Sprawa wyglada tak: nasza corcia ma 9 mcy, a my duzo z nia
podrozujemy i sa to zazwyczaj pobyty nie krotsze jak 3 tygodnie.
Dopoki pila tylko mleko nie bylo problemu, ale odkad je pokarmy
stale trzeba wszystko ze soba wozic. W kraju, do ktorego jezdzimy
maja tylko malutkie sloiczki, wybor zaden, np. tylko marchewka albo
ziemniak, a sloiczki owocowe sa slodzone.
Raz jak mala jadla tylko jeden posilek staly zabralam sloiczki ze
soba (prawie 20 sztuk!), ale teraz jak mala je juz 2 posilki stale
to nie wyobrazam sobie zabrania np 40 sloikow!! Zaraz bedzie, ze
czemu nie gotuje sama. Nie gotuje, bo tam na wyjezdzie 80% czasu
jestesmy tez w drodze, jemy zawsze u rodziny, znajomych, w
restauracjach. Pozostaly czas jestesmy w domu wiec moge gotowac, ale
to nic nie zmienia za bardzo.
Postanowilam wiec zabrac tylko obiadki, a deserki chcialam podawac w
formie owocow, ale wlasnie tu nasuwa sie pytanie: czy nie bedzie
tego owocu za duzo, tak codziennie (chodzi mi o czysty owoc, bo
jogurty, serki itp. sa tam albo slodzone, albo mocno solone). W gre
wchodzilyby owoce takie jak banany, jablka, guava. Czy po takich
ilosciach bananow nie bedzie zatwardzen? Czy mala moze owoce
cytrusowe (tu probowalismy troszke, uwielbia pomarancza i
mandarynki).
A moze macie pomysly na inne "deserki" co moglabym podac? Moge
ewentualnie zabrac jeszcze jakas kaszke, ale tez nie za duzo, bo to
wszystko wazy
Przepraszam za dlugosc postu
Dzieki za odpowiedzi