Dodaj do ulubionych

Moja córka ma nowotwór

IP: *.* 05.05.02, 21:15
Moja dwumiesięczna obecnie córeczka była operowana 3 tygodnie po urodzeniu - usunięto jej duży guz wraz z jajnikiem. Dwa tygodnie temu otrzymaliśmy wyniki badania pobranych próbek. To nowotwór teratoma immaturum(potworniak niedojrzały). Czekam na wyniki powtórnej analizy. Histopatolodzy nie są zgodni na ile jest on złośliwy.Nie chce pisać o tym co czuję. Tego nie da się wyrazić.Poszukuję wszelkich informacji. Jeżeli byłaś kiedyś w takiej sytuacji jak ja, znasz kogoś kto miał ten sam problem albo wiesz coś co mogłoby mi pomóc, proszę o kontakt.
Obserwuj wątek
    • Gość: ulcik Re: Moja córka ma nowotwór IP: *.* 05.05.02, 21:26
      Aniu strasznie mi przykro !!:sweat: :sweat: :sweat:Przeczytałam twój post i nie wiem co ci napisać.Trzymaj się - mam nadzieję że wszystko dobrze się ułoży.Jeślibyś czegoś potrzebowała daj znać!! Ucałowania dla malutkiej !!ulcik
    • Gość: Italia Re: Moja córka ma nowotwór IP: *.* 05.05.02, 21:52
      Boże...jak słyszę cos takiego to płaczę z bezsilności. Niestety Aniu nie znam nikogo kto ma taki problem, ale czytałam o podobnym przypadku. Nie wiem czy ten sam nowotwór, ale też u miesięcznego maluszka. W kazdym razie na usunięciu problemy z nowotworem się skończyły. Dziecko rowijało sie zupełnie normalnie. Mam nadzieję, że u ciebie też tak będzie. Bardzo mi przykro, że nie mogę pomóc. W każdym razie gdybym jednak jakoś mogła, to daj znać..Trzymaj się. Ja myślę, że wszystko dobrze sie skończy, chociaż pewnie teraz trudno w to uwierzyć.Pozdrawiam,anika
    • Gość: kasienkkaa Re: Moja córka ma nowotwór IP: *.* 05.05.02, 22:22
      kochana Aniu, niestety nie wiem jak ci pomoc, nie spotkalo mnie nic takiego z moimi dziecmi a mam ich 3.serdecznie ci wspolczuje, wiem co czujesz, moge sobie too wyobrazic, bo jestem przeciez matka. mam nadzieje, ze wszystko bedzie dobrze, zycze wam tego z calego serca, tobie i twojej malej coreczce. ona na pewno wyzdrowieje, zobaczysz!!!! pozdrawiam kasia w.
    • Gość: trolka Re: Moja córka ma nowotwór IP: *.* 06.05.02, 06:30
      Aniu, wiem, że pisałaś by uzyskać informacje, nie wsparcie.Daję jednak co mam:a więc dobre myśli, i przede wszystkim modlitwę.Z całego serca wierzę, że córeczka wyzdrowieje.Odezwij się jeszcze.Hania
    • Gość: Lusia Re: Moja córka ma nowotwór IP: *.* 06.05.02, 07:50
      Droga Aniu, bardzo mi przykro, wierzę,że wszystko będzie dobrze, całym sercem jestem z tobą i twoją niewinną istotką. Dlaczego Bóg na to pozwala, nie potrafię tego zrozumieć. A mimo to będę się modlić do niego.
    • Gość: Rokitka Re: Moja córka ma nowotwór IP: *.* 06.05.02, 08:23
      Aneczko,Niestety nie znam się na nowotworach i nie umiem Ci nic doradzić :-(Ale całym srecem jestem z Tobą i Twoją córeczką. Nie trać wiary - wszystko skończy się dobrze :love: Gdybyś miała ochotę porozmawiać, to pisz proszę. W bólu nie można być samotnym.Trzymaj się cieplutko,Ania
    • Gość: 0107 Re: Moja córka ma nowotwór IP: *.* 06.05.02, 08:38
      Mimo, że to tak straszne, wierzę, że wszystko będzie dobrze.Pozdrawiam Was gorąco!Basia.
