba do metody
            naturalnych konsekwencji.

            pozdr
            • hankam Re: Bezstresowe wychowanie 29.07.09, 20:53
              Czasami "wzięcie ściery" przez mamę, która ma w tym wypadku rację,
              jest pokazaniem dziecku, że nie zawsze swoje racje należy
              bezwzględnie egzekwować.
              Ja niestety mam tendencję do niebrania ściery w takiej sytuacji. Moi
              rodzice czasami 'brali ścierę', bo uważali, że nie zawsze trzeba się
              do upadłego upierać.
          • tata.kasi Re: Bezstresowe wychowanie 31.07.09, 14:22
            Ja własnie chcę przejść na większą samodzielność i samostanowienie
            córki w zakresie spraw jej dotyczących. Inaczej nie nauczy się
            podejmowania dobrych decyzji i analizowania swoich błędów.
            Zresztą - szkoda czasu na pełnienie funkcji żandarma wobec dziecka.
            Mojego czasu smile.
        • krwawakornelia polecenia 29.07.09, 21:32
          od wykonywania polecen jest sluzba, nie dzieci.
          • e-emma-e Re: polecenia 29.07.09, 22:03
            krwawakornelia napisał:

            > od wykonywania polecen jest sluzba, nie dzieci.

            O, i tu jest odpowiedź na pytanie, czym jest bezstresowe
            wychowanie wink
      • agutka28 Re: Bezstresowe wychowanie 03.08.09, 13:38
        verdana napisała:

        > Alez to prste.
        > dziecko wychowane bezstresowo, to dziecko, ktore nie jest lane i
        > ktorego się także slucha, zamiast bezwzglednie egzekwowac
        polecenia.

        Totalna bzdura Verdano...powinnaś najpierw upewnić się co to znaczy
        zanim zaczniesz innych wprowadzać w błąd! Bezstresowe wychowanie to
        porażka rodziców, którzy boją sie lub nie mają tyle samozaparcia,
        aby egzekwować od dziecka pewne zasady, prawidłowe zachowania itp.
        Pozwalają dziecku na wszystko dla świętego swojego spokoju, bo tak
        jest najłatwiej i najwygodniej, ale to jest krzywdzące dla dziecka.
        Dziecko, któremu nie wytyczyło się jasnych i klarownych,
        odpowiednich oczywiście dla jego wieku granic nie umie potem stawiać
        ich w dorosłym życiu. Życie jest stresujące, o czym dziecko przekona
        się bardzo wcześnie i nie będzie umiało sobie z nim poradzić. Należy
        dziecku jak najwięcej tłumaczyć, rozmawiać z nim co jest dobre, a co
        złe, ale w sytuacjach gdzie rozmowa nic nie daje należy, a nawet
        powinno sie zmienić intonacje głosu, czyli krzyknąć. Dla mnie ten
        termin wogóle nie powinien istnieć!
        • marychna31 Re: Bezstresowe wychowanie 08.05.13, 07:26
          To co opisujesz to jest tylko prosta, by nie rzec prymitywna interpretacja takiego zachowania. Taka interpretacja narodzila się we wczesnych latach osiemdziesiatych, kiedy więcej zaczeło się mówić o tym, ze żby wychować fajnego człowieka niekoniecznie trzeba go lać lub ponizać, maltretowac w inny sposób. Miliony rodziców zareagowały wtedy przerażeniem: "jak to, to ja nie jestem idelanym rodzicem bo czasami dziecku przyleję albo wydzieram się na niego?!" No i właśnie wtedy narodziła się owa sławetna urban legend, jak to w autobusie biedna starsza pani została pokopana przez trzylatka a prośba do matki aby troszkę przytrzymała dziecku nóżki została zignorowana bo pani ponoć wychowuje dziecko "bezstresowo". Na co wstał z siedzenia młodzieniec, przykleił owej matce trzylatka gumę na czole i powiedział :"ja tez byłem wychowywany bezstresowo"... wiele osób twierziło, że było naocznymi świadkami owego zdarzenia...wink)
          Co do definicji "bezsresowego wychowania" verdana ma oczywiście rację.
      • polld74 Co oznacza bezstresowe wychowanie w praktyce? 03.08.09, 14:45
        Ano, że uznajemy dziecko jako pełnoprawneg obywatela, z własnym życiem, wolnością itd... Nie tylko nie ma mowy o klapsie (za spuszczenie manta to już kryminał najlepiej), nie wolno krzyczeć, trzeba tłumaczyć, wpływać, pokazywać pozytywne wzorce i takie podobne brednie, jakimi w latach 90-tych epatowały media i zapraszani eksperci. Bezstresowe wychowanie to także nie narażanie dziecka na kłopoty w szkole. Mam znajomych, którzy od początku szkoły odrabiają za dzieci prace domowe, a dzieci w tym czasie rozrabiają z nudów. Jedyne ograniczenia dopuszczane w bezstresowym wychowaniu, to reglamentacja dostępu do szkodliwych w ogóle, lub nadmiarze sposobów spędzania wolnego czasu. Czyli bitwa o każde 15 min przy komputerze, zabieranie z pokoju telewizora itd... Traktujemy więc dziecko jak partnera, szanujemy jego wolę. Faktycznie jeśli będzie w miarę spokojne, to mamy szczęście, jak będzie hiperaktywne zamęczy nas, bo dziecko nie zadowoli się równouprawnieniem z dorosłymi, ono testuje granice i jeśli pozwolimy, sytuacja odwróci się i to dziecko będzie nami dyrygować, będzie za nas decydować kiedy i gdzie idziemy, zapomnijcie o odwiedzeniu znajomych, bo dziecko po 15 minutach powie, że chce do domu i nie będzie wyjścia. Znam wiele przypadków bezstresowego wychowania, synek znajomych jak to maluch zawsze naciska guzik windy jak gdzieś wychodzą. Kiedyś wyjechali z domu (Warszawa os. Gocław), byli już na trasie łazienkowskiej, gdy mały przypomniał sobie, że guziczka nie wcisnął i zaczął drzeć mordę. Wiecie, że oni wrócili się do bloku, żeby sobie nacisnął...

        Efekt, zmarnowane pokolenie nihilistów. Nie mają poglądów, nie mają wartości, nie mają ani trochę szacunku dla kogokolwiek, dla siebie z resztą też nie. Taki tekst mówili dziadkowie naszym rodzicom, trochę rzadziej rodzice nam. Ale dziadkowie dodawali, że młode pokolenie źle wychowane, ale przynajmniej jako tako wykształcone. Nie było epidemii dysleksji, czy nowej choroby, która pojawiła się wraz z przywróceniem matury z matematyki, a mianowicie dyskalkulii. Niezłe co? Takimi baranami każdy kombinator i złodziej będzie rządził przy pomocy agencji PR.

        A swoje dzieci trzymamy krótko, bez bicia, ale z rygorami i karami jeśli trzeba. Co do bicia to też jestem przeciwnikiem, w rozumieniu lania jako środka wychowawczego, natomiast czasem są sytuacje nagłe, kiedy np. dzieciak wyrywa się pod pędzący samochód, a mam tylko jedną rękę wolną, bo w drugiej mam drugie dziecko, to w trosce o jego bezpieczeństwo nie w celu wychowawczym, ale w celu wymuszenia konkretnego zachowania trzeba walnąć w dupę aż iskry pójdą i nie ma co sobie czynić wyrzutów. Natomiast jako środek wychowawczy są lepsze kary, od stania w koncie, po karne prace domowe, zabieranie zabawek itd... Oczywiście są to środki niedopuszczalne przy wychowaniu bezstresowym.

        Zastanawiam się co zwolennicy wychowania bezstresowego poradzą rodzicom małolatów, którzy zakładają kubeł ze śmieciami na głowę nauczyciela, albo gwałcą koleżankę i nagrywają to telefonami. Łatwo się domyślić, wtedy poszczują dzieciaka Policją, najlepiej niech umundurowane bandziory zamkną nastolatka z wyrokowcami w celi. Za wymierzenie klapsa rodzicom będą groziły sankcje, a Policja spałuje na fiolet i jeszcze postawi zarzuty czynnej napaści na funkcjonariusza.

        Pomyślcie (piszę do urodzonych w latach 72-78) dlaczego wam nie przyszedł do głowy pomysł z kubłem na śmieci i "frajerem od angielskiego"? Ze strachu przed Milicją, przed szkołą? Czy raczej przed ojcem. Szczerze mówią ciężko mi to sobie wyobrazić, ale za coś takiego to stary by mi zrobił z dupy wygaszacz ekranu.
        • morekac Re: Co oznacza bezstresowe wychowanie w praktyce? 03.08.09, 16:32
          np. dzieciak wyrywa się pod
          > pędzący samochód, a mam tylko jedną rękę wolną, bo w drugiej mam drugie dzieck
          > o, to w trosce o jego bezpieczeństwo nie w celu wychowawczym, ale w celu wymusz
          > enia konkretnego zachowania trzeba walnąć w dupę aż iskry pójdą i nie ma co sob
          > ie czynić wyrzutów

          To masz trzecią rękę? Bo mnie wyszło, że na jednej kończynie jedno dziecię, a w
          drugiej to wyrywające się... To jak tego klapa dajesz?
          • novalee1 Re: Co oznacza bezstresowe wychowanie w praktyce? 12.08.13, 02:47
            dobresmile
        • ros-se Re: Co oznacza bezstresowe wychowanie w praktyce? 04.08.09, 12:02
          Po części się z Tobą zgadzam ale tylko po części, nie wiem co
          oznacza "umundurowane bandziory"? chyba masz negatywne wspomnienia
          związane z policją, czyli może do końca metody wychowawcze twoich
          rodziców nie sprawdziły sie? Chyba "umundurowane bandziory" jak
          piszesz właśnie panowali w latach 72-78 wtedy to mieli władzę, a
          teraz... Bardzo przykro że masz takie doświadczenia z ojcem, mi nikt
          nie robił z dupy wygaszacza ekranu i jestem normalnym człowiekiem
          szanującym siebie i innych
        • e-emma-e Re: Co oznacza bezstresowe wychowanie w praktyce? 04.08.09, 23:04
          polld74 napisał:

          > Pomyślcie (piszę do urodzonych w latach 72-78) dlaczego wam nie
          przyszedł do gł
          > owy pomysł z kubłem na śmieci i "frajerem od angielskiego"? Ze
          strachu przed Mi
          > licją, przed szkołą? Czy raczej przed ojcem. Szczerze mówią ciężko
          mi to sobie
          > wyobrazić, ale za coś takiego to stary by mi zrobił z dupy
          wygaszacz ekranu.

          Fajne porównanie smile

          Ja tam się taty nie bałam. Ale wtedy to było NIE DO POMYŚLENIA!
        • blue25 Re: Co oznacza bezstresowe wychowanie w praktyce? 25.08.09, 14:16
          Cyt. "Natomiast jako środek wychowawczy są lepsze kary, od stania
          > w koncie, po karne prace domowe, zabieranie zabawek itd... "

          Nie mogłam sie powstrzymać: stania w koncie? Stać to można w kącie,
          a na koncie można miec ewentualnie zadłużenie chyba...
          Takie błędy ortograficzne zaburzają rozumienie treści ;-(
        • croyance Re: Co oznacza bezstresowe wychowanie w praktyce? 09.05.13, 18:28
          Alez mlodzi ludzie zawsze sie tak zachowywali, tylko nie mieli komorek i youtube, zeby to upowszechniac.
    • mama303 Re: Bezstresowe wychowanie 29.07.09, 20:14
      Bezstresowe wychowanie to takie gdy dziecko może mieć wiele do
      powiedzenia i jest szanowane. Ja tak wychowuję, co nie znaczy że ja
      nie mam zbyt wiele do powiedzenia wink
      • bi_scotti Re: Bezstresowe wychowanie 29.07.09, 21:11
        Nigdy nie rozumialam tego okreslenia ani definiowanego przez
        zwolennikow, ani przez przeciwnikow tegoz. Ale ja w ogole cenie
        sobie stres, uwazam, ze ludzie w stresie lepiej dzialaja i pracuja,
        ogolnie zycie bez stresu to wegetacja w moim poczuciu. Wiec i
        dzieciom takiej krzywdy nie czynilam. Gdy przyjmuje ludzi do pracy
        to wylacznie takich, ktorych stres stymuluje i mobilizuje. Proby
        unikania stresu zloszcza mnie podobnie jak narzekanie na pogode.
        • krwawakornelia nie lubie stresu 29.07.09, 21:36
          nie lubie sie stresowac, nie lubie zestresowanych ludzi. Jak pomysle ile mogliby
          osiagnac gdyby sie wyluzowali...

          leki i stres niepotrzebnie hamuja rozwoj i utrudniaja i komplikuja zycie. Tym
          zestresowanym i ich otoczeniu.
          • a_jedlinska Re: nie lubie stresu 29.07.09, 22:45
            to wyobraz sobie, ze w zoo wpadlas do klatki lwa i nie wyzwala to w
            Tobie ani adrobiny stresu wink
            powodzenia dla Ciebie i smacznego dla lwa smile
            pozdr
        • mama303 Re: Bezstresowe wychowanie 30.07.09, 21:39
          bi_scotti napisała:

          > Gdy przyjmuje ludzi do pracy
          > to wylacznie takich, ktorych stres stymuluje i mobilizuje.

