Gość: Tadek.
IP: *.*
22.03.01, 19:24
Przepraszam że zawracam głowę panią domów. Ale może któraś zetkneła się z wadami serca u dzieci. Ja albo jak może ktoś woli my... Mamy Filipa po ciężkiej operacji serca w klinice w Ligocie. Mało nam muwiono tylko tyle iż operacja bardzo ciężka i cud iż dziecko wogule żyje. No cuż operacja (po pewnych powikłaniach) udała się czekają go jeszcze dwie. Ale może ktoś wie gdzie można by to zrobić z jakąś przynajmniej minimalną nadzieją powodzenia.(po pierwszej ratowano filipa ze śmierci klinicznej). Coś takiego trzeba przeżyć aby dokońca zrozumieć... Acha wada polega na tym iż niema połączenia i przepływu krwi do płuc naczyniami krwionośnymi a dziecko "oddycha" prowizorką która się rozwija razem z nim z aorty. Pierwsza operacja łączyła włoskowate naczynia z sercem aby wymusić w płucach obieg krwi następne...? Niewiem napisałem chaotycznie bo nie znam się na tym . Proszę o radę i informacje. Nie czekam na pocieszenie.