    • Gość: Magdalena_mama_Gaby Re: Moja córka ma nowotwór IP: *.* 06.05.02, 08:42
      Nigdy nie zrozumiem, dlaczego takie maluszki muszą tak cierpieć? Aniu! Życzę Ci dużo siły w walce z tą chorobą i wierzę, że wygracie. Wiem, że wygracie!!!Magda :sweat:
    • Gość: magdako Re: Moja córka ma nowotwór IP: *.* 06.05.02, 09:33
      aniu ! moja siostra (23 lata) była operowana w styczniu b.r. - usunęli jej tego potworniaka wielkości pięści z jednego jajnika i trochę z drugiego (bo coś i na drugim zaczęło się dziać ); wyniki badań histopatologicznych były dobre, a więc nie był to złośliwy nowotwór, mimo "nadgryzienia" jednego z jajników w czasie operacji może mieć dzieci i jej jajniki normalnie już funkcjonują - na pewno tak samo będzie i u twojej córeczki !!! ważne , że guza wykryto szybko i zoperowano ! nie rozumiem tylko czemu histopatolodzy się wahają co do diagnozy i trzymają was w niepewności; w przypadku mojej siostry wynik był od razu nie budzący wątpliwości !! z całego serca życzę powodzenia !!!!!myślcie pozytywnie !! tak można zwyciężyć chorobę !pozdrawiammagda
    • Gość: aga102 Re: Moja córka ma nowotwór IP: *.* 06.05.02, 10:12
      Aniu, domyślam się co czujesz w takiej chwili. Niestety nie mogę Ci służyć informacjami na temat nowotworu, nie spotkałam się z tym u nikogo z najbliższych. Ale chciałam Ci napisać inną rzecz. Mój synek urodził się z wadą wrodzoną, z wodogłowiem. Przeżyliśmy straszne chwile. Miał zabieg wszczepienia zastawki ale rokowania na jego rozwój stały pod znakiem zapytania do pierwszej tomografii. Nie spotkaliśmy się z podobną chorobą nigdy wcześniej (tzn. wśród rodziny czy znajomych), wiedzieliśmy bardzo niewiele na ten temat. I jedyną rzeczą, na którą nalegali lekarze to to, żeby traktować Małego jak zupełnie zdrowe dziecko i dawać mu dużo ciepła i miłości. To naprawdę ma moc uzdrawiającą!!!!!!!!!Jeżeli możesz, to karm malutką piersią.To bardzo ważne!!! Słyszałam o chłopcu, który po usunięciu guza mózgu przez długi czas żywił się jedynie mlekiem mamy i bułkami, wyszedł z choroby zupełnie i jest wspaniale rozwijającym się, zdrowym dzieckiem.Życzę Ci dużo siły zarówno fizycznej jak i psychicznej, bo to niezbędne. Dawaj Malutkiej dużo miłości i ciepła. Zobaczysz, że za niedługi czas zaświeci dla Was słońce i zapomnicie o tych strasznych przeżyciach.Myślę o Was!!!Aga
      • Gość: Ania28 Re: Moja córka ma nowotwór IP: *.* 06.05.02, 12:11
        Dziękuję za słowa wsparcia. Wiem, że w tej chwili powinnam myśleć pozytywnie, bo to jedyne wyjście, ale brakuje mi już sił. Na miesiąc przed urodzeniem córki poszłam do szpitala(wtedy już buło widać guz na USG). Początkowo wyglądało to na "zwykłą" torbiel więc żyłam nadzieją, że się wchłonie.Ten mięsiąc w szpitalu to był koszmar - bez przerwy badania, USG, konsultacje i coraz gorsze rokowania. Potem cesarka, znowu badania i na trzy tygodnie do domu z nadzieją, że jeszcze nie wszystko stracone. Kazali obserwować małą. Jak coś się zacznie dziać natychmiast do szpitala. Działo się - wymioty, kolki, płacz z niewiadomego powodu - jak u każdego dziecka, ale ja patrzyłam na nią z przerażeniem, gdy tylko się poruszyła. Po 3 tygodniach kontrola i decyzja o natychmiastowej operacji. Ktoś, kto nie musiał zostawić dziecka w szpitalu i patrzeć na jego cierpienie nie potrafi zrozumieć, co to znaczy. Usunęli jej jajnik. Drugi też ma torbiele. Kiedy miesiąc po operacji jechaliśmy po wyniki ani przez chwilę nie pomyślałam, że mogą być złe. To był szok. A kolejny równie silny przyszedł zaraz po nim. Straciłam pokarm. Nie potrafię sobie tego wybaczyć. Miałam go aż za dużo. Nigdy nie myślałam, że to się może stać. Myślałam tylko o niej. Nie dbałam o siebie, za mało piłam, nie odpoczywałam, do tego stres. Wdawało mi się, że mogę karmić wiecznie. Mój mąż uważa,że może nawet lepiej,że tak się stało, bo taki "zestresowany" pokarm mógł być dla niej gorszy niż sztuczny. Dziecko przecież reaguje na emocje matki, a to co ja przeżywam nie da się nawet wyrazić. Ciągle jednak nie mogę sobie tego wybaczyć i serce mi się kraje, kiedy na każdym kroku słyszę o cudownych właściwościach mleka matki. To tak jakbym odebrała swojemu dziecku jedyny lek na śmiertelną chorobę.
        • Gość: aga102 Re: Moja córka ma nowotwór IP: *.* 06.05.02, 13:28
          Aniu!!!Nie obwiniaj siebie za utratę pokarmu. To stres i nic więcej był przyczyną jego zaniku. A ciepło i miłość można okazywać na wiele innych sposobów. Jeśli Ci starczy sił to możesz przecież spróbować od nowa zacząć karmić Malutką. Mi się udało(choć nie zanikł mi pokarm do końca) mimo przerwy i niechęci synka. Ale jeśli to niemożliwe, to nie zadręczaj się. Twoja Córeczka najbardziej potrzebuje bliskości osób które Ją kochają ...Życzę Wam dużo siły i wiary w to, że będzie jednak dobrze. Wiem co czujecie...Myślę o WasAga
    • Gość: Gosia1 Re: Moja córka ma nowotwór IP: *.* 06.05.02, 11:28
      Kochana Aniu, ja niestety też, oprócz dobrego słowa, nie mam informacji dla Ciebie.....Ale chcę Ci powiedzieć, że wiem co czujesz. Mój synek, jak miał 3,5 roczku, miał usuwanego guzka z główki. Dwa tygodnie czekaliśmy na wynik. W ciągu tych dni postarzałam się o co najmniej 10 lat. Posiwiałam. Musisz mieć nadzieję!!!!! MUSISZ!! Nie wolno Ci jej tracić. Będę się modlić, gorąco - jak najgoręcej potrafię. Jeśli będziesz chciała porozmawiać, wyżalić się, wypłakać - mój numer gg 1909668. Gosia
    • Gość: KP Re: Moja córka ma nowotwór IP: *.* 06.05.02, 12:41
      Droga Aniu! Nie wiem jak Ci pomóc. Nie potrafię sobie nawet wyobrazić Twojego cierpienia. Musisz wierzyć, że wszystko będzie dobrze, że Twoje dziecko wyzdrowieje. Nie załamuj się, zrób to dla swojej córeczki. Wiara czyni cuda.Życzę Wam szczęścia i zdrowia. Musi być dobrze, to jedyne dobre rozwiązanie.
    • Gość: MIM Re: Moja córka ma nowotwór IP: *.* 06.05.02, 13:13
      Witaj Aniu !Musicie mieć nadzieję, że wszystko będzie dobrze.Na stroniewww.termedia.pl/art%20do%20gp%2010%202000%202sr.htm jest artykuł o potworniaku niedojrzałym. Co prawda bardzo "lekarski"i dotyczy raczej dorosłych kobiet, ale jest też adres korespondencyjny profesora - autora artykułu.Pozdrawiam i trzymam kciuki.Iza
    • Gość: tygrys Re: Moja córka ma nowotwór IP: *.* 06.05.02, 13:29
      Aniu, jestem z Wami całym serduszkiem. Będzie dobrze.Kasia B.
      • Gość: Gosiafka Re: Moja córka ma nowotwór IP: *.* 06.05.02, 14:33
        Aniu ,wiem że trudno Ci to wszystko wytrzymać .Choroba dziecka wymaga wielkich pokładów sił ,to wydaje się być nadludzkim cierpieniem . Kiedy okazało się że moja córcia ma wadę serca myślałam że umrę ,wytrzymałam ,tak nas natura obdarza że siły przychodzą . Nie obwiniaj się za brak pokaramu! Dla malutkiej najważniejsze jest twoje ciepło ,dotyk,obecnośc tym możesz dać jej więcej niż pokarmem.Jestem z tobą myślami cóż innego można zrobić ,trzymaj mocno nadzieję czyni cuda,wszystko skończy się dobrze dzieci są silniejsze niż nam się wydaje i z bardzo ciężkich chorób wychodzą bez szwanku.Mojej koleżanki synek miał raka wykrytego w wieku roku . Maleńkie dziecko któremu nie dawano prawie żadnych szans.Leczenie było straszne i długotrwałe.Dziś Szymek ma 6 lat i cieszy się świetnym zdrowiem .I Tobie z całego serca życzę takiego zakończenia.Pozdrawiam ciepło Gosia
    • Gość: aka Re: Moja córka ma nowotwór IP: *.* 06.05.02, 14:36
      Aniu,Kiedy zobaczylam Twoj post to zamarlam.I dalej chyba jestem w szoku.Od niedawna jestem mama i to co musisz przezywac jest....,nawet nie wiem jakiego uzyc slowa.....Jestem calym sercem i cala dusza z Toba i Twoja coreczka i modle sie zeby to wszystko rozplynelo sie jak zly sen.Twoja mala ma Ciebie i to nic,ze teraz nie mozesz karmic...,mysle,ze to strach i to naturalne.Pokarm moze wrocic.A narazie dajesz jej wszystko i obwinianie siebie to nieporozumienie.Jestes dla Niej Najlepsza Mama Na Swiecie i zawsze tak jest,cokolwiek sie dzieje.Trzymajcie sie obie i ucaluj malutka ode mnie.Weronika
    • Gość: Hipcio Re: Moja córka ma nowotwór IP: *.* 06.05.02, 15:05
      Droga Aniu, nie mam co prawda informacji o tym konkretnie rodzaju nowotworu, ale pracowałam z ludźmi chorymi na nowotwory i wiem co nieco o tych sprawach. Bardzo chętnie służę pomocą, choć zajmowałam się dorosłymi i młodzieżą, a nie maluszkami. Jeśli jesteś z Warszawy, dysponuję namiarem na Fundację Pomocy Dzieciom z Chorobą Nowotworową, gdzie możesz uzyskać mnóstwo informacji, a także pomoc psychologiczną. Jeswt tam także możliwość kontaktu z matkami, których dzieci chorują lub chorowały na te choroby i można od nich uzyskać wiele informacji i pomoc w wielu sprawach. Jeśli jesteś zainteresowana, napisz. Oczywiście ja też służę pomocą - pisz na priva.Pozdrawiam gorąco, Ida.
      • Gość: eBeatka Re: Moja córka ma nowotwór IP: *.* 06.05.02, 16:52
        Droga Aniu,nie trac,kochanie,nadziei.Bardzo mocno wierze w to,ze Twoja corunia wyzdrowieje! Brak mi wiecej slow... Pozdrawiam cieplo,eBeatka
    • Gość: Angelika2 Re: Moja córka ma nowotwór IP: *.* 06.05.02, 15:43
      Bardzo Ci współczuję. Jest to ogromna tragedia dla rodziców i dla dziecka. Żadne słowa nie pocieszą i tak naprawdę nikt kto przez to nie przeszedł nie jest w stanie zrozumieć bólu i lęku przed przyszłością. Moja mama jest chora i ma raka. Sytuacja jest b. powazna dlatego zwracamy się do niekonwencjonalnych metod leczenia mających wspomóc metody konwencjonalne. Bardzo pozytywne rezultaty daje kuracja vilcacorą. www.vilcacora.pl Nie wiem czy można stosować to u dzieci. Jeśli będziesz miała pytania to pisz. Trzymam kciuki za Twoje maleństwo. Wszystko będzie z całą pewnością dobrze.
    • Gość: pumba Re: Moja córka ma nowotwór IP: *.* 06.05.02, 19:23
      Aniu, trzymaj sie! Sciskam Was mooocno anus
    • Gość: 888 Re: Moja córka ma nowotwór IP: *.* 07.05.02, 08:53
      Nie pomogę Ci od strony medycznej, ale pragnę pokrzepić Twoje serce!Wszystko będzie dobrze!!! Ja to czuję! Lepiej wcześniej, niż za późno, usunięto małego "potwora" ( na szczęście wcześnie!!!)i już nie wróci! Uwierz w to! Wiara czyni cuda! Kiedy byłam w szpitalu, leżałam w pokoju z kobietą chorą na raka płuc. Miała już tylko jedno płuco, a nie była młoda, już nie tak silny organizm; i to płuco było "chore".Ta kobieta traciła wiarę w to, że przeżyje, wyniki były niekorzystne... Ale ja jakoś nie mogłam w to uwierzyć, że dla tej kobiety miałby to już być koniec! Ona jeszcze miała dla kogo żyć( jej mąż o wiele od niej starszy mężczyzna wyglądał jak małe dziecko, przerażony i samotny!). Zżylam się z Tą panią i całe dnie (gdy już sama byłam w stanie wstać z łóżka)spędzałam na rozmowach, pocieszaniu( ale nie takim pustym, bo ja naprawdę w to wierzyłam!!!). Poza tym brała chemię, którą bardzo źle znosiła i wyglądała z każdym dniem jak cień człowieka. Ale ja codziennie jej mówiłam, że ma rumiane policzki, i wmuszałam w nią posiłki(chociaż kilka kęsów), bo nie miala wcale apetytu, poprostu nie mogła niczego przełknąć! Miała także tabletki( nazywałyśmy je "rekinem", bo były z tłuszczu rekina), które przy jej schorzeniu, były niczym ważnym( wydawałoby się!), ale ja pilnowałam by 3 razy dziennie brała je( ona w ich dzialanie nie wierzyła-ja wprost przeciwnie, każda odrobinka jest w stanie pomóc, a "ziarnko do ziarnka i zbierze się miarka"!One odbudowywały komórki i to te zjadane przez raka!), a poza tym gadałyśmy, gadałyśmy...i ja widziałam, że ona ma dużo chęci do życia!!! I zaczęła wierzyć w to wszystko co jej wpajałam...! Wyszłam ze szpitala zanim dowiedziałyśmy się o wynikach po chemioterapii. Zadzwoniłam do niej zaraz po świętach( bo wiedzialam, że wyjdzie na przepustkę do domu)i nie poznałam jej po głosie! Żywy, energiczny głos zaskoczył mnie ogromnie, miała dla mnie dobre wieści: rak zniknął!!! Jeszcze miała wiele innych badań, ale wiemy, że wszystko jest dobrze! WIARA I CHĘĆ DO ŻYCIA to jest motor napędowy!!!Twoja wiara i chęć do życia Twojej Córuni doprowadzi do Waszego zwycięstwa!Zyczę Wam wszystkiego najlepszego i aby szybko skończył się ten okres smutków, a rozpocząl CZAS RADOŚCI I DUMY Z MALEŃSTWA!!! :)PozdrawiamSelina
    • Gość: AgnieszkaP. Re: Moja córka ma nowotwór IP: *.* 12.05.02, 03:06
      Aniu,nie jestem lekarzem ( tylko pielęgniarką ) ale pamiętam ze swojej praktyki że potworniaki to nowotwory łagodne. Oczywiście, najważniejsze jest badanie histologiczne usuniętego guza. Ze swojej encyklopedii dowiedziałam się że potworniaki najczęściej występują w jajnikach lub jądrach. Poza tym pamiętam taką sytuację, pracowałam na oddziale chirurgii klatki piersiowej. Młoda kobieta została przyjęta z dużym guzem w śródpiersiu ( ze zdjęcia Rtg )Wszyscy byli zszokowani wielkością tego guza no i oczywiście faktem że pacjentka była młoda. Po zabiegu chirurg przyleciał na oddział niosąc w naczyniu ten guz aby go wszystkim pokazać, był on niesamowity, ale najbardziej niesamowite było to jak szczęśliwy był ten lekarz, który od razu podejrzewał że to potworniak ( co potwierdziły badania ). Atmosfera była taka jakby ktoś został cudem ocalony od śmierci. Faktycznie, kobieta wyzdrowiała i jeszcze przez parę lat zgłaszała sią do tego chirurga na kontrole. Nie wiem czy to co piszę przeniesie Ci chociaż trochę ulgi ale mam nadzieję że tak.Trzymam kciuki za Ciebie i Twoje maleństwo,Agnieszka
      • Gość: krakowianka Re: Moja córka ma nowotwór IP: *.* 12.05.02, 09:56
        Aniu nie wiem co ci mam napisać?Jest mi bardzo przykro że cierpisz ,Ja też miałam syna w szpitalu ale to pestka z tym co ty przeżywasz.Musisz być dobrej myśli,weż jakieś leki uspokajające i sprubuj odpocząc chociaż pare godzin snu dobrze ci zrobi.jestem całym sercem z tobą i twoim dzieckiem. :sweat: :sweat: :sweat: Pozdrawiam i życzę pomyślnych wyników. Ania :hello:
    • Gość: ithilhin Re: Moja córka ma nowotwór IP: *.* 20.10.02, 09:09
      Aniu!!!takie Male Dziewuszki sa bardzo bardzo silne! to bardzo wazne, ze wykryto to tak wczesnie - to daje olbrzymie szanse na calkowicie wylecznie!bedzie dobrze!ze swoja sila i wasza miloscia Wasza Malutka przejdzie przez to wszystko i bedzie zdrowa.trzeba wierzyc.i na pewno pokarm wroci jesli bedziesz tego bardzo chciala. trzeba wierzyc.jesli nie wroci - widocznie organizm daje Ci znac, ze tak bedzie lepiej. sluchaj siebie.musi byc Ci bardzo ciezko - wspolczuje i myslami ze wszystkich sil jestem z Wami i mocno, najmocniej wierze, ze bedzie dobrze.serdecznosci moc*gosia*
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka