Dodaj do ulubionych

Wątróbka

IP: *.* 13.08.01, 17:05
Czy macie jakieś fajne metody przyrządzenia wątróbki na drugie danie dla 2-letniego dziecka? A może polecicie mi jakieś inne potrawy na drugie danie (oprócz pulpetów i duszonego kurczaka). Naprawdę brakuje mi pomysłów.
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: Wątróbka IP: *.* 14.08.01, 11:07
      Moje dziecko uwielbia różne dania włoskie, które są b. proste a można je robić na "zdrowszy" sposób niż klasyczne. Np. lasagne: można zrezygnować z beszamelu między płatami ciasta, a farsz zrobić na bazie mięska mielonego z przewagą różnych warzyw (ja dzisiaj robię z bakłażanem, cukinią papryką, cebulką i pomidorami). To samo różne spagetti i makarony. Np. spagetti carbonara: szyneczka, j.naturalny i jajko... Cóż, ale ja jestem wielbicielką kuchni włoskiej.A i pizza domowa z warzywami, mniam, mniam...Faszerowane warzywa: pomidory, papryki, cukinie, kabaczki...To proste i szybkie (wbrew pozorom) dania.EWA
      • Gość: guest Re: Wątróbka IP: *.* 14.08.01, 11:11
        Kuba 2.2 zajada się najzwyczajniej usmażoną wątróbką na patelni. Tyle, ze patelnię mam teflonową, więc tłuszczyku jest malutko. Aha - solę dopiero na talerzu, bo w trakcie smażenia wątróbka twardnieje.mnia mniam ebe
      • Gość: guest Re: Wątróbka IP: *.* 14.09.01, 13:55
        Ewa,czy to Ciebie z Filipem widuje na spacerach na Mokotowie (Warszawa)?
        • Gość: guest Re: Wątróbka - do Anety IP: *.* 19.09.01, 13:10
          Aneto, raczej nie... Na Mokotowie bywam sporadycznie. Mieszkam na Grochowie. Ciekawi mnie natomiast skąd to skojarzenie w tym właśnie poście :what: ? Widujesz na Mokotowie jakąć babę z nosem przyklejonym do szyby sklepu z śródziemnomorskimi art. spożywczymi wołającą do dziecka "FILIPEK!"??? ;)EWA
    • Gość: guest Re: Wątróbka - jak z nia jest? IP: *.* 14.08.01, 11:48
      Czy jest szkodliwa czy nie. Gdzies kiedyś czytałam, że dzieci nie powinny jeść. Ja na widok wątróbki odwracam się i uciekam :-). Może temu mam jakieś mgliste (bardzo) obawy...Monika P
      • Gość: guest Re: Wątróbka - jak z nia jest? IP: *.* 14.08.01, 15:28
        Mój mąż pracował kiedyś jako rzeźnik i po tym co opowiedział mi o wątróbce nigdy już jej nie zjem ani moje dzieci - przed sprzedaniem musieli wyciągać z niej jakies zielone robactwo, no bo kto by kupil takie paskudztwo - stąd te dziury w wątróbce. Oprócz tego, argumentem przeciwko jedzeniu wątróbki jest to, że jest to organ oczyszczający organizm i w nim zbierają się wszelkie toksyny, metale ciężkie, etc. Dlatego wątróbka nie jest wskazana dla kobiet w ciąży i podejrzewam, że również dla dzieci
        • Gość: guest Re: Wątróbka - jak z nia jest? IP: *.* 15.08.01, 19:31
          Tak mi się właśnie wydawało...Monika P
        • Gość: guest Trochę mnie zdenerwowało... IP: *.* 16.08.01, 13:05
          No tak. Woda z kranu jest albo z rzeki, albo chlorowana. Pić mineralną!!!!!-ktos zawoła. Ale znajdzie sie osoba, której znajomy znajomego pracuje w rozlewni wód i....Pozostaje studnia. Soki? Ooooo, lepiej nie myśleć - zgniłe owoce z robalami, nie myte, dla dzieci moze tyle lepsze, ze myją... No to kompoty z owoców od zaprzyjaźnionej sasiadki z działką...Ale znajoma pani, która ma działkę obok i pracuje z naszą mamą powie, ze np. działka jest niedaleko cmentarza albo zakładu przemysłowego...Serki? Jogurty? MLEKO ze sklepu???????!NEVER!!!!!!Pzrez ile brudnych, dłubiących w nosie rąk, oraz niedomytych baniek przejdzie, zanim trafi na nasz stół, lepiej nie myśleć....No to przywozimy z zakutej