paulisek
18.12.06, 23:46
Jerzyk nadal nie chce przewracać się na brzuszek - nauczył się przekręcać na
plecy, co piorunem czyni, gdy położę go w nielubianej pozycji. A co najlepsze
umie się przewrócić na brzuch, bo, chyba mi na złość, parę razy pokazał, co
potrafi. Nie mogę go sadzać na kolanach, bo rwie się do "usiąścia", a robi to
pięknie się podpierając. Gdy trzymałam go między nogami przy ramie z
wiszącymi zabawkami to piorun wziął chwycił się jej i ... wstał. To się
nazywa rozwój nieharmonijny, prawda? Pełzać nie umie. Jeździ za to na
plecach! Boże, ja nie wiem, co robić. Rehabilitant każe mordować mi dalej
ćwiczenia, które Jurka (i mnie) powoli do szału doprowadzają. Ja swoje, on
swoje. Płaczemy oboje! Lekarka (z innego ośrodka) zaleca Vojtę, tyle że na tę
rehabilitację muszę czekać do stycznia, a przecież w tym przypadku każdy
dzień się liczy... W promieniu 100 km od zadupia, gdzie mieszkamy, nie ma
nikogo przeszkolonego w zakresie Vojty. A ja od stycznia idę na lampy do
szpitala. Co robić?