ejka.peryga
07.06.05, 08:51
Kochani - proszę o radę, bo nie wiem, czy się martwic, czy nie! Moja Zuzia
zaraz na pierwszej wizycie u pediatry dostała skierowanie na USG stawów
biodrowych, bo pediatra stwierdził: "bioderka są złe". Rzeczywiście,
odwodzenie nóżek do pozycji żabki nie przychodziło Zuzi łatwo. Na badaniu
lekarz powiedział nam, że USG jest ok, widzi tu tylko lekki przykurcz, więc
trzeba szeroko pieluchowac i układac na brzuszku, a do kontroli za dwa
miesiące. Na kontroli okazało się, że prawy staw coś się za bardzo nie
rozwija, "ale tragedii nie ma", no i dał nam ten lekarz taki przyrząd -
kawałek drutu obciągniętego miękką gumą, a na tym szelki z dziurkami. Zuzia
ma to nosic - i owszem, nosi, widzę po nóżkach, że odwodzenie żabkowe jest
całkiem w porządku, problem wszakże w tym, że taki aparat utrudnia jej ruchy,
nie może swobodnie fikac nóżkami, a co za tym idzie, leżenie i zabawa w tej
pozycji nie zawsze są dla Zuzi atrakcyjne, więc najczęściej jest tak, że
muszę nosic, nosic, nosic... Mnie bolą łapy, a Zuzia rzadko cwiczy, a
przecież powinna właśnie teraz (15 czerwca skończy 4 miesiące)cwiczyc jak
najwięcej - leżec na brzuszku, na pleckach, robic te mostki i co tam jeszcze.
I to mnie trochę martwi. Nie wiem też, czy np. 10 godzin dziennie noszenia
tego drutu starczy, bo to i tak wydaje mi się dużo, a uwierzcie, dla dziecka
to żadna przyjemnośc miec ciągle nóżki skrępowane. I czy to rzeczywiście
pomoże? Jeśli macie podobne doświadczenia, proszę, dajcie znac.