wsi. Ale moze gospodyni miała brudne wiadro, albo krowie źle wymię umyła...? Kto to moze wiedzić.... Kupujemy krowę, doimy same... Mięso? Tylko z własnego uboju!!!!!Kurczaki pędzone na sterydach, robaki w wątrobie, nieodkryte glisty, tasiemce i inne... Chleb z piekarni? Z POLEPSZACZAMI!!!! To samo z mąką, bułkami, nawet przyprawy - sól czy majeranek mają konserwanty!!!! Po sól prosto do Wieliczki i same rąbiemy (a nie robol, za przeproszeniem, brudnymi na pewno rękami)!!!O warzywach i owocach, rosnących na samych nawozach, przy ulicy i systematycznie sypanych, nie wspomnę... A, zapomniałam o zanieczyszczonym powietrzu, oparach z samochodów, szkodliwych farbach w domu, klejach itp.No cóż, pozostaje w dzikiej głuszy się zaszyć, ekologiczne gospodarstwo sobie załozyć i żyć...
          • Gość: guest Re: Trochę mnie zdenerwowało... IP: *.* 16.08.01, 13:25
            Otóż to. Nie dajmy się zwariować, tyle ludzi to je i żyje, a w magiczną moc "produktów ekologicznych" to ja raczej nie wierzę, biorąc pod uwagę zanieczyszczenie powietrza itp. No chyba, ze te uprawy to na księżycu ;) ale tez nie wiadomo, czy powietrze tam odpowiednie. Grunt to zdrowy rozsądek. PozdrowieniaATA
          • Gość: guest Re: Trochę mnie zdenerwowało... IP: *.* 16.08.01, 13:36
            :hap: :hap: Mam nadzieję spotkać Cię w końcu w tym parku.:hap: Lubię niepoprawność polityczną:hap:
          • Gość: guest Re: Trochę mnie zdenerwowało... IP: *.* 16.08.01, 13:50
            BOMBA !Kiedyś doszłam do wniosku, że umierać bede mniej zdrowa ale szczęśliwsza nie przejmując się tak bardzo tym co piszą gazety na temat jedzenia.Grunt to rozsądek i zdrowy umiar.A podroby sa obrzydliwe i ich nie lubie... Ale moje kochanie wręcz odwrotnie - pochłania wątrobe a ja biore dziecko i wychodze na spacer.Monika P
          • Gość: guest Re: Trochę mnie zdenerwowało... IP: *.* 16.08.01, 19:03
            Ebe!Rozumiem, że to mój post wywołał Twoje zdenerwowanie - ale te wiadomości o wątróbce (za wyjątkiem rewelacji mojego męża) przeczytałam w kilku książkach o ciąży oraz w Dziecku - a nie w jakimś piśmie typu "Żyjmy dłużej" - jest to krótko mówiąc oczywistość. Rozumiem Twoje wkurzenie - ale szczerze mówiąc sytuacja, w której wszystkie jesteśmy jako mamy, powinna nas raczej martwić. Środowisko naprawdę nigdy nie było tak zniszczone jak teraz i chociaż mogłoby się wydawać, że nic się nie zmieniło od czasów naszego beztroskiego dzieciństwa i po cholerę się tak starać o tę głupią zdrową żywność, która pewnie i tak nie jest zdrowa - to popatrz chociaż na zmiany w pogodzie, ja nie wiem, czy ja nie oglądałam wiadomości? ale nie pamiętam, żeby przed 97 rokiem co lato były powodzie. Nauczyciele mówią, że to pokolenie dzieci jest bardziej chorowite i słabe. Naturalnie ludzką cechą jest lekceważenie takich niebezpieczeństw - przecież nie możemy żyć w stanie ciągłego poczucia zagrożenia, tym niemniej od czasu do czasu nachodzą mnie czarne myśli. Jeżeli chodzi o mnie, to odżywiam się fatalnie (trzy pączki rano + kawa muszą starczyć na cały dzień, a wieczorem budyń, no i czasem jak mama przyjedzie to zdarzy się jakiś obiadek :-). A jednak moim dzieciom chciałabym po pierwsze zapewnić lepszy start (to co teraz jedzą ma bardzo duże znaczenie) a poza tym wytworzyć dobre nawyki żywieniowe - może i ja się nawrócę? Chyba będę musiała.Wracając do wątróbki, zapamiętałam o niej dane bo jej nie cierpię i był to super argument aby odeprzeć ataki rodziny, która usiłowała podreperowac moje zdrowie. Z którym nie jest źle, dziękuję bardzo.
          • Gość: guest Re: Trochę mnie zdenerwowało... IP: *.* 16.08.01, 21:31
            ebe!Może i masz rację, ze nie mozna dać się zwariować. Tylko ze w zeszłym tygodniu odebrałam wyniki badań córki na obecnosć pierwiastków śladowych w organiźmie. Córcia ma osiem lat, alergię pokarmową i odżywia się dość jednostajnie. Jak przewidywałam brak było pewnych substancji (akurat są w produktach których nie może jeść) - co da sie wyrównać przyjmując odpowiednie mikroelementy. Ale jednocześnie wyszedła bardzo wysoki, wręcz toksyczny poziom rtęci w jej organiźnie. A ja od tygodnia zachodzę w głowę skad??? :what:Gdyby nie badania, w ogóle bym o tym nie wiedziała.I naprawdę zaczęłam powaznie myśleć o wyprowadzce z Warszawy. A poza tym jako chemik z wykształcenia mam zbytnio rozwinietą wyobraźnie... w kierunku tych wszystkich cudów płynacych w wodzie z kranu...Usciski
            • Gość: guest Re: Trochę mnie zdenerwowało... IP: *.* 17.08.01, 08:15
              No właśnie, no właśnie...Tylko co zrobić? Kazda mama stara sie jak może. Wiadomo, ze jak mam do wyboru coś "swojskiego", to nie lecę do sklepu po sypane. Ale nie mogę przy każdej marchewce (a kupuje w warzywniaku) i kawałku mięsa myśleć o pochodzeniu i robakach, pestycydach, nawozach, chlorach, brudnych rękach i milionach zagrożeń czychających na nasze zdrowie...Myślac w ten sposób wpędzić mozna siebie i rodzinę w głęboką depresję. Nie mam czasu latać za ekologicznymi warzywkami, ale gotuje małemu kompoty zamiast przekreklamowanych soków. Nie daję Danonków, bo data ważności jest tak długa, ze aż mnie to dziwi, ale załatiliśmy mleko "od krowy" Nie spaceruję przy ulicy, wprowadziłąm małemu regularny tryb życia i mamy czasami jajka ze wsi. A że zje czasami smażona wątróbkę? Mam nadzieję że i tak mnie przeżyje....Pozdrawiam Was, ebe.
            • Gość: guest Re: Trochę mnie zdenerwowało... IP: *.* 17.08.01, 13:19
              Ja też jestem chemikiem z wykształcenia , nie mieszkam w Wa-e nie pracuję zawodowo a i tak mam spaczenie zawodowe.
          • Gość: guest Re: Trochę mnie zdenerwowało... IP: *.* 24.08.01, 08:58
            Dziewczyny, no to sobie ponarzekałyśmy na zanieczyszczoną żywność i środowisko, ale ja tak poważnie: chciałabym odżywiać moje dziecko w miarę zdrowo (choć bez przesady), z tym, że moje starania idą w innym nieco kierunku. Staram się nie dawać jej: cukru i produktów słodkich lub słodzonych (ku oburzeniu dziadków, którzy uważają, że dzieciństwo powinno być słodkie, rzecz jasna), produktów z dużą zawartością soli, wędlin (bo konserwowane), zbyt często mięsa (bo niezdrowo), serów topionych (bo rakotwórcze topniki). Warzywa też kupowałam w ekologicznym sklepie, ale przestałam, bo po pierwsze coś za piękne mi się one wydawały, jak na warzywa bez chemii, po drugie, zwykle były nieco już zmęczone i przywiędłe, a po trzecie, odkąd mała zaczęła pasjami pochłaniać banany, których, jak wiadomo, w ekologicznych sklepach nie ma, trochę zwątpiłam w sens tego wszystkiego. Może, może w przyszłym roku już uda się dać dziecku ze dwie-trze mikre marchewki z własnej działki (właśnie wróciłam z urlopu, który poświęciłam na przygotowywanie w pocie czoła ziemi pod te przyszłe uprawy). Ale do rzeczy: czuję, że się trochę zapętlam, brakuje mi już pomysłów na posiłki, i dziecku zaczyna się nudzić, no bo jak długo można jeść serek naturalny? Może coś podpowiecie? Mam na myśli nie tylko przepisy, ale produkty firm, które według Was nie stosują konserwantów (ja – przejęłam to "zboczenie" od męża omc chemika – zanim coś kupię nowego, zawsze czytam skład na opakowaniu, a to od czasu kiedy przeczytaliśmy, że w puree ziemniaczanym, oprócz ziemniaków jest jeszcze z 4-5 tzw. "E"). Niestety, jestem matką pracującą, więc przyznaję, że niewiele mam czasu na obmyślanie zdrowej diety, a jednak powinnam. Liczę na Wasze doświadczenia. Pozdrawiam. Hanka
      • Gość: guest Re: Wątróbka - jak z nia jest? IP: *.* 16.08.01, 00:00
        Myślę, że można mi wierzyć, bo pochodzę z rodziny o tradycjach rzeźniczych sięgającuych tamtego wieku. Jest jedna, jedyna tajemnica przyrządzania dobrej wątróbki: nigdy jej nie wolno myć oraz solić przed smażeniem. Kontakt z wodą powoduje, iż robi się potwornie gumowata, coś jak podeszwa od znoszonego adidasa. Dla bojących się ewentualnych zarazków: obróbka termiczna, jakiej poddawana jest wątróbka w trakcie smażenia jest wystarczająca - żaden wirus, enzym, bakteria, czy licho wie co tam jeszcze nie wyżyje. Przepis: nie mytą i nie osoloną wątróbkę obtocz w mące i smaż krótko na oleju na patelni pod przykryciem, bo cudnie strzela (tylko tyle ile trzeba - po naciśnięciu widelcem nie powinien wypływać krwawy sos; choć ja lubię troszkę niedosmażoną, bo i tak potem w garnku dojdzie). Brązową wątróbkę przełóż do rozgrzanego garnka (by była w cieple) i na tej samej patelni usmaż cebulę (ilość, jak kto lubi) posoloną (np. wegetą)trochę za dużo. Dodaj do ciepłej jeszcze wątróbki, wymieszaj, lekko podlej wodą i chwilę niech "popyrli" (trzeba mieszać, bo inaczej przywrze do dna). No i masz wątróbkę - czad! Np. z ziemniakami. Smacznego! Odpisz, czy smakowała. Dodam jeszcze, że mój mąż też uciekał, a teraz się doprasza o to danie. A tak wogóle to warto jeść wątróbkę profilaktycznie - witaminy z grupy B, jakie wątróbka zawiera, nie dają się żadnym herpesom, zajadom i innym takim. Powodzenia!
        • Gość: guest Re: Wątróbka - jak z nia jest? IP: *.* 16.08.01, 08:15
          Ja też uwielbiam wątróbkę, ale to co napisała Magda przeraziło mnie na tyle, że chyba odzwyczaję się od tego dania.
    • Gość: guest Re: Wątróbka IP: *.* 16.08.01, 11:45
      Ja w sumie nie jestem fanką wątróbki, ale jak mi brakuje vitB ( coś tam zaczyna się dziać w kącikach ust z powodu kawy nescafe- ciekawe że jak pije inną nic się nie dzieje)to jem. Ja z kolei przyrządzam tylko drobiową, moczę ją w mleku kilka godzin i smażę obtoczoną w mące z cebulkąi solę przed podaniem , smakuje z pieczonym jabłkiem lub ziemniakiem. Niegdy wcześniej nie miałam jakiejś typowej ochoty na wątóbkę , ale tera jak karmię Olę piersią tak. A byłam już krok od wegetarianizmu
    • Gość: guest Re: Wątróbka IP: *.* 17.08.01, 09:35
      Ebe bardzo sarkastycznie opisała fobię niektórych ludzi na tle zdrowej żywności. Niestety, ja chyba też trochę taka jestem. Wciąż myślę co jem ale niestety nie mam czasu na jakieś radykalne zmiany w sposobie żywienia i - przede wszystkim - na poszukiwanie naprawdę nieskażonej, czystej żywności... Pozostaje mi tylko działka rodziców (na Mazurach) i drób z małych, sprawdzonych farm też z północy. Tak się składa, że i z wykształcenia i zawodowo jestem związana z ochroną środowiska. Jestem "w temacie" od ponad 10 lat i NAPRAWDĘ jest czym się martwić.... Ale to temat na osobny post. Co do ekologicznych rejonów -to na szczęście jeszcze takie są w Polsce (np. Mazury, które służą za badanie tzw. tła dla sprawdzania zanieczyszczeń w innych regionach Polski/świata, choć i tam przecież dopływają zanieczyszczenia, które mają zasięg globalny, ale potencjał "samooczyszczania" środowiska jest tam o wiele większy).A jeśli chodzi o wpływ jedzenia na zdrowie i długość życia to jest to chyba niezaprzeczalne! Podobno min. dzięki zmianom żywieniowym w ostatnich 10 latach w Polsce wydłużyła się przeciętna długość życia Polaków... EWA
      • Gość: guest Re: Wątróbka IP: *.* 17.08.01, 21:41
        Ewa - mam pytanie dotyczącedrobiu zferm o których piszesz. Czy jest on dostępny w Warszawie?:hello:
        • Gość: guest Re: Wątróbka IP: *.* 23.08.01, 13:55
          Melu, przepraszam, ale dopiero dzisiaj zajrzałam na forum.Jeśli chodzi o fermy (właściwie gospodarstwa) to nic nie wiem o sklepach w Warszawie. Ja sama przywożę je do Warszawy z Mazur (albo robią to rodzice, którzy tam mieszkają) i zamrażam. Jemy mało mięsa więc na długo nam wystarcza (np. indory są po kilka - kilkanaście kg!). EWA
          • Gość: alex_w-s Re: Wątróbka - Istne wariacje!!! IP: *.* 21.10.01, 16:24
            Drogie mamy! Przeczytajcie sobie od góry do dołu tą listę postów. Można zwariować! Jeść , nie jeść, jeść , nie jeść....No i my tak właśnie robimy! Czasem jemy czasem nie ...W tym całym nieładzie staram się jakoś panować nad odpowiednią dietą. I muszę przyznać, że jakoś mi wychodzi.Moja Tili ma 1,5 roku i pomijając oczywiście produkty mleczne i zbożowe, uczulona jest na istnienie.... Pole do popisu mam więc nieduże, ale chęci wielkie!Ostatnio pojawił się problem kolacyjno- śniadaniowy.Tili nie znosi wszelkich kaszek i innych o podobnej konsystencji! Dawałyście kiedys dziecku kanapkę z jabłkiem?! :)
            • Gość: guest Re: Wątróbka - PRZEPISY MARTY IP: *.* 24.10.01, 18:23
              Moje drogie, zeby pogodnie zakonczyc nasz temat o watrobce proponuje Wam kilka dobrych przepisow.WATRUPKA KURZA :1)usmazyc w soku z jablek i odrobina oliwy z oliwek, pod koniec dodac pokrojone w kostke jabka. Podawac z ziemniakami gotowanymi na parze.2)Usmazyc na oliwie z oliwek i rozlozyc na lisciach zielonej salaty. Polac winegretem z czerwonego wina, albo olejem z orzechow. Lekko posolic i popieprzyc swiezo zmielonym pieprzem. Posypac po wierzchu nasionami szyszek albo sezamem.WATRUPKA CIELECA :Najlepiej zeby byla z cielaka karmionego mlekiem.Plasterki o grubosci 1-2 cm umoczyc w winegrecie winnym i klasc na rozgrzana patelnie + kilka kropel oliwy z oliwek.Podawac zlota odrazu po przygotowaniu z pieczonymi jablkami. POWIEDZ MI CO JESZ A POWIEM CI KIM JESTES...
              • Gość: guest Re: Wątróbka - PRZEPISY MARTY IP: *.* 25.10.01, 16:34
                droga Marto!Przepisy godne podania teściowej na obiad. Palce lizać a jakie wyzwanie dla matek, które pamiętają tylko o białym mięsie drobiowym. Pozdrawiam!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka