martoszon27
24.12.04, 21:18
cześć,
jest wigilia a ja jakoś w mało światecznym nastroju a wszystko za sprawa
mojego 6-cio miesięcznego synka.Zaczęło się banalnie katearem, ponieważ
należę do tych panikujących mam wezwaliśmy lekarza ( bardzo dobrego lekarza)
Obejrzał małego i stwierdził ,że to tylko wirusówka kazał nawadniać, czyścić
nosek solą i przepisał syrop mukosolvan. Już następnego dnia mały zaczą
kaszleć jak szalony taki wilgotno szczekający ten kaszel. Strasznie się
wystraszyłam zadzwoniłam do lekarza a on mi mów żebym nie panikowała bo to
pewnie po tym mukosolwanie kazał tylko zmniejszyć dawkę, tłumaczyła ,że mały
kaszle cały czas nawet w nocy a wydzielina z noska zrobiła się żółtawa a
lekarz swoje żebym nie panikowała bo chłopakowi nic nie jest.
A ja tak nie myślę ......Martwię sie cholernie o to dziecię bo już się swoje
w życiu wycierpiał( w wieku 5 tygodni przeszedł zapalenie opon mózgowych ,
miesiac walczyliśmy w szpitalu) a teraz na samą myś o szpitalu ryczec mi się
chce, mąż uważa mnie za wariatkę i twierdzi że skoro mały oprócz kaszlu czuje
się oki to nic mu nie jest. A ja już nie mogę słuchac jak się męczy, to
nienormalne ,że wciąż tak strasznie kaszle, boże jakie te święta są okropne a
tak bardxo na nie czekałam. Dziewczyny co ja mam zrobić przecież tu chodzi o
dziecko, może panikuje a co jeżeli nie. napiszcie co o tym sądzicie
pozdrawiam was
załamana marta.