          Ale dom to powinno byc właśnie miejsce wolne od stresu! Ja sie w
          domu odstresowuję, chciałabym żeby i moje dziecko też.
          • tata.kasi Re: Bezstresowe wychowanie 31.07.09, 14:25
            Dokładnie, dom nie może kojarzyć się ze stresem. Poza tym, sa tacy,
            których stres mobilizuje, ale i tacy, których paraliżuje.
            Ogólnie, to powszechnie raczej uważa się, że stres, rozumiany jako
            poczucie bezsilności połączonej z zagrożeniem jest szkodliwy.
            Gdyby uznać, że bezstresowe, tzn. uczące zaradności i otwartego
            podejścia do problemów oraz wyzbycia się lęków, to ja jestem za
            bezstresowym smile.
            • bi_scotti Re: Bezstresowe wychowanie 31.07.09, 20:14
              Inny jest stres w domu, inny w pracy, inny w lesie, inny na
              stadionie wink To chyba raczej oczywiste. Totalne rozluznienie co
              niektorych w domu powoduje, ze pani ucieka od wybrzuszonego,
              puszczajacego bezstresowo baki pana albo sama zaklada bezstresowo
              przydeptane kapcie i powyciagany szlafrok, i zycie tak sobie fajnie
              mija w domowych bezstresowych pieleszach wink
              Stres nie musi sie kojarzyc negatywnie; to jest pewne napiecie i
              mobilizacja do dzialania, ktora warto odczuwac zawsze procz stanu
              snu.
              Ja wiem, ze sa i tacy, i tacy, i owacy tez sie trafia. Totez ciesze
              sie, ze mam wybor i ze moge sie otaczac ludzmi, ktorzy w stresie
              funkcjonuja dobrze, radza sobie z nim i wrecz go pragna i doceniaja.
              Tako i tez wychowalam swoje dzieci i dobrze nam z tym. Spoleczenstwu
              wokol nas tez najczesciej dobrze z nami, czego czesto nie da sie
              powiedziec o jednostkach nie radzacych sobie ze stresem.
              Ale to takie modne nieslychane oskarzac stres o wszystko co
              najgorsze w zyciu wink
              • mama303 Re: Bezstresowe wychowanie 01.08.09, 08:56
                Powiem szczerze że jest to dziwne rozumienie pojęcia stresu. Jeśli
                tak rozumiec stres jak Ty, to faktycznie dziecko wychowane
                bezstresowo ciągle śpi bo dla Ciebie istnieje sen lub stres?

                tymczasem Osoba odczuwająca stres jest pobudzona emocjonalnie, ma
                przyspieszoną akcje serca, wyższe ciśnienie krwi, przyspieszony
                oddech, może odczuwać suchośc w ustach, następuje wzrost stężenia
                cukru we krwi.
                Oczywiście że stres jest potrzebny ale tylko w pewnych trudnych
                sytuacjach życiowych.
                Nie wierzę, że zapewniasz sobie i rodzinie życia w ciagłym stresie
                tylko inaczej interpretujesz stres. Życie samo w sobie dostarcza
                sporo sytuacji stresowych dlatego warto w domu sie odstresować nawet
                kosztem przydeptanych kapci i puszczenia bąka wink
                • julamimi Re: Bezstresowe wychowanie 03.08.09, 12:35
                  dziwnie interpretujesz stres smile

                  dobra, prosty przyklad - dziecko ma chore gardlo i koniecznie chce
                  zjesc loda (proszę, uniknijmy dyskusji na temat, że w niektorych
                  chorobach gardla lody mogą pomóc, załóżmy w tym przykladzie, że lody
                  nie wchodzą w grę, ok?), Ty mu tych lodów odmawiasz. Sytuacja
                  stresująca dla dziecka czy nie? Czy jednak pozwalasz dziecku je
                  zjeść, żeby przypadkiem nie zrobiło skrzywionej miny? Mimo, ze grozi
                  to np. wylądowaniem w szpitalu?

                  Inny przyklad, z zycia wziety - wczoraj wracajac z wycieczki
                  pozwolilam dzieciom wsiac do samochodu na przednie siedzenia, sama
                  mialam jeszcze ciut pakowania. Syn wniebowziety, zaczal dawać po
                  klaksonie. Zabroniłam, bo jednak hałasu robił mnóstwo, a ludzi wkoło
                  multum. Ludzi, ktorzy też mają prawo w weekend do ciszy. Nie był
                  zadowolony z zakazu, usiłował negocjować, dostał do wyboru albo
                  przestaje wciskac klakson, albo wysiada z auta. Myslisz, ze taki
                  wybór nie był dla niego stresem? Przecież chciał sobie potrąbić wink a
                  niedobra mama nie pozwolila...

                  to, co piszesz o objawach wywoływanych przez stres dotyczy sytuacji
                  z ZA WYSOKIM poziomem stresu, a nie stresu/napięcia jako takiego w
                  ogóle. Czy nie odczuwasz przyjemnego dreszczyku emocji (tak, to też
                  stres wink ) na myśl o nadchodzącej randce? Czy nie obawiasz się, jak
                  wypadniesz w oczach faceta, tym bardziej jeśli to pierwsza randka?
                  Naprawde nie ma dla Ciebie roznicy, miedzy niewielkim, codziennym
                  stresem, a tym nadmiernym, szkodliwym?

                  Nie popadajmy w skrajnosci smile
    • jaad33 Re: Bezstresowe wychowanie 30.07.09, 09:30
      Żeby się dowiedzieć co oznacza pojęcie "bezstresowe wychowanie", chyba trzeba było by sięgnąć do źródeł, czyli tego, kto je stworzył. Bo używane w taki sposób jak obecnie, czyli przez wszystkich i do wszystkiego nie znaczy już nic. Co kapitalnie ułatwia posługiwanie się nim big_grin

      IMHO nie istnieje coś takiego jak bezstresowe wychowanie (BW), chyba że dotyczy to wyłącznie rodziców tongue_out. Całe życie jest stresujące, więc niby dlaczego wychowanie, przygotowujące do samodzielnego życia miało by nie zawierać tego jakże ważnego elementu?

      BW dla wielu oznacza nic więcej jak pozwalanie dziecku na wszystko. Jeżeli tak to ma być, to ja jestem zdecydowanie na nie. Dziecku można, a nawet należy pozwalać na wiele, ale kilka podstawowych zasad jednak musi być, żeby samo dziecko, dla własnego komfortu psychicznego wiedziało czego ma się trzymać. A skoro są zasady, które egzekwujemy, to musi być i stres, nie da rady inaczej. Jest kilka zakazów, jest kilka nakazów i należy ich przestrzegać bo inaczej to dopiero będzie stresowo smile

      P.S. Zapewne to co napisałem jest kilejnym z miliardów dowodów na to, że ludzie nie mają pojęcia co to jest BW tongue_out
    • camel_3d lo jezu... 30.07.09, 11:25
      dziecko wychowywane bezstresowo to dzeicko, ktorem chciano oszczedzic w
      dziecinstwie wszelakich stresow i spelnaini jego zachcianki, tak aby mialo zasze
      dobry humor i bylo szczesliwo. W praniu si enie sprawdzila ta metoda, bo dzeici
      nie potrafily sobie rodzac w normalnym zyciu (np w szkole) ze stresem..koniec.
      • ga-ti Re: lo jezu... 31.07.09, 21:55
        camel_3d napisał:

        > dziecko wychowywane bezstresowo to dzeicko, ktorem chciano oszczedzic w
        > dziecinstwie wszelakich stresow i spelnaini jego zachcianki, tak aby mialo zasz
        > e
        > dobry humor i bylo szczesliwo. W praniu si enie sprawdzila ta metoda, bo dzeici
        > nie potrafily sobie rodzac w normalnym zyciu (np w szkole) ze stresem..koniec.

        O, i ja tak też tłumaczę ten termin.
        Oczywiście, że nie funduję dzieciom stresów ot tak sobie, ale one są i byc muszą. Wychowanie bezstresowe jest dla mnie terminem negatywnym.
    • demonii.larua Re: Bezstresowe wychowanie 02.08.09, 20:14
      Tyle co wychowanie bez granic.
      Wg mnie szkodliwe bardzo i dla dziecka i dla rodziców.
    • cinus1974 Re: Bezstresowe wychowanie 03.08.09, 17:30
      bylam tu tak dawno ze juz nawet nie pamietam swojego hasla pisalam o
      tym ,ze bezstresowe wychowanie just ok i zostalam zniszczona,ale
      nadal sadze ze jest super przynosi wiecej dobrego niz zlego.
      • hankam Re: Bezstresowe wychowanie 03.08.09, 18:24
        No tak, ale co to w praktyce dla Ciebie oznacza.
        Bo bezstresowe wychowanie nie równa się brakowi wychowania w ogóle,
        jak tu niektórzy sądzą.
        • cinus1974 Re: Bezstresowe wychowanie 03.08.09, 23:10
          nie rowna sie brakowi wychowania, jest to wychowywanie na zasadzie
          spokojnych czulych rozmow ,ktore pozwola dziecku zrozumiec jego
          ewentualne zle zachowanie lub bledne postepowanie.nie ma tu miejsca
          na krzyki czy kary. moim zdaniem nie ma nic gorszego niz strach
          dziecka przed rodzicami a dokladnie przed kara to do niczego nie
          prowadzi czesto dziala odwrotnie dzieci ukrywaja fakty nie mowia
          prawdy ze strachu ,ze zostana ukarane.dziecko musi wiedziec ,ze
          rodzic to ta osoba ktora zawsze pomoze porozmawia zrozumie znajdzie
          rozwiazanie nawet tej trudnej sytuacji a nie bedzie krzyczal czy
          karal,moim zdaniem krzyk i kary do niczego nie prowadza wywoluja
          przykra atmosfere w domu a dom ma byc azylem tak samo dla nas jak i
          dla dziecka.musi w nim panowac spokoj milosc zero podniesionych
          tonow.
          • julamimi Re: Bezstresowe wychowanie 04.08.09, 09:16
            ale nie trzeba sięgać az po bezstresowe wychowywanie, zeby uniknac
            krzykow i kar w stosunku do dziecka smile
            wszystko zalezy od tego, co to "bezstresowe" dla kogo oznacza. Mnie sie
            jednak kojarzy negatywnie - z dzieckiem rozpuszczonym go granic
            mozliwosci sad (to tak patrzac na otoczenie stosujace model
            bezstresowy)
            • k.driada Re: Bezstresowe wychowanie 07.08.09, 09:08
              Być może dla niektórych z Was Bezstresowe wychowanie to wychowanie
              dziecka gdzie szanuje się jego zdanie, godność itd. jednak
              obserwując dzieciaki i ich rodziców dochodzę do wniosku, że dla
              większości jest to porostu pójscie na łatwizne. Tak jest prościej-
              nie narażamy się na napady złości i niezadowolenie dziecka. Chyba
              jednak najlepsze jest poprostu mądre i wyważone wychowanie.
              Błagam nie zapominajmy, że dziecko to tylko dziecko. I nie może i
              nie powinno decydować o wszystkim. Nie stwarzajmy świata w którym
              te dzieciaki, a póżniej dorośli ludzie będą myśleć tylko o sobie i
              o tym że wszystko kręci się wokół ich potrzeb, które nie będą się
              niczego bały i nie będą miały autorytetów.
              Wiem, że brzmi to dość mocno dla większości z Was ale wychowanie to
              jednak trochę tresura. Bo jeśli mama mówi nie to znaczy nie i
              koniec. I naprawdę są sytuacje, w których nie trzeba dziecku
              wszystkiego "łopatologicznie" tłumaczyć.
              Trzeba liczyć się z potrzebami dziecka ale nie należy zapominać kto
              jest rodzicem i kto rządzi.
              Sytuacja, o której któraś z Was tu pisze - z powrotem rodziców do
              domu, by dziecko wcisnęło guziczek, jest poprostu absurdalna. I
              właśnie to jest bezstresowe wychowanie dla większości - dzieci
              rządzą.
              • k.driada Re: Bezstresowe wychowanie 07.08.09, 09:20
                Acha i jeszcze jedno. Pan, który wymyślił termin Bezstresowe
                Wychowanie- pan Spock (nie mam pewności jak się to pisze) - miał
                problemy z własnymi dziećmi, kiedy podrosły. I szybko wycofał się
                ze swoich pomysłów i teorii. Niestety jego publikacje nadal są w
                obiegu i mamy tego skutki.
                • hankam Re: Bezstresowe wychowanie 08.08.09, 17:27
                  A czytałaś książkę dr Spocka na temat wychowania?
                  Jego rady są bardzo zdroworozsądkowe i wyważone. (Niestety, właśnie
                  niedawno ją wyrzuciłam, miałam wydanie z lat osiemdziesiątych,
                  tandetne i na gazetowym papierze, rozpadło się drebiezgi wcale nie z
                  powodu nadmiernego zaczytania).
                  Moim zdaniem to, co jest powszechnie rozumiane pod tym pojęciem jest
                  kompletnie sprzeczne z tym, co pisał Spock.
              • cinus1974 Re: Bezstresowe wychowanie 07.08.09, 10:57
                k.driada napisała:

                > Być może dla niektórych z Was Bezstresowe wychowanie to wychowanie
                > dziecka gdzie szanuje się jego zdanie, godność itd. jednak
                > obserwując dzieciaki i ich rodziców dochodzę do wniosku, że dla
                > większości jest to porostu pójscie na łatwizne. Tak jest prościej-
                > nie narażamy się na napady złości i niezadowolenie dziecka. Chyba
                > jednak najlepsze jest poprostu mądre i wyważone wychowanie.
                > Błagam nie zapominajmy, że dziecko to tylko dziecko. I nie może i
                > nie powinno decydować o wszystkim. Nie stwarzajmy świata w którym
                > te dzieciaki, a póżniej dorośli ludzie będą myśleć tylko o sobie i
                > o tym że wszystko kręci się wokół ich potrzeb, które nie będą się
                > niczego bały i nie będą miały autorytetów.
                > Wiem, że brzmi to dość mocno dla większości z Was ale wychowanie
                to
                > jednak trochę tresura. Bo jeśli mama mówi nie to znaczy nie i
                > koniec. I naprawdę są sytuacje, w których nie trzeba dziecku
                > wszystkiego "łopatologicznie" tłumaczyć.
                > Trzeba liczyć się z potrzebami dziecka ale nie należy zapominać
                kto
                > jest rodzicem i kto rządzi.
                > Sytuacja, o której któraś z Was tu pisze - z powrotem rodziców do
                > domu, by dziecko wcisnęło guziczek, jest poprostu absurdalna. I
                > właśnie to jest bezstresowe wychowanie dla większości - dzieci
                > rządzą.

                zawsze trzeba tlumaczyc nie toleruje gadki typu nie bo nie jest bez
                sensu nic nie daje niczego nie uczy,nie ma sytuacji absurdalnych
                kazda ma jakis cel,co to znaczy"dziecko to tylko dziecko"-dziecko to
                az dziecko.
                • k.driada Re: Bezstresowe wychowanie 07.08.09, 12:17
                  Dziecko to aż dziecko, jasne. Ale jednocześnie tylko dziecko
                  dlatego, że wielu rzeczy nie rozumie. Nie dlatego że mu czegoś nie
                  wytłumaczymy, a dlatego ze wielu rzeczy nie jest w stanie pojąc.
                  Nie chodzi mi tu o podstawowe proste rzeczy jak - nie wolno samemu
                  wchodzić na ulice bo może cię potrącić samochód, ale są sytacje i
                  wiek dziecka gdzie naprawdę nie ma sesu wdawać się w dyskusje z 3
                  latkiem.
                  Oczywiście, że kiedy dziecko rośnie i rozumie coraz więcej
                  tłumaczymy i wyjaśniamy mu także coraz więcej.
                  Dziecko to tylko dziecko bo nie może samostanowić o sobie. To my
                  jesteśmy rodzicami i to my jako ludzie dorośli powinniśmy
                  podejmować decyzje a nie kilkulatek, co niestety często ma miejsce.
                  Dziecko musi wiedzieć, że ma nas słuchać. Bo jesteś jego rodzicem,
                  bo jesteś dorosła i madrzejsza w wiedzę i doświedczenie.
                  Mówisz, że nie ma sytuacji absurdalnych i każda ma jakiś sens. Jak
                  w takim razie nazwać sytuację, o której któraś z Was tu pisała - o
                  powrocie rodziców do domu, by dziecko wcisnęło guziczek do windy.
                  Jaki to mogło mieć sens - chyba taki by pokazać dziecku, że to ono
                  rządzi i rodzice zrobią wszystko na co ma ono ochotę.

                • julamimi Re: Bezstresowe wychowanie 07.08.09, 12:21
                  tlumaczyc i racjonalizowac wszystko zawsze i wszedzie? smile
                  ja bym powiedziala: zwykle - tak, zawsze - nie.

                  Wyobraz sobie nauczycielke przedszkolna, ktora probuje zapanowac nad
                  rozwrzeszczana grupa. Ma im tlumaczyc? Wrecz przeciwnie, dzieciaki
                  mają jej posluchac. Po prostu i bezdyskusyjnie.

                  Nie mowie, zeby pozniej nie przegadac sytuacji i nie wytlumaczyc, o
                  co chodzi/chodzilo, owszem. Ale z pewnoscia NIE jestem rodzicem,
                  ktory ZAWSZE pozwala dziecku na zdecydowanie, czy posluchac czy nie,
                  dopiero po wysluchaniu mojej argumentacji.
                  Czasem nie ma dyskusji. Koniec kropka smile

                  Mam wrazenie, ze w sporej czesci z tego wlasnie tlumaczenia
                  wszystkiego zawsze i wszedzie biora sie pozniej kubly na glowach
                  nauczycieli...
                • jurx Re: Bezstresowe wychowanie 23.08.09, 20:45
                  Ja nie bardzo wierzę w ideę bezstresowego wychowania. Np. tak jak ten tutaj www.dzieciaki.net.pl/wychowanie/bezstresowe-wychowanie/
          • ewcia1976 Re: Bezstresowe wychowanie 25.08.09, 13:40
            No to przykład z kilku dni. Osoby : ja, córka i bacia. Babcia to
            zwoleńnicznie bezstresowego wychowania, z przyczyn życiowych córka 1
            w tygodniu jest odbierana przez nią z przedszkola i śpi u niej.
            Córka( prawie 6 lat) zaczyna wyzywać babcię ze złości w pewnym
            momencie uderza.
            ja: JAk możesz się tak zachowywać!!! Idź do kąta
            Babcia: Dzieci się nie da je do kąta, niech się wyżyje.

            To jest moja Teściowa i całe życie bezsteresowo wychowywała swoje
            dzieci. Pozwalała nawet swojej pełnoletniej córce by się wyżywała "
            bo w pracy ma tyle steresu". Efekt : syn trzeźwiejący alkoholik,
            córka mimo najlepszych ocen miała problemy ze zdaniem jakiegokolwiek
            egzaminów i bóle migrenowe ze stresu.

            Stresik i stres jest zawsze koło nas i trzeba się uczyć z nim żyć .
            A takie bezstresowe wychowanie to tylko robi z ludzi psychiczne
            kaleki. Młoda nigdy nie uderzy mojej mamy ani nikogo innego.
            Poprostu wyczuła , ze moze sobie pozwolić na takie odstresowanie.
            • truscaveczka Re: Bezstresowe wychowanie 01.10.13, 12:38
              No i patrz, ja bym postąpiła tak, jak babcia - tylko pokazała, gdzie są moje granice - "Mnie nie bij, bo bić nie wolno. Kopnij stół. Pomogło? To kopnij ścianę, rzuć poduszką, pognieć gazetę, krzyknij KURCZAMANDOLINA..."

              Bo dziecko musi odczuwać złość i ją odreagowywać. Byleby w sposób nienaruszający granic innych ludzi.
    • alabama8 Re: Bezstresowe wychowanie 07.08.09, 12:05
      No cóż, logicznie rzecz ujmując - przeciwieństwem wychowania
      bezstresowego jest wychowanie stresowe. Tak? Czyli uważamy że
      fundowanie dziecku stresu i sytuacji stresowych jest dla nie go
      dobre i przyczynia się do tego że wyrośnie z niego szczęśliwy i
      dowartościowany dorosły.
      Myśląc o stresie natychmiast zaczynam myśleć o pojęciach takich
      jak "lęk", "poczucie winy", "strach". Uważacie że ich istnienie w
      stosowanym przez was procesie wychowawczym jest niezbędne?
      Nie chcę żeby moje dziecko się mnie bało, nie chcę żeby jego
      działania podyktowane były strachem, lękiem czy poczuciem winy
      (typowe: ja sobie tu żyły wypruwam a ty przynosisz dwóję?!")
      Chcę żeby do działania motywowało je coś innego: miłość, życzliwość,
      współczucie, dobra wola i mój uśmiech.
      • julamimi Re: Bezstresowe wychowanie 07.08.09, 12:26
        ale dlaczego mamy myslec o wychowaniu tylko w kategorii pozbawienia
        dziecka stresu lub dostarczenia dziecku stresu? To strasznie
        wszystko splyca.

        Myslmy o wychowaniu jako o czyms, co pozwoli dziecku w juz doroslym
        zyciu funkcjonowac w normalnym swiecie. Ktory ani nie jest roznych
        stresow pozbawiony, ani nie tylko z nich sie sklada.

        Umiar we wszystkim smile
      • bi_scotti Re: Bezstresowe wychowanie 08.08.09, 19:04
        alabama8 napisała:

        > No cóż, logicznie rzecz ujmując - przeciwieństwem wychowania
        > bezstresowego jest wychowanie stresowe. Tak? Czyli uważamy że
        > fundowanie dziecku stresu i sytuacji stresowych jest dla nie go
        > dobre i przyczynia się do tego że wyrośnie z niego szczęśliwy i
        > dowartościowany dorosły.

        W sumie tak. Stawiamy dzieciom wymagania, najlepiej takie ciut
        wyzsze niz Ich aktualne mozliwosci - skupiaja sie wiec i STRESUJA
        zeby do tych wymagan "doskoczyc" - dzieki temu rozwijaja sie,
        zaczynaja widziec, ze "moga", rosnie ich poczucie wlasnej wartosci,
        pojawia sie usmiech szczescia. Oczywiscie, upraszczam ale w formie
        wypowiedzi na forum jest to jedyne wyjscie smile

        > Myśląc o stresie natychmiast zaczynam myśleć o pojęciach takich
        > jak "lęk", "poczucie winy", "strach". Uważacie że ich istnienie w
        > stosowanym przez was procesie wychowawczym jest niezbędne?

        To Ty tak MYSLISZ! Mnie np. STRES kojarzy sie z napieciem,
        skupieniem, odpowiedzialnoscia, koniecznoscia wypelnienia zadan,
        koniecznoscia dostosowania sie do sytuacji lub ludzi, nowymi
        wymaganiam itd. Wszystko jest kwestia naszych indywidualnych
        interpretacji!

        > Nie chcę żeby moje dziecko się mnie bało, nie chcę żeby jego
        > działania podyktowane były strachem, lękiem czy poczuciem winy
        > (typowe: ja sobie tu żyły wypruwam a ty przynosisz dwóję?!")

        Ale sa okolicznosci, w ktorych kazdy czlowiek (rowniez Twoje
        dziecko) MUSI miec poczucie winy! Kazdemu z nas trafily sie akcje,
        ktorych nalezalo sie wstydzic. Ludzie, ktorzy nie potrafia sie
        poczuc do winy i nie wstydza sie swoich zlych czynow sa BARDZO
        nieprzyjemni we wspolzyciu! takiego dziecka to ja z kolei nie chce
        miec na swoim "wychowawczym sumieniu".

        > Chcę żeby do działania motywowało je coś innego: miłość,
        życzliwość,
        > współczucie, dobra wola i mój uśmiech.

        No i STRES wink Poczucie obowiazku, odpowiedzialnosci, wyzwanie, chec
        udowodnienia sobie samemu, ze "MOGE", ale rowniez zdrowy lek przed
        roznymi sprawami (ludzmi tez) w zyciu, ktorych bac sie nalezy! Tak
        wiec fundujac dziecku stres kontrolowany i dawkowany kazdego dnia
        uczysz je jak sobie z nim radzic, jak ow stres traktowac jako
        element pozytywny a nie negatywny! Eliminacja stresu jest wybitnie
        szkodliwa ale na szczescie rowniez niemozliwa smile
        • symforiana Re: Bezstresowe wychowanie 09.08.09, 13:06
          bi_scotti napisała:

          > alabama8 napisała:
          >
          > > No cóż, logicznie rzecz ujmując - przeciwieństwem wychowania
          > > bezstresowego jest wychowanie stresowe. Tak? Czyli uważamy że
          > > fundowanie dziecku stresu i sytuacji stresowych jest dla nie go
          > > dobre i przyczynia się do tego że wyrośnie z niego szczęśliwy i
          > > dowartościowany dorosły.
          >
          > W sumie tak.

          A ja uważam że niekoniecznie. Uważam, że stres jest jak najbardziej
          potrzebny. Jednak w moim opinii nie jest uczuciem przyjemnym. Nie
          utożsamiam się z żadną z waszych opinii. Nie chcę stwarzać moim
          dzieciom sytuaci stresowych; jednak uważam to za pewnego rodzaju
          znęcanie. Ale zdecydowanie nie chcę wychowywać bezstresowo -
          rozumiem przez to to, że chronię dziecko przed jakimkolwiek stresem
          za wszelką cenę, trzymam pod kloszem, robię wszystko za niego. To
          też krzywda dla dziecka, zabija jego naturalną ciekawość świata.
          Chcę, żeby moje dzieci umiały odnaleźć się w sytuacjach
          stresująchych, ale nie sztucznie wykreowanych przeze mnie. Czytałam
          kiedyś pełną radości wypowiedź pewnego ojca, który zupełnie bez
          powodu zostawiał małe dziecko w obcym miejscu i chował się. Dziecko
          całe w strachu szukało go, a on miał wielki ubaw z jego strachu. Dla
          mnie to bez sensu. Z kolei rodzice, ktorzy deklarują się
          jako "wychowujący bezstresowo" (przynajmniej ci, ktorych znam)
          dosłownie chronią dzieci przed każdym upadkiem, uderzeniem itd.
          Problem zaczyna się kiedy dzieciaki idą do szkoły, gdzie rodzice nie
          mogą już ich ciągle kontrolować. Chciałabym znaleźc jakiś złoty
          środek między tymi skrajnościamiwink W dorosłym życiu nie ochronię
          dzieciaków przed stresem, więc muszą nauczyć walczyć się z nim już w
          dzieciństwie. Podsumowując: nie chcę izolować dzieci od stresu, żeby
          nie wychować emocjonalnych kalek, nie potrafiących sobie z niczym
          poradzić i uzależnionych od pomocy mamusi. A z drugiej strony nie
          będę sama stwarzać im sytuacji stresowych, "hartować", bo nie chcę
          przesadzić i zepsuć im dzieciństwa. Jeszcze raz podsumowując, chcę
          mieć szczęśliwe dzieci, które będą umiały same radzić sobie ze
          swoimi problemamiwink I dlatego nie będą tego uczone jak
          najwcześniej. O. Przepraszam za nieskładność.
          Koniec wywodu, i znowu wyszło za długowink
          • symforiana Re: Bezstresowe wychowanie 09.08.09, 13:09
            > I dlatego nie będą tego uczone jak
            > najwcześniej.

            Jejku, oczywiście miało być, że będą uczone jak
            najwacześniej...
        • pam_71 Re: Bezstresowe wychowanie 10.08.09, 15:47
          >Stawiamy dzieciom wymagania, najlepiej takie ciut
          >wyzsze niz Ich aktualne mozliwosci - skupiaja sie wiec i STRESUJA
          >zeby do tych wymagan "doskoczyc" - dzieki temu rozwijaja sie,
          >zaczynaja widziec, ze "moga", rosnie ich poczucie wlasnej wartosci,
          >pojawia sie usmiech szczescia.

          I to mi pasuje wink
    • katrio_na Re: Bezstresowe wychowanie 10.08.09, 14:36
      Caly pic polega na tym, ze dziecko, ktorego sie traktuje jak
      rownouprawnionego myslacego czlowieka sam idzie po scierke i sciera
      owe rozlane mleko wink

      • pam_71 Re: Bezstresowe wychowanie 10.08.09, 15:51
        Samo z siebie chyba jednak nie pójdzie wink Musi otrzymać komunikat: "Rozlało
        się? Ojej nic się nie stało ... idź po ścierkę i wytrzyj"
        • katrio_na Re: Bezstresowe wychowanie 10.08.09, 16:40
          Jesli jest szanowane i nie czuje sie jak gorszy czlonek rodziny to
          widzac zachowania swoich rodzicow tj jak matka 10 razy wytrze
          rozlane przez siebie mleko to rowniez gdy on rozleje pojdzie po
          scierke i wytrze plame.
          Poza tym gdy maluch jest naprawde maly mowisz - o rozlalo sie, choc
          wytrzemy - pomoge Ci. Ty masz scierke, dziecko ma scierke i
          wycieracie.
          Podobnie z zabawkami itd.
          Dziecku slowa niewiele mowia a czyny i zachowania owszem.

          Samo mechanicznie wyciera gdy ma troche ponad 3 lata wink
          Poza tym "bezstersowe wychowanie" to nie nie zwracanie uwagi
          zupelnie.
          Dany komunikat mozesz powiedziec na wiele sposobow z roznym
          zabarwieniem.


          • sebalda Re: Bezstresowe wychowanie 10.08.09, 21:07
            Bardzo interesujące i rzetelne informacje na temat wychowania bezstresowego:
            www.vulcan.edu.pl/rodzice/dom/rodzic/wychowanie_bezstresowe.html
            Dla osób, którym się nie chce czytać całości krótki fragment-przykład:

            DZIECKO niemowlęcia rejestruje emocje - zgodnie z życzeniem wychowawców - w
            większości pozytywne (ochrona przed stresem). Ale mały człowiek rozwija się,
            powstają pierwsze zręby jego DOROSŁEGO, w którym znajdziemy pytania: "Co będzie,
            jeśli porozrzucam pomidory w kuchni, a potem je podepczę?" I co się okazuje?
            Nic. Rodzice nie reagują, posłusznie sprzątają bałagan, a maluch rośnie z
            przekonaniem, że tego typu zachowania są normalne (jego RODZIC nie zapisał
            informacji: "Nie wolno! Nie rób tak, bo w domu będzie brudno!"). Następnym razem
            wypróbuje to u sąsiadów i wtedy spotka go niemiła niespodzianka, zrodzi się
            konflikt wewnętrzny oraz poczucie krzywdy (DZIECKO). Mały człowiek podejmuje
            wiele prób, poznając otaczającą go rzeczywistość, przy czym zmuszony jest
            poruszać się po omacku, gdyż jego rodzice nie dostarczają mu niezbędnej wiedzy,
            nie wyznaczają żadnych granic. Jego DZIECKO zapisuje więc stany niepewności,
            zagubienia, lęku, osamotnienia, upokorzenia, ale też dzikiej euforii (brak
            jakiejkolwiek kontroli), furii, nieokiełznanej agresji.

            Jestem zagorzałą przeciwniczką tak pojętego wychowania bezstresowego.
            Poszanowanie zdania dziecka, ogólny szacunek do niego - jak najbardziej, brak
            granic, pozwalanie na wszystko, byle go nie stresować - zdecydowanie NIE.
            Dziecko bez wyznaczonych granic gubi się, jest bezradne i nieszczęśliwe.
            Przeciwieństwem wychowania bezstresowego nie jest tresura. To konsekwentne
            działania w kierunku kształtowania dziecka zarazem pewnego siebie, ale też
            szanującego innych. Pokazywanie na przykład, że nie wszystko musi dostać od
            razu, ale jednocześnie nielekceważenie jego potrzeb.
            Znam bezstresowo wychowywanego chłopca. Od zawsze się go bałam. Każda jego
            wizyta kończyła się zdemolowaniem czegoś w domu. Często do późna w nocy
            słyszałam jego krzyki - wyraz ekspresji. Dziecko jest bardzo nielubiane i do
            pewnego momentu wydawało się, że mu to nie przeszkadza. Gdy poszedł do gimnazjum
            zmienił się nie do poznania: by zaimponować grupie trzymających władzę łobuzów,
            przestał się uczyć, zaczął zachowywać się bardzo arogancko i agresywnie, pomiata
            słabszymi - słowem podporządkował się silniejszym, 100% hipokryzji. Jest słabą
            jednostką i takim go ukształtowało bezstresowe wychowanie.
            Liczę się ze zdaniem swoich dzieci i zawsze słucham ich wyjaśnień, ale gdy
            zachodzi taka potrzeba - potrafię być stanowcza. Mam dzieci wieku 14 i 18 lat -
            nie mam z nimi żadnych, podkreślam ŻADNYCH poważniejszych problemów
            wychowawczych. Jestem zawsze do ich dyspozycji, gdy tego potrzebują i one o tym
            wiedzą. Mam z obojgiem naprawdę dobry kontakt. A nie wychowywałam ich nigdy
            bezstresowo.
            Czego wszystkim tu obecnym mamom życzęsmile
      • scher Re: Bezstresowe wychowanie 10.08.09, 20:52
        katrio_na napisał:

        > Caly pic polega na tym, ze dziecko, ktorego sie traktuje jak
        > rownouprawnionego myslacego czlowieka sam idzie po scierke i
        > sciera owo rozlane mleko wink

        Naiwność. Często dziecko, które rodzice zamierzali traktować jak równouprawnionego myślącego człowieka zachowuje się w sposób prowokujący i skrajnie dziecinny. Niektórzy rodzice nawet w takiej chwili nie potrafią stanowczo wyznaczyć mu granic, próbując w nieskończoność rozmawiać i perswadować - na poziomie równouprawnionego myślącego człowieka. Kiedy okazuje się to totalnie nieskuteczne, dziecko nadal jest rozkapryszone, okazuje celowe nieposłuszeństwo, testuje, rodzice gubią się totalnie, koniec końców wychowując dzieciaka rozpuszczonego, który rozlawszy mleko, nie wytrze go za żadne skarby, a gdyby ktoś usiłował go przymusić, urządzi histerię. Mały tyran.

        A czemu rodzice się gubią? Bo ulegli mitowi, że dziecko jest równouprawnionym myślącym człowiekiem, którym nigdy nie rządzą złe emocje, kaprysy, nieuzasadnione zachcianki, że w dziecku zawsze rozum i dobre intencje biorą górę i że wystarczy być książkowym, idealnym rodzicem, bez wad i prawa do chwili słabości, aby to wrodzone dobro rozkwitało w dziecku na każdym kroku. wink
        • agagutka Re: Bezstresowe wychowanie 07.05.13, 06:19
          Witam
          Ja podejmę temat trochę od innej strony . Natomiast mam na myśli np. rodziców którzy wciąż się kłócą przy dzieciach i nie radzą sobie z własnym życiem . Czy jest coś gorszego niż brak stabilizacji w rodzinie ? Myślę że nie . Tak naprawdę każde dziecko jest inne i potrzebuje innych sposobów wychowania . Mam z adopcji dziecko które będąc u swojej biologicznej mamy nie umiało mówić do lat 6-ciu . Gdy do mnie trafiła mając 8 lat to pomimo tego że była już po kl. 1 mowa i rozumienie jej było bardzo słabo rozwinięte . Nie umiała czytać , obliczać działań 1+1 , nawet odrysować poprawnie drzewa . Nie chciała współpracować , a jeśli coś robiła to na zasadzie masz i odczep się . Moje zakazy , prośby , długie rozmowy nie przynosiły żadnych efektów . Więc zdecydowałam się na metodę kontrowersyjną czyli behawioralną . Dziecko jest z nami półtora roku i efekty stresującej metody są rewelacyjne bo czyta , pisze , sama odrabia zadania ,oblicza działania do 100 i o wiele więcej mówi i rozumie. Pytanie moje brzmi ,, czy miałam w takiej sytuacji zdecydować się na bezstresowe wychowanie i zmarnować dziecko ? " Bo np. czytanie po 1-4 godzin dziennie było ogromnym stresem ale nauczyła się i dzisiaj sama bierze książki do czytania więc w moich oczach było warto . Czasami niestety bywa tak że dziecku trzeba wyznaczyć granice , określić co mu wolno a co nie i jakie są jego obowiązki . Niestety nie da się uniknąć przy tym stresu .
          • morekac Re: Bezstresowe wychowanie 07.05.13, 07:05
            Bo np. czytanie po 1-4 godzin dziennie było ogromnym stresem
            Czytanie przez 4 godziny dziennie jest niezdrowe...
          • szamanta Re: Bezstresowe wychowanie 07.05.13, 12:26
            > .....Bo np. czytanie po 1-4 godzin dziennie było ogromnym stresem ale
            > nauczyła się ....

            Ojjj, to chyba najwyraznij zalezy od dziecka. U moich dzieci przymus czytania 4 h dziennie ksiązek zdecydowanie bardziej by je zniechęcil niz zachęcil, i wiecej szkod byloby z tego niz pozytku.Nie przekonuje mnie nakaz czytania tyle godzin dziennie u dziecka 8-9 l.Nie przekoinuje mnie ogromny stres w trakcie czytania, nie wiem w jakim celu ma on towarzyszyc.Poza tym w zadnym wieku,mototonia czynnosci dlugo czasowa wedlug mnie nie wskazana
            U nas i tak to by nie przeszlo, bo kazde z dzieci ma tak urozmaicony plan dnia,ze byloby to awykonalne aby 4 h nad czytaniem spedzily, bo zupelnie nie mialy by czasu na nne zajęcia czy to domowe ( a jest ich sporo) czy to poza szkolne
            Jestem zwolennikiem dawkowania sporo "atrakcji" dziennych jako nawet nauki, niz jednej monotonniej wielogodzinnje.Lecz chyba to zalezy od dziecka jak do tego podchodzi.
            Jak dla mnie tyle czasu czytania na tak male dziecko ,i to w stresie to jest fizycznie i emocjonalnie męczarnia,i u moich by ten pomysl katastrofalne efekty wywołał,odbieraliby to jako terror,bo to wiecej męki niz przyjemnosci.Stres w trakcie czytania NIE powinien towarzyszyc, bo jaki on ma cel??dziecko musi byc zrelaksowane, odprezone ,a nie zestrasowane w trakcie czytania i skupiania sie na tresci,więc tutaj zadnego pozytku ze stresu nie widze w tej czynnosci.Nonsens.Nie popieram tego o czym piszesz,mimo ze nie jestem zwolennikiem beztres.wych
            Na czym u was polega na kontrowersyjna metoda behawioralna?? mozesz podac kilka przykladow z zycia jak u Ciebie to jest prowadzone,jeslii chodzi o zycie codzienne???

            Tak w ogole jak czytam, jakie niektórzy ludzie mają pojecie o beztr. wych. to sie za glowe łapie co tutaj wypisują.Oczywistym faktem jest ,że ta metoda kieruje sie pozwalaniem dziecku na wszystko,nie ma odmawiania,dziecko robi to co chce nie majac zamiaru respektowac rodzica decyzji w glownych sprawach, z tej racji ,ze to dziecko rządzi domem ,a nie odwortnie.Błędnym przekonaniem jest, ze jesli ktos nie bije dziecka to znaczy ze bezstresowo wychowuje-absurd ,na ktory piany dostaje
            • morekac Re: Bezstresowe wychowanie 07.05.13, 23:28
              Poza czytaniem przez 4 godziny dziennie dziecko chodzi do szkoły, odrabia lekcje, myje się, je i śpi. A pobiegać też kiedyś musi.
    • julita165 Re: Bezstresowe wychowanie 07.05.13, 15:41
      A moim zdaniem całkiem bezstresowo wychowywać się nie da. Przecież jak dziecko bardzo chce włozyć rękę do wrzątku a ja mu nie pozwalam to się stresuje. Oczywiście ja wiem że inaczej nie można, przed pewnymi niebezpieczeństwami dziecko bezwzględnie trzeba ochronić choć powoduje to u nich chwilowy stres, aczkolwiek obiektywnie mniej dotkliwy niż szkody które poniosłoby dziecko gdybym jednak mu nie odmówiła i pozwoliła robić co chce.
      W bezstresowym wychowywaniu chodzi moim zdaniem o to żeby nie fundować dziecku stresu wtedy kiedy nie jest to bezwględnie konieczne i żeby starać się ten niezbędny stres maksymalnie ograniczyć, a jego natężenie i czas trwania dostować do wieku i indywidualnych cech dziecka.
      • agagutka Re: Bezstresowe wychowanie 07.05.13, 23:31
        ,,Czytanie rzez 4 godziny jest nie zdrowe " a czy zdrowe jest przebywanie po 10 godzin przed komputerem ? Wydaje mi się że samo bycie z dzieckiem 4 godziny i w trakcie tego różne rozmowy już dają wiele dobrego .
        Stres dotyczył samego powodu że dziecko w ogóle musi usiąść do czytania , pisania , liczenia itp. obowiązków . Chyba nie pisałam że dziecko czytało w stresie 4 godziny ?
        Po drugie nie napisałam 4 godziny tylko 1-4 godzin więc proszę to uwzględnić . Ilość godzin spędzonych przy czytaniu (nauce) była oczywiście zależna od tego co było zaplanowane na dany dzień i czy była w szkole .
        Czytanie było rozłożone na cały dzień i myślałam że to jest będzie oczywiste dla każdego .
        Kolejna ważna rzecz o której napisałam to ,, każde dziecko jest inne " i nie wyobrażam sobie aby komukolwiek narzucać swoje metody wychowawcze .
        Uważam że jeśli komuś udało się wychować dziecko bezstresowo i radzi sobie ono w dorosłym życiu to wielki szacun ale niestety nie zawsze się tak da .
        Ostatnio miałam okazję zobaczyć jak mama prosiła 12-letnią dziewczynkę o wyrzucenie papierka i bum , bo się nie doprosiła i zrobiła to sama .
        • szamanta Re: Bezstresowe wychowanie 08.05.13, 13:50
          No wiesz...ja oparlam sie na twojej wypowiedzi, ze czytanie tyle godzin dziennie przez dziecko bylo dla niej OGROMNYM stresem.Dlatego uwzglednilam swoje zdanie, ze wedlug mnie (dla ciebie moze byc inaczej) czytanie w stresie jest zupelnie nieoplacalne ,i bezsensowne. Dziwie sie ze twoje dziecko podchodzilo do tego w tak stresowy sposob i na takiej wysokiej skali .Moze to bylo spowodowane poprzez twoje podejscie ,a moze jest taką delikatną osobą
          Nie zgadzam sie z tym zdaniem, ze stres dotyczy samego powodu że dziecko w ogóle musi usiąść do czytania , pisania , liczenia itp. obowiązków.Bo co tu jest w tym stresującego? chyba ze bylabym tyranem i darla ,wyzywalabym sie na dzieciach o kazde podtkniecie,czy o kazdy bląd ,wtedy zapewne bylyby to czynnosci stresowe
          I tak, uwazam ,ze czytanie 4 godzin dziennie pod rząd u malego dziecka w ogromnym stresie jest niezdrowe , tak jak 10 h przed kompem w relaksie .Jestem zwolennikiem urozmaicania czasu dziecku w tym roznych zajęc ,a nie jednej wieloogodzinnej.
          Nie praktykuje beztresowego wychowania ,bo u mnie w domu byloby to awykonalne, z powodu ilosci domownikow. Jestem wymagajaca pod względem dzieci zachowania w roznych sytuacjach, w tym wykonywania nalezycie obowiązków,ale nie powiem ,aby to byly sytuacje ktore je stresują.
    • koza_w_rajtuzach Re: Bezstresowe wychowanie 08.05.13, 12:27
      Niektórzy bezstresowe wychowanie rozumieją jako wychowanie bez używania siły wobec dzieci, natomiast inni jako ogólnie brak zasad i pozwalanie dziecku na wszystko.
      Sama nie wiem, która definicja jest bliższa prawdy.
      Wychowuję dzieci wg tej pierwszej definicji, czyli nie biję ich, właściwie to w ogóle nie stosuję żadnych kar (chyba, że za karę można uznać dezaprobatę), ale wychowuję ich wg pewnych zasad, wymagam, żeby zachowywały się odpowiednio w określonych sytuacjach, uczę je i tłumaczę. W wychowywaniu nie kieruję się żadnymi poradnikami, sama wypracowuję różne metody. Popełniam błędy, jak każdy, potrafię się do nich przyznać przed dziećmi i nie uważam się za jakąś chodzącą wyrocznię i kogoś kto zawsze ma rację. Nie rozumiem ludzi, którzy są srodzy wobec dzieci, egzekwują swoje zdanie, żądają bezwzględnego posłuszeństwo. Ja nie potrafię, za bardzo kocham swoje dzieci.
      • jotde3 Re: Bezstresowe wychowanie 10.05.13, 08:59
        koza_w_rajtuzach napisała:

        > Niektórzy bezstresowe wychowanie rozumieją jako wychowanie bez używania siły wo
        > bec dzieci, natomiast inni jako ogólnie brak zasad i pozwalanie dziecku na wszy
        > stko.
        > Sama nie wiem, która definicja jest bliższa prawdy.
        > Wychowuję dzieci wg tej pierwszej definicji, czyli nie biję ich,

        uzywanie siły nie oznacza bicia . mozna użyć siły i nie bić . np odciągnać lub krzyknac ( siła psychiczna silniejszego ) lub dać klapsa co nie boli .
        przemodeluj definicje wink
        • angazetka Re: Bezstresowe wychowanie 10.05.13, 10:13
          > lub dać klapsa co nie boli .

          Oh rili?
        • jakw Re: Bezstresowe wychowanie 10.05.13, 21:17
          jotde3 napisał:

          >lub dać klapsa co nie boli .
          A to już zależy od przyłożonego do tego klapsa wektora siły...
        • koza_w_rajtuzach Re: Bezstresowe wychowanie 11.05.13, 08:39
          > lub dać klapsa co nie boli .

          No to przyjedź do mnie, dam Ci kilka klapsów. Zobaczymy czy nie boli.
          • jotde3 Re: Bezstresowe wychowanie 11.05.13, 09:11
            koza_w_rajtuzach napisała:

            > > lub dać klapsa co nie boli .
            >
            > No to przyjedź do mnie, dam Ci kilka klapsów. Zobaczymy czy nie boli.

            zamiast udawać że to niemożliwe poprostu przyznaj że żle zdefiniowałaś i popraw sie wink
            • koza_w_rajtuzach Re: Bezstresowe wychowanie 11.05.13, 11:32
              Źle zdefiniowałam.
              Zamiast "używanie siły" powinnam była napisać przemoc fizyczna.
              Natomiast twierdzenie, że klaps nie boli, to też nie prawda. Przecież właśnie po to się je daje, żeby bolały, bo w jakim innym celu miałoby się je dawać?
              • szamanta Re: Bezstresowe wychowanie 11.05.13, 15:03
                Bo musi zaboleć smileNawet przez krótką chwile,ale dyskomfort skóry wskazany,po to jest ten klaps, by nie byl przyjemnoscią,zas strachem przed pieczeniem danego miesjca w jaki sie zarobi.To logiczne.
                Kazdy o tym wie, tylko nie kazdy chce wprost o tym napisać,i zaczyna sie owijanie w bawełne hhe smile
              • jotde3 Re: Bezstresowe wychowanie 13.05.13, 12:54
                koza_w_rajtuzach napisała:

                > Źle zdefiniowałam.
                > Zamiast "używanie siły" powinnam była napisać przemoc fizyczna.

                a może sprawianie fizycznego bólu ?

                > Natomiast twierdzenie, że klaps nie boli, to też nie prawda. Przecież właśnie p
                > o to się je daje, żeby bolały, bo w jakim innym celu miałoby się je dawać?

                by ostrzec że następny może zaboleć ?
                • k1234561 Re: Bezstresowe wychowanie 31.05.13, 14:49
                  Mam w bardzo bliskiej rodzinie takiego bezstresowo wychowywanego 6-latka.Mały jest niegrzeczny,bezczelny,nie nauczony podstawowych zasad dobrego wychowania.Wszystko mu wolno,bo mamusia twierdzi,że strofowanie go czy nie daj Boże krzyknięcie na niego spowoduje stres.Rośnie więc jak roślinka,hodowany,nie wychowywany,z roszczeniową postawą do świata i ludzi i przekonaniem,że jest jedyny i najważniejszy na świecie i inni ludzie są od tego aby spełniać jego zachcianki.Masakra....Nie daj Boże zwrócić mu uwagę....Jak wpadnie we wściekłość to szkoda gadać a matka jeszcze mu przytakuje,bo przeciez nie można jej skarba krytykować bo go to stresuje.
    • quelquechose Re: Bezstresowe wychowanie 25.06.13, 11:55
      Tak tu sobie czytajac pomyslalam, ze nasze spoleczenstwo ma marne szanse na przetrwanie. Mysle, ze nie poradzilibysmy sobie w czasach wojny tak, jak nasi przodkowie. Myslicie, ze na przyklad Azjaci chowaja dzieci bezstresowo? Nie, i wlasnie dlatego odnosza oni mnostwo sukcesow. Dodam, ze nie jest to moj ulubiony model, stad tym bardziej jest to przygnebiajace. Geny tez bedziemy mieli oslabione, bo brak u nas naturalnej selekcji. Moralnie jestesmy niewatpliwie wysoko (przynajmniej oficjalnie sie staramy wink), ale czy to nas nie zgubi? Taka filozoficzna mysl mnie naszla tongue_out

      Dodam, ze we wszystkich ksiazkach fantastycznych glowny bohater jest trenowany jak najbardziej stresowo przez swojego mistrza lub zycie i dzieki temu odnosi zwyciestwo smile Kto nie czytal Spakowskiego, Herberta i innych? wink Tak wiec - nie tedy droga! tongue_out
      • gazeta_mi_placi Re: Bezstresowe wychowanie 25.06.13, 16:06
        Zgadzam się w 100%. Współczesne dzieci są strasznie rozpieszczane przez rodziców (głównie przez matki) i chowane pod kloszem. Dziecko jest na piedestale, niewiele się od niego wymaga, za to wiele względem otoczenia.
        Pamiętam jak jedna z matek opowiadała o wielkiej traumie swojego dziecka. Trauma polegała na tym, że zostawiła dziecko za jego zgodą na godzinę w sali zabaw i niestety zegar tam chodzący był źle nastawiony, zatem dziecko myślało, że matka się spóźnia (nie drastycznie wiele, kilka minut) i dostało histerii.
        Obecnie cała rodzina asystuje dziecku przy byle wizycie u dentysty, sama wizyta oczywiście jest od tygodni przygotowywana, dziecko jest zachęcane, przekupywane najróżniejszymi rzeczami, proszone i błagane aby łaskawie udało się do dentysty, a dentysta ma bajki na dvd i inne cuda wianki byle tylko bachor otworzył gębę, często nieszczęsna dentystka musi przez pół godziny namawiać zdrowe dziecko aby raczyło otworzyć łaskawie gębę, a ja pamiętam jeszcze, że w podstawówce jak miałam dziurę to samodzielnie poszłam na przerwie do szkolnej dentystki i tyle, nawet nie wiem czy rodzice o tym wiedzieli. Wizyta u dentysty na wcześniejszym etapie była na zasadzie - wtedy a wtedy jest wizyta i idziemy. Tyle w temacie.
        A teraz o wszystko dziecko trzeba prosić, wręcz błagać, o przekupstwie już nie wspomnę aby raczyło to lub owo.
        • verdana Re: Bezstresowe wychowanie 25.06.13, 16:20
          Tak, moje dziecko dostało histerii, bowiem uznało,z e już nigdy nie wrócimy. Dla trzylatka to ogromny stres - ciekawe, ile dorosłych ludzi, gdy nagle mąż czy matka nie wraca do domu godzinami, nie ma stresu i traktuje rzecz normalni "nie wróci, to nie, niewazne, najwyzej go wiecej nie zobaczę".
          Nie uwazam, aby dzisiejsze pokolenie miało mniej stresów - przed wojną byli takze róźni rodzice, wymagający i rozpieszczajacy, a za to szkoła była mniej stresująca niż dziś. Na przykład świadectwa czesto dawano rodzicom, nie dzieciom, aby się biedne dzieci nie zdenerwowały zanadto, gdy są same i zobaczą, zę mają złe stopnie, albo nie zdały. Sttraszne po prostu, takie rozpieszczanie.
          Przy wizycie lekarza czy dentysty te na ogół byli rodzice, lekarze dawali cukierki, aby przekupić pacjentów, prezenty do szpitala przynosiła rodzina - dzieci nigdy nie traktowano tak źle, jak sie niektórym wydaje. .
          • gazeta_mi_placi Re: Bezstresowe wychowanie 26.06.13, 16:21
            Ale też dostawało w dupę jeśli świadectwo okazało się niezbyt idealne, tak samo w szkole mogło dostać w tyłek od nauczyciela (legalnie), a teraz nawet głosu nie można podnieść "bo trauma".
            • verdana Re: Bezstresowe wychowanie 26.06.13, 20:59
              Dostawało, jesli miało głupich rodziców. Zareczam, ze nie tylko mnie, ale moich rodzicw nikt nie bil za złe świadecttwo, ani za nic innego. W mojej klasie chyba tylko jeden chłopak dostawał od ojca, a i to było dla nas nie do uwierzenia - współczuję środowiska, w którym się obracałaś. Wszystkie poradniki pedagogiczne z juz od lat 20-tych twierdziły, zę lanie to nie metoda i ze absolutnie nie nalezy go stosować.
              W tyłek od nauczyciela nie mozna było legalnie dostać już w latach 60-tych, a równo 20 lat temu ze szkoły mojego syna z hukiem i dyscyplinarnie wyleciała wf-istka, która uderzyła dziecko.
              • gazeta_mi_placi Re: Bezstresowe wychowanie 27.06.13, 10:01
                Środowisko normalne, bardzo mieszane.
                W jednej klasie były dzieci robotników (chyba procentowo najmniej), inżyniera, właściciela firmy, dwoje dzieci z rodzin policjantów, dzieci niepracujących matek, których mężowie pracowali zagranicą, dwoje dzieci nauczycielek, kierowca TIR-a, urzędnik wyższego szczebla, plastyczka, jedno dziecko świadków Jehowy (to nie zawód oczywiście, ale pokazuję ze względu na różnorodność), szewc, fryzjerka. Większość dzieci mieszkała na jednym osiedlu, więc się znało rodziców, rodzeństwo i ogólnie sytuację.
                Pewnie w dzisiejszych czasach spora część tych dzieci ze względu na status materialny rodziców chodziłaby do prywatnych szkół, wtedy takiej alternatywy jeszcze nie było.
                I tak część z nich (głównie chłopcy) dostawała lanie, większość z nich wyrosła na normalnych obywateli, pracujących, mających już własne dzieci.
                Pamiętam jak chłopcy po wywiadówce opowiadali sobie ile dostali od ojców lub matek, pamiętam jak była jakaś szkolna afera to sąsiad kolegi którego afera dotyczyła żartował, że on dzisiaj będzie nasłuchiwał bicia i krzyków u K. za ścianą.
                Co najmniej dwie koleżanki zresztą też dostawały (dziewczynek było 10).
                Co do bicia w szkole legalne już nie było, ale sama byłam świadkiem jak kolega za obraźliwy napis dostał od nauczycielki centralnie prosto w pysk, aż się zachwiał (była to Pani mocno korpulentna), nauczycielka dalej pracowała, nawet nie wiem czy się przyznał do tego w domu (typ łobuza, więc chyba wolał aby chociaż raz rodzice nie przychodzili tongue_out).
                W pysk od woźnej (była afera) zaliczyła też moja szkolna koleżanka, lat 10 za chamską odzywkę do woźnej. Niestety małolata chciała to nagłośnić, ale w efekcie wszyscy stanęli za tą woźną i to ona musiała ją przepraszać, woźna pracowała w tej szkole nadal (aż do końca podstawówki, co dalej nie wiem). Małolata oczywiście też z tych problemowych, często miała nieodpowiednie zachowanie na semestr.
          • black_halo Re: Bezstresowe wychowanie 26.06.13, 17:10
            > Tak, moje dziecko dostało histerii, bowiem uznało,z e już nigdy nie wrócimy. Dl
            > a trzylatka to ogromny stres - ciekawe, ile dorosłych ludzi, gdy nagle mąż czy
            > matka nie wraca do domu godzinami, nie ma stresu i traktuje rzecz normalni "nie
            > wróci, to nie, niewazne, najwyzej go wiecej nie zobaczę".
            Jak moj partner spoznia sie 5 minut to nie histeryzuje. Jako dziecko tez takich tendecji nie mialam a u dziadkow spedzalam duza czesc wakacji. Mazanie z powodu wyjscia mamy do sklepu bylo "spolecznie nieakceptowalne" wsrod innych dzieci. Po kilku godzinach faktycznie czlowiek moze sie zdenerwowac. Pomysl jak trudno bylo kiedys kiedy nie bylo komorek. Moja ciocia plynela z ameryki statkiem. Pechowo byly jakies tam problemy i statek pare dni zacumowal w Portugali, chyba zeby przeczekac zla pogode. Nie bylo jak zadzwonic, wylslala list ale zanim list doszedl to ona juzdo tej Polski doplynela. Nastepnie z 86 kilogramami bagazu musiala sie dostac z wybrzeza do Katowic. Nikt nie wiedzial gdzie jest, kiedy dojedzie i czy w ogole, czy statek przypadkiem nie zatonal ale wldze owczesnej Poslki nie uznaly, ze to zbedna informacja.
            • gazeta_mi_placi Re: Bezstresowe wychowanie 26.06.13, 19:39
              Dzieci w ogóle mało histeryzowały, pamiętam szczepienia na terenie przedszkola, na grupę przedszkolną jedną i drugą był tylko JEDEN histeryk (szczepiło się w obecności wychowawczyni i pielęgniarki czy też lekarki, bez rodziców ani babć), cała reszta grupy (chłopców i dziewczynek) nie robiła żadnej afery. Dodam jeszcze, że ten chłopiec chyba miał faktycznie prawdziwą fobię na tym tle bo jeszcze w podstawówce (razem chodziliśmy) trafiały się akcje z tego powodu z jego udziałem (aż matkę ściągali), to był jednak wyjątek, a teraz? Byle wizyta u dentysty to musi być cała obstawa, wizyta jedna adaptacyjna żeby dzidziuś się oswoił z Panią doktor, obiecanki cacanki co to dzidziuś nie dostanie jak łaskawie raczy otworzyć tylko samą paszczę u dentysty (u dentysty bo gdzie indziej lubi rozdziawać na całego wink ).
              A pamiętacie tamtejsze kolejki po dwie godziny stania? Dzieci 3-4 letnie, nieraz na mrozie stały pokornie z rodzicami w kolejce po papier toaletowy.
              A dzisiaj zdrowej kobiecie ze zdrowym dzieckiem to trzeba specjalnie przepuszczać w kolejce do kasy gdzie i tak nie stoi się dłużej niż 10 minut bo jaśnie Panicz lub jaśnie Księżniczka udzielna nie może z mamą ustać 10 minut bo od razu krzyki, płacze i histeria.
              • verdana Re: Bezstresowe wychowanie 26.06.13, 20:40
                Bzdura. Pamiętam ryczącą klasę w czasie szczepień. Ramolejesz Gazeto, ramolejesz - zaczynasz bredzić o tym, jak za Twoich młodych lat wszystko było idealnie, dzieci grzeczne, a świat piękny. To jest typowe zjawisko, nie mówiące nic o "dawnych czasach", a wiele o tym, ze zaczyna sie zyć przeszłością, bo teraźniejszość nas przerasta.
                Wiesz, w czasie wojny dzieci głodowały i umierały - też nalezy wspominać to z nostalgią, ze fajnie było, jak takie dziecko stało pod murem i nie płakało i teraz tez pownno?
                • gazeta_mi_placi Re: Bezstresowe wychowanie 27.06.13, 09:46
                  Nie bzdura, tak było w moim przedszkolu i mojej szkole. Histerykiem był tylko jeden chłopak, pamiętam jak inne dzieci go wspierały, że wcale nie boli, no ale niewiele to mu pomagało.
                  Może Ty chodziłaś do wyjątkowo mazgajowatej szkoły, że takich chłopców (i może też dziewczynek) było o wiele więcej.
                  Komuna była złym system, jednak pewne rzeczy (choć stosunkowo niewiele ich było) były lepsze za jej czasów jak na przykład wychowanie dzieci i młodzieży.
                  Dziecko znało swoje miejsce w szeregu, nie naprzykrzało się innym, było o wiele bardziej samodzielne niż współczesne dzieci w tym samym wieku, umiało się zająć rodzeństwem, samodzielnie pójść do kiosku, samodzielnie iść do szkoły, stosunkowo mało dzieci w miejscach publicznych źle się zachowywało, a jeśli się tak zdarzyło prawo zwrócenia uwagi, łącznie z nakrzyczeniem miał każdy dowolny dorosły. A teraz matka każe innej matce się wynieść z leczeniem dziecka gdzie indziej bo owa inna matka raczyła chwilkę porozmawiać z jej dzieckiem (znasz wątek), bez krzyków, bez gróźb czy wyzwisk.
                  • morekac Re: Bezstresowe wychowanie 29.06.13, 14:32
                    Komuna była złym system, jednak pewne rzeczy (choć stosunkowo niewiele ich było) były lepsze za jej czasów jak na przykład wychowanie dzieci i młodzieży.
                    Dziecko znało swoje miejsce w szeregu, nie naprzykrzało się innym, było o wiele bardziej samodzielne niż współczesne dzieci w tym samym wieku, umiało się zająć rodzeństwem, samodzielnie pójść do kiosku, samodzielnie iść do szkoły,
                    No, np. mały Daniel sam chodził do przedszkola. I zjadał wszystko.Może tylko trochę za dużo był lany pasem.
                    • gazeta_mi_placi Re: Bezstresowe wychowanie 01.07.13, 13:17
                      A w dzisiejszych bezstresowych czasach gdzie dziecko traktowane jest lepiej niejednokrotnie od dorosłego nie ma przypadków katowania dzieci? Co innego wychowanie dziecka i określanie mu granic co wolno a co nie wolno i że to ono musi się dostosować do społeczeństwa a nie społeczeństwo do niego, co innego katowanie.
                      Nie mylmy tych pojęć.
                      • verdana Re: Bezstresowe wychowanie 02.07.13, 12:52
                        Jest znacznie mniej, naprawdę. Nie ma już prawie nigdy w szkole dzieci ze sladami pobicia, a jesli są, to sprawa jest zgłaszana. Przypomnij sobie - dziś zakatowane dzieci to raczej niemowleta, czyli te dzieci, ktorych może nikt, poza rodzicami, nie widzieć. Coraz wiecej jest informacji o pobitych dzieciach w szpitalu, bo lekarz zauwazył - kiedyś by najwyżej powiedział rodzicom, ze buć nie nalezy, a nikt by dziecka nie odbierał. Jest pod tym względem o wiele lepiej.
                        • gazeta_mi_placi Re: Bezstresowe wychowanie 02.07.13, 14:10
                          Dlatego teraz rodzice nie chodzą z dziećmi do lekarza, najwyżej jak "przeholują" wyrzucą dzieciaka do jeziorka i potem przez kilka lat cała Polska będzie szukać wyrodnych rodziców.
                          Albo będą ukrywać przed światem jak rodzice tych bliźniaków.
                • black_halo Re: Bezstresowe wychowanie 28.06.13, 14:50
                  > Bzdura. Pamiętam ryczącą klasę w czasie szczepień. Ramolejesz Gazeto, ramolejes
                  > z - zaczynasz bredzić o tym, jak za Twoich młodych lat wszystko było idealnie,

                  Sama ramolejesz i moze pamiec juz nie ta. Ja szczepienia w szkole mialam z 20-25 lat temu i do gabinetu szla cala klasa. Jakby ktos choc zapiszczal to by go inne dzieci wysmialy. Do szkolnego dentysty szlo sie przed albo po lekacjach, na male dziurki nie dawali zadnego znieczulenia (mialam uraz wiele lat, przyznaje).

                  > Wiesz, w czasie wojny dzieci głodowały i umierały - też nalezy wspominać to z n
                  > ostalgią, ze fajnie było, jak takie dziecko stało pod murem i nie płakało i ter
                  > az tez pownno?

                  Wojna to wojna i zupelnie inna sytuacja. Dzisiejsze dzieci staly sie ogromnie niesamodzielne. Ja w wieku 12 lat wracalam po lekcjach i odbieralam siostre z innej szkoly, miala 6 lat wtedy. Moim obowiazkiem bylo przyprowadzic ja do domu, jesli na stole byla kartka z lista zakupow to isc do sklepu i kupic co trzeba i nie zgubic reszty, obrac ziemniaki, odrobic lekcje itd. Jak rodzice wracali z pracy to naturalnie mialam juz czas dla siebie ale nadal trzeba bylo dbac o swoj pokoj, zmyc czasem naczynia, czasem zaniesc ciuch do krawcowej, isc odebrac list na poczcie (blisko mojej szkoly, 2km od domu wtedy). Znaczna czesc znanych mi dzisiaj dzieci nie umialoy zrobic nawet kanapki na sniadanie sobie i mlodszemu rodzenstwu.
                  • gazeta_mi_placi Re: Bezstresowe wychowanie 29.06.13, 13:02
                    > Do szkolnego dentysty szlo sie przed albo po lekacjach, na male dziurki nie dawali zadnego znieczulenia

                    Dokładnie. Albo na dużej przerwie. Można było też poprosić nauczyciela aby wypuścił w czasie lekcji. Swoją drogą plombę od szkolnego dentysty nosiłam bez przeszkód dobre 7 lat.

                    >Ja w wieku 12 lat wracalam po lekcjach i odbieralam siostre z in
                    > nej szkoly, miala 6 lat wtedy.

                    Moja koleżanka lat 10 po szkole odbierała brata z przedszkola, a potem podgrzewała mu w domu obiad, wiem bo czasem jej towarzyszyłam.
                    Innej koleżance jak miała 7 lat urodził się młodszy braciszek, nieraz widziałam ją na osiedlu (bez dorosłego) z koleżankami rówieśnicami jak chodzi z głębokim wózkiem.
                    Normą też były samodzielne wychodzenie ze szkoły od 8 roku życia najczęściej. Teraz 12-latki wszędzie się wozi samochodem aż po sam próg.
                    • black_halo Re: Bezstresowe wychowanie 30.06.13, 12:39
                      Racja, mnie do szkoly mama odprowadzala przez mniej wiecej miesiac pierwszej klasy, mialam stosunkowo blisko, po upenieniu sie, ze umiem przechodzic przez ulice po prostu chodzilam z kolezankami. Mialam wracac do domu po lekcjach i tyle.

                      Potem sie przeprowadzilismy, bylam w drugiej klasie i pierwszych pare miesiecy do szkoly odprowadzaly na zmiane mamy mieszkajace w naszej klatce bo byla zima i dosc daleko - 2.5 km - a do tego ruchliwa ulica bez swiatel !!! Swietlica byla dostepna dla dzieci do 3 klasy podstawowki czyli 10ciu lat. Z okazji bycia dzieckiem wyzu lekcje w mojej szkole odbywaly sie od 7.30 rano do 19.30, wracalo sie o roznych godzinach i wychodzilo sie tez np. na 14.30. Czyli nalezalo do szkoly wyjsc, zamknac drzwi, dojsc na czas, zjesc, zrobic sobie kanapke. Opieka nad mlodszym rodzenstwem byla norma. Na kolko matematyczne na uniwersytecie dojezdzalam sama autobsem od 12 roku zycia, sama tez wracalam o gdzinie 20. Zueplnie normalne. Nie bylo komorek. Rodzice nie umarli ze strachu jesli sie spoznilam pol godziny. Wiecej, nie umarli tez kiedy majac 16 lat wsiadlam w autobus i pojechalam do babci na wies a kierowca nie powiedzial, ze autobus nie zatrzymuje sie w tej wsi tylko sporo dalej. Przeszlam na piechote 12 km. Rodzice i dziadkowie wiedzieli, ze sobie poradze, obliczyli ze w ciagu 3 godzin powinnam byc u babci i bylam.
                    • niuniohubunio Re: Bezstresowe wychowanie 01.07.13, 17:17
                      Po co porównywać "kiedyś" do "dzisiaj", przecież mamy zupełnie inną rzeczywistość. Jak byłam dzieckiem, mało kto miał w domu samochód do dyspozycji, jak któraś koleżanka mówiła że jej tata ma auto to było naprawdę coś! to znaczy że bogaci są! a teraz większość albo i wszyscy moi znajomi mają auta, dzieci nie jechały nigdy tramwajem ani autobusem (moje też i jeszcze długo nie pojedzie komunikacją miejską), a odwiezienie dziecka autem po drodze do pracy nie jest jakimś wyczynem, trudno żeby dziecko jechało do szkoły autobusem, stało na przystanku gdy np oboje rodziców mają swój samochód. Nie wyobrażam sobie samej wozić się autem a dziecku dać na bilet, chociaż ja jako dziecko jeździłam sama do szkoły od początku podstawówki. Co nie znaczy że teraz za karę moje dziecko ma mieć tak jak ja, bo realia są inne, mamy inne życie, inną rzeczywistość, inne czasy, jak ktoś patrzy na świat przez pryzmat tego co było kiedyś, to czas się obudzić. Bo przeszłość nie wróci a narzekanie na dzisiejszą młodzież nic nie da. Ja mam czasem wrażenie, że to krytykowanie jakie te dzisiejsze dzieciaki są niewychowane, że mają za lekko, za dobrze itd to jest po prostu zazdrość.
                      • black_halo Re: Bezstresowe wychowanie 02.07.13, 09:55
                        Chyba zartujesz? Kiedys do szkoly szlo sie na piechote bo faktycznie rodzice samochodu nie mieli ale dzisiaj, w czasach kiedy w duzych miastach podstawowka jest blisko domu, nie wiecej jak 500-1000 metrow sie dzieci wozi. Nozki odpadna od 5 minut spaceru? Moi rodzice mieszkaja mozna powiedziec na nieco oddalonym od centrum osiedlu. Do podstawowki niedaleko ich mieszkania chodza dzieci wylmacznie z osiedla, z kazdego ppunktu jest nie dalej niz kilometr a mala uliczka nie sposob przejechac rano. Co innego jak dziecko ma do szkoly 10km ale kilkaset metrow to chyba moze przejsc, prawda?
                  • verdana Re: Bezstresowe wychowanie 29.06.13, 14:08
                    Ja szczepienia miałam 45 lat temu i mnóstwo dzieci ryczało. Ciekawe, prawda? No mi jakie to fajne było, zę inne dzieci wyśmiewały, naprawdę, warto powrócić do tych czasów. Teraz dzieci nie wyśmiewają - to fatalnie po prostu?
                    Wiem, wszyscy mieliśmy ciężkie dzieciństwo i do szkoły pod górkę, a teraz to dzieci są rozpuszczone i mają w życiu za łatwo. Ciekawe zjawisko, bo występuje w każdym kolejnym pokoleniu... Już Twoje pokolenie, pamiętam, to była banda rozuszczonych, roszczeniowych bahorów, które nawet nie wiedziały, jak im dobrze,z ę nie musza mając lat 5 pasać gesi i rozpalać w piecu.
                    • black_halo Re: Bezstresowe wychowanie 30.06.13, 12:47
                      > Wiem, wszyscy mieliśmy ciężkie dzieciństwo i do szkoły pod górkę, a teraz to dz
                      > ieci są rozpuszczone i mają w życiu za łatwo. Ciekawe zjawisko, bo występuje w
                      > każdym kolejnym pokoleniu... Już Twoje pokolenie, pamiętam, to była banda rozus
                      > zczonych, roszczeniowych bahorów, które nawet nie wiedziały, jak im dobrze,z ę
                      > nie musza mając lat 5 pasać gesi i rozpalać w piecu.

                      Oczywiscie. Kazde kolejne pokolenie ma mniej umiejetnosci i sprawnosci. Moja babcia przezyla wojne i w wieku 8 lat umialam zabic kure i ja sprawic. Moja mama pomimo posiadania rodziny na wsi tej umiejetnosci nie nabyla, ja takze nie. odwozenie nastolatkow pod dzrwi szkoly uwazam jednak za skandaliczne. Niedawno wybralam sie do zoo w Antwerpii, zoo jest ogromne, hektary do spacerowania i bylam zaszokowana jak wiele dzieci po przejsciu 200 metrow domaga sie wziecia na rece albo conajmniej jakiegos zmechanizowanego srodka transportu.
                      • gazeta_mi_placi Re: Bezstresowe wychowanie 01.07.13, 13:23
                        Niedawno musiałam wejść na trzecie piętro kamienicy gdzie mieści się pewien sklep, nawet się nie zasapałam choć z moją kondycją fizyczną naprawdę nie jest dobrze bo dużo siedzę nad komputerem i nie uprawiam żadnych sportów.
                        Gdy wracałam widziałam nastolatki (dziewczyny), które dyszały zlane potem, a jedna mówiła do drugiej "O Boże".... Szczupłe dziewczyny dodam. Sporo ode mnie młodsze. Od razu poczułam że z moją kondycją nie jest tak najgorzej.
                    • gazeta_mi_placi Re: Bezstresowe wychowanie 01.07.13, 13:20
                      Teraz dzieci nie wyśmiewają innych dzieci? Też wyśmiewają tylko z innych powodów niż histeria przy szczepieniach.
                      • black_halo Re: Bezstresowe wychowanie 02.07.13, 10:02
                        > Teraz dzieci nie wyśmiewają innych dzieci? Też wyśmiewają tylko z innych powodó
                        > w niż histeria przy szczepieniach.

                        Teraz wysmiewaja z nastepujacych powodow:
                        - nie masz zaswiadczenia o adhd/dysleksji/dys... ha-ha
                        - nie chodzisz do psychologa
                        - nie masz zwolnienia z wf z okazji astmy
                        • verdana Re: Bezstresowe wychowanie 02.07.13, 10:19
                          Wiesz, nawet bzdury trzeba umieć pisać.
            • verdana Re: Bezstresowe wychowanie 26.06.13, 21:01
              Chyba nie rozumiesz - to był trzylatek, który miał byc odebrany po godzinie. Został poinformowany,że godzina juz dawno minęła - i był przekonany, ze rodzice po prostu juz nigdy po niego nie przyjdą.
              Ciekawe, ilu dorosłych, przekonanych, zę ktoś juz nigdy nie przyjdzie, by się nie zdenerwowało...
              • black_halo Re: Bezstresowe wychowanie 28.06.13, 14:54
                > Chyba nie rozumiesz - to był trzylatek, który miał byc odebrany po godzinie. Zo
                > stał poinformowany,że godzina juz dawno minęła - i był przekonany, ze rodzice p
                > o prostu juz nigdy po niego nie przyjdą.
                > Ciekawe, ilu dorosłych, przekonanych, zę ktoś juz nigdy nie przyjdzie, by się n
                > ie zdenerwowało...

                Ciekawe po co trzylatkowi mowic, ze godzina juz dawno minela.

                Dorosli maja zdolnosc myslenia niby a jeden z drugim ieraz jak kompletny idiota mowi dziciom rzeczy od ktorych wiadomo, ze moga dostac histerii. Mnie babcia mowila, ze godzina minie jak wroca rodzice. Do pewnego wieku w to wierzylam a jak przestalam to juz rozumialam, ze czasem dorosli musza byc gdzies dluzej. Te przesadne chronienie dzieci przed kazdym stresem jest chore. Malemu dziecku sie nie mowi, ze godzina juz dawno minela czy ze przyjdzie po niego cygan jak nie zje marchewki.
                • verdana Re: Bezstresowe wychowanie 29.06.13, 14:11
                  Zapytał dziewczyny, pilnującej dzieci w sali zabaw, czy minęła juz godzina(w sali zabaw zostawia sie na czas okreslony) . Ona się pomyliła i powiedziała, że juz dawno. Chyba nie miała złej woli. A my wiesz, jak mówimy dziecku,z e wracamy po godzinie, to wracamy. Jak mówię dorosłemu, zę wracam po godzinie, to też wracam.
                  • dwietwarzematki Re: Bezstresowe wychowanie 04.07.13, 21:07
                    Bezstresowego wychowania w Polsce praktycznie nie ma. W Polsce myli się pojęcia. Bezstresowe wychowanie to nie jest brak zasad, brak dyscypliny. Bezstresowe wychowanie to właśnie pewne reguły które muszą być przestrzegane przez dziecko jak i rodzica. Bezstresowe wychowanie to dialog, to szacunek do siebie nawzajem, to umiejętność słuchania i wsłuchiwanie się w samego siebie.
                    Nie może być tak, że dziecko pyskuje do dorosłych osób: rodziców, babć, nauczycieli. Nie może być tak, że dziecko nie ma szacunku do ludzi i dużo można by wymieniać....to właśnie dzieje się gdy mamusie wychowują swoje pociechy "bezstresowo".
                    Mam nadzieję, że ja nigdy nie będę chować w ten sposób swoje dzieci.

                    Pozdrawiam
                    ---
                    www.dwietwarzematki.pl
                    • jotde3 Re: Bezstresowe wychowanie 05.07.13, 09:29
                      dwietwarzematki napisał(a):

                      Bezstresowe w
                      > ychowanie to właśnie pewne reguły które muszą być przestrzegane przez dziecko j
                      > ak i rodzica. Bezstresowe wychowanie to dialog, to szacunek do siebie nawzajem,
                      > to umiejętność słuchania i wsłuchiwanie się w samego siebie.

                      no to spróbuj egzekwować te reguły tak bezstresowo w dialogu , bez darcia ryja ,może wyjdzie , jak masz d... wołową a nie dziecko wink
    • sniezka667 Re: Bezstresowe wychowanie 15.07.13, 12:42
      Jeśli pojęcie "bezstresowego wychowywania" jest dobrze interpretowane i wcielane we właściwy sposób w życie to, jak najbardziej daje pozytywne efekty. Nie można od razu krytykować na pełnej linii czegoś czego się nie spróbowało poprawnie, tak jak należy. Oczywiście tego typu wychowanie nie polega na tym, żeby traktować dziecko, jak jajko i pozwalać mu na plucie, bicie, "darcie", brak kultury, bo nie na tym rzecz polega. W taki sposób wyrosłaby masa zwana marginesem społecznym. "Bezstresowe wychowanie" polega m. in.: na tłumaczeniu dziecku co robi źle, dlaczego i jak byłoby dobrze; na czytaniu prasy przeznaczonej dla dzieci bez elementów agresji, seksualności, itp. np. "Promyczka Dobra", "Gościa Niedzielnego", "Mickey Mouse", "Świerszczyka"; na kreatywnym i aktywnym spędzaniu czasu, częściej na świeżym powietrzu niż w domu przed telewizorem...
      • gazeta_mi_placi Re: Bezstresowe wychowanie 15.07.13, 16:55
        Powiedz mi jak się znajduje pracę w kryptoreklamie?
    • monikasss25 Re: Bezstresowe wychowanie 15.08.13, 11:11
      bezstresowe czyli :
      więcej luzu a nie wieczne zakazy typu : nie wolno,nie rob tego,nie dotykaj,nie idz tam,oj bo się pobrudzisz,oj bo upadniesz,oj bo tam jest brudno i tp i td...
      więcej swobody w zyciu tych dzieci,przedewszystkim dlatego iż to jest ich dzieciństwo,jedyne w zyciu.
      Ja swojej corce pozwalam na bardzo wiele,i na brudzenie się,i na moczenie się w wodzie,no można powiedzieć ze wiele matek by się oburzylo ale ile radochy daje to mojej corce to to jest najważniejsze!
      wiadomo iż dziecko musi znac granice,musi mieć dyscyplinę ale nie ma co się stresować pie...mi bo naprawdę jak nieraz się czyta te fora to niektóre te "problemy" które nam zaprzataja glowe i rujnują zdrowie sa pie...mi....
      trzeba także myslec o sobie,bo kiedy my jesteśmy szczęśliwe to i dziecko jestsmile
      • jotde3 Re: Bezstresowe wychowanie 29.09.13, 12:42
        psychologia.wieszjak.pl/stres-i-relaks/77433,Wychowanie-bezstresowe.html
        "Badania psychologiczne ostatnich dekad dowiodły, że stres jest jednym z najważniejszych motorów napędzających ludzki rozwój. Pozbawienie dziecka tego motoru nie tylko opóźnia rozwój psychiczny, ale może go też całkowicie wypaczyć"

        u psychologów każdy znajdzie coś dla siebie smile

        monikasss25 napisał(a):

        > bezstresowe czyli :
        > więcej luzu a nie wieczne zakazy typu : nie wolno,nie rob tego,nie dotykaj,nie
        > idz tam,oj bo się pobrudzisz,oj bo upadniesz,oj bo tam jest brudno i tp i td...
        > więcej swobody w zyciu tych dzieci,przedewszystkim dlatego iż to jest ich dziec
        > iństwo,jedyne w zyciu.

        mam podobne podejście jak Ty , tam gdzie trzeba coś robić dla sukcesu dziecka w zyciu to przelewek nie ma, ale poza tym to hulaj dusza smile
    • rodzicetomy Re: Bezstresowe wychowanie 19.09.13, 23:11
      Moim zdaniem ro co jest potrzebne nam rodzicom to równowaga.
      Właśnie taką równowagę, "złoty środek" między bezstresowym wychowaniem a klapsem, znajdujemy podczas warsztatów dla rodziców. Rodzicom ze Śląska polecam te prowadzone przez trenerki z www.rodzicetomy.strefa.pl
      Na stronie są dane kontaktowe - trenerki chętnie udzielą szczegółowych informacji.
      • mamma_2012 Re: Bezstresowe wychowanie 20.09.13, 08:01
        Dlaczego probujesz zrobic z forum reklamowy śmietnik? Nieladnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka