yuk-ka
25.08.11, 09:45
Lekarz pediatra stwierdził wczoraj u mojego synka obturacyjne zapalenie oskrzeli. Poza tym mały ma podejrzenie astmy i alergię nie wiadomo na co (ma 3.5 roku i nie miał żadnych testów ani badań w tym kierunku). Od niepełna dwóch lat jest na wziewach - serevent+flixotide a teraz od stycznia seretide - ale z przerwami, bo gdy nic się nie dzieje odstawiam mu wziewy. Do tego singulair i xyzal.
W zeszłym roku odkąd poszedł do przedszkola we wrześniu to zaczął się istny koszmar. Od września do stycznia non stop chory, z jednym incydentem w szpitalu (zapalenie płuc). Potem dwa miesiące siedział w domu, żeby "odżyć" po tym wszystkim. I w kwietniu od nowa chory. Wakacje minęły OK, a teraz znowu się zaczyna.
Wszystko zawsze wygląda tak samo - najpierw zaczyna się charczenie w klatce piersiowej, na drugi dzień paskudny kaszel, taki mokry, szczekający aż ciarki przechodzą po plecach. Charczenie całą dobę bardzo głośne.
Taki stan utrzymuje się z reguły ok. 2 tygodni.
Wczoraj lekarz zapodał następujące leki:
Seretide 50 2 x 2 wdechy
Pulneo 3 x 7,5 ml
Berodual w inhalacji 10 kropli x 3 dziennie
Po Pulneo syn wimiotuje i nie wiem czy nie odstawić tego.
A poza tym nigdy nie meliśmy takiego zestawu tzn. aż 3 leków na rozszerzenie oskrzeli.
Czy to nie za dużo?
Poradźcie proszę w jaki sposób mogę pomóc synkowi?
Oprócz podawania leków oczywiście.
Był szczepiony na pneumokoki, chodzimy do alergologa (twierdzi, że na testy jest za wcześnie), laryngologa (nie stwierdził przerostu 3 migdała), robiłam mu badanie chlorków w pocie - wyszło w normie.
Kurde już sama nie wiem, co mam robić...